Ukryta konsumpcja. Wpływ na środowisko, z którego nawet nie zdajesz sobie sprawy

Okładka książki Ukryta konsumpcja. Wpływ na środowisko, z którego nawet nie zdajesz sobie sprawy
Tatiana Schlossberg Wydawnictwo: Marginesy popularnonaukowa
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Tytuł oryginału:
Inconspicuous Consumption: The Environmental Impact You Don't Know You Have
Wydawnictwo:
Marginesy
Data wydania:
2021-04-21
Data 1. wyd. pol.:
2021-04-21
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366671973
Tagi:
zmiany klimatyczne internet technologia moda nawyki żywieniowe paliwo
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
5,9 / 10
45 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
57
3

Na półkach:

Tematyka ważna, interesującą i przede wszystkim potrzebna. Niestety styl pisania (ale także prawdopodobnie kiepskie tłumaczenie) powoduje, że książka jest niesamowicie irytująca w odbiorze. Do tego między wierszami wychodzi skrajnie antropocentryczna postawa autorki, co jednak dziwi, biorąc pod uwagę tematykę książki.

Najciekawsze były przypisy i warto sięgnąć po tę pozycję tylko dla nich. W książce zawarty jest całkiem spory zbiór artykułów i innych pozycji, które poruszają problematykę wpływu człowieka na zmiany klimatu w zdecydowanie bardziej kompleksowy i merytoryczny sposób.

Tematyka ważna, interesującą i przede wszystkim potrzebna. Niestety styl pisania (ale także prawdopodobnie kiepskie tłumaczenie) powoduje, że książka jest niesamowicie irytująca w odbiorze. Do tego między wierszami wychodzi skrajnie antropocentryczna postawa autorki, co jednak dziwi, biorąc pod uwagę tematykę książki.

Najciekawsze były przypisy i warto sięgnąć po tę...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
2762
1090

Na półkach: , ,

Spodziewałam się, że w tej książce poczytam o tych aspektach naszego życia, o których nie myślimy, a które też powodują, że nasz ślad węglowy rośnie. Ale mam z nią problem. Bo zdaję sobie sprawę, że na te tematy należy mówić, że świadomość ekologiczna społeczeństwa jest bardzo mała i w związku z tym nieodpowiedzialnie byłoby nisko oceniać jakąkolwiek publikację na ten temat i tym samym zniechęcać do jej przeczytania. Niezależnie od tego, czy jest kiepsko napisana, zawsze można z niej wyciągnąć jakieś informacje. I to jest przypadek Ukrytej konsumpcji. Bo autorka pisze o powyższych kwestiach w taki sposób, że czytelnik – nawet tak żywotnie zainteresowany tematem, jak ja – szybko traci zainteresowanie. Tematyka potraktowana jest w sposób odgórny, to znaczy autorka opisuje dany problem wychodząc od jego źródeł – czy to producentów energii, żywności, czy ubrań. Pozycja jest przeładowana danymi, z których dla pojedynczego człowieka niewiele wynika, bo rzadko schodzimy na poziom konsumencki. Skalę opisywanych zjawisk trudno sobie wyobrazić, bo człowiek ma problem z dużymi liczbami. Wiele do życzenia pozostawia styl: wielokrotnie złożone zdania, niepotrzebne dygresje. Denerwuje też opisywanie wszystko prawie wyłącznie z perspektywy USA, jakby na Ameryce świat się kończył.

Tak naprawdę jest to książka o tym, jak działa współczesny świat i jak bardzo jest zanieczyszczony, a nie o indywidualnej konsumpcji, na którą mamy wpływ. To nie jest poradnik! Brakuje konkluzji, jakichś jasnych wytycznych, wniosków, zarówno dla polityków, jak i pojedynczego człowieka. Tak, wiem, że temat jest skomplikowany, co zresztą widać w tej książce. Tylko zastanawiałam się, w takiej sytuacji, po co ona została napisana. Na pewno podnosi świadomość, ale też w obliczu przytoczonych faktów czujemy się tak bardzo bezradni. Mamy poczucie, że dokumentnie spieprzyliśmy świat i tego się już nie da naprawić. Być może najtrafniejszy jest rozdział ostatni z podsumowaniem, które trochę złagodziło moje rozdrażnienie tą pozycją. W końcu to nie wina autorki, że tak to wszystko wygląda...

Spodziewałam się, że w tej książce poczytam o tych aspektach naszego życia, o których nie myślimy, a które też powodują, że nasz ślad węglowy rośnie. Ale mam z nią problem. Bo zdaję sobie sprawę, że na te tematy należy mówić, że świadomość ekologiczna społeczeństwa jest bardzo mała i w związku z tym nieodpowiedzialnie byłoby nisko oceniać jakąkolwiek publikację na ten temat...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
515
383

Na półkach:

Książka, która ludziom, którzy nie myślą dniami i nocami jak ograniczyć mikro-plastik w ocenie czy czemu kasowanie maili jest eko, może pomóc zrozumieć łańcuch przyczynowo-skutkowy. Jeśli ktoś siedzi w temacie latami, czytanie tego wyda się nudne. Dla mnie, osoby która stara się, ale wie, że indywidualne decyzje, o ile nie są portfelem i naciskami, są bez sensu, otworzyło tak czy siak oczy. Zaczęłam od wyłączenia dekodera w salonie.

Książka, która ludziom, którzy nie myślą dniami i nocami jak ograniczyć mikro-plastik w ocenie czy czemu kasowanie maili jest eko, może pomóc zrozumieć łańcuch przyczynowo-skutkowy. Jeśli ktoś siedzi w temacie latami, czytanie tego wyda się nudne. Dla mnie, osoby która stara się, ale wie, że indywidualne decyzje, o ile nie są portfelem i naciskami, są bez sensu, otworzyło...

więcej Pokaż mimo to

10
Reklama
avatar
198
44

Na półkach:

Co pozostawia większy ślad węglowy, filmy na Netflixie czy płycie DVD? Dlaczego biopaliwa mogą przyczynić się do większej emisji CO2 niż spalanie węgla? Jak to się dzieje, że nasze ubrania są odpowiedzialne za zanieczyszczania oceanów mikroplastikiem?

Odpowiedzi na te i wiele innych pytań stara się nam udzielić w swojej książce Tatiana Schlossberg. Skupia się ona na omówieniu wpływu na środowisko, jaki wywiera kilka gałęzi gospodarki: nowoczesne technologie i Internet, rolnictwo, przemysł odzieżowy, energetyka oraz transport. Wszystkie one w ostatnich dziesięcioleciach znacznie się rozwijają, co związane jest z postępującym konsumpcjonizmem.

Jeśli chodzi o język, myślę że jest on całkiem przystępny. W przypadku jakichś trudniejszych pojęć autorka często stara się je dość jasno wytłumaczyć, za co duży plus. Książkę czyta się szybko, pośród mnóstwa informacji można wyłuskać wiele ciekawostek. Przede wszystkim jednak ta pozycja skłania nas do zastanowienia się nad tym, do czego doprowadza wciąż wzrastający a krajach bogatych i rozwijających się konsumpcjonizm i co my, albo nasi rządzący możemy zrobić, aby jego skutki nie były tak dramatyczne.

W książce pojawiają się liczne dygresje, są one jednak moim zdaniem konieczne, aby dobrze zrozumieć opisywany temat. Pozwalają też spojrzeć szerzej na daną sprawę. Autorka nieźle łączy ze sobą poszczególne poruszane kwestie, przez co nie wprowadza chaosu i wciąż trzyma się głównego omawianego problemu.

Tatiana Schlossberg powołuje się na mnóstwo badań, które w większości dotyczą Stanów Zjednoczonych. Myślę jednak, że poza małymi wyjątkami, sytuacja USA nie różni się znacznie od tego z czym zmagają się kraje UE. Częste operowanie dużymi liczbami przez autorkę sprawia, że momentami ciężko wyobrazić sobie skalę, jeśli nie zostanie przywołane jakieś porównanie. Dla niektórych czytelników może być to podczas lektury dość uciążliwe. Nie wszystkim też przypadnie do gustu cięty humor autorki. Mi osobiście nie przeszkadzał.

"Wprowadzanie nawet małych zmian będzie zdecydowanie lepsze niż pozostanie w tym miejscu, w którym jesteśmy. I to lepsze może nie będzie idealne, ale na pewno będzie dobre."

"Ukryta konsumpcja. Wpływ na środowisko, z którego nawet nie zdajesz sobie sprawy" to wartościowa książka, pozwala bowiem spojrzeć z szerszej perspektywy na nasze codzienne czynności i na wybory, których dokonujemy. Uświadamia nam, że choć wielu rzeczy nie jesteśmy w stanie zmienić, to nawet jedna nasza mała decyzja może okazać się ważna dla świata. Jeden głos w wyborach, jedno plastikowe opakowanie mniej, jeden bezmięsny posiłek, czy jedna para jeansów mniej. Powinniśmy działać i to za wszelką cenę. Walka toczy się przecież o szczęście i bezpieczne życie milionów gatunków, a przede wszystkim o przyszłość naszych dzieci i wnuków. Niestety tak wielu z nas wciąż nie potrafi spojrzeć w przyszłość...

Co pozostawia większy ślad węglowy, filmy na Netflixie czy płycie DVD? Dlaczego biopaliwa mogą przyczynić się do większej emisji CO2 niż spalanie węgla? Jak to się dzieje, że nasze ubrania są odpowiedzialne za zanieczyszczania oceanów mikroplastikiem?

Odpowiedzi na te i wiele innych pytań stara się nam udzielić w swojej książce Tatiana Schlossberg. Skupia się ona na...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
1186
1166

Na półkach:

Poziom dygresji w tej książce jest zatrważający.
No nie, zupełnie mi się nie podoba, to wszystko już było, to wszystko już wiem. Zaczęłam czytać razem z mężem, ale on nie zniósł (po co czytać coś, co jest wszystkim powszechnie wiadomo i czytaliśmy o tym już setki razy w różnym kontekście), dokończyłam sama, z bólem. Zasadniczo z całej książki nie wyniosłam niczego, to trochę tak, jakby zebrać najpopularniejsze zagadnienia eko z różnych artykułów z neta i wrzucić w książkę. Może ta pozycja będzie interesująca dla kogoś, kto nie ma o temacie pojęcia, ale wątpię, że ktoś taki się uchował.
Szkoda czasu.

Wyzwanie czytelnicze LC listopad 2021: Przeczytam książkę o tematyce przyrodniczej/ekologicznej (2).

Poziom dygresji w tej książce jest zatrważający.
No nie, zupełnie mi się nie podoba, to wszystko już było, to wszystko już wiem. Zaczęłam czytać razem z mężem, ale on nie zniósł (po co czytać coś, co jest wszystkim powszechnie wiadomo i czytaliśmy o tym już setki razy w różnym kontekście), dokończyłam sama, z bólem. Zasadniczo z całej książki nie wyniosłam niczego, to...

więcej Pokaż mimo to

29
avatar
439
53

Na półkach:

Ciekawa pozycja dotycząca środowiska i przedstawienia różnych zależności, pomiędzy np. streamingiem Netfliksa a energią, a zanieczyszczaniem środowiska.
Autorka starała się wiele informacji przedstawić w przystępny sposób i w uproszczeniu, za co daję jej plusa. Próbowała też dodawać zabawne komentarze, ale niestety nie ułatwiło to czytania tej książki. Działo się tak głównie dlatego, że jest w niej masa informacji, statystyk, nawiasów będących dygresjami, rozbudowanych zdań i liczb. Jak dla mnie 5 statystyk dotyczących zużycia węgla na przestrzeni kilku dekad na jednej malutkiej stronie w połączeniu w porównaniami, to zdecydowanie za dużo. Wydaje mi się, że autorka chciała ociągnąć coś pomiędzy lekką w czytaniu lekturą nie będącą za bardzo pozycją naukową - tak aby była przystępna dla większej liczby osób, a właśnie książką nie pozbawioną naukowego kontekstu. Niestety, jak dla mnie, poszła za bardzo w tą drugą stronę. Gdyby zamiast tylu porównań i danych liczbowych były realne sposoby na obecne możliwości działania aby podreperować środowisko - byłoby super.

Dodatkowo większość informacji jakie ma autorka skupia się na stanach. Brakuje mi lokalnego kontekstu, choć jest w książce kilka małych drobnych przypisów odnoszących się do sytuacji w Polsce(dziękujmy wydawcy/tłumaczowi, redaktorowi). Ale to zdecydowanie jest bardziej pozycja dla mieszkańca USA, niestety.

Ciekawa pozycja dotycząca środowiska i przedstawienia różnych zależności, pomiędzy np. streamingiem Netfliksa a energią, a zanieczyszczaniem środowiska.
Autorka starała się wiele informacji przedstawić w przystępny sposób i w uproszczeniu, za co daję jej plusa. Próbowała też dodawać zabawne komentarze, ale niestety nie ułatwiło to czytania tej książki. Działo się tak...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
808
77

Na półkach: ,

Co prawda większość badań i informacji odnosi się do USA, nie mniej owe aspekty dotyczą tez całej planety. Książka krótka i napisana łatwym do przyswojenia językiem. Irytowały niestety osobiste komentarze autorki, ale to już pomijam. Ja wyniosłam trochę informacji z lektury także daje okejke

Co prawda większość badań i informacji odnosi się do USA, nie mniej owe aspekty dotyczą tez całej planety. Książka krótka i napisana łatwym do przyswojenia językiem. Irytowały niestety osobiste komentarze autorki, ale to już pomijam. Ja wyniosłam trochę informacji z lektury także daje okejke

Pokaż mimo to

2
avatar
25
9

Na półkach:

Ważna tematyka. Autorka ukazuje ważną perspektywę, w której żadna czynność nie jest obojętna dla środowiska, tak samo, jak i niemal każdy wytworzony (lub wyrośnięty w ziemi) produkt. Forma przekazu niestety jest ciężka w odbiorze, z uwagi na wiele dygresji i częste wplatanie humoru do tekstu. Może komuś odpowiada taka forma, mi niestety nie siadło. Przymknięcie oka na ten spory minus jednak może zaowocować zachęceniem do ograniczenia własnej, indywidualnej konsumpcji i poszukiwania bardziej etycznej codzienności, gdyż, jak wierzę, taka była intencja autorki.

Ważna tematyka. Autorka ukazuje ważną perspektywę, w której żadna czynność nie jest obojętna dla środowiska, tak samo, jak i niemal każdy wytworzony (lub wyrośnięty w ziemi) produkt. Forma przekazu niestety jest ciężka w odbiorze, z uwagi na wiele dygresji i częste wplatanie humoru do tekstu. Może komuś odpowiada taka forma, mi niestety nie siadło. Przymknięcie oka na ten...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
14
8

Na półkach:

Ciemne strony naszych codziennych wyborów

Kto z nas przejmuje się tym, że oglądanie serialu na Netfliksie skutkuje uwolnieniem do atmosfery szokujących ilości dwutlenku węgla? Kto pamięta o tym, żeby po zakończeniu pracy wyłączać listwę zasilającą i przypięte do niej urządzenia? Kto z nas zastanawia się, co się stanie z plastikowym pojemnikiem po posiłku dostarczonym z zewnątrz, albo z tekturowym pudłem po udanych zakupach online?

Fakty są smutne - bezmyślnie marnotrawimy zasoby, zużywamy niepotrzebnie energię, marnujemy żywność, zaśmiecamy i zatruwamy środowisko.
Brak alternatywnego tekstu dla tego zdjęcia

Książka Tatiany Schlossberg „Ukryta konsumpcja. Wpływ na środowisko, z którego nawet nie zdajesz sobie sprawy” to przegląd najbardziej obciążających środowisko działalności człowieka, o których – wbrew tytułowi - pewnie wszyscy słyszeli, ale nikt się nimi specjalnie nie przejmuje. Na razie nie widzimy problemu, bo zamiatamy sprawę pod dywan. Jednak cenę za nasze marnotrawstwo płacą obywatele mniej rozwiniętych krajów, bo do nich eksportujemy część naszych problemów, środowisko, co akurat widać gołym okiem, czy przyszłe pokolenia, gdyż współczesne bolączki można eksportować również w przyszłość. Jak to wygląda na co dzień?

W ramach korporacyjnej akcji ekologicznej postanawiasz zrobić prezent planecie i w wybrany dzień tygodnia zamawiasz do biura lunch w wersji super-bio-eko-organic-glutenfree-wege. Tofu, delikatnie przypieczone na oleju kokosowym, bataty, topinambur, sezam, awokado, pestki granatu i orzeszki pinii. Coś pysznego i samo zdrowie!

Ale… po kolei:

1. Do dokonania zamówienia potrzebny jest komputer, którego produkcja i utylizacja stanowią problem środowiskowy, obciążający przede wszystkim społeczeństwa krajów rozwijających się.

2. Zamówienie przez Internet, wymaga… Internetu, który w rzeczywistością jest gigantyczną plątaniną kabli, światłowodów, serwerów, routerów, punktów wymiany danych, przekaźników, anten, nadajników itd. Wszystko to wymaga stałych nakładów na infrastrukturę, ciągłego zasilania i dodatkowej energii do chłodzenia.

3. Do dostarczenia zamówienia, być może z drugiego końca miasta, potrzebny jest samochód - raczej czternastoletni diesel niż nowa Tesla - który wypali jakąś ilość ropy, wyemituję ileś litrów CO2 i innych gazów i w jakimś stopniu zwiększy natężenie ruchu przyczyniając się do wydłużenia ulicznego korka.

4. Zamówienie dostarczone jest w gustownych, styropianowych pojemnikach zapakowanych w plastikowe opakowanie zbiorcze. Sztućce oczywiście jednorazowe, serwetki i pudełeczka z sosami gratis. Wielka Oceaniczna Plama Śmieci nie może już się doczekać!

5. Użyte produkty w większości pochodzą z innych kontynentów i przebyły tysiące kilometrów drogą morską (wkład silników okrętowych w emisję GHG to osobny wątek), a być może nawet, dla zachowania świeżości, przyleciały samolotem (dużo bardziej znany jest wpływ ruchu lotniczego na globalne ocieplenie, chociaż nie wszyscy wiedzą, że latanie nad biegunami jest bezpośrednią przyczyną topnienia lodowców).

6. Przemysłowa produkcja żywności, np. soi, stanowi olbrzymie obciążenie dla środowiska, a niektóre produkty, jak awokado, pozyskiwane są na granicy legalności, a nawet z pogwałceniem prawa. Żywność organiczna często jest niestety mitem. Jej produkcja nie jest możliwa bez wykorzystywania GMO, nawozów, herbicydów i pestycydów. Dla uzyskania etykiety „bio” zakłada się na przykład uprawy „eko” wewnątrz upraw standardowych. Pole „organiczne” otoczone jest szerokim pasem upraw poddawanych intensywnej chemizacji, którego nie są w stanie pokonać ani „wrogie” rośliny, ani owady.

7. Część żywności z naszego zamówienia najprawdopodobniej się zmarnuje. Albo porcja okaże się za duża, albo restauracja ma zbyt wiele propozycji w karcie i nie wykorzysta wszystkich przygotowanych półproduktów, albo część z nich nie spełni warunków estetycznych, albo trzymając się ustanowionych na wyrost, sztywnych norm przydatności do spożycia, pozbędzie się części w pełni wartościowych produktów.

Przygotowując samodzielnie lunch z produktów kupionych na pobliskim targowisku na pewno lepiej przysłużylibyśmy się środowisku, ale czy naprawdę powinien być to zakres naszej odpowiedzialności? Czy nie powinno być tak, że zamawiając eko-lunch rzeczywiście dostaniemy coś, co nie szkodzi środowisku, bo zostały wprowadzone odpowiednie regulacje, które to zagwarantują?

Główny postulat „Ukrytej konsumpcji” to apel o oddawanie głosów w wyborach na polityków świadomych ekologicznych zagrożeń, ale również apel o poszerzanie własnej wiedzy środowiskowej. Tylko ona pozwoli nam ocenić, czy to, co zaproponują nam kandydaci na posłów, senatorów i prezydentów ma rzeczywiście sens. Sami niczego nie zmienimy. Pomijając już dramatycznie niski poziom świadomości ekologicznej - my, szarzy klienci, jesteśmy zbyt mało wrażliwi, zbyt zajęci, albo zbyt nieuważni, żeby dokładać sobie zmartwień. Nie można też wymagać od ludzi, żeby głęboko analizowali swoje codzienne wybory konsumenckie. To nie jest ich rola. Do rzeczywistej zmiany potrzebne są decyzje odgórne, rozwiązania systemowe i restrykcje prawne. Na firmy i korporacje nie ma co liczyć. Troszczą się wyłącznie o zysk, bo takie jest ich zadanie w społeczno-ekonomicznej układance. Potrzebujemy po prostu mądrych, wrażliwych i świadomych polityków. Trudno się z tym nie zgodzić.

Tatiana Schlossberg w „Ukrytej konsumpcji” porusza wiele wątków, niewspomnianych w powyższym tekście. Skala i skutki środowiskowe naszych codziennych wyborów są po prostu zatrważające. Zdecydowanie warto bliżej przyjrzeć się problemowi.

Niestety, książkę czyta się bardzo źle. Fatalny styl, niepotrzebne dygresje, nieśmieszne żarty, liczne nieścisłości i zwykłe błędy.

Ciemne strony naszych codziennych wyborów

Kto z nas przejmuje się tym, że oglądanie serialu na Netfliksie skutkuje uwolnieniem do atmosfery szokujących ilości dwutlenku węgla? Kto pamięta o tym, żeby po zakończeniu pracy wyłączać listwę zasilającą i przypięte do niej urządzenia? Kto z nas zastanawia się, co się stanie z plastikowym pojemnikiem po posiłku dostarczonym z...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
3
2

Na półkach:

Autorka porusza tematy których do końca nie rozumie. Stosuje zbyt duże uproszczenia, które często okazywały się nie prawdą. 3, za podane źródła i chęci.

Autorka porusza tematy których do końca nie rozumie. Stosuje zbyt duże uproszczenia, które często okazywały się nie prawdą. 3, za podane źródła i chęci.

Pokaż mimo to

1

Cytaty

Reklama

Ciekawostki historyczne

Starożytność | 2022-07-03
Sykariusze – żydowscy asasyni
Mordowali w biały dzień, w gwarnych miejscach. Ofiary zabijali zakrzywionymi nożami – tzw. sica. Po wszystkim odchodzili...
awatar
Marcin Moneta
Czytaj więcej
Ta sprawa nie dawała spokoju śledczym od paru lat, chociaż sam proceder trwał znacznie dłużej. Całkowita wartość skradzionych monet...
awatar
Herbert Gnaś
Czytaj więcej
Zimna wojna | 2022-07-02
Historia Świetlistego Szlaku
Wywołali wojnę domową, w której zginęło 70 000 ludzi. Zabijali, torturowali i podkładali bomby w imię rewolucji. Mowa partyzantach...
awatar
Michał Piorun
Czytaj więcej
Zimna wojna | 2022-07-01
Tove Jansson i jej Muminki
Muminki są dziś ikoną popkultury. Książki Tove Jansson o ich przygodach zostały przetłumaczone na ponad 30 języków i sprzedane w...
awatar
Joanna Wycisło
Czytaj więcej
Tak wielka bryła musiała powstawać naprawdę długo. Światowy Dzień Bursztynu, czyli 28 czerwca, był w tym roku wyjątkowy dla jednego...
awatar
Herbert Gnaś
Czytaj więcej
Druga wojna światowa | 2022-06-30
Przypadkowy zamach na Rommla
To był prawdziwy „efekt motyla”. Do tej pory nie znamy jednak odpowiedzi na najważniejsze pytanie: kto ostrzelał tamtego dnia...
awatar
Herbert Gnaś
Czytaj więcej
Średniowiecze | 2022-06-29
Benedykt IX – papież dewiant
Papież Benedykt IX był prawdziwym dewiantem. Organizował orgie z udziałem dzieci, a jego ulubioną rozrywką było polowanie na ludzi...
awatar
Piotr Dróżdż
Czytaj więcej
Dwudziestolecie międzywojenne | 2022-06-28
Heinrich Hoffmann – nadworny fotograf Hitlera
Był nie tylko oficjalnym fotografem Führera, ale też jego bliskim przyjacielem. To on stworzył charakterystyczny wizerunek, który...
awatar
Maria Procner
Czytaj więcej
Starożytność | 2022-06-27
Znaleźli mamuta włochatego
We wtorek, 21 czerwca, na polach złota w Klondike na Tradycyjnym Terytorium Trʼondëk Hwëchʼin w Kanadzie znaleziono niemal...
zgłoś błąd