Ogień i monsun. Indochiny z bliska

Okładka książki Ogień i monsun. Indochiny z bliska
Andrzej LisowskiElżbieta Wnuk-Lisowska Wydawnictwo: Bezdroża literatura podróżnicza
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Wydawnictwo:
Bezdroża
Data wydania:
2019-11-12
Data 1. wyd. pol.:
2019-11-12
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328349896
Tagi:
Indochiny Wietnam Laos Kambodża Azja Południowo-wschodnia podróże reportaż literatura podróżnicza literatura faktu
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Religia-system-ewolucja Roman Galar, Marta Kudelska, Arnold Lebeuf, Krzysztof Pawłowski, Mirosław Piróg, Tomasz Sikora, Arkadiusz Sołtysiak, Andrzej Szyjewski, Beata Szymańska, Izabela Trzcińska, Łukasz Trzciński, Mateusz Wierciński, Elżbieta Wnuk-Lisowska
Ocena 7,0
Religia-system... Roman Galar, Marta ...
Okładka książki Antropologia religii. Studia i szkice Jan Drabina, Stefan Klemczak, Marta Kudelska, Krzysztof Mech, Dominika Motak, Krzysztof Pawłowski, Mirosław Piróg, Tomasz Sikora, Arkadiusz Sołtysiak, Andrzej Szyjewski, Łukasz Trzciński, Elżbieta Wnuk-Lisowska
Ocena 7,8
Antropologia r... Jan Drabina, Stefan...
Okładka książki Cztery strony świata. Od Las Palmas do Pekinu Anna Czapnik, Bożena Gierek, Paweł Kubisztal, Andrzej Lisowski, Grzegorz Micuła, Liliana Olchowik-Adamowska, Małgorzata Sacha-Piekło, Elżbieta Wnuk-Lisowska, Dominika Zaręba
Ocena 0,0
Cztery strony ... Anna Czapnik, Bożen...

Podobne książki

Okładka książki Gdyby to nie był Everest... Leszek Cichy, Piotr Trybalski
Ocena 7,7
Gdyby to nie b... Leszek Cichy, Piotr...
Okładka książki Krzysztof Wielicki. Piekło mnie nie chciało Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski
Ocena 7,4
Krzysztof Wiel... Dariusz Kortko, Mar...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,6 / 10
18 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
14395
1942

Na półkach: ,

Państwa Lisowskch kojarzę z ciekawej ksiażki podróżniczej "Południki szczęcia". Tutaj powracają do kilku krajów, które kiedyś tworzyły Indochiny. Opowieśc okraszona pięknymi kolorowymi zdjęcia, które momentalnie wzbudzają zazdrość. Tak bardzo chciałabym to piękno zobaczyć w realu. Zaczynają od Monkey republic, choć podóżują w monsunowe miesiące. Spiekota ale i ulewne deszcze. Kamobodża i Sihanouville. Jak wszędzie, obserwują boom mieszkaniowy, rosnące ceny ziemi i nieruchomości. wiele dawnych oaz spokoju, miejsc pielgrzymek hippisów stało sie modnymi kurortami, gdzie ceny wrosły znacząco. krewetki prosto z patelni na plaży- nei da się oprzeć pokusie. Niestety dochodza ich wieści o totalnym pożarze mieskzania i smierci kilku kotów. PhnmPenh to także dalszy niefart- okradziono ich z pieniędzy i dokumentów.
Elżbieta wspomina pierwszą wyprawę sprzed kilkunastu lat i bajeczne krajobrazy jawy. Siem reap -nalezy wstać skoro swit, by mieć Angkor Wat dla soebei. Należy zbaczać z utartych szlaków, by odnależć perełki w rodzaju Preah Khan). Piękne ornamenty. Wat Photharm - centrumnajlepszego mazsażu świata. Po Bangkoku najlepiej płynąc wodnym trawajem. Ożywcza sałatka z zielonej papai. Stare miasto, wielki pałac królewski. Ajutthai z słynna główą Buddy w konarach drzewa. W poszukiwaniu duchowości udajemy się z podóznikami podziwiać stupy, grebiemy w talizmanach, podziwiamy oczyszczające rytuały ognia. Popularny kot przynoszący szczęscie rodem z jJaponii, Maneki-neko to częsta ozdoba domó. Ośrodek osieroconych słoni,Luang Prabang ze złotą światyniąHoPha Bang, Wat Xieng Thong. Rejs po wodach Mekongu do Wietnamu. a tamSajgon , wodny teatr lalek, liczne spiralne kadzidła, smakowanie PHO, opera w Hanoi. Piękne rzeźby w świątyni Literatury. Stare Hoi An,które przed wyburzeniem ocalił szanowany Polak Kazimierz Kwiatkowski, ratował wazne zabytki kultury i sztuki. Kapiący od złota Złoty Trójkąt- niesamowita wizualna uczta.

Państwa Lisowskch kojarzę z ciekawej ksiażki podróżniczej "Południki szczęcia". Tutaj powracają do kilku krajów, które kiedyś tworzyły Indochiny. Opowieśc okraszona pięknymi kolorowymi zdjęcia, które momentalnie wzbudzają zazdrość. Tak bardzo chciałabym to piękno zobaczyć w realu. Zaczynają od Monkey republic, choć podóżują w monsunowe miesiące. Spiekota ale i ulewne...

więcej Pokaż mimo to

avatar
229
229

Na półkach: , , ,

W zimne, mgliste wieczory dzięki lekturze książki przeniosłam się do ciepłych, pachnących przyprawami Indochin. Była to przyjemna podróż, mam nadzieję, że uda mi się kiedyś odwiedzić te miejsca, które opisali autorzy, posmakować niezwykłych dań i poznać interesujących ludzi. Polecam😀

W zimne, mgliste wieczory dzięki lekturze książki przeniosłam się do ciepłych, pachnących przyprawami Indochin. Była to przyjemna podróż, mam nadzieję, że uda mi się kiedyś odwiedzić te miejsca, które opisali autorzy, posmakować niezwykłych dań i poznać interesujących ludzi. Polecam😀

Pokaż mimo to

avatar
38
37

Na półkach:

O ile Państwo Lisowscy są bardzo doświadczonymi podróżnikami, a przy tym wspaniałymi, wartościowymi ludźmi, o tyle książka mnie niestety rozczarowała.

Czytając Ogień i monsun, czytelnik próbuje zatopić się w wir wydarzeń, wciąga się w historie, po czym następuje niczym nie uzasadniona zmiana i chronologia jest gubiona. Ciężko było mi zrozumieć, w jakiej kolejności autorzy zwiedzali poszczególne miejsca, a opisywane wydarzenia skaczą po osi czasu w sposób niezrozumiały.

Dla osób, które samodzielnie podróżowały po Azji, wiele wątków wyda się zbyt tendencyjnych, jak gdyby na siłę pisanych w sposób, w który backpacker'si powinni pisać o Azji.

Bardzo doceniam umiejętność połączenia wątków prywatnych (bardzo osobistych i trudnych), z odkrywaniem Azji oraz z rolą Azji w życiu autorów. Trzymam kciuki za to, aby wszystko wróciło do normy (przy czym, co właściwie jest już normą?).

Myślę, że autorzy mają zdecydowanie więcej do opowiedzenia w kontekście Indochin - bo są niezwykle ciekawymi ludźmi, a książka niestety tego nie oddaje. Być może to było po prostu bardzo trudne wyzwanie.

Pomimo tego, nie żałuję przeczytania jej i zachęcam do wyrobienia sobie własnego zdania.

O ile Państwo Lisowscy są bardzo doświadczonymi podróżnikami, a przy tym wspaniałymi, wartościowymi ludźmi, o tyle książka mnie niestety rozczarowała.

Czytając Ogień i monsun, czytelnik próbuje zatopić się w wir wydarzeń, wciąga się w historie, po czym następuje niczym nie uzasadniona zmiana i chronologia jest gubiona. Ciężko było mi zrozumieć, w jakiej kolejności autorzy...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
70
37

Na półkach: , ,

Pięć miesięcy temu byłam w Wietnamie, Kambodży i Tajlandii. I dzisiaj przeniosłam się tam znowu (tym razem wspomnieniowo z fotela) razem z Elą i Andrzejem Lisowskimi.

Przeszliśmy się razem po tych samych ulicach, świątyniach, muzeach. Zjedliśmy kilka tych samych wyjątkowych potraw. Poczuliśmy klimat i atmosferę tamtej części Azji.

Dodatkowo dostałam mnóstwo ciekawostek i informacji o kulturze, historii i zwyczajach. Mogłam zobaczyć Laos i Birmę ich oczami. To było bardzo niezwykłe spotkanie.

Ciekawe jest to, że mimo różnych terminów wyjazdów autorów, czyta się jako jedność i jako całość jednej wyprawy. Bardzo fajnie zostało to wszystko połączone. Zdarzają się fragmenty mówiące o tym samym, ale można potraktować to jako formę przypomnienia.

W tle dostajemy też informacje o życiowych problemach i zawirowaniach autorów - ale nie przytłaczają one i nie są natrętne.

Oprócz wartości książki podróżniczej, mamy tutaj formę przewodnika, trochę reportażu i dziennika. Mimo podwójnego autorstwa nie widać różnicy stylu w całym procesie narracji.

Czytało mi się bardzo dobrze i była to bardzo przyjemna podróż powrotna do tego, co było tak niedawno. Bardzo dużo zdjęć, które tworzą klimat opowieści.

Zaczynam odczuwać już coraz mocniej głód podróży.
Czekam.

Pięć miesięcy temu byłam w Wietnamie, Kambodży i Tajlandii. I dzisiaj przeniosłam się tam znowu (tym razem wspomnieniowo z fotela) razem z Elą i Andrzejem Lisowskimi.

Przeszliśmy się razem po tych samych ulicach, świątyniach, muzeach. Zjedliśmy kilka tych samych wyjątkowych potraw. Poczuliśmy klimat i atmosferę tamtej części Azji.

Dodatkowo dostałam mnóstwo ciekawostek i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
387
387

Na półkach:

W obecnej trudnej sytuacji, kiedy możemy sobie co najwyżej pojeździć palcem po mapie lub globusie, książki podróżnicze są świetnym lekarstwem dla wszystkich tęskniących za wyjazdami. Szczególnie kiedy znajdziemy w nich masę zdjęć, które pobudzając wyobraźnię, pozwalają przenieść się w najodleglejsze zakątki świata. Reasumując pozycja „Ogień i monsun. Indochiny z bliska” Elżbiety i Andrzeja Lisowskich trafiła w moje ręce w idealnym momencie. Mogę już na wstępie mojej opinii zapewnić, że mój głód podróży został na chwilę zaspokojony, szczególnie, że „opakowanie” , czyli masa przepięknych zdjęć i cudowny papier w środku, jak również niesamowita okładka, skrywają naprawdę wartościową treść. :) Brawa dla autorów i Wydawnictwa Bezdroża.



Elżbieta i Andrzej Lisowcy opowiadają o Indochinach w taki sposób, że od razu im zaufałam i poczułam do nich ogromną sympatię. Są podróżnikami, którzy potrafią wtopić się w tłum, by odczuwać prawdziwe piękno danego miejsca, być bliżej ludzi, a to niełatwa sztuka. Pokazują jak zmienia się oblicze turystyki w konkretnych miejscach. Wielokrotnie oddają głos mieszkańcom. Ich opowieść o Indochinach przeplata się również z ich ciężkimi doświadczeniami : pożar i utrata mieszkania, śmierć ojca pani Elżbiety. To też skłania do ważnej refleksji: kiedy jesteśmy w podróży, czas się nie zatrzymuje tam gdzie nas nie ma, ale płynie tak samo i dzieją się złe i dobre rzeczy. Podróż nie tylko daje radość z poznawania nowych miejsc, ale też zabiera ważne wydarzenia z życia. Trzeba umieć to zaakceptować, a to nie jest łatwe.

Kto z Was słyszał o Kazimierzu Kwiatkowskim, polskim architekcie i konserwatorze zabytków, dzięki któremu nie byłoby dzisiejszego, pełnego zabytków wietnamskiego miasta Hoi An. Jego starania doprowadziły, co prawda 2 lata po jego śmierci, czyli w 1999 roku, że zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. „Kazik” ( tak nazywany ) jest szanowany i kochany w Wietnamie do dziś . Postawiono mu nawet pomnik. Czy to nie jest fascynująca historia, ja jestem zachwycona? Dzięki Elżbiecie i Andrzejowi Lisowskim więcej osób dowie się o tak ważnych zasługach naszego rodaka. To nie koniec ciekawostek, znajdziecie ich dużo więcej...

„Zachód kocha logikę, klasyfikuje i wierzy, że aby poznać przedmiot, należy wyjąć go z tła, przyjrzeć mu się i zobaczyć, jakie reguły nim rządzą. Dla mieszkańców Azji świat jest bardziej złożony i mocno ze sobą powiązany, a logika nie pomaga w rozwiązywaniu problemów”.

Książka „Ogień i monsun. Indochiny z bliska” jest przepełniona barwami i aromatami. Musze przyznać, że soczyste opisy jedzenia działały na moją wyobraźnię. Znalazłam w niej ogromną dawkę wiedzy na temat społeczeństwa Indochin. Narracja jest świetnie poprowadzona, autorzy płynnie przechodzą z jednego kraju do drugiego, a wszystko się dzieje w sposób naturalny. Czułam, że Elżbieta i Andrzej Lisowscy włożyli w tę książkę swoje serce. To bardzo wartościowa pozycja.

W obecnej trudnej sytuacji, kiedy możemy sobie co najwyżej pojeździć palcem po mapie lub globusie, książki podróżnicze są świetnym lekarstwem dla wszystkich tęskniących za wyjazdami. Szczególnie kiedy znajdziemy w nich masę zdjęć, które pobudzając wyobraźnię, pozwalają przenieść się w najodleglejsze zakątki świata. Reasumując pozycja „Ogień i monsun. Indochiny z bliska”...

więcej Pokaż mimo to

avatar
31
22

Na półkach:

Pięknie wydana książka. Moją uwagę przykuła okładka, a gdy dopadłam ją w swoje ręce, to nie mogłam się napatrzeć na cudowne zdjęcia.
Autorzy zabierają nas w podróż przez kraje azjatyckie, między innymi Birmę, Wietnam, Kambodżę czy Tajlandię.
Lisowscy dzielą się swoimi doświadczeniami, spostrzezeniami i wrażeniami z podróży do Indochin, do których podróżowali wielokrotnie. Opisują jakie zmiany zaszły i zachodzą cały czas w tym rejonie.
Niesamowita podróż, pełna pasji i życiowego doświadczenia. Autorzy dzielą się swoimi trudnymi przeżyciami, tym jak stracili dorobek swojego życia, kradzieżą dokumentów czy choroba i śmiercią ojca Elżbiety.
Podoba mi się to, że jest to obraz wielu krajów, które można sobie porównać, że jest to podróż zwykłych ludzi, podróż w głąb siebie i kulturę zwiedzanych miejsc.

Mnie książka poruszyła i przepadłam w niej bez reszty. Czyta się szybko i z zaciekawieniem. Prosty i przyjemny język, co dodatkowo jest plusem książki. Ja jestem na tak i polecam.

Pięknie wydana książka. Moją uwagę przykuła okładka, a gdy dopadłam ją w swoje ręce, to nie mogłam się napatrzeć na cudowne zdjęcia.
Autorzy zabierają nas w podróż przez kraje azjatyckie, między innymi Birmę, Wietnam, Kambodżę czy Tajlandię.
Lisowscy dzielą się swoimi doświadczeniami, spostrzezeniami i wrażeniami z podróży do Indochin, do których podróżowali...

więcej Pokaż mimo to

avatar
29
28

Na półkach: ,

Nowa książka Elżbiety i Andrzeja Lisowskich trafiła mnie jak mały piorun. Ich historia burzliwej miłości z Azją południowo-wschodnią zamknięta jest w klamrze łamiącej serce opowieści o utracie życiowego dorobku, podsyconej jeszcze dodatkowym, nieprzyjemnym epizodem z Phnom Penh. Ta opowieść stanowi kontrapunkt dla zbioru ciepłych, niezwykle szczegółowych mini-reportaży z serca "egzotycznej" Azji: Kambodży, Tajlandii, Wietnamu czy Mjanmy. Podczas lektury zostałem rzucony w regiony, które sam uwielbiam i muszę śmiało powiedzieć, że przez chwilę znienawidziłem autorów za to, że czytam o Indochinach w Warszawie, chwilowo nie mogąc grzać się w kambodżańskim słońcu czy przemierzać ogromnych ruin w My Son. Plastyczność historii sprawia, że chyba po raz pierwszy tak mocno zatęskniłem za podróżą czytając jakąś książkę. Z drugiej strony, nie jestem pewien, czy czytelnik nie zaznajomiony "z bliska" z opisywanymi miejscami będzie czerpał z lektury taką przyjemność jak ktoś, kto już był na miejscu. Niemniej, mnie pozycja wciągnęła bez reszty, a jej klamrowa konstrukcja sprawiła, że pod koniec miałem nieco zaszklone oczy (tak, serio). Można śmiało powiedzieć, że Ogień i Monsun to książka o oczyszczeniu i typowo buddyjskim podejściu do życia, w którym kolejne niepowodzenia stanowią tylko bramę do czegoś nowego i lepszego. Całość promienieje spokojem i pozytywnym podejściem, "sprzedanym" tutaj znacznie sensowniej niż w jakimkolwiek samozwańczym poradniku o "lepszym życiu". Jestem zdecydowanie na tak :).

Nowa książka Elżbiety i Andrzeja Lisowskich trafiła mnie jak mały piorun. Ich historia burzliwej miłości z Azją południowo-wschodnią zamknięta jest w klamrze łamiącej serce opowieści o utracie życiowego dorobku, podsyconej jeszcze dodatkowym, nieprzyjemnym epizodem z Phnom Penh. Ta opowieść stanowi kontrapunkt dla zbioru ciepłych, niezwykle szczegółowych mini-reportaży z...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Ogień i monsun. Indochiny z bliska


Reklama
zgłoś błąd