Houston, lecimy!

Okładka książki Houston, lecimy!
Paul Dye Wydawnictwo: Muza popularnonaukowa
Kategoria:
popularnonaukowa
Wydawnictwo:
Muza
Data wydania:
2021-03-10
Data 1. wyd. pol.:
2021-03-10
Język:
polski
ISBN:
9788328715103
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,7 / 10
50 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
247
7

Na półkach: , , ,

Po „Houston, lecimy!” sięgnęłam, ponieważ chciałam poznać program wahadłowców z perspektywy kontrolera lotu. Wcześniej przeczytałam „Porażka nie wchodzi w grę” Gene'a Kranza i byłam nią zachwycona, a książka chyba na zawsze pozostanie jedną z moich ulubionych, którą zawsze jestem gotowa polecić. Można powiedzieć, że to ona podniosła poprzeczkę oczekiwań, jakie miałam w stosunku do „Houston”. Oczekiwań, które się nie spełniły. Czytając książkę Paula Dye'a często miałam wrażenie, że autor po raz kolejny się powtarza (czasami słowo w słowo) czy to opisując manewry wchodzenia w atmosferę, czy tłumacząc, jak nazywały się poszczególne zmiany zespołów kontroli i jakie czynności były wtedy wykonywane. Całościowej opinii nie pomagają też błędy w tłumaczeniu (choćby zmiana imienia Gene'a na Jeana).

Niedociągnięcia kompensuje wytłumaczenie w zrozumiały sposób systemów, w które był wyposażony wahadłowiec, czy też poszczególnych stanowisk w centrum kontroli. A anegdoty takie jak zepsuty ekspres do kawy czy pożar konsoli na długo utkną w pamięci, choć w tym przypadku pozostaje pewien niedosyt.

Po „Houston, lecimy!” sięgnęłam, ponieważ chciałam poznać program wahadłowców z perspektywy kontrolera lotu. Wcześniej przeczytałam „Porażka nie wchodzi w grę” Gene'a Kranza i byłam nią zachwycona, a książka chyba na zawsze pozostanie jedną z moich ulubionych, którą zawsze jestem gotowa polecić. Można powiedzieć, że to ona podniosła poprzeczkę oczekiwań, jakie miałam w...

więcej Pokaż mimo to

avatar
577
577

Na półkach: ,

Niedawno miałem okazję czytać książkę Scotta Parazynskiego "Ponad niebem" który jako astroanuta opisywał swoje doświadczenia podczas lotów wahadłowcami. Była bardzo ciekawa więc chętnie sięgnąłem po "Houston" aby zobaczyć jak to wygląda od drugiej strony. Dobra książka ale trochę monotonna. Spora dawka technicznej wiedzy jednak brakowało mi anegdot i trochę więcej informacji o katastrofach, o których Dye tylko wspomina (Parazynski napisał więcej). Książka bardziej dla fanów i osób w temacie niż laików.

Niedawno miałem okazję czytać książkę Scotta Parazynskiego "Ponad niebem" który jako astroanuta opisywał swoje doświadczenia podczas lotów wahadłowcami. Była bardzo ciekawa więc chętnie sięgnąłem po "Houston" aby zobaczyć jak to wygląda od drugiej strony. Dobra książka ale trochę monotonna. Spora dawka technicznej wiedzy jednak brakowało mi anegdot i trochę więcej...

więcej Pokaż mimo to

avatar
480
432

Na półkach: ,

Dobra jako kontynuacja "Porażka nie wchodzi w grę", ale jednak sporo słabsza. Na pewno można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy i " kuchni" Zarządzania lotami wahadłowców. Ale zabrakło tam większej liczby anegdot, historii, opisów najciekawszych misji, czy zdarzeń (nie mówiąc już o samych katastrofach). Końcówka za mocno managerska, co trochę obniża końcowe wrażenia z lektury.
Dla pasjonatów na pewno warto, ale jako początek poleciłbym jednak książkę Kranza albo Człowiek na Księżycu.

Dobra jako kontynuacja "Porażka nie wchodzi w grę", ale jednak sporo słabsza. Na pewno można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy i " kuchni" Zarządzania lotami wahadłowców. Ale zabrakło tam większej liczby anegdot, historii, opisów najciekawszych misji, czy zdarzeń (nie mówiąc już o samych katastrofach). Końcówka za mocno managerska, co trochę obniża końcowe wrażenia z...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
52
49

Na półkach: ,

Zaskakująco ciekawa pozycja. Ogromna liczba informacji (w tym wyjaśnienia dość znanych skrótów). Autor napisał o swoich doświadczeniach z okresu lotów promów kosmicznych. Dla mnie to pierwsza przeczytana publikacja nie o programie Merkury/Gemini/Apollo ale o tych późniejszych. Szczegółowo opisany podział ról personelu naziemnego, stosowanych procedur/schematów działania, zakresu odpowiedzialności. Nie czyta się tego szybko, co nie znaczy, że czyta się trudno. Polecam czytelnikom, którzy chcieliby poznać kulisy działania NASA. Przy okazji kilka ciekawostek o błędach w filmach fabularnych o lotach promów - np. w jaki sposób otwiera się "drzwi" (szczegółów nie zdradzę). Jedyny mankament - nie do autora - brak w opisie wydawcy informacji, że autor działał w okresie funkcjonowania promów, myślę, że to mogłoby zwiększyć liczbę czytelników (o lotach "do czasów Apollo" na rynku mamy już sporo publikacji).

Zaskakująco ciekawa pozycja. Ogromna liczba informacji (w tym wyjaśnienia dość znanych skrótów). Autor napisał o swoich doświadczeniach z okresu lotów promów kosmicznych. Dla mnie to pierwsza przeczytana publikacja nie o programie Merkury/Gemini/Apollo ale o tych późniejszych. Szczegółowo opisany podział ról personelu naziemnego, stosowanych procedur/schematów działania,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1164
918

Na półkach: , ,

Lubie ludzi z pasja a juz pasja i praca nad tym co jest w kosmosie wogole bardzo mnie interesuje. Autor pisze co sam przezy l i jaka to ciezka i pelna wrazen praca jako konstruktor pilota. Fizyka i matematyka powinna byc bardzo dobrze opanowana.

Lubie ludzi z pasja a juz pasja i praca nad tym co jest w kosmosie wogole bardzo mnie interesuje. Autor pisze co sam przezy l i jaka to ciezka i pelna wrazen praca jako konstruktor pilota. Fizyka i matematyka powinna byc bardzo dobrze opanowana.

Pokaż mimo to

avatar
466
455

Na półkach:

Ostatnio książki popularno-naukowe są coraz bardziej rozchwytywane i w sumie coraz lepiej pisane niż wcześniej. Nic więc w tym dziwnego, że sięgamy po nie coraz częściej! Powiem Wam, że mnie osobiście zawsze interesowało to co jest na górze, w kosmosie tam, więc ta pozycja była dla mnie czymś oczywistym, po co na pewno będę chciała sięgnąć. A czy faktycznie jest taka warta uwagi?



Kim są ci, do których skierowane były słynne słowa: "Houston, we have a problem"? Na czym polegała ich rola w pionierskich przedsięwzięciach, jakimi były loty załogowych promów, co widzieli na ekranach monitorów, jakie decyzje podejmowali i jak z ich strony wyglądały pierwsze wyprawy w kosmos wahadłowców?
Paul Dye to były dyrektor lotów NASA, na którego staż w awiacji i misjach kosmicznych złożyło się czterdzieści lat doświadczeń jako inżyniera, konstruktora i pilota. W roku 1982 uzyskał dyplom inżyniera lotnictwa ze specjalizacją w projektowaniu i oblatywaniu samolotów. W roku 2013 przeszedł w NASA na emeryturę, będąc w chwili odejścia najdłużej w historii piastującym stanowisko dyrektorem lotów. Książka Paula Dye’a pozwala zajrzeć w miejsce na co dzień niedostępne - za kulisy centrum dowodzenia lotów kosmicznych i poznać ich tajemnice.


Paul Dye zabiera nas w swojej książce w fascynujący, odległy tak naprawdę dla nas świat. W świetna przygodę, z której też wiele możemy się nauczyć oraz zrozumieć. W tej pozycji przybliża nam nie tylko swoją pracę, ale też tego co tam się dzieje na co dzień i jak to wszystko wygląda. Na pierwszy rzut oka może to czytelnika trochę przerazić, biorąc pod uwagę że mimo tego iż autor się bardzo starał książka w odbiorze do najłatwiejszych nie należy. Mimo to , gdy dacie się tylko temu porwać i choć trochę zrozumieć, ten odbiór staje się łatwiejszy i czyta się ją bardzo dobrze aczkolwiek wolno.

W tej powieści dostajemy naprawdę dużą ilośc wiedzy, nie tylko specjalistycznej, która na pewno może nasz trochę przerazić, przytłoczyć , wszelkie aspekty takiej pracy oraz różne refleksje na jej temat - dlatego też książkę powinno czytać się dość wolno, ze zrozumieniem.

„Houston, lecimy!” Paula Dye’a to niesamowita przygoda w jaką zabiera nas sam autor, pokazując nam jak tak naprawdę wygląda taka praca w NASA. Jeśli choć trochę interesuje Was kosmos lub praca takich osób jak Paul to ta książka będzie dla Was świetną pozycją. Ja gorąco ją polecam!

Ostatnio książki popularno-naukowe są coraz bardziej rozchwytywane i w sumie coraz lepiej pisane niż wcześniej. Nic więc w tym dziwnego, że sięgamy po nie coraz częściej! Powiem Wam, że mnie osobiście zawsze interesowało to co jest na górze, w kosmosie tam, więc ta pozycja była dla mnie czymś oczywistym, po co na pewno będę chciała sięgnąć. A czy faktycznie jest taka warta...

więcej Pokaż mimo to

avatar
65
65

Na półkach:

Przestrzeń kosmiczna w dalszym ciągu skrywa wiele tajemnic. Ludzkość nieustannie próbuje dotrzeć w różne rejony wszechświata i zdobyć jak najwięcej informacji – tak aby przysłużyć się kolejnym pokoleniom. Poznanie sekretów kosmosu stało się celem programu kosmicznego NASA. Grupa zapaleńców w latach sześćdziesiątych położyła fundamenty pod znane dzisiaj odkrycia. To dzięki nim zostały wysłane satelity, promy kosmiczne, teleskop Hubble’a i zbudowana została Międzynarodowa Stacja Kosmiczna. Dzisiaj z kosmosem prawie każdy kojarzy Elona Muska, jednak to nie on wzniecił ogień podboju kosmosu i wynoszenia obiektów na orbity okołoziemskie. Większość ciężkiej pracy wykonali nieznani szerszej publiczności ludzie z kontroli naziemnej – to oni są bohaterami historii.

Jedną z takich osób jest Paul Dye – były dyrektor lotów NASA z czterdziestoletnim stażem w wysyłaniu załogowych promów kosmicznych i koordynowania pracy astronautów. Jego doświadczenie doprowadziło do przelania myśli na papier – czego dowodem jest książka “Houston, lecimy!” – napisana z perspektywy tzw. “okopu”. Dzięki czemu mamy okazję dowiedzieć się, co działo się podczas przełomowych odkryć kosmosu i codziennej pracy ludzi, odpowiedzialnych za misje wahadłowców.

Obalanie mitów

Praca w Narodowej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej owiana jest wieloma mitami i legendami. Autor książki w logiczny i skrupulatny sposób rozprawia się z wszystkimi wyobrażeniami. Jak sam przyznaje, priorytetem w codziennej pracy było uczynienie jej nudnej i zwykłej – tak bardzo jak tylko to było możliwe. Zbyt wiele emocji i stresu pojawiało się podczas awarii i zagrożeń, że nikt nie miał ochoty się ekscytować podczas bieżących zadań. Doskonale czyta się przemyślenia, które burzą obraz znajdujący się w głowach społeczeństwa o lotach w przestrzeń kosmiczną – głównie wykreowany przez Hollywood i filmy sci-fi. Przekonajcie się sami poprzez lekturę tej publikacji, ile mylnych i nieprawdziwych wyobrażeń posiadacie.

Odkrywanie wszechświata

Na zawartość książki składa się opis tak wielu elementów, że wielokrotnie trzeba się zatrzymać i przeanalizować dany fragment ponownie. Przede wszystkim dlatego, aby nie przegapić istotnych faktów, mających kluczowe znaczenie dla zrozumienia istoty pracy przy koordynowaniu lotów. Paul Dye zabiera nas w podróż od swojej młodości, przez całą karierę zawodową, aż do przejścia na emeryturę. Z jednej strony prezentuje skondensowane kompendium wiedzy, z drugiej jednak przeprowadza czytelnika w taki sposób, że wszystko staje się zrozumiałe. Nawet skomplikowane opisy procesów i wykonywanych zadań czyta się płynnie. Laik jest w stanie zrozumieć, na czym polega złożoność i trudność, jednej z najniebezpieczniejszych dziedzin na świecie. Loty na orbitę cechują się minimalnym marginesem błędów – choć trafniej byłoby powiedzieć – że nie ma w nich miejsca na żaden błąd. Każdy drobiazg ma znaczenie i autor precyzyjnie opisuje – co wpływa na powodzenie misji. Dodatkowo wskazuje popełnione błędy, które doprowadziły do katastrof promów Challenger w 1986 roku i Columbia w 2003 roku. Autor również przedstawia swoje wnioski dotyczące wspomnianych katastrof, wstrzymania lotów w kosmos na wiele lat i tego w jakim kierunku powinien rozwijać się przemysł związany z wysyłaniem obiektów w przestrzeń kosmiczną.

Całość recenzji znajduje się pod adresem:
https://silanauki.pl/houston-lecimy-paul-dye/

Autor recenzji:

Tomasz
silanauki.pl

Przestrzeń kosmiczna w dalszym ciągu skrywa wiele tajemnic. Ludzkość nieustannie próbuje dotrzeć w różne rejony wszechświata i zdobyć jak najwięcej informacji – tak aby przysłużyć się kolejnym pokoleniom. Poznanie sekretów kosmosu stało się celem programu kosmicznego NASA. Grupa zapaleńców w latach sześćdziesiątych położyła fundamenty pod znane dzisiaj odkrycia. To dzięki...

więcej Pokaż mimo to

avatar
198
198

Na półkach:

Wstyd się przyznać, ale tematy związane z kosmosem są mi obce. Nigdy się tym jakoś nie fascynowałam, ale postanowiłam to zmienić i spróbować oswoić się z tematem. A w tym całym zmieszaniu pomogła mi właśnie ta książka. Od razu podkreślam ta książka nie jest łatwa, ani nie czyta się ją błyskawicznie w jeden wieczór. Jest to bardziej wymagająca lektura. Zaintrygowała mnie, ta książka przyznam szczerze, dowiedziałam się wiele ciekawych informacji, o których nie miałam zielonego pojęcia, co tu dużo kryć to nie moje tematy więc nie trudno było mnie czymś zaskoczyć. Trochę męczyłam książkę przez pierwsze 80 stron, nie mogłam się przełamać i miałam ochotę ją odłożyć, lecz coś mnie tknęło i dałam jej szansę. To była fajna przygoda, lecz myślę, że tę tematykę lepiej by docenili fanatycy kosmosu i byliby wniebowzięci.
" Huston lecimy! " Została napisana przez Paula Dye, który był jednym z głównych dyrektorów NASA przez 40 lat. W bardzo dokładny, sposób stara się czytelnika pokazać, jak wyglądała jego praca jako naziemnego kontrolera lotów. I mogłoby wydawać się, że to spokojna robota nic bardziej mylnego, każda sekunda była na wagę złota. Autor w swojej książce pragnie przybliżyć procedury poszczególnych misji kosmicznych ich zabezpieczenia oraz problemy, które mogą wystąpić. W tej książce znajdziecie, również wszelkie informacje o NASA, jak wygląda tam praca, wszystko za kulis. Oczywiście w takiej publikacji nie mogło zabraknąć sporej ilości informacji technicznych oraz fizycznych i tutaj trochę mnie ta część zmęczyła, ponieważ było w niej dużo naukowych skrótów i terminów, w których przyznam się szczerze, strasznie się gubiłam.

Dla fanów tematyki kosmicznej myślę, że obowiązkowa lektura!

Wstyd się przyznać, ale tematy związane z kosmosem są mi obce. Nigdy się tym jakoś nie fascynowałam, ale postanowiłam to zmienić i spróbować oswoić się z tematem. A w tym całym zmieszaniu pomogła mi właśnie ta książka. Od razu podkreślam ta książka nie jest łatwa, ani nie czyta się ją błyskawicznie w jeden wieczór. Jest to bardziej wymagająca lektura. Zaintrygowała mnie, ta...

więcej Pokaż mimo to

avatar
35
35

Na półkach:

Lubicie kosmos? Interesuje was wszechświat, ciała niebieskie? Moim marzeniem od zawsze było zostać astronomem lub astronautą.

Paul Dye przez 40 lat pracował w NASA. Był na wielu różnych funkcjach, nabył ogromne doświadczenie. W tej książce przedstawia wiele różnych historii, faktów, ciekawostek na temat lotów kosmicznych, stacji kosmicznych, rakiet oraz opowiada o pracy i swoich obowiązkach.

Uwielbiam wszelkie motywy kosmiczne, interesuję się astronomią, więc bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać tę pozycję.
Autor tłumaczy każde słowo, skrót, wyrażenie, którym się posługiwał, co jest ogromnym plusem - choć czasem mi się mylą te pojęcia. W książce znajduje się wiele zdjęć, dzięki czemu można poczuć klimat stacji kosmicznej.
Rozdziały są bardzo długie, a autor stosuje wiele specjalistycznych terminów, co czasem mnie męczyło/nudziło i odkładałam książkę.
Brakowało mi takiego słowniczka pojęć, na początku czy na końcu, wtedy czułabym się pewniej i wiedziałabym, gdzie szukać słowa, którego znaczenia zapomniałam.
Bardzo dużo rzeczy dowiedziałam się z tej pozycji i choć na chwilę mogłam się poczuć, jakbym pracowała jako astronom. Wiedza w niej zawarta jest ogromna!
Świetna okładka, świetna zawartość, świetne historie. Polecam z całego serca! I zazdroszczę panu Paulowi, że miał tak wspaniałą pracę i mógł poznać tyle ciekawych osób.

Lubicie kosmos? Interesuje was wszechświat, ciała niebieskie? Moim marzeniem od zawsze było zostać astronomem lub astronautą.

Paul Dye przez 40 lat pracował w NASA. Był na wielu różnych funkcjach, nabył ogromne doświadczenie. W tej książce przedstawia wiele różnych historii, faktów, ciekawostek na temat lotów kosmicznych, stacji kosmicznych, rakiet oraz opowiada o pracy i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
67
8

Na półkach: ,

Paul Dye, jeden z byłych dyrektorów NASA, w swojej książce opisuje jak tak naprawdę wyglądała praca kontrolera lotów wahadłowców. Przedstawia on wiele ciekawostek ze swojej całej, 40-letniej kariery.
W książce znajdziemy mnóstwo opisów działań, jakie podejmowały osoby pełniące ważne stanowiska w NASA. Odkrywamy procedury poszczególnych misji kosmicznych, zabezpieczenia i możliwe problemy, które musiały być na bieżąco rozwiązywane. Każda sekunda miała tu ogromne znaczenie. Autor przedstawia działania podejmowane w chwilach wysokiego ryzyka. Pokazuje ewolucję statków kosmicznych na przestrzeni lat, kiedy to pojawił się ogromny wzrost poziomu technologicznego.

Jest to moje pierwsze, większe zetknięcie z literaturą faktu. Książka jest napisana przyziemnym, dosyć prostym językiem, a wszystkie bardziej lub mniej skomplikowane słowa i skróty zostały wyjaśnione. Jest to literatura dla większości, ale zdecydowanie najlepiej odnajdą się w niej pasjonaci NASA, technologii, oraz łączności Ziemia-promy kosmiczne.
Widać, że autor kochał swoją pracę, czuć to od pierwszych stron, ale wszystko, o czym pisze z tak dużym zaangażowaniem, dla osób, które w ogóle w tym nie siedzą, może być dosyć nudne.
Najbardziej męczyła mnie ogromna ilość skrótów, bo mimo objaśnień i tak zapominałam co, gdzie, jak i z czym.
Jednak dowiedziałam się wiele rzeczy, których pewnie nigdy bym nie odkryła. Opis, jak autor doszedł do tego wszystkiego, ile pracy i poświęcenia w to włożył, jest bardzo motywujący. Szczerze podziwiam takie osoby, które są w stanie poświęcić całe swoje życie nauce, wszystko w imię wyższego dobra.

Podsumowując-książka spodoba się przede wszystkim tym, którzy interesują się choć trochę technologią NASA, tym jak to wygląda "od środka", ale nie ma co się spodziewać rewelacji. Jest to literatura faktu, więc żadnych plot twistów tam nie spotkamy. Dla osoby, która nigdy nie miała z tym większej styczności, nie jest to łatwa książka, wręcz czasami trzeba się porządnie skupić, głównie ze względów stricte naukowych. Niemniej, jeśli ktoś bardziej się tym interesuje-warto.

Paul Dye, jeden z byłych dyrektorów NASA, w swojej książce opisuje jak tak naprawdę wyglądała praca kontrolera lotów wahadłowców. Przedstawia on wiele ciekawostek ze swojej całej, 40-letniej kariery.
W książce znajdziemy mnóstwo opisów działań, jakie podejmowały osoby pełniące ważne stanowiska w NASA. Odkrywamy procedury poszczególnych misji kosmicznych, zabezpieczenia i...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Paul Dye Houston, lecimy! Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama

Ciekawostki historyczne

zgłoś błąd