Żądze Kleopatry

Okładka książki Żądze Kleopatry
Ewa Kassala Wydawnictwo: Sonia Draga powieść historyczna
328 str. 5 godz. 28 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Wydawnictwo:
Sonia Draga
Data wydania:
2021-07-14
Data 1. wyd. pol.:
2015-03-25
Liczba stron:
328
Czas czytania
5 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382301571
Tagi:
Egipt Kleopatra Aleksandria pieniądze władza
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
7,0 / 10
147 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1940
977

Na półkach: , ,

W zeszłym roku przeczytałam książkę Ewy Kassali ,,Hatszepsut”, która naprawdę mnie zachwyciła i dałam jej 9/10. Potem przeczytałam ,,Boską Nefretete”, która niestety wypadła znacznie gorzej, ale miała swoje zalety. Tymczasem przyszedł czas na ,,Żądze Kleopatry”… które w ogóle mi się nie podobały i męczyłam się przy nich niemiłosiernie.

Kleopatrę poznajemy jako dojrzewającą dziewczynkę, która zgodnie z tradycją zostaje poświęcona opiece bogini Izydy. Podczas misteriów Kleopatra dowiaduje się, że jej przeznaczeniem jest zostać królową Egiptu i prowadzić go ku świetności - temu poświęca resztę swego życia.
Naprawdę podeszłam do tej książki pozytywnie i wierzyłam, że mi się spodoba i dobrze spędzę z nią czas. Tymczasem już pierwsze strony niesamowicie mnie zmęczyły i przeczytałam ,,Żądze” do końca tylko dlatego, że nie lubię robić DNF-ów. Tytuł zdecydowanie tu pasuje, bo cała historia skupia się głównie na seksualności Kleopatry, jej życiu łóżkowym. Autorka w żaden sposób nie próbuje zerwać z wizerunkiem tej kobiety jako ,,największej kurtyzany starożytności”, tutaj każde działanie Kleopatry sprowadza się do seksu i uwodzenia, a z innymi bohaterami nie jest inaczej – właściwie każdy rozdział to głównie sceny erotyczne, a ciekawostki z epoki są zredukowane do tych dotyczących seksu, antykoncepcji i aborcji. Podczas czytania miałam w głowie piosenkę Karliene Reynolds ,,Cleopatra”, gdzie wokalistka zwraca uwagę, że tak naprawdę sprowadzanie Kleopatry do jej życia seksualnego, do kochanki Cezara i Antoniusza, jest antyfeministyczne i niszczy pamięć o niej. Niestety, Kassala nie wykorzystała tego potencjału i całkowicie zignorowała relacje bohaterki z jej rodzeństwem czy dziećmi, jej działalność polityczną, naukową i militarną. Tutaj wszystkie układy i sojusze są załatwiane w ten sposób, że Kleopatra idzie z kimś do łóżka, przez co w pewnym momencie miałam wrażenie, że czytam jakiś fanfick w stylu ,,Duda&Trump”. I uważam, że jest to bardzo przykre i krzywdzące – z tego co tam czytałam, nie ma dowodów, że Kleopatra była naprawdę szczególnie rozwiązła, owszem – jako najpotężniejsza kobieta Egiptu mogła wchodzić w relacje z kim chciała i pewnie z tego korzystała, ale większość opowieści o jej rozpuście to historie niechętnych jej Rzymian, które trudno uznać za rzetelne i obiektywne. Kleopatra była kobietą o wielu talentach i zdolnościach i miała do zaoferowania o wiele więcej niż twarz (podobno niepiękną, o czym Kassala nie wspomina) i ciało.

W dodatku te wszystkie relacje seksualne są na poziomie telenoweli i nie mają żadnej spójności i logiki – Kleopatra ma romans z Cezarem, którego twierdzi, że kocha, ale potem dowiadujemy się, że miłością jej życia jest młody kapłan Atu. Mimo to kobieta podąża za Juliuszem i jest załamana po jego śmierci, by potem znowu pocieszać się z Atu. W międzyczasie ma romans z młodym sługą, z którym współżycie traktuje trochę tak, jakby robił jej masaż. Relacja z Antoniuszem jest jeszcze gorsza – zaczyna się praktycznie od gwałtu, gdy ten zostaje odurzony winem, potem niby są wzmianki o tym, że zostali połączeni przez bogów, potem znowu Kleopatra narzeka, że jej kochanek jest zbyt rozrzutny i sypia z Atu, potem płacze po śmierci Antoniusza, a potem przed własną oznajmia, że to kapłan był jej największą miłością. I jeśli ktoś myśli, że autorka chciała tu wyjść ze schematu i znormalizować poliamorię, to się myli, bo jednocześnie Kleopatra dostaje małpiej gorączki, gdy jej mężczyzna chociażby porozmawia z inną kobietą. I może dałoby się ten galimatias uczuciowy przedstawić spójnie i sensownie, ale tu to nie wychodzi, bo brakuje tu jakichkolwiek opisów emocji i refleksji, wszystkie czyny bohaterów są takie mega szybkie i pozbawione przemyśleń, pokazania głębi postaci. Sama Kleopatra jest tutaj pokazana właśnie w taki sposób, w jaki chcieliby widzieć ją Rzymianie – rozpustna, zakochana w sobie, brutalna dla innych, a przewrażliwiona na swoim punkcie. Biorąc pod uwagę okrucieństwo tamtych czasów, taka kreacja miałaby sens, gdyby była świadoma, tymczasem narracja próbuje nas przekonać, że bohaterka jest idealna i nieskalana. Do tego nie obserwujemy tu żadnej drogi tej królowej, jej zmagań z losem – Kleopatra jest wybrana przez bogów i do tego sprowadza się cała jej działalność polityczna, nie musi się niczego uczyć, walczyć. Wielka szkoda, że kompletnie zmarginalizowano wątek jej siostry Bereniki czy odsunięcia od władzy młodego Ptolemeusza, bo przecież to otworzyło Kleopatrze drogę do pełnej władzy. Samo starcie z Oktawianem też pojawia się nagle pod koniec, w przerwach między kolejnymi łóżkowymi uniesieniami.

Jeśli chodzi o sprawy bardziej techniczne, to opisy były dobre, ale niestety dialogi wydawały mi się strasznie naturalne i przesłodzone. Co do tła historycznego, to nie znam się na tym na tyle dobrze, by wyrokować, ale z tego co gdzieś tam wyczytałam, to Kleopatra nie była specjalnie wierząca, Ruszczyc nazywa ją nawet ,,ateistką”, religię wykorzystywała raczej wyłącznie do celów politycznych, natomiast tutaj całe swoje życie podporządkowuje woli bogów. Z zakończenia wynika też, że jej syn Cezarion ucieknie i będzie żył długo i szczęśliwie, gdy historycznie zginął skazany przez Oktawiana. Mam też wrażenie, że autorka za bardzo wyidealizowała świat Egiptu, szczególnie jego medycynę – rozumiem, że stała na wysokim poziomie, ale wątpię, że ówcześnie medycy i kapłani nigdy się nie mylili, dawali sobie radę z każdym przypadkiem, czy że kobieta, która w tamtych czasach w krótkim czasie miała dokonać kilku aborcji, nie odczułaby żadnych skutków zdrowotnych – śmiertelność nadal była bardzo wysoka. No i podobnie jak w ,,Boskiej Nefretete” zgrzytałam zębami przy każdej ,,komnacie rozkoszy” czy ,,włóczni Ozyrysa” (tak, to określenia genitaliów).

Poznęcałam się jak dawno nad żadną książką, ale naprawdę robię to z żalem – bo śledzę autorkę w social mediach i wydaje się bardzo sympatyczną i ciekawą osobą (chociaż to nie powinno wpływać na ocenę), bo ,,Hatszepsut” była cudowna i przykro mi, że inne książki Kassali do tej pory mnie rozczarowują. Na szczęście, z tego co widzę, pod względem chronologii wydania każda jej powieść podobała mi się mocniej, więc jak minie mi niesmak po ,,Żądzach Kleopatry”, postaram się przeczytać serię o kobietach Biblii i mam nadzieję, że będzie lepsza.

,, (…) miłości są różne: jest taka, która ma unosić ku gwiazdom, dawać rozkosz i przyjemność, taka, która koi, uspokaja, jest szacunkiem i przywiązaniem, taka, która chce jak najwięcej dawać i w tym znajduje sens, taka, która uczy cierpliwości i poświęcenia, i taka, która tylko wzdycha i marzy.(…) Miłości są różne, tak jak różna jest barwa i siła wód Nilu. Miłość jest wszędzie, w każdym z nas, w każdym ziarenku boskiego pyłu, z którego jesteśmy zbudowani. Jest wszędzie tam, gdzie jest człowiek. I zawsze będzie.”

W zeszłym roku przeczytałam książkę Ewy Kassali ,,Hatszepsut”, która naprawdę mnie zachwyciła i dałam jej 9/10. Potem przeczytałam ,,Boską Nefretete”, która niestety wypadła znacznie gorzej, ale miała swoje zalety. Tymczasem przyszedł czas na ,,Żądze Kleopatry”… które w ogóle mi się nie podobały i męczyłam się przy nich niemiłosiernie.

Kleopatrę poznajemy jako dojrzewającą...

więcej Pokaż mimo to

avatar
78
25

Na półkach:

Kleopatra nie była piękną kobietą, świadczą o tym monety, ikonografia królowej jest inna. Pani Kassala nie potrafi tworzyć postaci. Mnóstwo błędów historycznych - Gajusz Juliusz Cezar nie był cesarzem rzymskim, ani tym bardziej Cezarion. Autorka nie rozumie ani kultury Egiptu Ptolomejskiego - dualizmu Greków panujących w Egipcie, ani Rzymian. Kontekst historyczny jest bardzo słaby. Czytadło naprawdę mierne. Gdyby autorka choć trochę poczytała, choćby książki Anny Świderkówny...zawiodłam się bardzo.

Kleopatra nie była piękną kobietą, świadczą o tym monety, ikonografia królowej jest inna. Pani Kassala nie potrafi tworzyć postaci. Mnóstwo błędów historycznych - Gajusz Juliusz Cezar nie był cesarzem rzymskim, ani tym bardziej Cezarion. Autorka nie rozumie ani kultury Egiptu Ptolomejskiego - dualizmu Greków panujących w Egipcie, ani Rzymian. Kontekst historyczny jest...

więcej Pokaż mimo to

avatar
316
21

Na półkach: ,

Sama książka jest napisana dobrze, czyta się ją szybko i bez znużenia. Jednakże błąd w postaci notorycznego chwalenia urody Kleopatry, gdy obecnie każdy wie, iż była raczej przeciętna jest dosyć nieprzyjemny dla czytelnika. (W powieści nawet miała mały, zgrabny nosek!)
Dodatkowo jest dużo scen erotycznych, które są raczej mało potrzebne, a książka byłaby bez nich bardziej wartościowa.

Sama książka jest napisana dobrze, czyta się ją szybko i bez znużenia. Jednakże błąd w postaci notorycznego chwalenia urody Kleopatry, gdy obecnie każdy wie, iż była raczej przeciętna jest dosyć nieprzyjemny dla czytelnika. (W powieści nawet miała mały, zgrabny nosek!)
Dodatkowo jest dużo scen erotycznych, które są raczej mało potrzebne, a książka byłaby bez nich bardziej...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
106
43

Na półkach:

Bardzo wciagajaca ksiazka, bardziej powiesc niz zrodlo wiedzy historycznej per se. Niemniej przyjemna lektora, dzieki ktorej 'odswiezylam' swoja fascynacje starozytnoscia.
Swoja droga, niesamowite jak niektore rzeczy, polityczne abmicje, podejscia, zagrywki i manimulacje niezmiennie od starozytnosci sie nie zmienily...

Bardzo wciagajaca ksiazka, bardziej powiesc niz zrodlo wiedzy historycznej per se. Niemniej przyjemna lektora, dzieki ktorej 'odswiezylam' swoja fascynacje starozytnoscia.
Swoja droga, niesamowite jak niektore rzeczy, polityczne abmicje, podejscia, zagrywki i manimulacje niezmiennie od starozytnosci sie nie zmienily...

Pokaż mimo to

avatar
1223
226

Na półkach:

Opowieść o tym jak rządzić "włócznią i grotą". sStarozytny Grey?

Opowieść o tym jak rządzić "włócznią i grotą". sStarozytny Grey?

Pokaż mimo to

avatar
48
47

Na półkach:

O bogowie, cóż za słabizna... Jak można było zepsuć tak interesujący temat?

Autorka zdaje się nie znać ani konwenansów panujących dwa tysiące lat temu, ani mentalności ludzi z tych czasów. A może po prostu usiłuje przykroić niewygodne realia epoki do swoich złudzeń? Każe kobietom zachowywać się jak skrzyżowanie prostytutki z dominatrix, a mężczyznom jak uległym, metroseksualnym owcom (baranom?) z przełomu XX i XXI wieku. Kobiecie wolno zaciągnąć mężczyznę do łóżka, a za chwilę odtrącić. Wolno jej zmieniać facetów jak rękawiczki, a nawet mieć kilku jednocześnie. Zaś mężczyzna z haremu ma być na każde skinienie lub czekać potulnie na swoją kolej, aż jego partnerka znudzi się jego rywalem. W tym czasie ma zachowywać ścisłą wstrzemięźliwość płciową, bo inaczej to byłaby strrrraszliwa zdrada!
W tym momencie przypomina mi się kwestia Jaskra z "Wiedźmina" Andrzeja Sapkowskiego: "Wymaga monogamii, jedna z drugą, a sama rzuca w człowieka cudzymi spodniami"...

To nie tylko idiotyzm, ale również przekłamanie, bo dwa tysiące lat temu (i nie tylko) było dokładnie na odwrót - to faraonowie mieli wiele żon, a mężczyźni zdradzali żony z kochankami i kurtyzanami. Egipt nie był żadną Rzeczpospolitą Babską - dla faraonów synowie zawsze byli ważniejsi niż córki. Syn króla miał prawo poślubić księżniczkę z innego kraju, podczas gdy córka króla mogła poślubić jedynie brata lub (rzadziej) innego krewnego, by władza skupiała się w rękach jednej dynastii. Owszem, dziedziczenie odbywało się po linii żeńskiej, poprzez poślubienie córki króla, dlatego miał do tego prawo jedynie... syn króla, czyli jej brat. Jednak matrylinearność nie oznacza matriarchatu! Owszem, Egipcjanki miały więcej swobody w sprawach płci niż Rzymianki czy Greczynki. Mogły same wybierać sobie mężów, jak również dziedziczyć po rodzicach ziemię i nieruchomości. Nie oznacza to jednak równego dostępu do edukacji czy pracy w bardziej prestiżowym zawodzie - lekarzami, urzędnikami i oficerami zostawali wyłącznie chłopcy.

Kolejną nieuczciwością jest potraktowanie przez autorkę instytucji małżeństwa, a także podejście do statusu żony i kochanki. Kleopatra może wyszarpać faceta z ramion żony, odebrać dzieciom ojca, bo... ma prawo! Natomiast kiedy ślubna usiłuje odzyskać męża, to jest strrraszliwe ZUOOO! Bo, w odróżnieniu od pięknej Kleopatry, jej rywalki zawsze muszą być albo brzydkie, albo stare, albo szalone, albo wszystko na raz.

Autorka nie tylko popisuje się ignorancją (ani Cezar, ani Cezarion nie byli "cesarzami", bo to słowo nie istniało za życia jednego ani drugiego) czy fałszuje historię jak jej się podoba (losy Cezariona, Eiras i Charmion), ale sprzeniewierza się nawet elementarnym ideałom feminizmu.

W jednej ze scen Cezar, szczerząc zęby i szczebiocząc jak dziecko, puka w brzuch ciężarną Kleopatrę i udaje, że rozmawia z płodem, zaś obecnej przy tym służącej wydaje się to "tak romantyczne, że się popłakała". Chyba ze śmiechu? Autorko, kobieta nie jest jakimś cholernym pudłem, w które można sobie pukać! To jest człowiek, nie zaś żywa kołyska czy inny wymysł chorej wyobraźni klechy... Rozumiem, jakby taką radiomaryjną papkę zaserwował Rafał A. Ziemkiewicz... ale nie kobieta, która mieni się "działaczką ds. równouprawnienia"!
Autorka nie tylko gloryfikuje traktowanie kobiety jak RZECZ, ale również ujawnia swoją niewiedzę. Cezar był Rzymianinem, nie działaczem Pro Life z Pasa Biblijnego w Ameryce... Rzymianie, jako ludzie praktyczni, liczyli długość życia dziecka od narodzin, nie od poczęcia. Cezar nie mógł więc robić z siebie błazna, gadając do brzucha kochanki (zamiast do jej twarzy), bo dla niego oznaczałoby to rozmowę z kimś, kto jeszcze formalnie nie istnieje!

W innej scenie Kleopatra obraża się, bo Cezar nie będzie mógł przyglądać się jej kaźni, czyli rodzeniu Cezariona. Excuse you, autorko! Zaciąganie facetów na porody to pomysł z końca XX wieku. W Starożytności ciąża i poród były intymną sprawą kobiet. Mężczyźni, jako oczywiści ignoranci w tej dziedzinie, byli zwolnieni z forsowanego obecnie przymusu patrzenia na tortury ukochanej osoby. To dotyczyło zarówno Egipcjan, jak i Rzymian. O tym się nie mówi, ale jednym ze skutków obecnej mody jest zwiększona częstość rozwodów, ponieważ wielu panów nie jest w stanie spać z kobietą, którą widzieli w takim stanie - później mężczyzna kocha żonę wyłącznie jako matkę jego dziecka, ale już nie obiekt pożądania... Ponadto autorka nie przyjmuje do wiadomości faktu istnienia kobiet, które nie życzą sobie w tym momencie żadnej publiczności, zwłaszcza męskiej, gdyż jest to dla nich krępujące. Kleopatra mogła sobie być pozbawiona wstydu, ale na pewno nie rozumu... Nie mogła dopuścić do tego, aby Cezar zobaczył ją nieatrakcyjną: czerwoną, spoconą, krwawiącą i rozkrzyczaną - od utrzymania jego pożądania zależały losy całego Egiptu!

Kolejnym dowodem nieznajomości kobiecej psychiki jest rzekome spotkanie Kleopatry z Kalpurnią, które w rzeczywistości prawdopodobnie nigdy nie miało miejsca. Żona Cezara była damą, praktykującą stare rzymskie cnoty. Nie zniżyłaby się do rozmowy z "tą zamorską lafiryndą", a już tym bardziej nie próbowałaby zdobyć jej względów, susząc zęby do niej jak najlepsza psiapsiółeczka. Sama przed sobą, w zaciszu własnego pokoju, mogła okazać swoje prawdziwe uczucia: rozpacz, wściekłość, zazdrość, upokorzenie, jednak publicznie nie wypadało jej nawet zauważać istnienia metresy męża!

Nie koniec tej moralności Kalego. Kleopatra, aby utrzymać władzę, sięga po te same środki, jakich użycie autorka potępia u jej przeciwników. Skrytobójstwo jest zbrodnią, jeśli jego próby podejmowane są przez przyrodnie rodzeństwo, ich matkę lub żądnego władzy arcykapłana... natomiast w wykonaniu bohaterki urasta do rangi cnoty jako "bezbolesna pomoc w odejściu ze świata". Gwałt jest odrażającą zbrodnią, chyba że dokonany jest na mężczyźnie, któremu dodano narkotyk do drinka. Kleopatra ani nie była w Antoniuszu zakochana na zabój, ani nawet nie swędziało jej na jego widok - uwiodła go "na zimno", z premedytacją, dla innych celów. Ciekawe, czy autorka usprawiedliwiłaby sprawców, którzy zrobiliby coś takiego jej samej w dyskotece?

Chwilami kuleje również styl, jako żywo przypominający "arcydzieła" Heleny Mniszkówny: "Lokaj miał liberię ze złotymi guzami..." ("...wymieszanymi z sińcami" - jak złośliwie parodiowała ją Magdalena Samozwaniec). Wyobraźcie sobie teraz scenę erotyczną napisaną mniej więcej w tym stylu...

Na koniec: rzekoma uroda Kleopatry. Według nielicznych zachowanych rzeźb i malowideł, jakie zachowały się z tamtego okresu, wynika iż Kleopatra miała duży, "grecki" nos, chłopięce rysy twarzy, a jej naturalne włosy były kędzierzawe, koloru brązowego lub rudego. Według niektórych antropologów mogła odziedziczyć po ojcu skłonność do cukrzycy i otyłości.

O bogowie, cóż za słabizna... Jak można było zepsuć tak interesujący temat?

Autorka zdaje się nie znać ani konwenansów panujących dwa tysiące lat temu, ani mentalności ludzi z tych czasów. A może po prostu usiłuje przykroić niewygodne realia epoki do swoich złudzeń? Każe kobietom zachowywać się jak skrzyżowanie prostytutki z dominatrix, a mężczyznom jak uległym,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
171
131

Na półkach:

To moja pierwsza książka tej autorki i na pewno nie ostatnia. W bardzo fajny przystępny sposób przybliża nam postać Kleopatry. Książkę szybko się czyta bo jest bardzo wciągająca.

To moja pierwsza książka tej autorki i na pewno nie ostatnia. W bardzo fajny przystępny sposób przybliża nam postać Kleopatry. Książkę szybko się czyta bo jest bardzo wciągająca.

Pokaż mimo to

avatar
1086
1082

Na półkach:

Nocne przechadzki po mieście, pierwsza miłość do młodego chłopaka, przywiązanie do dużych kotów, relacje z bliskimi jej służącymi. To wszystko miało na królową ogromny wpływ, a dzięki Żądzom Kleopatry dowiemy się jak mogła wyglądać prywatna część jej życia oraz co kierowało nią przy dokonywaniu ważnych dla całego ówczesnego świata decyzji. Niektóre fragmenty są opowiadane przez jedną z najbliższych służących. Dzięki temu poznamy także inny punkt widzenia osoby, która jest wpatrzona w swoją panią i ją podziwia, ale ma także własne przemyślenia na temat Kleopatry i jej działań.

Książka zabiera nas w spokojną i ciekawą podróż do starożytnego Egiptu. Brak akcji nie oznacza nudy. Możemy śledzić taktyczne posunięcia na dworze egipskim oraz w polityce zewnętrznej, które były wypadkową wielu lat nauki i przygotowań. Kleopatra była niesamowicie dobrze wykształconą kobietą od dzieciństwa przygotowaną do rządzenia i przewidywania wszystkich możliwych scenariuszy zdarzeń. Niewiele pozostawiała przypadkowi i właśnie o tym, jak można zaplanować naprawdę ogromne przedsięwzięcia tak, aby wyglądały naturalnie i przypadkowo, przeczytacie w Żądzach Kleopatry.

https://kulturacja.pl/2021/08/ewa-kassala-zadze-kleopatry-recenzja/

Nocne przechadzki po mieście, pierwsza miłość do młodego chłopaka, przywiązanie do dużych kotów, relacje z bliskimi jej służącymi. To wszystko miało na królową ogromny wpływ, a dzięki Żądzom Kleopatry dowiemy się jak mogła wyglądać prywatna część jej życia oraz co kierowało nią przy dokonywaniu ważnych dla całego ówczesnego świata decyzji. Niektóre fragmenty są opowiadane...

więcej Pokaż mimo to

avatar
192
10

Na półkach:

Żądze Kleopatry", jak sam tytuł wskazuje, to powieść historyczna z elementami erotycznymi.
Szczerze mówiąc, obawiałam się trochę, że książka okaże się głównie erotykiem ze słabo opracowaną stroną historyczną, gdyż nigdy wcześniej nie czytałam Kassali i nie wiedziałam, czego się spodziewać, ale na szczęście pierwsze rozdziały szybko moje obawy rozwiały.
Owszem, w powieści występują wątki seksualne, ale nie są one dominujące - główna fabuła zasadza się na życiu Kleopatry i jej osobistej służącej Eiras.
Dotąd zapoznałam się już z kilkoma biografiami beletryzowanymi, jak i pracami popularnonaukowymi na temat egipskiej królowej, więc potrafię ocenić, czy dana pozycja odpowiada faktom. Oczywiście nie wszystkie one są znane, co daje pisarzom pole do manewru. Kassala pole to wykorzystała wedle własnej wyobraźni, ale na tyle, by wciąż wydawało się to wiarygodne. Do spraw politycznych nie przyłożyła aż takiej wagi; na pierwszy plan wysuwały się jednak perypetie uczuciowe Kleopatry i Eiras.
Nie wiem, jak powieść odebrałaby osoba nieposiadająca wiedzy o starożytnym Egipcie - dla mnie stanowiła po prostu kolejną literacką interpretację historii Kleopatry. Nie mogę powiedzieć, aby książka zrobiła na mnie jakieś piorunujące wrażenie, ale czytało mi się ją całkiem przyjemnie. Na tyle, że pewnie jeszcze sięgnę po inne dzieła tej autorki.

Żądze Kleopatry", jak sam tytuł wskazuje, to powieść historyczna z elementami erotycznymi.
Szczerze mówiąc, obawiałam się trochę, że książka okaże się głównie erotykiem ze słabo opracowaną stroną historyczną, gdyż nigdy wcześniej nie czytałam Kassali i nie wiedziałam, czego się spodziewać, ale na szczęście pierwsze rozdziały szybko moje obawy rozwiały.
Owszem, w powieści...

więcej Pokaż mimo to

avatar
33
6

Na półkach:

To najsłabsza powieść historyczna jaką przeczytałem. Czytałem z trudem, bo ilość nonsensów jak na jedną pozycję mnie bodła, co strona. Nie będę się znęcał nad tą książką, wystarczy to, co napisała Pani Fanny Browne.

To najsłabsza powieść historyczna jaką przeczytałem. Czytałem z trudem, bo ilość nonsensów jak na jedną pozycję mnie bodła, co strona. Nie będę się znęcał nad tą książką, wystarczy to, co napisała Pani Fanny Browne.

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Ewa Kassala Żądze Kleopatry Zobacz więcej
Ewa Kassala Żądze Kleopatry Zobacz więcej
Ewa Kassala Żądze Kleopatry Zobacz więcej
Więcej
zgłoś błąd