Wiara, miłość, śmierć

Okładka książki Wiara, miłość, śmierć
Peter GallertJörg Reiter Wydawnictwo: Initium Cykl: Kroniki Martina Bauera (tom 1) kryminał, sensacja, thriller
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Cykl:
Kroniki Martina Bauera (tom 1)
Tytuł oryginału:
Glaube Liebe Tod
Wydawnictwo:
Initium
Data wydania:
2019-01-14
Data 1. wyd. pol.:
2019-01-14
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362577828
Tłumacz:
Anna Bittner
Tagi:
zbrodnia samobójstwo policjant
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,0 / 10
79 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1211
584

Na półkach: , ,

"Wiara, miłość, śmierć" to 1 tom cyklu Kroniki Martina Bauera, policjanta duchownego.
Zdarzyło wam się czytać, że aby, uratować samobójcę trzeba samemu wykonać ten czyn? No właśnie, mi też nie.

Bauer tak zrobił, skoczył przed innymi policjantem Keunertem.
Niestety Keunert kilka godzin później znów targnął się na swoje życie, tym razem już skutecznie. Okaże się, że miał zbyt wiele powodów, bo zniknąć z tego świata. A żona i syn w tej tragedii oddalają się od siebie jeszcze bardziej.


Martin i zdecydowana Verena zaczynają wątpić w to planowane samobójstwo.

O Bauerze i jego rodzinie też sporo się dowiemy, jak to w życiu bywa, też będzie niesielankowo. Niemniej jednak duchowny to postać, którą można tylko polubić. Sprawdził się jako ksiądz, ale przede wszystkim jako dobry policjant.

Poza tym poznacie kilkoro innych bohaterów, których historia prędzej czy później wyjdzie na jaw, dla jednych czytelników nie koniecznie zaskakująca.


Mam dylemat, ponieważ bardzo chciałabym się z wami podzielić czymś, co jeszcze możecie znaleźć w tej książce, a o czym nie ma mowy w opisie ani recenzjach (być może przeoczyłam). Jednak nie wiem, czy to już nie będzie spoiler.

Podsumowując, wejdziecie w świat brudnego i niestety bardzo realnego obraz półświatka. Jak dla mnie to całkiem niewymagający, a jednak na swój sposób dobry kryminał z wątkami obyczajowymi.

Czekam na kolejną część.

Duży minus za czcionkę, która w tym wydaniu naprawdę jest mała.

"Wiara, miłość, śmierć" to 1 tom cyklu Kroniki Martina Bauera, policjanta duchownego.
Zdarzyło wam się czytać, że aby, uratować samobójcę trzeba samemu wykonać ten czyn? No właśnie, mi też nie.

Bauer tak zrobił, skoczył przed innymi policjantem Keunertem.
Niestety Keunert kilka godzin później znów targnął się na swoje życie, tym razem już skutecznie. Okaże się, że miał...

więcej Pokaż mimo to

12
avatar
322
315

Na półkach:

Styl autorów również nie jest zadowalający, głównie przez mnóstwo zbędnych opisów, które nie wnoszą niczego do książki, są bo są, żeby sobie były, chociaż są nieważne. Ja jestem uczulone na takie zabiegi, które przeciągającą powieść na siłę. Uważam, że w tej kwestii autorzy powinni popracować.

Powieść nie jest dziełem wybitnym, ale też nie najgorszym. Na nudny wieczór nada się idealnie, tak po prostu do przeczytania, bez oczekiwania jakichś specjalnych wrażeń. Myślę, że warto dać szansę autorom i przekonać się samemu jaka jest powieść.

Więcej na http://www.bookparadise.pl/2019/01/wiara-miosc-smierc-peter-gallert-jorg.html

Styl autorów również nie jest zadowalający, głównie przez mnóstwo zbędnych opisów, które nie wnoszą niczego do książki, są bo są, żeby sobie były, chociaż są nieważne. Ja jestem uczulone na takie zabiegi, które przeciągającą powieść na siłę. Uważam, że w tej kwestii autorzy powinni popracować.

Powieść nie jest dziełem wybitnym, ale też nie najgorszym. Na nudny wieczór nada...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
537
488

Na półkach:

Jeśli lubicie wciągające, niepokojące kryminały to muszę was koniecznie ostrzec. Nie sięgajcie po tę książkę w przypadku, gdy nie macie wolnego dnia lub nie możecie zarwać nocy. Nie będę kłamać, po przekroczeniu kilku pierwszych, zdawać by się mogło niepozornych stron powieści, przepadniecie bez pamięci i nie będziecie w stanie odłożyć książki na półkę, nim nie dotrzecie do elektryzującego finału. Krocząc po kartach tej niesamowitej pozycji, staniecie się świadkami naprawdę mistrzowskiego budowania napięcia. Z każdym kolejnym słowem historia pochłania intensywniej, a napięcie niebezpiecznie rośnie, po to, by za jakiś czas całkowicie odurzyć czytającego i wprowadzić go w stan przypominający mroczną hipnozę.



"Ale czy rzeczywiście zawsze pozostaje okruch miłości - niezależnie od tego, jak bardzo to uczucie zostało nadszarpnięte przez życie? I czy ta niewielka drobinka, która się ostała, była naprawdę miłością? Może miała tylko gorzki posmak? Czy mogła zamienić się w coś innego? Coś niszczącego, śmiertelnego? Nie, nienawiść potrzebuje więcej pożywki. Chociaż... "



Fundamentem tej nieobliczalnej historii są bez wątpienia nietuzinkowi, perfekcyjnie nakreśleni bohaterowie. Duchowny występuje w roli mediatora, pomocnika policji, ale i detektywa, niekoniecznie podporządkowującego się oficjalnym zasadom. To również partner i ojciec, jakiemu nie zawsze udaje się pogodzić wszystkie sfery życia. Rozterki, wątpliwości, obawy, tych emocji nie braknie także w życiu osób związanych z kościołem. Nasz bohater nie tylko wszczyna niebezpieczne śledztwo, ale musi także podjąć ciężką decyzję, czy na piedestale postawić sprawę obcego chłopca, czy własnej córki, która prawdopodobnie znajduje się w wielkim niebezpieczeństwie. Niezwykle interesującymi postaciami są także członkowie rodziny zmarłego, jak i uprowadzone dziewczyny. Nie zabrakło też czarnych charakterów, którzy błyskawicznie rozbudzają negatywne emocje i przyprawiają o ciarki.



"A może stworzył sobie zły obraz Boga? A może kochający, miłosierny Ojciec wcale nie istnieje? A może ostateczną prawdą jest przerażająca, nieskończona obojętność wszechmocnego władcy?"



Fani mocnych wrażeń odnajdą tu wszystko, czego szukają na kartach dobrej powieści, począwszy od oryginalnej, ciekawej fabuły, poprzez niepokojący, nasycony niebezpiecznymi tajemnicami klimat, aż do nietuzinkowych, jak najbardziej przemawiających postaci i licznych elementów zaskoczenia. Autorom nie można odmówić talentu zwodzenia, czytelnik zaintrygowany lawiruje między słowami, doskonale zdając sobie sprawę, iż nie zazna spokoju, nim nie znajdzie rozwiązania zagadki. To wszystko sprawia, że książka zdolnego pisarskiego duetu dołącza do grona pozycji, które pochłania się na raz!



"Wiara, miłość, śmierć. Kroniki Martina Bauera" to wciągający, dopieszczony niebanalną, mroczną atmosferą kryminał, od którego nie sposób się oderwać. Gwarantuję, że misternie skonstruowana intryga, dopełniona wartką, zaskakującą akcją, pochłonie was bez pamięci i zafunduje solidną dawkę mocnych wrażeń. Jeśli kochacie wielowątkowe powieści, owiane nutką tajemnicy, gdzie z każdą stroną wzrasta napięcie i zaciekawienie, będziecie zachwyceni, zwłaszcza, że unikatowi bohaterowie błyskawicznie zawładną waszym sercem. Polecam gorąco!

Jeśli lubicie wciągające, niepokojące kryminały to muszę was koniecznie ostrzec. Nie sięgajcie po tę książkę w przypadku, gdy nie macie wolnego dnia lub nie możecie zarwać nocy. Nie będę kłamać, po przekroczeniu kilku pierwszych, zdawać by się mogło niepozornych stron powieści, przepadniecie bez pamięci i nie będziecie w stanie odłożyć książki na półkę, nim nie dotrzecie do...

więcej Pokaż mimo to

7
Reklama
avatar
368
289

Na półkach:

Całe życie dokonujemy wyborów. Czasami miotamy się, szukając odpowiedniego rozwiązania z pozoru łatwego problemu. Podejmujemy decyzje, które zawsze mają swoje konsekwencje. To nie jest prawda objawiona przeze mnie – na tym polega życie każdego z nas. Owe wybory nie zawsze są oczywiste. A właściwie to może i są – dla innych, nie dla nas w momencie, kiedy je podejmujemy. Mogłabym zapisać kilkadziesiąt stron (linijka po linijce) błędów, które popełniłam, decydując się na takie, a nie inne rozwiązanie. Jednak żadnego z nich nie traktuję w kategoriach porażki, bowiem to one doprowadziły mnie do miejsca, w którym jestem.

Walter Kunert, policjant z niemałym doświadczeniem, również dokonał wyboru. Postanowił skoczyć z mostu prosto do rzeki. Pewnie nie przypuszczał nawet, że rzeczywiście wpadnie do wody, tyle że z zupełnie innych powodów – ratując księdza, który również coś postanowił: że w ten sposób odwiedzie Kunerta od samobójstwa. Taką sceną zaczyna się książka Wiara, miłość, śmierć, pierwsza część cyklu Kroniki Martina Bauera autorstwa Petera Gallerta i Jörga Reitera. Trafiłam na informację, że wspomniani panowie są scenarzystami – właściwie nie dziwi mnie to, bo już pierwsze strony to prawdziwie filmowe ujęcie. Migoczące światła radiowozów policyjnych, mnóstwo mundurowych i on – samobójca przekraczający barierki mostu nad Renem. Doskonały początek kryminału! Kolejnym ciekawym wyborem autorów było uczynienie głównym bohaterem książki wspomnianego wyżej księdza, Martina Bauera. Niby nie jest to żadna nowość, bowiem nawet na naszym rodzimym podwórku posiadamy niezłomnego Ojca Mateusza, aczkolwiek Bauer ma w sobie to, czego – z uwagi na wyznanie – nie ma polski ksiądz-detektyw. Mam tu na myśli fakt, że – będąc ewangelikiem – jest mężem i ojcem, a to sprawiło, że jego rozterki (których w książce niemało) były mi bliższe, a tym samym on stał się bardziej… ludzki?

W Wierze, miłości, śmierci natkniemy się na wiele życiowych rozterek. Problemy małżeńskie, wychowawcze, finansowe to chleb powszedni. Do tego dochodzą rozterki zawodowe – kto tego nie zna? Myślę, że stworzenie bardzo autentycznego świata jest głównym sukcesem pisarzy. Gdy wtrącimy do owego świata narkotyki, handel żywym towarem, korupcję – otrzymamy pełen komplet współczesnych problemów. Oczywiście nie byłoby kryminału bez intrygi i śledztwa, aczkolwiek ten aspekt uważam za najsłabszy. Trochę męczyło mnie bycie ciągle o krok przed naszym detektywem w koloratce. Podziwiałam go za niewiarygodny upór (wręcz upierdliwość) w dążeniu do rozwiązania zagadki, aczkolwiek fakt, że odkrycia, których dokonywał w kilku rozdziałach, w mojej głowie miały miejsce wcześniej, sprawił, że Wiara, miłość, śmierć nie była dla mnie żadnym „kryminalnym wyzwaniem”. I tym miejscu pojawia się pewien dysonans. Pogłębia go świetny klimat, który stworzyli Galert i Reiter. Mroczne zaułki, obskurne osiedla, zapomniane miejsca. Wszystko to jakieś takie śliskie, okryte tajemnicą, niewypowiedziane. Trudno jest mi jednoznacznie ocenić tę powieść. I nie wynika to z braku słów, którymi mogłabym wyrazić swoje niezdecydowanie. Wręcz przeciwnie – ja jestem pewna, że to mógłby być perfekcyjny kryminał, gdyby nie był przewidywalny. Jednak o tym, czy coś jest dla czytelnika przewidywalne, decyduje on sam. Pamiętaj o tym, odpowiadając sobie na pytanie: czytać czy nie czytać?

Całe życie dokonujemy wyborów. Czasami miotamy się, szukając odpowiedniego rozwiązania z pozoru łatwego problemu. Podejmujemy decyzje, które zawsze mają swoje konsekwencje. To nie jest prawda objawiona przeze mnie – na tym polega życie każdego z nas. Owe wybory nie zawsze są oczywiste. A właściwie to może i są – dla innych, nie dla nas w momencie, kiedy je podejmujemy....

więcej Pokaż mimo to

16
avatar
286
240

Na półkach: , ,

1 raz spotkałam się że duchowny gra tak dużą role w kryminale.

Książka jest pełna akcji.
Główny bohater duchowny jest postacią barwną,ciekawą,nieszablonową.
Martin Bauer. Policyjny duszpasterz- kochający ojciec i mąż. Sama postać wzbudza wiele kontrowersji jeżeli chodzi o postać duchownego.

Spełnia on dość istotną role w tej książce- wychodzi każdemu problemowi na przód. Stara się nie nawracać i nie straszy ogniem piekielnym ani diabłem. Stara się postawić po drugiej stronie lustra każdego problemu.
Posiada on jednak mimo swej dobroci wiele osób które nie darzą go sympatią za to co robi.

Autorzy książki zrobili kawał dobrej roboty jeżeli chodzi o ten kryminał. Zrobili coś innego w tej tematyce książek, fabuła książki jest naprawdę dobra, czyta się ją dość lekko i szybko. Nie ma tam za dużo rozlewu krwi,lecz jednak cały czas się coś dzieje.

Przyjaciółka naszego głównego bohatera Verena Dohr uważa że musi go zawsze ratować z opresji, ale jednak dużo jej pomaga w pracy, wciela się w różne role.
Verena ma też dość ciężkie życie prywatne które też pokazuje zmagania się ludzi którzy są strażnikami prawa.

Naprawdę serdecznie wam polecam te pozycję.

1 raz spotkałam się że duchowny gra tak dużą role w kryminale.

Książka jest pełna akcji.
Główny bohater duchowny jest postacią barwną,ciekawą,nieszablonową.
Martin Bauer. Policyjny duszpasterz- kochający ojciec i mąż. Sama postać wzbudza wiele kontrowersji jeżeli chodzi o postać duchownego.

Spełnia on dość istotną role w tej książce- wychodzi każdemu problemowi na...

więcej Pokaż mimo to

12
avatar
86
63

Na półkach: ,

„Wiara, miłość, śmierć” jest pierwszą częścią cyklu Kroniki Martina Bauera. Książka według mnie jestbardzo dobra. Coś czuję że to będzie niezła seria. Książka od razu mnie pochłonęła. Jako, że mam aktualnie bardzo, bardzo mało czasu na czytanie książki musiałam sobie dawkować książkę przez co wielokrotnie musiałam od niej odejść.

Od samego początku coś mi „śmierdziało”. Czułam, że śmierć gliniarza nie jest samobójstwem. Na początku chciał on skoczyć z mostu, jednak Martin Bauer zrobił przemyślany krok, który uratował mu życie. Myślał, że policjant przeżyje. Jednak kilka godzin po incydencie dowiaduje się on, że ten sam policjant skoczył z dachu garażu i nie przeżył upadku. Już w tym momencie nasuwa się myśl: „Ale zaraz, zaraz? Ale jak to? Dlaczego to zrobił?”. Okej chciał skoczyć z mostu ale zamiast tego skoczył do wody za duchownym by go ratować. Od razu poczułam, że cos tu nie gra. Musi być coś grubszego na rzeczy. Albo zabił się on bo mu grożono albo ktoś go zabił. Poczułam przypływ adrenaliny w całym moim ciele. Chciałam koniecznie się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi.

Ale o tym może za chwile. Cofnę się może do postaci Marina Bauera? Kim w ogóle jest?

Bardzo spodobała mi się postać Martina Bauera. Jakoś od początku mnie intrygował. Zdawał mi się być postacią wykreowaną na bazie prawdziwego człowieka. Ale to tylko takie moje przemyślenia. Bauer to silna postać, mimo rudności losu potrafi je przezwyciężyć. Nawet wtedy kiedy zostaje wywalony z kościoła, gdyż nie zachowywał się tak jakby sobie tego życzyli. Nie stracił jednak wiary. Pozostała w nim. I tak jak na duchownego przystało Bauer wyraża chęć niesienia pomocy innym, nawet jeśli przy tym wpada on w kłopoty. Tak jak jest i teraz z tym policjantem.

Inni drugoplanowi bohaterowie nieco mnie irytowali. Ale ostatnio tak mam, że wielu książkowych bohaterów nie przypada mi do gustu. Po przeczytaniu ucieszyłam się, że nie była to krwawy kryminał. Ostatnio mam dużo na głowie i chciałam przeczytać coś obyczajowego ale jednocześnie z taką lekko nutką kryminału.

„Wiara, miłość, śmierć” to wyjątkowa książka. Wszystko moim zdaniem jest idealnie dopasowane. Każdy szczegół ma jakieś znaczenie. Nie ma nic niezbędnego. Akcja książki rozwija się stopniowo(podobnie jak w książce „Wychodząc z ukrycia” Ewy Olchowej). Czasami akcja jest mega napięta, co wprowadza urozmaicenie spokojnej akcji. Z niecierpliwością czekam na kolejną część.

Z czystym sumieniem mogę Wam ją polecać oraz znajomym. Już się przyzwyczaiłam, że wydawnictwo Initium wydaje super książki.

„Wiara, miłość, śmierć” jest pierwszą częścią cyklu Kroniki Martina Bauera. Książka według mnie jestbardzo dobra. Coś czuję że to będzie niezła seria. Książka od razu mnie pochłonęła. Jako, że mam aktualnie bardzo, bardzo mało czasu na czytanie książki musiałam sobie dawkować książkę przez co wielokrotnie musiałam od niej odejść.

Od samego początku coś mi „śmierdziało”....

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
1062
127

Na półkach: , ,

Na moście w Duisburgu stoi policjant, który szykuje się do ostatniego w swoim życiu skoku. Ku zaskoczeniu wszystkich przyglądających się tej scenie świadków, do potencjalnego samobójcy podchodzi duchowny, wymienia z nim kilka zdań i chwilę potem... sam skacze do wody! Policjant podąża zaraz za nim, jednak już nie po to, aby odebrać sobie życie, tylko by uratować drugiego mężczyznę. Wydaje się, że Martin Bauer osiągnął swój cel i ocalił człowieka przed popełnieniem ogromnego błędu, jednak wkrótce później ciało policjanta zostaje znalezione po jego skoku z piętrowego parkingu. Bauer jednak pamięta wydarzenie sprzed kilku godzin i jego reakcję po tym, jak go uratował, w związku z czym zaczyna mieć wątpliwości, czy ta śmierć na pewno była samobójcza...

Zaintrygował mnie pomysł autorów na wprowadzenie jako głównej postaci w kryminale policyjnego duchownego, a do tego sposób, w jaki ukazują wiarę i wątpliwości z nią związane. Do tego Bauer ma bardzo wyrazistą osobowość i specyficzne podejście do spraw, którymi się zajmuje – co zresztą widać już po zapowiedzi książki. W książce podobało mi się również, że wydarzenia pokazywane są z perspektywy różnych postaci, co dodaje im realizmu i głębi. Podczas przeskakiwania z wątku na wątek w mojej głowie pojawiały się różne pomysły, jednak długo nie miałam pojęcia, jak się łączą i do czego to wszystko zmierza. Z czasem jednak wszystko się wyjaśniło.

Spodobała mi się ta pierwsza część „Kronik Martina Bauera”. Powieść została napisana prostym i przystępnym językiem, więc nie dość, że wciąga, to jeszcze bardzo szybko się ją czyta. Polubiłam też kilka postaci, dzięki czemu miałam komu kibicować podczas rozwikływania zagadek. Książka intryguje i wciąga, jednak nie spodziewajcie się po niej zawrotnego tempa czy pędzącej do przodu akcji. Dla mnie ogromną zaletą powieści jest to, że łączy w sobie kryminał i thriller psychologiczny, dzięki czemu posiada wartość dodaną. Autorom udało się zachować także równowagę pomiędzy wątkami napędzającymi główną część akcji, a sprawami prywatnymi bohaterów. Jeżeli lubicie tego typu połączenia, to nie wahajcie się sięgnąć po książkę „Wiara, miłość, śmierć” - powinna się Wam spodobać.

Więcej moich opinii znajdziesz na: http://oczarowanaksiazkami.blogspot.com/

Na moście w Duisburgu stoi policjant, który szykuje się do ostatniego w swoim życiu skoku. Ku zaskoczeniu wszystkich przyglądających się tej scenie świadków, do potencjalnego samobójcy podchodzi duchowny, wymienia z nim kilka zdań i chwilę potem... sam skacze do wody! Policjant podąża zaraz za nim, jednak już nie po to, aby odebrać sobie życie, tylko by uratować drugiego...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
656
482

Na półkach:

Jestem świeżo upieczoną mamą, więc oszołomienie i nowe obowiązki nie pozwalają mi zbytnio na czytanie. Stos książek rośnie, a ilość przewróconych stron maleje… ale po dwóch miesiącach udało mi się wreszcie skończyć swoją pierwszą książkę – ciekawy kryminał policyjny rozpoczynający cykl „Kroniki Martina Bauera”. Pozostaje więc pytanie, czy moje odczucia związane z lekturą mają coś wspólnego z tym, że to pierwsza książka, którą skończyłam, co wiąże się z radością, czy też to po prostu naprawdę dobra powieść? Myślę, że jedno i drugie, co cieszy tym bardziej.

Martin Bauer jest duchownym. Nie byle jakim, bo policyjnym. I choć jego pozycja w szeregach funkcjonariuszy nie jest zbyt stabilna, to ten zdaje się nie przejmować swoją sytuacją i co rusz naraża się władzom, a to kościelnym a to policyjnym. Jego najnowszy eksces to skok z mostu do rzeki. Tym sposobem próbował uratować życie funkcjonariuszowi, który postanowił popełnić samobójstwo. Teoretycznie plan się powiódł, niedoszły samobójca skoczył za nim i uratował Bauerowi życie – wspólnie dopłynęli do brzegu, a duchowny czuł, że udowodnił policjantowi, że tak naprawdę ten chce żyć. W praktyce już kilka godzin później Bauer otrzymuje wiadomość, że znaleziono ciało mężczyzny – skoczył z ostatniego piętra parkingu. Czy przeczucie zmyliło bohatera? Czy może za śmiercią mężczyzny kryje się jakaś tajemnica?

Historia zaprezentowana w książce „Wiara, miłość, śmierć” duetu Gallert i Reiter jest bardzo spójna i wciągająca. Wyraźnie widać, że autorzy mieli wspólną wizję na to jak ma wyglądać ta opowieść (a jeśli nie mieli, to wyszło im to naprawdę bardzo dobrze). Ogromnym atutem tej historii jest główny bohater, który jest po prostu dobrym, inteligentnym i sympatycznym człowiekiem, z którym łatwo jest się utożsamić. Opowieść przedstawiona na kartach tej powieści nie jest może zbyt skomplikowana, ale kolejne jej elementy gładko się zazębiają, a ich stopniowe ujawnianie daje poczucie satysfakcji z lektury, nawet jeśli wielu czytelników, już w trakcie, zacznie się domyślać zakończenia. Sporo jest tutaj wątków obyczajowych, czego z resztą można się spodziewać sięgając po książkę, której główny bohater jest duchownym, jednak nie ma tutaj moralizatorstwa, ani dłużyzn, które spowalniałyby akcję. W zasadzie rzadko się zdarza, żeby praktycznie każda treść zawarta w książce miała faktyczne znaczenie albo dla fabuły, albo dla czytelnika – tutaj tak jest.

„Wiara, miłość, śmierć” to kawał porządnej literatury. To prosta, jednak nie pozbawiona głębi historia, o tym jak tajemnice mogą zniszczyć ludziom życie. Ciekawa postać głównego bohatera, choć jest najjaśniejszą gwiazdą tego tytułu, to jednak nie przyćmiewa innych jego zalet, a wad nie zauważyłam. Wszystko wskazuje na to, że jest to powieść po którą warto sięgnąć, do czego szczerze i serdecznie Was zachęcam.

www.naszerecenzje.wordpress.com

Jestem świeżo upieczoną mamą, więc oszołomienie i nowe obowiązki nie pozwalają mi zbytnio na czytanie. Stos książek rośnie, a ilość przewróconych stron maleje… ale po dwóch miesiącach udało mi się wreszcie skończyć swoją pierwszą książkę – ciekawy kryminał policyjny rozpoczynający cykl „Kroniki Martina Bauera”. Pozostaje więc pytanie, czy moje odczucia związane z lekturą...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
1496
1271

Na półkach:

Wiara, miłość, śmierć to obiecujący początek cyklu. Dobrze nakreślony bohater i przyzwoita intryga nie powinny rozczarować fanów gatunku. Zobaczymy, co przyniosą dalsze tomy.

Pełna opinia:
http://www.kacikzksiazka.pl/2019/02/wiara-miosc-smierc-peter-gallert-jorg.html

Wiara, miłość, śmierć to obiecujący początek cyklu. Dobrze nakreślony bohater i przyzwoita intryga nie powinny rozczarować fanów gatunku. Zobaczymy, co przyniosą dalsze tomy.

Pełna opinia:
http://www.kacikzksiazka.pl/2019/02/wiara-miosc-smierc-peter-gallert-jorg.html

Pokaż mimo to

0
avatar
292
187

Na półkach: ,

Jak Ja lubię te momenty kiedy trafiam na kolejnego , ciekawego i piszącego 'swoim" językiem autora. Historia bardzo ciekawa a główny bohater prawdziwy i przekonywujący i chcę go więcej!

Jak Ja lubię te momenty kiedy trafiam na kolejnego , ciekawego i piszącego 'swoim" językiem autora. Historia bardzo ciekawa a główny bohater prawdziwy i przekonywujący i chcę go więcej!

Pokaż mimo to

1

Cytaty

Więcej
Peter Gallert Wiara, miłość, śmierć Zobacz więcej
Peter Gallert Wiara, miłość, śmierć Zobacz więcej
Peter Gallert Wiara, miłość, śmierć Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd