Cała szkoła mówi o mnie

Okładka książki Cała szkoła mówi o mnie
Michelle Quach Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie literatura młodzieżowa
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Tytuł oryginału:
Not here to be liked
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Literackie
Data wydania:
2021-09-15
Data 1. wyd. pol.:
2021-09-15
Data 1. wydania:
2021-09-14
Język:
polski
ISBN:
9788308074244
Tłumacz:
Łukasz Małecki

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.

Patronaty LC

Mogą Ciebie zainteresować

Oceny

Średnia ocen
6,8 / 10
204 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
164
161

Na półkach:

"Cała szkoła mówi o mnie" Michelle Quach to typ literatury młodzieżowej, którą uwielbiam: słodka, zabawna, chciałoby się rzec "nieco pastelowa", a jednocześnie niosąca ze sobą coś więcej. Co z tego, że historia jest przewidywalna i musi skończyć się happy endem, jeśli po drodze dostarcza nam sporą dawkę rozmyślań na temat równości płci, walki o własne przekonania i obalania krzywdzących stereotypów. Do tego całość napisana jest tak lekko, że nie sposób się od niej oderwać. Anglojęzyczny tytuł idealnie oddaje konflikt zawarty w tej powieści - "Not Here to be Liked" - ukazując młodym ludziom, że to do nich należy inicjatywa zmiany, aby stworzyć świat, w którym każdy może być sobą, a nie osobą "sympatyczną" (i przy tym koniecznie uległą) - bo tego oczekuje się i od kobiet, i od mniejszości azjatyckiego pochodzenia. "Cała szkoła mówi o mnie" to powieść przede wszystkim o odkrywaniu własnych zasad i wartości, którymi to my chcemy się kierować w życiu - a także ich weryfikacji, bo życie nie jest czarno-białe, a nasze czyny i słowa mają swoje konsekwencje. Moim zdaniem takie powinny być powieści młodzieżowe - z jednej strony zwyczajnie wciągające i przyjemne, zachęcające do samego czytania, a z drugiej niosące pozytywne przesłanie, otwierające oczy na problemy rówieśników.

Przedstawiona w powieści historia jest bardzo prosta, oparta o tak dobrze znany schemat "od wrogów do kochanków" - choć tutaj w wersji znacznie złagodzonej. Eliza, amerykanka chińsko-wietnamskiego pochodzenia jest przekonana, że nie przejmuje się tym , co inni o niej myślą, skupiając się wyłącznie na własnej ambicji - stania się redaktorką naczelną gazetki. Gdy wybory wygrywa Len - była gwiazda sportu - Eliza decyduje się napisać feministyczny manifest...wyłącznie dla siebie. Plik zostaje jednak opublikowany i dziewczyna, chcąc nie chcąc staje się twarzą feministycznego ruchu w szkole. Dziewczyna jest gotowa walczyć o stanowisko, które jej zdaniem zostało jej niesłusznie odebrane. Sprawy się komplikują, gdy poznaje lepiej Lena i dostrzega, że chłopak nie jest wyłącznie "gwiazdką sportu". Przedstawiony w powieści romans jest subtelny i stawia wiele pytań, które mogą nurtować młode dziewczyny. Czy bycie feministką i zakochanie się w chłopaku nawzajem się wykluczają? Czy zawsze trzeba działać z oczekiwaniami grupy, nawet kosztem własnego szczęścia? I choć z góry możemy przewidzieć finał, to najważniejsza jest tutaj droga, budowanie wzajemnego zaufania i - przede wszystkim - wzajemnego zrozumienia.

Powieść nie skupia się tylko na romansie, poruszając wiele kwestii związanych z przyjaźnią i siostrzeństwem. Eliza uświadamia sobie, że sama była uprzedzona względem dziewczyn, które zbytnio się starały, aby być lubiane. Uzmysławia sobie, że to również mogła być poza, taka sama tarcza, jak jej wyciągnięty sweter i pozorny brak zainteresowania tym, co inni o niej myślą. Zawsze doceniam budowanie kobiecych przyjaźni w literaturze, ukazujących jak ważne jest wzajemne wspieranie się i porzucenie oceniania się nawzajem. Oprócz tego powieść porusza wiele pozornie błahych problemów, z którymi boryka się młodzież - chociażby jak strach przed porażką czy hejt. Dodatkowo Autorka przemyciła wiele wątków związanych z oczekiwaniami wobec dzieci imigrantów, obecną w domu presją, by spełniać "american dream".

Mimo tego, że już dawno nie należę do docelowej grupy odbiorców, świetnie się bawiłam czytając "Cała szkoła mówi o mnie". To powieść typu feel good, która pomimo poruszania wielu kwestii będących cierniem w boku nastolatków, otula niczym kocyk - pokazując, że świat można jednak zmienić. Ta zmiana zaczyna się od nas - od uświadomienia sobie, co jest dla nas ważne na tyle, by o to walczyć - a następnie zachęcanie innych do zmiany oraz akceptowanie tego, że mogą postrzegać tą zmianę nieco inaczej. Czy w wyciągniętym swetrze, czy w makijażu; dziewczyna czy chłopak - każdy może zostać feministką/feministą i dostrzegać potrzebę równych szans dla wszystkich, niezależnie od płci czy pochodzenia.

"Cała szkoła mówi o mnie" Michelle Quach to typ literatury młodzieżowej, którą uwielbiam: słodka, zabawna, chciałoby się rzec "nieco pastelowa", a jednocześnie niosąca ze sobą coś więcej. Co z tego, że historia jest przewidywalna i musi skończyć się happy endem, jeśli po drodze dostarcza nam sporą dawkę rozmyślań na temat równości płci, walki o własne przekonania i obalania...

więcej Pokaż mimo to

avatar
83
83

Na półkach:

„Cała szkoła mówi o mnie”, to pierwsza powieść Michelle Quach chińsko- wietnamsko- amerykańskiej pisarki, wydana za pośrednictwem Wydawnictwa Literackiego.
Jest to powieść społeczna poruszająca kwestię dojrzewania, feminizmu, rywalizacji i pierwszej miłości. Książka jest idealną odskocznią od cięższego kalibru. Napisana jest wysublimowanym, starannym językiem, mimo to jest lekka i przyjemna. Doskonała na jeden wieczór.
Popłynęłam...popłynęłam w przeszłość. Autorka zabrała mnie w sentymentalną podróż do czasów szkolnych. Gdzie na nowo, wraz z bohaterami, zmierzyłam się z młodzieńczymi rozterkami Czułam, że siedzę z nimi w ławkach szkolnych i przeżywam każdą chwilę.
Eliza, jest utalentowaną uczennicą, a jej konikiem jest dziennikarstwo. Bierze udział w wyborach na redaktora naczelnego szkolnej gazety „Sygnalisty”. Uzdolniona, rezolutna, błyskotliwa- posiada wszystkie cechy, które pozwalają jej swobodnie zająć wymarzoną posadkę. Wydaje się, że wybory to tylko formalność zwłaszcza, że jest jedyną chętną na to stanowisko. Jednak tuż przed wyborami, kandydaturę swoją zgłasza Len DiMartille, uczeń z przedostatniej klasy, który nie posiada zbyt dużego doświadczenia w dziennikarstwie. Eliza nie bierze rywala zbyt poważnie, jednak ku jej zdziwieniu -chłopak wygrywa. Eliza uparcie twierdzi, że Len wygrał wybory tylko i wyłącznie dlatego, że jest mężczyzną. A w szkole jak i na całym świecie szerzy się seksizm. Tym samym Len stał się wrogiem numer jeden dla Elizy. Nie panując nad nerwami dziewczyna pisze manifest, który „ktoś” wykrada i publikuje w „Sygnaliście” wywołując tym sporą burzę i nagonkę na Elizę, która zapowiedziała feministyczną wojnę z seksizmem. Dyrektor szkoły-doktor Guinn chce pojednać uczniów nakazując im współpracę przy tworzeniu tekstów do gazety. Wspólna praca mocno komplikuje plany Eizy, która zapomina, że od nienawiści do miłości jest tylko jeden krok 
„Cała szkoła mówi o mnie” porusza ważny aspekt społeczny jakim jest seksizm. Niedowartościowanie kobiet na różnych stanowiskach i w różnych dziedzinach życia to szalenie trudny problem, z którym kraje takie jak Wietnam, czy Chiny nadal się borykają. Ciągle panuje tam mentalność, że kobieta jest uzależniona od mężczyzny. W powieści autorka ukazuje, że zawziętością i uporem kobieta jest w stanie osiągnąć wybrany cel. Książka jest godna polecenia. Czytało się ją bardzo szybko, chłonęłam każdą stronę. Polecam nie tylko feministkom!!
ZAPRASZAMY NA BLOGA
"YERBO POCZYTALNI"
FB.

„Cała szkoła mówi o mnie”, to pierwsza powieść Michelle Quach chińsko- wietnamsko- amerykańskiej pisarki, wydana za pośrednictwem Wydawnictwa Literackiego.
Jest to powieść społeczna poruszająca kwestię dojrzewania, feminizmu, rywalizacji i pierwszej miłości. Książka jest idealną odskocznią od cięższego kalibru. Napisana jest wysublimowanym, starannym językiem, mimo to jest...

więcej Pokaż mimo to

avatar
81
49

Na półkach: ,

Książka, po której dobrze wiedziałam czego się spodziewać. Tak myślałam na początku, ale trochę mnie zaskoczyła. Wprawdzie zakończenie do przewidzenia, ale mimo to fajnie napisana. Sama główna bohaterka czasami mnie wkurzała.
Mimo to dobrze czasami poczytać o codzienności w szkole i walce o swoje racje.

Książka, po której dobrze wiedziałam czego się spodziewać. Tak myślałam na początku, ale trochę mnie zaskoczyła. Wprawdzie zakończenie do przewidzenia, ale mimo to fajnie napisana. Sama główna bohaterka czasami mnie wkurzała.
Mimo to dobrze czasami poczytać o codzienności w szkole i walce o swoje racje.

Pokaż mimo to

avatar
28
28

Na półkach:

Powiem tak - Książka jest zdecydowanie potrzebna! Zabawna, lekka ale jednocześnie pokazuje jak ważna jest równość płci.

To była pierwsza książka, w której tak otwarcie i dosłownie pokazany był feminizm, jaką czytałam. Eliza (a później też inni bohaterowie) nie bała się mówić o problemie seksizmu jaki panował w jej szkole.

Mimo wielu przeszkód i złych decyzji poradziła sobie ze wszystkim. Pokazała jak silne są kobiety i ile powinnyśmy znaczyć w społeczeństwie. Muszę też powiedzieć, że momentami była irytująca a w książce znalazły się inne postacie, do których pałałam większą sympatią.

Przykładem jest Len. Inteligenty, zabawny, opiekuńczy. Czasem trochę sarkastyczny. Podobało mi się jak podchodził do feminizmu. Wspierał działania Elizy, nie był kolejnym zapatrzonymi w siebie sportowcem, który traktuje feminizm jak zabawę niegrzecznych dziewczynek. No i przede wszystkim CZYTAŁ KSIĄŻKI! (Ideał 😅)

Na koniec wspomnę o relacji Elizy i Lena. Jeśli lubicie urocze romanse, wplecione w fabułę - to jest coś dla was! Momentami nie dało się nie umiechać patrząc na to jak rozwija się ich relacja. Sprzeczki, wspólne wyjścia, zarywanie nocy by ze sobą popisać a później też coś więcej...

Powiem tak - Książka jest zdecydowanie potrzebna! Zabawna, lekka ale jednocześnie pokazuje jak ważna jest równość płci.

To była pierwsza książka, w której tak otwarcie i dosłownie pokazany był feminizm, jaką czytałam. Eliza (a później też inni bohaterowie) nie bała się mówić o problemie seksizmu jaki panował w jej szkole.

Mimo wielu przeszkód i złych decyzji poradziła...

więcej Pokaż mimo to

avatar
4
4

Na półkach:

Dla mnie ta książka, była napisana bardzo dobrze. Ale ja nie przepadam za historiami tego typu+ bardzo kojarzyło mi się to z jakąś amerykańską szkołą. Takiego wątku rowniez nie lubie. Jednak myśle, że dla osob, ktorym to nie przeszkadza ksiazka jest bardzo fajna na zabicie czasu, bo mozna sie w nią wciagnąć.

Opowiada o odkrywaniu własnych wartości i zasad. Autorka porusza temat problemów i wyzwań z jakimi mierzą się współcześnie kobiety i dziewczyny w szkołach.

Dla mnie ta książka, była napisana bardzo dobrze. Ale ja nie przepadam za historiami tego typu+ bardzo kojarzyło mi się to z jakąś amerykańską szkołą. Takiego wątku rowniez nie lubie. Jednak myśle, że dla osob, ktorym to nie przeszkadza ksiazka jest bardzo fajna na zabicie czasu, bo mozna sie w nią wciagnąć.

Opowiada o odkrywaniu własnych wartości i zasad. Autorka porusza...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Opowieść o nastolatkach mega mi sie podobala, szczerze moglabym ją przeczytać jeszcze raz. Bieg wydarzeń, bohaterowie bardzo mi się podobali. Jedynie styl pisania autorki trochę mi nie pasował, ale po chwili czytania się przyzwyczailam. Bardzo polecam, cieszę sie ze mogłam ją przeczytac.

Opowieść o nastolatkach mega mi sie podobala, szczerze moglabym ją przeczytać jeszcze raz. Bieg wydarzeń, bohaterowie bardzo mi się podobali. Jedynie styl pisania autorki trochę mi nie pasował, ale po chwili czytania się przyzwyczailam. Bardzo polecam, cieszę sie ze mogłam ją przeczytac.

Pokaż mimo to

avatar
193
41

Na półkach:

Może zacznę od tego, że spodziewałam się czegoś innego, jeśli chodzi o powód tego całego manifestu itp., czegoś, co naprawdę by mogło być dobrym powodem, a dostałam błahy powód, jakim była obraza głównej bohaterki na to, że nie ona została wybrana. Eliza była bardzo irytująca, chociaż co prawda pod koniec było trochę lepiej, lecz nie zmienia to faktu, że nie polubiłam jej. Książka sama w sobie nie jest najgorsza, ma jakieś tam zalety i przekaz, ale pewne jest to, że nie trafiła do mojego serca.

Może zacznę od tego, że spodziewałam się czegoś innego, jeśli chodzi o powód tego całego manifestu itp., czegoś, co naprawdę by mogło być dobrym powodem, a dostałam błahy powód, jakim była obraza głównej bohaterki na to, że nie ona została wybrana. Eliza była bardzo irytująca, chociaż co prawda pod koniec było trochę lepiej, lecz nie zmienia to faktu, że nie polubiłam jej....

więcej Pokaż mimo to

avatar
140
137

Na półkach:

„Cała szkoła mówi o mnie” to debiut literacki Michelle Quach i muszę stwierdzić, że to bardzo dobry początek literacki. Książka dla młodzieży ale bardzo dobrze mi się ją czytało. Treść pełna humoru, walki o swoje prawa a także i romansu. Autorka, która mieszka w Los Angeles i jest pochodzenia chińsko-wietnamsko-amerykańskiego w takich właśnie realiach osadziła bohaterów swojej książki.

Eliza, uczennica ostatniej klasy szkoły średniej, pochodzi z chińskiej rodziny, która wyemigrowała do Ameryki. Jest bardzo zaangażowana w prowadzenie szkolnej gazety i poznajemy ją w momencie gdy kandyduje na redaktora naczelnego. Żyje w przekonaniu, że liczy się ciężka praca, wykształcenie i zasady. Nie przywiązuje uwagi do ubioru, uczesania, wyglądu zewnętrznego do tego stopnia, że chodzi codziennie w dużym, starym swetrze, który dostała od babci (bo nawet dziadek nie chciał w nim chodzić).

Len, rówieśnik Elizy, pochodzenia japonsko-amerykańskiego. Był zawodnikiem baseballu, ale z powodu kontuzji aktualnie nie gra i także pisze artykuły do szkolnej gazetki. Jest przystojnym, wysokim luzakiem, który potrafi świetnie pisać a także jak się okazało przemawiać. Właśnie dzięki tej ostatniej umiejętności (i jak twierdzi Eliza przez to, że jest facetem) to on zostaje redaktorem naczelnym gazetki.

Jak się domyślacie tu wybucha wojna. Ale jaka! Eliza pisze manifest, w którym oskarża ludzi o seksizm i mizoginie. Gdy na jej szafce pojawia się pewien napis (nie mogę Wam zdradzać wszystkiego) oświadcza, że jest feministką i twardo broni tej tezy odnajdując w szkole i w życiu wiele przykładów złego traktowania kobiet. Dziewczyny przyłączają się do niej. I sami musicie przeczytać co wymyśliły.

Jak tych dwóch wrogo nastawionych bohaterów się w sobie zakochało? Nic nie było proste – tak jak w życiu.

Książka pokazuje, że nawet bardzo wielkie oddanie jakieś sprawie weryfikuje życie, które bywa nieprzewidywalne. Dowiadujemy się, że nic nie jest czarno-białe i nie możemy ludzi oceniać po pozorach. Jest tu poruszony temat hejtu, emigracji, odpowiedzialności za słowa i czyny, przyjaźni, która zostaje wystawiony na próby, ambicji i strachu przed porażką…. To naprawdę mądra powieść ale nie nudna, wręcz wciągająca poprzez perypetie bohaterów i ich przyjaciół.

Podoba mi się postać dyrektora szkoły, jego wyrozumiałość, szanowanie poglądów, wolności słowa i rozmowy z uczniami. To naprawdę takie „amerykańskie” – hihihihi. Uczniowie natomiast zaskoczyli mnie poziomem dialogów jaki prowadzą, choć nie myślcie, że wszystkie ich wypowiedzi są takie wspaniałe. Są też i normalne młodzieżowe odzywki, docinki itp.

Zachęcam Was gorąco do sięgnięcia po tą książkę . Nie trzeba mieć „nastu” lat by miło spędzić z nią czas. A na koniec jeden z cytatów – przemyśleń głównej bohaterki: „…tworzymy te bariery, ponieważ liczymy, że nas ochronią. (…) Jednak w rzeczywistości to, co budzi nasz strach, często rozprzestrzenia się w nas samych, bez względu na to, jak wieloma murami się ogradzamy.”

http://klub-tworczych-mam.blogspot.com/2021/09/mama-czyta-michelle-quach-caa-szkoa.html

„Cała szkoła mówi o mnie” to debiut literacki Michelle Quach i muszę stwierdzić, że to bardzo dobry początek literacki. Książka dla młodzieży ale bardzo dobrze mi się ją czytało. Treść pełna humoru, walki o swoje prawa a także i romansu. Autorka, która mieszka w Los Angeles i jest pochodzenia chińsko-wietnamsko-amerykańskiego w takich właśnie realiach osadziła bohaterów...

więcej Pokaż mimo to

avatar
66
66

Na półkach:

Wybitna książka! Nic dodać, nic ująć. Podnosi też na duchu, przyjemnie i z ciekawością się ją czyta. Wieczory czytając ją zapamiętam do teraz. Bohaterowie wbijają się w pamięć. Uwielbiam :P

Wybitna książka! Nic dodać, nic ująć. Podnosi też na duchu, przyjemnie i z ciekawością się ją czyta. Wieczory czytając ją zapamiętam do teraz. Bohaterowie wbijają się w pamięć. Uwielbiam :P

Pokaż mimo to

avatar
2
2

Na półkach: ,

Podobała mi się książka ale na początek była dość nudna i się troche przymuszałam żęby ją czytać

Podobała mi się książka ale na początek była dość nudna i się troche przymuszałam żęby ją czytać

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Michelle Quach Cała szkoła mówi o mnie Zobacz więcej
Michelle Quach Cała szkoła mówi o mnie Zobacz więcej
Michelle Quach Cała szkoła mówi o mnie Zobacz więcej
Więcej
zgłoś błąd