In the Dream House

Okładka książki In the Dream House
Carmen Maria Machado Wydawnictwo: Graywolf Press biografia, autobiografia, pamiętnik
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Wydawnictwo:
Graywolf Press
Data wydania:
2019-11-05
Data 1. wydania:
2019-11-05
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
angielski
ISBN:
1644450038
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
8,4 8,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Pośród lasu Tamra Bonvillain, Danai Kilaidonis, Carmen Maria Machado
Ocena 6,1
Pośród lasu Tamra Bonvillain, D...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
8,4 / 10
11 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
622
126

Na półkach: ,

„Wspomnienia są, w swej istocie, aktem wskrzeszenia. Memuaryści i memuarystki odtwarzają przeszłość, rekonstruują dialog. Przywołują sensy wydarzeń dawno już zapomnianych. Zlepiają w jedno cząstki wspomnień i szkiców, i faktów, i spostrzeżeń, toczą z nich kulę i ugniatają na płasko”


Carmen Maria Machado „W domu snów” opisuje zawiłości nadużyć w związkach queer. W formie pamiętnika opisuje o przerażającym, pełnym przemocy związku z dziewczyna, która ją upokarzała, groziła i kontrolowała. Światło, jakie rzuca na nadużycia w związkach homoseksualnych, jest zdumiewające. W każdym z krótkich rozdziałów opisuje przerażenie i zamieszanie, które odczuwała, zwięźle i z dokładnymi szczegółami. Życie kobiety nie jest bowiem zawsze usłane różami, a w wielu przypadkach staje się ono istnym horrorem.

Nie jest to łatwa pozycja, gdyż tematyka nie jest prosta. Nie jest to także książka dla każdego. Sama czytałam ją na raty.
Styl pisarki jest dobry, czasami dowcipny. Prowokujący do myślenia. Brawa dla Carmen Maria Machado za jej odwagę i geniusz literacki.

Dziękuję za egzemplarz Wydawnictwu Agora

„Wspomnienia są, w swej istocie, aktem wskrzeszenia. Memuaryści i memuarystki odtwarzają przeszłość, rekonstruują dialog. Przywołują sensy wydarzeń dawno już zapomnianych. Zlepiają w jedno cząstki wspomnień i szkiców, i faktów, i spostrzeżeń, toczą z nich kulę i ugniatają na płasko”


Carmen Maria Machado „W domu snów” opisuje zawiłości nadużyć w związkach queer. W formie...

więcej Pokaż mimo to

13
avatar
255
231

Na półkach: ,

Bardzo dobra książka. Mozaika kulturowych i cielesnych doznań. Wstrząsająca, przerażająca i piękna w swej konstrukcji historia pożądania oraz destrukcyjnej miłości. Nie sposób się oderwać, ten tekst się chłonie, przeżywa, wreszcie analizuje pod każdym możliwym kątem, bo nie wiadomo kiedy, czytelnik zostaje wciągnięty w wir szalonego uczucia bohaterki.
Przemoc w związku dwojga ludzi lubi pojawiać się jakby mimochodem, tak trochę na marginesie. Ot drobne gesty, jakieś nieopatrzne słowa, wypowiedziane niby żartem, a jednak trochę serio. Nie wiadomo kiedy to zaczyna się nasilać, nabiera regularności i jednocześnie przybiera określoną formę. Ofiara zaczyna rozumieć, że może spodziewać się krzyków, wybuchów złości bez przyczyny, irracjonalnych i ostentacyjnych zachowań, upokorzeń na oczach rodziny, przyjaciół i znajomych. Granice stają się płynne, chwilę temu mówiłaś "mnie to nigdy nie spotka", "nie pozwolę, żeby ktoś mnie tak traktował" a teraz patrzysz na siebie upokorzoną, bezradną, bez chęci do walki o siebie. Nie możesz uwierzyć, że to się dzieje, nie wierzysz w świadectwo swojego rozumu, bo nie ma dowodów występku. Krzyki wybrzmiały, jest cisza, przyjaciele niczego nie zauważyli, bądź nie chcieli zobaczyć, nie ma siniaków, ran na skórze, nie ma krwi na ubraniu ani złamanych kości, więc gdzie podziało się Twoje szczęście z bycia z ukochaną osobą? Skąd strach i drżenie?
W tej spirali schodzącej w dół, w najciemniejsze miejsca własnego ja, jest jeden ważny moment, początkowo trudny do uchwycenia. To chwila kiedy sam sobie zadajesz pytanie "czy to się wydarzyło naprawdę?" . Kiedy zwątpisz po raz pierwszy w osąd własnego rozumu, sam sobie odmawiasz prawa do samostanowienia, oddajesz się w ręce oprawcy.
Zazwyczaj, kiedy myślimy o osobie stosującej przemoc wobec partnera, widzimy mężczyznę znęcającego się nad kobietą. "W domu snów" są dwie kobiety, ofiara i terrorysta. Przemoc w opisywanym przez autorkę związku jest "subtelniejsza", bo nie cielesna, to przemoc psychologiczna, obrzydliwy i okrutny rodzaj manipulacji, który doprowadza ofiarę do obłędu. Trudny do udowodnienia, nie poparty usankcjonowanym prawem, będący poza społeczną świadomością. Bezkarny.
Gaslighting jest wyjątkowo paskudnym rodzajem manipulacji. To takie z pozoru drobiazgi, małe gesty, szturchnięcia, palce zaciśnięte na ramieniu, szepty sączone do ucha, nagłe wyjścia, nie odebrane telefony, huśtawki nastrojów, poczucie winy, kontrola, przepraszanie za coś co nie miało miejsca, groźby samobójstwa. Gaslighting nie zdarza się tylko wśród dorosłych, dotyczy dzieci i młodzieży i jest tak samo okrutny i wyniszczający dla ofiar, a może nawet bardziej, bo młody człowiek, jeszcze nie ukształtowany nie uświadamia sobie, że jest ofiarą, jest całkowicie pozbawiony wszelkich mechanizmów obronnych, nie potrafi nazwać i zracjonalizować dziejących się rzeczy.
Carmen Maria Machado nie jest banalna w opisie związku pełnego przemocy, nie tylko dlatego, że opisuje relację dwóch kobiet. Odwołania do popkultury, kina, muzyki, malarstwa, feministycznej publicystyki, filozofii, literatury, krytyki sprawia, że opowieść nabiera szerokiego kontekstu. Jest umiejscowiona w kulturze, jest głosem jednostek spychanych przez kulturę i społeczeństwo na margines. "W domu snów" to zapis cierpienia ludzi, którym odmówiono głosu ze względu na płeć czy seksualne preferencje. To Ci, których tak chętnie utożsamia się z "tęczą", ale których nie traktuje się poważnie, odmawiając im uczuć utożsamianych z heteroseksualną częścią społeczeństwa.
To ważna książka, dla wszystkich, dla mnie ważna osobiście, bo miałam do czynienia z taką osobą jak jedna z bohaterek. Jako nastolatka nie potrafiłam zrozumieć, co się dzieje, dlaczego moja najcudowniejsza przyjaciółka jest raz dobrą wróżką, by za chwilę zamienić się w okrutnego kata. Codziennie wstawałam z paraliżującym strachem, z myślą jak będzie dzisiaj, czy będzie miła, czy coś zrobię źle, a może już zrobiłam, tylko jeszcze nie wiem co. Nieustanne obrażanie się nie wiadomo o co, zagarnianie wszystkich koleżanek, bym pozostała poza grupą. Do dzisiaj widzę te chwile, kiedy stoję sama na korytarzu, a ona otoczona wianuszkiem oczarowanych koleżanek uroczo szepcze im tajemnicze słowa, a one ukradkiem zerkają w moją stronę i chichoczą. A po chwili podchodziła do mnie i na pytania odpowiadała "ale o co ci chodzi? Przecież bardzo cię lubię, jesteś moją przyjaciółką" Pamiętam kiedy nieustannie i bez słowa przesiadała się z mojej "ławki" do kolejnej przyjaciółki, bolało mnie to bardzo I wszystko potrafiła przedstawić tak, że zaczynałam się zastanawiać, czy czasem sobie czegoś nie wymyśliłam. Dzisiaj to drobiazgi, ale dla dziecka jakim wtedy byłam, z ogromnym deficytem w poczuciu własnej wartości, to była trauma.
"W domu snów" zapewne przejdzie bez większego echa przez nasz rynek książkowy, nie zaistnieje na listach bestsellerów, ale dla mnie to odkrycie, najważniejsza, póki co, książka tego roku. Nie zrażajcie się formą ani trudnymi momentami, jądro tej historii jest jasne i pełne siły.

Bardzo dobra książka. Mozaika kulturowych i cielesnych doznań. Wstrząsająca, przerażająca i piękna w swej konstrukcji historia pożądania oraz destrukcyjnej miłości. Nie sposób się oderwać, ten tekst się chłonie, przeżywa, wreszcie analizuje pod każdym możliwym kątem, bo nie wiadomo kiedy, czytelnik zostaje wciągnięty w wir szalonego uczucia bohaterki.
Przemoc w związku...

więcej Pokaż mimo to

73
avatar
947
460

Na półkach: , ,

„W domu snów” to najdziwniejsza powieść jaką ostatnią przeczytałam. Miała być wychodzeniem ze strefy komfortu, bo świadomie sięgnęłam po książkę, w której główną bohaterką jest osoba homoseksualna (nie, że przemawia przeze mnie nietolerancja, po prostu nie do końca odpowiada mi taki nurt w literaturze). Zachęciła mnie tematyka – przemoc w związku dwóch kobiet.

Po pierwsze, albo coś pominęłam albo to moja niewiedza. Autorka powołuje się na motyw domu snów, nie jako nazwy budowli, ale jako czegoś niematerialnego. Jedyny dom snów jaki kojarzę, to thriller z Danielem Craigiem w roli głównej. Ale to chyba nie o to chodzi. Po drugie powieść charakteryzuje bardzo nietypowa konstrukcja – krótkie rozdziały, w formie dziennika czy dialogu z czytelnikiem. Część rozdziałów opisuje czasy przed toksycznym związkiem, inne w trakcie, pozostałe po zakończeniu relacji. Niektóre o niczym, kilka nawiązuje do szeroko rozumianej kultury i pop-kultury. Po trzecie wątek przemocy nie jest tym dominującym, mamy tu obraz z perspektywy ofiary i w większości rozważania o niczym.

Wiele wskazuje na to, że „W domu snów” to jakiś sposób na rozliczenie się autorki z trudną przeszłością. Przemoc partnerki bohaterki (autorki) przejawia się w mocnych napadach szału, agresji, aroganckim zachowaniu, wyzwiskach i rękoczynach. Fabuła uzupełniona jest licznymi przypisami – po kilkunastu poddałam się i zwyczajnie je omijałam, bo w mojej ocenie nic nie wnosiły do odbioru treści. Co jeszcze utrudnia zrozumienie to brak chronologii – co rusz przeskakujemy na różne etapy życia narratorki.

Książka dla odważnych czytelników. Jest dosadnie, dosłownie i metaforycznie. W mojej ocenie nie do końca wiadomo o czym jest – historia oprawcy czy ofiary, historia uzależnienie od seksu, fatalne zauroczenie, przestroga, rozliczenie z przeszłością? Taka forma nie trafia w mój gust i światopogląd.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Agora

„W domu snów” to najdziwniejsza powieść jaką ostatnią przeczytałam. Miała być wychodzeniem ze strefy komfortu, bo świadomie sięgnęłam po książkę, w której główną bohaterką jest osoba homoseksualna (nie, że przemawia przeze mnie nietolerancja, po prostu nie do końca odpowiada mi taki nurt w literaturze). Zachęciła mnie tematyka – przemoc w związku dwóch kobiet.

Po...

więcej Pokaż mimo to

5
Reklama
avatar
499
361

Na półkach:

Niechętnie się mówi o trudnych sprawach, ale już znacznie łatwiej się o nich pisze. Myślę, że powieść jest rozliczeniem się Autorki z przeszłością i zamknięciem pewnego trudnego dla niej okresu.
Początek jest dość ciężki, żeby nie powiedzieć filozoficzny. Narracja też wymaga przyzwyczajenia, raz narratorem jest sama Autorka, a innym razem jakby dosłownie ktoś stał
z boku, obserwował i wszystko szczegółowo opisywał a często "przepowiadał". Jest to dość swobodne przechodzenie, jednak sama powieść, to nie jest jedna historia. Ilość przytaczanych tematów, różnych wydarzeń, myśli, metafor jest spora, na dodatek wymieszana w czasie i nie czyta się łatwo.
Clou całej powieści to przemoc kobiety wobec kobiety, podyktowana zaburzeniami psychicznymi partnerki Carmen, która przejawiała się w agresji, aroganckim zachowaniu, wyzwiskach, rękoczynach, nieraz były to mocne napady szału.
Nie wiem, jak można tkwić w tak toksycznym związku, jak można żyć w strachu i truć się taką miłością.
W trakcie czytania chciało się krzyczeć: uciekaj!, nie pozwalaj się tak traktować!, to jest chore!!!
Tak "skomplikowanej" książki pod kątem przekazywanej treści dawno nie czytałam.


cytat: "Strach czyni z nas wszystkich kłamców."

Niechętnie się mówi o trudnych sprawach, ale już znacznie łatwiej się o nich pisze. Myślę, że powieść jest rozliczeniem się Autorki z przeszłością i zamknięciem pewnego trudnego dla niej okresu.
Początek jest dość ciężki, żeby nie powiedzieć filozoficzny. Narracja też wymaga przyzwyczajenia, raz narratorem jest sama Autorka, a innym razem jakby dosłownie ktoś stał
z boku,...

więcej Pokaż mimo to

21
avatar
386
386

Na półkach:

O przemocy napisano już wiele, ale przywykło się uważać, że to zjawisko dotyczy związków heteroseksualnych, a osobą przemocową jest raczej mężczyzna. Tymczasem Carmen Maria Machado dotyka w swojej książce tego tematu w kontekście związku dwóch kobiet, w dodatku, jak sama wyznaje, opiera się na osobistych przeżyciach, co nadaje jej opowieści wyjątkowego charakteru.
„W domu snów” to książka bardzo synkretyczna. Składa się z krótkich rozdziałów (niektóre mają tylko jedno zdanie), które układają się w opowieść o miłości Carmen, młodej kobiety, która z racji swojej nadwagi ma zaburzone poczucie swojej wartości, do niezrównoważonej partnerki; są one jednak uzupełniane dygresjami o charakterze eseistycznym, refleksjami związanymi z różnymi tekstami kultury podejmującymi podobne zagadnienia (książki, filmy, seriale, obrazy) oraz komentarzami skierowanymi wprost do czytelnika. Taka forma powoduje, że czytanie tej niełatwej książki przebiega szybko, a kiedy docieramy do momentu, gdy autorka bawi się z odbiorcą w zabawę pt. Jeśli na pytanie x odpowiedziałeś tak, to przejdź do strony n-tej- wręcz błyskawicznie.
Całość uzupełniona jest licznymi przypisami, które każą nam interpretować fabułę w kontekście baśni i ludowych opowieści, co z kolei sugeruje, że przemoc wobec kobiet to zjawisko usankcjonowane kulturowo od wieków, a kwestia tego, kto zadaje przemoc jest drugorzędna, bo ważna jest ofiara, która nie ma siły się z takiego układu wydostać.
Sposób przedstawienia tematu pozwolił mi zobaczyć problem z punktu widzenia kogoś, kto przemocy doświadcza i poznać tok jej myślenia: ciągłe usprawiedliwianie przemocowca, szukanie winy w sobie, konieczność wybaczania, zerwania i powroty, podatność na manipulację- jak z podręcznika psychologii. Żal takiej osoby, ale i ogarnia człowieka zdumienie, że można aż tak dać sobą pomiatać. Z kolei partnerka bohaterki to kobieta wzbudzająca wściekłość. Kapryśna, niestabilna emocjonalnie, agresywna i okrutnie bawiąca się cudzymi uczuciami- wiemy jednak, skąd ten model postępowania wzięła.
To ważna książka, bo pokazuje, że przemoc może być obecna w każdej relacji i przedstawia mechanizm podporządkowywania się jej i stawania się ofiarą. Ma w sobie też pozytywne przesłanie, bo uświadamia, że „Dom snów” można opuścić, jeśli znajdzie się w sobie dość siły.
Warto też zaznaczyć, że Wydawnictwo Agora doceniło znakomitą pracę tłumacza Łukasza Błaszczyka, umieszczając jego nazwisko na okładce, co nie jest częstą praktyką, a powinno.
Przekład tej powieści na pewno nie był łatwy ze względu na konieczność przetłumaczenia mocnych scen erotycznych, gdzie potrzebne było znalezienie odpowiedniego słownictwa ( a jak wiadomo polszczyzna nie jest zbyt obfita w wyrazy nazywające genitalia, czy czynności seksualne).
Polecam tę książkę odważnym czytelnikom, którzy mają ochotę zmierzyć się z tematem trudnym i narazić swoje emocje na spory wysiłek.
PS. Dziękuję Wydawnictwu Agora za umożliwienie mi przeczytania tej powieści.

O przemocy napisano już wiele, ale przywykło się uważać, że to zjawisko dotyczy związków heteroseksualnych, a osobą przemocową jest raczej mężczyzna. Tymczasem Carmen Maria Machado dotyka w swojej książce tego tematu w kontekście związku dwóch kobiet, w dodatku, jak sama wyznaje, opiera się na osobistych przeżyciach, co nadaje jej opowieści wyjątkowego charakteru.
„W domu...

więcej Pokaż mimo to

88
avatar
216
22

Na półkach: ,

„Świat pełen jest skrzywdzonych ludzi, którzy krzywdzą innych ludzi”.

Książka „W domu snów” autorstwa Carmen Marii Machado poświęcona jest zagadnieniu queerowej przemocy domowej i molestowania seksualnego.
Odkrywamy kolejne wątki autobiograficzne ukryte między stronami. Autorka opowiada pełną emocji historię swojego życia, będąc ofiarą przemocy w lesbijskim związku. Przeprowadzając mentalne prace wykopaliskowe, wspomina swój coming out oraz trudną drogę zmierzającą do akceptacji własnej orientacji homoseksualnej. Machado zwraca uwagę, iż przemoc domowa zdarza się także w jednopłciowych związkach, a kobiety są zdolne i stosują przemoc wobec innych kobiet.

Podsumowując, to szczere studium traumy w queerowym związku. W liczących ponad 350 stron zapiskach autorka przelała na karty powieści swoje przeżycia i emocje o ukrywanym w głębi serca mroku.

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Agora za egzemplarz recenzencki.

„Świat pełen jest skrzywdzonych ludzi, którzy krzywdzą innych ludzi”.

Książka „W domu snów” autorstwa Carmen Marii Machado poświęcona jest zagadnieniu queerowej przemocy domowej i molestowania seksualnego.
Odkrywamy kolejne wątki autobiograficzne ukryte między stronami. Autorka opowiada pełną emocji historię swojego życia, będąc ofiarą przemocy w lesbijskim związku....

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
450
346

Na półkach:

"Książka o domu, który nie jest domem, i o śnie, który wcale nie jest snem..."
.
Książka trudna w odbiorze, wymagająca skupienia i zaangażowania, pełna nawiązań do materiałów źródłowych, które udało się Autorce zgromadzić. Poza tym nie jest to powieść w tradycyjnej formie. Tutaj na fabułę składa się katalog różnych dygresji, refleksji oraz prób nazwania emocji, towarzyszących osobie będącej w queerowym przemocowym związku. Momentami bliżej jej nawet do eseju, niż powieści.
.
Autorka snuje swoją opowieść ukazując miłość jako rodzaj przekraczania pewnych granic. Kiedy emocje są pogmatwane i skomplikowane... Kiedy próby ich kontrolowania to jak chęć okiełznania dzikiego zwierzęcia... A kiedy ten rodzaj miłości ewoluuje w "pożądanie podbarwione obsesją"- rodzi to "niemożność polegania na logice" oraz miotanie się na falach pożądania i samotności jednocześnie. Uczucia wyostrzają się i dosłownie przyszpilają do ściany, a ujęcie w słowa czegoś, na co brak słów- jest praktycznie niemożliwe.
.
Tytułowy "Dom snów" to zatem dom nawiedzony, bo dzieją się w nim złe rzeczy. Tutaj rządzi przemoc psychiczna, która pozostawia głębokie rany. Ten "Dom snów" to dla Autorki jednocześnie "klasztor tajemnic", "siedlisko rozpusty", więzienie oraz "kazamaty pamięci". To nie jest "cukierkowa, rozkoszna przestrzeń, rozpięta między przyjaźnią, a namiętnością". Ze ścian tego domu sączy się "mroczna, kopcąca trucizna", która opisanej relacji nadaje charakteru dramaturgii i psychicznej brutalności.
.
Autorka nadaje przemocy tożsamość płciową. Porusza ważne kwestie i otwiera oczy. Kobiety nie tylko zdolne są do przemocy w związkach, ale taką przemoc stosują. Autorka z dużą dozą otwartości snuje swoje refleksje. Czasami nadaje im rys brutalności oraz wzbudza niesmak. Niektóre fragmenty szokują, inne wydają się być totalnie abstrakcyjne. Są takie, które intrygują i na dłużej skupiają uwagę, inne zaś potrafią znużyć. Język jest typowo literacki, chociaż momentami także wulgarny. Daje to duży kontrast dla metaforycznej narracji.
.
Jest to książka pełna kontrastów. Literatura piękna do której trzeba podejść z otwartym umysłem i dużą dozą czytelniczej cierpliwości. Ale warto się z nią zmierzyć.

"Książka o domu, który nie jest domem, i o śnie, który wcale nie jest snem..."
.
Książka trudna w odbiorze, wymagająca skupienia i zaangażowania, pełna nawiązań do materiałów źródłowych, które udało się Autorce zgromadzić. Poza tym nie jest to powieść w tradycyjnej formie. Tutaj na fabułę składa się katalog różnych dygresji, refleksji oraz prób nazwania emocji,...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
382
382

Na półkach:

Mamy wszyscy zakorzeniony w głowie i pielęgnowany politycznie, społecznie i medialnie pogląd, że za przemoc odpowiadają mężczyźni. Kobieta to słaba płeć, więc może być jedynie ofiarą. Statystyki pokazują jednak, że istnieje mały, lecz bardzo wyraźny odsetek przypadków niezgodnych z tą regułą. Tak, kobiety też mogą i potrafią być oprawcą… I bardzo dobitnie pokazuje to odnosząc się do amerykańskich realiów Carmen Maria Machado w swojej autobiograficznej książce „W domu snów”, którą można potraktować, jak rozprawę na temat przemocy w queerowych związkach, więc nie tylko na przykładzie osobistych doświadczeń autorki, bo ta sięga dużo głębiej i do różnych źródeł.

Bardzo trudno włożyć tę książkę w jakiekolwiek ramy, bo właściwie dostajemy mieszankę powieści gotyckiej, trochę baśni, memoiru, przechodzących razem wyraźnie w non-fiction. Autorka bawi się formą, eksperymentuje, a to robi wrażenie. To bardzo specyficzna narracja i zastanawiam się, czy wszyscy będą na nią gotowi. Ja zostałam kupiona, bo kiedy Carmen Maria Machado niejako zwracała się do mnie bezpośrednio w drugiej osobie a tak naprawdę jej „teraźniejsze ja” do tego z przeszłości, stałam się częścią rozgrywającej się tragedii, na szczęście tylko jako widz.

Wiele refleksji mocno mnie „uderzyło”, a specyficzny urywany sposób narracji i mroczny klimat, który właściwie wylał się na mnie, stały się wręcz hipnotyzujące. Jednak odrzucał mnie niemal wulgarny obraz miłości, który pewnie miał mnie wcisnąć w podłogę, a jednak powodował niechęć. Same przemyślenia autorki, pokazanie z różnych perspektyw aktu przemocy i traumy ofiary było bardzo wiarygodne i zrobiło na mnie duże wrażenie. Jednak ta część intymna i osobista gdzieś się po drodze rozmyły, chyba w tych pustych miejscach na stronach, które miały wybrzmieć mocniej, a jednak tak się nie stało.

Nie zostałam powalona emocjami, ale dostałam bardzo wartościową i nieoczywistą w formie rozprawę na temat przemocy w związkach qeerowych i w ogóle w szerszym kontekście. To ważna książka i potrzebny głos. Niezależnie od tego, czy Was poruszy czy nie, warto poświęcić jej czas, docenić odwagę Carmen Marii Machado. Nie pożałujecie!

Dziękuję Wydawnictwu Agora za egzemplarz do recenzji!

Mamy wszyscy zakorzeniony w głowie i pielęgnowany politycznie, społecznie i medialnie pogląd, że za przemoc odpowiadają mężczyźni. Kobieta to słaba płeć, więc może być jedynie ofiarą. Statystyki pokazują jednak, że istnieje mały, lecz bardzo wyraźny odsetek przypadków niezgodnych z tą regułą. Tak, kobiety też mogą i potrafią być oprawcą… I bardzo dobitnie pokazuje to...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
435
310

Na półkach:

„Książka o domu, który nie jest domem, i o śnie, który wcale nie jest snem”

W domu snów. Carmen Maria Machado

Dziś zabiorę Was do Domu Snów -
Dom gdzie…
Gdy nie kochasz swojego ciała i umysłu, nie pokochasz siebie
Gdy mylisz swój przyszły głos, który krzyczy do ciebie przez ściany, „z pospiesznym biciem serca, napędzanym przez pragnienie, z pomrukiem”
Gdy wymówione słowa kocham cię” brzmią idiotycznie, ohydnie prawdziwie
Gdy dojrzewasz w Domu snów, a wiedza którą zyskujesz niemal dławi cię w sobie
Gdzie strach czyni z was wszystkich kłamców
Gdzie ludzie żyją w świecie, który ich nienawidzi
Gdy Dom Snów jest czymś więcej niż tylko Domem Snów
I gdzie drzwi nie są zielone

Gdzie zrozumiałaś że najważniejsze to żyć bez lęku, z uśmiechem na ustach
Gdzie tęcza to w istocie obietnica, że akt bezmiernej przemocy, już się nie powtórzy
Gdy oddalasz się aby uwolnić się od jej obecności, która „ciąży ci jak poduszka na twarzy”
l
Gdzie „wszystko pomiędzy jest ciemnością” i gdzie „ujmowanie w słowa czegoś, na co brak słów, to niełatwe zadanie”
Gdzie, „jedyny język, jaki znasz, to język uległości”
Gdzie „czasem trzeba opowiedzieć historię, ale w którymś momencie należy ją wreszcie przerwać”

Potrzebna to proza pokazująca w niezwykłym połączeniu memoiru i powieści gotyckiej oraz autobiograficznej historii relację partnerską lesbijską z przemocową partnerką. Znakomity przekład, ukazanie tej relacji szkatułkowo na różnych etapach, świetnie wplecione i udokumentowane muzyczne, literackie czy polityczne, historyczne informacje, zaczerpnięcia. Krótkie rozdziały, nawet czasem kilka słów na stronie, cięty język, eksperymenty z formą i stylistyką. Zabrakło mi jednak emocji, współodczuwania choć niezwykła to przygoda literacka.

„Książka o domu, który nie jest domem, i o śnie, który wcale nie jest snem”

W domu snów. Carmen Maria Machado

Dziś zabiorę Was do Domu Snów -
Dom gdzie…
Gdy nie kochasz swojego ciała i umysłu, nie pokochasz siebie
Gdy mylisz swój przyszły głos, który krzyczy do ciebie przez ściany, „z pospiesznym biciem serca, napędzanym przez pragnienie, z pomrukiem”
Gdy wymówione...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
146
135

Na półkach:

Zacznę od tego, że to jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku i z pewnością jedna z tych, do których będę często wracać myślami i polecać bliskim. Pierwsze wrażenie związane z okładką wywołało u mnie zarówno zaintrygowanie, jak i niepokój. Wraz z rozwojem fabuły, te uczucia tylko się pogłębiały.

“Czy gdybyś wiedziała, postąpiłabyś głupiej czy mądrzej? (...) nawet gdyby podróże w czasie były możliwe i tak nie dałoby się cofnąć w czasie i zmienić biegu wydarzeń, które już się rozegrały.”

Akcja zaczyna się niepozornie - dostajemy zaproszenie do domu snów, zastanawiamy się, kiedy tam dotrzemy i nagle zupełnie niepostrzeżenie orientujemy się, że znajdujemy się w środku i co gorsza, nie ma żadnych klamek, aby móc swobodnie wyjść.


To niezwykle przejmująca historia, która bardzo silnie na mnie oddziaływała. Główną bohaterkę miałam ochotę przytulić i ochronić, a jednocześnie dać siłę do walki o siebie. Sposób, w jaki opowiada o swoich przeżyciach i pisze tę historię, był dla mnie niezwykle poruszający i angażujący - nie potrafię porównać go do niczego, co czytałam wcześniej.

Książka ma formę krótkich rozdziałów. Jedne mają kilka stron, inne kilka zdań. To uchwycone przez autorkę migawki z życia, krótkie momenty, które zachowała w sercu i puszcza dalej w świat. Dzięki tej formie szybko mknie się przez kolejne etapy tej historii, jednak nie brakowało momentów, w których ze względu na ciężar wypowiadanych zdań, czy myśli, musiałam się zatrzymać. Genialny styl i zarazem cudowne tłumaczenie, dzięki któremu język momentami jest ostry jak brzytwa, a innym razem otacza Cię pluszowym ciepłem. Pokochałam też zawarte w treści odwołania do literatury i historii. Czasami pasowały tak idealnie, że miałam wrażenie, że wymyśla je na potrzeby swojej historii.

“Strach czyni z nas wszystkich kłamców.”

Przemoc jest straszna zawsze, niezależnie od kontekstu. Jednak przemoc, szczególnie ta już ujawniona, wbrew której nikt się nie sprzeciwia i nie niesie pomocy, jest jeszcze potworniejsza. Autorka otworzyła mi oczy na problemy, z jakimi muszą mierzyć się kobiety będące w związkach przemocowych z innymi kobietami (z pewnością to samo tyczy się związków między mężczyznami). Przykłady z historii, które przywoływała autora łamały mi serce… Gdy już zdobędziesz się na odwagę, by odejść od agresywnej partnerki, postanowisz walczyć o swoje życie i szczęście, okazuje się, że sąd, przysięgli, znajomi, czy rodzina podważa autentyczność Twoich słów i ignoruje problem. Nawet, jeżeli w grę wchodziło morderstwo... Bo jak to, kobieta znęca się nad inną kobietą?

“Potrzebowałam dwóch lat, żeby zdać sobie sprawę, że to książka o domu, który nie jest domem, i o śnie, który wcale nie jest snem.”

Błyskotliwa, wciągająca i obnażająca najgorsze ludzkie zachowania. Czytanie jej momentami przypominało mi podglądanie intymnej sceny, której nie powinnam być świadkiem. Prowokuje do przemyśleń, zmusza do refleksji i kieruje nasz wzrok tam, gdzie wolimy nie patrzeć. Bardzo ważna powieść, bardzo potrzebna.

Zacznę od tego, że to jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku i z pewnością jedna z tych, do których będę często wracać myślami i polecać bliskim. Pierwsze wrażenie związane z okładką wywołało u mnie zarówno zaintrygowanie, jak i niepokój. Wraz z rozwojem fabuły, te uczucia tylko się pogłębiały.

“Czy gdybyś wiedziała, postąpiłabyś głupiej czy mądrzej?...

więcej Pokaż mimo to

10

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki In the Dream House


Reklama
zgłoś błąd