Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody

Okładka książki Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody
Stefan Petrucha Wydawnictwo: Insignis fantasy, science fiction
350 str. 5 godz. 50 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Wydawnictwo:
Insignis
Data wydania:
2019-09-04
Data 1. wyd. pol.:
2019-09-04
Liczba stron:
350
Czas czytania
5 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366360082
Tagi:
Marvel Spider-Man
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki O Północy w Kaczogrodzie Stefano Ambrosio, Maurizio Amendola, Fausto Brizzi, Giorgio Cavazzano, Joaquín Cañizares Sanchez, Rodolfo Cimino, Francesco D'Ippolito, Sandro Del Conte, Stefano Enna, Andrea Freccero, Carrado Mastantuono, Marco Mazzarello, Carol McGreal, Pat McGreal, Marco Meloni, Carlo Panaro, Ottavio Panaro, Stefan Petrucha, Alberto Savini, Riccardo Secchi, Giampaolo Soldati, Matteo Venerus
Ocena 8,3
O Północy w Ka... Stefano Ambrosio, M...
Okładka książki Kaczor Donald, nr 8 (798) / 2011 Miguel Fernandez Martinez, José Antonio González, Bas Heymans, Jan Kruse, Gaute Moe, Stefan Petrucha, Daniel Pérez, Redakcja magazynu Kaczor Donald, Victor Arriagada (Vicar) Rios, Don Rosa, Olaf Moriarty Solstrand
Ocena 7,8
Kaczor Donald,... Miguel Fernandez Ma...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,4 / 10
81 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
3213
238

Na półkach:

Ostatnio obejrzałam PO RAZ PIERWSZY Niesamowitego Spider-Mana. Znałam już tę kultową postać z komiksów oraz z pierwszych ekranizacji.
W temacie filmu, nie twierdzę że fabuła jest oszałamiająca. Nie twierdzę, że nie mogło być lepiej ale ANDREW GARFIELD jest NIESAMOWITYM Peterem Parkerem. To jak on gra, z jaką naturalnością, urokiem, ten jego uśmiech... No zakochałam się. W ciągu trzech dni trzy razy obejrzałam film i nie muszę chyba mówić, że wręcz nałogowo katuje reelsy na Instagramie właśnie z tym o to aktorem. Tak mi siadło, ze Spider-Manem, że musiałam przeczytać książkę by mieć przed oczami ciągle, nieustannie mojego wymarzonego "Petera Parkera". Było ok. Po prostu.
Peter Parker ♥️ Andrew Garfield to życie ♥️

Ostatnio obejrzałam PO RAZ PIERWSZY Niesamowitego Spider-Mana. Znałam już tę kultową postać z komiksów oraz z pierwszych ekranizacji.
W temacie filmu, nie twierdzę że fabuła jest oszałamiająca. Nie twierdzę, że nie mogło być lepiej ale ANDREW GARFIELD jest NIESAMOWITYM Peterem Parkerem. To jak on gra, z jaką naturalnością, urokiem, ten jego uśmiech... No zakochałam się. W...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
325
170

Na półkach: ,

Ciekawe uchwycenie konceptu komiksowego w powieści, ze wszystkimi zaletami i wadami tegoż gatunku. Ja, jako fan Marvela i Spider-Mana w szczególności bawiłem się świetnie, zwłaszcza, że złożoność dylematów moralnych Petera Parkera jest przedstawiona - biorąc pod uwagę pozycję - nad wyraz przekonująco i angażująco. Ot, bardzo wciągająca pozycja do pochłonięcia w kilka godzin.

Ciekawe uchwycenie konceptu komiksowego w powieści, ze wszystkimi zaletami i wadami tegoż gatunku. Ja, jako fan Marvela i Spider-Mana w szczególności bawiłem się świetnie, zwłaszcza, że złożoność dylematów moralnych Petera Parkera jest przedstawiona - biorąc pod uwagę pozycję - nad wyraz przekonująco i angażująco. Ot, bardzo wciągająca pozycja do pochłonięcia w kilka godzin.

Pokaż mimo to

2
avatar
369
98

Na półkach: ,

Troche sie wynudzilem.

Troche sie wynudzilem.

Pokaż mimo to

0
Reklama
avatar
543
459

Na półkach:

Szczerze? Jest naprawdę dobrze, spodziewałem się infantylnej książki, nieudolnej próby przeniesienie komiksowego uniwersum na realia tradycyjnej literatury. Co się okazuje? Mimo nieco niepokojącego początku, który potwierdzał moje obawy, autor zdołał wyratować powieść. Stała się ona naprawdę dobrą książką, w której Nowy Jork rośnie do rangi jednego z bohaterów. Właśnie na tym polega czar historii Spidermana pod każdą postacią, który został uchwycony także tutaj. Żaden fan Człowieka Pająka nie będzie zawiedziony!

Szczerze? Jest naprawdę dobrze, spodziewałem się infantylnej książki, nieudolnej próby przeniesienie komiksowego uniwersum na realia tradycyjnej literatury. Co się okazuje? Mimo nieco niepokojącego początku, który potwierdzał moje obawy, autor zdołał wyratować powieść. Stała się ona naprawdę dobrą książką, w której Nowy Jork rośnie do rangi jednego z bohaterów. Właśnie na...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
104
47

Na półkach: , ,

„Omiótł wzrokiem ciche budynki, ulice i chodniki rozjaśnione światłem latarni, ale nic się tam nie działo. Zwykle mógł liczyć na to, że usłyszy „Zniszczę cię” z ust jakiegoś nadętego bandziora lub „O rany, to Spider-Man” wypowiadane przez chuligana, któremu na jego widok zaparło dech, i będzie miał na czym skupić swój gadatliwy umysł.”

Prawdopodobnie każdy z nas w mniejszym lub większym stopniu kojarzy postać Spider-Mana, przyjaznego superbohatera z uniwersum Marvela. Część zna każdy szczegół jego losów, inni namiętnie zaczytują się w komiksach, a jeszcze kolejni pamiętają każdą scenę wybranej ekranizacji (lub wszystkich).

Ja znajduję się gdzieś pośrodku wszystkich tych grup. Nic więc dziwnego, że kiedy zobaczyłam zapowiedź powieści o Spider-Manie, natychmiast postanowiłam ją kupić. Z jakiegoś powodu jednak tego nie zrobiłam, a jakiś czas później zapomniałam o jej istnieniu. W końcu nabrałam ogromnej ochoty na przeczytanie tej konkretnej książki, a ochota ta była tak nieodparta, że z powodzeniem można określić ją jako podstawową potrzebę (uczucie to zna każdy książkoholik). Wtedy przypadek skierował mnie na instagramowe rozdanie na profilu PopQlturka. Dzięki temu udało mi się wygrać nie tylko „Spider-Mana”, ale także kilka świetnych komiksowych gadżetów.

Po przeczytaniu powieści muszę przyznać, że jestem zaskoczona nastrojem, w jakim jest ona utrzymana. Przyzwyczajona do najnowszych ekranizacji komiksu, spodziewałam się lekkiej, beztroskiej książki o przygodach „przyjaznego Spider-Mana z sąsiedztwa”. Tymczasem autor okazał się koncentrować na problemach bohatera, którego sytuacja życiowa pod wieloma względami była w trakcie akcji daleka od ideału. Musiał on wykazać się wyjątkową dojrzałością mimo wszystkich leżących mu na drodze przeszkód.

Oczywiście nie zabrakło klasycznego humoru pajęczego bohatera. Żarty, zabawne gry słów padały przy każdym starciu Spider-Mana ze złoczyńcami, nadając im niepowtarzalnego charakteru. To cecha wyróżniająca go spośród innych bohaterów. Każdy fan Marvela wie, że nie rezygnuje on z ironicznych komentarzy w pozostałych komiksach, po prostu żarty Spider-Mana są w pewien sposób wyjątkowe. I to jest to, co sprawia, że go kochamy.

Powieść „Wiecznie młody” nie jest jednak humorystyczną historyjką, za którą można by ją uznać. Autor dużo uwagi poświęca problemom Petera Parkera. Zmaga się on z trudnościami finansowymi. Ledwo radzi sobie z wypełnianiem obowiązków obu swoich tożsamości, a tajemnice związane z istnieniem Spider-Mana powodują powstawanie ciągłych nieporozumień z przyjaciółmi. Nie pomagają także wrogowie i intryga, wiążąca się z nowym nabytkiem uczelni Petera, legendarną tabliczką, która rzekomo może zapewnić nieśmiertelność.

Czy Spider-Man podoła stojącym przed nim wyzwaniom? Czy powstrzyma złoczyńców przed zdobyciem absolutnej władzy nad miastem? Powieść Stefana Petruchy, oprócz doskonałej rozrywki, zapewni czytelnikowi dreszcz emocji, ale też zabawi uroczymi żartami. Niezależnie od tego, czy jesteś fanem Spider-Mana, czy pierwszy raz o nim słyszysz – „Wiecznie młody” jest bardzo dobrą, lekką i przyjemną lekturą, po którą warto sięgnąć.

Zapraszam do przeczytania innych moich recenzji na plantyofbooks.design.blog oraz na media społecznościowe: FB Planty of Books i IG @plantyofbooks.

„Omiótł wzrokiem ciche budynki, ulice i chodniki rozjaśnione światłem latarni, ale nic się tam nie działo. Zwykle mógł liczyć na to, że usłyszy „Zniszczę cię” z ust jakiegoś nadętego bandziora lub „O rany, to Spider-Man” wypowiadane przez chuligana, któremu na jego widok zaparło dech, i będzie miał na czym skupić swój gadatliwy umysł.”

Prawdopodobnie każdy z nas w...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
446
442

Na półkach:

Nowy Jork to serce i dusza komiksu. Najbardziej w tym względzie odpowiednim, aby to uwydatnić i podkreślić, są ponadczasowe realia komiksu superbohaterskiego, zważywszy na fakt, iż tak naprawdę barwne przygody uwielbianych przez nas herosów zrodziły się właśnie tu – w majestatycznej, symbolizującej postęp myśli technologiczej i kulturowej oraz globalizację kultury masowej, nowojorskiej metropolii. To miasto odegrało znaczącą rolę w historii komiksu, i jako gatunku i jako medium. I nie powinno mówić się w tej materii o Nowym Jorku, jako o zamerykanizowaniu samej formy narracji obrazkowej, utożsamianej najbardziej z amerykańskimi przesączonymi patosem, wręcz nieskalanym męstwem superbohaterami. Tak napisali to sami ludzie, tak musiało być; twórcy sami wybrali ,,Big Apple" na rdzeń narracji graficznych z herosami w roli główniej, będącego niczym procesor dla komputera i jądro komórkowe dla żywej komórki.

Komiks superbohaterski, to jakby nie patrzeć komiks amerykański, i już nic tego nie zmieni, nawet jeśli świat: Europa, Azja, Australia i Oceania, czy ktokolwiek inny będzie tworzył swoje ,,własne” historie obrazkowe. Nowy Jork znajduje swe odzwierciedlenie wśród wszystkich środowisk superbohaterskich, geometrii ich miast - nawet gdy nie jest on tym bezpośrednim miejscem tudzież płaszczyzną rozgrywania się dynamicznych czy tych bardziej dramatycznych wydarzeń, o różnych kolejach losu bohaterów i zmiennym wydźwięku historii. Gotham City, Metropolis, Central City, w których działają herosi z Uniwersum tematycznego DC Comics. To miasta, które stały się przedłużeniem całej wyjątkowości Nowego Jorku w niesamowitej szerokiej skali; które nie bez przyczyny można porównać do jego testamentu i woli.

Tam gdzie zaczęło królować Wall Street, i robi to do dziś, tam ewoluowała koncepcja miejskiej geometrii, z której problemami, a tym samym losem jej mieszkańców utożsamia się bohater – za dnia w nim mieszkający pod postacią prostego pracującego dla systemu i utrzymania struktury piramidy ekonomicznej szarego obywatela, a nocą swej metropolii broniący. Nowy Jork był pierwszym takim obszarem działalności superbohaterów, który sprawił, że czytelnicy oczekiwali w fikcji komiksu wyjaśnienia wielu spraw ich nurtujących. Wielu historyków komiksu określa Nowy Jork domem całego świata, gdyż w materii komiksu rozgrywa się tu tak wiele istotnych historii, że faktycznie, jest to cały świat stłoczony na jednej wyspie. I to refleksyjne ujęcie Big Apple skłoniło mnie do sięgnięcia po pewną historię, lecz tym razem nie obrazkową, sekwencyjną, klasyczną dla superbohaterów historię, lecz po powieść, będącą adaptacją ogólnego obrazu, tego, jak na przestrzeni ogólnego dorobku tworzonych w ramach ponad 70 lat istnienia Uniwersum Marvela tu historii przedstawiano Spider-Mana; tego, jak bohater ten zmieniał się: jak dojrzewał, nabierał bardziej konkretnych, a nie pseudo-cukierkowych, maślanych i pełnych dziecinady cech; tego, jak Nowy Jork przede wszystkim określił to, ile Spider-Man jest wart jako człowiek, i jako superbohater. Bo właśnie w granicach Nowego Jorku padło jedno z najsłynniejszych zdań dla komiksu superbohaterskiego w dziejach, uważane również za jedno z kilkudziesięciu najistotniejszych dla popkultury cytatów i myśli przewodnich: ,,Z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność”. Słowa te wypowiedział wujek Ben, bliska Peterowi Parkerowi osoba, którego sekretną tożsamość stanowi tożsamość Spider-Mana. To zdanie zostało wypowiedziane i odpowiednio zaakcentowane w momencie, gdy Peter był jeszcze zwykłym, do bólu przeciętnym dzieciakiem z sąsiedztwa, uczącym się dotykać, poznawać swoje nowo nabyte pajęcze moce. Bo odpowiedzialność dotknęła i jego samego, gdy zlekceważył ucieczkę złodzieja, którego mógł zatrzymać, który później zabił ukochanego mu wujka Bena. To wszystko rozegrało się w przestrzeni miejskiej Nowego Jorku; miasto to samo nakreśliło tak dramatyczną opowieść - jedną z najważniejszych genez komiksowych herosów w historii. I jak tu nie kochać „Wielkiego Jabłka”, symbolu i wyznacznika popkulturowej dominacji amerykańskiego narodu – przynajmniej za tak wykreowaną historię?

Powieścią, i co istotne nie komiksem, którą się natchniony nader istotną rolą Nowego Jorku w kreowaniu popkulturowych form i potęgi myśli kultury masowej, ostatnio zająłem, jest dość niezwykłe, specyficzne dzieło miary pisarskiej Stefana Petruchy: "Spider-Man. Wiecznie młody". To książka, którą fan, czy jakkolwiek zbzikowany geek marvelowskich realiów powinien przeczytać, nawet jeśli specjalnie nie przepada za beletrystyką w wydaniu Uniwersum komiksowego, dla którego książki są nową formą rozszerzania tego rodzaju informacji - przez które rozumie się superbohaterów. "Wiecznie młody" jest czymś więcej niż powieścią, która niczym tabu lub zakazany owoc narusza dla medium komiksowego to, co znaczy być superbohaterem. Nie. Publikacja Petruchy przenosi nas w zupełnie inny świat. To całkiem nowe, świeższe, wydatniejsze spojrzenie na poczynania Petera Parkera i również na swiat przestępców i zwykłych ludzi, który okala tę heroiczną młodą postać, wręcz otacza z każdej strony. Książka, co warte podkreślenia, bazuje na klasycznej "Stone Tablet Saga". Dla niezaznajomionych z tą częścią komiksowych dziejów Marvela, z tą pajęczą historią właśnie, nieznajomość Sagi nie będzie problemem. Tak było w moim przypadku. Nie mając zielonego pojęcia o jej przebiegu, po przeczytaniu powieściowego tworu Petruchy, wiem teraz, że w najbliższej przyszłości mam zamiar zajrzeć do jej komiksowego pierwowzoru. Dobrze, że marvelowski „Dom Pomysłów” w dalszym ciągu postanawia wydawać całe spektrum powieści ze swymi bohaterami, nie poprzestając na literackiej wersji "Wojny Domowej" i "Mrocznej Phoenix". A, co w ten sposób, my fani, zyskujemy? Przede wszystkim możliwość zróżnicowania swej komiksowo-superbohaterskiej pasji, co w dalszej perspektywie przekłada się na większe zaufanie – nas miłośników - do twórców i samego wydawcy, który tworzy tak specyficzne osadzone w wybranym przez nas Uniwersum historie.

"Spider-Man. Wiecznie Młody", to obraz Petera Parkera i jego pajęczego alter ego, wzięty z wielu różnych ,,przedstawień” jego przygód, z różnych komiksowych światów, wraz z różnie wykreowaną osobowością. Tak wyłaniającego się ze strony na stronę „Spidey’ego” nie miałem okazji jeszcze spotkać; tak samo możecie stwierdzić i wy, gdy po pozycję Petruchy ochoczo sięgnięcie. Dynamika rozgrywanych w powieści wydarzeń daje nam możliwość dość szybkiego stworzenia w swym czytelniczo-nerdowskim umyśle wyobrażenia właśnie tego, jakim Spider-Man jest herosem, a Peter Parker człowiekiem. To, czego i jak doświadczamy w beletrystyce Petruchy, w strukturze powieści przywodzi na myśl klasyczny komiks. Jej otwarcie jest dynamiczne i zarazem proste: estyma superbohatera jako element geometrii miejskiej. Spider-Mana widzimy od razu w działaniu: wypuszcza swe sieci w kierunku ścian budynku, buja się po mieście i w międzyczasie rozmyśla o życiu. Czyż nie ma tu podświadomego ,,mrugnięcia oczka” do kultowych już komiksowych kreacji ,,człowieka pająka” od Stana Lee, Johna Romity Sr.? To komiksowe wejście w "Wiecznie Młodym" jest krótkie i wystarczające, aby mieć – z perspektywy czytelnika – świadomość jaki charakter będzie miała narracja tytułu: że będzie to ,,literackie coś" naznaczone duchem Spider-Mana młodziaka, typowego kumpla z sąsiedztwa, będącego jednocześnie kimś, kto za wszelką cenę postara się o zachowanie zdrowego rozsądku i bycie naprawdę piekielnie odpowiedzialnym, gdy ma się wrażenie, że świat wokół ciebie może lada moment eksplodować.

Już na pierwszych stronach powieści - co zdaje się przypominać styl przedstawiania postaci, z którymi mierzyć muszą się herosi wzięty z kart kreowania marvelowskiego komiksu - poznajemy wrogów wchodzącego w dorosłość Spider-Mana. Tu ,,pajęczy heros z sąsiedztwa” ma naście lat; na głowie ma takich obwiesiów i kajdaniarzy, których nie należy lekceważyć: Wilson Fisk a.k.a. Kingpin oraz Silvermane, przywódca Maggii, jednej z najpotężniejszych, najbardziej się liczących w półświatku Nowego Jorku, organizacji przestępczych. I to są właśnie ci najważniejsi ,,gracze” wśród antagonistów niniejszej beletrystycznej pozycji. Tak Petrucha nadaje swemu herosowi odwagi, dodatkowo podkreślając tą jego cechę poprzez kreację następującej cechy Spider-Mana: że w wieku nieogarniętego licealisty walczył on również z Zielonym Goblinem, Molten Manem, Vulture’em, Schockerem i innymi złoczyńcami, najbardziej kojarzonymi z pajęczym bohaterem, będącymi jego przeznaczeniem i dopełnieniem. Wyłonienie kart na stół – przedstawienie Fiska i Silvermane’a w momencie rozwijania się akcji beletrystyki, jako piekielnie ważnych graczy wśród nowojorskiego syndykatu łotrów i przeciwników Spidey’ego zarazem, miało jeszcze jedną efektywną konsekwencję: poznanie prawdziwego przeznaczenia konstruktu fabuły, głównie tego, co ją napędza i dokąd zmierza. Całość historii uwydatniona przez Petruchę, którą czytelnik mógł doświadczyć zamyka się w próbie powstrzymania Willsona Fiska i Silvermane’a przed dostaniem tajemniczej starożytnej, mistycznie tłoczonej i wyprofilowanej tabliczki, na której jak się okazuje ,,wygrawerowana” jest formuła wiecznej młodości – ten, kto jej użyje zmieni się w silną postać, odmieni swoje życie. Dopaść artefakt udało się przywódcy Maggii, jednak na krótko. W drugiej części powieści bowiem możemy dostać nie lada zapaści serca lub anihilacji swojego umysłu, gdy dojdzie do nas świadomość, co przez dwa lata od zakończenia poprzedniej, pierwszej, części się wydarzyło: co się stało z Fiskiem, z Gwen Stacy, z którą Peter był związany, oraz z jej ojcem.

Poprzez młodzieńczo-wojowniczą, bo tak bym to określił, narrację tytułu i jego miarę pisarską "Wiecznie Młody" pędzi, i to jak, z wyłanianiem co raz to dalszych wydarzeń w swej konstrukcji fabuły w zaskakująco mocnym tempie. Samego Petera jako zwykłą osobę, której zależy na szczęściu jej bliskich i ochronie własnej tożsamości jako superbohatera, oraz, jako superbohatera, który nie wie komu spośród teoretycznych wrogów zaufać: czy zawrzeć porozumienie z Vanessą Fisk, by ocalić jej męża, a swoją ukochaną Ciocię May odsunąć od wyroku śmierci, którą skierowała na nią groźna choroba; czy zgodzić się na naciąganą współpracę z Silvermane’em, który i fizycznie i osobowościowo zmieniał się w wyniku zadziałania skutków ubocznych ekstrakcji mocy ,,tabliczki”. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Na szczęście mogę wyjść z lektury powieści z dużym, rozciągniętym na całą twarz uśmiechem i pełnym zadowoleniem z jej zakończenia, przebiegu fabuły, wyraźną kształtnością i namacalnością relacji pomiędzy najważniejszymi postaciami. I to wszystko mimo niewielkich mankamentów.

Nowy Jork to serce i dusza komiksu. Najbardziej w tym względzie odpowiednim, aby to uwydatnić i podkreślić, są ponadczasowe realia komiksu superbohaterskiego, zważywszy na fakt, iż tak naprawdę barwne przygody uwielbianych przez nas herosów zrodziły się właśnie tu – w majestatycznej, symbolizującej postęp myśli technologiczej i kulturowej oraz globalizację kultury masowej,...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
1334
1201

Na półkach: ,

Nie mam zbyt wielkiego doświadczania przy czytaniu książek, które zostały napisane na podstawie Marvelowego Universum, jednak kocham te postacie i byłam niezwykle ciekawa w jaki sposób prezentują się w wersji książkowej. Nie ma wśród nas człowieka, który nie znał by Petera Parkera i jego najważniejszych życiowych wydarzeń, które sprawiły, że stał się tym kimś, za kim podążają miliony.
Stefan Petrucha nie wraca w powieści do początków otrzymania pajęczego daru. Nie rozwija żadnej szkolnej wycieczki, ugryzienia i wszelkich problemów jakie stopniowo wynikały z tego powodu, jednak nie rezygnuje z tego, aby nie przybliżyć w skrócie czytelnikowi genezy narodzin Spider-Mana. Wydaje mi się, że to bardzo dobre rozwiązanie, nakreślenie tego, co wiedzą wszyscy, którzy z zapartym tchem śledzą komiksy, kreskówki, czy filmy, w których pojawia się nasz pajęczak. Co jeszcze znajdziemy w książce?
Naturalnie dobrze znane nam postacie, bez których nie wyobrażam sobie dobrze ukazanego Petera Parkera, mowa tutaj o cioteczce May, Mary Jane Watson, Flasha Thompsona, Harrego Osborne’a. Z tych czarnych charakterów możecie liczyć na spotkanie z Kingpin’em, Geen Goblin’em, czy też Silverman’em.
Co otrzymamy pod względem fabularnym? Z czym przyjdzie się zmierzyć Spider-Manowi?
Peter Parker pogodzony ze sobą, z faktem, że stał się Spider-Manem, próbuje pomagać ludziom biorąc na siebie odpowiedzialność za ich dobro. Peter próbuje zjednoczyć życie osobiste i kolejne misje, zmagając się z różnymi problemami. Oczywiście nic nie może pójść łatwo i przyjemnie. Spider-Man wplątuje się w sam środek wojny gangów. To nie wszystko, chociaż mógłby się wydawać, że to dość sporo, jak na tak młodego bohatera. Autor jednak nie zamierza dawać mu taryfy ulgowej, zrzuca na niego istną bombę, wyciągając z grobu przywódcę Maggii, który cze wszystkich sił i dostępnych mu środków pragnie pozyskać pewną tajemniczą tabliczkę. Czy mu się to powiedzie? Czy trafi na problemy? A co jeśli zdradzę Wam, że nie tylko on sam poluje na tajemniczą tabliczkę?
Peter jest zmuszony stanąć do walki nie tylko z mnożącymi się wrogami, ale także z narastającymi problemami osobistymi. Nikt nie jest przecież na tyle mocny i dobry, aby podołać wszystkiemu, zwłaszcza, kiedy jego ciocia umiera. Czy chłopak jest w stanie sobie z tym wszystkim poradzić? Czy jest jakiś ratunek dla jego chorej cioci?
„Marvel: Spider-man. Wiecznie młody” jest idealną pozycją dla młodzieży, zawiera przesłanie, które tak mocno starali się zademonstrować nam jego twórcy. Przede wszystkim Petrucha nadał historii o młodym pajączku świeżego powiewu, przeniósł postać Spider-Mana do współczesności. Prosta i efektywna, niewymagająca i w pewien sposób lekka w odbiorze. Bardzo mi się spodobała. Miło było ponownie zetknąć się z pajęczym chłopcem i przypomnieć sobie czas, kiedy nie dało się oderwać mnie od ekranu telewizora, kiedy leciała kreskówka z nim w roli głównej. Myślę, że nowa odsłona powieści o bohaterach z Marvelowego Universum to strzał w dziesiątkę dla fanów, jak i tych, którzy chcieliby zacząć przygodę z nim, a liczba różnych komiksów go nieco dezorientuje. Nie macie się czego bać, ten pajączek nie ugryzie, a jeśli okaże się, że jednak to zrobi, to będzie to naprawdę delikatne, a wraz z tym możecie przeżyć największą przygodę życia.

Nie mam zbyt wielkiego doświadczania przy czytaniu książek, które zostały napisane na podstawie Marvelowego Universum, jednak kocham te postacie i byłam niezwykle ciekawa w jaki sposób prezentują się w wersji książkowej. Nie ma wśród nas człowieka, który nie znał by Petera Parkera i jego najważniejszych życiowych wydarzeń, które sprawiły, że stał się tym kimś, za kim...

więcej Pokaż mimo to

17
avatar
953
948

Na półkach: ,

Uwielbiam Spider-Mana. Czytałam mnóstwo komiksów z jego udziałem i obejrzałam każdą ekranizację, nawet żałośnie już wyglądające animacje z lat dziewięćdziesiątych czy sześćdziesiątych. Prawie płakałam, kiedy Marvel Studios miało stracić możliwość tworzenia filmów z jego udziałem. Podczas czytania tej książki także było mi smutno, jednak z zupełnie innych powodów.

Historia jest dosyć prosta. Peter Parker ma problemy finansowe, więc postanawia zrobić kilka zdjęć pewnej tajemniczej tabliczki z hieroglifami. Okazuje się, że eksponat jest bardzo pożądany przez Kingpina, szefa nowojorskiej mafii jak i Maggia, syndykat przestępczy.

Największym problemem tej powieści nie jest autor. Stefan Petrucha pisze naprawdę w porządku i gdybym miała możliwość przeczytania czegoś innego, co wyszło spod jego ręki, nie wzbraniałabym się. Niestety w tym wypadku zawiodła fabuła. Nie znam komiksu, który ta książka adaptuje i pewnie po niego nie sięgnę. Jestem pewna, że materiał źródłowy był lepszy, w końcu z jakichś powodów akurat go wybrano na adaptację, jednak po prostu wszystko, co się tu działo, nie potrafiło mnie nijak zaangażować. Teoretycznie mamy współczuć Peterowi braku pieniędzy na czynsz, choroby cioci May czy problemów w związku z Gwen Stacy, jednak ja nie umiałam. Mogło to być spowodowane osadzeniem historii w czasach młodości Petera (we współczesnych komiksach jest już dorosły), kiedy już znałam dalsze wydarzenia.

Peter zachowuje się i myśli tak jak przystało na jego postać. To bardzo dobrze, jednak czegoś mi w nim brakowało, ale nie potrafię powiedzieć czego. Na szczęście postać Kingpina została bardzo dobrze przeniesiona z komiksu, co jest bardzo ważne, gdy ma się do czynienia z kultowym już przeciwnikiem Spider-Mana. Przywódca Maggia, Silvermane, także nie wypadł źle, a jego wątek nawet przypadł mi do gustu. Ciocia May, jedna z ważniejszych postaci w tej historii, też była w porządku i robiła dokładnie to, co zwykle robi. Pozostałe postacie wypadły jednak trochę nijako, na czele z Gwen Stacy.

Książka miała potencjał i myślę, że wielu osobom może się spodobać, a zwłaszcza tym mniej obeznanym z historią Petera Parkera. Niestety trochę ciężko było przebrnąć przez tę historię, nie mówiąc już o zaangażowaniu się. Jednak jeśli ktoś chciałby poznać lepiej postać Spider-Mana, to warto. Dzięki niej da się poznać smutniejszy okres w jego życiu, a także niektóre ważniejsze elementy mitologii tego bohatera. Chociaż wtedy warto też zapoznać się z oryginalnymi komiksami.
Ania, lat 17
źródło: www.szkolnyklubrecenzenta.pl

Uwielbiam Spider-Mana. Czytałam mnóstwo komiksów z jego udziałem i obejrzałam każdą ekranizację, nawet żałośnie już wyglądające animacje z lat dziewięćdziesiątych czy sześćdziesiątych. Prawie płakałam, kiedy Marvel Studios miało stracić możliwość tworzenia filmów z jego udziałem. Podczas czytania tej książki także było mi smutno, jednak z zupełnie innych powodów.

Historia...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
163
18

Na półkach:

Uwielbiam postać Spider-Mana ale...książka to chyba nie jest jego nośnik, lepiej się sprawdza w formie komiksowej czy filmowej.

Uwielbiam postać Spider-Mana ale...książka to chyba nie jest jego nośnik, lepiej się sprawdza w formie komiksowej czy filmowej.

Pokaż mimo to

1
avatar
158
29

Na półkach:

Jedyne co mogę powiedzieć, że jako wielka fanka Spider-mana bardzo dobrze czytało mi się tę pozycję, pomimo że jest ona kompletnie inna niż w znanych nam filmach Marvela.

Jedyne co mogę powiedzieć, że jako wielka fanka Spider-mana bardzo dobrze czytało mi się tę pozycję, pomimo że jest ona kompletnie inna niż w znanych nam filmach Marvela.

Pokaż mimo to

4

Cytaty

Więcej
Stefan Petrucha Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd