Mela Muter. Gorączka życia

Okładka książki Mela Muter. Gorączka życia
Karolina Prewęcka Wydawnictwo: Fabuła Fraza biografia, autobiografia, pamiętnik
322 str. 5 godz. 22 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Wydawnictwo:
Fabuła Fraza
Data wydania:
2019-10-10
Data 1. wyd. pol.:
2019-10-10
Liczba stron:
322
Czas czytania
5 godz. 22 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365411433
Tagi:
malarka artystka
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Przypuszczam, że wątpię Bohdan Łazuka, Karolina Prewęcka
Ocena 6,5
Przypuszczam, ... Bohdan Łazuka, Karo...
Okładka książki Uśmiech Primadonny Karolina Prewęcka, Paweł Świętorecki
Ocena 5,5
Uśmiech Primad... Karolina Prewęcka,&...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,7 / 10
25 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
55
26

Na półkach:

Ciekawa książka, natomiast mnie nie porwała tak jak inne biografie, być może dlatego że pełno w niej innych postaci, rozumiem że ważne dla zrozumienia malarki jest spojrzenie innych na jej osobę lecz w tym przypadku autorce trochę to nie wyszło. Trochę mało dla mnie tu samej Meli. Być może był problem z dotarciem do innych źródeł, które też by opowiedziały nam o niej. Ciężko mi się czytało, ale może komuś się spodoba ta pozycja, bo postać Marii Melanii jest bardzo ciekawa i myślę, że wciąż niedoceniana w Polsce tak jak na to zasługuje.

Ciekawa książka, natomiast mnie nie porwała tak jak inne biografie, być może dlatego że pełno w niej innych postaci, rozumiem że ważne dla zrozumienia malarki jest spojrzenie innych na jej osobę lecz w tym przypadku autorce trochę to nie wyszło. Trochę mało dla mnie tu samej Meli. Być może był problem z dotarciem do innych źródeł, które też by opowiedziały nam o niej....

więcej Pokaż mimo to

avatar
240
202

Na półkach:

Pięknie wydana książka, ilustracje doskonale uzupełniają treść publikacji, czyta się szybko i sprawnie. Jedynie Muter szkoda - zapomniana, genialna malarka, której charakterystyczny styl od razu rzuca się w oczy i zachwyca.

Pięknie wydana książka, ilustracje doskonale uzupełniają treść publikacji, czyta się szybko i sprawnie. Jedynie Muter szkoda - zapomniana, genialna malarka, której charakterystyczny styl od razu rzuca się w oczy i zachwyca.

Pokaż mimo to

avatar
1560
1559

Na półkach: ,

„Jedna z największych polskich malarek XX wieku.”
To zdanie przeczytałam na tylnej okładce. Dla mnie zaskakujące. Nie jestem znawczynią sztuki, tylko odbiorcą, który chętnie ją pochłania w różnej formie i okolicznościach. Byłam zdziwiona, że do tej pory nie natknęłam się na jej nazwisko. Miałam jeszcze nadzieję, że umknęło mi ono, ale znam jej jakiś obraz. Zaczęłam przeglądać internetową galerię jej twórczości w Muzeum Uniwersyteckim Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Nic z tego!
Mela Muter, a właściwie Maria Melania Mutermilch z domu Klingsland stała się dla mnie odkryciem. Właściwie nie powinnam się temu dziwić, ponieważ malarka, jako młodziutka mężatka i matka niespełna rocznego syna, wyjechała z kraju w 1901 roku do Paryża. Powracała do niego, by przede wszystkim odwiedzić rodzinę. To we Francji zdobywała szlify, galerie i sławę, jako „przedstawicielka École de Paris”. Za jej czasów uznawana za Rosjankę, czemu zdecydowanie się przeciwstawiała. Obecnie „we Francji wzmiankowana najczęściej jako „artystka francuska polskiego pochodzenia””, czego nie ma komu prostować. To okup za niezależność, którą ceniła sobie ponad wszystko. Malowała to, co chciała, jak i kiedy chciała. W swoim stylu, który nie zmieniał się. Nie ulegał modom.
Po latach odkrywa się ją dla Polaków na nowo.
Chociażby dzięki takiej niezwykłej biografii, bo podanej w ekscytujący sposób. Jej autorka oparła pomysł na myśli, że „w każdym swoim dziele Muter opowiada o sobie, o swoim stanie wewnętrznym”. W nich uwalniała i zawierała swoje emocje, a tym samym dramatyczne losy kobiety-artystki. Potrzebowała gorączki życia, by tworzyć, a ono jej nie skąpiło. To dlatego autorka biografię artystki ujęła modułowo w języku przypominającym reporterski – szybki, syntetyczny, precyzyjny, w krótkich zdaniach, bez ozdób w postaci środków stylistycznych. To nie jej słowa miały mnie poruszyć. To twórczość artystki miała do mnie przemówić. Głównym reprezentantem poszczególnych rozdziałów był obraz, rzadziej fotografia. Tematycznie skupiające wokół siebie pozostałą twórczość, wydarzenia z jej życia, zdarzenia w środowisku artystycznym i okoliczności historyczne, które były katalizatorem ostatecznego, artystycznego efektu.
I tutaj kolejne zaskoczenie!
Jeden z początkowych rozdziałów poprzedzał portret młodego mężczyzny. Nie rozpoznałam w nim Leopolda Staffa. Jej wielką miłość. On i pośmiertna maska znanej samobójczyni w tle opowiadała całą historię ich wieloletniego romansu. A potem następne obrazy lub zdjęcia w roli zapowiadających kolejny etap życia artystki. Pejzaż pokazujący kierunki i miejsca jej podróży. Kobiety z dziećmi mówiące wiele o jej tragicznym macierzyństwie. Portrety znanych i nieznanych, bliskich i obcych, pokazujące osoby, które ją otaczały. Martwa natura wypełniona emocjami, a nawet uczłowieczana jako ekspresja i impresja w jednym. Mnie najbardziej urzekły widoki miast. Budynków i uliczek oddających nie tylko ich urok, ale przede wszystkim bajkowość i tajemnicę ukrytą w zaułkach. Jej zauroczenie, którym mnie wypełniała.
Efekt?
Znam Melę Muter i jej życie nie z przekazu, ale z jej sztuki. Wystarczy mi spojrzeć na jej obrazy i grafiki, by zaczęły do mnie mówić. Opowiadać o kobiecie niezależnej, dla której sztuka była ponad wszystkim i wszystko, a życie było potrzebne do jej tworzenia. Pamięć o niej można było wymazywać i ignorować w biografiach ludzi, z którymi była bardzo blisko – Leopolda Staffa czy Rainera Marii Rilkego.
Jej sztuki już nie.
„Sztuka daje temu opór. I przetrwa. Tego pragnęła najbardziej.” – z przekonaniem podsumowała autorka życie artystki.
Ma rację i ją udowodniła w dobrze przemyślanej formie biografii i pięknie wydanej książce!
http://naostrzuksiazki.pl/

„Jedna z największych polskich malarek XX wieku.”
To zdanie przeczytałam na tylnej okładce. Dla mnie zaskakujące. Nie jestem znawczynią sztuki, tylko odbiorcą, który chętnie ją pochłania w różnej formie i okolicznościach. Byłam zdziwiona, że do tej pory nie natknęłam się na jej nazwisko. Miałam jeszcze nadzieję, że umknęło mi ono, ale znam jej jakiś obraz. Zaczęłam...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
391
350

Na półkach: ,

Francuska malarka polskiego pochodzenia. Kobieta intrygująca i niezależna. Muza artystów i kochanka Leopolda Staffa. Mela Muter to postać, której historia jest warta poznania.

Muszę szczerze przyznać, że nie słyszałam wcześniej o Meli Muter. Ale coś mnie tknęło, by zainteresować się jej biografią. Obcowanie z historią tej niezwykłej malarki było naprawdę cudownym doświadczeniem.

Bez wątpienia to, co zwraca uwagę już od razu, to piękne wydanie. Biografia Meli Muter została opublikowana przez Wydawnictwo Fabula Fraza. Widać tutaj dbałość o każdy detal. Piękny zielony kolor i twarda oprawa kryją w sobie wiele cudowności. W środku mamy zielone rozdziały, urozmaicone obrazami i rysunkami malarki. Dawno już też nie trzymałam w dłoniach książki posiadającej własną zakładkę. Zanim zabrałam się za czytanie, obejrzałam książkę dokładnie i, jak chyba dla każdego książkoholika, było to dla mnie przyjemne doznanie.

Mela Muter to artystka, o której dziełach pisali recenzenci w Polsce, we Francji i Hiszpanii – wszyscy jednogłośnie doceniali jej twórczość za pokazywanie prawdy.

„Doskonale wpisywała się w wizerunek niezrozumiałej dla otoczenia, nadwrażliwej artystki, która obowiązkowo demonstracyjnie okazuje bolesne stany duszy. Była sobą, ale jednocześnie wtedy i w tym środowisku wypadało kreować siebie”.

Jej życie było bardzo burzliwe – nie układało jej się z mężem, stosunki z synem były też dość skomplikowane, chociaż kochała go nad życie, o czym świadczy zachowana korespondencja. Jedną z jej wielkich miłości był także Leopold Staff. Jednak i to uczucie okazało się nietrwałe i niespełnione.

„Pokochała marzycielskie oczy Staffa, romantyzm na twarzy, w geście i wątłej postaci”.

Lekarstwem na ból duszy była dla niej zawsze praca. Każde jej dzieło jest odzwierciedleniem stanu jej duszy, malarka pokazuje siebie i snuje nostalgiczną opowieść, która czeka na odkrycie. Malowała też portrety innych artystów – zawsze szukała w nich prawdy, dlatego chętniej pozowali jej mężczyźni. Kobiety pokazywała takie, jakie były – czasami ze zmarszczkami, niedoskonałe, dlatego jedynie te najbardziej pewne siebie odważyły się jej pozować. W każdym takim portrecie możemy też odkryć cząstkę samej Meli Muter – pokazuje nam się kawałek po kawałku – pokazuje swoją „wewnętrzną gorączkę”.

„Paryż to wolność i fantazja” – to właśnie tutaj tworzyła Mela Muter. Początkowo wynajmowała różne pracownie. Wreszcie, po pięćdziesiątce, udało jej się kupić piękną willę. Nie cieszyła się jednak długo dobrymi warunkami – wkrótce wybuchła wojna i Mela na chwilę musiała opuścić Francję. Powróciła tu jednak, by dalej tworzyć.

Książka o Meli Muter to nie tylko zapis życia oryginalnej malarki, ale także bogata dawka historii, opis dramatycznych, trudnych, ale także niezwykle pięknych lat, gdy rozkwitała paryska sztuka. Czytając kolejne rozdziały, można się zacząć zastanawiać, jak to się stało, że artystka została zapomniana. Początkowo zaliczana do École de Paris, wymykała się jednak wszelkim konwencjom, mówiono o niej, że:

„Była pierwszą kobietą, która odważyła się usiąść w swoich fantazyjnych paryskich kapeluszach, z palcami pożółkłymi od terpentyny, ze wschodnim akcentem tak smutnym jak stara popękana porcelana, przy stole cyganerii artystycznej odbywającej towarzyskie spotkania w kawiarni Norat”.

Francuska malarka polskiego pochodzenia. Kobieta intrygująca i niezależna. Muza artystów i kochanka Leopolda Staffa. Mela Muter to postać, której historia jest warta poznania.

Muszę szczerze przyznać, że nie słyszałam wcześniej o Meli Muter. Ale coś mnie tknęło, by zainteresować się jej biografią. Obcowanie z historią tej niezwykłej malarki było naprawdę cudownym...

więcej Pokaż mimo to

avatar
4773
1114

Na półkach: ,

„Mela Muter” to cudowna opowieść o salonach artystycznych, bohemie, o literaturze i malarstwie, o wielkich ambicjach i namiętnościach, życiu i śmierci. Prewęcka oddaje ducha tamtych czasów, tworzy znakomitą atmosferę dla każdej z minihistorii, odmalowuje emocje. To wyśmienita biografia postaci niezwykłej, Meli Muter, której przez całe życie towarzyszyły pustka, utrata i śmierć. Dziękuję autorce za tę książkę.

Więcej: https://dajprzeczytac.blogspot.com/2019/11/mela-muter-goraczka-zycia-karolina.html

„Mela Muter” to cudowna opowieść o salonach artystycznych, bohemie, o literaturze i malarstwie, o wielkich ambicjach i namiętnościach, życiu i śmierci. Prewęcka oddaje ducha tamtych czasów, tworzy znakomitą atmosferę dla każdej z minihistorii, odmalowuje emocje. To wyśmienita biografia postaci niezwykłej, Meli Muter, której przez całe życie towarzyszyły pustka, utrata i...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Mela Muter. Gorączka życia


Reklama
zgłoś błąd