Underground

Okładka książki Underground
František Kotleta Wydawnictwo: Silesia Progress Cykl: Underground (Kotleta) (tom 1) fantasy, science fiction
325 str. 5 godz. 25 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Underground (Kotleta) (tom 1)
Tytuł oryginału:
Undeground (2020)
Wydawnictwo:
Silesia Progress
Data wydania:
2021-06-15
Data 1. wyd. pol.:
2021-06-15
Liczba stron:
325
Czas czytania
5 godz. 25 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365558404
Tłumacz:
Ilona Gwóźdź-Szewczenko
Tagi:
fantastyka literatura czeska science fiction
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama
Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
6,5 / 10
99 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
546
456

Na półkach: , , , ,

Sam świat przedstawiony (szczególnie aluzje do Polski) całkiem zgrabny, problem, że to wszystko już gdzieś było... Silny facet, któremu wszystko się udaje. Piękna, tajemnicza kobieta, którą zdobywa. Spisek na najwyższym szczeblu. Klisze, klisze, klisze...

Sam świat przedstawiony (szczególnie aluzje do Polski) całkiem zgrabny, problem, że to wszystko już gdzieś było... Silny facet, któremu wszystko się udaje. Piękna, tajemnicza kobieta, którą zdobywa. Spisek na najwyższym szczeblu. Klisze, klisze, klisze...

Pokaż mimo to

avatar
351
340

Na półkach:

Książka w klimatach cyberpunkowych. Praga przyszłości: miasto zdegenerowane ,gdzie rządzi klika kilku korporacji ,sztuczne jedzenie , ostentacyjny zamordyzm pod fasadą demokracji ,bieda dla biednych, raj dla bogaczy, narkotyki, sex ,świat o zniewalającej pustce duchowej,gdzie zwykła woda jest luksusem.Wśród tego wszystkiego On-były ,wypalony gliniarz bez złudzeń polujący na złowrogiego Zodiaka… Książka choć monotonna o często powtarzającej się akcji napisana została lekkim stylem i czyta się całkiem nieźle, Duża porcja specyficznego, czeskiego humoru ,częste wzmianki o Polsce i Polakach. Główną zaletą w tej pozycji jest przedstawiony tam świat przyszłości. Zalążki tego świata już wylęgły się w głowach kilkunastu eurobiurokratów z Brukseli Dla mnie opisany tam świat to dość prawdopodobny scenariusz jak w przyszłości będą rozwijać się wielkie miasta. Jest to obraz przerażający ,ale chyba bardziej możliwy od złudnych nadziei, że ludzkość w przyszłości jest zdolna do czegoś więc tylko rozpasany hedonizm i życie tu i teraz.

Książka w klimatach cyberpunkowych. Praga przyszłości: miasto zdegenerowane ,gdzie rządzi klika kilku korporacji ,sztuczne jedzenie , ostentacyjny zamordyzm pod fasadą demokracji ,bieda dla biednych, raj dla bogaczy, narkotyki, sex ,świat o zniewalającej pustce duchowej,gdzie zwykła woda jest luksusem.Wśród tego wszystkiego On-były ,wypalony gliniarz bez złudzeń polujący...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1916
1916

Na półkach: , ,

Praga Anno Domini 2107.

Lubicie klimaty cyberpunkowe? Jeśli tak, to bardzo dobrze trafiliście, "Underground" to bowiem bardzo zręcznie poprowadzona historia właśnie w tej konwencji! A będzie to opowieść wprost zza naszej południowej granicy, za sprawą której zajrzymy do 2107 roku, a konkretnie do Pragi dwudziestego drugiego wieku, która przemieniła się w jedno wielkie, cybernetyczne megapolis!

Powieść Františka Kotlety rozgrywa się w Boże Narodzenie roku 2107 w Pradze – gigantycznym megapolis. Republika Czeska, po wojnie toczonej z Polską o Śląsk, rozpada się. A Praga, znajdująca się pod dominacją właścicieli najpotężniejszych firm, ufortyfikowała się przeciwko reszcie świata. Wszystko, czego mieszkańcy miasta potrzebują, produkowane jest w praskich laboratoriach lub fabrykach, a to, co dzieje się poza granicą Pragi City, nikogo nie obchodzi, bo miasto ma wystarczająco dużo własnych problemów. Jak choćby kult cybernetycznych czarodziejek, który przenika głęboko do serc mieszkańców miasta, podczas gdy czarodziejki ktoś zaczyna zabijać...

O ich ochronę zatroszczy się weteran wojny czesko-polskiej, były policjant Vachten. Ta misja zaprowadzi go do bogactwa najwyższych pięter drapaczy chmur i sparszywiałego podziemia (gdzie zawsze można zarobić, pozwalając sobie dorobić trzy penisy). Łatwo nie będzie, a po drodze napotkamy wraz z Vachtenem wiele zagadek i niebezpieczeństw, które doprawi szczypta erotyki i futurystycznych wizji przyszłości.

Zacznijmy może od cyberpunkowej wizji, którą František Kotleta przedstawia nam w czeskiej wersji i odsłonie. Czy różni się ona w jakiś szczególny sposób od zazwyczaj pojmowanego cyberpunka?... Raczej nie. Standardowo mamy tutaj świat przyszłości, w którym dominuje cybernetyka, seks, uwypuklone nierówności społeczne i zdominowanie społecznej rzeczywistości przez bogate korporacje, które wyznaczają nie tylko bieżące trendy, ale także i treść życia zwykłych obywateli, których demograficzny przekrój w tego typu uniwersach - także i w tym - jest, można powiedzieć, klasyczny: od bogatych i uprzywilejowanych, do przegranych i upodlonych. Symbolicznie na rzecz patrząc, ci z wyższych sfer żyją na szczytach drapaczy chmur i oddychają prawdziwym powietrzem, a ci ze społecznych nizin gnieżdżą się z podziemnych rynsztokach, walcząc o każdy oddech i o szansę przeżycia każdego kolejnego dnia.

Ciekawą - i jakże mocno wpisującą się w klasyczny cyberpunk! - koncepcją są wspomniane już, cybernetyczne czarodziejki. Z magią nie mają one jednak nic wspólnego; to kobiety-transludzie, które dzięki wszczepom i licznym czipom (ot, moda) są w stanie sterować technologią, lecz w gruncie rzeczy te sztuczki to tylko użyteczny dodatek do ich prawdziwej profesji, którą jest luksusowa prostytucja. Klimatycznie patrząc - koncepcja po prostu w punkt!

Jestem tym praskim, miejskim tworem... oczarowany! Wsiąkłem w te śmierdzące uliczki pełne ziomeczków spod ciemnej gwiazdy i szemranych, zepsutych bogaczy, po prostu na amen! To wszystko jest takie swojskie... :) A wizja przyszłości w wykonaniu autora to istny majstersztyk! Gorąco polecam wszystkim fanom gatunku.

Silesia Progress - dziękuję.

#underground #FrantišekKotleta #silesiaprogress #cyberpunk #fantastyka #cosnapolce #dobraksiazka #czytamksiazki #czytamfantastyke #bookstagram #bookreview

https://cosnapolce.blogspot.com/2022/05/underground-frantisek-kotleta.html

Praga Anno Domini 2107.

Lubicie klimaty cyberpunkowe? Jeśli tak, to bardzo dobrze trafiliście, "Underground" to bowiem bardzo zręcznie poprowadzona historia właśnie w tej konwencji! A będzie to opowieść wprost zza naszej południowej granicy, za sprawą której zajrzymy do 2107 roku, a konkretnie do Pragi dwudziestego drugiego wieku, która przemieniła się w jedno wielkie,...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
291
47

Na półkach: , ,

Underground okazał się lekkim rozczarowaniem. Niestety, pomimo, iż uwielbiam cyberpunk, nie potrafiłem "wsiąknąć w klimat". Może to z powodu nieustającej akcji, powtarzających się strzelanin, czy ciągłych gonitw. Po prostu wydawała się jednotematyczna. Przedstawiana historia była ciekawa, niestety dopiero od połowy książki. Pomimo że całość osadzona został w prawidłowo opisanym świecie przyszłości, to jednak w trakcie lektury ten świat wydawał się nieprzyjemnie zwyczajny i zabrakło mi czegoś, co wyróżniłoby Pragę od miast opisanych w innych opowieściach cyberpunkowych.
Na negatywne odczucia wpływał także brutalny styl. Za brutalny. Całkowicie nie przypadł mi do gustu.
Natomiast jeśli lubicie pościgi i strzelaniny, to w Undergroundzie jest tego pod dostatkiem i powinno wam się spodobać.

Underground okazał się lekkim rozczarowaniem. Niestety, pomimo, iż uwielbiam cyberpunk, nie potrafiłem "wsiąknąć w klimat". Może to z powodu nieustającej akcji, powtarzających się strzelanin, czy ciągłych gonitw. Po prostu wydawała się jednotematyczna. Przedstawiana historia była ciekawa, niestety dopiero od połowy książki. Pomimo że całość osadzona został w prawidłowo...

więcej Pokaż mimo to

avatar
151
67

Na półkach:

Począwszy od zaiście dobrego pióra autora, po dość odjechane uniwersum (oczywiście w dobrym stopniu, a nawet rzekłabym, że doskonałym). Na doczepkę, wulgarne, jednak z urokiem i cybernetyczne uniesienia, są tak oryginalne, iż ten lekki powiew erotyzmu jest jak najwykwintniejsze danie. Cała powieść zawiera również wątki sensacyjno-kryminalne, które powodują brak nudy i odczuwalne emocje. Ukazanie futurystycznego świata roku 2107, i jego folkloru dodaje smaczku.

Począwszy od zaiście dobrego pióra autora, po dość odjechane uniwersum (oczywiście w dobrym stopniu, a nawet rzekłabym, że doskonałym). Na doczepkę, wulgarne, jednak z urokiem i cybernetyczne uniesienia, są tak oryginalne, iż ten lekki powiew erotyzmu jest jak najwykwintniejsze danie. Cała powieść zawiera również wątki sensacyjno-kryminalne, które powodują brak nudy i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
231
9

Na półkach:

Cyberpunk w czeskim wykonaniu. Całość raczej przeciętna chociaż pojawia się kilka interesujących pomysłów (np. narodziny kultu wróżek). Niestety jest strasznie monotonna - mam wrażenie jakby 60 proc. książki stanowił opis podobnych do siebie strzelanin z których główny bohater cudem uchodzi z życiem.

Cyberpunk w czeskim wykonaniu. Całość raczej przeciętna chociaż pojawia się kilka interesujących pomysłów (np. narodziny kultu wróżek). Niestety jest strasznie monotonna - mam wrażenie jakby 60 proc. książki stanowił opis podobnych do siebie strzelanin z których główny bohater cudem uchodzi z życiem.

Pokaż mimo to

avatar
87
86

Na półkach: ,

Jestem fanem uniwersum cyberpunkowego. Bynajmniej, nie za sprawą współczesnej gry. Wiem, że dla wielu stała się początkiem przygody z tym gatunkiem. Moje początki z racji na wiek, sięgają dużo dalej. Wszystko zaczęło się w latach 90, po obejrzeniu "Łowcy Androidów" w reżyserii Ridleya Scotta, "Sędziego Dredd" Danny’ego Cannon’a, przeczytaniu “Blade Runnera” Philipa K. Dicka i rozegraniu licznych przygód w Cyberpunka 2020 (ah, jak ten rok wydawał się wtedy odległą przyszłością!). Później już poszło z górki. Gra Cyberpunk 2077 i “Sybirpunk” Gołkowskiego utwierdziły mnie w wyjątkowości tego uniwersum i umocniły moją miłość do niego.

Dlatego zajarałem się niczym gorejący krzak, gdy wydawnictwo Silesia Progress zaproponowało mi do recenzji egzemplarz książki Františka Kotleta “Underground”.
Jest to powieść kryminalna rozgrywająca się w okolicach Bożego Narodzenia Anno Domini 2107. Praga wraz z ościennymi miejscowościami zmieniła się w megapolis. Ktoś morduje cybernetyczne czarodziejki, których kult przenika do serc mieszkańców miasta. Szczególnie tych z nizin społecznych. Weteran wojny czesko-polskiej, były policjant Vachten, podejmuje się ich obrony.

“Underground” jest książką, która serwuje wszystko to, co lubię w tym gatunku.

Ogromne, zdeformowane miasto, podzielone na strefy zależnie od zarobków. Podzielone wertykalnie. Tylko najbogatsi mogą oddychać świeżym powietrzem i widzieć gwiazdy. Reszta musi tłoczyć się na niższych poziomach, aż do podziemia, gdzie lądują Ci, których już nie stać na życie. Tutaj jedyną władzę, mimo marionetkowego burmistrza, sprawuje 5 korporacji, dla których liczy się tylko ich interes.

“[…] Było jak ten kulawy pies z parchami. Cuchnęło, rozpadało się, działało tylko sporadycznie, ale wciąż miało to coś, co sprawiało, że i tak głaskałeś tego kundla, starając się go nie wąchać. […] przecież nadal był to twój ukochany psiak.”

Czarodziejki, które wymagają ochrony to transludzie. Modyfikują swoje ciała poprzez liczne wszczepy i chipy, które sprawiają, że ciężko zakwalifikować je jako ludzi, ale też nie można ich określać jako cyborgi. Dzięki tym wszczepom są one w stanie zdalnie sterować technologią. Performance, który uprawiają jest tylko dodatkiem do ich prawdziwej pracy, jaką jest ekskluzywna prostytucja.

W Pradze przyszłości znajdziemy też latające autonomiczne auta, wszechobecne reklamy, kanał rządowy wyświetlany 24 godziny na dobę, oraz reglamentowany handel prawdziwą żywnością. Co ciekawe, wszyscy pisarze sci-fi, których dzieła miałem okazję czytać, skupiają się na problemie dostępu do prawdziwego mięsa. Pozwala to sądzić, że w miastach przyszłości tylko weganie będą szczęśliwi i nie będą zmuszeni jeść podrabianego syfu. Dlatego drodzy czytelnicy, proponuję przejść na weganizm, aby później nie płakać.
Mimo pewnych powtórzeń i wspólnych cech dla tego gatunku, książka ta wyróżnia się na wielu płaszczyznach.
Wszyscy wielbiciele Czech, a w szczególności Pragi znajdą tutaj niepowtarzalną podróż po mieście przyszłości, w którym łączą się dobrze nam znane miejsca z tymi wymyślonymi przez pisarza. Jak chociażby bar Hemingway, o którym pisarz wspomina na początku książki.
Fantastyka z centralnej Europy ma swojski klimat. Dzięki temu każdy polski miłośnik sci-fi i cyberpunka bez problemu odnajdzie się w rzeczywistości opisanej przez Kotleta. Ponieważ wiele wydarzeń politycznych, które mają miejsce u naszych sąsiadów jest komentowanych przez nasze media, tak przez serwisy informacyjne jak i serwisy z memami, rozpoznanie nawiązania do nich nie powinno nastręczyć czytelnikowi problemów. Chociażby nawiązania do partii Piratów czy incydentu z 2011 roku w Chile, gdy prezydent Vaclav Klaus ukradł pióro podczas konferencji.
Kotleta śmieje się, czy też parodiuje takie tematy jak tajne przyprawy KFC, Unia Europejska, która pogrążyła się w konfliktach po rozpadzie Federacji Rosyjskiej, gdy w wyborach prezydenckich wygrał Ibrahim Kadyrow i ustanowił Kalifat Moskiewski. Czytając tę książkę nie spodziewałem się, że może to być pewien komentarz do obecnej sytuacji.

Nawiązań politycznych i kulturowych do współczesności jest w tej książce co nie miara. Ich znalezienie pozostawiam Wam, przyszli czytelnicy. Jest to świetna zabawa podczas czytania.

Kotleta pisze językiem bardzo obrazowym, nie pozbawionym łaciny podwórkowej, dzięki czemu książka nabiera bardzo swojskiego charakteru. Takie opisy nie są stałym elementem narracji ale dodatkiem, który sprawia, że książka nabiera lekkości i jest pozbawiona nadęcia, tak często charakterystycznego dla zachodniej narracji cyberpunkowej.

Z książki “Underground” Františka Kotleta płynie jeszcze jedno przesłanie. Człowiek non-stop jest manipulowany. Dozuje mu się tylko te informacje, które trzymają go w ryzach. Tworzy się bańki informacyjne, których zmęczony codziennością człowiek nie jest w stanie zweryfikować. To tyczy się szczególnie obecnej sytuacji na świecie, gdzie Rosja stara się manipulować wiadomościami, tak abyśmy mieli trudność z odnalezieniem prawdy.

To wszystko razem wzięte sprawia, że książka ta z jednej strony jest porządnym dziełem literatury fantasty, a z drugiej nie tylko zapewnia rozrywkę, ale i zmusza do myślenia.

Jestem fanem uniwersum cyberpunkowego. Bynajmniej, nie za sprawą współczesnej gry. Wiem, że dla wielu stała się początkiem przygody z tym gatunkiem. Moje początki z racji na wiek, sięgają dużo dalej. Wszystko zaczęło się w latach 90, po obejrzeniu "Łowcy Androidów" w reżyserii Ridleya Scotta, "Sędziego Dredd" Danny’ego Cannon’a, przeczytaniu “Blade Runnera” Philipa K. Dicka...

więcej Pokaż mimo to

avatar
21
21

Na półkach:

Witajcie! Dzisiaj mam dla Was recenzję książki innej od wszystkich. „Underground” Františka Kotleta to trzymająca w napięciu lektura fantasy / science-fiction. Akcja rozgrywa się w Pradze, a dzieje się w Boże Narodzenie w roku 2107. Świat w owej powieści całkowicie odstaje od normy. Wszystko, co można uważać za normę, czy podstawę tutaj jest czymś ekskluzywnym lub trudnym do zdobycia. Bohaterowie w naszej książce odżywiają się sztucznymi, niepojętymi dla nas rzeczami, aby tylko przeżyć i zaopatrzyć się w dodatkową energię. Woda jest towarem luksusowym, a kawa czy jabłka to coś, czego większość z nich nawet nie spróbuje. W lekturze pojawiają się też czarodziejki, które są tak naprawdę kobietami z zainstalowanymi w sobie urządzeniami. I to właśnie ich życie staje się zagrożone. Na ratunek cybernetycznych dziewczyn rzuca się były policjant Vachten. Gdzie zaprowadzi go ta misja? Czy uda mu się zapobiec morderstwom?
František Kotleta stworzył książkę, która jednocześnie trzyma w napięciu, ale też troszeczkę zanudza. Z jednej strony jest brutalnie, a krew lejąca się strumieniami to coś normalnego, a z drugiej pojawiają się tam takie nazwy, takie dziwne rzeczy, że można odnieść wrażenie, że to praca napisana przez gimnazjalistę. Elementy fantasy / science-fiction mają sobie trochę do zarzucenia. Czarodziejki-fajnie, wymyślna technologia-fajnie, ale trzy pochwy, czy trzy penisy to już moim zdaniem duża przesada. Lektura jest pełna przekleństw i czarnego humoru, co fajnie doprawiło fabułę. Jeśli chodzi o bohaterów, to też jestem na tak. Bardzo fajnie wykreowane postacie, które zaintrygowały mnie swoją indywidualnością.
Książkę oceniam na sześć gwiazdek, ponieważ nie do końca jest tym, czego oczekiwałam po opisie. Streszczenie było mocno zachęcające, natomiast treść co najwyżej średnia. Jeśli jesteście fanami gatunków fantasy czy science-fiction to jak najbardziej polecam kupić i przeczytać, ale jeśli dopiero zaczynacie swoją przygodę z tymi gatunkami, to jednak proponuję ją na jakiś czas odłożyć, bo to może być zbyt dużo na pierwszy raz.

Witajcie! Dzisiaj mam dla Was recenzję książki innej od wszystkich. „Underground” Františka Kotleta to trzymająca w napięciu lektura fantasy / science-fiction. Akcja rozgrywa się w Pradze, a dzieje się w Boże Narodzenie w roku 2107. Świat w owej powieści całkowicie odstaje od normy. Wszystko, co można uważać za normę, czy podstawę tutaj jest czymś ekskluzywnym lub trudnym...

więcej Pokaż mimo to

avatar
84
53

Na półkach:

Odmóżdżająca, lekka, taka na wieczorny relaks.

Odmóżdżająca, lekka, taka na wieczorny relaks.

Pokaż mimo to

avatar
2
1

Na półkach:

Książka jest niestety bardzo, ale to bardzo słaba. Do skończenia, ale ledwie. Jest to cyberpunk w swojej najbardziej sztampowej postaci: przerażają mnie zachwyty nad kreacją Pragi przyszłości, wypływające spod palców osób, które chyba nigdy w życiu nie miały do czynienia z żadnym przedstawicielem gatunku. W Undergroundzie nie ma absolutnie żadnego lokalnego kolorytu: Kotleta słowo w słowo kopiuje czterdziestoletnie klisze tego na wskroś amerykańskiego nurtu literackiego. Już po samym tytule widać, jak bardzo liczy na międzynarodowy sukces, a potwierdza tę ambicję choćby spis postaci w przytłaczającej większości znanych pod angielskimi pseudonimami albo "przystępnymi" niemieckimi imionami. Czeską stolicę odwiedziłem niedawno i solidnie się po niej naspacerowałem. Jak to wpłynęło na moje doświadczenia z lekturą? Absolutnie nijak. Odpowiedź Kotlety na pytanie "jak mogłaby wyglądać przyszłość w mieście tak na wskroś przeszytym swoją tysiącletnią historią, w jaki sposób godziłoby tradycję z nowoczesnością?" sprowadza się do "wieżowce, korporacje i implanty".

Więc Praga A.D. 2107 to po prostu Night City z CP2077 (mam zresztą dziwne przeczucie, że gdyby nie hype na polską grę, prawdopodobnie nigdy ta powieść nie ujrzałaby światła dziennego). Lore też kuleje: reklamowana przez rodzimego wydawcę "czesko-polska wojna o Śląsk" to przewijające się w tle usprawiedliwenie, dlaczego z Vachtena taki totalny złodupiec, nie ma też właściwie żadnego znaczenia dla tego, że Praga stała się korpopiekłem. Ot republika się posypała, przyszli garniturowcy i sobie wzięli co pozostało. I pomimo braku jakiejkolwiek istoty dla opisywanych wydarzeń, Polska w powieści pełni rolę w zasadzie szeroko pojętej zagranicy, bo inne kraje w wizji Kotleby najwidoczniej w ogóle nie istnieją. I przez całą lekturę nie opuszczało mnie wrażenie takiego totalnego olania przez autora rozrysowania tła dla opisywanych perypetii bohaterów.

A bohaterowie też kuleją, reprezentując sobą, a jakże kolejny wachlarz tak doskonale znanych tropów. Vachten to standardowy protagonista tego typu literatury, wiemy na jego temat wszystko właściwie już po pierwszych paru stronach. Kolejną z punktu widzenia okładki atrakcję dla czytelnika mają stanowić "cybernetyczne czarodziejki" (czy tylko mi się wydaje, że sam wydawca nie miał bladego pojęcia, jak tę szmirę sprzedać?), z którymi też nic ciekawego na nas nie czeka: wszystkie reprezentują właściwie ten sam typ osobowości i tylko jedna z nich pełni rolę obowiązkowej lady in distress z nieco większym czasem stronicowym. Cała reszta to kolejne powtórki z rozrywki, które zazwyczaj pojawiają się na zbyt krótko, by wzbudzić jakiekolwiek cieplejsze emocje (jedna postać zaczyna co prawda nieco błyszczeć, ale na dobre dostaje coś do roboty dopiero pod sam koniec opowieści i jej potencjał pozostaje niewykorzystany).

Nie wspomniałem o fabule, bo i nie ma o czym za bardzo gadać. Jedna z członkiń girlsbandu, której przepełnione implantami członkinie urządzają świetliste show z antykorporacyjnym przesłaniem (jeden z niewielu pomysłów Kotlety, który nie wydaje się kompletną zżynką z lepszych protoplastów, acz ostatecznie niewiele z niego wynika), pada ofiarą szeregu nieudanych zamachów, stąd opiekujący się nią gangster wynajmuje byłego gliniarza i żołnierza, a teraz najemnika, do jej ochrony. I tak zaczyna się intryga... której rozwój kompletnie nas nie obchodzi. Z początku Underground wydaje się dość zdecydowanie mierzyć w typowy dla tego gatunku kryminał neo-noir, co w sprawnych rękach mogłoby uczynić produkt przynajmniej trochę zjadliwym, jeśli nie oryginalnym. Ale wcale się tak nie dzieje: przez zdecydowaną większość historii Vachten nie ma bladego poijęcia, co się wokół niego odjaniepawla, i nie dzierży żadnej kontroli nad sytuacją. Nie ma tu badania miejsca zbrodni, przesłuchiwania świadków, analizowania sprzeczności w zeznaniach: akcja pędzi na to po prostu zbyt szybko. Co chwila – za często – do Vachtena i jego przybocznych ktoś strzela czy ktoś ich ściga. Czytelnik nie zastanawia się nad tożsamością tajemniczego zleceniodawcy zamachów na czarodziejki, bo nie dane mu było poznać praktycznie żadnych choćby nawet najmniej prawdopodobnych podejrzanych. Nie zastanawia się nad dowodami, bo tych też Vachten i s-ka praktycznie nie zbierają. Dość powiedzieć, że wielkie reveal i finałowa konfrontacja z głównym złym należy do najbardziej bezpłciowych, jakie czytałem w ostatnich latach.

Kotleta kreuje pulpę (zresztą wystarczy sprawdzć jego niewydany w Polsce czeski dorobek, bo zazwyczaj okładki jego tworów mówią wszystko, co trzeba na ich temat wiedzieć) i nie jest też w stanie doprawić jej nawet delikatnym sosem literackiego warsztatu. Powieść jest niezwykle wulgarna i epatuje niepotrzebnym gore na każdym kroku. Sposób przedstawienia postaci kobiecych zapewniłby autorowi poczesne miejsce pośród słynnych dziadów polskiej fantastyki Kasi Babis, gdyby oczywiście urodził się w Polsce: każda kobieta jest tu albo absolutną skesbombą (o "cycuszkach" i "tyłeczkach" się tu naczytacie do porzygu), a jeśli nie jest, to bez pudła zostanie to jej wypunktowane. Czarodziejki przez całą Pragę określane są mianem transdziwek i moment, w którym Vachten zaczyna rozkminę nt. zepsucia praskich bogaczy uprzedmiatawiających tych, co stoją niżej w hierarchii od nich, trudno traktować inaczej niż w kategoriach kiepskiego dowcipu. Na koniec pozostawiam absurdalne onomatopeje wybuchów czy wystrzałów: przyznam, że nie spodziewałem się w powieści autorstwa dorosłego faceta i skierowanej chyba też do dorosłych takich wstawek jak "rat-a-ta" albo "bum-bum".

Polskie tłumaczenie poprawne (chociaż posłowie od tłumaczki doszukującej się u Kotlety jakiegoś po-postmodernistycznego geniuszu wygląda bardziej jak desperacka próba usprawiedliwienia przed sobą wielu godzin spędzonych na przenoszenie tego wątpliwej jakości dzieła znad Wełtawy nad Wisłę). Zapoznawałem się za pośrednikiem audiobooka: lektor dobry, kuleje tylko wymowa czeskich nazw własnych (których nie ma tu wiele, ale jednak: sorry, ale żaden "petrin" w Pradze nie istneije). Ale nie polecam. Zdecydowanie nie. Strata czasu.

Książka jest niestety bardzo, ale to bardzo słaba. Do skończenia, ale ledwie. Jest to cyberpunk w swojej najbardziej sztampowej postaci: przerażają mnie zachwyty nad kreacją Pragi przyszłości, wypływające spod palców osób, które chyba nigdy w życiu nie miały do czynienia z żadnym przedstawicielem gatunku. W Undergroundzie nie ma absolutnie żadnego lokalnego kolorytu:...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
František Kotleta Underground Zobacz więcej
František Kotleta Underground Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd