Tylko góry będą ci przyjaciółmi

Okładka książki Tylko góry będą ci przyjaciółmi
Behrouz Boochani Wydawnictwo: Książkowe Klimaty, ArtRage Seria: Irańskie Klimaty reportaż
398 str. 6 godz. 38 min.
Kategoria:
reportaż
Seria:
Irańskie Klimaty
Tytuł oryginału:
رفیقی نه مگر کوهستان: نوشته ای از زندان مانوس
Wydawnictwo:
Książkowe Klimaty, ArtRage
Data wydania:
2020-02-20
Data 1. wyd. pol.:
2020-02-20
Data 1. wydania:
2018-01-01
Liczba stron:
398
Czas czytania
6 godz. 38 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366505209
Tłumacz:
Tomasz S. Gałązka
Tagi:
literatura irańska wspomnienia więzienie Australia uchodźca Kurdowie
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama
Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
6,8 / 10
51 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1054
96

Na półkach: ,

Rozczarowanie. Spodziewałam się poruszającej historii, dostałam użalanie się nad sobą. Jeśli nawet było tam źle, to nie zostało to oddane w książce. Słońce miało palić - nie pali, moskity miały kłuć - nie kłują, kolejki miały być traumatyczne - nie są. Pieniędzy na jedzenie nie ma, ale na papierosy już są. Do tego jeszcze narzekanie na brudne toalety, które sami pobrudzili i na brak maszynek do golenia. Biedactwa, maszynek nie mieli. Ciekawe jakby sobie poradzili gdyby im przeszło miesiączkować. Książka miała mnie poruszyć, a jedynie wzbudziła irytację.
Po tym wszystkim czytanie o ubieraniu ubrań, to już tylko wisienka na torcie.

Rozczarowanie. Spodziewałam się poruszającej historii, dostałam użalanie się nad sobą. Jeśli nawet było tam źle, to nie zostało to oddane w książce. Słońce miało palić - nie pali, moskity miały kłuć - nie kłują, kolejki miały być traumatyczne - nie są. Pieniędzy na jedzenie nie ma, ale na papierosy już są. Do tego jeszcze narzekanie na brudne toalety, które sami pobrudzili...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1401
385

Na półkach:

jak ocenić tak prawdziwą książkę?
nie da się
mi się ją trudno czytało ze względu na bardzo obszerną narrację wewnętrzną, dużo sądów i ocen narratora, jego przypuszczeń, lęków, stereotypów
wszystko to jest genialne - jeśli chodzi o stan psychiczny osoby, która bez powodu została zamknięta na lata w więzieniu (bo jak inaczej nazwać obóz dla uchodźców na Manus), no ale mi się czytało trudno. chyba jestem przyzwyczajona do bardziej przejrzystej narracji w literaturze faktu

jak ocenić tak prawdziwą książkę?
nie da się
mi się ją trudno czytało ze względu na bardzo obszerną narrację wewnętrzną, dużo sądów i ocen narratora, jego przypuszczeń, lęków, stereotypów
wszystko to jest genialne - jeśli chodzi o stan psychiczny osoby, która bez powodu została zamknięta na lata w więzieniu (bo jak inaczej nazwać obóz dla uchodźców na Manus), no ale mi się...

więcej Pokaż mimo to

avatar
720
301

Na półkach:

Książka niezwykła pod wieloma względami. Przede wszystkim jej treść dziennikarz Behrouz Boochani wysłał WhatsAppem z zamkniętego ośrodka dla uchodźców na nowogwinejskiej wyspie Manus, na którą Australia zsyła osoby ubiegające się o azyl. Niezwykła, bo opisuje jak w XXI wieku traktuje się uchodźców. I chociaż zdaję sobie sprawę, że problem nie jest prosty i jednoznaczny, to nic nie usprawiedliwia tak upokarzającego, okrutnego traktowania ludzi, którzy z różnych powodów postanowili wyjechać ze swoich krajów. Nazywa się ich więźniami, a przecież nie popełnili żadnego przestępstwa. Tu nikt nie zastanawia się, nie analizuje ich indywidualnych motywacji, sytuacji która doprowadziła do tego, że zdecydowali się na takie ryzyko. Wszyscy trafiają do piekła, które zgotowali im inni ludzie. Behrouz Boochani to piekło nazywa System Kyriarchalnym. I żeby było "śmieszniej" jest to pojęcie zaczerpnięte z teorii feministycznej. Oznacza ono system społeczny zbudowany wokół dominacji, ucisku i uległości. A jego celem jest złamanie ducha tych ludzi. I jest to też niezwykła pozycja ze względu na swoją formę - łączy reportaż, poezję rozprawę filozoficzną i krytykę polityczną. Dla mnie była to przejmująca opowieść o bezsilności i ogromnej samotności.

Książka niezwykła pod wieloma względami. Przede wszystkim jej treść dziennikarz Behrouz Boochani wysłał WhatsAppem z zamkniętego ośrodka dla uchodźców na nowogwinejskiej wyspie Manus, na którą Australia zsyła osoby ubiegające się o azyl. Niezwykła, bo opisuje jak w XXI wieku traktuje się uchodźców. I chociaż zdaję sobie sprawę, że problem nie jest prosty i jednoznaczny, to...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
854
448

Na półkach: ,

„Tylko góry będą ci przyjaciółmi” to poetycka opowieść o wielkiej tragedii tysięcy ludzi. Bohaterem i autorem książki jest Behrouz Boochani, uchodźca zatrzymany przez australijski rząd w obozie/więzieniu Manus. Na końcu wycieńczającej podróży, która przez zrządzenie losu nie skończyła się śmiercią czekało coś równie strasznego.

Bardzo osobiste, opisane z brutalną szczerością zapiski Boochani wysyłał swojej przyjaciółce za pośrednictwem komunikatora, fragment po fragmencie. To nie tylko niezwykła forma, ale i ciężka do zaszufladkowania powieść, reportaż, komentarz aktualnej sytuacji polityczno-społecznej?

„Tylko góry będą ci przyjaciółmi” przybliża czytelnikom codzienność tysięcy uchodźców, którzy zostali uwięzieni w obozie Manus. Ich życie i przeżycie zależy od wielu czynników, na które nie mają żadnego wpływu. I chociaż ta historia mnie przekonuje, to jej forma w pewien sposób zakłóca odbiór. Bardzo fragmentaryczna, poszatkowana poetyckimi, nieoczywistymi wstawkami, rozprasza. Próbowałam omijać wiersz i wracać do sprawozdania Boochaniego, ale to też nie okazało się wystarczające.

Nie można odmówić tej historii prawdziwości i bólu uwięzionego we wspomnieniach, ale forma nie pozwoliła mi współodczuwać. Dlatego doceniam treść, ale odrzucam niejako formę i przez to jestem gdzieś na środku skali oceny. Być może na odbiór ma też wpływ podwójne tłumaczenie, które z farsi przygotował Omida Tofighiana i dopiero z tej wersji tłumaczył Tomasz Gałązka.

„Tylko góry będą ci przyjaciółmi” to poetycka opowieść o wielkiej tragedii tysięcy ludzi. Bohaterem i autorem książki jest Behrouz Boochani, uchodźca zatrzymany przez australijski rząd w obozie/więzieniu Manus. Na końcu wycieńczającej podróży, która przez zrządzenie losu nie skończyła się śmiercią czekało coś równie strasznego.

Bardzo osobiste, opisane z brutalną...

więcej Pokaż mimo to

avatar
963
462

Na półkach: ,

Bardzo długo czekałam na przetłumaczenie i wydanie tych zapisków z whatsappa - i żeby nie było nie czekałam na niezdrową, mrożącą krew w żyłach sensację. Czekałam na wiarygodne i ciekawe zapiski naszych czasów, naszej smutnej rzeczywistości... Wstęp Richarda Flanagana i przedmowa - bardzo dobre. Książka do połowy trzymała dobry ton, a potem gdzieś to wszystko zdechło.
Chylę czoła przed traumatycznymi przeżyciami bohatera, jego osobistą wielką tragedią, ale......

Bardzo długo czekałam na przetłumaczenie i wydanie tych zapisków z whatsappa - i żeby nie było nie czekałam na niezdrową, mrożącą krew w żyłach sensację. Czekałam na wiarygodne i ciekawe zapiski naszych czasów, naszej smutnej rzeczywistości... Wstęp Richarda Flanagana i przedmowa - bardzo dobre. Książka do połowy trzymała dobry ton, a potem gdzieś to wszystko zdechło....

więcej Pokaż mimo to

avatar
583
95

Na półkach: ,

Dobra, ciężka do zklasyfikowania książka - dużo bardziej powieść, niż reportaż.

Wstęp polskiego tłumacza Tomasza Gałązki jest palce lizać, za to wstęp i posłowie tłumacza z farsi (który był z Behrouzem w relacji osobistej na długo przed powstaniem tej książki) są dosyć toporne poprzez bycie bardzo akademickimi - mimo to warto spróbować coś z nich dla siebie wybrać. Poniższa refleksja wydaje mi się jedną z ważniejszych:

„Zamiast szufladkować pisarstwo Behrouza jako ‘opowieść uchodźcy’ czy ‘wspomnienia uchodźcy’, lepiej plasować ją w innych tradycjach: potajemnej literatury filozoficznej, opowieści więziennych, prozy filozoficznej, pisarstwa dysydentów australijskich, irańskiej sztuki politycznej, literatury ponadnarodowej, pisarstwa dekolonizacyjnego i kurdyjskiej tradycji literackiej.

W odróżnieniu od kwitnącego ‘przemysłu uchodźczego’, który przedstawia opowieści w celu ujawnienia tematu i przekazania informacji, próbując też (o ile to w ogóle możliwe) pozyskać współczucie, Behrouz relacjonuje wydarzenia w celu wytworzenia nowej wiedzy i zbudowania filozofii, pozwalającej rozpracować i ujawnić systemowość tortur oraz kompleks graniczno-przemysłowy. Jego zamiarem zawsze było odsłanianie systemu przed nim samym, jego demontaż oraz stworzenie zapisu historycznego ku pamięci zabitych i tych, którzy wciąż cierpią. Książka Behrouza pełni też rolę godnego i podniosłego komunikatu skierowanego do następnych pokoleń.” -str. 392

Dobra, ciężka do zklasyfikowania książka - dużo bardziej powieść, niż reportaż.

Wstęp polskiego tłumacza Tomasza Gałązki jest palce lizać, za to wstęp i posłowie tłumacza z farsi (który był z Behrouzem w relacji osobistej na długo przed powstaniem tej książki) są dosyć toporne poprzez bycie bardzo akademickimi - mimo to warto spróbować coś z nich dla siebie wybrać. ...

więcej Pokaż mimo to

avatar
742
526

Na półkach:

Sam tekst Boochaniego bardzo dobry. Otulony on jest niestety z przodu i z tyłu kiepskimi esejami lansujących się tłumaczy, bełkotliwie nadinterpretującymi treść tej książki i zaprzęgającymi autora do własnych celów. Te części można z powodzeniem pominąć, powodują tylko irytację, niczego nie wnosząc. To co pozostaje, to w sumie dość prosto, ale z wrażliwością opisana gehenna więzionych przez rząd Australii uchodźców. Tekst z pogranicza powieści, reportażu i liryki, którego styl kojarzy mi się z twórczością Stasiuka.

Sam tekst Boochaniego bardzo dobry. Otulony on jest niestety z przodu i z tyłu kiepskimi esejami lansujących się tłumaczy, bełkotliwie nadinterpretującymi treść tej książki i zaprzęgającymi autora do własnych celów. Te części można z powodzeniem pominąć, powodują tylko irytację, niczego nie wnosząc. To co pozostaje, to w sumie dość prosto, ale z wrażliwością opisana...

więcej Pokaż mimo to

avatar
553
363

Na półkach:

Jak daleko od siebie stoją na literackiej prostej poezja i reportaż? Jak dla mnie bardzo daleko. I choć rozumiem, że będąc uczestnikiem wydarzeń, nie sposób odciąć się od emocji i opowiadać o tym, czego się doświadczyło w reporterskim stylu, to sposób przekazu w "Tylko góry będą ci przyjaciółmi" był dla mnie na tyle przytłaczający, że choć z faktograficznego punktu widzenia książka bardzo mnie interesowała to... męczyłam się przeokrutnie, starając się odnaleźć interesujące mnie fakty w meandrach poetyckich fragmentów, których zupełnie, ale to zupełnie nie czułam.

Co więcej, książka ta była "pieczołowicie wystukiwana na ekranie telefonu komórkowego" przez Behrouza Boochaniego, który relację z kilkuletniego pobytu w australijskim obozie dla uchodźców Manus, przesyłał WhatsAppem do Omida Tofighiana, tłumacza z farsi na język angielski, by następnie polski tłumacz Tomasz S. Gałązka przełożył tekst na polski...

Wnuczek za babcię, babcia za dziadka, dziadek za rzepkę...
Prrrr! O książce miało być!

Więc co na ten łańcuszek polski tłumacz? W pierwszym zdaniu "od tłumacza" czytamy "Tłumaczenie z przekładu to zło" i ja się z tym zgadzam, choć oczywiście rozumiem skomplikowaną sytuację związaną z tekstem oryginalnym, a właściwie jego brakiem... I kto choć raz grał w głuchy telefon, ten wie, że ciężko w tej sytuacji mówić o stylu autora, o języku jakim się posługuje, bo po dwóch przekładach trudno stwierdzić, jak wiele z niego w ogóle zostało. Tym bardziej, że miejscami mamy do czynienia z poezją...

Oczywiście, ktoś mógłby powiedzieć, że nie liczy się tu styl, a treść i przekaz. Że to przede wszystkim opowieść o bólu, cierpieniu i upokorzeniach, jakich doświadczają uchodźcy na całym świecie i ja to rozumiem i doceniam. Ale w momencie kiedy dostaję książkę, która ma być po części reportażem, po części komentarzem politycznym, a w warstwie językowej przypomina powieść i poezję, to trudno jednak tego języka i stylu nie komentować...

Podsumowując, dla mnie było za dużo i za ciężko. Książka mnie zmęczyła, a jej pompatyczność przesłoniła mi wartość merytoryczną i faktograficzną oraz wagę przekazu. Niestety, bo temat arcyważny i wart nagłaśniania

Jak daleko od siebie stoją na literackiej prostej poezja i reportaż? Jak dla mnie bardzo daleko. I choć rozumiem, że będąc uczestnikiem wydarzeń, nie sposób odciąć się od emocji i opowiadać o tym, czego się doświadczyło w reporterskim stylu, to sposób przekazu w "Tylko góry będą ci przyjaciółmi" był dla mnie na tyle przytłaczający, że choć z faktograficznego punktu widzenia...

więcej Pokaż mimo to

avatar
338
224

Na półkach: , ,

Tylko góry będą ci przyjaciółmi
Behrouz Boochani
Książkowe Klimaty

Autor za pomocą słów wystukanych na telefonie komórkowym i wysłanych WhatsAppem stworzył relację z własnego pobytu w australijskim obozie dla uchodźców Manus Regional Processing Centre. Na bieżąco przekazywał opisy zdarzeń, jakich tam doświadczał. Książka ta to taki miszmasz gatunkowy. Mamy tu do czynienia z elementami języka poezji, prozy, reportażu, pamiętnika.
Pierwsze strony książki to słowa tłumacza wydania polskiego, który pisze: „…Biorąc się zatem za przekład z przekładu, mamy oryginał obrośnięty już czyjąś interpretacją, której nie da się zignorować ani precyzyjnie usunąć, tak że powstałe w ten sposób tłumaczenie to… raczej wariacja na temat. W jazzie to działa. W literaturze słabiej.”
To pozwala złapać dystans do sposobu przedstawionej historii, choć nie jest on lekki w odbiorze. Początki są dla mnie czytelne i ciekawe. Sam opis ucieczki autora z Indonezji do Australii przykuł moją uwagę w procesie czytania. Nie przeszkadzało mi wtrącanie elementów poezji w samą prozę wręcz przeciwnie starałam się w to zaangażować, aby nie uronić żadnego słowa. Sam temat podjęty w tej książce jest dość trudny, czytelnicy odkrywają wstrząsający obraz koszmaru, jakiego doświadczają ludzie, którzy marzyli o wolności. Jednak im dalej w głąb historii tym trudniej mi było czytać. Oczywiście to autor, osoba, która doświadcza tego cierpienia, decyduje o tym jak ma ten przekaz wyglądać jednak czy to wystarczy, aby czytelnik został przy lekturze? Samotność, brak kontaktu z najbliższymi, brak prywatności, obdarcie z marzeń, doświadczanie cierpień współtowarzyszy – mamy tu wiele cierpienia niestety bardzo chaotycznie przedstawionego. Dużo tu jest przemyśleń autora, rozważań, cześć przykuwa uwagę, część męczy. Dobrze, że te słowa znalazły przekład, dobrze, że ta historia rozeszła się w świat, jej odbiór nie jest łatwy i nie każdy się w niej odnajdzie.
Czy mogę ją polecić? Nie wiem. Pozostawiam wam decyzję do rozważenia.
„Więzień to kawał mięsa, obdarzony umysłem, wiecznie wędrującym pomiędzy najmroczniejszymi, najnudniejszymi, najbardziej wyświechtanymi scenami… Więzień jest jeńcem historii własnego życia.”
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu.

Tylko góry będą ci przyjaciółmi
Behrouz Boochani
Książkowe Klimaty

Autor za pomocą słów wystukanych na telefonie komórkowym i wysłanych WhatsAppem stworzył relację z własnego pobytu w australijskim obozie dla uchodźców Manus Regional Processing Centre. Na bieżąco przekazywał opisy zdarzeń, jakich tam doświadczał. Książka ta to taki miszmasz gatunkowy. Mamy tu do czynienia...

więcej Pokaż mimo to

avatar
820
673

Na półkach: ,

Tylko góry będą ci przyjaciółmi jest książką nietypową pod wieloma względami. Napisana została w ekstremalnie trudnych warunkach – w australijskim obozie dla uchodźców w Manus w Papui – Nowej Gwinei, gdzie uwięziono jej autora, kurdyjskiego pisarza i dziennikarza – Behrouza Boochaniego. Choć jest to książka stricte z gatunku literatury obozowej, cechuje ją wyraźna, poetycka nuta, co czyni z niniejszej pozycji rzecz nietuzinkową i głęboko zapadająca w pamięć.

Wybitna wrażliwość Kurda przebija przez narrację, czyniąc ze suchej literatury faktu poruszającą, liryczną powieść, będącą świadectwem jawnego łamania praw ludzkich. Co istotne, utwór ów napisany został w szczególnych okolicznościach. Autor fragmentaryczne zapiski przesyłał z murów więzienia za pośrednictwem komunikatora internetowego z przemyconego smartfona. Wycinki narracji, skrzętnie zebrane w całość składają się na ogólny i jakże szokujący obraz dramatu, na jaki skazani zostali irańscy uchodźcy przez władze Australii.

Opowieść ta swój bieg bierze na przemytniczej łodzi, na której to autor wraz z kilkudziesięcioma uchodźcami próbuje przedostać się z Indonezji do Australii. Próba ta na samym już początku naznaczona jest pechem, gdyż łódź wywraca się, a jej pasażerowie skazani zostają na dramatyczną walkę z żywiołem, o swoje życie. Fakt ów naznacza Behrouza Boochaniego, który miesiącami walczyć będzie z lękiem przed śmiercią z powodu utopienia. Choć udaje się uratować zarówno samą łódź jak i jej pasażerów, nie udaje się niestety podarować podróżującym wolności. Przechwyceni zostają przez australijskie władze i umieszczeni w obozie w Manus.

Więzień to kawał mięsa, obdarzony umysłem, wiecznie wędrującym pomiędzy najmroczniejszymi, najnudniejszymi, najbardziej wyświechtanymi scenami. (…) Więzień jest jeńcem historii własnego życia.

Książka ta stanowi zatrważającą kronikę losu nie tylko samego Behrouza Boichaniego, który to spędził w obozie prawie pięć lat, ale również współosadzonych z nim towarzyszy. Osoby te pozbawione zostały wolności bez postawienia im zarzutów, bez aktu oskarżenia oraz bez wyroku. Na obraz ten dodatkowo składają się opisy nieludzkich, urągających godności ludzkiej warunków bytowych, w których głód i brak jakichkolwiek warunków sanitarnych, znęcanie się psychiczne są dla osadzonych na porządku dziennym. Tylko góry będą ci przyjaciółmi to kurdyjskie przysłowie, którego przesłaniem jest pesymistyczna prawda, by nie ufać nikomu. Kafkowski los, jaki przypadł w udziale Behrouz Boochani jest niestety gorzkim jego potwierdzeniem.

Kontrastem dla opisanych w książce okrutnych warunków jest piękno słowa oraz dojmująco bolesna prawda, jakim operuje Kurd. Behrouz Boochani odważnie walczy piórem, a walka ta koncentruje się w obrębie zmagania się z niesprawiedliwością i bezdusznością systemu. Jego książka jest głośnym krzykiem jednostki przeciw surowym ramom ogromnej machiny, w której, niczym w głośnym manifeście czynił Émil Zola, głośno wołając J’accuse, autor wskazuje winnych, ale i dowodzi, iż słowa nadal mają potęgę i ogromną moc, bez jednoczesnej utraty swojego artyzmu.

www.bookiecik.pl

Tylko góry będą ci przyjaciółmi jest książką nietypową pod wieloma względami. Napisana została w ekstremalnie trudnych warunkach – w australijskim obozie dla uchodźców w Manus w Papui – Nowej Gwinei, gdzie uwięziono jej autora, kurdyjskiego pisarza i dziennikarza – Behrouza Boochaniego. Choć jest to książka stricte z gatunku literatury obozowej, cechuje ją wyraźna, poetycka...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Behrouz Boochani Tylko góry będą ci przyjaciółmi Zobacz więcej
Behrouz Boochani Tylko góry będą ci przyjaciółmi Zobacz więcej
Behrouz Boochani Tylko góry będą ci przyjaciółmi Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd