Hellblazer. Tom 3

Okładka książki Hellblazer. Tom 3
Steve DillonGarth Ennis Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Hellblazer Wyd. Zbiorcze (tom 3) komiksy
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
komiksy
Cykl:
Hellblazer Wyd. Zbiorcze (tom 3)
Tytuł oryginału:
Garth Ennis Hellblazer vol. 1
Wydawnictwo:
Egmont Polska
Data wydania:
2020-03-11
Data 1. wyd. pol.:
2020-03-11
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328142961
Tłumacz:
Paulina Braiter-Ziemkiewicz, Marek Starosta
Tagi:
komiksy John Constantine używki demony
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Punisher. Marvel Knights Tom 2 Steve Dillon, Garth Ennis, Joe Quesada
Ocena 8,3
Punisher. Marv... Steve Dillon, Garth...
Okładka książki ChłoPAKI. Droga Becky Russ Braun, Garth Ennis
Ocena 6,8
ChłoPAKI. Drog... Russ Braun, Garth E...
Okładka książki Peacemaker: Disturbing the Peace Garry Brown, Garth Ennis, Lee Loughridge
Ocena 6,0
Peacemaker: Di... Garry Brown, Garth ...
Okładka książki Punisher. Marvel Knights Tom 1 Dougie Braithwaite, Steve Dillon, Garth Ennis
Ocena 8,2
Punisher. Marv... Dougie Braithwaite,...

Podobne książki

Okładka książki Hellblazer. Tom 4 Steve Dillon, Garth Ennis, William Simpson
Ocena 7,8
Hellblazer. Tom 4 Steve Dillon, Garth...
Okładka książki Hellblazer. Tom 2 Brian Azzarello, Giuseppe Camuncoli, Guy Davis, Marcelo Frusin, Rafael Grampa, Lee Loughridge, James Sinclair, Cameron Stewart
Ocena 7,3
Hellblazer. Tom 2 Brian Azzarello, Gi...
Okładka książki Hellblazer. Tom 1 Brian Azzarello, Richard Corben, Steve Dillon, Marcelo Frusin, Lee Loughridge, Pamela Rambo, James Sinclair, Dave V. Taylor
Ocena 7,5
Hellblazer. Tom 1 Brian Azzarello, Ri...
Okładka książki DMZ- Strefa Zdemilitaryzowana. Tom 1 Riccardo Burchielli, Brian Wood
Ocena 7,0
DMZ- Strefa Zd... Riccardo Burchielli...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,5 / 10
51 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
157
74

Na półkach: ,

Garth Ennis – „Hellblazer” tom 1 (Ennisa, lub 3 całości)
To moje pierwsze spotkanie z komiksowym Johnem Constantinem. Jestem wielkim fanem filmu z 2005 roku, w którym Keanu Reeves wcielał się w tytułową rolę nałogowego palacza, który przez całe życie walczy z demonami, odsyła je do Piekła i ma nadzieję że sam do niego po śmierci nie trafi, chociaż jego los zdaje się być od dawna przesądzony.
Run Gartha Ennisa w tym zbiorczym wydaniu obejmuje oryginalne historie z zeszytów #41-56, wydanych przez DC Comics. Za rysunki odpowiadają William Simpson, Steve Dillon oraz David Lloyd, i muszę przyznać że z początku niespecjalnie mi te grafiki i ich styl przypadły do gustu. Kojarzą mi się mocno z TM-Semicami z początku lat 90’. Z biegiem czasu jednak stwierdziłem że pasują do scenariusza Ennisa świetnie i zazębiają się doskonale z jego historiami. Komiks prowadzi nas i rozkręca się bardzo powoli, więc jeśli od pierwszych stron oczekujecie hordy zombiaków i krwawej jatki, to musicie uzbroić się w cierpliwość i poczekać. A naprawdę jest na co. Kilka początkowych historii, to bardziej dramat i obyczaj, ponieważ Constantine nie zajmuje się demolowaniem demonów, nie tłucze namiętnie swoich przeciwników i nie studiuje okultyzmu, a…umiera. Powoli wykańcza go rak płuc, ponieważ John od kilkudziesięciu lat pali po dwie paczki dziennie. Czując się coraz gorzej, wymiotując krwią i dziwną czarną mazią postanawia zrobić coś dobrego dla bliskich mu osób. Przede wszystkim oddać „długi”, przeprosić i pogodzić się z tymi których w jakiś sposób skrzywdził. A nie jest to dla niego wcale takie proste jak mogłoby się wydawać, bo jego twardy i nieustępliwy charakter egoisty nie ułatwia zadania. Całe swoje życie wykorzystywał zarówno postronnych ludzi, jak i przyjaciół do własnych celów, wielokrotnie ich krzywdził i ranił, ale nigdy nie kajał się i nie starał poprawić relacji z nimi. Teraz, w obliczu nieuniknionego końca, kiedy doskonale zdaje sobie sprawę z tego gdzie za chwilę trafi, postanawia wybielić nieco swój wizerunek i zamazać nieco grzechy przeszłości. Odwiedza starych znajomych, ale także poznaje nowych, niestety śmierć zdaje się podążać za nim krok w krok i w wielu przypadkach niestety są to ich ostatnie wspólne chwile. Przepełnione prawdą, historiami z przeszłości i sentymentem nieprzystającym wręcz do charakteru Johna. Znamy go jako buca, śmieszka, skupionego jedynie na sobie nieustraszonego pogromcę demonów – i na szczęście hardość jego charakteru i sposób bycia bardzo szybko się przydaje. Ponieważ łączy fakty i ustala czym jest to dziwne coś co systematycznie z siebie wyrzyguje. Wpada w furię i stawia sobie za cel wbicia jeszcze jednej szpili złu. Kiedy przybywa do Irlandii aby odwiedzić dawno nie widzianego przyjaciela Brendana Finna, jego umiejętności i doświadczenie powodują, że całe Piekło wybucha wściekłością. Nawet w obliczu śmierci, nie mając już tak naprawdę żadnego wyjścia z tej nieciekawej sytuacji, Constantine nie porzuca swego stylu bycia i doprowadza do wściekłości Jednego z Trzech, wysoko postawionego mieszkańca czeluści, którego udaje mu się sprytnie oszukać i odesłać tam skąd wypełzł. Przy okazji czyniąc dobry uczynek dla przyjaciela. I zaczyna mu się to podobać. Jeśli ma odejść, jeśli czeka go nieskończoność w męczarniach i bólu, to chce to zrobić na własnych warunkach i po swojemu. I akcja zaczyna przyspieszać!
Nasz bohater jest nadal dość zagubiony i pogodzony z losem, ale zaczyna kombinować i stara się wymyślić sposób żeby jednak odwlec nieuniknione i wymknąć się śmierci spod topora. Wpada na pomysł pewnego fortelu, pozornie niemożliwego wręcz do wykonania i oczywiście jak to Constantine – próbuje za pomocą wiedzy, charyzmy i nieustępliwości dokonać cudu, który spowoduje że nadal będzie mógł robić to co kocha, a nie być rozrywanym na strzępy w czeluściach i mroku. Rozpoczyna bardzo niebezpieczną grę ze Złem i jakimś przedziwnym zrządzeniem losu udaje mu się osiągnąć sukces. Wygrywa i nie dość że przeżywa, to zostaje też uleczony z raka, który toczył jego gnijące powoli ciało. Mało tego doprowadza do sytuacji gdzie Zło nie może nawet myśleć o zemście i odegraniu się na tym irytującym śmiertelniku. Miejmy przynajmniej taką nadzieję…
John, jak nowonarodzony może wrócić do tego co lubi najbardziej – palenia, picia i pokonywania kolejnych potworów. A tych ostatnich nie brakuje. Od tego momentu coraz więcej w komiksie pojawia się duchów, zjawisk paranormalnych, demonów, upiorów i wszelkiej maści nadnaturalnego syfu, z którym Constantine jako jeden z najlepszych, musi sobie poradzić. Poszczególne zeszyty przybliżają nam przeróżne historie – jedne mniej, inne bardziej mroczne. Są też opowieści całkiem pozytywne, co jest w sumie zaskoczeniem. Wszystko od tego momentu mknie do wielkiego finału tego tomu, który jest już przesycony czystą grozą. I tą nadnaturalną i tą czającą się w ludziach – i ciężko powiedzieć jednoznacznie która jest gorsza. Pazerność, brak hamulców, egoizm, pieniądze i władza mieszają bohaterom tych zeszytów w głowach. Chęć spełniania chorych marzeń, wynaturzone żądze są na porządku dziennym, a biedny John co chwilę wrzucany jest w kolejne śledztwo, w którym musi stawiać czoła brutalności i obrzydliwościom których dopuszczają się ludzie aby zdobyć to czego pragną i zaspokoić swe nieludzkie fantazje.
Nasz protagonista w swym zniszczonym prochowcu i z nieodłącznym papierosem w ustach, pomaga. A po ciężkich bojach z demonami i potworami w ludzkiej skórze wraca do domu. Ale to nie są powroty które zna. Nie ma już pustego pokoju, zimna i samotności. John wraca do ciepłego, pachnącego mieszkania, bo nie jest już sam! I także dzięki temu widać w nim pewne zmiany, staje się nieco delikatniejszy i bardziej otwarty na dobroć, która drzemie w ludziach. Mimo tego jaki jest, ma swoje przemyślenia, wspomnienia i pamięta o strachu który nie tak dawno czuł niemalże nieustannie. Jako że jest wyczulony na świat niematerialny, a także ma wyrobioną reputację nieposkromionego i nieco szalonego zabójcy wszelkiego zła, zgłaszają się do niego czasem przedziwne istoty chcące zwerbować go na swoją stronę lub oferujące mu pracę. Biorąc pod uwagę jego umiejętności i charakter, możecie domyślić się jak te spotkania się kończą 😉
Ale zło nie śpi, przeciwnicy są coraz potężniejsi, a ludzka głupota i zachłanność klasycznie nie zna granic. Aby czytelnik nie znużył się pomysłami i historią Constantine’a naturalną koleją rzeczy jest rzucanie mu pod nogi coraz większych kłód i stawianie na jego drodze co i raz straszniejszych i trudniejszych do pokonania przeciwników. Same scenariusze nie są specjalnie skomplikowane i łatwo domyślić się którą ścieżką scenarzysta pójdzie, niemniej czyta się kolejne zeszyty z zapartym tchem i ciekawością. Mimo że to do bólu klasyczny układ – jeden bohater na którym opiera się całokształt projektu, więc nietrudno domyślić się, że raczej musi przeżyć każde spotkanie ze złem. Pakty, układy i próby „zakręcenia” fabuły jego kolejnych przygód doceniam, ale nadal nie tworzą one specjalnej głębi.
John Constantine to człowiek którego nie da się nie lubić. Zawadiaka, cwaniak, pewny siebie twardziel, stereotyp detektywa dla którego nie ma zbyt ciężkiego zadania. Charyzmatyczny kozak, co chwilę wdający się w bójki i pyskówki, nieważne czy ma przed sobą potwora z Piekła rodem czy wysoko postawionego arystokratę. Robienie sobie z każdego jaj i uważanie siebie samego za nieustępliwego i najlepszego w swoim fachu nadaje tej postaci głębi i wielowymiarowości. I mimo że przejaskrawione często mocno, podoba się czytelnikom i mnie także się spodobało. John wzbudza sympatię i śledzimy jego losy z zapartym tchem, przerzucając te ponad 400 stron w tempie ekspresowym chcąc dowiedzieć się z czym za chwilę przyjdzie mu się zmierzyć i czy w końcu znajdzie się ktoś lub coś czemu być może nie podoła. Ciekawym zabiegiem jaki wykorzystuje Garth Ennis w swych opowieściach o Constantinie, jest ukazanie pewnej równowagi zła. To znaczy, prawie tyle samo jest zła nadnaturalnego, piekielnego czy demonicznego co tego które żyje w człowieku i które wynika z jego charakteru, chęci bycia lepszym, posiadania władzy czy zaspokojenia swoich chorych i wynaturzonych fantazji. Dzięki takiemu zobrazowaniu rzeczywistości Hellblazera, łatwiej możemy się utożsamić z jego bohaterami i przyjąć iż świat ten nie różni się specjalnie od tego naszego, prawdziwego. Oczywiście pomijając pałętające się po ulicach trupy i Króla Wampirów czającego się w lesie 😉
Mariaż grozy i przygody, to według mnie jeden z najlepszych sposobów na przyciągnięcie czytelnika lub widza. Każdego z nas kręci nieznane i to czego nie możemy doświadczyć w prawdziwym życiu. Chętnie sięgnęlibyśmy po magię, kręcą nas okultystyczne rytuały i seanse z tabliczką Ouija. Ale jednocześnie potrzebujemy mocnego zakotwiczenia w rzeczywistości, furtki której nie domykamy dla własnego bezpieczeństwa. Fajnie jak jest też ktoś, kto ma wiedzę i umiejętności by w razie gdybyśmy zapuścili się zbyt daleko w mrok, mógł nam pomóc wrócić do światła…
Ja zdecydowanie serię o Hellblazerze polecam, bo jest to świetna zabawa i doskonale spędzony czas. Oczywiście tradycyjnie ukłony należą się EGMONTowi i jego zbiorczym wydaniom, które klasycznie powalają jakością i wykonaniem. Zabieram się za tom drugi, bo na początku października ukaże się kolejny, także ze scenariuszami Gartha Ennisa, a chciałbym być na bieżąco z serią. Bez odbioru.

Garth Ennis – „Hellblazer” tom 1 (Ennisa, lub 3 całości)
To moje pierwsze spotkanie z komiksowym Johnem Constantinem. Jestem wielkim fanem filmu z 2005 roku, w którym Keanu Reeves wcielał się w tytułową rolę nałogowego palacza, który przez całe życie walczy z demonami, odsyła je do Piekła i ma nadzieję że sam do niego po śmierci nie trafi, chociaż jego los zdaje się być od...

więcej Pokaż mimo to

avatar
757
473

Na półkach: , ,

7/10 – BARDZO DOBRY

Scenariusz – 7/10
Po dwóch tomach napisanych przez Brian Azzarello, Egmont postanowił cofnąć się w czasie i przedstawić czytelnikom „Hellblazera” w adaptacji Gartha Ennisa. Czemu wydawnictwo zdecydowało się opublikować poszczególne runy akurat w takiej kolejności? Tego nie wiem, niemniej jedna opowieść niespecjalnie wpływa na drugą, więc nie ma sensu się tym przesadnie przejmować. Warto jednak porównać wersje obu scenarzystów, ponieważ różnią się od siebie niemal w każdym aspekcie. Po pierwsze i najważniejsze samą osobą głównego bohatera. Constantine w ujęciu Azzarello to antypatyczny, bezwzględny buc, natomiast w wersji Ennisa to nadal cham, ale zdecydowanie bardziej ludzki. Inny jest również styl narracji, kiedy Amerykanin stawiał na oszczędną, mroczną estetykę kryminału noir, to Irlandczyk lubował się w bardziej rozwlekłej opisowej konwencji. Wreszcie natężenie wątków paranormalnych. Azzarello ograniczał je do niezbędnego minimum, Ennis czerpał z nich pełnymi garściami. Pierwszy tom runu wiecznie wkurzonego Irlandczyka składa się z dwóch dłuższych historii i kilku krótszych, przeważnie jednozeszytowych epizodów. Scenarzysta mocniej skupia się na wewnętrznych rozterkach protagonisty, od razu wystawiając go na mocny strzał. „Śmiertelna zależność” rozpoczyna się w momencie, gdy Constantine dowiaduje się, że wypalane w hurtowej ilości papierosy, sprowadziły na niego nieuleczalnego raka. John nie ma zamiaru jednak poddać się bez walki. Historia ta jest bardzo emocjonalna (Ennis przedstawia Constantine’a jako człowieka bardzo ceniącego sobie przyjaźń) i w fajny sposób łączy ze sobą wątki zarówno mistyczne jak i obyczajowe. Opowieść jest lekko przegadana, ale nadrabia bardzo fajnie zakrojoną intrygą, w której bohaterowi udaje się oszukać samego diabła. Warto wspomnieć, że kilka rozwiązań z tego komiksu zaczerpniętych zostało do adaptacji filmowej przygód Johna Constantine’a. Po tym znakomitym początku nastąpił czas krótszych i mniej znaczących historii. Protagonista zyskuje miedzy innymi nowych przyjaciół („Pan tańca”), ale dorabia się też kolejnych bardzo potężnych wrogów („Nadzwyczajne życiorysy”). Druga dłuższa opowieść to powrót do bardzo wysokiego poziomu. „Królewska krew” łączy w sobie kilka ciekawych wątków – jest krwiożerczy demon, tajemniczy dekadencki klub dla wpływowych ludzi oraz legenda Kuby Rozpruwacza. Fabuła tej opowieści jest bardziej brutalna i dynamiczna od pozostałych zawartych w tym albumie, ale wyróżnia się też wciągającą intrygą i mrocznym klimatem. Na sam koniec zostaje jeszcze jeden krótki epizod, którego najmocniejszą stroną jest niespodziewanie mocny finał.

Ilustracje – 4/10
Niestety ilustracje do tego komiksu prezentują się bardzo nijako. Prace głównego rysownika Willa Simpsona wyglądają niechlujnie i są mało wyraziste. Twarze szkicowanych przez niego postaci często przybierają jakieś dziwne grymasy, albo zwyczajnie nie trzymają proporcji. Pojedyncze epizody ilustrowane przez pozostałych rysowników wcale nie wyglądają dużo lepiej. Wrażenie bylejakości potęguje uboga kolorystyka. Wygląda na to, że odpowiedzialny za nią Tom Ziuko poszedł sobie na wagary i większość kadrów zamknął w góra trzech barwach.

Wydanie i dodatki – 7/10
Twarda oprawa, papier kredowy i ponad czterysta stron do przeczytania. Do tego kilka bonusów, a wśród nich wstęp Gartha Ennisa oraz krótki tekst opisujący pokrótce zagadnienia poruszane przez różnych scenarzystów w serii „Hellblazer”.

Podsumowanie
Pierwszy tom „Hellblazera” w adaptacji Gartha Ennisa to komiks bardzo dobry, a momentami wręcz znakomity. Na jego kartach Constantine obcuje z duchami, stawia czoła demonom, a nawet paktuje z samym diabłem. Ale nie tylko klimat niesamowitości i zjawiska paranormalne stanowią o sile tego albumu. Ennis mocniej zgłębia również wnętrze protagonisty. Testuje jego psychikę, zrzucając mu na głowę między innymi chorobę nowotworową oraz śmierć przyjaciół. I to właśnie eksploracja duszy bohatera, pozwala temu komiksowi nabrać więcej głębi i mocy. Szkoda jedynie, że za kapitalną sferą fabularną nie nadążą bardzo uboga warstwa graficzna. Nie zmienia to jednak faktu, że album ten zdecydowanie wart jest polecenia.

***

ZAWARTOŚĆ
Hellblazer vol.1 #41-50, 52-56 (maj 1991 – luty 1992, kwiecień - sierpień 1992)

SCENARIUSZ
Garth Ennis

ILUSTRACJE
Szkic: Will Simpson, Mike Hoffman, Steve Dillon, David Lloyd
Tusz: Mark Pennington, Malcolm Jones III, Tom Sutton, Mark McKenna, Kim DeMulder, Stan Woch, Steve Dillon, Will Simpson, David Lloyd
Kolor: Tom Ziuko, David Lloyd

DODATKI
Wstęp Gartha Ennisa.
Okładki wydań zeszytowych.
Krótki tekst pt. „Hellblazer, piekło jest wybrukowane dobrymi autorami”.
Biogramy twórców – Gartha Ennisa, Willa Simpsona, Steve’a Dillona i Davida Lloyda.
Dwie grafiki z okładkami alternatywnymi.

WYDANIE
Wydawca: Egmont
Wydawca oryginału: DC Comics
Cykl: Vertigo
Seria: Hellblazer
Data wydania: 11 marzec 2020
Tłumacz: Paulina Braiter, Marek Starosta
Format: 170 x 260 mm
Liczba stron: 416
Okładka: Twarda
Papier: Kredowy
Druk: Kolor
ISBN-13: 9788328142961
Cena okładkowa: 119,99 zł

7/10 – BARDZO DOBRY

Scenariusz – 7/10
Po dwóch tomach napisanych przez Brian Azzarello, Egmont postanowił cofnąć się w czasie i przedstawić czytelnikom „Hellblazera” w adaptacji Gartha Ennisa. Czemu wydawnictwo zdecydowało się opublikować poszczególne runy akurat w takiej kolejności? Tego nie wiem, niemniej jedna opowieść niespecjalnie wpływa na drugą, więc nie ma sensu...

więcej Pokaż mimo to

avatar
7055
6004

Na półkach: , , , , ,

GO TO HELL

Po wydaniu rewelacyjnych opowieści z serii „Hellblazer” pisanych przez Briana Azzarello, wydawnictwo Egmont poszło za ciosem i wypuściło właśnie na rynek pierwszy tom zbiorczego wydania runu Gartha Ennisa. Runu uznawanego powszechnie za najlepsze, co seria ma do zaoferowania. I całkiem, słusznie, bo niniejszy album, zawierający w sobie uważane za jeden z najlepszych komiksów w historii „Niebezpieczne nawyki”, to kawał poruszającej, wciągającej i niebanalnej rozrywki z ambicjami, wyłącznie jednak dla dorosłych czytelników.

John Constantine umiera. Złośliwy nowotwór płuc – tak brzmi jog wyrok. Mając przed sobą perspektywę szybkiej i dalekiej od przyjemnej śmierci, Constantine, wieczny cynik i cham, zimny facet, który niczym się nie przejmował, wpada w panikę i gotów jest poruszyć Niebo, Ziemię, a nawet Piekło, byle szukać ratunku. Czy ma na niego jakiekolwiek szansę?

Całość recenzji na moim blogu: https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2020/04/hellblazer-garth-ennis-tom-1-garth.html

GO TO HELL

Po wydaniu rewelacyjnych opowieści z serii „Hellblazer” pisanych przez Briana Azzarello, wydawnictwo Egmont poszło za ciosem i wypuściło właśnie na rynek pierwszy tom zbiorczego wydania runu Gartha Ennisa. Runu uznawanego powszechnie za najlepsze, co seria ma do zaoferowania. I całkiem, słusznie, bo niniejszy album, zawierający w sobie uważane za jeden z...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
1106
696

Na półkach: , , ,

Swietny komiks o przygodach Johna Constantine. Bardzo dobrze sie go czyta, ma wciagajaca fabule i ciezko sie od niego oderwac.
Kreska nie jest idealna i nie do konca mi sie spodobala, ale nie jest zle.
Komiks bardzo polecam.

Swietny komiks o przygodach Johna Constantine. Bardzo dobrze sie go czyta, ma wciagajaca fabule i ciezko sie od niego oderwac.
Kreska nie jest idealna i nie do konca mi sie spodobala, ale nie jest zle.
Komiks bardzo polecam.

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Hellblazer. Tom 3


Reklama
zgłoś błąd