Na południe od Alamedy. Historia pewnej rewolucji

Okładka książki Na południe od Alamedy. Historia pewnej rewolucji
Lola Larra Wydawnictwo: Młody Book literatura młodzieżowa
288 str. 4 godz. 48 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Tytuł oryginału:
Al sur de Alameda. Diario de una toma
Wydawnictwo:
Młody Book
Data wydania:
2021-02-24
Data 1. wyd. pol.:
2021-02-24
Liczba stron:
288
Czas czytania
4 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380574472
Tłumacz:
Tomasz Pindel
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,7 / 10
21 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
46
45

Na półkach:

Trochę się bałam sięgnąć po tą książkę. Było to moje pierwsze spotkanie z powieścią graficzną i nie wiedziałam, czy dam radę się odnaleźć w tym gatunku. Na szczęście już po kilku stronach przekonałam się, że jest to coś dla mnie.
Bardzo spodobał mi się wstęp do polskiego wydania autorstwa Magdaleny Bartczak. Przyznaję, że o młodzieżowych protestach w Chile wcześniej za bardzo nie słyszałam, dlatego wprowadzenie okazało się być dla mnie idealnym rozwiązaniem.
„Rewolucja Pingwinów” - bo tak została nazwana majowa rewolta – to protesty uczniów, którzy domagali się powszechnej i darmowej edukacji. Sama historia jest dość prosta, lecz porusza ważne tematy i chociażby z tego powodu warto po nią sięgnąć. Bardzo spodobało mi przedstawienie bohaterów, którzy są po prostu zwykłymi nastolatkami, a my możemy obserwować ich rozterki. W książce znajdziemy świetne ilustracje, które dodają dynamiki powieści, a ich kolorystyka (czarno-czerwono-niebieska) dodatkowo pobudza wyobraźnie.
Świetna historia ukazująca siłę współpracy, po którą powinni sięgnąć nie tylko młodsi czytelnicy.

Trochę się bałam sięgnąć po tą książkę. Było to moje pierwsze spotkanie z powieścią graficzną i nie wiedziałam, czy dam radę się odnaleźć w tym gatunku. Na szczęście już po kilku stronach przekonałam się, że jest to coś dla mnie.
Bardzo spodobał mi się wstęp do polskiego wydania autorstwa Magdaleny Bartczak. Przyznaję, że o młodzieżowych protestach w Chile wcześniej za...

więcej Pokaż mimo to

avatar
181
163

Na półkach:

Trafiła do mnie przez przypadek. Nieplanowana. Wyjrzała z zza rogu. Znienacka. I nie żałuję. I jestem wdzięczna.
Są takie rzeczywistości, które nas nie dotyczą. Na tyle odległe, że nie doceniamy tego co mamy, bo staje się to oczywistością. To inni się z nimi zmagają. To inni doświadczają. Ruszamy do Chile, gdzie w 2006 r. doszło do "Rewolucji Pingwinów". Okazuje się, że nie pierwszy raz. Były protesty, okupacje szkół i walka o darmową edukację dla wszystkich. Dostajemy te wyboiste realia w biało-niebiesko-czarnych kolorach, z poświatą czerwieni. Wnikamy w emocje tych, którzy są w samym centrum wydarzeń.
Głównym bohaterem jest Nicolas, nastolatek z drużyny footballowej, który wahał się, czy zostać. Czy postulaty ogółu są także jego własnymi? Wątpliwości i obawa o to co będzie, targały niemal każdym. Jednak został raz i został po raz drugi, pisząc dziennik chilijskiego przewrotu. Włosy Pauli - kosmyki tańczące na policzkach, przeważyły szalę. To dziewczyna konkretna, odważna, zawsze z książką, chyba dlatego od razu się polubiłyśmy.
Nie wszystko przebiega jednak zgodnie z planem, bo czym więcej są plany niż tylko naszą projekcją niezależnych od nas zdarzeń? Jest tu godzina policyjna i miłość która dopada, nie pytając o zgodę. Jest bluza z kapturem, w którą można się schować, ale świat wcale wtedy nie znika. Jest ognisko i bułeczki z czekoladą - osłoda gorzkich emocji. Są cytryny niczym osłona przed bezwzględnością i przemocą. Błysk noża i zdrady. Solidarność, rozpaczliwy głód sprawiedliwości i bolesna nierówność ze strony rządu, który jest sprawcą ucisku. Jest siła zmiany i wyrażania siebie. Przeszłość, pożółkłe zapiski i fotografie - historia, która zaskakuje. Wreszcie tajemnicza "psiara", wywołująca strach, która okazuje się mieć zupełnie inną twarz niż można się tego spodziewać.
Książka dla młodzieży. Tej młodszej, ale i sporo starszej. Nie ma tu językowych wyżyn, ale prostota, luźny styl, mocny przekaz. Szata graficzna? Mieści w sobie jakiś chłód, niezrozumienie i determinację. Piętrzy aurę niewiadomej. Odkształca w nas emocje. Wybitna!
Graficzna opowieść o kłębach dymu, spowijających jeden tydzień z życia uczniów. Jeden tydzień z życia młodych ludzi, który zmienił wszystkie kolejne. Bo nawet, a może przede wszystkim, to co pojedyncze, może wpływać na tłumy. Mądra książka o ważnym!

Trafiła do mnie przez przypadek. Nieplanowana. Wyjrzała z zza rogu. Znienacka. I nie żałuję. I jestem wdzięczna.
Są takie rzeczywistości, które nas nie dotyczą. Na tyle odległe, że nie doceniamy tego co mamy, bo staje się to oczywistością. To inni się z nimi zmagają. To inni doświadczają. Ruszamy do Chile, gdzie w 2006 r. doszło do "Rewolucji Pingwinów". Okazuje się, że nie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
951
675

Na półkach: , , , , ,

Gdyby nie niespodzianka świąteczna, nie wiedziałabym, że powieść graficzna o wydarzeniach w Chile roku 2006 w ogóle istnieje. Natrafianie na dobre historie i to takie oparte na faktach to jak widać czasem łut szczęścia.

Tak czy inaczej, "Na południe od Almendy" to kronika jednego tygodnia podczas "Rewolucji Pingwinów" , czyli strajków młodzieży, domagającej się powszechnej, równej i bezpłatnej edukacji. Zdarzenia śledzimy z perspektywy Nicolasa, który pisząc dziennik, przedstawia swoje motywacje do udziału w okupacji własnej szkoły, opisuje swoje emocje, a także informacje o tym, że jego rodzice będąc w jego wieku protestowali przeciw dyktaturze Pinocheta. Historia lubi się powtarzać, prawda? A walka w słusznej sprawie jest niekiedy jedynym rozwiązaniem.

Ramię w ramię z Nicolasem stoi Paula, aktywistka, która w przeciwieństwie do chłopaka, któremu do tej pory w głowie była wyłącznie piłka nożna, orientuje się w sprawach społeczno-politycznych i wie, że szkoły podstawowe, średnie oraz uniwersytety mogą być publiczne i darmowe (urodziła się i wychowywała we Francji). Wspólnymi siłami i z pomocą pewnej "psiary", która mieszka obok szkoły wraz ze swoimi psami husky, protesty młodych ludzi dały nadzieję na zmiany i udowodniły, że czasem - kiedy dorosłych dopada niemoc - młodzież ma moc, aby walczyć o swoje prawa.

Gorąco polecam, tym bardziej w czasach, kiedy polski system oświaty drży w posadach z uwagi na zakusy narodowo-katolickiego ministra edukacji , sprowadzającego szkoły do ideologicznego ramienia władzy, chcącej formować jeden typ posłusznego i bezwolnego ucznia "ku chwale ojczyzny i boga". A szkoła musi być otwarta, wolna, tolerancyjna i wspierająca, dla każdej i każdego. End of story.

Gdyby nie niespodzianka świąteczna, nie wiedziałabym, że powieść graficzna o wydarzeniach w Chile roku 2006 w ogóle istnieje. Natrafianie na dobre historie i to takie oparte na faktach to jak widać czasem łut szczęścia.

Tak czy inaczej, "Na południe od Almendy" to kronika jednego tygodnia podczas "Rewolucji Pingwinów" , czyli strajków młodzieży, domagającej się...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
611
412

Na półkach: ,

Historia pewnej rewolucji odnosi się do wydarzeń mających miejsce w maju 2006 w Chile zwana Rewolucją Pingwinów (nazwa zaczerpnięta od uczestników uczęszczający do liceum w czarno-białych mundurkach) mająca na celu przejęcie szkoły.
Wstęp do książki przybliża te wydarzenia, które dotychczas były mi nieznane, a graficzna historia opowiedziana przez Nicolasa, pozwala na wejście do szkoły i obserwowanie wydarzeń z samego wnętrza.
Strajk, okupacja czy walka z nierównościami społecznymi wprowadzonymi w kraju podczas reżimu, ma na celu zjednoczenie się, pokazanie, że system edukacji nie jest czymś za czym młodzież chce podążać, bez autorytetów bez idei, skupiakącym się jedynie na dochodowym biznesie. System nauczania powinien być równy dla wszystkich.
Zamknięci w szkole, z ograniczeniami,
z niedostatkiem jedzenia mierzą się z własnymi słabościami. Obserwujemy rozwój głównego bohatera, zmiany w nim zachodzące, jego rozterki w odniesieniu do tego czy jego postępowanie jest właściwe, kryzysowe sytuacje i szukanie odpowiedzi na nurtujące pytania. Czy rewolucja jest w stanie przynieść korzystne rezultaty dla uczniów? Czy może ograniczenie przez strajk dostępu do edukacji jest czymś co bardziej destrukcyjnie wpływa na Nicolasa i pozostałych uczestników rewolucji?

Mam już doświadczenie z powieściami graficznymi od Młodybook i jestem zachwycona, podobnie jest i tym razem, świetnie dobrana kolorystyka oddająca idealnie emocje bohaterów mierzących się z swoją własną edukacyjną rewolucją.

Skłania do refleksji i przemyśleń, z dużą ilością emocji, które targają głównymi bohaterami.
Walka o edukację, o przeciwstawienie się sprywatyzowanej reformie to zdecydowanie walka w słusznej sprawie.

Historia pewnej rewolucji odnosi się do wydarzeń mających miejsce w maju 2006 w Chile zwana Rewolucją Pingwinów (nazwa zaczerpnięta od uczestników uczęszczający do liceum w czarno-białych mundurkach) mająca na celu przejęcie szkoły.
Wstęp do książki przybliża te wydarzenia, które dotychczas były mi nieznane, a graficzna historia opowiedziana przez Nicolasa, pozwala na...

więcej Pokaż mimo to

avatar
531
128

Na półkach:

„Na południe od Alamedy” to opowieść o chilijskiej Rewolucji Pingwinów. Historia oparta na faktach, co dodatkowo podkreślono sposobem prowadzenia narracji - formą przypominającą zapiski z dziennika. Ich autorem jest nastoletni Nicolás, który początkowo sam nie jest pewien, dlaczego bierze udział w okupacji szkoły. Ze strony na stronę obserwujemy rozwój bohatera, jego coraz większą świadomość sytuacji rozgrywajacej się na terenie całego kraju – braku wolnego dostępu do edukacji.

Dziennik nie jest jedyną formą narracji w tej książce. Tekst przeplatany jest tu z grafiką utrzymaną w kolorach czerni, czerwieni i błękitu, co idealnie podkreśla charakter sytuacji (czerń - pesymizm, żałoba, czerwień - kolor rewolucji, niebieski - kolor nadziei).

„Na południe od Alamedy” to powieść graficzna, która, choć nieidealna, jest zdecydowanie warta poznania! Prowadzona dwutorowo narracja sprawia, że okupację chilijskiego liceum możemy poznać zarówno od środka, jak i z zewnątrz, przez osobę obserwującą szkołę oraz uczniów z okna własnego mieszkania. Stajemy się świadkami tego, co w 2006 roku wydarzyło się w Chile naprawdę. I choć działania młodzieży zasługują na uznanie, sama książka pozbawiona jest patosu. To dość realistyczne, nieprzesycone górnolotnymi epitetami i zapewnieniami o odwadze licealistów (a przecież sprzeciwili się władzy!) przedstawienie wydarzeń, które ostatecznie skłaniają jednak do refleksji i poruszają.

„Na południe od Alamedy” to opowieść o chilijskiej Rewolucji Pingwinów. Historia oparta na faktach, co dodatkowo podkreślono sposobem prowadzenia narracji - formą przypominającą zapiski z dziennika. Ich autorem jest nastoletni Nicolás, który początkowo sam nie jest pewien, dlaczego bierze udział w okupacji szkoły. Ze strony na stronę obserwujemy rozwój bohatera, jego coraz...

więcej Pokaż mimo to

avatar
730
729

Na półkach:

Od zawsze mówię, że Młody Book wydaje najlepsze młodzieżówki i biorę je w ciemno. Tak samo było z najnowszą, a że w dodatku to powieść graficzna - zdanie podtrzymuję.

"Na południe od Alamedy" to opowieść oparta na faktach, to historia chilijskiej młodzieży, ktora wyszła na ulice w imię sprawiedliwego szkolnictwa. Do tej pory nigdy nie słyszałam o tej sprawie, a szkoda, bo jest to temat ważny. Pokazanie codzienności w okupowanej szkole to ciekawy pomysł, z którego bije duża realność. Młodzież mimo heroizmu, walki dla sprawy, dalej pozostaje młodzieżą. Antypatie, sympatie, arogancja czy altruizm przeplatają się między sobą, tworząc mozaikę naturalnych uczuć. Nic nie jest przerysowane czy zbyt wydumane, i to jest największy atut tej historii.

Cieszę się, że w Polsce, udało się wydać taką książkę, bo pomimo łatwości w czytaniu, zachwycie nad wydaniem i kreską, to lektura zmuszająca do myślenia.

Od zawsze mówię, że Młody Book wydaje najlepsze młodzieżówki i biorę je w ciemno. Tak samo było z najnowszą, a że w dodatku to powieść graficzna - zdanie podtrzymuję.

"Na południe od Alamedy" to opowieść oparta na faktach, to historia chilijskiej młodzieży, ktora wyszła na ulice w imię sprawiedliwego szkolnictwa. Do tej pory nigdy nie słyszałam o tej sprawie, a szkoda, bo...

więcej Pokaż mimo to

avatar
218
199

Na półkach:

Teraz mogę śmiało powiedzieć, że na pewno będę czytać więcej powieści graficznych. "Na południe od Alamedy" to świetna pozycja. Zacznę może od ilustracji - utrzymane są w kolorach czerwonym, czarnym, białym i niebieskim. Mnie bardzo się to podoba, bo uwielbiam takie barwy. Teraz treść - świetne jest to, że żaden z elementów tej pozycji nie jest ważniejszy niż drugi. Są równie istotne. Jak mówi sam tytuł, mamy do czynienia z historią rewolucji, która miała miejsce w Chile w 2006 roku i zwana była "Rewolucją Pingwinów". Zdaję sobie sprawę, że wielu z Wam nie ma pojęcia o tym wydarzeniu. Ja też nie miałam, więc pozytywnie się zaskoczyłam tym, że w polskim wydaniu znajduje się dodatek, opisujący tę sytuację i idealnie wprowadzający do historii. Co do samej powieści graficznej - jestem pod wrażeniem. Dostałam ciekawą opowieść i opis strajku uczniowskiego "od środka", ciekawych bohaterów (którzy nie są czarno-biali, a ich działania nie zawsze są słuszne), a także małą tajemnicę rozwiązaną na końcu. To wszystko spina się w jedną całość, wszystko tam jest potrzebne i na swoim miejscu. Zakończenie zawiera jeden plot twist, czego w ogóle się nie spodziewałam, a prolog idealnie podsumowuje tę historię. Z „Na południe od Alamedy” wynika pewna myśl – zawsze warto walczyć o swoje, np. tak jak bohaterowie walczą o rzetelną edukację i łatwy do niej dostęp. Podsumowując, bardzo mi się podobało, pozytywnie się zaskoczyłam i teraz na pewno będę częściej będę sięgać po taką formę historii. Polecam!

Teraz mogę śmiało powiedzieć, że na pewno będę czytać więcej powieści graficznych. "Na południe od Alamedy" to świetna pozycja. Zacznę może od ilustracji - utrzymane są w kolorach czerwonym, czarnym, białym i niebieskim. Mnie bardzo się to podoba, bo uwielbiam takie barwy. Teraz treść - świetne jest to, że żaden z elementów tej pozycji nie jest ważniejszy niż drugi. Są...

więcej Pokaż mimo to

avatar
73
29

Na półkach:

„Na południe od Alamedy” to ilustrowana powieść, której wydarzenia rozgrywają się podczas młodzieżowych protestów w Chile z 2006 roku, tzw. „Rewolucji Pingwinów”.
Było to moje pierwsze spotkanie z powieścią graficzną i nie zawiodłam się, a wręcz przeciwnie - całkowicie przepadłam w cudownych rysunkach z książki! Ich autor - Vincente Reinamontes - zadbał o dosłownie każdy detal i wykonał kawał niesamowitej roboty, zaufajcie mi❤️
Co do samej treści, przez tą opowieść się płynęło. Fabuła była dosyć prosta, ale właśnie przez swoją prostotę aż tak ciekawa!
Poznajemy tutaj to co dzieje się wewnątrz jednej ze szkół, której uczniowie podjęli się protestu.
Siła, determinacja, wiara w lepsze jutro - to tylko kilka z cech uczniów biorących udział w pokojowej okupacji. Dostajemy również mały wątek miłosny, który nie odejmuje niczego samej fabule (a wręcz dodaje), a także to co uwielbiam w książkach, czyli odkrywanie przez bohaterów samych siebie💙
Powieść godna polecenia dla wszystkich, którzy lubią poczytać o sile i współpracy✨

„Na południe od Alamedy” to ilustrowana powieść, której wydarzenia rozgrywają się podczas młodzieżowych protestów w Chile z 2006 roku, tzw. „Rewolucji Pingwinów”.
Było to moje pierwsze spotkanie z powieścią graficzną i nie zawiodłam się, a wręcz przeciwnie - całkowicie przepadłam w cudownych rysunkach z książki! Ich autor - Vincente Reinamontes - zadbał o dosłownie każdy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
378
320

Na półkach: ,

Nie miałam do tej pory przyjemności czytania powieści graficznej, to moje pierwsze spotkanie z taką formą literatury. Przyznam, że czytało się dobrze i naprawdę jestem zachwycona tym wydaniem.

Historia opisana w książce to nic innego jak prawdziwe wydarzenia, które miały miejsce w Santiago w 2006, wszystkim znane szerzej jako "Rewolucja pingwinów". Chilijska młodzież okupuje szkołę w walce o darmową naukę dla wszystkich w swoim kraju. "Na południe od Alamedy" napisana jest formie pamiętnika jednego z licealistów, okryta świetną grafiką - zachęca młodzież nie tylko do czytania, ale także edukuje w tych najważniejszych tematach. Mowa tutaj o wolności słowa czy walce o swoje prawa. Zdecydowanie polecam. Ja książkę pochłonęłam w niecały wieczór, choć pozostał po niej mały niedosyt to i tak uważam, że warto po nią sięgnąć.

Nie miałam do tej pory przyjemności czytania powieści graficznej, to moje pierwsze spotkanie z taką formą literatury. Przyznam, że czytało się dobrze i naprawdę jestem zachwycona tym wydaniem.

Historia opisana w książce to nic innego jak prawdziwe wydarzenia, które miały miejsce w Santiago w 2006, wszystkim znane szerzej jako "Rewolucja pingwinów". Chilijska młodzież...

więcej Pokaż mimo to

avatar
85
83

Na półkach:



Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Na południe od Alamedy. Historia pewnej rewolucji


Reklama
zgłoś błąd