Jedz dobrze i nie tyj

Okładka książki Jedz dobrze i nie tyj
Katarzyna KołodziejZbigniew Młynarski Wydawnictwo: Warsaw Apartments Sadyba Wilanów Sp. z o.o. zdrowie, medycyna
132 str. 2 godz. 12 min.
Kategoria:
zdrowie, medycyna
Wydawnictwo:
Warsaw Apartments Sadyba Wilanów Sp. z o.o.
Data wydania:
2020-04-30
Data 1. wyd. pol.:
2020-04-30
Liczba stron:
132
Czas czytania
2 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788391835821
Tagi:
dieta poradniki
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Podobne książki

Oceny

Średnia ocen
9,6 / 10
11 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
618
184

Na półkach: , , ,

Cieszę się, że zakupiłam tę książkę, która okazała się ciekawym i prostym przewodnikiem, jak zdrowo się odżywiać. Przede wszystkim spodobały mi się na początku rozdziały które opisują trochę psychologii w żywieniu i skąd się bierze duża część problemów, jak np. wilczy głód czy zajadanie emocjonane. Kolejne rozdziały opisują po kolei ważne składniki odżywcze, są one tak bardzo przejrzyste, że można w każdym momencie wrócić i przypomnieć sobie informacje o konkretnym składniku czy witaminie. Jedynie to brakuje mi tu informacji, jakie są zalecenia co do ilości dziennego spożycia.
Książka poza opisem ogólnych zasad żywienia, opisuje również żywienie w cukrzycy (jako że autor sam jest cukrzykiem, o czym również wspomina w książce), ale warto tę część przeczytać, by zrozumieć skąd się ona bierze i jak zmniejszyć ryzyko zachorowania na tę chorobę.
Zaciekawił mnie również opis programu DrDietman i jestem pewna, że do niego zajrzę w wolnej chwili. Jedynie co moim zdaniem jest tutaj zbędne, to reklama restauracji Augustus i jej cała historia, skąd się wziął pomysł, co mają w menu itp. itd. Odbieram to jako dość trochę nachalną i zbędną reklamę, która niepotrzebnie zajmuje miejsce w książce. Przede wszystkim dlatego, że jeśli ktoś nie mieszka w Warszawie (a ja mieszkam dość daleko), to i tak nie będzie miał okazji spróbować dań, chyba że się do tej Warszawy wybierze na wycieczkę. Łącznie zajmuje to 14 stron i owszem, w tekście można znaleźć wskazówki dotyczące gotowania (np. z jakich warzyw zrobić puree), ale mogłoby być to opisane w inny sposób. Mimo to zdecydowanie polecam tę książkę i jestem pewna, że wrócę do niej jeszcze nie raz.

Cieszę się, że zakupiłam tę książkę, która okazała się ciekawym i prostym przewodnikiem, jak zdrowo się odżywiać. Przede wszystkim spodobały mi się na początku rozdziały które opisują trochę psychologii w żywieniu i skąd się bierze duża część problemów, jak np. wilczy głód czy zajadanie emocjonane. Kolejne rozdziały opisują po kolei ważne składniki odżywcze, są one tak...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Jedzenie towarzyszy nam od niepamiętnych lat. Przez całe pokolenia traktowane było z szacunkiem, aż tu nagle zaczęliśmy je traktować jako coś złego, każdy składnik naszej diety po kolei jest obwiniany za wszelkie niedoskonałości, a coraz to nowsze pomysły dietetyków proponują całkowite wyeliminowanie podstawowych składników odżywczych...Gdyby moja babcia to słyszała, kazałaby puknąć się w głowę. I ja po przeczytaniu tej książki powinienem to zrobić, bo w końcu odzyskałem swój żywieniowy rozum, za co jestem autorowi tej książki niezmiernie wdzięczny!
Prosty, ale jednocześnie konkretny przekaz - to jak dla mnie świetny pomysł na napisanie książki o zdrowym odżywianiu. Niestety zdecydowana większość z nas nie ma podstawowej wiedzy o zdrowym odżywianiu, albo sięga po skomplikowane opracowania, niewiele z tego rozumiejąc. Proste rozwiązania są często najlepsze i takim przykładem jest ta książka, dzięki której w końcu zakodowałem wiele wiadomości tak ważnych dla prawidłowego funkcjonowania mojego organizmu. I na pewno nie dam się już zmanipulować kolejnej cudownej diecie, nigdy więcej!
Co ciekawe, autor nie spoczął na laurach po napisaniu książki. Nadal prowadzi prężne działania, aby wprowadzać swe słowa w czyny i zmieniać nawyki żywieniowe społeczeństwa na szeroką skalę, prowadząc kanał na Youtube Jedz dobrze by Młynarski, malo tego, organizuje spotkania autorskie na zoomie, w każdy wtorek o godzinie 20, które są prawdziwą gratką. Jako stały uczestnik, szczerze Wam polecam te wieczorne spotkania, okazja do odpoczynku i zdobycia cennej wiedzy w miłej atmosferze! Więcej na ten temat dowiecie się na stronie https://mlynarski.pl/spotkania-autorskie-zbigniewa-mlynarskiego-na-zoomie/
Każda forma przekazywania wiedzy, z jakiej korzysta pan Młynarski, autor rzeczonej książki, jest jak dla mnie trafiona w punkt i warto z niej korzystać i proponować swojej rodzinie i znajomym jako przyjemny sposób na poszerzanie swojej wiedzy na temat zdrowego odżywiania, czego tak bardzo potrzebuje większość z nas.

Jedzenie towarzyszy nam od niepamiętnych lat. Przez całe pokolenia traktowane było z szacunkiem, aż tu nagle zaczęliśmy je traktować jako coś złego, każdy składnik naszej diety po kolei jest obwiniany za wszelkie niedoskonałości, a coraz to nowsze pomysły dietetyków proponują całkowite wyeliminowanie podstawowych składników odżywczych...Gdyby moja babcia to słyszała,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Gdy przeczytałam tytuł „Jedz dobrze i nie tyj” moja pierwsza myśl była „to niemożliwe”. Żeby nie tyć, trzeba być na specjalnej diecie, uprawiać różnego rodzaju sporty. W tym przeświadczeniu żyje większość społeczeństwa, a szczególnie ci, którzy chcą zgubić zbędne kilogramy. Nic dziwnego, gdy na każdym rogu jesteśmy w tym upewniani. Witryny ze zdrowymi, bezglutenowymi produktami, różnorodne ćwiczenia fizyczne, siłownie otwarte 24/7, diety pudełkowe, hasła motywujące na każdym portalu społecznościowym. Inaczej się nie da! A jednak. „Jedz dobrze i nie tyj” autorstwa Zbigniewa Młynarskiego porusza tą kwestię. Poradnik dostałam od przyjaciółki, która jest zafascynowana zdrowym trybem życia. Odżywia się zdrowo, ćwiczy yogę. Nie mam problemu z masą. Choruję na niedoczynność tarczycy, wiąże się to z obowiązkiem przejścia na specjalną dietę. Było trudno. Ciągłe odmawianie sobie ukochanych potraw, notoryczne czytanie etykiet. Z czasem się przyzwyczaiłam, ale zdaje sobie sprawę, że nie każdy będzie w stanie to zrobić. Szczególnie, że masa w przeciągu kilku dni od przejścia na dietę. Potrzeba wytrwałości. Najgorszy jest przypadek, gdy mimo starań waga ani drgnie, albo dochodzimy do wniosku, że to nie jest warte naszej męczarni. Zgadzam się z tym. Życiem należy się cieszyć, a nic nie daje tyle radości, co ukochane jedzenie. Jest ono również pretekstem spotkań towarzyskich, więc kolejna korzyść. Przypadkowo trafiłam na film opublikowany przez Pana Zbigniewa Młynarskiego. Polecam obejrzeć. Autor w dokładny, ale zrozumiały sposób po krótce opowiada o problemie z odżywianiem, jednocześnie jest to idealny wstęp do przeczytania książki. U mnie dokładnie tak było. Po otrzymaniu, książkę odstawiłam na półkę. „Może kiedyś” taka była moja myśl, ponieważ nie lubię poradników. Kojarzą mi się z dziwną terminologią, i tym, że są po prostu nudne, bo tematyka się powtarza. „Jedz dobrze i nie tyj” naprawdę mnie zadziwiło, przeczytałam od deski do deski. Co najważniejsze, nawet ja wprowadziłam zmiany do swojego życia. Uważam, że w książce każdy znajdzie coś dla siebie. Nie jest ona kierowana tylko i wyłącznie do osób, które chcą zrzucić zbędne kilogramy. Opisane są w niej również objawy niedoborów poszczególnych witamin, minerałów. Podejrzewam, że problem ten dotyczy już znacznej części naszego społeczeństwa. Znaczna ilość osób, z którymi rozmawiam przyjmuje jakieś leki. Chociażby witaminy. Dlaczego? Przecież są one w pożywieniu, nie potrzeba tabletek. Żyjemy w biegu, jemy na mieście, nieregularnie, nie przykładamy wagi do przyrządzanych potraw, ani tym bardziej pór jedzenia. Zaburza się w ten sposób układ działania naszego organizmu. Nikt ani nic nie zadziała na niego tak, jak on sam. Prowadzi nas, wystarczy „wsłuchać” się w jego objawy. Pragnienie, apetyt, sytość, to określenia, które bez problemu każdy będzie umiał wytłumaczyć, i zauważyć u siebie po przeczytaniu polecanej przeze mnie lektury. Gwarantuję! Nawet osoby, które w żaden sposób nie interesują się podaną tematyką będą zadowolone. Jestem idealnym przykładem. Przez ostatni czas byłam cały czas zmęczona, nie miałam na nic siły ani ochoty. „To przez stres” tak sobie tłumaczyłam. Jednak sesja minęła, wakacje, czas wolny, a samopoczucie bez zmian. Okazało się, że mam niedobór żelaza. Objawy powiązałam podczas czytania wyżej wymienionego poradnika. Poszłam do lekarza pierwszego kontaktu, następnie na pobranie krwi, i faktycznie. Diagnoza się potwierdziła. W moim przypadku, stan był zaawansowany, więc bez leków się nie obyło, jednak uzupełniłam swoją dietę. Nie musiałam szukać kolejnej książki, wydawać na nią pieniędzy, czy wertować stron internetowych w poszukiwaniach, czego jeść więcej. Wszystko znalazłam w „Jedz dobrze i nie tyj”. Aż ciężko uwierzyć, że stałam się fanką zdrowego odżywiania. Zasubskrybowałam kanał na YouTubie Pana Zbigniewa Młynarskiego (do czego serdecznie zachęcam) i ze zniecierpliwieniem czekam na kolejne odcinki. Niesamowite, jak organizm sam wie, czego, ile i kiedy potrzebuje. Naszym zadaniem jest tylko go słuchać. Oczywiście to tylko część informacji, którą znajdziemy w lekturze, do której przeczytania każdego zachęcam. Póki są wakacje, nie ma wymówki „nie mam czasu”. Rano do kawy, czy wieczorem do spania będzie to idealna pozycja. Ze zniecierpliwieniem czekam na Wasze opinie. Mam nadzieję, że podzielicie mój zachwyt, bo wydaje mi się, że jest nad czym. Nigdy wcześniej nie pisałam opinii o książkach, a czytam ich dużo, więc ta musi być wyjątkowa 😉

Gdy przeczytałam tytuł „Jedz dobrze i nie tyj” moja pierwsza myśl była „to niemożliwe”. Żeby nie tyć, trzeba być na specjalnej diecie, uprawiać różnego rodzaju sporty. W tym przeświadczeniu żyje większość społeczeństwa, a szczególnie ci, którzy chcą zgubić zbędne kilogramy. Nic dziwnego, gdy na każdym rogu jesteśmy w tym upewniani. Witryny ze zdrowymi, bezglutenowymi...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
1
1

Na półkach:

Jesteś osobą, która nie zastanawia się nad tym, co je, ile je, i nadal wygląda dobrze? Każdy chociażby zna taką osobę. Nic, tylko pozazdrościć figury. Z czego to wynika? Dowiecie się po obejrzeniu filmu Zbigniewa Młynarskiego (link: https://www.youtube.com/watch?v=MUn0ksFB2Ts&t=2s). Największym problemem podczas przechodzenia na dietę jest to, że przestajemy słuchać własnego organizmu, a on wie najlepiej, czego potrzebujemy, aby dobrze funkcjonować. Tracimy odruch posługiwanie się apetytem. Brzmi ciekawie? Poczuliście się zainteresowani tematyką? W takim razie zachęcam do sięgnięcia po lekturę „Jedz dobrze i nie tyj”. Dzięki niej pogłębicie swoją wiedzę w danej tematyce. Uważam, że książka jest świetna nie tylko dla tych, którzy chcą zrzucić zbędne kilogramy, ale i dla każdego z nas, ponieważ uczy obserwacji organizmu. Tego, jakie sygnały wysyła, odróżniania apetytu, pragnienia. Tego typu wiedzy nigdy za wiele, szczególnie w obecnych czasach, gdy zdrowie odżywianie jest modne. Zdrowe, nie zawsze znaczy dobre, jak się okazuje. Nie chcę za dużo opisywać, ponieważ pragnę Was zachęcić do obejrzenia filmu, a następnie sięgnięcia po poradnik „Jedz dobrze i nie tyj”. Zaznaczę tylko, że jest poruszany temat diety pudełkowej. Czy jest taka dobra jak wszystkim się wydaje? Tego się dowiecie. Dodatkowo, zyskacie motywację, ponieważ to jej najczęściej brakuje w procesie odchudzania. Koniec z odmawianiem jedzenia, ciągłą kontrolą kalorii. Wiem, że teraz może się to wydawać abstrakcyjne, jednak wcale takie nie jest. Żyjemy w przeświadczeniu, że jest to niemożliwe, ponieważ nigdy wcześniej nikt nie mówił o odchudzaniu w taki sposób. Nawet jeżeli ten problem nie dotyczy Was, to warto polecić lekturę znajomemu, który ma kolejne podejście do zrzucenia masy ciała. Nie wiecie, jak jego/ją motywować, po przeczytaniu problem zniknie, a wzrośnie satysfakcja z życia i radość z jedzenia, bo czy jest lepsze uczucie od beztroskiego delektowania się ulubioną potrawą?
Gorąco zachęcam i życzę wszystkiego dobrego.

Jesteś osobą, która nie zastanawia się nad tym, co je, ile je, i nadal wygląda dobrze? Każdy chociażby zna taką osobę. Nic, tylko pozazdrościć figury. Z czego to wynika? Dowiecie się po obejrzeniu filmu Zbigniewa Młynarskiego (link: https://www.youtube.com/watch?v=MUn0ksFB2Ts&t=2s). Największym problemem podczas przechodzenia na dietę jest to, że przestajemy słuchać...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach: ,

Utrata zbędnych kilogramów, to problem, z którym boryka się znaczna część społeczeństwa. Siedzący tryb życia, powszechność przemieszczania się samochodem, brak czasu na aktywność fizyczną, to tylko kilka przyczyn. Problem nie dotyczy tylko dorosłych członków naszego społeczeństwa. Gry komputerowe, zwolnienia z lekcji WF, popularność fast foodów doprowadziły do tego, że otyłość, znacznie częściej pojawia się wśród dzieci i młodzieży. Warto nadmienić, że otyłość może prowadzić do wielu chorób, która jest, między innymi, cukrzyca. Wiadomo, że walka ze zbyt dużą wagą nie jest prosta. Od czego zacząć? To pytanie stawiał sobie chyba każdy. Z odpowiedzią przychodzi Zbigniew Młynarski i Katarzyna Kołodziej, z książką „Jedz dobrze i nie tyj”. Jest to innowacyjny poradnik, a nie podręcznik. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Przystępny język, który NIE ZAKAZUJE JEDZENIA TEGO, CO SIĘ LUBI.
Osoby przechodzące na dietę doskonale znają ten problem, gdy muszą powstrzymywać się przed jedzeniem ukochanych potraw. Według mnie, jest to najczęstszy problem zarzucania walki z masą. Nie każdy ma na tyle silną wolę. Szczególnie, że nie zawsze widać efekty.
Przecież jedzenie jest takie przyjemne! Nie da się ukryć, że ukochane potrawy dają szczęście, oraz potrafi leczyć smutek. No właśnie, czy na pewno tak jest? Kwestia głodu emocjonalnego, również została poruszona przez autorów. Po przeczytaniu „Jedz dobrze i nie tyj” poznacie, jak potrawy, które lubicie, spożywacie codziennie, mogą dostarczać potrzebnych składników odżywczych. Nauczycie się prawidłowych nawyków żywieniowych. Odróżnicie pojęcia: pragnienie, głód. Znajdziecie odpowiedzi na nurtujące Was pytania.
Moim zdaniem, książkę czyta się łatwo. Na bokach akapitów, znajdziemy pytania, do których odnosi się dany fragment. Dzięki temu znalezienie jednej, konkretnej informacji, nie będzie stanowiło problemu.
Lektura jest idealna dla osób, które straciły nadzieję, lub nie potrafią znaleźć motywacji do zmiany trybu życia. Nie znajdziemy w niej innowacyjnych przepisów, do których przygotowania potrzebne są drogie, często trudno dostępne składniki. Brak promowania diety pudełkowej, skrupulatnego liczenia kalorii, jedzenia tylko rzeczy bez cukru. Z tego powodu „Jedz dobrze i nie tyj” uważam za innowacyjny, i jednocześnie NAJLEPSZY na rynku. Przez swoją inność.
Przyznam szczerze, że zaliczam się do osób z nadwagą. Próbowałam wszystkiego. Ćwiczenia, siłownia, dieta bez cukru, laktozy, mięsa. Nie dość, że czułam się zmęczona ciągłym liczeniem kalorii, pilnowaniem składu produktów, to nie widziałam zmian. Osobne gotowanie dla mnie, i dla rodziny. Problem z pójściem do jakiejkolwiek restauracji. Spędzanie dwóch godzin w sklepie, bo trzeba przeczytać skład wszystkiego. Nie mówiąc o wydawanych kwotach, bo wiadomo, rzeczy zdrowe typu mąka kokosowa, migdałowa, są droższe od zwykłej. Tak samo jest z całą resztą.
Książka Zbigniewa Młynarskiego (dosłownie) zmieniła moje życie. Jestem fanką poradników, nie tylko ze względu na za dużą wagę. Ich czytanie mnie relaksuje, jedni lubią romanse, a ja książki o zdrowiu. Żadna nie wywarła na mnie takiego wrażenia, i nie wprowadziła takich zmian. Jem to co lubię, masa spada, a ja jestem szczęśliwa sama ze sobą. Nie wiem, dlaczego książki jeszcze nie ma na wejściach do wszystkich księgarni. Czas do zmienić. Mam nadzieję, że moja recenzja zachęci wszystkich do zakupu książki, i polecenia swoim znajomym. Nie tylko tym, którzy walczą z otyłością. Każdy znajdzie w niej coś przydatnego. Dbania o własne zdrowie nigdy za wiele.
Tego wszystkim życzę, zdrowia!
Polecam
Recenzentka

Utrata zbędnych kilogramów, to problem, z którym boryka się znaczna część społeczeństwa. Siedzący tryb życia, powszechność przemieszczania się samochodem, brak czasu na aktywność fizyczną, to tylko kilka przyczyn. Problem nie dotyczy tylko dorosłych członków naszego społeczeństwa. Gry komputerowe, zwolnienia z lekcji WF, popularność fast foodów doprowadziły do tego, że...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Książka "Jedz dobrze i nie tyj" jest taka...troskliwa. Tak, to chyba najlepsze określenie dla tej książki. Autor niczym rodzic z pełnym spokojem wyjaśnia żywieniowe zawiłości w taki sposób, że jest w końcu zrozumiały dla każdego. Wyposażeni w podstawową wiedzę na temat odżywiania i znaczenia poszczególnych składników diety, może nie będziemy tak podatni na kolejne szalone pomysły dietetyczne, a w końcu zaczniemy zwracać uwagę na swoje zdrowie w sposób rozsądny.
Sposób przekazania wiedzy oraz jej wartość dla każdego człowieka to nie jedyne zalety tej książki. Kolejna, bardzo ważna według mnie zaleta, to wskazanie podstawowych błędów żywieniowych, które na pewno popełnia znakomita większość z nas. Uświadamianie ich sobie na pewno pozwoli na przekonanie dużej części czytelników do zmian w swoich nawykach żywieniowych.
Wielki plus za to, jak autor opisał dietę w cukrzycy. Co ciekawe, opisuje je ze strony osoby chorującej, ponieważ sam się z nią zmaga i wie najlepiej, jakie uczucia towarzyszą na co dzień cukrzykowi. Dlatego jeśli wy lub ktoś z Waszych bliskich choruje na cukrzycę, koniecznie zakupcie tą książkę, która pozwoli na zmianę nastawienia do choroby i z czasem do zaprzyjaźnienia się z nią.
Dla mnie ciekawostką jest program DrDietman, który nawiązuje do tego, co autor napisał w książce i jest jakby jej kontynuacją. Służy on do sprawdzania odżywiania i jest zupełnie darmowy, dlatego szczerze Wam polecam wejść na stronę https://www.poprawianieodzywiania.pl/ i wpisać swój tygodniowy jadłospis, a w odpowiedzi otrzymacie wyniki, które zobrazują Wam stan waszego odżywiania oraz czy potrzebujecie zmian. Bardzo ciekawe rozwiązanie, z którego warto skorzystać, nieważne, czy już przeczytaliście książkę, czy jeszcze się nad tym zastanawiacie.

Książka "Jedz dobrze i nie tyj" jest taka...troskliwa. Tak, to chyba najlepsze określenie dla tej książki. Autor niczym rodzic z pełnym spokojem wyjaśnia żywieniowe zawiłości w taki sposób, że jest w końcu zrozumiały dla każdego. Wyposażeni w podstawową wiedzę na temat odżywiania i znaczenia poszczególnych składników diety, może nie będziemy tak podatni na kolejne szalone...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach: ,

Jak wszyscy wiemy, dobre jedzenie przynosi szczęście. Potrafi również „leczyć” zły humor, pomaga rozwiązywać problemy. Oczywiście, tak nam się tylko wydaje.
Zdrowy tryb życia, zgrabna sylwetka, to popularne trendy w dzisiejszych czasach. Uważam to za słuszne, gdyż warto jeść dobrze, jednak nie kosztem własnego szczęścia. Niestety tak często jest. Słodycze? Nie, za dużo cukru. Za tłuste, za słone… Przecież jedzenie tego, co lubimy, daje tyle radości. Myślimy, może pójść do dietetyka. Nie każdy może sobie na to pozwolić, lub nie mamy czasu na przygotowywanie pełnowartościowych potraw. Zazwyczaj, zdrowe potrawy są dla nas bez smaku. Tym sposobem, tracimy motywację i rezygnujemy ze zdrowego odżywiania, bo jest po prostu za trudne. Wszystkim tym, którzy utożsamiają się z powyższym opisem, polecam książkę „Jedz dobrze i nie tyj”.
Oczywiście, wymieniona przeze mnie grupa, nie jest jedyną, której polecam lekturę. Cukrzycy, fanatycy zdrowego żywienia, studenci również znajdą tam coś dla siebie.
Autorzy w prosty sposób przybliżają nam, jak poradzić sobie z problemem złej diety. Co ciekawe, i wyróżniające, jedząc tak, jak się lubi. Już na wstępie wita nas cytat, który sugeruje, że w lekturze nie znajdziemy trudnych dla nas diet, które będą wymagały dużego samozaparcia.
Podkreślany jest również fakt, że organizm jest bardzo mądry. Wie, czego potrzebujemy w danym momencie. Wtedy sięgamy po jedzenie.
Proces odchudzania już dłużej nie musi być męczący. Koniec ze zmuszaniem siebie do jedzenia nijakich potraw, ciągłym odmawianiem, zmęczeniem, WALKĄ. Po przeczytaniu książki Pana Zbigniewa Młynarskiego, znajdziecie szczęście w tym procesie. Tak, jest to możliwe. Zdrowa żywność i gotowanie staną się waszą pasją, a szukanie nowych przepisów, sposobem na zabicie nudy. Z niecierpliwością będziecie czekać na możliwość ugotowania kolejnej potrawy, i pochwaleniem się nią przed znajomymi. Przy okazji, wasza waga będzie spadać. Wszystko za sprawą jednej lektury. Wiem, że na pierwszy rzut oka, wydaje się to niemożliwe. Uwierzcie mi, jest inaczej.
„Jedz dobrze i nie tyj” uważam za przełom w dziedzinie poradników. Po raz pierwszy spotykamy się z czymś innym. Za „to coś” uważam program DrDietman. Żeby nie zdradzać za dużo szczegółów, zaznaczę, że program prowadzi do poprawy wiedzy dotyczącej zdrowego odżywiania. Najważniejsze, jest to wiedza praktyczna, która doprowadzi do tego, że zaczniecie siebie, i swój organizm, bardziej szanować. Będziecie o siebie dbać, tak jak dbacie o dzieci, czy ukochanego zwierzaka. Myślę, że jest to coś pięknego.
Odchudzanie nie musi być karą, a wy nie musicie czuć się winni z tego powodu. Sięgnijcie po „Jedz dobrze i nie tyj” i zacznijcie rewolucję w tym procesie.
Ja zaczęłam. Nie żałuję.
Polecam to za mało.

Jak wszyscy wiemy, dobre jedzenie przynosi szczęście. Potrafi również „leczyć” zły humor, pomaga rozwiązywać problemy. Oczywiście, tak nam się tylko wydaje.
Zdrowy tryb życia, zgrabna sylwetka, to popularne trendy w dzisiejszych czasach. Uważam to za słuszne, gdyż warto jeść dobrze, jednak nie kosztem własnego szczęścia. Niestety tak często jest. Słodycze? Nie, za dużo...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Jestem fanką zdrowego trybu życia, co idzie w parze z czytaniem wszelakich poradników. Przyznam szczerze, że przeczytałam wiele, ale żaden nie zapadł mi w pamięć tak bardzo, jak ten autorstwa Zbigniewa Młynarskiego. Dostałam go na urodziny, i chyba nigdy nie byłam tak wdzięczna za prezent. Pewnie zastanawiacie się, co w nim takiego specjalnego? Poradnik, to poradnik. Też tak na początku myślałam, jednak nic bardziej mylnego. Przede wszystkim, to na co zawsze zwracam uwagę, czytelność! Książka jest bardzo przejrzysta. Duża czcionka, przyjemna grafika zapewniająca łatwość czytania. Najważniejsze informacje wypisane obok, co ułatwi powrót do lektury, gwarantuję Wam, że tak będzie. Dzięki temu, zapamiętanie informacji również nie stanowi problemu.
Dodatkowo, spotkałam się z poradnikami, po których przeczytaniu nie zrozumiałam zbyt wiele. Skomplikowane słownictwo, niezrozumiałe dla amatora. Z „Jedz dobrze i nie tyj” tak nie jest. Zrozumiałe, zwięzłe, najbardziej przydatne informacje w jednej książce! Czy to nie brzmi zachęcająco?
Powodem, dla którego sięgam po poradniki jest też to, że wielu moich przyjaciół walczy z otyłością. Nie da się ukryć, że jest to problem w czasach, gdy mało się ruszamy, a dostęp do fast foodów jest tak łatwy. Siłownia, ćwiczenia, to nie zawsze wystarcza. Brak motywacji. Największym problemem każdego z nich, jest odmawianie sobie jedzenia. Jeżeli jesteś w momencie walki z za dużą wagą, na pewno znasz to uczucie. Idziesz ze znajomymi do restauracji, każdy je makaron, pizzę, a Tobie przed oczami przelatują tylko kalorie, i ze smutkiem bierzesz sałatkę. A gdy przychodzi moment deseru, prosisz tylko o wodę. Nie musi tak być! Nie wiedziałam, jak pomóc swoim znajomym. Teraz wiem, że jest na to rozwiązanie. Możesz jeść, to co lubisz, i nie tyć. Brzmi zachęcająco? Sięgnij po „Jedz dobrze i nie tyj”. Jestem pewna, że Twoje życie stanie się łatwiejsze, a Ty będziesz czerpał z życia pełnymi garściami.
Poradnik porusza również kwestię niedoboru witamin, składników odżywczych w diecie. Dokładnie opisuje objawy ich niedoboru, oraz sposoby, jak można je uzupełnić. Dla mnie była to ciekawa część lektury, gdyż sama po sobie zauważyłam niektóre skutki uboczne złej diety. Po przeczytaniu książki, udałam się na pobranie krwi, i okazało się, że faktycznie! Niedobór żelaza, magnezu, to tylko niektóre ubytki. Co najlepsze, nie musiałam szukać kolejnej książki, jak sobie z tym poradzić, lub szukać wymyślnych przepisów w internecie. Wszystko znalazłam w „Jedz dobrze i nie tyj”. Rozwiązaniem nie są drogie diety pudełkowe, czy chemiczne suplementy.
Mam nadzieję, że kilka powyższych argumentów wystarczyło, aby przekonać Was do zamówienia, i przeczytania „Jedz dobrze i nie tyj”. Mogłabym ich wymieniać więcej, jednak zajęłabym tutaj za dużo miejsca.
Jest lato, czy może być lepsza lektura? Pozytywnie nastrajająca, dająca motywację nie tylko do spacerów, czy większej aktywności.
"Jedz dobrze i nie tyj" polecam zarówno osobom walczącym z otyłością, jak i tym, którzy interesują się zdrowym trybem życia. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie.
Serdecznie polecam, i życzę miłej lektury.

Jestem fanką zdrowego trybu życia, co idzie w parze z czytaniem wszelakich poradników. Przyznam szczerze, że przeczytałam wiele, ale żaden nie zapadł mi w pamięć tak bardzo, jak ten autorstwa Zbigniewa Młynarskiego. Dostałam go na urodziny, i chyba nigdy nie byłam tak wdzięczna za prezent. Pewnie zastanawiacie się, co w nim takiego specjalnego? Poradnik, to poradnik. Też...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Przeczytałam „Jedz dobrze i nie tyj” i choć informacje zawarte w książce uważam za cenne, a porady za wartościowe, to najbardziej zainteresował mnie DrDietman. Interesują mnie nowe technologie oraz sposoby ich wykorzystania. Również w temacie diety i zdrowego żywienia. Bardzo podoba mi się idea przedstawiona w książce. Nie chodzi, bowiem o to, aby nakładać na drugiego człowieka obowiązek katorżniczej diety i odbierać mu całą radość wynikającą z jedzenia. Takie diety zazwyczaj nie zapewniają długofalowych efektów. I choć rzeczywiście, czasami udaje się osiągnąć upragniony efekt, równie często mamy do czynienia z efektem jojo i powrotem do złych nawyków. Co za tym stoi? Najczęściej słaba i sztucznie narzucona motywacja.

To nieprawda, że człowiek chcący zrzucić zbędne kilogramy, musi całkowicie zrezygnować z przyjemności, jaką jest jedzenie, na rzecz ściśle określonych posiłków i potraw, za którymi wcale nie przepada. Dla mnie osobiście jest to przełomowe myślenie o diecie. Przez wiele lat doświadczania różnych prób i błędów, nie spotkałam się jeszcze z tym, aby jakiś dietetyk powiedział: możesz jeść wszystko. Ze słowem „dietetyka” kojarzą mi się tylko i wyłącznie z ograniczeniami. Z ważeniem się każdego dnia, kontrolą kalorii i tym podobne.

Program DrDietman to coś zupełnie innego. Dzięki temu programowi można dowiedzieć się, które składniki na co dzień spożywamy w nadmiarze, a których nam alarmująco brakuje. Dzięki tym informacjom bardzo łatwo jest poprawić listę zakupów i wyciągnąć wnioski niezbędne do zmiany. Dzięki programowi łatwiej jest zadbać o to, by dostarczyć sobie odpowiednich zakupów i odpowiednio zbilansować dietę. W tym programie znajduje się także funkcja, która pozwala odpowiednio dopasowywać spożywanie substancji nieobojętnych dla zdrowia.

Z książki dowiadujemy się, że formuła programu DrDietman została opracowana przez Zbigniewa Młynarskiego. Była również konsultowana z prof. dr. hab. inż. Januszem Kellerem, wybitnym znawcą bioenergetyki organizmu oraz z lekarzem Pawłem Kańką. Co ciekawe, DrDietman jest dostępny za darmo. A zarejestrowanie się w nim, nie wiąże się z żadnymi zobowiązaniami finansowymi. Darmowa wersja programu ma w dużej mierze cel informacyjny, już dzięki niej jesteśmy w stanie wiele się dowiedzieć. Jednak chcąc się skupić na poprawie odżywiania i zmianie nawyków żywieniowych, trzeba korzystać z odpłatnej wersji programu.

Jednak chciałabym zaznaczyć, że książka „Jedz dobrze i nie tyj” nie dotyczy tylko i wyłącznie programu. To przede wszystkim bardzo konkretny poradnik dotyczący zdrowego żywienia. Znajdziemy tutaj informacje na temat różnych rodzajów głodu, na temat zdrowych i korzystnych dla organizmu substancji. W książce została postawiona również teza, że cukrzyk także może jeść, co tylko chce. Może się to wydawać kontrowersyjne, ale w kontekście całości myśli autora – rzeczywiście jest to możliwe. Zdrowy organizm, to nie taki, który jest odpowiednio ograniczany, lecz taki, któremu dostarcza się różnych wartości w sposób zbilansowany.

Mnie osobiście w tej książce najbardziej zachwyca fakt, że autor namawia do używania mózgu (oczywiście nie dosłownie, są to moje słowa) i traktowania organizmu jak maszyny inteligentnej, która wie, czego potrzebuje. Świadome podejście do organizmu i do diety, pozwala zrozumieć różne prawidła zdrowego żywienia i tym samym, wprowadzić w życie dobre zwyczaje żywieniowe. Jedzenie może nas bawić, może nas cieszyć, może być piękne i smakować cudownie w dobrym towarzystwie. Dla mnie? Zachwycający koncept. Jeszcze za wcześnie, by mówić o efektach, ponieważ dopiero zaczynam wdrażać się w proponowany system.

Największą zaletą rozwiązań proponowanych w książce, jest moim zdaniem prostota. Nie trzeba wchodzić w skomplikowane obliczenia i szukać nieoczywistych rozwiązań. To całkiem nowe podejście do odżywiania i do diety, które, jak mam wrażenie, wielu osobom wydawało się po prostu niemożliwe do zrobienia. Tymczasem jest to możliwe i warto spróbować. Mocno ugruntowana motywacja i brak rygorystycznych ograniczeń, dają olbrzymią nadzieję na uniknięcie efektu jojo. Elżbieta Tarasiuk

Przeczytałam „Jedz dobrze i nie tyj” i choć informacje zawarte w książce uważam za cenne, a porady za wartościowe, to najbardziej zainteresował mnie DrDietman. Interesują mnie nowe technologie oraz sposoby ich wykorzystania. Również w temacie diety i zdrowego żywienia. Bardzo podoba mi się idea przedstawiona w książce. Nie chodzi, bowiem o to, aby nakładać na drugiego...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Przyznam szczerze, że ociągałam się z przeczytaniem „Jedz dobrze i nie tyj”. Myślałam sobie „kolejny poradnik, we wszystkich piszą to samo”, albo „nie mam ochoty po raz kolejny czytać o tym, jak i czego nie jeść. To i tak nic nie daje”. Pewnie to znasz. Jednak w sobotnie popołudnie, na leżaku, zdecydowałam się otworzyć książkę, ten „ostatni raz”. Zaczęłam czytać, i z każdą stroną robiło się ciekawiej i ciekawiej…. Teraz mogę stwierdzić, że była to najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć.
Dlaczego?
Na wstępie, pierwsze co rzuca się w oczy, okładka. Niby jest powiedzenie „nie oceniaj książki po okładce”, jednak przyznam szczerze, szata graficzna mnie przyciągnęła.
Moim zdaniem, książka „Jedz dobrze i nie tyj” może być ratunkiem dla wielu osób. Zarówno dla tych, które walczą z rzuceniem zbędnych kilogramów, jak i dla tych, którzy cierpią na nietolerancje pokarmowe. Osobiście, zaliczam się do tej drugiej grupy odbiorców, i jakie było moje zdziwienie, gdy znalazłam pomoc również dla siebie.
Dzięki książce uświadomiłam sobie, bez pomocy lekarzy, za co odpowiadają poszczególne składniki odżywcze, szczególnie te, których mi brakuje. Dla wielu osób, w tym dla mnie, chodzenie do przychodni z tym samym problemem staje się uciążliwe. Trudno trafić na kogoś, kto odpowiednio wszystko objaśni, a jak objaśni, to nie ukrywajmy, najczęściej nic z tego nie rozumiemy i nie zapamiętujemy.
Książka „Jedz dobrze i nie tyj” jest napisana prostym, przystępnym dla każdego językiem. Zawiera zbiór najpotrzebniejszych informacji, po które w każdej chwili możemy sięgnąć. Po jej przeczytaniu, zrozumiałam, jak wielki wpływ miał niedobór poszczególnych witamin na funkcjonowanie całego organizmu. W ten sposób znalazłam motywację do zmiany odżywiania! Czuję się o niebo lepiej!
Szczególnie, książkę polecam tym, którzy walczą ze zbędnymi kilogramami. Właśnie, „walczą”, to słowo klucz, ponieważ to nie musi być walka, da się jeść tak jak się lubi i chudnąć!
Tak, to jest możliwe.
Brak wyrzutów sumienia z podjadania, brak stałej kontroli posiłków… Brzmi zachęcająco, prawda?
Jeżeli już nie masz siły, ochoty, pomysłów ani nadziei, swoją recenzją pragnę przekazać Tobie motywację. Nic nie jest stracone, dopóki sam/sama się nie poddasz. Przesyłam Wam motywację, oraz gorąco zachęcam do przeczytania książki, po której, odniesiecie swój sukces będąc szczęśliwi!

Przyznam szczerze, że ociągałam się z przeczytaniem „Jedz dobrze i nie tyj”. Myślałam sobie „kolejny poradnik, we wszystkich piszą to samo”, albo „nie mam ochoty po raz kolejny czytać o tym, jak i czego nie jeść. To i tak nic nie daje”. Pewnie to znasz. Jednak w sobotnie popołudnie, na leżaku, zdecydowałam się otworzyć książkę, ten „ostatni raz”. Zaczęłam czytać, i z każdą...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Jedz dobrze i nie tyj


zgłoś błąd