Tam, gdzie spotykają się wszystkie światy

Okładka książki Tam, gdzie spotykają się wszystkie światy
William Wharton Wydawnictwo: Rebis Seria: Salamandra literatura piękna
233 str. 3 godz. 53 min.
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
Salamandra
Tytuł oryginału:
Beyond the Closet
Wydawnictwo:
Rebis
Data wydania:
2000-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2000-01-01
Liczba stron:
233
Czas czytania
3 godz. 53 min.
Język:
polski
ISBN:
8371208936
Tłumacz:
Zbigniew Batko
Tagi:
powieść
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,5 / 10
424 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
743
662

Na półkach: , , ,

William Wharton odbywa sentymentalną podróż do krainy swojego dzieciństwa. Wspomina nie tylko miejsca w których się urodził, wychowywał, spędzał swoją młodość, nawiedzają go także myśli pełne innych obrazów które umysł skrzętnie przechowywał przez tyle lat. Na samym początku książka wydaje się taka infantylna, taka zwykła , taka nie whartonowska, jeżeli wiecie co mam na myśli…. Potem jest już dużo, dużo lepiej. Mnie też nawiedziły myśli podczas czytania tej książki, ja osobiście cofnąłem się do lat 90 wtedy przeżywałem swoje dzieciństwo i o dziwo ? wróciło wszystko jak za dotknięciem magicznej różdżki. Przypomniały mi się jesienne seanse przed telewizorem i chipsy domowej roboty ze świeżych ziemniaków posypanych solą , pieprzem i papryką tak mnie naszło, ze muszę w niedalekiej przyszłości ponownie przygotować tą jakże prosta, ale niezwykle smaczną potrawę. Jabłka i gruszki w sadzie, krótkie spodenki których nie miałem na nogach oj już wiele, wiele lat. Lemoniada w szklanych zwrotnych butelkach i te zapachy, jakbym na moment poczuł nie tylko smak, ale ten wyjątkowy zapach tamtych lat, tamtych lat które już nigdy, ale to przenigdy nie wrócą. Dziś jestem innym człowiekiem, ale jak pisze Wharton człowiek mimo wieku nie może utracić całej tej magii jaka go otacza kiedy jest się dzieckiem, nie może wyzbyć się tej aury jaka towarzyszy mu w życiu zanim sypnie się wąs pod nosem. Wyobraźnia, wrażliwość jest niezwykle potrzebna w życiu dorosłego człowieka, a osobliwe szaleństwo ze szczyptą fantazji jakimi odznaczają się dzieci nie mogą zaginąć w nas do końca naszych dni, przynajmniej ja tak uważam. O tym wszystkim pisze autor w swojej książce, pisze także o starości która jest trudna, a także wspomina o śmierci która jest no właśnie jaka…….? Śmierć czasami jest tylko przejściem do innego wymiaru, umierając tutaj w taj postaci przybędziemy jeszcze raz i może jeszcze raz na nowo…….śmierć to także wspomnienia, śmierć to przeszłość Wharton był nadwrażliwy ja mam to samo i tak samo jak on studiuję wnętrze ludzi żeby poznać paradoksalnie samego siebie. I tak to już trwa od wielu lat. Tamta dziewczyna, która kiedyś powiedziała mi, że jestem nierealny, jakby z innego świata, że ……nie wierzy, nie chce uwierzyć, nie może uwierzyć, że ktoś taki jeszcze istnieje w tym , w takim świecie, doskonale to pamiętam. Przypomina mi trochę Peg, która również nie mogła odnaleźć się w swojej rzeczywistości, w świecie który ją nie rozumiał, ja mam wrażenie, że rozumiałem ją doskonale, to rzeczywiście słuchałem jej i chciałem jej słuchać, a to ważne w kontaktach międzyludzkich. Przyjść usiąść zacząć zwyczajnie pić z drugim człowiekiem kawę i słuchać jego, czasem wtrącić słowo i słuchać, potem mówić o sobie, mówić o świecie o tym zewnętrznym i wewnętrznym, być zwyczajnie sobą i nikogo nie udawać, zaakceptować siebie i drugiego człowieka ze względu właśnie na tą wyjątkowość która otacza każdego człowieka. Stać się kimś wyjątkowym, niepowtarzalnym, niezapomnianym przez drugiego człowieka przez całe życie , wyzwolić w sobie wszystko to co najlepsze i pokazać to drugiemu człowiekowi, w tym przypadku kobiecie, żeby poczuła się naprawdę wyjątkowa i piękna w każdej sytuacji, w każdej jednej chociaż miał by być to zwykły dres i rozczochrane włosy, w tym wszystkim właśnie tkwi magia.
Wharton wrócił do swoich wspomnień, przeanalizował swoje życie i mimo całej wrażliwości jaką posiadał był jednocześnie człowiekiem odpowiedzialnym, dorosłym, w każdym słowa tego znaczeniu. Dorosły o duszy i wrażliwości małego dziecka, tacy nigdy nie są praktycznie rozumiani, czasem ktoś ich doceni kiedy staniemy na ich drodze mówię tutaj w tym momencie nie tylko o samym autorze, ale także o samym sobie pisząc poniekąd prywatną autobiografię pełną wspomnień, marzeń, zapachów, aromatów i chwil. Tak to zdecydowanie była fantastyczna przygoda, na którą warto było czekać mimo upływu lat. Książek Whartona na próżno szukać w nowym druku, są jedynie dostępne w antykwariatach, jest to znakiem naszych czasów. Kiedyś niezwykle popularny dzisiaj jakby zapomniany ? Jakbyśmy dzisiaj w 2022 roku i wstecz i w przyszłość patrząc wstydziliśmy się uczuć, fantazji, magii , rodziny, seksu z miłości, a nie tylko z pożądania, wstydzili się otworzyć prawdziwie i szczerze przed drugim człowiekiem, być kimś wyjątkowym i niepowtarzalnym dla kogoś. Patrząc na to co dziś się dzieje być może to moje wspomnienia, inne postrzeganie świata i rzeczywistości, ale dzisiaj ludzie grają, zakładają maski, kiedyś byliśmy bardziej realni, prawdziwi. Dziś dobrzy, kochamy tylko na pokaz, a prawda jest zgoła zupełnie inna, pełno fałszu, kłamstw, wulgarnego seksu , zapychamy serca szmatami , nie ma seksu takiego szczęśliwego z uśmiechem na ustach, poczucia spełnienia, tej radości, tego stąpania nago we dwoje po chmurach z motylami w brzuchu…….może ja rzeczywiście jestem inny i też nie należę do tego świata, może tak już jest, że ja świat , rzeczywistość i uczucia pojmuję inaczej po staremu, a nowy lepszy świat to dla mnie łupina orzecha nie warta bliższego zapoznania.
Niby prosta, ale nie prostacka, niby to już było, wiele razy, ale miło , przyjemnie jest odkrywać ciągle na nowo najważniejsze wartości w swoim życiu, wartości które to ubogacają nasze życie i nadają jemu sens, ten smak, są one tą esencją życia tak jak dobra kawa o wschodzie bądź zachodzie słońca pita w ciszy w splocie pary rąk. Cisza pośród nas, milczymy, siedzimy oboje w ciszy pijemy gorącą kawę patrzymy za wschód bądź zachód słońca milcząc , a tyle jednocześnie się dzieje naokoło , wokół nas i w nas samych. Choć znam cię na pamięć, to codziennie odkrywam w Tobie coś nowego i codziennie odkrywam Ciebie na nowo. W sobie też odkrywam przy Tobie coś nowego mimo tego, że znam siebie samego również na pamięć………
Pełno w tym wszystkim wspomnień, melancholii , słów , marzeń i pragnień, zdarzeń, osób, w tym kilka wyjątkowych a może……( to tylko kłębowisko moich myśli które zostały obudzone i obawiam się, że na długo zostaną ze mną o ile nie na zawsze, one tylko spały, nigdy mnie nie opuściły, one tylko spały….teraz budzą się ze snu).
Tam gdzie spotykają się wszystkie światy, świat ten który nas otacza, świat naszego dzieciństwa, świat naszego dorastania ,wchodzenia w dorosłość, świat człowieka dorosłego , świat wspomnień, świat marzeń które się spełniły , i te które się nie spełniły i te które jeszcze mają wielką szansę się spełnić, wszystko to nakłada się na siebie podlane wyobraźnią łączą się ze sobą w jeden nierozerwalny mój własny prywatny tajemny świat. Mój tajemny świat………to tam gdzie spotykają się wszystkie światy…..być może jeżeli okażesz się kimś wyjątkowym, ale to naprawdę wyjątkowym zaproszę Cię do mojego świata………

Ps. Ocena książki może nie być obiektywna , a w sumie na pewno nie jest, ponieważ ja należę do czytelników którzy uwielbiają Williama Whartona :)

William Wharton odbywa sentymentalną podróż do krainy swojego dzieciństwa. Wspomina nie tylko miejsca w których się urodził, wychowywał, spędzał swoją młodość, nawiedzają go także myśli pełne innych obrazów które umysł skrzętnie przechowywał przez tyle lat. Na samym początku książka wydaje się taka infantylna, taka zwykła , taka nie whartonowska, jeżeli wiecie co mam na...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2304
2041

Na półkach: , , ,

Moje pierwsze spotkanie z Autorem miało miejsce wiele lat temu. Zachwyciłam się. Jednak chwilę później mój zapał ostudził osławiony "Ptasiek". W myśl zasady, że nie powinnam się zniechęcać jedną książką, skoro wcześniej przeczytane mnie zachwyciły, wróciłam do czytania Whartona. Od dawna mam na półce wszystkie Jego książki. Przyszedł taki smutny moment, gdy zdałam sobie sprawę, że Autor nic już więcej nie napisze... Natychmiast przestałam czytać Jego kolejne powieści. Chciałam je zostawić na później.
I oto to "później" nadeszło. Sięgnęłam po "...wszystkie światy". Ponownie wpadłam w zachwyt. Styl Whartona jest jedyny w swoim rodzaju.
Książkę czytałam niespiesznie, czyli tak, jak Autor ją tworzył. Jego książki to nie jest "szybka" lektura. Czytanie Whartona wymaga skupienia, przemyśleń, refleksji. Wzruszyła mnie ta powieść. Murlandia mnie zauroczyła i przypomniała mi o mojej wymyślonej krainie z lat dzieciństwa.

Moje pierwsze spotkanie z Autorem miało miejsce wiele lat temu. Zachwyciłam się. Jednak chwilę później mój zapał ostudził osławiony "Ptasiek". W myśl zasady, że nie powinnam się zniechęcać jedną książką, skoro wcześniej przeczytane mnie zachwyciły, wróciłam do czytania Whartona. Od dawna mam na półce wszystkie Jego książki. Przyszedł taki smutny moment, gdy zdałam sobie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
38
28

Na półkach:

Książka wciągnęła mnie, bo lubię malarstwo. Myślę, że nawet dodała mi weny w czasie kwarantanny. Zabrałam się za nią bez oczekiwań, a czytając jak często malarz chciał malować, stwierdziłam że to bariera w mojej głowie i wymówka. Mając tak samo dużo wolnego czasu, postanowiłam malować codziennie minimum godzinę.
Niespełniony romans pozostawiał trochę do życzenia. Książka w prosty sposób ujawniła rutynę życia. Autor ciekawie opisuje momenty, które w zasadzie są codziennością. Motyw Murlandii pojawił się już w innej powieści Whartona - "Spóźnieni kochankowie". Mimo wszytko, polecam tę pozycję.

Książka wciągnęła mnie, bo lubię malarstwo. Myślę, że nawet dodała mi weny w czasie kwarantanny. Zabrałam się za nią bez oczekiwań, a czytając jak często malarz chciał malować, stwierdziłam że to bariera w mojej głowie i wymówka. Mając tak samo dużo wolnego czasu, postanowiłam malować codziennie minimum godzinę.
Niespełniony romans pozostawiał trochę do życzenia. Książka w...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
1062
729

Na półkach: , , ,

Mówią, że człowiek zaczyna starzeć się wtedy, kiedy coraz częściej rozpamiętuje swoje życie i wraca do wspomnień. W tej powieści Wharton wspomina. Jest 1994 rok i ma 69 lat. Przywołuje w pamięci adresy i domy w Filadelfii, w których mieszkał w okresie od narodzin do siedemnastego roku życia, kiedy wyjechał na front wojenny do Europy.

Okazją do sentymentalnej podróży w głąb swego dzieciństwa jest malowanie tych zapamiętanych domów z natury. Rozkłada swe sztalugi na chodniku przed swym dawnym domem przy Heather Lane Street i to wywołuje cała lawinę wspomnień. Sytuacje, skrytki w domu, zabawy z kolegami, odwiedzane niegdyś sklepy...

To prawdziwie nostalgiczna opowieść za tym, co już nie wróci, za kochanymi rodzicami i siostrą, których już nie ma. Za sklepikami, na których teraz aż gryzie w oczy agresywna reklama.
Przy okazji Wharton nawiązuje znajomość z młodą matką mieszkającą w jego dawnym domu. Fakt, że dzieli ich dwa pokolenia, intelektualna przepaść i odmienny stosunek do życia, nie stanowi przeszkody do miłych rozmów o życiu przy kawie, a nawet niewinnego, niespełnionego flirciku.

Ta książka pełna jest melancholii za dawnymi czasami, kiedy wszystko wydawało się mniejsze, bardziej tajemnicze i magiczne. Kiedy w domach kultywowano życie rodzinne bez krzyku telewizora. To także refleksja nad przemijaniem.

Polecam, bo nie jest to wcale dzieło zramolałego starca, ale malarza, który w tym słusznym wieku pędzi przez miasto na rowerze i stoi po trzy, cztery godziny nad płótnem swego obrazu. A na dodatek puszcza oczka do trzydziestoletniej matki trojga dzieciaków!

Mówią, że człowiek zaczyna starzeć się wtedy, kiedy coraz częściej rozpamiętuje swoje życie i wraca do wspomnień. W tej powieści Wharton wspomina. Jest 1994 rok i ma 69 lat. Przywołuje w pamięci adresy i domy w Filadelfii, w których mieszkał w okresie od narodzin do siedemnastego roku życia, kiedy wyjechał na front wojenny do Europy.

Okazją do sentymentalnej podróży w głąb...

więcej Pokaż mimo to

avatar
958
517

Na półkach: , ,

Ciekawe były rozmowy z Peg i klimat małego miasteczka, tej niemożności wyrwania się z obecnego życia. Ale reszta w sumie jako typowa obyczajówka, czytana bez większego zachwytu, chociaż Wharton pisze w taki sposób, że pewne myśli czy przekazy są naprawdę dobre.

Ciekawe były rozmowy z Peg i klimat małego miasteczka, tej niemożności wyrwania się z obecnego życia. Ale reszta w sumie jako typowa obyczajówka, czytana bez większego zachwytu, chociaż Wharton pisze w taki sposób, że pewne myśli czy przekazy są naprawdę dobre.

Pokaż mimo to

avatar
802
414

Na półkach:

I znowu mój ulubiony Wharton mnie nie zawiódł. Jest w tej książce wszystko, co lubię : flirt, wątek obyczajowy,autobiograficzny,opis aktu tworzenia i trochę informacji o warsztacie malarskim. Próba powrotu do czasów dzieciństwa, miasta gdzie spędził najlepsze chwile swojego życia. Przyjemna i lekka lektura na uprzyjemnienie okresu rekonwalescencji(przynajmniej dla mnie).

I znowu mój ulubiony Wharton mnie nie zawiódł. Jest w tej książce wszystko, co lubię : flirt, wątek obyczajowy,autobiograficzny,opis aktu tworzenia i trochę informacji o warsztacie malarskim. Próba powrotu do czasów dzieciństwa, miasta gdzie spędził najlepsze chwile swojego życia. Przyjemna i lekka lektura na uprzyjemnienie okresu rekonwalescencji(przynajmniej dla mnie).

Pokaż mimo to

avatar
521
458

Na półkach: , ,

To bardzo osobista powieść Whartona.
Jego podróż w świat dzieciństwa - do miejsc, ludzi, uczuć.
Przywołuje w niej sentymentalne wspomnienia.
Dzieli się z nami swoim życiem. W sposób otwarty.
Pisze tak jasno i prosto jak to tylko możliwe.
I ta prostota dla niektórych jest wadą.
Mnie tą prostotą zachwyca. Kocham Whartona.
Właśnie za tę prostotę. Za świeży język.
Za filozofię życiową, w której najważniejsze jest kultywowanie wartości rodzinnych.
Za wszystko, co dotąd przeczytałam.
Za tę ciepłą, sentymentalną opowieść także.

To bardzo osobista powieść Whartona.
Jego podróż w świat dzieciństwa - do miejsc, ludzi, uczuć.
Przywołuje w niej sentymentalne wspomnienia.
Dzieli się z nami swoim życiem. W sposób otwarty.
Pisze tak jasno i prosto jak to tylko możliwe.
I ta prostota dla niektórych jest wadą.
Mnie tą prostotą zachwyca. Kocham Whartona.
Właśnie za tę prostotę. Za świeży język.
Za...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1121
474

Na półkach: , ,

No i mam problem z tą książką. Czytając, nie uważałam jej absolutnie za nic nadzwyczajnego, wręcz przeciwnie: czekałam, aż się rozkręci. Nie doczekałam się. Jest bardzo stateczna, spokojna, powieść-kołysanka, choć bynajmniej nie opisuje tylko sielskości i nie stroni od tematów trudnych. Po przeczytaniu ostatniej strony wiem, że źle przeczytałam tę książkę. Że ona nie jest dziwna i pokręcona, jak mówiłam, kiedy mnie o nią pytali w trakcie, że nie jest pusta i bez sensu, ale że właśnie o tę powolność i zwyczajność tutaj chodzi. Zakończenie absolutnie mnie zmiażdżyło i zawstydziło: Asia przeczytała już tyle książek i dalej nie wie, o co chodzi w czytaniu.

No i mam problem z tą książką. Czytając, nie uważałam jej absolutnie za nic nadzwyczajnego, wręcz przeciwnie: czekałam, aż się rozkręci. Nie doczekałam się. Jest bardzo stateczna, spokojna, powieść-kołysanka, choć bynajmniej nie opisuje tylko sielskości i nie stroni od tematów trudnych. Po przeczytaniu ostatniej strony wiem, że źle przeczytałam tę książkę. Że ona nie jest...

więcej Pokaż mimo to

avatar
83
63

Na półkach: ,

Poddałam się po którejś-tam stronie opisów mijanego na rowerze otoczenia. Ileż można...
Nie wiem, może to książka dla wielbicieli twórczości autora (może trzeba być wtajemniczonym by zachwycić się opisem każdego kolejnego domku, podjazdu czy skrzyżowania ;) ), ja nigdy jego czytelniczką nie byłam.

Poddałam się po którejś-tam stronie opisów mijanego na rowerze otoczenia. Ileż można...
Nie wiem, może to książka dla wielbicieli twórczości autora (może trzeba być wtajemniczonym by zachwycić się opisem każdego kolejnego domku, podjazdu czy skrzyżowania ;) ), ja nigdy jego czytelniczką nie byłam.

Pokaż mimo to

avatar
634
292

Na półkach: ,

zapraszam do odwiedzenia i polubienia naszego bloga z recenzjami książek
http://przeczytalska.blog.pl/

zapraszam do odwiedzenia i polubienia naszego bloga z recenzjami książek
http://przeczytalska.blog.pl/

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
William Wharton Tam, gdzie spotykają się wszystkie światy Zobacz więcej
William Wharton Tam, gdzie spotykają się wszystkie światy Zobacz więcej
William Wharton Tam, gdzie spotykają się wszystkie światy Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd