Kto ukradł jutro?

Okładka książki Kto ukradł jutro?
Dominika Czerniak-ChojnackaOlga Ptak Wydawnictwo: Albus interaktywne, obrazkowe, edukacyjne
136 str. 2 godz. 16 min.
Kategoria:
interaktywne, obrazkowe, edukacyjne
Wydawnictwo:
Albus
Data wydania:
2019-05-01
Data 1. wyd. pol.:
2019-05-01
Liczba stron:
136
Czas czytania
2 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788389284396
Tagi:
autyzm niepełnosprawność oczami dziecka
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Zdzisław Beksiński. Listy do Jerzego Lewczyńskiego Zdzisław Beksiński, Olga Ptak
Ocena 7,6
Zdzisław Beksi... Zdzisław Beksiński,...

Podobne książki

Okładka książki Fale Ashling Lindsay, Clare Helen Welsh
Ocena 7,6
Fale Ashling Lindsay, Cl...
Okładka książki Wszystkie kolory świata Mariusz Andryszczyk, Anita Andrzejewska, Justyna Bednarek, Paweł Beręsewicz, Katarzyna Bogucka, Aleksandra Cieślak, Maria Dek, Emilia Dziubak, Joanna Fabicka, Barbara Gawryluk, Andrzej Marek Grabowski, Monika Hanulak, Cezary Harasimowicz, Joanna Jagiełło, Jona Jung, Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Grzegorz Kasdepke, Marta Kisiel, Barbara Kosmowska, Katarzyna Kołodziej, Agata Królak, Igor Kubik, Marta Kurczewska, Grażka Lange, Joanna Olech, Anna Onichimowska, Paweł Pawlak, Andrzej Pilichowski-Ragno, Adam Pękalski, Jola Richter-Magnuszewska, Grażyna Rigall, Joanna Rudniańska, Joanna Rusinek, Michał Rusinek, Katarzyna Ryrych, Piotr Socha, Zofia Stanecka, Przemek Staroń, Marcin Szczygielski, Marianna Sztyma, Adam Wajrak, Anna Wielbut, Rafał Witek, Daniel de Latour
Ocena 7,4
Wszystkie kolo... Mariusz Andryszczyk...
Okładka książki Admirałowie wyobraźni. 100 lat polskiej ilustracji w książkach dla dzieci Anna Boguszewska, Tomasz Broda, Małgorzata Cackowska, Aleksandra Cieślak, Jacek Friedrich, Elżbieta Jamróz-Stolarska, Krystyna Rybicka, Piotr Rypson, Anita Wincencjusz-Patyna, Jakub Woynarowski, Michał Zając, praca zbiorowa
Ocena 9,2
Admirałowie wy... Anna Boguszewska, T...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
8,3 / 10
40 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
103
43

Na półkach:

Piękna, smutna książka napisana przyjemnym językiem i w świetnym stylu. Otwiera oczy, wiele uświadamia na temat autyzmu w praktyce. Czytam głównie książki popularnonaukowe, ale była okazja przesłuchać w audiobooku więc sprawdziłem tą i się nie zawiodłem.

Piękna, smutna książka napisana przyjemnym językiem i w świetnym stylu. Otwiera oczy, wiele uświadamia na temat autyzmu w praktyce. Czytam głównie książki popularnonaukowe, ale była okazja przesłuchać w audiobooku więc sprawdziłem tą i się nie zawiodłem.

Pokaż mimo to

2
avatar
1143
891

Na półkach: , ,

Bardzo mądra. Przystępnie wyjaśnia fragmenty sposobów myślenia dzieci dotkniętych autyzmem. Polecam.

Bardzo mądra. Przystępnie wyjaśnia fragmenty sposobów myślenia dzieci dotkniętych autyzmem. Polecam.

Pokaż mimo to

25
avatar
344
187

Na półkach: ,

Bardzo dobra i ważna książka. Polecam

Bardzo dobra i ważna książka. Polecam

Pokaż mimo to

1
Reklama
avatar
366
9

Na półkach: ,

Bardzo ważna i potrzebna książka !!!

Bardzo ważna i potrzebna książka !!!

Pokaż mimo to

1
avatar
2
1

Na półkach:

Książka przeczytana "jednym tchem" być może dlatego, że mówi o losie, przemyśleniach rodziców dzieci niepełnosprawnych. Wszystko to jeszcze niedawno przeżywałam. Myślę, że każda mama dziecka z niepełnosprawnością mogła by napisać podobną książkę, w moim wypadku nawet z gatunku - thriller medyczny. Z dużo gorszymi przeżyciami. Szacun dla autorki, za odwagę i wydanie tej książki. Polecam.

Książka przeczytana "jednym tchem" być może dlatego, że mówi o losie, przemyśleniach rodziców dzieci niepełnosprawnych. Wszystko to jeszcze niedawno przeżywałam. Myślę, że każda mama dziecka z niepełnosprawnością mogła by napisać podobną książkę, w moim wypadku nawet z gatunku - thriller medyczny. Z dużo gorszymi przeżyciami. Szacun dla autorki, za odwagę i wydanie tej...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
3199
2304

Na półkach:

Kilka razy w życiu prowadziłam spotkania ze studentami. Dodam, że były to osoby przygotowujące się do zawodu nauczyciela, dlatego moje opowiadanie o autyzmie było dla mnie niesamowicie ważne, bo mogłam osobom, które kiedyś będą uczyć pokazać i wyjaśnić, aby otworzyć ich na odmienność. Każde takie uświadamianie otwierałam pytaniem do zebranych, z czym kojarzy im się niepełnosprawność. Były wypowiedzi o problemie z poruszaniem się, niesprawności wzroku, źle działającym słuchu, braku umiejętności mówienia. Studenci wymieniali takie atrybuty jak wózek inwalidzki, laski, kule, balkoniki, okulary, aparaty słuchowe, cewniki. Byli obeznani. Później pokazałam filmik z dzieckiem bawiącym się ciastoliną, spacerującym, układającym klocki, a na koniec zadałam pytanie, czy wiedzą, że tak może wyglądać niepełnosprawność? Powstało poruszenie. Jak to? Przecież to dziecko porusza się w normie. Bawić też się bawi. Puzzle układa, figurki lepi, patyki zbiera, psa karmi. Jak dziecko wykonujące polecenia może być niepełnosprawne? Pokazałam filmik z zestawem ubrań i poleceniem „ubierz się”. Zobaczyli kilkulatkę, która ma problem od czego zacząć więc najpierw założyła spodnie, a później próbowała wcisnąć rajstopki, a później powstał jeden wielki krzyk, bo tak się nie dało. Zaczęłam od nowa: wydałam polecenie: zdejmij spodnie, załóż rajstopy, załóż spodnie. Studenci byli w szoku. Kto z nas jest przygotowany na zetknięcie się z niepełnosprawnością, której nie widać? Którą trudno zrozumieć? Nikt. Nikt nas tego nie uczy. Nikt nam nie pokazuje, nie wyjaśnia. Zostajemy rzuceni na pełny ocean i mamy nie utonąć otoczeni zaskakującą, bo nietypową niepełnosprawnością, która sprawia, że każdy z rodziców takiego dziecka od czasu do czasu zadaje sobie pytanie: „Kto ukradł jutro?”. Od niego się nie ucieknie, bo widzi się inne dzieci, przypomina się, że samemu urodziło się zdrowe dziecko, a później odkryło jego niezwykłą urodę, ale od odkrycia inności do diagnozy była daleka droga, bo nie zawsze trafi się na odpowiednich specjalistów, a orzeczenie otwiera drogę do większej ilości terapii. Kiedy już ma się to orzeczenie to liczba kłód rzucana pod nogi sprawia, że sporo małżeństw się rozpada, rodzice mają depresje, żyją na skraju ubóstwa, są wykluczani z systemu, tracą kolejnych znajomych, bo nikt nie chce u siebie ludzi z krzyczącym z nieznanych powodów dzieckiem i to jak długo utrzymają się na powierzchni zależy od ich samozaparcia.
„Kto ukradł jutro?” to świetna publikacja zabierająca czytelników w różne aspekty życia. Autorka pokazuje nam, że mamy prawo nie wiedzieć, nie być świadomi istnienia wielu niepełnosprawności. Uświadamia czytelników, że rodzice nie muszą być specjalistami, bo w zderzeniu z innością swojego dziecka często nie mają sił, bardzo często wypierają świadomość urody dziecka, a bliscy i napotkani ludzie objaśniają matkom odmienne zachowanie dziecka ich nieporadnością, niedoświadczeniem, nieogarnięciem, złym podejściem wychowawczym. Każde zachowanie dziecka jest jak wielka fala na oceanie, w które rodziny zostały wrzucone. Jedni je dostrzegą, a innym mają objaśniane, że toną, bo nie potrafią pływać.
Zwykle czytając wyszukuję w książkach cytaty, z którymi bardzo się zgadzam, które uważam za mądre i chciałabym w ten sposób zachęcić czytelników do sięgnięcia po publikację. W przypadku książki Olgi Ptak przestałam zaznaczać je po kilkunastu stronach, bo zauważyłam, że każdy kolejny akapit chciałam Wam zacytować! A wszystko przez to, że jest to lektura niesamowicie prawdziwa, dobitna, pokazująca życie matek dzieci z autyzmem, a do tego napisana z humorem, dystansem, bez obwiniania kogokolwiek. Wszystko zebrane pięknie w całość, wszystko opisane tak, że możemy dowiedzieć się o codziennych doświadczeniach, wyzwaniach, zmęczeniu, frustracjach, złośliwościach, które słyszymy (ile ja ich usłyszałam to nie zliczę), o wszystkich „wujkach i ciotkach dobrych radach”, które ocenią zachowanie dziecka, o specjalistach, którzy wbiją szpileczki zamiast pomóc, o pracownikach pomocy społecznej, którzy systemowo nie mają dla takich rodziców wsparcia, bo to przecież nie obłożnie chore dziecko.
Dostajemy tu obraz społeczeństwa tolerującego niepełnosprawność, ale tylko taką, która nie przeszkadza, taka, która nie jest inwazyjna, siedzi spokojnie w wózku i można matce pomóc przytrzymując drzwi… Jednocześnie Olga Ptak tłumaczy takie postawy. Pokazuje rodzicom, że owe zamknięcie to efekt braku wiedzy, baraku kontaktu, izolowania niepełnosprawnych, zamykania ich w placówkach domach, aby nie było z nimi kłopotu w miejscach publicznych. A później wobec tego społeczeństwa, które nigdy nie widziało i nie doświadczyło ma się oczekiwania. Olga Ptak pięknie, żartobliwie, sarkastycznie, ironicznie pokazuje wiele życiowych sytuacji. Pokazuje z jednej strony społeczeństwo (czyli też nas) i tłumaczy brak świadomości, a z drugiej tłumaczy, że musimy zdobywać tę wiedzę, bo teraz mamy do niej dostęp, musimy być bardziej otwarci na różnorodne zachowania, bo nigdy nie wiemy, co się pod nimi kryje. Autorka wydaje się wchodzić przez ściany do domów, w których są rodziny z niepełnosprawnymi dziećmi i pięknie opisuje wyzwania, przeszkody, walkę o terapię, zajęcia dla dziecka, utrzymanie się na rynku pracy, brak ogólnodostępnych informacji, dzięki którym rodzice wiedzieliby, gdzie szukać pomocy, po jaką terapię sięgnąć, jak rozwiązać codziennie problemy dzieci, jak im pomóc dorosnąć do samodzielności. Każdy rodzic musi na nowo wyważać drzwi, na nowo szukać skutecznych sposobów walki o swoje dziecko, a wszystko przez to, że autyzm to nietypowa niepełnosprawność. Jednym pomaga określony sposób pracy, innym nie. I to kopanie się z poszukiwaniem, kopanie się z innym funkcjonowaniem, brakiem środków na terapię i wieloma mniejszymi i większymi wyzwaniami jest pięknie opisane w książce.
„Kto ukradł jutro?” to pozycja dwutomowa. Pierwszy z tomów zabiera nas w świat pięcioletniego Leona, który pokazuje nam, z jakimi trudnościami musi sobie radzić, jak wielką ma trudność ze skupieniem uwagi, kiedy wszystkie dźwięki w przedszkolu mają podobne natężenie, jaką trudność ma w pisaniu szlaczków, jak bardzo boli kontakt z wodą, papierowymi ręcznikami, dotyk obcych osób, jedzenie, jakim problemem jest wydalanie, korzystanie z innych toalet, próbowanie nowych smaków. Świat urasta tu do nielogicznego, chaotycznego zbioru zasad, bodźców, nad którymi nie da się zapanować inaczej niż krzykiem, kręceniem i autoagresją. W tle jest mama borykająca się z trudami dziwnych zachowań dziecka. Książkę tę można czytać z własną pociechą, aby pokazać jej z jakimi wyzwaniami muszą borykać się ich koleżanki i koledzy.
Druga część to wspomniane przeze mnie spojrzenie na przeszkody, z jakimi musza radzić sobie matki. Czytelnicy mogą zrozumieć jak wygląda nasza codzienność, jak banalne rzeczy urastają do rangi wypraw na Księżyc, jak to, co dla innych jest proste i mechaniczne dla nas jest wyzwaniem wymagającym ciągłej czujności, bo małe potknięcie może sprowadzić lawinę niemiłych i niebezpiecznych wydarzeń.
Wielkim plusem tych publikacji jest to, że autorka pokazuje nam świat rodzin, w których jest autyzm bez moralizowania. Mamy tu spojrzenie pełne zrozumienia i dla autobusowych pouczaczy i dla matek, które zaciskają szczęki słysząc kolejne komentarze. Wchodzimy w niesamowicie trudny świat rodziców bez koloryzowania, bez upiększania, objaśniania, że w sumie to nie tak źle i jeśli ktoś czuje, że jest źle to znaczy, że ma za duże wymagania. Tu każda potrzeba i rozterka rodzica, każda przespana na podłodze w szpitalu noc potraktowana jest na serio. Olga Ptak podpowiada jak każdy z nas może pomóc takiemu rodzicowi, jak rodzice mogą pomóc sobie. Ukazane przez autorkę sprawy przeplatają trudne tematy i duża dawna humoru, przez co łatwiej przyswoić sobie poruszane problemy, łatwiej zdystansować się, popatrzeć na siebie z innej perspektywy. Także dla rodziców jest to pouczająca książka, bo cały ten ogrom objaśniania im świata mogą podsumować, popatrzeć na niego z boku i spróbować inaczej spojrzeć na osoby zaczepiające z powodu nietypowego zachowania dziecka.

Kilka razy w życiu prowadziłam spotkania ze studentami. Dodam, że były to osoby przygotowujące się do zawodu nauczyciela, dlatego moje opowiadanie o autyzmie było dla mnie niesamowicie ważne, bo mogłam osobom, które kiedyś będą uczyć pokazać i wyjaśnić, aby otworzyć ich na odmienność. Każde takie uświadamianie otwierałam pytaniem do zebranych, z czym kojarzy im się...

więcej Pokaż mimo to

28
avatar
2
1

Na półkach:

Czytałam wiele pozycji o tematyce autyzmu ta ksiazka jak narazie jest jedna z moich ulubionych dzieki jezykowi ,szczerosci i praktycznosci jaka mozna uzyc majac lub pracujac z dziecmi uczacymi sie inaczej
Super ksiazka warta przeczytania jak i wracania do niej

Czytałam wiele pozycji o tematyce autyzmu ta ksiazka jak narazie jest jedna z moich ulubionych dzieki jezykowi ,szczerosci i praktycznosci jaka mozna uzyc majac lub pracujac z dziecmi uczacymi sie inaczej
Super ksiazka warta przeczytania jak i wracania do niej

Pokaż mimo to

4
avatar
496
55

Na półkach:

To jest historia jakby “wyjęta z ust“ wielu matek. Jej prawdziwość aż boli. I niestety lepszego jutra nie będzie.

To jest historia jakby “wyjęta z ust“ wielu matek. Jej prawdziwość aż boli. I niestety lepszego jutra nie będzie.

Pokaż mimo to

6
avatar
49784
1931

Na półkach: ,

Poruszające świadectwo matki autystycznego dziecka. Kobieta otwiera oczy na znieczulicę i brak śiadomości w społęczeństwie. Przedstawia swoje reflekc=sje nad ettkietką tzw trudnego dziecka. Kiedyś po prostu nie diagnozowano całego spektrum zaburzeń. Jako matka walczy każdego dnia o jakikolwiek postęp, czy brak regresu u synka. Spotyka się z brakiem zrozumienia, oburzeniem, kiedy chłopiec nie zachowuje się jak inne dzieci. Olga ptak wyjaśnia, z jakimi biurokratycznymi przeszkodami musi się codziennie borykać, jak trudno jest znależć sensowną rehabilitację. problemem są finanse gdyż dziecko niepełnosprawne musi być pod stałą opieką, dlatego też praca zarobkowa rodzica jest wykluczona. Zresztą autycy nienawidzą odstępstw od rutyny, nowych osób w swoim otoczeniu, a każdy bodziec odczuwają kilkunastokrotnie silniej.
W drugiej zaś części mamy pamiętnik czy notes autystycznego chłopca. Autorka stara się zwerbalizować odczucia, uczucia, sposob postrzegania świata. Uwrażliwia na specyficzne zachowania takich dzieci, daje rady i wskazówki jak walczyć o zdrowie dziecka, wnioskować o turnusy rehabilitacyjne. Leon opisuje rzeczywistość ze swojej perspektywy. Zaskoczyła mnie jego ciekawość świata, motywacje do działąnia, interpretacja zachowań innych ludzi, niezdolność do oszukiwania i kłąmania.

Poruszające świadectwo matki autystycznego dziecka. Kobieta otwiera oczy na znieczulicę i brak śiadomości w społęczeństwie. Przedstawia swoje reflekc=sje nad ettkietką tzw trudnego dziecka. Kiedyś po prostu nie diagnozowano całego spektrum zaburzeń. Jako matka walczy każdego dnia o jakikolwiek postęp, czy brak regresu u synka. Spotyka się z brakiem zrozumienia, oburzeniem,...

więcej Pokaż mimo to

40
avatar
1642
339

Na półkach: ,

Książka ta powstała na wkurwie - i bardzo dobrze jej ten stan emocjonalny autorki robi! Bo to zaangażowany głos matki borykającej się tu i teraz (a więc w Polsce 2. dekady XXI wieku) z systemem, społeczeństwem i własną kobiecością/człowieczeństwem wobec niepełnosprawności jej dziecka. I jest to walka na tylu planach wyczerpująca i nierówna, że ręce opadają... Nie będę przytaczać przykładów na starcie z biurokracją, bezdusznością czy zwykłą głupotą; nie dlatego, że nie są one warte uwagi; są WARTE, a jakże, ale osłabia mnie to, ogarnia mnie poczucie totalnej niemocy i wstyd za cały system...
A jednocześnie jest to książka bardzo pozytywna, jakże pro-life; część, która oddaje głos dziecku dotkniętemu nadwrażliwością sensoryczną zdziera łuski z oczy; działa jak uderzenia obuchem w głowę: jest klarowne, czyste i dosadnie niewinne.
Powinno powstawać więcej takich książek-świadectw, objaśniających "funkcjonowanie" osób nienormatywnych pod względem doświadczenia tego świata; myślę, że wielu z nas, normalsów, dobrze by to zrobiło, wybudzając nas ze strefy komfortu

Książka ta powstała na wkurwie - i bardzo dobrze jej ten stan emocjonalny autorki robi! Bo to zaangażowany głos matki borykającej się tu i teraz (a więc w Polsce 2. dekady XXI wieku) z systemem, społeczeństwem i własną kobiecością/człowieczeństwem wobec niepełnosprawności jej dziecka. I jest to walka na tylu planach wyczerpująca i nierówna, że ręce opadają... Nie będę...

więcej Pokaż mimo to

12

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kto ukradł jutro?


Reklama
zgłoś błąd