Crush the King

Okładka książki Crush the King
Jennifer Estep Wydawnictwo: Harper Voyager Cykl: Crown of Shards (tom 3) fantasy, science fiction
432 str. 7 godz. 12 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Crown of Shards (tom 3)
Tytuł oryginału:
Crush the King
Wydawnictwo:
Harper Voyager
Data wydania:
2020-03-17
Data 1. wydania:
2020-03-17
Liczba stron:
432
Czas czytania
7 godz. 12 min.
Język:
angielski
ISBN:
9780062797698
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
6,0 6,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,0 / 10
4 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1320
58

Na półkach: , , ,

Już pomijając to, że to całkiem przeciętne (choć raczej z tych słabszych - bliżej jej do 4 niż do 6) fantasy, większość bohaterów jest jednowymiarowa i prawie zawsze wszystko układa się po myśli głównej bohaterki - nihil novi, większość fantasy na rynku tak wygląda i oscyluje między przeciętnością a beznadziejnością. Szybko się takie książki czyta i równie szybko się o nich zapomina. Jest parę satysfakcjonujących momentów, a jednym z największych plusów jest dla mnie to, że główna bohaterka jest starsza niż jej odpowiedniki w pozycjach tego typu - blisko jej do 30-stki. To co jednak skłoniło mnie do napisania tej opinii (bo zazwyczaj nie chce mi się tego robić) to sposób użycia obcego języka przez autorkę, a dokładniej języka niemieckiego. (Jeśli się mylę co do języka to proszę dać znać - usunę tę część opinii. Jestem jeddnak na tyle przekonana, że na razie to zostawiam.)

Fantastyka to gatunek, gdzie liczy się kreatywność. Autorzy prześcigają się w wymyślaniu nazw fikcyjnych krajów, miast, czy nawet imion. Jeśli ktoś kiedyś był zainteresowany pisaniem w tym stylu to pewnie wie, że istnieją niezliczone generatory nazw, blogi z poradami, fora dyskusyjne itp.. Rynek jest już jednak zalany falą tego typu pozycji, a kreatywność ludzka ma jakieś granice. Zresztą nie każdy jest Tolkienem, który miał wiedzę, pasję i cierpliwość do stworzenia całych systemów językowych, mitologii i kultur. Niektórzy chcą po prostu przekazać swoją historię i tyle – nie widzę w tym nic złego. Czytanie wyrazów wyglądających jakby kot przebiegł po klawiaturze i próba ich zapamiętania jest męcząca. Dlatego jak najbardziej zrozumiałe jest, że autorzy próbują czerpać z innych języków – w końcu taki wyraz brzmi trochę egzotycznie, a jednak trochę znajomo – jak coś, co może gdzieś tam istnieć. I właśnie po tym (za) długim wstępie przechodzę wreszcie do sedna.

Jennifer Estep zdecydowała się na zapożyczanie wyrazów z języka niemieckiego i tworzenie słów bazując na nich. No okej, gdzie tu jest problem? Otóż problem jest taki, że widać jak na dłoni, że tego języka nie zna. I jeszcze ten fakt to nic złego. Ale w momencie gdy autorka konsultuje się z google translatorem zamiast z „native speaker’em” czy tłumaczem i w efekcie zostaje wydana książka pełna wyrazów i fraz, które m.in. zawierają błędy ortograficzne (wedle zasad języka niemieckiego, oczywiście), to jednak coś jest nie tak.

Na szczęście nie ma aż tak wiele tych wyrazów, niestety jednak widzimy je często (Pani Estep ma ogromny problem z powtarzaniem się – spokojnie można by było zedytować tę książkę tak, żeby uciąć około 1/5). Pozwolę sobie więc wypisać moje spostrzeżenia:
>> Pomijam brak używania rodzajników, to akurat jest jak dla mnie na plus
>>„Tanzen Freund” i „Tanzen Falter” jako nazwy tańców. Okej, rzeczowniki z wielkiej litery, do tego brzmi „legitnie”. W czym problem? Po pierwsze, „tanzen” to bezokolicznik, a reszta to rzeczowniki. W języku angielskim możemy zestawiać niektóre czasowniki/bezokoliczniki z rzeczownikami i wychodzi z tego logiczne wyrażenie (wtedy staje się to przymiotnikiem odczasownikowym, np. „dancing queen” jak już jesteśmy w temacie tańca). W niemieckim wychodzi z tego zlepek dwóch wyrazów – tańczyć przyjaciel i tańczyć motyl.
>>„geldjager” jako nazwa grupy. Po pierwsze, to rzeczownik – dlaczego jest z małej litery? Po drugie, ten wyraz istnieje: Geldjäger – poszukiwacz/e skarbów (taka sama liczba mnoga). Przy multum klawiatur online czy funkcji worda nie jest problemem wyszukanie „a” z umlautem, ale jest jeden akceptowalny sposób na obejście tego: „ae”na miejsce „ä”. Tak niewiele, a tyle zmienia…
>>Najlepsze zostawiłam na koniec. To właśnie skłoniło mnie do napisania tej tyrady. Otóż mamy takie trzy wyrazy: „kronekling” – nazwa gry karcianej, ‘”geldkrone” i „silberkling” – dwie istotne karty. Pierwsze rzuca się w oczy to, że to rzeczowniki, a są z małej litery. Jeśli nawet pominiemy nazwy kart, to dlaczego nazwa tańca jest z wielkiej litery, a nazwa gry karcianej (która jest w tym przypadku turniejem objętym długą tradycją) z małej? Dziwne, ale da się przeżyć. Zanim więc przejdę wreszcie do sedna, najpierw to, co jest okej: Krone=korona, silber=srebrny, wyrazy proste łączące się w wyraz złożony – niemiecki jest z tego znany. Problem pojawia się, gdy użyte wyrazy znaczą coś zupełnie innego. Mamy tu grę, w której najważniejsze karty to srebrny miecz i złota korona, w zamierzeniu mającą nosić wdzięczną nazwę „korona (i?) miecz” od tychże kart. Jednak gdy domieszamy do tej koncepcji nieznajomość języka i brak umiejętności efektywnego korzystania z dobrych słowników online, to wychodzi:
1) geldkrone – Geld to złoto/pieniądze. Złota korona/korona ze złota to Goldkrone lub Krone aus Gold.
2)silberkling – w zamierzeniu, oczywiście, srebrny miecz. Co powinno być? Silberschwert to srebrny miecz. Silberklinge to srebrne ostrze. Natomiast wyszło połączenie „ze srebra” i „dzwonić/brzmieć” w 2 os. lp. trybu rozkazującego. Może ktoś kojarzy taką niemiecką kolędę/świąteczną piosenkę o wdzięcznym tytule: „Kling, Glöckchen”? Bo odkąd przeczytałam ten wyraz, za każdym razem gdy na niego trafiłam, w głowie rozbrzmiewał mi refren.
3)kronekling – pomijając oczywiście wyżej przytoczone użycie błędnego słowa, wyraz złożony może mieć łącznik pomiędzy wyrazami składowymi (s/en/n/er/e/ens ) w środku. Jednak to już skomplikowane zasady.

Może czepiam się szczegółów. Może powinnam chwilę się pośmiać, zignorować i o tym zapomnieć – ot kolejna przeciętna powieść fantasy z nietypowymi błędami. Pewnie większość tego nie zauważy – w końcu to książka skierowana przede wszystkim w pierwszej kolejności do odbiorców anglojęzycznych. Podejrzewam, że w szczególności do Amerykanów. Niemiecki nie jest popularnym językiem, a już na pewno nie w Stanach. A jednak żyjemy w jednej globalnej wiosce. Ludzie zazwyczaj znają co najmniej dwa języki. Migrują/podróżują w różne miejsca. Internet jest pełen wszelkich narodowości i w komentarzach czy na forach można natknąć się na dowolny język. Książki są tłumaczone. Naprawdę nie jest wcale mądre zakładać, że czytelnicy nie znają podstaw jakiegoś języka, bo jest mało popularny. Poza tym, np. rodowity Niemiec przeczyta to i poczuje się obrażony, że jego język został tak okaleczony. Bo czy nam, osobom posługującym się językiem polskim, byłoby miło podczas czytania np. francuskiej noweli natrafić na wyrazy z błędami ortograficznymi, o błędnym znaczeniu czy nielogicznie ze sobą zestawione? Ile osób denerwuje się gdy widzi komentarz Polaka, a w nim np. „bynajmniej” użyte zamiast „przynajmniej”. Niektórzy mają to gdzieś, a jednak sporo osób poczuje dyskomfort lub złość, a nawet będzie miało problemy ze zrozumieniem przekazu. Po coś istnieją te wszystkie zasady – gramatyka, interpunkcja, idiomy. Uważam więc, że wydanie takiej książki do sprzedaży jest po prostu nietaktowne. Szczególnie że, jak już na samym początku wspominałam, wystarczyłaby konsultacja z kimś posługującym się niemieckim biegle. W dobie internetu można nawet rzucić pytanie o poprawność w mediach społecznościowych, bo przy dużych zasięgach zawsze się znajdzie ktoś obeznany w temacie i chętny do pomocy. Dlatego uważam, że to co wyszło jest po prostu przykre i godzące w inteligencję czytelników.

* Mój niemiecki oscyluje między poziomami B2 i A1, więc jeśli popełniłam jakiś błąd, to byłabym wdzięczna za wiadomość – poprawię. Co prawda w przeciwieństwie do autorki zrobiłam „risercz”, ale nie chciałabym szerzyć nieprawdziwych informacji przez moją niską znajomość języka. I jeszcze raz, na wszelki wypadek dodam - pominęłam rodzajniki, nawet w "poprawnych wersjach".

** Jeśli ktoś doczytał do końca, to szczerze podziwiam. Sama nie wiem dlaczego tak się rozpisałam. Planowałam być produktywna. A ta opinia miała mi zająć ~15 min i miała zawierać krótszą wersję pierwszego akapitu, typ pojawiających się błędów i przypadek słowa „kling”. A wyszło to.

*** Ale serio, „Kling, Glöckchen” dalej cały czas gra mi w głowie. Pomocy ;_;

Już pomijając to, że to całkiem przeciętne (choć raczej z tych słabszych - bliżej jej do 4 niż do 6) fantasy, większość bohaterów jest jednowymiarowa i prawie zawsze wszystko układa się po myśli głównej bohaterki - nihil novi, większość fantasy na rynku tak wygląda i oscyluje między przeciętnością a beznadziejnością. Szybko się takie książki czyta i równie szybko się o nich...

więcej Pokaż mimo to

8
Reklama

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Crush the King


Reklama
zgłoś błąd