Card Captor Sakura #1

Okładka książki Card Captor Sakura #1
Mokona ApapaSatsuki Igarashi Wydawnictwo: Waneko Cykl: Card Captor Sakura (tom 1) komiksy
200 str. 3 godz. 20 min.
Kategoria:
komiksy
Cykl:
Card Captor Sakura (tom 1)
Tytuł oryginału:
カードキャプターさくら
Wydawnictwo:
Waneko
Data wydania:
2019-03-11
Data 1. wyd. pol.:
2019-03-11
Liczba stron:
200
Czas czytania
3 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380965355
Tłumacz:
Karolina Dwornik, Aleksandra Siemiradzka
Tagi:
akcja komedia dramat fantasy romans przygoda magia czarodziejka siły nadprzyrodzone shoujo manga
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki RG Veda tom 2 Mokona Apapa, Nanase Ohkawa
Ocena 7,0
RG Veda tom 2 Mokona Apapa, Nanas...
Okładka książki RG Veda tom 1 Mokona Apapa, Nanase Ohkawa
Ocena 7,7
RG Veda tom 1 Mokona Apapa, Nanas...
Okładka książki Card Captor Sakura #12 Mokona Apapa, Satsuki Igarashi, Tsubaki Nekoi, Nanase Ohkawa
Ocena 7,0
Card Captor Sa... Mokona Apapa, Satsu...
Okładka książki Card Captor Sakura #11 Mokona Apapa, Satsuki Igarashi, Tsubaki Nekoi, Nanase Ohkawa
Ocena 7,4
Card Captor Sa... Mokona Apapa, Satsu...

Podobne książki

Okładka książki Głosy z odległej gwiazdy Mizu Sahara, Makoto Shinkai
Ocena 7,0
Głosy z odległ... Mizu Sahara, Makoto...
Okładka książki Card Captor Sakura #2 Mokona Apapa, Satsuki Igarashi, Tsubaki Nekoi, Nanase Ohkawa
Ocena 7,2
Card Captor Sa... Mokona Apapa, Satsu...
Okładka książki Siedmiu książąt i tysiącletni labirynt #1 Yu Aikawa, Haruno Atori
Ocena 7,2
Siedmiu książą... Yu Aikawa, Haruno A...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,1 / 10
50 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
139
79

Na półkach: , , ,

Historia Sakury to moje pierwsze zetknięcie z twórczością grupy Clamp. Jednocześnie jest to moja pierwsza konfrontacja z tą historią (nie miałam styczności z żadną z wersji anime).

Nie ukrywam, że do sięgnięcia zachęciła mnie prześliczna błyszcząca obwoluta. Jednocześnie, to co mnie zraziło na początku, to kreska. Momentami była po prostu zbyt chaotyczna i ciężko mi było wczuć się w historię.

Gdy już udało mi się przyzwyczaić wzrok, moim oczom ukazała się urocza historia o dziewczynce, która dostaję misie ratowania świata.

Może to brzmieć lekko oklepanie, ale przez sympatyczność bohaterów i lekki, subtelny humor nie mogłam się oderwać od tej pozycji.

Z chęcią sięgnę po kolejne tomy ^^

Historia Sakury to moje pierwsze zetknięcie z twórczością grupy Clamp. Jednocześnie jest to moja pierwsza konfrontacja z tą historią (nie miałam styczności z żadną z wersji anime).

Nie ukrywam, że do sięgnięcia zachęciła mnie prześliczna błyszcząca obwoluta. Jednocześnie, to co mnie zraziło na początku, to kreska. Momentami była po prostu zbyt chaotyczna i ciężko mi było...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
205
17

Na półkach: , ,

https://wstronelasumang.blogspot.com/2019/05/clamp-card-captor-sakura-1.html

Manga Card Captor Sakura jest nowością na polskim rynku, chociaż po raz pierwszy w oryginale ukazała się już w 1996 roku. Wiele lat trzeba było polskim fanom czekać na ukazanie się tej historii w rodzimym języku. Grupa CLAMP, która odpowiada za tę mangę zdążyła stać się bardzo popularna. Do tej pory na polskim rynku ukazało się 6 pozycji autorstwa tej gupy: Chobits, Kobato, Wish, X oraz wydawana równolegle z CCS Magic Knight Rayearth.

Manga opowiada o przygodach Sakury dziewczynki, która znajduje księgę kart Clowa, której strażnik powierza jej niebezpieczną misję. Jej zadaniem jest odnalezienie i wyłapanie wszystkich kart do księgi, które wcześniej uciekły i zamierzają siać chaos na ziemi. Niestety nie jest to takie łatwe, gdyż każda z nich dysponuje własną mocą. W przygodzie towarzyszy jej przyjaciółka Tomoyo, w dodatku nieustannie na ścieżce Sakury pojawia się Yukito , przyjaciel jej starszego brata, w którym skrycie się podkochuje.

Wiecie co najbardziej urzekło mnie w tej historii? Fakt, że jest to pozycja uniwersalna i zauroczy czytelnika w każdym wieku. Na początku byłam bardzo sceptycznie nastawiona do tego tytułu ze względu na to, iż nie raz zawiodłam się na lekturze mangi, po którą sięgnęłam przyciągnięta pięknymi ilustracjami, tak było w przypadku Czarodziejek z księżyca i Seimaden. Jednak zaledwie po kilku stronach CCS już zaczęłam się uśmiechać do perypetii Sakury i rozpromieniona poleciłam ją mojej 8 letniej siostrzenicy na pierwszą przygodę z japońskim komiksem. Mała wytrwale szlifuje na niej czytanie. Bardzo cieszy mnie to, że manga zachęciła ją do samodzielnego czytania. Z niecierpliwością czekam na 2 tom. Premiera już 10 maja!

https://wstronelasumang.blogspot.com/2019/05/clamp-card-captor-sakura-1.html

Manga Card Captor Sakura jest nowością na polskim rynku, chociaż po raz pierwszy w oryginale ukazała się już w 1996 roku. Wiele lat trzeba było polskim fanom czekać na ukazanie się tej historii w rodzimym języku. Grupa CLAMP, która odpowiada za tę mangę zdążyła stać się bardzo popularna. Do tej...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
1589
1413

Na półkach:

Zaserwowana czytelnikowi historia, zaczyna się już na samym początku widowiskowo. Młoda osóbka, obdarzona mocami magicznymi, poluje na dziwnego stworka, którego pieczętuje w bogato zdobionej karcie. Dopiero po kilku stronach poznajemy więcej szczegółów fabularnych. Tą „magiczną dziewczynką” okazuje się Sakura Kinomoto. Młoda pełna energii i pozytywnego nastawienia do świata, uczennica czwartej klasy szkoły podstawowej. Do grona jej bliskich zalicza się starszy brat, który uwielbia jej dokuczać, ale ją mocno kocha oraz wspaniały ojciec, dbający o dom i dzieci odkąd zmarła ich matka. Życie dziewczyny jest zwyczajne, takie samo jak jej rówieśniczek. Wszystko zmienia się jednak pewnego dnia, kiedy odnajduje ona tajemniczą księgę, po której otwarciu otrzymuje magiczne moce (drzemiące w jej wnętrzu) i zadanie odnalezienia wszystkich magicznych kart, których potęga może zagrozić światu. Pomocą w tym niebezpiecznym zadaniu udzieli jej tajemniczy stworek „Keruś”, będący strażnikiem wspomnianych kart oraz jej koleżanka z klasy Tomoyo.


Całą fabułę można podzielić na dwa oddzielne segmenty. Jeden to widowiskowa akcja, walki z przeróżnymi żywiołami i rosnąca potęga magiczna dziewczyny, z każdą kolejną zdobytą kartą. Drugi to jej szkolno – domowe życie, które pełne jest radości, ale i też chwil smutniejszych. Całość to naprawdę przyjemna prosta historia (aczkolwiek niepozbawiona zwrotów akcji i nutki tajemniczości), momentami może przesadnie infantylna. Jednak to właśnie dzięki temu, doskonale nadaje się ona dla każdej grupy odbiorców. Najlepiej sprawdzi się jednak jako manga kierowana do młodszego czytelnika (co nie jest znowu tak często spotykane), którą w wolnej chwili będzie mógł wziąć, rodzić i również przyjemnie spędzić przy niej czas.

Na tle historii świetnie prezentują się bohaterowie. Każda z postaci (zaprezentowanych w pierwszym tomie) otrzymała swoje pięć minut, dobitnie pokazując, że będą one odgrywać znaczącą rolę w całej opowieści.

Całkiem dobrze wypada warstwa humorystyczna tytułu. Wiele osób morze zarzucić jest bardzo dziecinny humor, ale jest on tak doskonale wpasowany w klimat tytułu, że momentami trudno powstrzymać pojawianie się uśmiechu na twarzy.

Cała recenzja na stronie Popkulturowy Kociołek:
https://gameplay.pl/news.asp?ID=114994

Zaserwowana czytelnikowi historia, zaczyna się już na samym początku widowiskowo. Młoda osóbka, obdarzona mocami magicznymi, poluje na dziwnego stworka, którego pieczętuje w bogato zdobionej karcie. Dopiero po kilku stronach poznajemy więcej szczegółów fabularnych. Tą „magiczną dziewczynką” okazuje się Sakura Kinomoto. Młoda pełna energii i pozytywnego nastawienia do...

więcej Pokaż mimo to

6
Reklama
avatar
1420
1037

Na półkach:

https://podrugiejstronieokladki6.blogspot.com/2019/04/manga-tez-ksiazka-card-captor.html

Różowa siła nadchodzi!


Nie jest to mój ulubiony kolor, jak mam być z Wami szczera. Ale za to różowe mangi, czy książki świetnie prezentują się na zdjęciach, bo są naprawdę fotogeniczne. Wtedy jest tak uroczo, cukierkowo i wesoło, że głowa mała. „Card Captor Sakura” został wydany na dwudziestolecie wydawnictwa Waneko. Klasyka gatunku moi drodzy, właśnie stoi przed Wami otworem i zaprasza do świata magical girl, którą okazała się być tytułowa Sakura.

FABUŁA

Dawno temu był potężny czarodziej, który nazywał się Clow Reed. Mężczyzna o nietuzinkowej inteligencji potrafił mieszać różne żywioły i tym oto sposobem postanowił stworzyć karty, które nazwał swoim imieniem – Clowa. Każda z kart posiadała magiczne właściwości, które tylko wybrany przez Strażnika Pieczęci mag mógł posiąść.
Sakura będąca uczennicą trzeciej klasy szkoły podstawowej, okazała się być odpowiednią osobą do posiadania kart Clowa. Problem w tym, że kiedy dziewczynka otworzyła księgę, w której ów karty powinny być, okazało się, że zniknęły. Strażnik Pieczęci, który pilnował księgi Kerberos, zwany przez Sakurę Keruś, spał i nie zauważył kradzieży kart. A może to Sakura uwolniła karty, kiedy ciekawa otworzyła księgę? W każdym razie niektóre z nich posłusznie do dziewczynki wróciły, a niektóre stwierdziły, że wolą poczuć trochę wolności i wesoło rozrabiają w mieście.
Sakura nie dość, że musi zaliczać kolejne przedmioty, ćwiczyć do drużyny cheerleaderek, a przede wszystkim użerać się ze swoim starszym o siedem lat bratem, to teraz jej obowiązkiem jest także złapanie brakujących kart Clowa. Nie jest jednak sama w tej gonitwie, gdyż pomaga jej przyjaciółka Tomoyo oraz Keruś.

OPRAWA GRAFICZNA

Wydawnictwo Waneko z okazji swojego dwudziestolecia postanowiło poświęcić więcej uwagi na mangi od CLAMP. „Card Captor Sakura” jest wydana wspaniale. Manga, ma perłową, matową obwolutę, którą można długo podziwiać, a kiedy otworzy się tomik od razu atakują nas kolorowe wklejki, których jest naprawdę dużo. Tomik jest bajecznie dopieszczony szczegółami, które zapierają dech w piersi, a sama kreska jest w starym stylu. No, ale przecież to manga w starym stylu. Muszę przyznać, że poczułam się trochę staro czytając tę pozycję, bo wiecie... latka lecą, kreski się zmieniają, a my ciągle mangi czytamy i przestać nie potrafimy. Kreska jest oszczędna, nie ma tu przepychu, a całość jest bardzo przejrzysta. Mnie się to podoba. Szczególnie, że mamy też dwóch fantastycznych panów, do których nasze młode bohaterki namiętnie wzdychają każdego dnia.

BOHATEROWIE

Sakura mi się podoba, chociaż momentami jest troszkę infantylna. Jednak podchodziłam do tego tytułu obojętnie i szybko stwierdziłam, że skoro bohaterka ma dziesięć lat, to nie mogę oczekiwać po niej cudów i myślenia, jak dorosła osoba. Dziewczynka żyje swoim normalnym, codziennym życiem codziennie użerając się ze starszym bratem, a oboje są wychowywani przez ojca. Matka dziewczynki zmarła, kiedy ta miała trzy latka. W sumie biorąc pod uwagę, że rodzice Sakury pobrali się, kiedy matka miała szesnaście lat, a ojciec dwadzieścia pięć, można by tu zadzwonić na policję i zgłosić pedofilię. No, bo wiecie, jej brat ma dziesięć lat...
No i zapomniałabym o Kerusiu, który jest uroczą maskotką, a odgrywa w życiu naszej magical girl bardzo ważną funkcję. Heh, czasami mówi ona jak Yoda mistrz, co jeszcze bardziej mi się podobało, a jak widziałam słowa „jużem, ksijęgi” to myślałam, że umrę ze śmiechu. Przeuroczy stworek.

OPINIA OGÓLNA

„Card Captor Sakura” to ciekawa manga. Dla fanów CLAMP pozycja obowiązkowa, innym myślę, że z dużą dozą obojętności na to, co wyczynia się w tej mandze, też ta pozycja może się podobać. Jeżeli szukacie czegoś lekkiego i optymistycznego to właśnie to znaleźliście. Magiczne artefakty, młode bohaterki, urocze stworki, pogoń za kartami, przystojni młodzi mężczyźni, którzy zawrócili naszym bohaterkom w głowach i życie codzienne to coś, czemu nie można się oprzeć. Ja jestem kupiona. Co więcej jestem ciekawa kolejnych tomów, a anime, choć przeraża mnie ilością odcinków też mam zamiar obejrzeć.

https://podrugiejstronieokladki6.blogspot.com/2019/04/manga-tez-ksiazka-card-captor.html

Różowa siła nadchodzi!


Nie jest to mój ulubiony kolor, jak mam być z Wami szczera. Ale za to różowe mangi, czy książki świetnie prezentują się na zdjęciach, bo są naprawdę fotogeniczne. Wtedy jest tak uroczo, cukierkowo i wesoło, że głowa mała. „Card Captor Sakura” został wydany na...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
6987
5940

Na półkach: , , ,

LEPIEJ PÓŹNO NIŻ WCALE

Tak się złożyło, że moje nieco późniejsze dzieciństwo przypadało na lata, kiedy w Polsce zaczął się mangowy boom. Oglądałem „Czarodziejką z księżyca”, pokochałem „Dragon Balla”, uległem Pokémanii, czytałem magazyn „Kawaii” i z radością zaczytywałem się w próbie przeniesienia na polski grunt idei japońskich magazynów komiksowych jaką był „MangaMix”. Niektóre z mang publikowanych tam w odcinkach doczekały się w końcu wydań tomikowych, inne nie. Tak dotąd było m.in. z uroczym tworem pań z grupy Clamp, „Card Captor Sakura”, który teraz jednak powraca z okazji dwudziestolecia istnienia wydawnictwa Waneko, dając czytelnikom z nad Wisły nadzieję, że w końcu przeczytamy całość. I warto po rzez sięgnąć, bo to kawał dobrego komiksu, który obudził we mnie niejeden sentyment nie tylko związany z czytaniem tej opowieści przed laty w odcinkach.

Sakura Kinomoto chodzi do czwartej klasy szkoły podstawowej. Ma brata, którego kocha, nawet jeśli ten jej dokucza, fajnego tatę, świetną przyjaciółkę i tylko mamy jej brak, bo zmarła, gdy dziewczynka była bardzo mała. Jej życie wygląda zupełnie normalnie, ale to tylko pozory. Pewnego dnia bowiem znajduje magiczną księgę, z której wyzwala moc, a także uwalnia Kerberosa – jej strażnika. Od teraz czeka na nią niezwykłe zadanie, musi wytropić i złapać wszystkie magiczne karty, których moc zagraża światu. Nie jest to łatwe, bo dotarcie do każdej z nich oznacza walkę z potężnym przeciwnikiem. Tak zaczyna się niesamowita przygoda dziewczynki!

Całość recenzji na moim blogu: https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2019/04/card-captor-sakura-1-clamp.html

LEPIEJ PÓŹNO NIŻ WCALE

Tak się złożyło, że moje nieco późniejsze dzieciństwo przypadało na lata, kiedy w Polsce zaczął się mangowy boom. Oglądałem „Czarodziejką z księżyca”, pokochałem „Dragon Balla”, uległem Pokémanii, czytałem magazyn „Kawaii” i z radością zaczytywałem się w próbie przeniesienia na polski grunt idei japońskich magazynów komiksowych jaką był „MangaMix”....

więcej Pokaż mimo to

35
avatar
1061
249

Na półkach: , , , ,

Biorąc pod uwagę światową popularność grupy CLAMP, dziwi fakt, iż w Polsce wydano zaledwie pięć mang tego kobiecego kwartetu. Powodów takich decyzji można doszukiwać się w specyfice rodzimego rynku komiksu japońskiego, niewłaściwym doborze tytułów (o ile takiemu „X” trudno rozmówić rozmachu pod względem fabuły, oprawy graficznej czy nawiązań do eschatologii chrześcijańskiej i wschodniej ezoteryki, to „Chobits” jest już zaledwie dobrą historią, a „Wish” i „Kobato.” pozycjami mocno średnimi) oraz w zachowaniu samych autorek, które słyną z tego, iż są bardzo kapryśne, jeśli chodzi o udzielanie pozwoleń na rozpowszechnianie ich dzieł poza granicami Japonii.

Historia obecności mangi „Card Captor Sakura” w naszym kraju jest długa i skomplikowana. Pierwszy tom omawianego komiksu podzielony na pięć rozdziałów ukazał się w latach 2002-2003 na łamach czasopisma „MangaMix” publikowanego przez Waneko. Niestety, w przeciwieństwie do innych tytułów rozpowszechnianych w ten sam sposób, m.in. „Love Hina” czy „Great Teacher Onizuka”, przygody Sakury Kinomoto nie cieszyły się tak dużą popularnością wśród odbiorców magazynu, aby wydać je w postaci regularnej serii. W kolejnych latach, pod wpływem nacisków fanów grupy CLAMP, oficyna starała się o ponowne uzyskanie licencji na opisywaną mangę, niestety bezskutecznie. Sytuacja zmieniła się w styczniu 2019 roku. Waneko za pośrednictwem fanpage’a na Facebooku poinformowało, iż w związku z obchodami dwudziestolecia swego powstania wyda dwie mangi autorstwa grupy CLAMP – „Card Captor Sakura” oraz „Magic Knight Rayearth”.

Pewnego dnia dziesięcioletnia Sakura Kinomoto znajduje w bibliotece swojego taty starą zapieczętowaną księgę, w której przechowywane są karty stworzone przez wielkiego maga, Clowa Reeda. Niestety, dziewczynka nieświadoma tego faktu łamie pieczęć, uwalniając tym samym zaklęte przedmioty. Sakura nie wie również, że siła kart jest tak potężna, iż są one w stanie pogrążyć świat w chaosie. Na domiar złego, przed obliczem dziesięciolatki pojawia się strażnik pieczęci imieniem Kerberos, który obdarza ją magicznymi mocami i nakazuje ponowne schwytanie zbiegłych przedmiotów.

W pierwszym tomie „Card Captor Sakura” poznajemy tytułową bohaterkę - radosną, energiczną uczennicę szkoły podstawowej i jej rodzinę, nieco złośliwego, uczęszczającego do liceum starszego brata imieniem Toya oraz ojca Fujitakę, będącego wykładowcą akademickim. Grono postaci dopełniają Tomoyo Daidoji, szkolna przyjaciółka Sakury towarzysząca jej podczas polowań na karty; Yukito Tsukishiro, kolega Toyi, a zarazem obiekt westchnień protagonistki oraz Kerberos, strażnik pieczęci, który w związku z ucieczką niezwykłych kart został pozbawiony mocy. Niemal wszyscy bohaterowie jawią się jako życzliwi i sympatyczni (dotyczy to również Toyi, który na co dzień droczy się z Sakurą, jednak w głębi serca bardzo się o nią troszczy). Wyjątek stanowi nieco przemądrzały Kerberos, pełniący funkcję mentora młodej łowczyni kart. Bardzo spodobała mi się postać Fujitaki, który po śmierci matki Sakury i Toyi znalazł w sobie na tyle siły, aby pogodzić ze sobą samotną opiekę nad dwójką dzieci oraz wymagającą karierą zawodową.

Fabuła recenzowanego tomu ma charakter epizodyczny. We wszystkich rozdziałach śledzimy działalność Sakury, która stara się złapać zbiegłe karty. Nie jest to proste, bo każda z nich ma inny charakter oraz moce. Dziewczynka niejednokrotnie nie radzi sobie z powierzonym jej zadaniem, jednak zawsze może liczyć na wsparcie Tomoyo i Kerberosa. Ponadto kluczem do zwycięstwa zawsze okazuje się przemyślana strategia, a nie bezpośrednie atakowanie karty.

Warstwa graficzna jest prosta i oszczędna. Pomimo to, wszystkie obrazy zostały narysowane wprawnie, bez uchybień. Tła niemal zawsze są wypełnione czy to rastrami, czy płatkami wiśni. Sceny walki ukazano bardzo dynamicznie. Projekty postaci nie straszą deformacjami, a z mimiki bohaterów bardzo łatwo odczytać to, co odczuwają. Szczególną uwagę przykuwają niezwykle różnorodne ubrania Sakury. Najlepiej prezentują się one na kolorowych ilustracjach umieszczonych na początku tomu, czy niezwykle urokliwej, utrzymanej w różowej kolorystyce okładce.

Pierwszym, co rzuca się w oczy po sięgnięciu po polską edycję omawianego komiksu, jest błyszcząca „brokatowa” obwoluta. Tomik został wydrukowany na śnieżnobiałym papierze offsetowym, w formacie powiększonym 13,5x19,5 cm. Na początku książeczki umieszczono jedenaście kolorowych stron (kreda), z czego osiem zawiera prace przedstawiające tytułową bohaterkę. Warstwie językowej nie można niczego zarzucić, mangę czyta się płynnie i bezproblemowo. Jedyny wyjątek stanowi zdanie „Wyprodukowała go firma jej mamy.”, w którym Sakura opisuje krótkofalówkę, błędnie używając „go” zamiast „ją”. Bardzo spodobała mi się archaizacja wypowiedzi Kerberosa połączona ze stylizacją na mowę ludzi zamieszkujących wschodnie obszary Polski, Rosję czy Ukrainę. W wersji japońskiej Keruś posługiwał się dialektem pochodzącym z Osaki, który w rodzimych przekładach mang zastępowany jest etnolektem śląskim (mowa tu choćby tytułach takich jak „Love Hina” czy „Wzgórze Apolla”), co zwyczajnie utrudnia lekturę. Zaciąganie w stylu „ksijążka” czy „nijezwykłą” sprawdza się tutaj o wiele lepiej. W kwestii przekładu należy wspomnieć, że nazwy kart łapanych i wykorzystywanych przez Sakurę zostały przetłumaczone na język polski (w oryginale używano nazewnictwa anglojęzycznego). Ponadto, pomimo faktu, iż tytuł rodzimej edycji brzmi „Card Captor Sakura”, w samej treści komiksu przeczytać możemy o „Łowcy Kart”. Ciekawy dodatkiem do pierwszego tomu jest Karta Clowa przedstawiająca główną bohaterkę, która świetnie sprawdzi się w roli zakładki do książek.

Pierwszy tom „Card Captor Sakura” stanowi zapowiedź przyjemnej w odbiorze serii z gatunku mahou shoujou. W recenzowanym komiksie nie zauważyłem żadnych scen ani elementów nieodpowiednich dla dzieci, dlatego przygody Sakury, na chwilę obecną można polecić młodszym odbiorcom, co samo w sobie jest wartością nie do przecenienia, gdyż w naszym kraju w ogóle nie wydaje się mang dla tej grupy wiekowej.

Recenzję opublikowałem pierwotnie na: https://paradoks.net.pl/read/37357-card-captor-sakura-tom-1-recenzja

Biorąc pod uwagę światową popularność grupy CLAMP, dziwi fakt, iż w Polsce wydano zaledwie pięć mang tego kobiecego kwartetu. Powodów takich decyzji można doszukiwać się w specyfice rodzimego rynku komiksu japońskiego, niewłaściwym doborze tytułów (o ile takiemu „X” trudno rozmówić rozmachu pod względem fabuły, oprawy graficznej czy nawiązań do eschatologii chrześcijańskiej...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
801
188

Na półkach: , , , , ,

Pierwsze co mi zwróciło uwagę to obwoluta. Taka inna w dotyku. Ciekawy zabieg. W środku dużo kolorowych stron. Brak spisu treści. O dziwo nie zauważyłam tego od razu. Tylko potem jak chciałam sprawdzić ile w tomie jest rozdziałów. Wszystkie postacie są sympatyczne. A fabuła nie wydaje się być jakaś skomplikowana. Przy niektórych kartach Sakura będzie musiała bardziej się napocić. Skoro posiadają różne osobowości. Zaskoczyło mnie, że matka Sakury mając zaledwie 16 lat wyszła za mąż. Czemu tak szybko?
Dobrze się czytało, ale jakoś nie specjalnie zachęcił po sięgnięcie kolejnego. Uwielbiam kreskę CLAMPA. Bardziej wolę ich styl w MKR, RG Vega, a z nowszych to Gate 7, Tsubasa i Kabuto. Tutaj wypada słabiej, ale jest schludniejsza.

Pierwsze co mi zwróciło uwagę to obwoluta. Taka inna w dotyku. Ciekawy zabieg. W środku dużo kolorowych stron. Brak spisu treści. O dziwo nie zauważyłam tego od razu. Tylko potem jak chciałam sprawdzić ile w tomie jest rozdziałów. Wszystkie postacie są sympatyczne. A fabuła nie wydaje się być jakaś skomplikowana. Przy niektórych kartach Sakura będzie musiała bardziej się...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
4101
1403

Na półkach: ,

Jak na razie historia jakoś mnie nie urzekła. Może z kolejnymi tomami będzie lepiej. Na uznanie zasługuje piękna perłowa obwoluta.

Jak na razie historia jakoś mnie nie urzekła. Może z kolejnymi tomami będzie lepiej. Na uznanie zasługuje piękna perłowa obwoluta.

Pokaż mimo to

13
avatar
1085
64

Na półkach: ,

Dwa słowa o pierwszym tomiku Card Captor Sakury można przeczytać u mnie na blogu. Zapraszam! :)
https://manga-no-tsuki.blogspot.com/2020/02/magic-knight-rayearth-1-card-captor.html

Dwa słowa o pierwszym tomiku Card Captor Sakury można przeczytać u mnie na blogu. Zapraszam! :)
https://manga-no-tsuki.blogspot.com/2020/02/magic-knight-rayearth-1-card-captor.html

Pokaż mimo to

2
avatar
5
3

Na półkach:

Najlepsza manga na świecie

Najlepsza manga na świecie

Pokaż mimo to

0

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Card Captor Sakura #1


Reklama
zgłoś błąd