Coś przeminęło

Okładka książki Coś przeminęło
Stach Szulist Wydawnictwo: Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o. o. literatura obyczajowa, romans
361 str. 6 godz. 1 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o. o.
Data wydania:
2021-01-15
Data 1. wyd. pol.:
2021-01-15
Liczba stron:
361
Czas czytania
6 godz. 1 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381197304
Tagi:
edukacja kobieca literatura książka dla kobiet ksiażki dla kobiet książki o kobietach romans
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,8 / 10
11 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
191
162

Na półkach: ,

Ta powieść wyjątkowo współbrzmi z tym, co dzieje się obecnie w naszym systemie edukacji. Krótko pisząc, rzecz jest o patologiach dziejących się w szkolnych murach. Na pewno nie tak większość z nas postrzega szkołę patrząc na nią z zewnątrz. Tymczasem za drzwiami wiodącymi do szkolnych budynków dzieją się często rzeczy z pogranicza patologii, jak widzimy w "Coś przeminęło". Tytuł niby taki niewinny, zapowiadający sielankową opowieść o życiu, a tu raptem otrzymujemy hardkorową historię o patologiach w relacjach międzyludzkich dokonujących się w szkolnym środowisku. To opisane przez autora dotyczy środowiska gminnego w obrębie wielkiego miasta. Autor bezlitośnie obnaża nie tylko etyczny upadek części środowiska nauczycielskiego, ale ukazuje również zgniliznę sączącą się z niezdrowych układów między szkołą, lokalną władzą, a także klerem. W tej powieści o wszystkim, co dotyczy szkoły decyduje proboszcz, a powolny mu wójt i dyrektor Maksymilian bezwzględnie się pomysłom starego klechy podporządkowują. Do tego stopnia, że dyrektor, będący w nieformalnym związku z Mirą, główną bohaterką, nauczycielką matematyki, rezygnuje z tego uczucia, bo w przeciwnym razie mógłby nie dostać poparcia w ubieganiu się o kolejna kadencję dyrektorską. Obrzydliwość ukazanych tu układów sprawia, że książka momentami budzi irytację. Nie na sposób napisania, narracji, ale na to, czego dotyka. Wnętrze ukazanej tu szkoły, to wnętrze wypełnione ludźmi sobie nieżyczliwymi, dla kariery gotowymi na niemal każdą podłość. Często możemy usłyszeć, że w szkole największym dobrem są uczniowie. Ta powieść skłania do konkluzji, że niekoniecznie. Tutaj uczniowie są, owszem, ale jako tło i w dodatku narzędzia - bywa - do rozgrywania brudnych gierek między nauczycielami i dyrektorem. nie podmioty, a przedmioty raczej. Tego rodzaju brudnych sytuacji jest w tej powieści znacznie więcej. Ta powieść sprawia, że inaczej zaczynam patrzeć na ludzi ze szkół. Tym bardziej, kiedy uświadamiam sobie w jakim kierunku pcha edukację obecny system. Konkludując, to bolesna lektura, ale tym bardziej nie powinna pozostać bez echa, a skłonić nie tylko do refleksji, lecz i poważniejszej debaty na temat kondycji etycznej środowiska, bo w końcu to środowisku odpowiada w dużej mierze za etyczne kręgosłupy młodzieży. Poza tym do dobrze napisana książka, z licznymi dygresjami dotyczącymi drugoplanowych bohaterów, z bogato ilustrowanym żywotem Miry za sprawą fajnych retrospekcji. Może nie jest to łatwa lektura z uwagi na specyficzny styl narracji i składnię stosowaną przez autora, ale to raczej zapisuje na plus tej opowieści. Opowieści, którą przeczytać warto. Choćby dlatego, by uzmysłowić sobie, że to, co widać sprzed szkolnej bramy nie jest tym, co dzieje się w szkolnych murach. Polecam.

Ta powieść wyjątkowo współbrzmi z tym, co dzieje się obecnie w naszym systemie edukacji. Krótko pisząc, rzecz jest o patologiach dziejących się w szkolnych murach. Na pewno nie tak większość z nas postrzega szkołę patrząc na nią z zewnątrz. Tymczasem za drzwiami wiodącymi do szkolnych budynków dzieją się często rzeczy z pogranicza patologii, jak widzimy w "Coś...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
81
46

Na półkach: ,

Myślałam, że będzie to powieść o oświacie. Krytyka systemu szkolnictwa, ewentualnie satyra tego z czym wszyscy mieliśmy do czynienia, z czego szydził już zresztą Gombrowicz. No, ale nie. „Coś przeminęło” Stacha Szulista jest pieśnią na trochę inną melodię.

Oszustwo, kumoterstwo, przekręty, obłuda, dwulicowość, hipokryzja, makiawelizm – tak wygląda władza samorządowa w rzeczonej wsi, na której czele stoją w kolejności przypadkowej wójt, przewodniczący, dziekan (ksiądz) i dyrektor szkoły. Ten ostatni wysuwa się tu przed szereg, gdyż to właśnie jego partnerka, a właściwie kochanka nota bene nauczycielka, jest protagonistką fabuły Szulista. Co z tego wynikło?

Pojadę z grubej rury i powiem, że przychodzi mi na myśl „Krótka rozprawa między trzema osobami, Panem, Wójtem, a Plebanem”. Gatunek nie ten, czasy tym bardziej, wydźwięk też nie do końca, ale mamy tu jakiś jednak jakiś rodzaj mariażu między przedstawicielami trzech „warstw społecznych, który powstał po to, by wypunktować bieżące niedoskonałosci zastanego „porządku”.

Milutko nie jest. Chyba nie trafiłam z tą książką w odpowiedni dla siebie czas, bo panująca w tamtym świecie atmosfera krętactwa, manipulacji i wszystkich „przywar”, którymi obdarzono bohaterów, mnie trochę przytłoczyła. Jest gęsto, a wszystkie opary wypaczonej moralności i szargania resztek autorytetu wiszą w powietrzu. Tych postaci się nie lubi, o nich się czyta, czasami widzi się w telewizji, słucha od znajomych albo mija ma ulicy, bo żyją właśnie w Twojej okolicy.

Swoją drogą przez częste zastępowanie części dialogów mową zależną kilka razy zgubiłam się w faktach.

Myślałam, że będzie to powieść o oświacie. Krytyka systemu szkolnictwa, ewentualnie satyra tego z czym wszyscy mieliśmy do czynienia, z czego szydził już zresztą Gombrowicz. No, ale nie. „Coś przeminęło” Stacha Szulista jest pieśnią na trochę inną melodię.

Oszustwo, kumoterstwo, przekręty, obłuda, dwulicowość, hipokryzja, makiawelizm – tak wygląda władza samorządowa w...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
584
520

Na półkach:

„Człowiek sam siebie dobrze nie zna, więc jakim cudem inni mogą mówić, że kogoś dobrze znają”.

Szkoła to miejsce, w którym każdy z nas spędza dużą część swojego życia. Lata szkolne często wspominamy z rozrzewnieniem i tęsknotą ale z reguły jest to obraz z punktu widzenia ucznia. Jak wygląda świat szkoły z drugiej strony opisuje autor książki „Coś przeminęło.”

Stanisław Szulist, z zawodu nauczyciel i dziennikarz, z zamiłowania pisarz. Od wielu lat tworzy artykuły i notatki dla prasy. Przed laty pracował dla "Dziennika Bałtyckiego", jednak w ostatnim czasie znacząco poświęcił się literaturze. Oprócz "Larw", dla czytelników dostępna jest druga książka autora, "List z Limbaži", wydana w 2018 roku.

Fabuła osadzona została na polskiej prowincji, prawdopodobnie na obrzeżach Gdańska ale nie jest to wyraźnie określone. Mieszka tam Mira, nauczycielka matematyki która od kilkunastu lat ma romans z dyrektorem swojej szkoły, Maksem. Przez dłuższy czas udaje się utrzymać ten fakt w tajemnicy ale jak wiadomo, w małych społecznościach jest to trudne, więc i ten sekret wychodzi w końcu na światło dzienne, co wywołuje ogólne poruszenie.

To powieść, którą nie da się przeczytać szybko tzw. „jednym tchem” ze względu na ciężki styl jakim posługuje się autor. Nie raz musiałam wrócić do wcześniejszego akapitu, by powiązać niektóre wątki. Tekst napisany w formie ciągłej, w której jedynie odstępy oddzielają poszczególne wątki. Osobiście wolę, gdy fabuła ma tradycyjną konstrukcję z rozdziałami, dzięki czemu lektura jest bardziej przejrzysta.

Książka „Coś przeminęło” uświadamia, że szkolnictwo przeszło ogromną przemianę, nie zawsze pozytywną. Narratorem jest kobieta po pięćdziesiątce, Mira, która postanawia dokonać nagłych zmian w swoim życiu. Jej związek z Maksem przechodzi kryzys a praca przestała dawać satysfakcję. Dostrzega inne oblicze partnera, który, chcąc wygrać wyborach, stał się władczy wobec nauczycieli i podległy władzy a zwłaszcza proboszczowi.

Stanisław Szulist stworzył powieść, która nacechowana jest sarkazmem, dosadnością, realizmem, bez ubarwiania, pięknych opisów czy lirycznych sformułowań. Jego sposób pisania jest raczej surowy ale jednocześnie z lekką ironią. Pokazuje że szkołę tworzą nie tylko uczniowie i nauczyciele ale też rodzice, którzy często przenoszą na barki szkoły odpowiedzialność za wychowanie ich dzieci.

W prześmiewczym stylu obnaża prawdziwe realia wiejskiego szkolnego środowiska pokazując w nieco krzywym zwierciadle relacje między nauczycielami, które często są oparte na wzajemnej niechęci, złośliwości, obłudzie i zazdrości. Manipulacje, hipokryzja, plotkowanie, mobbing nie sprzyjają tworzeniu przyjaznej atmosfery.

Nie szczędzi słów krytyki skostniałego systemowi edukacyjnego rysując obraz szkoły, która jest specyficznym polem walki. Nie liczy się dobro ucznia i komfort pracy nauczyciela, lecz układy, znajomości i osobista kariera. Wytyka to, co jest niewidoczne na zewnątrz ale co sprawia, że praca w szkole staje się horrorem i psychiczną męczarnią. Opisuje różne środowiska w obrębie jednej społeczności ale doskonale można odnieść te schematy na szerszą skalę. Jest to bowiem problem nie jednej placówki edukacyjnej i z pewnością wiele osób odnajdzie w niej odbicie własnej rzeczywistości.

Książkę przeczytałam dzięki wydawnictwu Psychoskok

Recenzja pochodzi z mojego bloga: https://ezo-ksiazki.blogspot.com/2021/03/728-cos-przemineo.html

„Człowiek sam siebie dobrze nie zna, więc jakim cudem inni mogą mówić, że kogoś dobrze znają”.

Szkoła to miejsce, w którym każdy z nas spędza dużą część swojego życia. Lata szkolne często wspominamy z rozrzewnieniem i tęsknotą ale z reguły jest to obraz z punktu widzenia ucznia. Jak wygląda świat szkoły z drugiej strony opisuje autor książki „Coś przeminęło.”

Stanisław...

więcej Pokaż mimo to

8
Reklama
avatar
905
470

Na półkach: , , , ,

Cała akcja fabuły toczy się w małej społeczności, w niewielkiej mieścinie, prawie wiosce. „Gniazdo szerszeni”, jak mawiam, jeszcze nigdy nic dobrego nie wniosło. Zwłaszcza mieszkańcom. Mamy tu szkołę i mamy grono pedagogiczne. I wszystko toczyłoby się utartymi torami i szablonami, gdyby nie plotki, domysły i ludzka zawiść do grobowej deski. Oto Maks, dyrektor szkoły, który pracuje Mira, nauczycielka matematyki. Poznajemy ich w momencie, gdy stają się parą. On się rozwodzi z Urszulą zostawiając jednocześnie syna, ona to panna z dzieckiem. „Kij w mrowisku” powiemy – ona rozbija małżeństwo, on zaślepiony wszystkim i niczym idzie rzekomo nową drogą lecz ludzie zaczynają plotkować niszcząc ich życia oraz psychiki. W małych wioskach wszyscy wszystko wiedzą o wszystkich, czasem nawet lepiej jedni od innych. I nie znając tła, nie znając ich przeszłości zaczynają prawić morały ze swojego punktu widzenia. Morały obrazoburcza i pełne zawiści. Morały niszczące drugiego, a przecież tak naucza ksiądz podczas coniedzielnej mszy. Patrz na siebie, mówi, a nie na innych lecz próżne słowa trafiają na jałowe umysły. Para musi uciekać.
I tu skończę o fabule, bo osadzona w lokalnym obrębie domaga się wręcz spektakularnej analizy. Autor wkracza w buty różnych postaci i różnych środowisk. Mamy szkołę i dział pedagogów, mamy mieszkańców, najczęściej rodziców uczniów owego gimnazjum, mamy i środowisko księży. Powieść więc można rozpatrywać z każdej, czasem skrajnej strony. Są też ludzie na stanowiskach, którzy kąpią się w szambie i śmierdzą im inni, oni od siebie fetoru nie czują. Ludzie, którzy z zera szybko doszli do „czegoś”, i którym poprzewracały się ludzkie wartości.
Zakłamanie, obłuda i grzech. Trójca święta ściśnięta wymodloną aureolą.
Tu każdy tylko jest pozornie idealny, bo zaglądając w ich wnętrza owej poprawności nie zauważamy. Ale to dobrze, bo autor daje nam w ten sposób ucztę do rozważań. Czytasz i dociekasz. Czytasz i zastanawiasz się, rozważasz, analizujesz. Co by było, gdybyś ty sam był na ich miejscu? Czy byłbyś taki sam, gdybyś mieszkał w wiosce, gdzie każdy krok jest rejestrowany przez sąsiada?
„Coś przeminęło” pisana jest z perspektywy kobiety, Miry, co częstokroć nie jest łatwe dla autora mężczyzny i tu też, przynajmniej początkowo, ów styl nastręcza nieco trudności. Dziwny szyk zdań, długie zdania i ich rozbudowane wątki poboczne, które często nie mają ścisłego związku z fabułą. Są jakby wspomnieniem na marginesie, myślą ulotną, acz tu uchwyconą, co trochę niszczy całość w sposób negatywny. Do tego można dopatrzeć się języka wyższości i patrzenia na wszystko z perspektywy „mądrego myśliciela”, który zawsze dobrze robi, zawsze dobrze mówi. Ale niezaprzeczalnym faktem pozostaje, że czytasz i jesteś ciekawy, co wybierze kto i czy uczucia zdołają okazać się wystarczającym lepiszczem w świecie pełnym zakłamania i grzechu. Jesteś ciekawy, czy emocje mają jeszcze jakieś znaczenie i czy bagno ludzkiej podłości w porę zdąży wyschną, czy też – mówiąc górnolotnie – zostanie podlane deszczem by nowe pokolenie mogło się w nim pławić.

Cała akcja fabuły toczy się w małej społeczności, w niewielkiej mieścinie, prawie wiosce. „Gniazdo szerszeni”, jak mawiam, jeszcze nigdy nic dobrego nie wniosło. Zwłaszcza mieszkańcom. Mamy tu szkołę i mamy grono pedagogiczne. I wszystko toczyłoby się utartymi torami i szablonami, gdyby nie plotki, domysły i ludzka zawiść do grobowej deski. Oto Maks, dyrektor szkoły, który...

więcej Pokaż mimo to

81
avatar
172
159

Na półkach: ,

Powieść intrygująca, z wartką narracją żeńskoosobową. To ważne, bo książkę akurat napisał mężczyzna próbujący wedrzeć się w tajniki kobiecej psychiki. Jak dla mnie, dość udanie. Jeśli natomiast chodzi o taki zabieg narracyjny, to odczytuję go jako element solidaryzowania się z kobietami na froncie ich trudnej walki o równość. Takie moje skojarzenie. Co do książki, to już tak sielankowo nie jest. Nie z uwagi na jakieś braki warsztatowe piszącego, bo tu akurat niczego zarzucić nie można, poza zbyt rozbudowaną fakturą zdań (choć dla wielu to zaleta dobrego pisarstwa), ale paskudny jest temat. Dotyczy bowiem szkoły i środowiska wokół niej. Czyli miejsc, które na ogół postrzegamy jako przyjazne człowiekowi, a uczniowi przede wszystkim. Tymczasem z kart "Coś przeminęło" wyłania się koszmar w relacjach interpersonalnych i jeszcze większy, gdy chodzi o lokalne uwikłania w sieci władzy i Kościoła. Takie jest pierwsze odczucie, gdy czytamy o perypetiach Maksa i miry. Jednak po gruntownej analizie nietrudno tu dostrzec ostrej krytyki tego, co na prowincji mamy bezustannie, obecność różnych układów zniewalających człowieka. To nie jest powieść napawająca optymizmem, gdy chodzi o stronę etyczną naszych wyborów. Ulokowanie akcji tej mocnej w wymowie powieści w szkole, tylko to wrażenie uwikłania wzmaga. Domyślam się, że ta powieść może wzburzyć wielu związanych z oświatą, a jeszcze bardziej z władzą lokalną. Ale cóż, prawda od wieków jest bolesną. Ta książka powinna być na dziś zalecana dyrektorom szkół i niektórym nauczycielom ku przestrodze, by nie zrobili ze swoich placówek karykatury, jaką zrobił Maks w tej powieści. Bardzo dobra powieść, odważna, bezkompromisowa w ujęciu drastyczności tematu, na czasie, a przede wszystkim bardzo dobrze się ją czyta. Choć jest wkurzająco. Czyli nie obojętnie. Warto.

Powieść intrygująca, z wartką narracją żeńskoosobową. To ważne, bo książkę akurat napisał mężczyzna próbujący wedrzeć się w tajniki kobiecej psychiki. Jak dla mnie, dość udanie. Jeśli natomiast chodzi o taki zabieg narracyjny, to odczytuję go jako element solidaryzowania się z kobietami na froncie ich trudnej walki o równość. Takie moje skojarzenie. Co do książki, to już...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
1
1

Na półkach:

"Coś przeminęło" Stacha Szulista to historia belfra – matematyczki - z wieloletnim stażem oraz bogatym doświadczeniem życiowym.
Przenosi czytelnika w świat wiejskich perypetii, małomiasteczkowych poglądów, koneksji i zakłamania. Kariera gimnazjalnego dyrektora, dążącego za wszelką cenę do utrzymania władzy w wiejskiej szkole, uwikłanego w konszachty z plenipotentami religijnymi i partyjnymi została przedstawiona z perspektywy jego konkubiny Magdy. Ta z kolei... próbuje szukać miłości i zrozumienia w ramionach żonatego mężczyzny, jednocześnie nie mogąc odciąć się od przeszłości, która nie pozwala jej rozwinąć skrzydeł.
Kobieca narracja pozwala utożsamiać się żeńskiej części czytelniczek z bohaterką, odczuwać jak ona i śledzić perypetię nauczycielki, z kolei męska część ma możliwość utożsamiania się z Maksymilianem. Jest to o tyle ciekawe, że Stach kolejną już powieść kreśli z punktu widzenia kobiety i wchodzi w zakamarki skomplikowanej jej duszy. Czuć jednak męskie pióro, bowiem czytelniczka podczas lektury czasami czuje się nieswojo, onieśmielona suchym, jasnym przekazem bohaterki. Można tez łatwo wydedukować, że twórcą jest nauczyciel.
Nie sposób, podczas czytania, nie odnieść się do sytuacji panującej w obecnej szkole i nie wyciągnąć smutnych wniosków, że fałsz, obłuda, sługusostwo mają się jak przysłowiowy pączek w maśle, ku uciesze ciągnących za postronki. W chaosie przepychanek o władzę giną ideały, a honor czy poczucie przyzwoitości nie mają racji bytu. Niebywałe jest odczucie (wręcz zaskakujące), jak wiele wątków, reakcji i postaw bohaterów możemy odszukać we własnych doświadczeniach z pracy zawodowej.

"Coś przeminęło" Stacha Szulista to historia belfra – matematyczki - z wieloletnim stażem oraz bogatym doświadczeniem życiowym.
Przenosi czytelnika w świat wiejskich perypetii, małomiasteczkowych poglądów, koneksji i zakłamania. Kariera gimnazjalnego dyrektora, dążącego za wszelką cenę do utrzymania władzy w wiejskiej szkole, uwikłanego w konszachty z plenipotentami...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
723
719

Na półkach: ,

Prawdą jest fakt, iż w małych wioskach wszyscy wszystko wiedzą o wszystkich. Tytułowa bohaterka jest nieszczęśliwą kobietą. Nawet kiedy poznaje zajętego już mężczyznę i jest im ze sobą dobrze, musi wysłuchiwać kazań innych ludzi, którzy nie widząc własnych błędów biorą ją pod ostrzał. Historia oparta o rzeczy, o których się nie mówi. Często na wysokich stołkach zasiadają ludzie mądrzy i wydawać by się mogło, idealni w swoim życiu prywatnym. Ta opowieść jednak ukazuje, że niekoniecznie te schematy bywają prawdziwe. Przeważnie pod latarnią jest najciemniej i ta pozycja właśnie tą ciemniejszą stronę ukazuje.
Jak sam tekst pokazuje autorem książki jest nauczyciel. Powiem wam, że nie musiałam nawet tego przeczytać, by z samego tekstu to wywnioskować. Książka jest napisana w perfekcyjnym języku wyższości, co niekoniecznie lekko się czyta. Ja osobiście czułam się jak na jakimś wykładzie szkolnym, gdzie główną rolą dla mnie jest po prostu słuchać, czyli w obecnej sytuacji czytać. Faktycznie historia dosyć ciekawa, choć nie bardzo trzymała mnie w niepewności. Główny bohater nie jest zdecydowany w swoim postępowaniu, co troszeczkę mnie irytowało. Nie było tu jakiejś spontaniczności w zachowaniu bohaterów, choć można by rzec, że takiej potrzebie ulegają.
Coś przeminęło, faktycznie książka jest o przemijaniu. Kobieta w połowie wieku dokonuje w swoim życiu drastycznych zmian i niekoniecznie wychodzi jej to na dobre. Nie zawsze wszystko postawione na jedna kartę bywa dobre, choć wydawać by się mogło, że tego niemal potrzebują.
W książce brak jest rozdziałów i odnosimy wrażenie, że jest to opowieść, a nie powieść. Autor dogłębnie opisywał dane sytuacje, choć bardziej się zagłębiał w stan psychiczny, aniżeli obrazowy. Mamy tu wiele przemyśleń, jednak ewidentnie odczuwa się tutaj męskie pióro. Mamy uczucia, lecz bez wylewności. Dla mnie książka była dobra, aczkolwiek nie miałam wewnętrznego przymusu, który by nakazywał mi czytać dalej. Ją ewidentnie trzeba czytać powoli. Dla mnie dziewięć na dziesięć.

Prawdą jest fakt, iż w małych wioskach wszyscy wszystko wiedzą o wszystkich. Tytułowa bohaterka jest nieszczęśliwą kobietą. Nawet kiedy poznaje zajętego już mężczyznę i jest im ze sobą dobrze, musi wysłuchiwać kazań innych ludzi, którzy nie widząc własnych błędów biorą ją pod ostrzał. Historia oparta o rzeczy, o których się nie mówi. Często na wysokich stołkach zasiadają...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
65
58

Na półkach: ,

Znakomita opowieść o takiej szkole jaka jest, ale o jakiej głośno się nie mówi i nie pisze. Wytwór chorego systemu z dysfunkcyjnymi osobami w wypaczonym schemacie wladzy lokalnej i kościelnej. Trafne choć dobre.

Znakomita opowieść o takiej szkole jaka jest, ale o jakiej głośno się nie mówi i nie pisze. Wytwór chorego systemu z dysfunkcyjnymi osobami w wypaczonym schemacie wladzy lokalnej i kościelnej. Trafne choć dobre.

Pokaż mimo to

3
avatar
7728
945

Na półkach:

"Coś przeminęło" przyjemnie mi się czytało tą książkę. Historia obyczajowa taka współczesna. Polecam piękna powieść.

"Coś przeminęło" przyjemnie mi się czytało tą książkę. Historia obyczajowa taka współczesna. Polecam piękna powieść.

Pokaż mimo to

12
avatar
1862
1554

Na półkach: ,

"Trzeba dawać ludziom szansę".

W kontekście historii ukazanej na łamach tej powieści, wybrany przez mnie cytat, wydaje się dość przewrotną myślą. To bowiem właśnie ludzie naznaczeni hipokryzją, nie skłaniają nas ku temu, by dalej im ufać. Ta ujęta w książce, gorzka analiza ludzkiej natury, nie powinna mnie zaskoczyć. A jednak, nadal nie potrafię zaakceptować faktu, że nasz kręgosłup moralny jest czasami tak elastyczny.

Stanisław "Stach" Szulist to nauczyciel historii w szkołach w Trąbkach Wielkich i Sobowidzu. Autor w przeszłości współpracował z wieloma tytułami prasowymi, a swoje opowiadania publikował między innymi w "Tygodniku Kulturalnym" i "Pomeranii". Jest laureatem licznych konkursów prozatorskich oraz dramaturgicznych. W 2018 r. wydał powieść pt. "List z Limbazi", która została nagrodzona na Targach Książki Costerina 2019. W 2020 r. powstała powieść pt. "Larwy".

Mira ostatnich kilkanaście lat swojego życia związała z Maksem – dyrektorem szkoły, w której pracuje jako nauczycielka. Początkowy romans przerodził się w stały związek, który obecnie przechodzi wielki kryzys. Bohaterka, naznaczona trudną przeszłością, rozczarowuje się coraz bardziej postawą swojego partnera, który zagubił wyznawane kiedyś ideały na poczet kariery w polityce i poczucia niczym nieograniczonej władzy.

Stach Szulist w swojej najnowszej książce "wgryza się" dogłębnie w umysł kobiety będącej przy pięćdziesiątce, która dokonuje w swoim życiu dość znaczących zmian. Cała historia przedstawiona w książce zostaje bowiem przez nią opowiedziana pod postacią zastosowania przez autora pierwszoosobowej narracji. Spojrzenie na życie z perspektywy kobiety to z pewnością dla autora niemałe wyzwanie, któremu podołał, gdyż liczne spostrzeżenia protagonistki i jej analizy, przedstawiają typowo kobiecy tok myślenia. Z pewnością nie było to łatwe zadanie, ale efekt końcowy zadowoli najbardziej wybrednych czytelników. Gdybym bowiem nie znała tożsamości autora, byłabym pewna, że tę książkę napisała kobieta.

Świat przedstawiony w "Coś przeminęło" to w swojej istocie ukazany w pigułce, obraz kondycji polskiej prowincji pod postacią różnego rodzaju układów i zależności. Stach Szulist na przykładzie metamorfozy psychologicznej Maksa, ukazuje destrukcyjny wpływ poczucia władzy na wyznawane wartości. Przytaczane przez autora układy i intrygi, w jakie wikła się dyrektor szkoły, ale także te, których sam jest pomysłodawcą, pokazują w pełni jak wygląda mała polityka i mali ludzie upajający się władzą. Wszelkie knucia Maksa z dziekanem czy też z wójtem wywołują ogrom refleksji w temacie zdeprawowania władzą i pociągu do kariery za wszelką cenę. Dla polskiego czytelnika to niezwykle istotna warstwa tej powieści, gdyż niestety ukazująca nasze małe, lokalne piekiełka.

Miejscem akcji powieści Stacha Szulista jest w dużej mierze szkoła. Początkowo przedstawiona jako zwyczajne miejsce przeznaczone do kształcenia młodzieży, a w toku rozwoju wydarzeń, miejsce pełne hipokryzji, fałszu i obłudy. Przyznam, że zszokował mnie wizerunek większości postaw nauczycieli z jakimi spotkała się Mira. Zaskoczył mnie także fakt traktowania szkoły i uczniów, jako środka do walki o własne interesy. Śmiem twierdzić, że autor, jako wieloletni nauczyciel, spotkał się z przykładami osób, jakie powołał do życia na kartach swojej opowieści. Całe środowisko nauczycieli zostało bowiem ukazane niezwykle realistycznie, co jedynie potęguje pojawienie się szeregu refleksji nad kondycją moralną tej grupy zawodowej, mającej przecież wielki wpływ na przyszłość naszych dzieci.

Mira to bohaterka targana wieloma wątpliwościami. Podczas zgłębiania jej skomplikowanych losów, począwszy od trudnej przeszłości naznaczonej błędem młodości, mającym swoje konsekwencje, po rozpad wieloletniego związku i jego zupełną degrengoladę okraszoną podłością, trudno nie zastanawiać się nad złożonością ludzkiej natury. Jej związek z Maksem, od początku budzący wiele kontrowersji, przekształcając się w toksyczną zależność, wywołuje jeszcze więcej emocji. Trudno o lepszy przykład totalnego rozpadu więzi, jaka może najpierw połączyć, a potem rozdzielić dwoje ludzi. To niezwykle przejmujący i gorzki obraz tego, w co może przekształcić się miłość i namiętność.

"Coś przeminęło" to kolejna powieść w dorobku pisarskim autora, tak mocno punktująca naszą rzeczywistość. Nie jest to łatwa lektura, gdyż jej gorzki posmak zostaje w umysłach długo po jej przeczytaniu. Z drugiej strony jednak, historia Miry pozwala uwierzyć w to, że zawsze można zacząć od początku, gdy coś definitywnie przemija.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

"Trzeba dawać ludziom szansę".

W kontekście historii ukazanej na łamach tej powieści, wybrany przez mnie cytat, wydaje się dość przewrotną myślą. To bowiem właśnie ludzie naznaczeni hipokryzją, nie skłaniają nas ku temu, by dalej im ufać. Ta ujęta w książce, gorzka analiza ludzkiej natury, nie powinna mnie zaskoczyć. A jednak, nadal nie potrafię zaakceptować faktu, że nasz...

więcej Pokaż mimo to

99

Cytaty

Więcej
Stach Szulist Coś przeminęło Zobacz więcej
Stach Szulist Coś przeminęło Zobacz więcej
Stach Szulist Coś przeminęło Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd