Przeciw diabłom i infamisom. Przypadki starościca Wolskiego

Okładka książki Przeciw diabłom i infamisom. Przypadki starościca Wolskiego
Józef Hen Wydawnictwo: Wydawnictwo MG powieść historyczna
464 str. 7 godz. 44 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Wydawnictwo:
Wydawnictwo MG
Data wydania:
2021-08-11
Data 1. wyd. pol.:
2021-08-11
Liczba stron:
464
Czas czytania
7 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377797198
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen

                7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama
Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
7,7 / 10
25 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
52
51

Na półkach:

Powiązanych osobą starościca Piotra Wolskiego, zbeletryzowane kilka prawdziwych kryminalnych opowieści o polskiej szlachcie XVII w. Wartka akcja, pełnokrwiste postacie, piękny język. Dla mnie odkrycie. Fantastyczna książka.

Powiązanych osobą starościca Piotra Wolskiego, zbeletryzowane kilka prawdziwych kryminalnych opowieści o polskiej szlachcie XVII w. Wartka akcja, pełnokrwiste postacie, piękny język. Dla mnie odkrycie. Fantastyczna książka.

Pokaż mimo to

avatar
180
180

Na półkach:

Gdyby ktoś zadał mi pytanie, czy chciałabym przenieść się w czasie do XVII wiecznej Polski, to po przeczytaniu książki Józefa Hena „Przeciw diabłom i infamisom. Przypadki starościca Wolskiego” ze zgrozą wykrzyknęłabym: Za żadne skarby świata! Były to czasy bezprawia i bezhołowia, karabeli i pieniactwa, samowoli i awantur. Na straży prawa królewskiego stał starosta jurydyczny, urzędnik królewski, który jednak miał bardzo trudne zadanie, często zmuszony posługiwać się podstępem i przemyślnością, gdyż król był daleko, a zacietrzewiony szlachcic z uzbrojoną eskortą o krok. Piotr Wolski, starościc brzostowski, często spotykał się więc z taką odpowiedzią: „Jego królewska mość ani uniwersałów mota nobilitate nie roześlą, ani wojska na tę imprezę nie da”. Tak więc liczyło się prawo siły i pieniądza, pozwalającego na wynajęcie najemnego wojska, aby dochodzić swego za wszelką cenę, bodaj i za cenę życia. Na nic edykty i dokumenty z urzędowymi pieczęciami, choćby nie wiedzieć jak wielkimi, gdy „Szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie” i sam dla siebie najlepsze prawo stanowi. Stąd zbrojne zajazdy na sąsiednie dwory, buńczuczne wyciąganie szabel w obronie honoru i pomsty za rzeczywistą czy też wyimaginowaną zniewagę. Despektem mogło być wszystko. Krzywe spojrzenie na małżonkę lub córkę, nienależyte powitanie, zarzucenie oszustwa czy też nieszlachectwa, domaganie się zwrotu długu. Można by wymieniać w nieskończoność. Szlachta prowadziła przeciw sobie regularne wojny podjazdowe o majątek, kobietę, zaszczyty. Gromadziła przeciwko sobie wojsko, oblegała sąsiedzkie posiadłości, ostrzeliwując je z arkebuzów, paląc okoliczne wsie, porywając kobiety, za które później żądano okupu. Z takimi sprawami przyszło mierzyć się młodemu staroście jurydycznemu w pojedynkę, przez co nie raz i nie dwa naraził swoje życie.

Książka Józefa Hena to pasjonujący sarmacki pitaval, a starościc Wolski – jedyny sprawiedliwy, niczym samotny szeryf na Dzikim Zachodzie, biorący w opiekę słabych i pokrzywdzonych. Staropolski Dziki Zachód, jeśli o nim czytać, nie będąc zmuszonym tam żyć, to ekscytujący, niespokojny i niebezpieczny świat, gdzie łatwo o przelew krwi, a szabla musi być zawsze na podorędziu i z pewnością nie ma okazji pokryć się rdzą.

Infamis Białoskórski nie przejmuje się swoim wyjęciem spod prawa i hula po okolicy. Podobnie okrutnik Stanisław Stadnicki, nie bez kozery zwany Diabłem, gwałtownik pierwszej wody. Ten krewki szlachcic, jak i jemu podobni, nie waha się porwać swego adwersarza, wyciągając go z karocy pośrodku leśnego traktu na oczach żony i służby, więzić nieprzyjaciół w lochach swej posiadłości, najeżdżać sąsiadów, zastraszać jurystów, oćwiczyć woźnego przybyłego z pozwem. O tym, że praktyki te, jak i brak poszanowania dla urzędu, były powszechne, świadczą słowa poniżonego, obitego i wypędzonego kijami na gościniec woźnego: „Ja takiego traktowania zwyczajny”.

Czyta się to znakomicie, raz po raz przy tym wybuchając śmiechem. Bo i sprawy ciekawe, i epoka malownicza, i język książki, stylizowany cudownie na staropolski, pełen archaizmów, jednak tak wkomponowanych w tekst, że do ich rozumienia nie potrzebujemy słownika, wprowadzają nas w klimat rodem z przygodowego filmu „kontusza i szpady”. To najprawdziwsza awanturnicza przygoda, do tego oparta na rzeczywistych wydarzeniach, wyszperanych przez autora w dokumentach, listach, pamiętnikach oraz zainspirowana książką Walerego Łozińskiego „Prawem i lewem” czerpiącej garściami z XVII wiecznych dokumentów sądowych.

Krew się leje, szable brzęczą, białogłowy zasłaniają oczy i przerażone piszczą lub mdleją ze strachu. Choć nie brak też takich, które przechytrzą, oskubią czy też nawet wyprawią na drugi świat stojącego im na drodze męża. Pogonie, pojedynki, rozboje na drogach, zajazdy i porwania. A także mnóstwo złota i kosztowności, o które toczą się procesy i wojenki. Jak choćby depozyt złożony przez Marynę Mohilankę, po mężu Potocką, u Stanisława Golskiego, którego to sądownie, a później siłą próbowała dochodzić u spadkobierców. Rzecz szła o nie byle co, tylko o „siedemdziesiąt tysięcy dukatów w gotowiźnie. Dziesięć ciężkich łańcuchów długich, że aż po ziemi się włóczyły, dwadzieścia dwa puzdra stołowego srebra, najkosztowniejszej roboty (…) Dwie korony złote, osypane diamentami, rubinami i perłami. Trzy pudła pełne luźnych drogich kamieni”. Oto jakie wiano otrzymywały wówczas bogate szlachcianki. Choć bycie kobietą, szczególnie wdową, na której majątek niejeden ostrzył sobie zęby, było w tych czasach niełatwe. Taki zalotnik, nie mogąc wydębić po dobroci zgody na zrękowiny, najeżdżał zbrojnie jej dobra, palił chłopskie chaty, uprowadzał trzodę. Aż w końcu chłopi sami rzucali się do stóp pani, błagając: „Za tego czy innego, musisz się, pani dziedziczko, wydać, boś jest jeszcze młoda i soczysta. A że ci on niemiły, a któryż z nich jest miły? (…) Wiadomo, jaki babi los: usłużyć i tyle”.

Ciesząc się więc, że żyję tu i teraz, a nie w czasach Zygmunta III Wazy, z ciekawością i niemałym rozbawieniem wczytywałam się w niesamowite przygody polskiej szlachty, chłonąc przy okazji wielobarwną, sarmacką obyczajowość i dając się ponieść bez reszty zajmującej fabule.
Książkę mogłam przeczytać dzięki portalowi: https://sztukater.pl/

Gdyby ktoś zadał mi pytanie, czy chciałabym przenieść się w czasie do XVII wiecznej Polski, to po przeczytaniu książki Józefa Hena „Przeciw diabłom i infamisom. Przypadki starościca Wolskiego” ze zgrozą wykrzyknęłabym: Za żadne skarby świata! Były to czasy bezprawia i bezhołowia, karabeli i pieniactwa, samowoli i awantur. Na straży prawa królewskiego stał starosta...

więcej Pokaż mimo to

avatar
233
42

Na półkach:


Reklama
avatar
812
517

Na półkach: ,

Jestem niezwykle pozytywnie zaskoczona. Książka ta wpadła w moje ręce przypadkiem, ale zdecydowanie nie żałuję. Styl jest lekki i przystępny, całość wchodzi miodnie i gładko. Postaci są wyraziste i dają się lubić, a autor wykorzystał kilka ciekawych motywów. Bo niby jest to zbiór opowiadań, a jednak stanowią swego rodzaju całość. Najbardziej zaś podobał mi się "Człowiek w kajdanach" - najlepsze opowiadanie jakie czytałam od długiego czasu.

Jestem niezwykle pozytywnie zaskoczona. Książka ta wpadła w moje ręce przypadkiem, ale zdecydowanie nie żałuję. Styl jest lekki i przystępny, całość wchodzi miodnie i gładko. Postaci są wyraziste i dają się lubić, a autor wykorzystał kilka ciekawych motywów. Bo niby jest to zbiór opowiadań, a jednak stanowią swego rodzaju całość. Najbardziej zaś podobał mi się...

więcej Pokaż mimo to

avatar
592
562

Na półkach: , , , , ,

Są książki, które z niewyjaśnionych powodów trwają, wręcz egzystują obok nas. Och okładka prześlizguje się nam co jakiś czas przed oczyma przypominając o sobie, ale je znowu przesuwamy, bądź odkładamy. Odkładamy w niewiedzy i nieświadomości całkowitej. I brak na to sensownego uzasadnienia, czy wytłumaczenia, bo takowych nie ma. Tak po części wyglądało moje spotkanie z panem Józefem Henem, ba, żebym nie rzekła że raczej ze starościcem Piotrem Wolskim. Po trzytomowej, sytej uczcie z Antonim Gołubiewem, po niekończącej się rozmowie o Bolesławie Chrobrym i jego wojskowym „szabelkowaniu” oraz Polski władaniem, otworzyłam się na tematykę historyczno-batalistyczną. I okazało się, że Józefa Hen, kolejny po wspomnianym Gołubiewie, trafił na mój literacki gust.
Spotkaliśmy się w dobrym czasie dla siebie.
Dostałam szablę w dłoń, konia dla mnie zaprzęgnięto, za pas wsunięto mi list dla mości zarządcy innego miasta. I ruszyłam dziarsko w drogę...
Józef Hen zanim sięgnął po postać Piotra Wolskiego, złapał „Prawem i lewem” pióra Władysława Łozińskiego, co stało się inspiracją do literackiego stworzenia siedemnastowiecznych warchołów, infamisów i banitów. Mamy tu bowiem Mikołaja Białoskórskiego (cwańszego i bardziej wygadane wojaka nie znajdziesz nigdzie!), jest Stanisław Stadnicki (z Łańcuta), czy inni, wymyśleni dla potrzeb historii i beletrystyki. Są zabójstwa, porwania, najazdy oraz uczty, podczas których miód i wino płyną, a stoły uginają się pod ciężarem jadła. Jednak na tak sute biesiady trzeba zasłużyć, częstokroć bowiem owe ucztowanie to szybkie jadło podane przez kucharza w pobliskim zajeździe bądź oberży.
„Przeciw diabłom i infamisom. Przypadki starościca Wolskiego” to szczególne dzieło. Powieść składająca się zaledwie z siedmiu opowieści stanowi dla mnie pewnego rodzaju rarytas zarówno literacki, jak i kulturowy, czy obyczajowy. Siedemnastowieczny smakowity klimat, jaki wykreował Hen przerósł moje najśmielsze wyobrażenia i powalił domysły. Tą książkę, wbrew moim przypuszczeniom, należy sobie dawkować, podawać w małych – acz skrupulatnie odmierzanych – ilościach. Zapyta wielu – dlaczego waść nam tak radzisz? Ano dlatego, że jest to powieść naszpikowana niebanalnym pięknem opisów i dokładnością autora. W oparciu o autentyczne fakty i bohaterów staje się twórcą obrazu, którego możemy czytelniczo oglądać. A to wszystko Hen ubrał w piękny i urzekający język, który – co muszę nadmienić – wymaga stopniowego „wczytania” i wczucia. I choć niektóre słowa wydają się być niezrozumiałe i brakuje nam ich wyjaśnienia, to jednak znaczenia domyślamy się z kontekstu zdań. Trudne? Trochę tak, bardziej też skomplikowane, ale nie sprawiające większych trudności, nie zniechęcające w każdym razie do dalszej lektury.
To wspaniała powieść przesycona historycznymi wydarzeniami i historycznymi postaciami. I choć postać starościca Wolskiego pojawia się czasem więcej, czasem mniej, to jest on tu postacią kluczową. Jest łącznikiem opowieści, które mają różny charakter i bohaterów. Wolski to dzielny szlachcic był. Dzielny i prawy, a i odwagi mu nie brakowało. A do tego i żartobliwy. Nie da sobie w kaszę dmuchać, nawet wtedy, gdy Białoskórski przykłada mu sztych do serca, a jego życie zależy od jednego mocnego pchnięcia szabli.
Szlachtę nakreśloną przez Józefa Hena stanowią złodzieje, porywacze, oszuści, a nawet ciemiężcy. Polska szlachta jest też rozsmakowana w awanturach, bojach, pijaństwie i obżarstwie. To mężczyźni bezwzględni, wręcz chamy. Ale co to za szlachcic, który za nic ma prawo i wyroki ustanowione przez sądy? Albo gdzie szukać pokory, skoro sześciotygodniowy pobyt w wieży traktuje się jak wczasy? Same wady, nieprawdaż? Jednak odwróćmy karty i popatrzmy z drugiej strony. Owa rozbestwiona grupa to też nieźli cwaniacy i spryciarze. Znali prawo dlatego je „podług siebie” wykorzystywali. Igrali ze szlachetnością mości panów na stanowiskach. Stosowali wiele sztuczek i forteli. Ta grupa, to wbrew pozorom bestie piekielnie inteligentne.
„Przeciw diabłom i infamisom. Przypadki starościca Wolskiego” stanowią jedną z niewielu powieści, w której odnalazłam swój świat. XVII-wieczna Polska, ja w końskim siodle i awantury wszelakie. Tych, to nigdy nie brakowało, co zostało nam do dziś. Lecz – co znamienite – dzięki niej wyhamowałam w tym życiu tak pełnym chaosu i bieganiny. Uciekłam od realności zamykając się tym samym w stronach książki Józefa Hena. Te siedem opowiadań jego autorstwa wywołało u mnie zadumę, ciekawość, a co zaskakujące, pobudziło wyobraźnię i bajanie.
Nie mam nic przeciwko znajdywaniu powieści (jak choćby ta), które o znalezienie się nie proszą.
dziękuję sztukater

Są książki, które z niewyjaśnionych powodów trwają, wręcz egzystują obok nas. Och okładka prześlizguje się nam co jakiś czas przed oczyma przypominając o sobie, ale je znowu przesuwamy, bądź odkładamy. Odkładamy w niewiedzy i nieświadomości całkowitej. I brak na to sensownego uzasadnienia, czy wytłumaczenia, bo takowych nie ma. Tak po części wyglądało moje spotkanie z panem...

więcej Pokaż mimo to

avatar
11
10

Na półkach:

Według mnie książka ma dwa oblicza . To oczywiście bardzo sprawne napisane , i w większości trzymające w napięciu, opowiadania z czasów minionych
- gdzie Polska na wschód hen hen sięgała -
a szlachcic na zagrodzie był równy wojewodzie.
Z drugiej strony to smutny obraz naszego społeczeństwa (aktualny do dziś) gdzie prawo prawem ale ja i tak wiem lepiej , i gdzie ci czytający i otwarci na inne , mniej tradycje, obszary/wartości są uważani za nie do końca swoich . ... w głównym bohaterze trochę zabrakło mi głębi jego historii oraz opisu motywów działania . Pan Starosta jurydycznych mnie osobiście nie porwał by na wspólną akcję ratowania uciśnionych .

Według mnie książka ma dwa oblicza . To oczywiście bardzo sprawne napisane , i w większości trzymające w napięciu, opowiadania z czasów minionych
- gdzie Polska na wschód hen hen sięgała -
a szlachcic na zagrodzie był równy wojewodzie.
Z drugiej strony to smutny obraz naszego społeczeństwa (aktualny do dziś) gdzie prawo prawem ale ja i tak wiem lepiej , i gdzie ci...

więcej Pokaż mimo to

avatar
185
95

Na półkach: , ,

Józef Hen należy do niewielkiego grona autorów, których twórczość, niezależnie od formy jaką przybiera, trafia w mój literacki gust i potrzeby. Ostatnio, nakładem wydawnictwa MG ukazał się zbiór wznowionych historii, inspirowanych okresem panowania króla Zygmunta III Wazy na ziemiach polskich, połączonych postacią obrońcy uciśnionych - głównego bohatera - Starościca Piotra Wolskiego. Wcześniej ukazywały się one w latach 1973-1974 w osobnych książeczkach, a w 1984 zostały nawet zekranizowane z Tomaszem Stockingerem w roli głównej.

Akcja każdej z siedmiu opowieści ze zbioru „Przeciw diabłom i infamisom. Przypadki Starościca Wolskiego.” jest wartka i wciągająca, a także okraszona stylizacją językową dopasowaną do szlachty w Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Niezależnie od tego, jak bardzo moje myśli w tygodniu wypełniały inne sprawy, z przyjemnością zaczytywałam się kolejnymi przygodami zarówno autentycznych awanturników inspirowanych historycznymi postaciami, jak i fikcyjnych bohaterów stworzonych przez Józefa Hena. Do tych pierwszych zalicza się zepsuty do cna szlachcic zwany przez historyków Diabłem Łańcuckim czy też skazany przez króla, a unikający wyroku Mikołaj Białoskórski.

Duże wrażenie wywarł na mnie dopracowany sposób zobrazowania epoki, mnogość szczegółów przywołujących XVII wiek na terenach wschodniego Podkarpacia – m.in. Przemyśl, Sanok, Lesko. Pewnego rodzaju wisienką na torcie, a zarazem motywem ściśle związanym z tamtą epoką, było dla mnie pojawienie się młodego Tatarzyna, który m.in. uczy jednego z bohaterów, a zatem i czytelnika, podstaw swojego języka np. liczenia do trzech. Akurat w tym samym opowiadaniu, ku mojemu zaskoczeniu, autor zawarł też zwięzłą, ale i szczegółową charakterystykę funkcjonowania Cechu Lutników.

Miłośnicy klimatów sensacyjnych, bezwzględnych rabunków, honorowych pojedynków, niespodziewanych najazdów czy też czytelnicy zaciekawieni przebiegiem staropolskich raptów i mniej lub bardziej szlachetnych forteli, odnajdą w książce „Przeciw diabłom i infamisom. Przypadki Starościca Wolskiego.” interesującą, pasjonującą i wartościową rozrywkę.

Józef Hen należy do niewielkiego grona autorów, których twórczość, niezależnie od formy jaką przybiera, trafia w mój literacki gust i potrzeby. Ostatnio, nakładem wydawnictwa MG ukazał się zbiór wznowionych historii, inspirowanych okresem panowania króla Zygmunta III Wazy na ziemiach polskich, połączonych postacią obrońcy uciśnionych - głównego bohatera - Starościca Piotra...

więcej Pokaż mimo to

avatar
655
83

Na półkach: ,

W tym przypadku muszę przyznać że adaptacja telewizyjna książki wypada bardzo pozytywnie. Książkę przeczytałem długo po oglądnięciu serialu "Rycerze i rabusie". Pomimo tego, że znałem już zakończenie każdego ze śledztw prowadzonych przez Starostę Jurydycznego Piotra Wolskiego, nie przeszkodziło mi to w czerpaniu przyjemności z czytania. Zdecydowanie polecam wszystkim miłośnikom klimatu XVII wiecznej RON.

W tym przypadku muszę przyznać że adaptacja telewizyjna książki wypada bardzo pozytywnie. Książkę przeczytałem długo po oglądnięciu serialu "Rycerze i rabusie". Pomimo tego, że znałem już zakończenie każdego ze śledztw prowadzonych przez Starostę Jurydycznego Piotra Wolskiego, nie przeszkodziło mi to w czerpaniu przyjemności z czytania. Zdecydowanie polecam wszystkim...

więcej Pokaż mimo to

avatar
689
263

Na półkach: , ,

Kiedy w latach 70-tych Józef Hen przeczytał ,,Prawem i lewem" Władysława Łozińskiego zakiełkowało w nim ziarno opowiedzenia w zbeletryzowany sposób historii XVII wiecznych warchołów, infamisów i banitów.
Tak narodził się obrońca uciśnionych starosta Piotr Wolski i jego przygody w barwnej epoce, jaką bez wątpienia była Rzeczpospolita Szlachecka.
,,Przypadki starościca Wolskiego" są przykładem świetnie skrojonej i co ważne opartej na autentycznych dokumentach, powieści awanturniczej.
Infamis Mikołaj Białoskórski czy Stanisław Stadnicki, słynny Diabeł łańcucki to tylko najbardziej znane i barwne postaci historyczne pojawiające się w książce.
Dynamiczna akcja i całkiem zgrabnie zarysowane tło społeczne sprawiają, że jest to pozycja obowiązkowa dla fanów historycznej przygody.
Polecam gorąco.

Kiedy w latach 70-tych Józef Hen przeczytał ,,Prawem i lewem" Władysława Łozińskiego zakiełkowało w nim ziarno opowiedzenia w zbeletryzowany sposób historii XVII wiecznych warchołów, infamisów i banitów.
Tak narodził się obrońca uciśnionych starosta Piotr Wolski i jego przygody w barwnej epoce, jaką bez wątpienia była Rzeczpospolita Szlachecka.
,,Przypadki starościca...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Przeciw diabłom i infamisom. Przypadki starościca Wolskiego


Reklama
zgłoś błąd