Odeszło, zostało

Okładka książki Odeszło, zostało
Jennifer Croft Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie literatura piękna
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Homesick
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Literackie
Data wydania:
2021-03-24
Data 1. wyd. pol.:
2021-03-24
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788308073681
Tłumacz:
Robert Sudół
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Granta 157: Should We Have Stayed at Home? New Travel Writing Jason Allen-Paisant, William Atkins, Eliane Brum, Francisco Cantú, Jennifer Croft, Bathsheba Demuth, Sinéad Gleeson, Dominic Guerrera, Kate Harris, Roni Horn, Emmanuel Iduma, Kapka Kassabova, Taran N. Khan, Jessica J. Lee, Ben Mauk, Pascale Petit, James Tylor, Javier Zamora, Carlos Manuel Álvarez
Ocena 0,0
Granta 157: Sh... Jason Allen-Paisant...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,6 / 10
80 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
340
327

Na półkach:

Amy i Zoe to bardzo uzdolnione siostry. Wychowują się w normalnej, kochającej rodzinie i są za sobą bardzo blisko. Wszytko zmienia się z dniem kiedy Zoe zostaje zdiagnozowana a na rodzinę pada cień choroby nowotwowej. Wszytko się zmienia. Dla każdej z nich. Stopniowo, powoli i niezauważalnie dziewczynki oddalaja się od siebie a ich więź i relacja po kawałeczku pęka.

Mam pewien mankament z tą książką. Z jednej strony jest ona zupełnie inna pod wieloma względami. Zarówno styl, język jak i forma są swego rodzaju powiewiem świeżości. A jednak nie wiem czy ta wielowymiarowości mnie nie przerosła. Po diagnozie Zoe to szybko zaczęło się dziać tak szybko. Wydarzenia nabrały tempa wręcz przytłaczającego. Zupełnie nie potrafiłam wczuć się w sytuację jak i w emocje bohaterek. Niemniej fabuła toczy się swoim rytmem, co wiadomo tylko po tym, że Zoe i Amy obchodzą kolejne urodziny. Zabrakło dialogów.
Trudna to była proza. Czułam się jakbym oglądała fragmentaryczne wspomienia zamknięte w kliszach starego aparatu. Myślę, że miała na to wpływ także trzecioosobowa narracja, którą zastosowała autorka czego nie potrafię do końca zrozumieć. Wszak wydarzenia przedstawione są z perspektywy Amy.
Nie wiem czy nie oczekiwałam zbyt wiele. Tematycznie książka jest mi bliska i dlatego czuję się zwiedziona.
Ciężko także przyporządkować tą książkę do jakiegoś gatunku. Można powiedzieć, że to autobiografia z domieszką fikcji literackiej.

Wiem, że książka zbiera skrajne opinie. Jedni są zachwyceni a inni przeciwnie. Ja jestem gdzieś po środku zauroczona trochę tą nietuzinkową formą.

Amy i Zoe to bardzo uzdolnione siostry. Wychowują się w normalnej, kochającej rodzinie i są za sobą bardzo blisko. Wszytko zmienia się z dniem kiedy Zoe zostaje zdiagnozowana a na rodzinę pada cień choroby nowotwowej. Wszytko się zmienia. Dla każdej z nich. Stopniowo, powoli i niezauważalnie dziewczynki oddalaja się od siebie a ich więź i relacja po kawałeczku pęka.

Mam...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
1845
265

Na półkach: , , ,

"Odeszło, zostało" może się wydawać kolejną historią o końcu dzieciństwa, skomplikowanym dorastaniu w cieniu choroby najbliższej osoby, ale pod pozornie spokojną historią rodzinną kryją się wielkie emocje i tęsknoty, mnie ta książka absolutnie oczarowała.

"Odeszło, zostało" może się wydawać kolejną historią o końcu dzieciństwa, skomplikowanym dorastaniu w cieniu choroby najbliższej osoby, ale pod pozornie spokojną historią rodzinną kryją się wielkie emocje i tęsknoty, mnie ta książka absolutnie oczarowała.

Pokaż mimo to

0
avatar
367
367

Na półkach:

Szukam w prozie efektu zaskoczenia i świeżości i to dała mi Jennifer Croft. Jej niezwykle oryginalnej książki „Odeszło, zostało” nie da się wrzucić do jednej szufladki. Trzeba byłoby ją pociąć na wiele kawałków, bo fragmentaryczność i wielowymiarowość jest jej siłą. Słowa i pozornie niezwiązane z nimi zdjęcia nie tworzą jednej całości, lecz pewnego rodzaju strzępki, które prowadzą do wielu refleksji. Podążamy śladami Amy i jej silnej relacji z chorą młodszą siostrą, która w bardzo dużym stopniu ją „zbuduje”, a właściwie zburzy jej życie i zmusi do układania go z dala od niej. Poznajemy powolutku dojrzewającą dziewczynę, która próbuje się odnaleźć w trudnej rzeczywistości, przytłoczona chorobą i poczuciem odpowiedzialności za siostrę. Jej ucieczką stają się zdjęcia i próba formułowania ich znaczenia, przetłumaczenia ich na słowa. To one prowokują pytania o coś, co trudno nazwać, choć pozornie wydaje się oczywiste. Ta książka pokazuje, z czym borykają się tłumacze. Ile może nieść ze sobą słowo i jak trudny jest wybór tego odpowiedniego.

Jennifer Croft przypomniała mi, że życie tak naprawdę utkane jest z przemijających chwil i wspomnień, które po nich pozostają. Już sam tytuł „Odeszło zostało” wg mnie do tego nawiązuje i zapowiada to, co kryje się w środku. A tam dzieje się magia w pamiętnikarskim stylu. Jest intymnie i emocjonalnie… Pojawia się jednak małe ale… Być może to próba "odcięcia się" samej autorki, bo podobno wiele tu zapożyczeń z jej życia. Dlatego nie ma tutaj „ja”, lecz są „one”? Poznajemy historię dwóch sióstr Amy i Zoe w trzecioosobowej narracji, co w pewien sposób wprowadza dystans, bo jednak nie ma zwierzeń, a jest opowieść, a do niej dołączone są zdjęcia pozornie oderwane, a jednak mocno w niej zatopione. Uświadamiamy sobie, że tak jak w książce w życiu również słowa przeplatają się z chwilami - kadrami, a my podążamy i za jednym i za drugim, choć nie zawszę w tę samą stronę…

Zachwyciła mnie prostota i nieoczywistość książki Jennifer Croft. Daje ogromne pole do interpretacji. Jestem przekonana, że gdybym przeczytała ją drugi raz, wyciągnęłabym z niej jeszcze więcej i więcej. To nie jest łatwa proza. Nie każdy się w niej odnajdzie, być może pogubi między kadrami i słowami. Wszystko zależy od wrażliwości i w pewnym sensie podzielności uwagi, bo tutaj trzeba reagować i na zdjęcia i na treść w jednej chwili, a to może rozpraszać. Emocjonalnie czuje się totalnie rozwalona i potrzebuje chwili na poukładanie sobie tej książki w głowie.

PS Tłumacz Robert Sudół spisał się znakomicie! Zachwycam się również projektem okładki Jaya Nicely!

Szukam w prozie efektu zaskoczenia i świeżości i to dała mi Jennifer Croft. Jej niezwykle oryginalnej książki „Odeszło, zostało” nie da się wrzucić do jednej szufladki. Trzeba byłoby ją pociąć na wiele kawałków, bo fragmentaryczność i wielowymiarowość jest jej siłą. Słowa i pozornie niezwiązane z nimi zdjęcia nie tworzą jednej całości, lecz pewnego rodzaju strzępki, które...

więcej Pokaż mimo to

2
Reklama
avatar
446
181

Na półkach: , ,

Nigdy nie przeczytałabym tej książki z własnej inicjatywy. Czytam ją na spotkanie w nowym Dyskusyjnym Klubie Książki. Bardzo dziwna lektura. Powiedziałabym młodzieżowo, że jest "odjechana". Przeżycia nastoletniej Amy niezwykle intensywne. Dorosłość bardzo przebojowa. Wiem, że książka jest odrobinę autobiograficzna. Ta autorka zna naszą noblistkę, panią Tokarczuk. Tłumaczyła jej BIEGUNÓW. Zna polski, jak i wiele innych języków. Daję pięć za lekkość pióra.

Nigdy nie przeczytałabym tej książki z własnej inicjatywy. Czytam ją na spotkanie w nowym Dyskusyjnym Klubie Książki. Bardzo dziwna lektura. Powiedziałabym młodzieżowo, że jest "odjechana". Przeżycia nastoletniej Amy niezwykle intensywne. Dorosłość bardzo przebojowa. Wiem, że książka jest odrobinę autobiograficzna. Ta autorka zna naszą noblistkę, panią Tokarczuk. Tłumaczyła...

więcej Pokaż mimo to

21
avatar
1060
601

Na półkach:

Melancholijna osobowość, która chciałaby zostać w czasie który przeminą. To prawie tak jak ja. Niestety czas płynie, ale nie koniecznie, to co minęło, musi odejść. Zostaje pamięć, czasem uwieczniona na zdjęciu, zawsze chętnie oglądana, ta pamięć kształtu rzeczy, emocji, zapachów, pełna uczuć. Czas płynie, nie stoimy w miejscu i mimo pragnień powrotu, mamy tylko to, co zostało w sercu.

Melancholijna osobowość, która chciałaby zostać w czasie który przeminą. To prawie tak jak ja. Niestety czas płynie, ale nie koniecznie, to co minęło, musi odejść. Zostaje pamięć, czasem uwieczniona na zdjęciu, zawsze chętnie oglądana, ta pamięć kształtu rzeczy, emocji, zapachów, pełna uczuć. Czas płynie, nie stoimy w miejscu i mimo pragnień powrotu, mamy tylko to, co...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
1881
384

Na półkach:

[74/2k21]

Pięknie wydana, nietypowa w formie, a jednocześnie bardzo prosto napisana powieść. Swoisty fragmentaryczny kolaż. Trzecioosobowa perspektywa, choć wszechwiedząca, przywodzi na myśl świat oglądany oczami dorastającego dziecka, a to uproszczenie z kolei kojarzy się z książkami wydawanymi dla dzieci. Nie mam pewności czy taki właśnie zamysł przyświecał autorce... I choć piękno kryje się niekiedy w prostocie, to Jennifer Croft Olgą Tokarczuk nie jest. Nie jest też w stanie swoją twórczością wywołać we mnie podobnych doznań jak nasza rodzima noblistka i równie daleko jej do tej metafizycznej intensywności, której od czasu do czasu tak pożądam.

"Amy wpatruje się w jej buzię. Spływają po niej łzy, a oczy, zawsze duże i brązowe, i roziskrzone jak ognisko, są przygasłe. Ledwo widoczne malutkie okruszki życia znieruchomiały w kącikach oczu jak wskazówki zepsutego zegara."

Zupełnie nie czuję tej książki. Może za wyjątkiem niektórych jakże trafnych komentarzy do zdjęć. Nie mamy tutaj tradycyjnej fabuły, ani dialogów, choć przedstawiana historia rozciąga się na okres kilku lat. Prawdopodobnie dla Jennifer Croft jest to bardzo osobista pozycja, a dla niektórych czytelników będzie ważna ze względu na poruszany temat dziecięcej choroby nowotworowej, siostrzanej solidarności, tęsknoty za domem czy poczucie odpowiedzialności za drugą osobę. Amy również szukała swojego miejsca w świecie, by móc odrębnie funkcjonować od Zoe i by zapomnieć o pierwszej utraconej miłości. Rzecz w tym, że nie odnalazłam tutaj żadnych emocji, a powinnam. Ba, naprawdę chciałabym, by ta książka zatrzęsła moim światem w posadach. Tymczasem nic takiego nie miało miejsca. Styl również nie zdołał do mnie przemówić. Szkoda? Być może. Nie miałam wobec tego tytułu żadnych skonkretyzowanych oczekiwań, więc nie odczułam ani żalu, ani rozczarowania.

"Teraz ją to dosięga, więc zaczyna przepraszać w przestrzeń, raz po raz. Przepraszam, przepraszam, tak bardzo przepraszam. Bo to jej wina. Ma takie szczęście, że na innych sprowadza nieszczęście. Zaraziła wszystko, co ukochała. Zatruła. Powinna była wiedzieć, powinna była coś zrobić. Powinna była coś zrobić. Powinna była coś zrobić."

instagram.com/mrs.daraya

[74/2k21]

Pięknie wydana, nietypowa w formie, a jednocześnie bardzo prosto napisana powieść. Swoisty fragmentaryczny kolaż. Trzecioosobowa perspektywa, choć wszechwiedząca, przywodzi na myśl świat oglądany oczami dorastającego dziecka, a to uproszczenie z kolei kojarzy się z książkami wydawanymi dla dzieci. Nie mam pewności czy taki właśnie zamysł przyświecał autorce... I...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
4028
432

Na półkach:

Przyciągnęła mnie okładką i poleceniem - opinią Olgi Tokarczuk na okładce. Opis treści i tego kim jest autorka też dawał mi przekonanie że to coś dla mnie. Okazało się inaczej
3 gwiazdki za okładkę, temat choroby i rozważania językowe i te fragmenty które mi się podobały

Przedziwna to książka i w formie, sposobie narracji, konstrukcji i w treści. Z jednej strony innowacyjna bo łączy w sobie tekst (fikcję literacką ale mocno inspirowaną doświadczeniami autorki ?) ze zdjęciami autorki (?) lub z Jej albumu z komentarzami do nich

Trochę to się łączy ale bardziej nie. Zdjęcia mogłoby funkcjonować same w sobie i tekst też. Taki collage po to aby był

Jaki to gatunek nie umiem powiedzieć powieść nie, dziennik też nie. Narracja jest 3 osobowa ale jednocześnie wygląda to tak jakbyśmy czytali pamiętnik Amy - wszystko jest z Jej perspektywy. "Sasha i Amy zbliżają się do końca podręcznika dla klasy pierwszej (...) Tego lata Amy ma nadzieję, że zapełni do końca zeszyt z drugiej klasy, ale zaczyna nienawidzić swojego charakteru pisma, więc rezygnuje" Całość jest pisana dokładnie w taki sposób. Skoro to perspektywa Amy - dlaczego nie narracja 1 osobowa ??
Brak dialogów. Brak opowieści w klasycznym rozumieniu, ciągu zdarzeń. . Wiemy tylko że czas płynie, bo Amy i Jej siostra Zoe dorastają. Zoe choruje i to jest powodem trudnych doświadczeń Amy ale nie powiedziałabym że to jest temat przewodni tego tekstu. Dostajemy to gdzieś podane ale nie ma punktu ciężkości na zmaganiu się z chorobą kogoś bliskiego . A co jest tematem przewodnim ? Wszystko i nic. Trochę dojrzewanie i młodzieńcze rozterki, trochę choroba, trochę codzienność, a trochę magia słów i nauki języków obcych Misz masz który nie splótł się w cokolwiek interesującego dla mnie. Nie rozumiem np co wniosło do tekstu przytoczenie że mama Amy i Zoe tłumaczy im co to znaczy że ktoś kogoś zgwałcił lufą pistoletu. Takiej bezcelowości w podanej treści było tam więcej. Nie poruszyło to zupełnie moich emocji. Jakieś pojedyncze fragmenty trafiły w moją wrażliwość ale całość odebrałam jako intelektualny bełkot niestety

Można by próbować bronić tego tekstu że tekst współczesny, dekonstrukcja i te klimaty itd, ale sądzę że to zły trop. Właściwym w mojej ocenie jest że nie każdy powinien pisać książki. Nie każdy umie. Nawet jak jest znakomitym tłumaczem i zna kilka języków

Przyciągnęła mnie okładką i poleceniem - opinią Olgi Tokarczuk na okładce. Opis treści i tego kim jest autorka też dawał mi przekonanie że to coś dla mnie. Okazało się inaczej
3 gwiazdki za okładkę, temat choroby i rozważania językowe i te fragmenty które mi się podobały

Przedziwna to książka i w formie, sposobie narracji, konstrukcji i w treści. Z jednej strony...

więcej Pokaż mimo to

19
avatar
836
473

Na półkach: ,

„Odeszło zostało” Jennifer Croft to historia siostrzanej przyjaźni i miłości. Poznajemy ją z perspektywy Amy, której największą pasją jest fotografia i nauka języka rosyjskiego. U jej 5-letniej siostry zostaje wykryty nowotwór, którego konsekwencją jest oddalenie się sióstr od siebie.

Zaskoczyło mnie, że na tak niewielkiej objętości znalazło się tyle treści. Mamy tu chorobę nowotworową dziecka, pierwszą miłość, wyjazd do college’u, problemy psychiczne, a co najważniejsze piękną siostrzaną relację, na którą patrzyłam z pewną zazdrością, bo nigdy nie doświadczyłam takiego zżycia.

To, co wyróżnia „Odeszło zostało” to jej forma. W książce zostało umieszczonych naprawdę wiele zdjęć wykonanych przez autorkę z ciekawymi podpisami i tłumaczeniowymi rozważaniami, które bardzo urozmaiciły mi lekturę. Ponadto książka jest dość fragmentaryczna, składa się z krótkich tekstów / rozdziałów, w których pierwsze zdanie jest dodatkowo wyróżnione, tj. pogrubione i wypośrodkowane. Bardzo lubię takie nietypowe zabiegi, które tutaj w połączeniu z rewelacyjnym, bardzo płynnym stylem pisania sprawiły, że od książki nie sposób się oderwać i chce się do niej wracać, a jest to dla mnie ważne w literaturze.

Początkowo obawiałam się sięgać po „Odeszło zostało”, bo książki o chorobach są dla mnie wykańczające emocjonalnie. Ale tutaj nie gra ona pierwszych skrzypiec. Jest gdzieś w tle, a oprócz niej dziewczynki prowadzą normalne życie. Wiele tu codzienności i dojrzewania, a przede wszystkim siostrzanej miłości.

Zgadzam się ze zdaniem z tyłu okładki, że „Odeszło zostało” to przejmująca osobista historia opowiedziana słowem i obrazem. Polecam!

„Odeszło zostało” Jennifer Croft to historia siostrzanej przyjaźni i miłości. Poznajemy ją z perspektywy Amy, której największą pasją jest fotografia i nauka języka rosyjskiego. U jej 5-letniej siostry zostaje wykryty nowotwór, którego konsekwencją jest oddalenie się sióstr od siebie.

Zaskoczyło mnie, że na tak niewielkiej objętości znalazło się tyle treści. Mamy tu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

7
avatar
967
278

Na półkach: ,

Przepiękna poetycka opowieść o trudnym dorastaniu, miłości do siostry, o niepogodzeniu się z chorobą, wreszcie o pogodzeniu się z życiem. Opowieść przedstawiona jako migawki, zatrzymane w kadrze momenty życia dwóch sióstr.
Cześć druga książki bardzo mocno współgra dla mnie z Biegunami Olgi Takarczuk. Nic dziwnego, ze autorka Jennifer Croft dostała nagrodę za przekład książki noblistki.

Przepiękna poetycka opowieść o trudnym dorastaniu, miłości do siostry, o niepogodzeniu się z chorobą, wreszcie o pogodzeniu się z życiem. Opowieść przedstawiona jako migawki, zatrzymane w kadrze momenty życia dwóch sióstr.
Cześć druga książki bardzo mocno współgra dla mnie z Biegunami Olgi Takarczuk. Nic dziwnego, ze autorka Jennifer Croft dostała nagrodę za przekład...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
987
266

Na półkach:

Liryczna historia dwóch sióstr, pokazująca siłę pozytywnych relacji rodzinnych. Taka stopklatka: czym jest nasze życie, co stanowi dla nas wartość.

Liryczna historia dwóch sióstr, pokazująca siłę pozytywnych relacji rodzinnych. Taka stopklatka: czym jest nasze życie, co stanowi dla nas wartość.

Pokaż mimo to

0

Cytaty

Więcej
Jennifer Croft Odeszło, zostało Zobacz więcej
Jennifer Croft Odeszło, zostało Zobacz więcej
Jennifer Croft Odeszło, zostało Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd