Ocean chaosu

Okładka książki Ocean chaosu
Eliza Drogosz Wydawnictwo: Novae Res Cykl: Księgi Ankh (tom 4) fantasy, science fiction
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Księgi Ankh (tom 4)
Wydawnictwo:
Novae Res
Data wydania:
2020-09-30
Data 1. wyd. pol.:
2020-09-30
Język:
polski
ISBN:
9788381479561
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,1 / 10
12 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
14
12

Na półkach:

Lubię sięgać po kolejne tomy serii, które poza tym, że pozwalają mi, jako czytelnikowi, poznać zakończenie danej historii, pokazują, jak w ciągu kilku lat autorzy tychże dzieł się zmieniają, a właściwie dorastają. Dorasta także ich pióro. Z Księgami Ankh zetknęłam się pierwszy raz w 2016 roku, podczytując ”Władcę piasków” i choć na co dzień nie jestem miłośniczką opowieści, w których mitologia odgrywa ważną rolę, to akurat do egipskich wierzeń mam małą słabość. Postanowiłam więc śledzić poczynania Elizy Drogosz i tak oto dotarłam do „Oceanu chaosu”.

Od czasu premiery pierwszego tomu serii o egipskich bogach autorka przeszła długą drogę, nie tylko tę dosłowną naznaczoną przerwami w wydawaniu kolejnych tomów Ksiąg Ankh. Zmieniło się także jej pióro. Co tu dużo mówić, gdy zaczynała przygodę z pisaniem, miała zaledwie czternaście lat. Obecnie jest już dorosłą młodą kobietą. To widać w książkach. I bynajmniej jest to minusem poprzednich części... Po prostu trzeba mieć odpowiednią perspektywę.

„Ocean chaosu” jest najobszerniejszą książką tej serii i, jak dla mnie, najlepszą. Stopniowo i nieśpiesznie wracałam do poznanych wcześniej bohaterów i razem z nimi stawałam do walki o świat. Z jakim skutkiem? Tego dowiecie się tylko, jeśli przeczytacie zarówno recenzję, jak i książkę.
Podobało mi się w tej książce to, że akcja miała swoje tempo. Nic nie działo się ani za szybko, ani za wolno. Oczywiście Eliza Drogosz nie szczędziła większych i mniejszych zwrotów akcji, co sprawiało, że moje zniecierpliwienie ukierunkowane na poznanie zakończenia rosło z każdą kolejną przeczytaną stroną. Czy spodziewałam się właśnie takiego zakończenia? Szczerze liczyłam, że skończy się mniej więcej w ten sposób, choć do końca nie byłam pewna, czy autorka postawi na happy endy, czy pozostawi bohaterów w nieco neutralnym punkcie.

Połączenie starożytnych bóstw i współczesności to materiał na bardzo dobrą lekturę, o ile wykorzysta się potencjał tego połączenia. Elizie Drogosz udało się to bez dwóch zdań. Autorka poza tym, że stworzyła dobrą młodzieżówkę, w której cały czas coś się dzieje, to uzupełniła ją magią, jaka otacza przeszłość w postaci odniesień do staroegipskich rytuałów i mitów, które mocno zarysowują się na tle całości. Więc jeśli ktoś jest miłośnikiem akurat tej mitologii, nie poczuje się zawiedziony, ba!, będzie zachwycony.

To samo tyczy się bohaterów, którzy zmienili się przez te kilka lat. Oczywiście dorośli, ale wydaje mi się, że stali się barwniejsi i tacy mocniejsi – nie w sensie ich mocy, ale i bardziej wyraźni na tle wydarzeń opisywanych w książce. Oczywiście panteon bóstw egipskich jest spory, więc i ich imion pojawia się całkiem sporo – jednak, jak sami wiecie, niektórzy z nich są po prostu bardziej pierwszoplanowi niż inni, ale nie oznacza to, że ci „dalsi”, są w jakikolwiek sposób gorsi – po prostu rzadziej ich imiona przewijają się w tekście. ;)

Zakochałam się w opisach, jakie zafundowała w „Oceanie chaosu” Eliza Drogosz. Te szczegóły, barwy i sposób, w jaki oddziałują na wyobraźnię. Czułam się tak, jakbym kroczyła między komatami siedzib bogów, ale i miejsc, które zostały zrównane z ziemią. Przypominało to seans w kinie 3D. Chociaż niezupełnie. Bo w czasie lektury czwartego tomu Ksiąg Ankh miałam poczucie, ze zarówno zmysł powonienia, jak i smaku bierze czynny udział w odbieraniu bodźców.

Konkludując: „Ocean chaosu” to na pewno lektura obowiązkowa dla tych z Was, którzy czytali poprzednie tomy Ksiąg Ankh. Jednak jeśli nie mieliście okazji zapoznać się z „Władcą piasków”, „Berłem zniszczenia” i „Ostrzem nocy”, to nadal „Ocean chaosu” może okazać się dla Was intrygującym wyborem, ponieważ można potraktować ten tom także, jako samodzielną powieść... Wszak to 600 stron dobrej rozrywki, która w towarzystwie gorące herbaty jest wręcz wyborna. Polecam!

Lubię sięgać po kolejne tomy serii, które poza tym, że pozwalają mi, jako czytelnikowi, poznać zakończenie danej historii, pokazują, jak w ciągu kilku lat autorzy tychże dzieł się zmieniają, a właściwie dorastają. Dorasta także ich pióro. Z Księgami Ankh zetknęłam się pierwszy raz w 2016 roku, podczytując ”Władcę piasków” i choć na co dzień nie jestem miłośniczką opowieści,...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
378
310

Na półkach: , , ,

www.tinarecenzuje.pl

Ostatnio próbuję otworzyć się na inne, niż dotychczas preferowane gatunki literackie. Wiadomo, kryminał kryminałowi nie jest równy, tak samo jak fantastyka fantastyce nie może się równać. Wcześniej bywało różnie, raz mi się podobał mistyczny, nierealny, bajkowy świat, innym razem nie. Czas kolejnej próby. Dzisiaj przychodzę do Was z IV (a dla mnie pierwszym) tomem z serii: Księgi Ankh, pod tytułem „Ocean Chaosu” autorstwa Elizy Drogosz.

Jeśli przetłumaczyć tytuł książki z polskiego na nasz, to znaczy on nic innego, jak powieść o nieśmiertelności bogów. Ankh jest egipskim hieroglifem, a zarazem amuletem, zwanym również jako „Klucz Życia” – symbol wiecznej egzystencji sił wyższych. Słowem wstępu to byłoby na tyle. Jeśli jesteście ciekawi wrażeń z lektury, zapraszam do ciągu dalszego recenzji.

Eliza Drogosz – młoda, bo 23 letnia artystka pochodząca z Krakowa. Na co dzień studiuje prawo i zarządzanie w Warszawie. Jej marzeniem było zostać pisarką, główne zainteresowania to: archeologia, historia, zwłaszcza ta starożytna i średniowieczna. Swoją pierwszą powieść – „Władca Piasków” (Wydawnictwo Poligraf, 2015) zaczęła tworzyć w wieku 14 lat, a wydała w wieku 17 lat.

Powieść ta jest pierwszym tomem z cyklu: Księgi Ankh. Druga część – „Berło Zniszczenia” ujrzała światło dzienne dwa lata później, trzecia – „Ostrze Nocy” cztery lata później. Ostatnia część serii – „Ocean Chaosu” swojej premiery doczekał się we wrześniu 2020 roku.

„Dopóki w Twoim sercu jest nadzieja, nic nie może Cię złamać.”

Jak to się mówi: nadzieja umiera ostatnia, coś w tym jest, bowiem zaaferowana Sonia nie ma zamiaru się poddać, choć wszystkie widzialne znaki wskazują na to, że w osobie którą kiedyś znała, nie ma ani odrobiny tego samego człowieka, którym był.

Co gorsza, zapowiada się jeszcze większa katastrofa, ponieważ jeśli zbuntowani bogowie nie poszukają innego rozwiązania, niż dotychczasowe, mianowicie: aby wybranek Soni powrócił, natomiast jeszcze inne postacie dotrą do ucieleśnienia zła, które jest wrogiem bogów, to uprowadzenie Ra będzie prawie końcowym elementem, aby wyzwolić tytułowy Ocean Chaosu. Czy Ra jest w stanie uniknąć co jest mu z góry przepowiedziane? Czy miłość jest tylko złudnym uczuciem?

Było bardzo ciężko, można napisać, że prawie wręcz awykonalnie. Tytuł jest adekwatny do książki, lektura jest ogromna (objętościowo), niczym OCEAN, panuje w niej równie bardzo duży CHAOS, czyli wszystko się zgadza. Na pierwszych stronach dostajemy streszczenie tego, co działo się w poprzednich tomach. „Ocena Chaosu” jest IV częścią z cyklu: Księgi Ankh. Następnie, autorka – Eliza Drogosz, serwuje odbiorcy słownik z mnóstwem postaci, przydatnych pojęć, aby czytelnik mógł się z nimi zapoznać i ponoć (śmiem wątpić w autentyczność tych zamiarów) było jemu później łatwiej w zrozumieniu powieści.

Pierwszy ogromnym minusem dla mnie było za dużo ilość postaci, ten fakt w dużym stopniu obniża u mnie ocenę powieści. Mimo iż język jest na ogół zrozumiały, przejrzysty, naprawdę trudno czytało mi się przedstawioną historię. Samo przebrnięcie przez początkowe zestawienie zajmuje dobrą chwilę, a co dopiero kojarzenie bohaterów – graniczy z cudem. Książka jest bardzo wymagająca, męczące były ciągłe powroty do pierwszych stron, aby odszukać znaczenie postaci, zjawiska, w celu stosownego zrozumienia tekstu, bez domysłów.

Czytanie tejże cegły („Ocean Chaosu” liczy ponad 600 stron) było dla mnie katorgą. Nie mogłam się wczuć w wyimaginowany świat, zrozumieć kto, kim jest, z kim się lubi, a z kim wręcz nienawidzi. Kiedy udało się dojść kim jest jeden bohater i jakie są jego powiązania wobec innych, jak spod ziemi wyrasta kolejny i tak w kółko. Może gdybym czytała książki w porządku chronologicznym, to nie miałabym takich przebojów z recenzowaną powieścią. Tak czy inaczej, panuje tutaj nadmiar wszystkiego: stron, postaci, bogów, wyrażeń, co niestety odpycha, zniechęca do dalszego czytania.

Na całe szczęście autorka zadbała o rozdziały, aby czytelnik mógł odpocząć, nabrać powietrza, zadbać o przyjęcie płynów do organizmu. Następnie kontynuować historię, bez zbędnego odwodnienia, spowodowanego długotrwałym skupianiem się nad fabułą, która sama w sobie jest tak absorbująca, że im odbiorca się obejrzy, a tutaj minęła godzina, jedna, druga.

Słowem podsumowania: Twórczość Elizy Drogosz, zdecydowanie nie jest dla mnie. Nie mogłam się odnaleźć w świecie przedstawionym. Dla mnie „Ocean Chaosu” jest jednym wielkim niewypałem. Nie polecam.

www.tinarecenzuje.pl

Ostatnio próbuję otworzyć się na inne, niż dotychczas preferowane gatunki literackie. Wiadomo, kryminał kryminałowi nie jest równy, tak samo jak fantastyka fantastyce nie może się równać. Wcześniej bywało różnie, raz mi się podobał mistyczny, nierealny, bajkowy świat, innym razem nie. Czas kolejnej próby. Dzisiaj przychodzę do Was z IV (a dla mnie...

więcej Pokaż mimo to

146
avatar
362
146

Na półkach:

"Ocean chaosu" to czwarty, ostatni, tom serii "Księgi Ankh". Cały cykl poświęcony jest grupie młodych ludzi, którzy jak się okazuje, są odrodzonymi wcieleniami bogów, znanych każdemu z mitologii starożytnego Egiptu.
Książkę rozpoczyna krótkie streszczenie poprzednich części oraz spis postaci i istotnych terminów. Bardzo często też pojawiają się retrospekcje, bohaterzy przypominają o ważnych wydarzeniach z poprzednich części. Dlatego myślę, że "Ocean chaosu" jest skierowany nie tylko do fanów serii, ale także do czytelników, którzy nie mieli wcześniej styczności z dziełami autorki.
W książce można znaleźć wszystko, czego oczekuje się od przygodówki - szybki rozwój akcji, romanse, spory i poczucie humoru. Znalazło się też wiele opisów oraz informacji o tym jak wyglądały krajobrazy, wnętrza starożytnych piramid i artefakty, dzięki czemu można było sobie to wszystko bardzo dokładnie wyobrazić. Już od początku dało się odczuć magiczny klimat.
Było wszystko, ale miałam momentami wrażenie, że tego "wszystkiego" było za dużo. Książka nie należy do najchudszych i myślę, że można by ją rozerwać na pół i w tym, co zostało rozwinąć bardziej wątki. Książkę czytało się szybko, ale bez wielkich emocji. Mnóstwo nowych wątków się otwierało i kończyło bardzo szybko, bez żadnego rozwijania i długiego budowania napięcia. Wszystkie dramatyczne zwroty akcji, które wystąpiły były skutkiem powtarzanych przez bohaterów po kilka razy tych samych błędów, a ich uczucia nie były tak barwnie opisane jak krajobrazy. Ktoś był zły, to był zły, bez zagłębiania się w to jak się czuł i dlaczego. W książce można znaleźć masę postaci - po przeczytaniu spisu na początku byłam przerażona, a czytając książkę wręcz zapomniałam o głównych bohaterach, zeszli na drugi plan na rzecz innych postaci. Mimo tego tłumu nie znalazłam tej jednej ulubionej postaci, którą bym faworyzowała i trzymała kciuki za jej powodzenie.
"Ocean chaosu" jest książką, którą czyta się bardzo szybko. Mam co do niej pozytywne odczucia, jednak myślę, że nie zapamiętam jej na długo.
Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl

"Ocean chaosu" to czwarty, ostatni, tom serii "Księgi Ankh". Cały cykl poświęcony jest grupie młodych ludzi, którzy jak się okazuje, są odrodzonymi wcieleniami bogów, znanych każdemu z mitologii starożytnego Egiptu.
Książkę rozpoczyna krótkie streszczenie poprzednich części oraz spis postaci i istotnych terminów. Bardzo często też pojawiają się retrospekcje, bohaterzy...

więcej Pokaż mimo to

1
Reklama
avatar
962
182

Na półkach:

Wspaniała. Porywająca. Cudna. Pociągająca, wręcz Seksowna. Nie są to tylko puste epitety. Książka Elizy Drogosz pod tytułem "Ocean Chaosu" to jedna z najniezwyklejszych książek, jakie kiedykolwiek czytałem. Z czystym sercem mogę przyznać jej tytuł"Najlepszej książki roku 2020". Dawno tak świetnie się nie bawiłem. Dawno tak bardzo nie wciągnęła mnie opowieść i to polskojęzycznego Autora, czy raczej Autorki.
"Ocean Chaosu" to ostatnia część serii "Władca piasków", opowiadającej o Briancie de Ramenie, w którym przebudził się starożytny bóg pustyni, Set, najpotężniejszy z bogów. Choć powieść kreśli losy dorastających nastolatków, którzy stają się bogami starożytnego Egiptu, skierowana jest do każdego czytelnika, bez podziału na kategorie wiekowe.
"Ocean Chaosu" czyta się szybko, z entuzjazmem, wręcz ma się potrzebę, aby żyć tylko nią. Muszę się przyznać, że przez trzy tygodnie, od kiedy otrzymałem ją do zrecenzowania, przeczytałem ją dwukrotnie. Chyba nigdy to mi się nie przydarzyło.
Jak dla mnie najbardziej interesujący okazał się rozdział dwunasty pod tytułem "Egzekucja". Autorka przedstawia w niej walkę boga Ra z wszechmocnym demonem-wężem Apophisem, uosobieniem sił chaosu, zniszczenia i pustki. Mówię wam, to było coś niesamowitego. Rozterki Seta, który porwał Ra, aby umożliwić jego egzekucję są niesamowicie realne. Dawno nie czułem aż takiej dawki emocji. Walka zrozpaczonego Ra, który stając do boju z niepohamowaną i w zasadzie niezwyciężoną bestią, traci swą ukochaną, porywa. Jednak kwintesencją było to, gdy w Secie przebudził się Briant. Gdy w ostatniej chwili, tuż przed tym, jak Apophis miał pożreć Ra, Set wkracza na arenę, mimo barier ochronnych Atuma i ratuje konającego Ra. Majstersztyk. Cudo. Tego nie da się opisać słowami, to trzeba przeżyć.
Przyznam się, że w trakcie czytania tego rozdziału tak bardzo wczułem się w fabułę, że cały się spociłem. Zupełnie tak, jakbym sam brał w tym udział. Czegoś takiego nie da się doświadczyć przy zwyczajnej książce. A ta z pewnością jest niezwykła. Wybaczcie, że piszę tyle pochwał, ale nie mam do czego się przyczepić. Naprawdę!
Ale do rzeczy. Powieść toczy się wokół walki dobra ze złem. Niby oklepany temat, ale... nie tutaj. Po jednej stronie stają Atum – Juan Mandara i Set – Briant de Ramen, którzy próbują przebudzić pradawnego demona Apophisa, aby ten zniszczył cały świat. Atum pragnie zniszczenia tylko po to, aby po apokalipsie stworzyć nowy świat, już bez ludzi. Popierają ich inni egipscy bogowie, nieświadomi, do czego tak naprawdę dążą ci dwaj bogowie. Atum z Setem wpadają na pomysł, aby zająć pozostałych bogów walką z ludźmi. Tak więc starożytni wszechmogący napadają na państwa świata, próbując sobie je podporządkować. Co więcej, wypuszczają na ludzkość wszystkie istniejące demony. Zbliża się koniec świata. Na szczęście, nie dajemy się i wkrótce wszczynamy bunt...
Po drugiej stronie stoją zbuntowani – Ra – Rayan Van Baar, Izyda – Élodie de Ramen, Neftyda – Astrid Carlsson, Horus – Rémi de Ramen, Ozyrys – Den de Ramen, oraz Sonia Milewska, dawna Wybrana Seta i Izydy. Usiłują oni powstrzymać Seta i Atuma przed osiągnięciem swego szaleńczego planu. Wbrew pozorom najsilniejszą osobowością w tej grupie jest Sonia, która nadal kocha Brianta, którym zawładnął Set. Piękna Polka stara się przebudzić w bogu pustyni duszę swego ukochanego. I nawet gdy inni tracą już nadzieję, ona wierzy w to, co podpowiada jej serce. To wspaniałe, że tak młodzi ludzie mają w sobie tyle tej boskiej iskierki, tyle nie zawsze rozsądnej nadziei. Szkoda, że o czymś takim czyta się raczej w książkach, niż widzi w realnym świecie. Ech.
Słowem - źli bogowie niszczą świat, ci dobrzy, mimo rozterek i wpadania w pułapki zastawiane przez Seta, próbują ocalić tyle, ile się da. Walka jest naprawdę emocjonująca, a trup ściele się gęsto, z jednej i drugiej strony. Bo i bogów można zabić...
Drodzy czytelnicy, aż korci mnie, by opowiedzieć wam cała fabułę. Niestety nie mogę. Podsumowując, tę książkę powinien przeczytać każdy kto lubuje się w fantastyce poplątanej z miłością i nastoletnim buntem. "Ocean Chaosu" obudziła we mnie coś, czego jeszcze nie potrafię uchwycić czy nazwać. Ale dała mi na pewno nadzieję, jeszcze większą chęć do życia, do stawiania czoła przeciwnościom, nawet jeśli sprawa, o którą się walczy, jest z góry przegrana. Dlatego dziękuję Autorce za tę pozycję. I motto z okładki "Dopóki w twoim sercu jest nadzieja, nic nie może cię złamać" pozostanie w moim sercu już na zawsze. Dziękuję za najlepszą przygodę od wielu lat.


"Książkę otrzymałem/otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl"

https://nakanapie.pl/recenzje/ocean-chaosu-ocean-chaosu

Wspaniała. Porywająca. Cudna. Pociągająca, wręcz Seksowna. Nie są to tylko puste epitety. Książka Elizy Drogosz pod tytułem "Ocean Chaosu" to jedna z najniezwyklejszych książek, jakie kiedykolwiek czytałem. Z czystym sercem mogę przyznać jej tytuł"Najlepszej książki roku 2020". Dawno tak świetnie się nie bawiłem. Dawno tak bardzo nie wciągnęła mnie opowieść i to...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
576
3

Na półkach:

Na piaskach pustyni

Na piaskach pustyni… to właśnie tam wszystko się zaczęło. To właśnie tam na letnim obozie zebrali się niezwykli nastolatkowie. To właśnie tam zaczęły dziać się dziwne i niewyjaśnione rzeczy. To właśnie tam Sonia Milewska dowiedziała się prawdy o odrodzonych egipskich bogach.

„Ocean Chaosu” to czwarta i ostania powieść autorki z cyklu książek o starożytnym Egipcie. Bardzo się cieszę, że autorka na samym początku dała, krótką powtórkę z tego co działo się w poprzednich częściach i w jakim miejscu stanęła akcja. Było to dla mnie duże ułatwienie, ponieważ minęło trochę czasu odkąd czytałam trzeci tom „Ostrze Nocy” i zdążyłam nieco zapomnieć co właściwie się działo wcześniej. Duży plus za to!

Uwielbiam świat wykreowany przez autorkę. Uwielbiam jego tajemniczość, pomysłowość i oryginalność. Egipscy Bogowie odradzający się we współczesnych czasach. Łączenie starożytności z teraźniejszością. Moim zdaniem pomysł na książkę, jest niezwykle udany. Dlatego bardzo cieszy mnie, że w ostatniej części powieści, klimat Starożytnego Egiptu pozostał niezmieniony.

Natomiast jeżeli chodzi o fabułę książki to z przykrością muszę przyznać że akcja trochę stała. Po ostatniej części oczekiwałam bardziej dynamicznego rozwoju wydarzeń. A tymczasem akcja rozwijała się niezwykle powoli. Ale nie wszystko było złe. Były momenty, które sprawiły, że otworzyłam szerzej oczy ze zdziwienia. Jednak, zdecydowanie zbyt rzadko odczuwałam tego typu emocje.

Wszystkich bohaterów znamy już z poprzednich części „Księgi Ankh”. Dlatego z taką przyjemnością uważnie obserwujemy ich dalsze losy. Osobiście niezbyt lubię postacie wykreowane w książce. Poza jednym wyjątkiem. Briand de Ramen to zdecydowanie mój ulubiony bohater książek Elizy Drogosz. Odrodzony Bóg pustyni bez dwóch zdań zapada czytelnikom w pamięć. Sarkastyczny, inteligentny i zarozumiały patrzy na wszystkich z nutą pogardy. Jednak po tą fasadą obojętności skrywa się dobre, odważne serce, które tak naprawdę przejmuje się bardziej niż na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać. Uwielbiam w książkach postacie tego rodzaju i uczciwie mogę przyznać, że Briant jest jednym z moich ulubionych.

Tak jak pisałam już wcześniej ostatnia część cyklu „Księgi Ankh” trochę mnie zawiodła. Spodziewałam się więcej zarówno po książce jak i autorce. Jednak nie uważam, że powieść była zła… Bo na pewno nie była, tylko w porównaniu do swoich poprzedniczek wypada dość blado. Jednak jeżeli zastanawiacie czy warto przeczytać „Ocean Chaosu” to odpowiem: warto. Może nie sprawi, że kapcie spadną wam z nóg ale na pewno umili wam czas. Polecam Wam przeczytać całą serię, ponieważ pomysł na fabułę jest tak oryginalny i intrygujący, że myślę, że warto.

Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl za co bardzo dziękuję :)

Na piaskach pustyni

Na piaskach pustyni… to właśnie tam wszystko się zaczęło. To właśnie tam na letnim obozie zebrali się niezwykli nastolatkowie. To właśnie tam zaczęły dziać się dziwne i niewyjaśnione rzeczy. To właśnie tam Sonia Milewska dowiedziała się prawdy o odrodzonych egipskich bogach.

„Ocean Chaosu” to czwarta i ostania powieść autorki z cyklu książek o...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
729
439

Na półkach:

Wiecie ciężko napisać coś na temat tej książki. Zwłaszcza gdy nie chce się zdradzać niczego ani z tej ani z poprzednich części. Jednakże spróbuję. Powieść Ocean Chaosu zanim jeszcze się rozpocznie ma pewnego rodzaju przypomnienie poprzednich tomów i jak zwykle takie elementy pomijam to tutaj z racji dość długiej i obszernej w inne pozycje przerwie przeczytałem. I bardzo dobrze, ponieważ dzięki temu nie gubiłem się w dość sporej grupie postaci na pierwszym planie. Niestety muszę ponarzekać na początek tego tomu gdyż jest on powolny aby nie napisać ślamazarny a główna bohaterka irytuje swoim stanem emocjonalnym, że tak to nazwę. Oczywiście mając w pamięci zakończenie trzeciej części jest to zrozumiałe jednakże jej zachowanie jest troszkę za bardzo. Na szczęście im dalej tym lepiej a już środek i bardziej pod koniec akcja pędzi bardzo szybko. Najbardziej zadziwiającym jest to wszystko co dzieje się po ostatecznej rozgrywce. To jest jeden z najbardziej rozbudowanych epilogów jakie do tej pory czytałem. W tej chwili porównałbym styl autorki pomiędzy pierwszym a obecnym tomem jednakże tak naprawdę to musiałbym na nowo przeczytać część pierwszą aby zobaczyć zmianę, ponieważ jakaś jest, ale jaka to nie jestem w stanie napisać. Powieść jest dobrym zakończeniem serii jednak musicie jakoś przebrnąć przez pierwsze sto pięćdziesiąt, dwieście stron gdzie akcji jest bardzo niewiele. Ciekaw jestem nad czym obecnie pracuje autorka i jeśli nie jest to jakaś obyczajówka to chętnie przyjrzę się jej przyszłym dziełom.

Zapraszam na mego bloga:
https://www.ksiazki-czytamy.eu/

Wiecie ciężko napisać coś na temat tej książki. Zwłaszcza gdy nie chce się zdradzać niczego ani z tej ani z poprzednich części. Jednakże spróbuję. Powieść Ocean Chaosu zanim jeszcze się rozpocznie ma pewnego rodzaju przypomnienie poprzednich tomów i jak zwykle takie elementy pomijam to tutaj z racji dość długiej i obszernej w inne pozycje przerwie przeczytałem. I bardzo...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
424
187

Na półkach:

Egipt od zawsze mnie fascynował, piach skrywa wiele tajemnic. Czego dowodem są nowe odkrycia w Sakkarze. Sarkofagi faraonów i ich trumny to pełne przepychu arcydzieła. Hieroglify ukazują nam świat Egipcjan i bogów. Kiedy zobaczyłam "Ocean chaosu" wiedziałam, że to książka dla mnie. Nie znam poprzednich części, ale to w niczym mi nie przeszkodziło, żeby dać się wciągnąć w tą niesamowitą opowieść.
Dużym plusem jest małe przypomnienie co było w poprzednich tomach a także rozpisani bohaterowie, bogowie i słowniczek przydatnych pojęć.

Bogowie egipscy odrodzili po tysiącach lat snu w ludziach. Przejmując ich ciała, w jednym ciele dwie dusze. Człowiek i bóg. Dzielą swoje wspomnienia, uczucia. Bogowie dzielą się na tych dobrych i złych. Dobrzy chcą zapobiec końcowi świata.

Set w pełni przebudzony, pochłonął duszę Brianta, przechodzi na stronę Atuma. Razem z nim chce obudzić Apophisa, sługę Nu, który chce połknąć Ra i w ten sposób doprowadzić do końca świata.

Sonia razem Anitą, Rayanem, Elodie i Denem chcą powstrzymać Seta i przy okazji uratować duszę Brianta. Nie są pewni czy uda im się to ponieważ Set i Atum mają więcej bogów po swojej stronie. Zostali skuszeni wizją nowego świata, w którym to oni będą rządzić ludźmi. Jednak nie wszyscy wierzą w nowy ład i starają się działać na dwa fronty.

Sonia ślepo wierzy w to, że Briant jeszcze gdzieś tam jest, że Set nie zniszczył go, niestety ta wiara sprawia, że popełnia fatalne w skutkach błędy. Miłość do chłopaka przesłania jej wszystko i nie widzi tego, że inni chcą ratować świat a ona tylko ukochanego. Sonia to nastolatka, dla której milość jest ważniejsza niż cokolwiek co daje efekt infantylności.

Set za to twardo stąpający po ziemi bóg, który wie czego chce. Władca Piasków to bezwzględny morderca, zniszczył stolice państw. Królów i prezydentów wzięto do niewoli, bardziej zbuntowanych unicestwiono.

Wszystko po to by jeden z najgroźniejszych bogów mógł się wreszcie przebudzić.

Książka urzeka opisem Barki Słońca, domu Ra, móc podziwiać blask słońca zawsze i grzać się w jego promieniach to coś co Sonii nigdy by przez myśl nie przeszło.

Widać ogrom pracy jaki autorka włożyła w napisanie książki. Bogowie są dopracowani, od razu wiemy kto jest kim. Bastet - bogini kotów, mnie już wyobraźnia podsunęła obraz pięknego czarnego kota z niesamowitymi zielonymi oczami upstrzonymi złotymi plamkami.

Nie mam swoich ulubieńców jeśli chodzi o bohaterów, lubię ich wszystkich. Dla mnie pomysł na książkę i napisanie jej w tak dość spójny i klarowny sposób to mistrzostwo. Nie brakuje zwrotów akcji, szybka akcja sprawia, że czas nam szybko mija przy czytaniu.

Young adult jak wiadomo to rodzaj literatury dla młodzieży, w tym przypadku jest inaczej. Bogowie ukryci w ciałach nastolatków nie są młodzi, co daje ciekawy efekt: starość umieszczona w młodym ciele. Bardzo podobają mi się też umiejętności odrodzonych, władają jedną z najstarszych magii na świecie.

Warto sięgnąć po książkę Elizy Drogosz, razem ze stworzonymi przez nią bohaterami przemierzymy cały świat i przeżyjemy przygody, które mogą nam się tylko śnić.

Polecam Wam ją z całego serca.

Egipt od zawsze mnie fascynował, piach skrywa wiele tajemnic. Czego dowodem są nowe odkrycia w Sakkarze. Sarkofagi faraonów i ich trumny to pełne przepychu arcydzieła. Hieroglify ukazują nam świat Egipcjan i bogów. Kiedy zobaczyłam "Ocean chaosu" wiedziałam, że to książka dla mnie. Nie znam poprzednich części, ale to w niczym mi nie przeszkodziło, żeby dać się wciągnąć w tą...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
208
159

Na półkach:

"Ocean Chaosu" to ostatnia część cyklu "Księgi Ankh". Pierwszy tom to "Władca Piasków", drugi - "Berło Zniszczenia", trzeci - "Ostrze Nocy". Wszystkie łączą bohaterowie i świat przedstawiony - zanurzony w mitologii starożytnego Egiptu i nieco w jego historii.

Czy trzeba znać poprzednie tomy, żeby się nie pogubić?
Moim zdaniem nie. Nie czytałam ich, a jednak nie zginęłam w świecie stworzonym przez Autorkę. Nic, co potrafiłam zrobić ja, nie przerasta zdolności kognitywnych innych czytelników.

Eliza Drogosz, w swoim "Oceanie Chaosu" dała czytelnikom po pierwsze synopsis poprzednich części, a po drugie - w toku narracji, w retrospekcjach, jej bohaterowie powracają do przeszłości, przywołując kluczowe momenty. Dacie radę.

Co mogłoby być ciekawe, to przeczytać pierwszą i ostatnią część... jako swego rodzaju doświadczenie językowe. Dlaczegóż to? Otóż "Władca Piasków" powstał, kiedy Autorka miała 14 lat! Dodam tylko, że teraz Eliza Drogosz jest po dwudziestce, studiuje i dalej tworzy.

Zacznę od informacji: to nie jest zła książka. Typowa przygodówka z ratowaniem świata, czyli z tego gatunku, przy którym tak dobrze się odpoczywa! Czytałam ją cztery wieczory, nie marudząc w czasie lektury przesadnie, ale i nie robiąc notatek, co nie jest dobrą rzeczą, bo oznacza tyle, że niewiele mi w oczy wpadło. Najgorsze jest to, że nie wynotowałam sobie żadnego, wartego zapamiętania cytatu! Nic! W solidnej książce nie znalazłam zdania, które chciałabym przeczytać później, na spokojnie :(

Plusy "Ocean Chaosu" Elizy Drogosz
1. Rozmach akcji!
Dzieje się tu mnóstwo. Ludzie ożywają, umierają, bogowie tracą siły, odzyskują je, plątamy się po całej Ziemi i po zaświatach, jak jakieś jet set society. Są miłości, nienawiści, walki, rewolucje, zdrady - wszystko jest. Jak mówię - Eliza Drogosz wie, co to rozmach akcji.

2. Inteligentne wykorzystanie wątków i odniesień do starożytnego Egiptu
Eliza Drogosz niewątpliwie swoją lekcję egiptologii odrobiła. Jej wiedza jest szeroka i nieźle stosowana w narracji. Nie miewamy do czynienia w "Oceanie chaosu" z irytującymi diatrybami bohaterów, tłumaczących nam co i jak, informacje po prostu pojawiają się - dość naturalnie, dodam.

3. Ciekawe założenie narracyjne
Muszę przyznać, że doceniam pomysł odrodzenia się bogów starożytnego Egiptu w ciałach wyjątkowo zdolnych nastolatków z całego świata. Ciekawe jest nałożenie psychiki istoty nieskończenie starej na postrzeganie i sposób percepcji istoty młodej, w najbardziej burzliwym okresie jej rozwoju. Już w samym tym jest napięcie. Co jest ważniejsze, która z części osobowości? Czy współdziałają, czy są wobec siebie wrogie? Jak nakładają się doświadczenia i potrzeby (wojna, seks) na matrycę młodych ciał i umysłowości?
Dużo da się z tego wycisnąć i przyznam, że sporo udało się zrobić.

Dobrze, to teraz minusy "Ocean Chaosu" Elizy Drogosz

A. Nudziłam się nieco. Owszem, jestem osobą w wieku dojrzałym i czytanie książek YA nie powinno być moją ulubioną rozrywką, ale nie przesadzajmy, niejedną taką książkę czytałam i niektóre bardzo mnie wciągnęły. Tu coś pękło w wykonaniu. Moim zdaniem wszystkiego było za dużo i opisano to po łebkach, jakby Autorka chciała domknąć wszystkie wątki i jednocześnie nie pozwolić czytelnikom zapomnieć, że jej bohaterowie cierpią katusze emocjonalne. Czytelnik (ja) po prostu się nużył.

Emocje w książce hulają, akcja goni od Arktyki do Antarktyki, bohaterów jest mnóstwo, a że narrator mówi o nich używając ich ludzkich imion, przezwisk lub też określa ich imionami bogów, którzy zamieszkują ich ciała, to trzeba się czasem zatrzymać i zastanowić kto mówi/robi i po co. Czysty ogrom tego sprawia wrażenie niebywałego przeładowania.

B. Bohaterowie...

Muszę przyznać, że najbardziej męczyli mnie bohaterowie. Owszem, pierwszoplanowi to Sonia i Briant, ale w zasadzie można powiedzieć, że inni zajmują tyle miejsca i tak pchają się na pierwszy plan, że człowiek przestaje śledzić perypetię tej pary. Ba! Śledzić... czytelnik (ja) przestaje się nimi przejmować.

Taka na przykład Sonia. Niezwykle irytująca!
Tak. Byłam taka sama w jej wieku. Zdaję sobie sprawę, jacy są ludzie w tym wieku. Ale i tak nie jestem w stanie towarzyszyć jej w jej emocjach, stracie, współczuć jej dramatowi, bo ona sama mnie drażni. Pod płaszczykiem poświęcenia i miłości kryje egoizm, który sprawia, że jest ślepa i nie widzi tego, co jest ważne. Podejmuje katastrofalne decyzje i to raz po raz!

Set jest jedną z lepiej napisanych postaci - to muszę uczciwie nadmienić. Jego zachowanie rozumiem. Jego motywacje też. Ale są wyłożone czarno na białym i łopatologicznie - i to kilka razy. Żebyśmy przypadkiem nie zapomnieli, co nim i resztą bohaterów powoduje!

Co jeszcze. Hmm. Niby narracja prowadzona jest z perspektywy różnych bohaterów, ale jakoś nie powiem, żebym się zanurzała w psychikę bohaterów. To typy, nie ludzie.
Biegają, fruwają, łażą między portalami i robią zamieszanie. Naprawdę myślałam, że w końcu bogowie jakoś... zepną się w sobie i zaczną myśleć i planować, a nie zachowywać się jak stado drobiu.

C. Dramy, nie dramaturgia

Wszystko dlatego, czytelniku, czytelniczko, że bohaterowie "Oceanu Chaosu" Elizy Drogosz nie uczą się na własnych błędach!

Kilka "dramatycznych" zwrotów akcji zdarzyło się tylko dlatego, że kolejny raz, i kolejny, i kolejny bohaterowie (bogowie!!!!) zlekceważyli ostrożność i wpadli w pułapkę. W podobną jak wpadli poprzednio. Ok, nastolatkowie mogą mieć mniejsze doświadczenie życiowe, ale nie bogowie. Ci powinni być mądrzejsi. Nie są!

D. Dylematu nie ma

Bo nie wierzę w postawiony w "Oceanie Chaosu" Elizy Drogosz dylemat: ratować miłość/brata i jego człowieczą duszę czy świat i jego miliardy mieszkańców. Nie wierzę w to. Wybór jest napisany tak, że wszyscy się miotają, a ja mam wrażenie, że to właśnie jest ten prawdziwy ocean chaosu. Drogosz nie potrafiła napisać tego tak, żebym odczuła wagę wyboru przed którym staje każdy i każda z nich. Autorka co chwila dorzuca jakiś argument, daje nam wgląd w życie wewnętrzne nastolatka bądź boga, który w nim jest, ale to nie buduje napięcia, tylko dokłada kolejny klocek.

E. Emocje

Opisy emocjonalnych stanów bohaterów zgrzytały mi w zębach. Ot, Ra był blady, potem zielonkawy, potem zielony. Podobnie reszta bohaterów. Ich emocje widać, wystarczy przyjrzeć się temu, jaki kolor przybrała ich skóra. Szary? Zmęczenie. Zielony? Przerażenie. Czerwony? Gniew. Biały? Zaledwie strach.
Nie, nie radzi sobie z tym Autorka za dobrze, co irytuje, ponieważ bohaterowie są dość labilni emocjonalnie.

Czy warto?
Po zastanowieniu powiem tak - mimo wszystko warto jeśli lubicie przygodówki fantasy. Tak. Warto.

"Ocean Chaosu" to ostatnia część cyklu "Księgi Ankh". Pierwszy tom to "Władca Piasków", drugi - "Berło Zniszczenia", trzeci - "Ostrze Nocy". Wszystkie łączą bohaterowie i świat przedstawiony - zanurzony w mitologii starożytnego Egiptu i nieco w jego historii.

Czy trzeba znać poprzednie tomy, żeby się nie pogubić?
Moim zdaniem nie. Nie czytałam ich, a jednak nie zginęłam...

więcej Pokaż mimo to

15

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Ocean chaosu


Reklama
zgłoś błąd