Mowa Trawa 2:0. Słownik piłkarskiej polszczyzny

Okładka książki Mowa Trawa 2:0. Słownik piłkarskiej polszczyzny
Marcin Rosłoń Wydawnictwo: Ringier Axel Springer Polska Seria: Biblioteka Przeglądu Sportowego sport
310 str. 5 godz. 10 min.
Kategoria:
sport
Seria:
Biblioteka Przeglądu Sportowego
Wydawnictwo:
Ringier Axel Springer Polska
Data wydania:
2021-05-19
Data 1. wyd. pol.:
2021-05-19
Liczba stron:
310
Czas czytania
5 godz. 10 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382500240
Tagi:
piłka nożna futbol powiedzonka hasła
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen

                4,4 4,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
4,4 / 10
7 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
157
41

Na półkach:

Jak lubię p. Rosłonia tak ta książka nie wnosi nic nowego

Jak lubię p. Rosłonia tak ta książka nie wnosi nic nowego

Pokaż mimo to

avatar
668
2

Na półkach: ,

Nie rozumiem do kogo jest adresowana ta książka. Jeśli do dorosłych to jest zbyt prosta, żeby nie powiedzieć prostacka. Skojarzenia sloganu piłkarskiego z życiem codziennym są bardzo infantylne. Nie rozumiem jaki ma sens przytaczania definicji słowa prosto z Wikipedii.
Książka jest nudna. Ktoś kto długo interesuje się piłką nożna nie dowie się z niej niczego nowego.

Nie rozumiem do kogo jest adresowana ta książka. Jeśli do dorosłych to jest zbyt prosta, żeby nie powiedzieć prostacka. Skojarzenia sloganu piłkarskiego z życiem codziennym są bardzo infantylne. Nie rozumiem jaki ma sens przytaczania definicji słowa prosto z Wikipedii.
Książka jest nudna. Ktoś kto długo interesuje się piłką nożna nie dowie się z niej niczego nowego.

Pokaż mimo to

avatar
69
33

Na półkach:

Ciekawa, ale jednocześnie nudna.

Ciekawa, ale jednocześnie nudna.

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
199
10

Na półkach:

Na plus tej książki należy zaliczyć anegdoty pojawiające się przy niektórych hasłach. Jednak ogólnie rzecz biorąc trochę to wszystko "przegadane", momentami ze zbytnim zadęciem tudzież wymuszonymi żartami. Dla osób zaczynających przygodę z piłką nożną pozycja wielce przydatna, pozwalająca zrozumieć wiele niuansów. Z kolei zapaleni kibice biedrony nie dowiedzą się dzięki tej książce wiele więcej niż już wiedzą. Podsumowując - można, ale nie trzeba.

Na plus tej książki należy zaliczyć anegdoty pojawiające się przy niektórych hasłach. Jednak ogólnie rzecz biorąc trochę to wszystko "przegadane", momentami ze zbytnim zadęciem tudzież wymuszonymi żartami. Dla osób zaczynających przygodę z piłką nożną pozycja wielce przydatna, pozwalająca zrozumieć wiele niuansów. Z kolei zapaleni kibice biedrony nie dowiedzą się dzięki tej...

więcej Pokaż mimo to

avatar
74
8

Na półkach: ,

Były piłkarz Legii Warszawa, a dziś jeden z najlepszych komentatorów w Polsce, specjalista od Premier League, jakiś czas temu wydał książkę. "Mowa trawa" czyli słownik piłkarskiej polszczyzny okazał się strzałem w dziesiątkę. Książka otwiera czytelnikowi drzwi do piłkarskiej szatni. Pokazuje jej kulisy, zasady i rytuały. Przedstawia reguły rządzące tym specyficznym miejscem.

"Mowa trawa" to sentymentalna podróż do dzieciństwa. Powrót do czasów zdartych kolan, (nie)zapomnianych podwórkowych rywalizacji i hektolitrów potu wylanych na piłkarskim boisku. Bo takie słowa jak "dzień dobry", "biedronka" czy "ciacho/miód/malina" w świecie futbolu zyskują nowe znaczenie. Są bardzo dobrze znane dla każdego, kto kopał piłkę kiedy, gdzie i jak się tylko dało.

Jednak nawet prawdziwych koneser futbolu może mieć problem z odgadnięciem całego piłkarskiego alfabetu. Na szczęście Marcin Rosłoń bardzo dokładnie opisuje genezę każdego słowa lub wyrażenia. Do tego ma lekkie pióro, dzięki czemu książkę czyta się z dużą swobodą. Szybko, łatwo i przyjemnie. Autor zwraca się do nas jak do kolegów z piłkarskiej szatni, czyli na luzie.

To wszystko sprawia, że lektura zajmie nam co najwyżej dwa popołudnia. I to tylko dlatego, że nie chcieliśmy przeczytać całości jednym tchem. Poza lekkim piórem największym atutem tej książki jest powszechność. Dzięki rozbudowanym i szczegółowym opisom piłkarski słowniczek nie zamyka się tylko dla fanów futbolu. Wręcz odwrotnie.

Książkę można spokojnie polecić i pani Jadzi z monopolowego i panu Januszowi z Narodowego i byłemu piłkarzowi (byłemu, bo jak wiemy zawodnicy w czasie kariery za książkami nie przepadają). Każdy z nich będzie zadowolony, bo mimo, że jest to słowniczek piłkarskiej polszczyzny nie jest to tylko lektura o futbolu. Autor dokładnie opisuje pewną ciekawą zbiorowość, specyficzne miejsce, a przy tym robi to w sposób zabawny.

Przeciętnego czytelnika nie znającego się na futbolu czeka pasjonująca podróż w nieznane. Podróż z poczuciem humoru, z uśmiechem na twarzy i prowadzoną przez wesołego kierowcę. Kolorytu i jakości lekturze dodają doskonałe ilustracje. Moim zdaniem "Mowa trawa" to idealne dzieło literackie dla młodych adeptów futbolu. To przede wszystkim, ale każdy czytelnik bez wątpienia znajdzie coś dla siebie.

Słownik piłkarskiej polszczyzny to wzorowo napisany alfabet futbolowej szatni. Nie doszukałem się w nim błędów, ale mówiąc szczerze nie szukałem. Książka pochłonęła mnie bez reszty. Przeczytałem jednym tchem, oczami wyobraźni przypominałem sobie moje pierwsze kroki na piłkarskim boisku, a przy tym uśmiałem się do rozpuku.

Czego chcieć więcej? Panie Marcinie, czekam z niecierpliwością na część drugą. A konkretnie na słownik piłkarskiej łaciny.

Były piłkarz Legii Warszawa, a dziś jeden z najlepszych komentatorów w Polsce, specjalista od Premier League, jakiś czas temu wydał książkę. "Mowa trawa" czyli słownik piłkarskiej polszczyzny okazał się strzałem w dziesiątkę. Książka otwiera czytelnikowi drzwi do piłkarskiej szatni. Pokazuje jej kulisy, zasady i rytuały. Przedstawia reguły rządzące tym specyficznym...

więcej Pokaż mimo to

avatar
15
14

Na półkach: ,

Pomyślałem kiedyś, że właśnie tego szukałem - zaczynałem komentować mecze w lokalnej telewizji i brakowało mi paru żargonowych określeń.

Trochę się zawiodłem, bo dzieło Marcina Rosłonia kierowane jest raczej w stronę laików i tych, którzy zaczynają swoją przygodę z piłką. Da się jednak wyciągnąć parę anegdot i wspomnień, które są naprawdę interesujące. Na minus dziecinna oprawa i śliskie kartki.

Pomyślałem kiedyś, że właśnie tego szukałem - zaczynałem komentować mecze w lokalnej telewizji i brakowało mi paru żargonowych określeń.

Trochę się zawiodłem, bo dzieło Marcina Rosłonia kierowane jest raczej w stronę laików i tych, którzy zaczynają swoją przygodę z piłką. Da się jednak wyciągnąć parę anegdot i wspomnień, które są naprawdę interesujące. Na minus dziecinna...

więcej Pokaż mimo to

avatar
247
106

Na półkach: , ,

Marcin Rosłoń to był piłkarz Legii Warszawa, a także znakomity komentator i znawca Premier League. Bylem ogromnie zaskoczony, gdy moim oczom ukazała się książka popularnego "stołecznego". Wiem na co stać Rosłonia w Canal + i tego samego spodziewałem się po książce. "Mowa trawa" jest fajną odskocznią, napisana w ciekawy, żartobliwy sposób, bardzo ładnie i starannie wydana. W książce znajdziemy popularne zwroty piłkarskie, których używaliśmy na podwórku, a także te bardziej wyrafinowane pochodzące z profesjonalnych boisk piłkarskich.

Marcin Rosłoń to był piłkarz Legii Warszawa, a także znakomity komentator i znawca Premier League. Bylem ogromnie zaskoczony, gdy moim oczom ukazała się książka popularnego "stołecznego". Wiem na co stać Rosłonia w Canal + i tego samego spodziewałem się po książce. "Mowa trawa" jest fajną odskocznią, napisana w ciekawy, żartobliwy sposób, bardzo ładnie i starannie wydana. W...

więcej Pokaż mimo to

avatar
353
218

Na półkach:

„Mowa trawa” nie ma nic wspólnego z katowaniem czytelnika suchymi faktami. Każde hasło przyprawione jest szczyptą humoru, wzbogacone o anegdotę i osadzone w codzienności.
Początkowo myślałam, że potrzebne będzie tu dużo dawkowanie treści np. kilka haseł w ciągu dnia przeczytanych w różnych odstępach czasu, między jednym a drugim zadaniem. Praktyka okazała się zupełnie inna. Nim zdążyłam się obejrzeć, miałam za sobą połowę książki. W wielu przypadkach autor idealnie odzwierciedlał moje myśli i opisywał to, czego oczekiwałam. Wiedział doskonale, że nie da się mówić o przeklinaniu bez odniesień do W. Rooney’a, nie można też pominąć Messiego jako boiskowego sreberka lub też podania Iniesty w meczu z Polską w 2010 roku.
Autor jest tutaj niczym Barcelona w swoim ostatnim meczu z trzecioligowym Hospitaletem. Gra pełne 90 minut, zawsze na 100% i zawsze dla kibiców/czytelników.
Jednak kim byliby piłkarze bez Pepa Guardioli? No właśnie. Tak samo książka nie byłaby pełna bez Andrzeja Jankowskiego i jego ilustracji, które wspaniale współgrają z tekstem i są przyjemne dla oka.

Podsumowując:
Świetnie napisana pozycja. Idealnie łączy naukę z zabawą. Doskonały prezent dla czytelników w każdym wieku.

„Mowa trawa” nie ma nic wspólnego z katowaniem czytelnika suchymi faktami. Każde hasło przyprawione jest szczyptą humoru, wzbogacone o anegdotę i osadzone w codzienności.

Początkowo myślałam, że potrzebne będzie tu dużo dawkowanie treści np. kilka haseł w ciągu dnia przeczytanych w różnych odstępach czasu, między jednym a drugim zadaniem. Praktyka okazała się zupełnie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
375
102

Na półkach: ,

Chyba każdy wie, że jestem równie mocno co od książek uzależniona od kibicowania. Oglądam wszystko. Od sportów zimowych po lekkoatletykę. Oczywiście największym sentymentem darzę siatkówkę. Nie o niej jednak będzie dziś mowa, a o najpopularniejszym sporcie świata – futbolu.

Marcin Rosłoń, były zawodowy piłkarz pierwszoligowy, w 2006 roku z Legią Warszawa zdobył tytuł Mistrza Polski. Od 2000 roku związany z CANAL+ jako komentator sportowy. Jego domeną są ligi polska i angielska. Gospodarz programu 1 na 1, w którym rozmawia z postaciami polskiego futbolu, wybierając niekonwencjonalne miejsca spotkań i zadając niestandardowe pytania.*

Ten właśnie pan (do którego mam nota bene wielki szacunek i sympatię) otworzył nam, zwykłym śmiertelnikom, drzwi to szatni. Tam panują całkowicie inne zasady niż byśmy się tego mogli spodziewać. Tam odprawiane są wszystkie rytuały. Tam każdy nawet niepozorny człowiek jest ważny.

Książka pisana jest w formie typowego słownika, jednak sposób w jaki pan Marcin wyjaśnia nam poszczególne terminy diametralnie różni się od tego do którego przyzwyczaiły nas popularne encyklopedie. Jest o wiele lżejszy, zabawniejszy, bardziej zrozumiały, ciekawszy. Poza tym porusza interesujące zagadnienia. Co może znaczyć na przykład dwójka i czwórka? A kosa i bałwanek? Autor obrazowo nam wszystko opisuje wplatając w to porównania do różnych piłkarzy, własnych wspomnień.

Te porównania wpływały przyznam bardzo intensywnie na moja wyobraźnię. Szczególnie, że autor nie wymieniał tylko współczesnych, znanych piłkarzy jak Leo Messi. Znalazło się tam również miejsce dla Jerzego Kraska, Macieja Murawskiego i mojego ukochanego Pele. I wtedy w ruch poszły wspomnienia. A pamiętasz ten mecz z finału LM w 2008? No pamiętam. A ten półfinał MŚ z 2002? Gorzej, trzeba by sobie przypomnieć daną akcję… I tak siedziałam, oglądałam, przeżywałam na nowo, czytałam, popijałam herbatkę. Żyć nie umierać.

Nie wypada tu nie wspomnieć o świetnych ilustracjach Andrzeja Jankowskiego. Andy wykonał kawał dobrej roboty…

„Mowa trawa” to nie tylko gratka dla każdego piłkarskiego kibica, ale również dla ciekawego nowych doznań czytelnika. Pan Marcin stworzył bardzo dobrą książkę, którą się pochłania, spędzając mile swój czas.
Książka jest również świetnym prezentem. Mój brat już podebrał egzemplarz i sam podczytuje.

I teraz najważniejsze do autora: JA TEŻ GRAŁAM W KWADRATY.Zapewniam panie Marcinie, że ta gra nie wyginęła, jest również popularna jak kiedyś:)

*okładka

Chyba każdy wie, że jestem równie mocno co od książek uzależniona od kibicowania. Oglądam wszystko. Od sportów zimowych po lekkoatletykę. Oczywiście największym sentymentem darzę siatkówkę. Nie o niej jednak będzie dziś mowa, a o najpopularniejszym sporcie świata – futbolu.

Marcin Rosłoń, były zawodowy piłkarz pierwszoligowy, w 2006 roku z Legią Warszawa zdobył tytuł...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2098
1490

Na półkach: , ,

Parę osób wie, ba! Nawet kilka razy pisałam na blogu o mojej piłkarskiej pasji. Tak, kocham piłkę nożną, kibicuję ciałem i duszą, nie jest rzadkością mój płacz, spowodowany czy to skrajną euforią, czy co boleśniejsze, złym wynikiem. Do czwartego roku studiów nie opuszczałam ani jednego meczu mojej wsiowej drużyny, później niestety studia mi zajęły czas, ale już pracując potrafiłam się zwolnić z meczu i pójść zobaczyć, jak moja drużyna w Pucharze Polski ogrywa Motor Lublin. Dlatego gdy dzięki Klaudynie się dowiedziałam o tej książce zapałałam natychmiastową chęcią jej posiadania.
Gdy dotarła w me ręce była macania i oglądana tysiąc razy. Bo wydanie cieszy oko, mała kwadratowa książeczka o przemiłym kolorze okładki. Ale nie ocenia się książki po okładce, wiec czas na wrażenia z lektury błyskawicznej. No to udajemy się na wycieczkę po piłkarskiej szatni, niestety tym razem nie ma tam półnagich przystojnych futbolistów, ale i tak będzie fajnie.
Zacznijmy od autora, gdyż jego życiorys gwarantuje autentyczność tej książki, ów sympatyczny Pan znany nam z meczów raczej komentowanych niż rozgrywanych, ze tak powiem zjadł zęby na piłce nożnej, lubię oglądać mecze komentowane przez niego, lubię programy z jego udziałem, chociaż przyznam szczerze, że obecnie w telewizji oglądam tylko Jednego z dziesięciu i mecze, ale czasami udaje mi się coś z nim oglądnąć, niby notuję w pamięci, żeby zabukować telewizor, ale później wylata z pamięci. Co nie zmienia faktu, że budzi sympatię, nie uderzyła Mu sodówka do głowy, więc sympatię autor już miał, wprawdzie często balansował na krawędzi w tej książce przywołując akurat jako przykłady piłkarzy, czy kluby od których samej nazwy dostaję piany na ustach, ale dla niektórych kibiców będzie to atut.
A o czym jest książka? To słownik piłkarskiej polszczyzny, zapewne zapytacie co to? Osoba obyta z tym słownictwem, nawet nie zauważy, że to jest jakiś język branżowy, to tak błyskawicznie wchodzi w krew, że dziwiłam się, że można napisać taki słowniczek. Ale szybko przypomniałam sobie swoją laicką Mamę, która nie może pojąć o co chodzi w spalony, nakładce ani co do tego wszystkiego ma ręcznik. Te oraz wiele, wiele innych pojęć wyjaśnia autor, dlatego jeśli chcemy iść na boisko(a zapewniam Was warto, tam panuje cudowna atmosfera, której nie można porównać do niczego, trzeba przeżyć), należy przeczytać tą publikację, zbliża się polskie Euro,, nie będzie można uciec od ludzi, którzy będą rozmawiali tylko o tym, a także przydałoby się chociaż jeden mecz oglądnąć i wiedzieć o czym się mówi.
Zapewne obawiacie się, że będzie to nudne jak flaki z olejem, a obawa Wasza może wzrosnąć gdy przypominacie sobie w przerwie meczu objaśnianą strategię, kojarzycie? Dużo mazakowych szlaczków i dziwne tłumaczenia? Zdaję sobie sprawę, że kogoś może to nie porywać. Nie lękajcie się ksiązka Marcina Rosłonia na pewno Was nie uśpi! Mnie na ten przykład bawiła do łez, wiele w niej anegdotek, zabawnych historyjek będących tłem do wyjaśnień, lub pomagających zilustrować daną sytuację. Niemalże każde hasło jest ilustrowane zabawnymi obrazkami, dla mnie to perełka piłkarskiej literatury, zabawna i pouczająca, tym przyjemniejsza gdy ma się meczowe wspomnienia i w trakcie czytania przed oczami stają zabawne sytuacje z danym hasłem w roli głównej.
Idealny prezent dla chłopaka/męża/syna interesującego się piłką nożną a także dla partnerek tychże panów, aby mogły dzielić pasję swoich mężczyzn, do czego zachęcam :D

Parę osób wie, ba! Nawet kilka razy pisałam na blogu o mojej piłkarskiej pasji. Tak, kocham piłkę nożną, kibicuję ciałem i duszą, nie jest rzadkością mój płacz, spowodowany czy to skrajną euforią, czy co boleśniejsze, złym wynikiem. Do czwartego roku studiów nie opuszczałam ani jednego meczu mojej wsiowej drużyny, później niestety studia mi zajęły czas, ale już pracując...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Mowa Trawa 2:0. Słownik piłkarskiej polszczyzny


Reklama
zgłoś błąd