Magic Knight Rayearth #1

Okładka książki Magic Knight Rayearth #1
Mokona ApapaSatsuki Igarashi Wydawnictwo: Waneko Cykl: Magic Knight Rayearth (tom 1) komiksy
205 str. 3 godz. 25 min.
Kategoria:
komiksy
Cykl:
Magic Knight Rayearth (tom 1)
Tytuł oryginału:
Majikku naito reiāsu, także: Magic Knight Rayearth
Wydawnictwo:
Waneko
Data wydania:
2019-03-18
Data 1. wyd. pol.:
2019-03-18
Data 1. wydania:
2003-08-05
Liczba stron:
205
Czas czytania
3 godz. 25 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380965904
Tłumacz:
Karolina Balcer
Tagi:
przygoda dramat fantasy mecha shoujo supernatural seria 1
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki RG Veda tom 2 Mokona Apapa, Nanase Ohkawa
Ocena 7,0
RG Veda tom 2 Mokona Apapa, Nanas...
Okładka książki RG Veda tom 1 Mokona Apapa, Nanase Ohkawa
Ocena 7,7
RG Veda tom 1 Mokona Apapa, Nanas...
Okładka książki Card Captor Sakura #12 Mokona Apapa, Satsuki Igarashi, Tsubaki Nekoi, Nanase Ohkawa
Ocena 7,0
Card Captor Sa... Mokona Apapa, Satsu...
Okładka książki Card Captor Sakura #11 Mokona Apapa, Satsuki Igarashi, Tsubaki Nekoi, Nanase Ohkawa
Ocena 7,4
Card Captor Sa... Mokona Apapa, Satsu...

Podobne książki

Okładka książki Głosy z odległej gwiazdy Mizu Sahara, Makoto Shinkai
Ocena 7,0
Głosy z odległ... Mizu Sahara, Makoto...
Okładka książki Magic Knight Rayearth #2 Mokona Apapa, Satsuki Igarashi, Tsubaki Nekoi, Nanase Ohkawa
Ocena 7,1
Magic Knight R... Mokona Apapa, Satsu...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,1 / 10
68 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
388
303

Na półkach: ,

Prześliczna, charakterystyczna kreska grupy CLAMP na której się wychowałam :) Równie charakterystyczny dla CLAMP układ kadrów i kompozycja rysunków. Widać, że shojo po tej właśnie kompozycji postaci która mimo wszystko mnie czasem zaczynała denerwować jak po raz kolejny jest rysowana cała postać tylko po to żeby ją zaprezentować. Ma to swoje uzasadnienie ale ja już się od tego odzwyczaiłam. Znane, klasyczne postacie w SD i czasem trochę humoru. Dialogi niewymagające, czasem miałam wrażenie, że niektóre są wymuszone po to tylko żeby przeciągnąć scenę albo pokazać postać w danym kadrze. Sama historia dla dla mnie czasem nielogiczna i mało wciągająca ale przyznam, że czytam i mam głównie ze względu na kreskę i przyjemnoś cieszenie oka :)

Prześliczna, charakterystyczna kreska grupy CLAMP na której się wychowałam :) Równie charakterystyczny dla CLAMP układ kadrów i kompozycja rysunków. Widać, że shojo po tej właśnie kompozycji postaci która mimo wszystko mnie czasem zaczynała denerwować jak po raz kolejny jest rysowana cała postać tylko po to żeby ją zaprezentować. Ma to swoje uzasadnienie ale ja już się od...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
1085
64

Na półkach: ,

Dwa słowa o pierwszym tomiku Magic Knight Rayearth można przeczytać na moim blogu. Zapraszam! :D
https://manga-no-tsuki.blogspot.com/2020/02/magic-knight-rayearth-1-card-captor.html

Dwa słowa o pierwszym tomiku Magic Knight Rayearth można przeczytać na moim blogu. Zapraszam! :D
https://manga-no-tsuki.blogspot.com/2020/02/magic-knight-rayearth-1-card-captor.html

Pokaż mimo to

2
avatar
1420
1037

Na półkach:

https://podrugiejstronieokladki6.blogspot.com/2019/08/manga-tez-ksiazka-magic-knight-rayearth.html

Wiecie, jakie to jest stare?


Generalnie internety głoszą, że „Magic Knight Rayearth” oryginalnie powstawał od 1993 do 1995 roku. Jak sobie tak teraz o tym pomyślę, to pierwszy tomik tej mangi, jest w moim wieku (heheszki). Wydawnictwo Waneko na swoje dwudziestolecie wydało dwie mangi od grupy CLAMP i choć obie są do siebie podobne, to jednak zupełnie różne.

Cephiro to magiczna kraina, w której żyją sobie magowie i inne dziwne stwory. Księżniczka Emeraude, broniąca pokoju i harmonii w całej krainie została porwana i uwięziona przez kapłana Zagato, który chce, aby całe Cephiro opanował chaos. I faktycznie od czasu pojmania księżniczki i uwięzienia, w krainie nie dzieje się najlepiej, a zło zaczyna rosnąć w siłę.
W Tokio w 1998 trzy podrzędne uczennice korzystają z wycieczek szkolnych i zwiedzają Tokyo Tower. Już mają wracać, kiedy do uch uszy dochodzi rozpaczliwe wołanie o pomoc, a dziewczęta niespodziewanie, chwilę później zostają przeniesione do Cephiro. Na swojej drodze spotykają potężnego maga Clefa, który tłumaczy im zasady tej „gry” i prosi o pomoc w uwolnieniu księżniczki, aby kraina ponownie mogła wrócić do normalności i stać się miejscem harmonii i pokoju. Dziewczyny zostają Magicznymi Rycerzami, a ich głównym zadaniem jest odbicie księżniczki z rąk wroga.
Aby tego dokonać będą się musiały zmierzyć z wieloma przeszkodami, a pierwsza z nich czeka tuż za rogiem.
Czy trójce całkiem różnym nastolatkom uda się uratować krainę i uwolnić księżniczkę Emeraude?

Powiem Wam, że czytając tę mangę od razu zauważyłam nawiązanie do gry z gatunku RPG, aczkolwiek nie jest ono tak całkiem widoczne, na pierwszy rzut oka. Co więcej, dostrzegłam także wątki podobne do „Sailor Moona”, ale o tym za chwilę.
Dziewczyny dostają się do magicznej krainy, w której dookoła są stwory, a Clef jest niczym NPC, który opowiada im o tych terenach i o ich zadaniu, niczym przydzielając questa.
Co więcej dostają bronie, które levelują razem z nimi. Im one mają większe umiejętności, tym broń jest lepsza sama w sobie. Jeżeli chodzi o „Sailor Moon” to głównie przeobrażenie się dziewczyn ze zwykłych uczennic, w Magicznych Rycerzy przypomina przemianę Usagi i innych czarodziejek. (ot, takie tam skojarzenie). Nie żeby mi to przeszkadzało. Po prostu poczułam powiew klasyki, ale nie ma się czemu dziwić, bo manga mojego dzieciństwa była wydawana od 1992 roku, także patrząc po dacie powstania „Magic Knight Rayearth” lekkie zainspirowanie się tamtą produkcją jest jak najbardziej możliwe.

Główna bohaterka, czyli Hikaru Shidou swoim zachowaniem przypomina dziecko z przedszkola. Wyróżnia ja to od pozostałej dwójki i choć z początku mnie to zwyczajnie irytowało, potem się do tego przyzwyczaiłam. Dziewczyna jest prosta i zasadniczo całkiem normalna. Do tego świetnie dogaduje się ze zwierzętami, co w Cephiro jest ważną i przydatną umiejętnością . Nasi Rycerze nie są sami, gdyż od jednej z sojuszniczek otrzymują psotnego zwierzaka, który sprawiał, że cieszyłam się, jak tylko go widziałam. Mokona, jest niepozorna, ale tak naprawdę jest to potężna magiczna istota, która naszym bohaterkom nie raz, nie dwa się przyda.

Ale za to Zagato... ten kapłan, który porwał księżniczkę Emeraudę. ŁO BOŻE, co za przystojniak! Od razu zwróciłam na niego swoją uwagę i szczerze, to mogliby wyciąć całą tę fabułę, a zostawić tylko jego. TE OCZY! Ogólnie, każda postać w tej mandze ma wspaniałe oczy. Kreska robi ogromne wrażenie, ale Zagato <3. Nie dam rady Wam tego opisać. Musicie to sami zobaczyć!

„Magic Knight Rayearth” to historia o prostej fabule. Zły porwał dobrą, ktoś musi ją uratować. Jednak mimo tego, jest to wspaniała historia, która zapiera dech w piersiach swoimi rysunkami i przedstawieniem bohaterów. Przez tę historię się płynie, czyta się ją bardzo szybko i nie odczuwa się upływu ani czasu, ani stron, a potem ma się wielkie zdziwko „Ale jak to już koniec?”. Serio, serio. Komu mogę polecić? Ciekawym tytułu i grupy CLAMP, a także fanom niezobowiązujących historii, z elementami fantastyki i przygody.

https://podrugiejstronieokladki6.blogspot.com/2019/08/manga-tez-ksiazka-magic-knight-rayearth.html

Wiecie, jakie to jest stare?


Generalnie internety głoszą, że „Magic Knight Rayearth” oryginalnie powstawał od 1993 do 1995 roku. Jak sobie tak teraz o tym pomyślę, to pierwszy tomik tej mangi, jest w moim wieku (heheszki). Wydawnictwo Waneko na swoje dwudziestolecie wydało...

więcej Pokaż mimo to

2
Reklama
avatar
187
37

Na półkach:

Pierwsze spotkanie z tą historią odbyłam jako dziecko, kiedy siedząc co ranek przed tv oglądałam anime. Jednak nigdy nie poznałam zakończenia tej historii. Dlatego, kiedy po wielu latach od czasu anime, udało mi się dostać mangę, byłam bardzo podekscytowana, że wrócę do świata Sephiro. I nie rozczarowałam się. Historia Hikaru, Umi i Fuu wybranych do bycia Magicznymi Rycerzami jest pełna humoru, akcji i barwnych postaci. Pierwszy tom wprowadza nas w magiczny świat, gdzie razem z bohaterkami dowiadujemy się, że należy go uratować przed niebezpiecznym Lordem Zagato i różnej maści demonami. Główne bohaterki od pierwszych stron kupiły mnie totalnie. Każda z nich jest inna, ma własny wykreowany charakter, dzięki czemu mamy ciekawe interakcje i dynamikę w ich relacjach. Fabuła jest ciekawa i zaskakująca a to dopiero pierwszy tom.
No i nie sposób nie wspomnieć o kresce. Jestem oczarowana, uwielbiam każdy kadr z tej mangi. Nie mogłam oderwać wzroku.
Jeśli lubicie fantastyczne historie z magicznym światem i fabułę, gdzie bohaterki mają jakieś zadanie do wykonania, to koniecznie sięgnijcie. Polecam

Pierwsze spotkanie z tą historią odbyłam jako dziecko, kiedy siedząc co ranek przed tv oglądałam anime. Jednak nigdy nie poznałam zakończenia tej historii. Dlatego, kiedy po wielu latach od czasu anime, udało mi się dostać mangę, byłam bardzo podekscytowana, że wrócę do świata Sephiro. I nie rozczarowałam się. Historia Hikaru, Umi i Fuu wybranych do bycia Magicznymi...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
870
287

Na półkach: , , , , ,

Chociaż Magic Knight Rayearth to naprawdę piękna rysunkowo manga, fabularnie niestety mnie nie zachwyciła, chociaż dalej ma na to szanse w następnych tomach.

MKR to klasyk mang typu isekai, gdzie osoby z naszego świata, zwykle nastolatki lub aspołeczne nerdy, trafiają do jakiegoś magicznego uniwersum. Tony haremowych nowelek w tej stylistyce mogły obrzydzić niektórym gatunek, ale trzeba pamiętać, że parę naprawdę znanych historii można by pod to podciągnąć - chociażby starą dobrą Narnię. Magic Knight Rayearth ma niezłe opinie, jest też dziełem autorek świetnej Rg Vedy, stąd miałam spore oczekiwania.

Rysunkowo, jak już wspomniałam, jest świetnie. O ile komuś nie przeszkadzają staromodne projekty postaci, oczywiście. Trzeba jednak panie z Clampa pochwalić za detale strojów bohaterów oraz tła - te są ponadczasowe. Warto też wspomnieć o unikatowym kadrowaniu. Kolejne sceny bądź postaci nierzadko płynnie przechodzą jedna w drugą - to trzeba zobaczyć, żeby zrozumieć.

Fabularnie, o czym też już troszkę było, jest słabiej. Trzy nastolatki zostają wciągnięte do magicznego świata, jednocześnie otrzymując od jego księżniczki questa na uratowanie go. Klasyka tematu, nie?

Pierwszy tom MKR wydaje jednocześnie przegadany i pośpieszony. W czym rzecz? Po dość długim, acz koniecznym startowym objaśnieniu zasad działających w Cephiro, dziewczęta dostają questa - dotarcie do kolejnej osoby. Jest magia, są walki - te elementy wypadają nieźle, głównie od strony wizualnej, ale to i tak idzie za prosto. Owa postać, już nie spoilerując, także wyśle bohaterki na questa - tym razem typu znajdź itemka i przynieś z powrotem. Taki growy schemat nie przypadł mi do gustu, chociaż kto wie, może następny tom go przełamie. Księżniczka niekiedy się powtarza z tym swoim wołaniem o ratunek dla Cephiro, ale zawsze w tak świetnej otoczce graficznej, że mogę patrzeć i patrzeć. Za to sceny z udziałem Zagato, naszego głównego złego, rozegrane są mistrzowsko. Mroczne, piękne i lekko tajemnicze, niejasne.

Znacznie lepiej od dopiero zaczynającej się rozkręcać fabuły wypadają tu główne bohaterki - trzy czternastolatki z Tokio: Hikaru, Umi i Fuu. Autorki nie skąpią im ważnego "czasu ekranowego" dzięki czemu charaktery dziewczyn zdążyły się już wyraźnie odznaczyć. Nie są przerysowane, ale odróżnialne już po samym zachowaniu i stylu bycia. Wszystko na plus, chociaż osobiście chętnie poświęciłabym dobrą połowę tego poznawania i zaprzyjaźniania się dziewczyn na rzecz rozbudowania fabuły i świata przedstawionego. Ten drugi został zbudowany niemal zupełnie na "tell" zamiast "show", więc wypada drętwo.

Przynajmniej na rysunki można się gapić i gapić, zatem niech już będzie 7/10. Zobaczymy, co dalej.

Chociaż Magic Knight Rayearth to naprawdę piękna rysunkowo manga, fabularnie niestety mnie nie zachwyciła, chociaż dalej ma na to szanse w następnych tomach.

MKR to klasyk mang typu isekai, gdzie osoby z naszego świata, zwykle nastolatki lub aspołeczne nerdy, trafiają do jakiegoś magicznego uniwersum. Tony haremowych nowelek w tej stylistyce mogły obrzydzić niektórym...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
859
362

Na półkach: , ,

Kultowa manga pań z CLAMP-u wydana z okazji 20-lecia Waneko to manga o dość nieskomplikowanej fabule. Trójka nastolatek zostaje na wezwanie księżniczki Emeraude przeniesiona do równoległego świata Cephiro, aby go ocalić przed złym Zagato. Myślę, że zapowiada się dość dobra seria magical girls, wzbogacająca nasz polski ryneczek :)

Kultowa manga pań z CLAMP-u wydana z okazji 20-lecia Waneko to manga o dość nieskomplikowanej fabule. Trójka nastolatek zostaje na wezwanie księżniczki Emeraude przeniesiona do równoległego świata Cephiro, aby go ocalić przed złym Zagato. Myślę, że zapowiada się dość dobra seria magical girls, wzbogacająca nasz polski ryneczek :)

Pokaż mimo to

6
avatar
6980
5933

Na półkach: , , ,

WOJOWNICZKI Z KRAINY MARZEŃ

Wydawnictwo Waneko świętuje właśnie dwudziestolecie swojego istnienia. Z tej okazji postanowiło zaserwować nam dwie serie nieco już zapominanych, ale przed laty jakże popularnych pań z grupy Clamp. Pierwszą z nich była „Card Captor Sakura”, opowieść, która częściowo pojawiła się niegdyś w magazynie „MangaMix”, drugą jest kultowy już tytuł „Magic Knight Rayearth”, który w Japonii po raz pierwszy ukazał się dokładnie dwadzieścia pięć lat temu. Na miłośników Clampa i dobrej fantastyki w klimatach shoujo czeka solidna dawka świetnej rozrywki, którą czyta się jednym tchem.

Wszystko zaczyna się niewinnie – od grupy uczennic zwiedzających Tokyo Tower. Dziewczyny rozmawiają, ekscytują się, plotkują… Wydaje się, że każda, nawet najdrobniejsza rzecz jest jak najbardziej normalna, ale już wkrótce wszystko się zmienia, kiedy wieża rozjaśniona zostaje niezwykłym blaskiem i trzy z nich zostają przeniesione do niezwykłego świata, gdzie ryby latają, a góry unoszą się w powietrzu. Od tej chwili czeka na nie trudne zadanie stania się legendarnymi magicznymi rycerzami. Ten świat bowiem musi zostać uratowany, tak samo jak księżniczka, a zrobić mogą to tylko Ci niezwykli wojownicy. Pytanie jednak czy nastolatki będą w stanie sprostać zadaniu, jakie przed nimi postawiono? I co czeka je w tej dziwacznej krainie?

Całość recenzji na moim blogu: https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2019/04/magic-knight-rayearth-1-clamp.html

WOJOWNICZKI Z KRAINY MARZEŃ

Wydawnictwo Waneko świętuje właśnie dwudziestolecie swojego istnienia. Z tej okazji postanowiło zaserwować nam dwie serie nieco już zapominanych, ale przed laty jakże popularnych pań z grupy Clamp. Pierwszą z nich była „Card Captor Sakura”, opowieść, która częściowo pojawiła się niegdyś w magazynie „MangaMix”, drugą jest kultowy już tytuł „Magic...

więcej Pokaż mimo to

28
avatar
1584
1408

Na półkach:

Ciepły słoneczny dzień Anno Domini 1993 (data w tym miejscu jest bardzo umowna, angielskie wydanie podaje 1998 lub 1997, francuskie 1994, w oryginale i w moim egzemplarzu 1993 więc tej daty będę się trzymał). Szkolne wycieczki tłumnie odwiedzają jedną z większych atrakcji stolicy Japonii, jaką jest Tokyo Tower (obowiązkowy punkt na liście do zwiedzenia, zarówno dla szkół, jak i turystów, coś jak nasz rodzimy Pałac Kultury i Nauki). Pośród tłumu nastolatków, najbardziej wyróżniającą się postacią jest 14-letnia Hikaru Shidō. Niska wzrostem, ale wielka sercem dziewczyna, podchodząca do życia bardzo optymistycznie i ciesząca się z najdrobniejszych detali. To właśnie wtedy przeznaczenie decyduje, że ścieżka życia Hikaru nierozerwalnie połączy się z dwoma jej rówieśniczkami. Umi Ryūzaki i Fū Hōōji – obie to uczennice prestiżowych Tokijskich gimnazjów dla wyższych sfer. Cała trójka w pewnym momencie zaczyna słyszeć tajemniczy głos, wzywający „magicznych rycerzy” (spokojnie to nie schizofrenia ta raczej objawia się w późniejszych latach). Tajemniczy głos należy do księżniczki magicznego świata Cephiro, która wzywa bohaterów na ratunek swojemu królestwu. Nietrudno zgadnąć, że to właśnie wspomniana trójka dziewoi, okazuje się „wybrańcami” i zostaje przeniesiona do alternatywnego świata. Wspomniane Cephiro to prawdziwie magiczna kraina, w której wszystko jest możliwe dzięki mocnej i niezachwianej wierze. Świat ten egzystował w spokoju i harmonii, dzięki modlitwom księżniczki Emeraude. Wszystko jednak zmieniło się drastycznie, kiedy została ona porwana przez złego kapłana Zagato, którego celem jest unicestwienie tego harmonijnego i spokojnego świata. Legenda głosiła, że świat zostanie uratowany przez potężnych magicznych rycerzy, którzy przeciwstawią swoją moc rosnącemu w siłę złu. Nikt jednak nie spodziewał się, że tymi wybawcami okażą się 14-letnie uczennice. Przed Hikaru, Fū i Umi zostaje postawione potężne wyzwanie, jeśli chcą wrócić do swojego świata, muszą przywrócić ład i porządek w Cephiro. W tym celu muszą odpowiednio się wyekwipować, nabyć stosownego doświadczenia, eksterminować kilka pomniejszych potworów na drodze do głównego złego i uratować Emeraude. Trójka protagonistek nie podchodzi do tego zadania z wielkim entuzjazmem, zresztą biorąc pod uwagę ich temperament i zdolności to sam nie wiem, czy z ratowanego świata na sam koniec coś zostanie.


Brzmi to wszystko znajomo i dość prosto? Bo dokładnie tak jest. Mamy tutaj do czynienia ze sprawdzonym staroszkolnym rpg-owym schematem. Zresztą autorki nie ukrywają tego (mniej lub bardziej subtelne nawiązania), że czerpały inspirację z popularnych starych gier tego gatunku. Grupa bohaterów ma uratować świat przed zagładą, na swojej drodze spotykają wielu sprzymierzeńców oraz oponentów, na których szlifują swoje umiejętności, które ewoluują z każdym pokonanym przeciwnikiem. Na koniec oczywiście epicka walka z głównym „złym”, któremu należy pokazać, gdzie raki zimują i na koniec całus od uratowanej księżniczki (a nie to raczej w tym przypadku odpada). Jak już było wspominane, zaserwowana nam fabuła jest prosta (momentami może wydawać się nawet zbyt infantylna), powielana w dziesiątkach podobnych tytułów. Nie oznacza to jednak, że „Rayearth” jest całkowicie pozbawione jakiegoś głębszego przesłania. Siła przyjaźni, konieczność poświęcenia w celu osiągnięcia upragnionego celu, kierowanie się sercem zamiast rozumem. Na pewno bardziej wymagający miłośnik mang, będzie miał co interpretować i nad czym się zastanawiać. Jednak to prostota fabularna jest tutaj największym atutem. Przyjemna, niewymuszająca nadmiernej refleksji historia, sprawia, że „Magic Knight Rayearth” to manga, po którą mogą sięgnąć zarówno młodsi, jak i starsi czytelnicy i dobrze się przy niej bawić (a przecież to jest najważniejsze). Na pewno wartością dodaną, będącą swoistym uzupełnieniem całej otoczki fantasy, jest element komediowy. Slapstickowy humor rodem z początku lat 90-tych (tutaj wielkie brawa dla rodzimego tłumaczeni), być może nie każdemu musi przypaść do gustu, ale tutaj sprawdza się wyśmienicie i niejednokrotnie na twarzy czytelnika pojawia się uśmiech.


W tym miejscu warto, a nawet trzeba wspomnieć o trzech głównych protagonistkach, bez których tytuł na pewno zaginąłby w odmętach niepamięci, pośród setek innych podobnych pozycji. Hikaru Shidō mała nastolatka, która zaraża wszystkich do około swoim pozytywnym podejściem do życia i kierująca się głównie podszeptami serca. Prostolinijna w swoich działaniach, szybciej działająca niż myśląca co niewielokrotnie ściągnie na nią kłopoty. Umi Ryūzaki to zaś z kolei dobrze wychowana młoda dama, z pozoru nazbyt snobistyczna i zapatrzona w siebie, ale umiejąca docenić to, co otrzymała od życia. Jej gorąca głowa i niewyparzony język to podstawa wspomnianego wątku humorystycznego. Trzecia i ostatnia z grupy Fū Hōōji, to prawdziwy mózg drużyny. Nastolatka podchodząca do wszystkiego na spokojnie bez zbędnych emocji, analizująca wszystko dokładnie i starająca się znaleźć najlepsze rozwiązanie (chociaż nie zawsze jej to wychodzi). Nie zapomnijmy o Mokonie – słodkim i nadmiernie psotnym stworzeniu, które staje się swoistą maskotą drużyny, przez które dziewczyny często wpadają w poważne tarapaty. Cała czwórka stanowi tak specyficzną i doskonale komponującą się grupę, że bez nich „Magic Knight Rayearth” nie miałoby prawa bytu, nawet gdyby na ich miejscu wstawić innych bardziej charyzmatycznych bohaterów.


Rysunki w mandze są ładne, przejrzyste i wpadające w oko. Projekty postaci są szczegółowe zarówno pod względem anatomii, jak i najdrobniejszych detali zbroi. Tła są dobrze przygotowane i narysowane, będące uzupełnieniem tego, co dzieje się na pierwszym planie. Zaprezentowane sceny walki są dynamiczne i dobrze pokazane, dodatkowo okraszone całkiem nieźle wkomponowanymi onomatopejami. Nie mamy tutaj zbyt wielu „wypełniaczy” zajmujących obie strony a te, które się pojawiają, są umieszczone w przemyślanych miejscach.

Jeżeli chodzi o rodzime wydanie, prezentuje się ono naprawdę dobrze. Zarówno pod względem wizualnym, jak i tekstowym. Jak już wcześniej wspominałem na pewno na uwagę, zasługuje dobra praca tłumaczy, szczególnie w kwestii humorystycznych scenek (w cale nie jest tak łatwo oddać pewien rodzaju humoru słownego w naszym języku). Jedyne, do czego mogę się przyczepić to do wielkości czcionki w niektórych dymkach (ale to już kwestia indywidualna i wiekowa, na starość człowiek ślepnie). Jeszcze może w kilku miejscach niedodrukowane litery w tekstach (ale to już wina drukarni i kwestia czysto estetyczna niemająca żadnego pływy na odbiór końcowy tytułu).

Jak już było wspomniane w powyższym tekście kilkukrotnie, „Magic Knight Rayearth” to pozycja prosta być może dla wielu zbyt mało odtwórcza, ale na pewno zapewniająca odpowiednią dawkę relaksu dla wielu czytelników, niezależnie od wieku. Popkulturowy Kociołek poleca ten tytuł każdemu miłośnikowi gatunku „Mahō-shōjo”, jak i wszystkim tym, którzy szukają czegoś dobrego a niekoniecznie bardzo wymagającego.

Cała recenzja na: https://gameplay.pl/news.asp?ID=114341

Ciepły słoneczny dzień Anno Domini 1993 (data w tym miejscu jest bardzo umowna, angielskie wydanie podaje 1998 lub 1997, francuskie 1994, w oryginale i w moim egzemplarzu 1993 więc tej daty będę się trzymał). Szkolne wycieczki tłumnie odwiedzają jedną z większych atrakcji stolicy Japonii, jaką jest Tokyo Tower (obowiązkowy punkt na liście do zwiedzenia, zarówno dla szkół,...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
801
188

Na półkach: , , , , ,

Nie spodziewałam się, że doczekam się MKR u nas. W przeciwieństwie do większości nie znam anime. Czytałam dawno temu mangę. I darzę sentymentem.
Fabuła prezentuję się strasznie banalnie i schematycznie. Natomiast jest tu coś co was na pewno zaskoczy. Warto dać szansę do 3 tomu.
W tym tomie strasznie rzuca się oczy kilkukrotnie przedstawienie bohaterek. Jakby czytelnik miał chorobę alzheimera. -_- Cóż taki urok starszych mang.¯\_(ツ)_/¯
W wydaniu rzuca się to:
https://i.imgur.com/65Qth2u.jpg Na stronie 147 jest tylko jeden duży dymek. Litery E brakuje :(

Nie spodziewałam się, że doczekam się MKR u nas. W przeciwieństwie do większości nie znam anime. Czytałam dawno temu mangę. I darzę sentymentem.
Fabuła prezentuję się strasznie banalnie i schematycznie. Natomiast jest tu coś co was na pewno zaskoczy. Warto dać szansę do 3 tomu.
W tym tomie strasznie rzuca się oczy kilkukrotnie przedstawienie bohaterek. Jakby czytelnik...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
1553
3

Na półkach: , , ,

Tokyo Tower, rok 1997. Już wtedy było to miejsce oblegane przez turystów, dlatego raczej nie dziwi fakt, że nagle w jednym miejscu zebrało się kilka wycieczek pochodzących z różnych, mniej lub bardziej prestiżowych szkół. Wtedy też mała, energiczna gimnazjalistka, Hikaru Shidou, dostaje od pewnej sympatycznej okularnicy drobniaka, aby mogła sobie popatrzeć przez płatną lornetkę na miasto. Hikaru jest poruszona tym gestem, dlatego decyduje się pobiec za nieznajomą, aby jej podziękować. W międzyczasie natyka się na jeszcze inną, długowłosą uczennicę, elegancką niczym dama z wyższych sfer, a kiedy przez przypadek spojrzenia tychże trzech dziewczyn się krzyżują, nagle za oknem wieży pojawia się oślepiające światło, głos znikąd wzywa Magicznych Rycerzy o przybycie, a trzy protagonistki zostają wessane przez podłogę, aby znaleźć się… no, chyba już wiecie - w magicznym świecie, tutaj akurat zwanym Cephiro. Hikaru, Fuu oraz Umi (bo tak nazywają się pozostałe bohaterki) trafiły do tej krainy za przyczyną uprowadzonej księżniczki Emeraude, która ma jedno, jedyne życzenie - żeby legendarni Rycerze ocalili ten świat.

Chociaż można sobie śmieszkować, że Magic Knight Rayearth są takim trochę protoplastą gatunku isekai (kiedyś się mówiło o mahou shoujo, ale ja wiem swoje), to jednak już hen, na początku istnienia motywu z przenoszeniem ziemskiego nastolatka do magicznego świata, seria MKR poczynia sobie bardzo nieszablonowo. Po pierwsze - to ślicznie narysowana, zupełnie zakończona manga, nie jakaś produkowana po ciemnych kątach light novel, która najprawdopodobniej nigdy nie doczekałaby się finału. Po drugie - do ratowania księżniczki przydzielone zostają zdolne, ładne dziewczęta zamiast beznadziejnego licealisty, który do tej pory hodował mech gdzieś na dnie szafy. Po trzecie - dziewczęta są aż trzy, no bo po co się ograniczać, skoro w kupie siła? Same pozytywy. A że bohaterki są sympatyczne (serce póki co skradła mi Hikaru, która nie jest głośna i nerwowa, jak można by się było spodziewać po tym archetypie niskiej postaci, ale bije od niej ciepełko, jest uprzejma i umie działać w razie zagrożenia), to aż chce się poznawać ich losy.

Całość recenzji na moim blogu:
https://podajnik-animcowy.blogspot.com/2019/03/bo-takich-trzech-jak-one-to-nie-ma-ani.html

Tokyo Tower, rok 1997. Już wtedy było to miejsce oblegane przez turystów, dlatego raczej nie dziwi fakt, że nagle w jednym miejscu zebrało się kilka wycieczek pochodzących z różnych, mniej lub bardziej prestiżowych szkół. Wtedy też mała, energiczna gimnazjalistka, Hikaru Shidou, dostaje od pewnej sympatycznej okularnicy drobniaka, aby mogła sobie popatrzeć przez płatną...

więcej Pokaż mimo to

8

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Magic Knight Rayearth #1


Reklama
zgłoś błąd