Marszałkowie Stalina

Okładka książki Marszałkowie Stalina
Jurij Wiktorowicz Rubcow Wydawnictwo: Rea historia
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
historia
Wydawnictwo:
Rea
Data wydania:
2018-11-01
Data 1. wyd. pol.:
2018-11-01
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379933686
Tagi:
Stalin ZSRR komunizm wojna marszałek
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
5,3 5,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
5,3 / 10
8 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
370
340

Na półkach:

Po lekturze tej książki można odnieść wrażenie, że ZSRR miało najlepszych marszałków na świecie – walecznych, dobrze dowodzących itp. Tylko od czasu do czasu rzucił kamyczek do ogródka w postaci negatywnej notki, jakby od nie chcenia, od taka mała drobnostka, kto by tam się przejmował, że jego bohater przywłaszczył dokonania dowódcy gdy ten został rozstrzelany czy też nie nadawał się na stopień, który otrzymał i w czasie wojny z niego było więcej szkody niż pożytku.

Po lekturze tej książki można odnieść wrażenie, że ZSRR miało najlepszych marszałków na świecie – walecznych, dobrze dowodzących itp. Tylko od czasu do czasu rzucił kamyczek do ogródka w postaci negatywnej notki, jakby od nie chcenia, od taka mała drobnostka, kto by tam się przejmował, że jego bohater przywłaszczył dokonania dowódcy gdy ten został rozstrzelany czy też nie...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
26
26

Na półkach:

Wiekopomne dzieło rosyjskiej? radzieckiej? (sam już nie wiem) propagandy
W książce mamy szeroki przegląd umiejętności wojskowych np. marszałka Jegorowa:
"Jegorow. Dowódca Frontu Południowego. Wysoki, silnej budowy. Prosta, dobroduszna twarz. Nos przypłaszczony. Głęboko osadzone oczy. Uśmiechnięty..."
"W tamtych latach często spotykałem Aleksandra Iljicza — wspomina A.M. Wasilewski. — Pełen życia, skromny, niepyszniący się swymi stanowiskami ani tytułami, bezgranicznie oddany sprawie komunizmu".
"Wielu z nas pamięta dobry uśmiech tow. Jegorowa, jego delikatny, prawdziwie ludowy humor, zwykły ludzki urok, jakąś szczególną duchowość w połączeniu ze stalową wolą dowódcy wojskowego"

Oraz trochę zagadnień specjalistycznych, które pozwolą laikom zrozumieć zagadnienia strategii:
"Na mrozie, bez gorącej strawy, z kawałkiem zamarzłego chleba w kieszeni, pod huraganowym ogniem karabinów maszynowych i artylerii własną piersią przedarliście zasieki z drutu kolczastego cytadeli wroga, by wreszcie swymi potężnym ciosami skruszyć go w jego umocnionym legowisku... Jest mi trudno wyróżnić jakiś jeden oddział wojskowy: bohatersko walczyli i bez wahania spoglądali w oblicze śmierci dosłownie wszyscy"

Z innych rzeczy na pierwszy plan wysuwa się dość swobodne poczynanie z liczbami np (bitwa nad jeziorem Chasan):
"Japończycy skoncentrowali przy granicy ugrupowanie o liczebności około 38 tysięcy strzelców, wspieranych z powietrza przez 70 samolotów. Po naszej stronie dysponowano zaledwie dwoma kompaniami z garnizonu ochrony pogranicza w Posjecie oraz 119. pułku strzeleckiego 40. Dywizji. Różnica w siłach, jak widać, znaczna"

No, nie tak znaczna, jak się sprawdzi w innych źródłach. Z 38 tysięcy Japończyków robi się około 20 tysięcy, a liczba Rosjan rośnie do 24 tysięcy, że o czołgach i samolotach nie wspomnę. I to wcale nie jest jakiś wyjątek. Nawet tłumacz nie wytrzymał i zaczął prostować co lepsze kwiatki liczbowe. Trzeba wspomnieć, że autor trzyma się oficjalnych danych kremlowskich, które są łagodnie mówiąc, różne od innych danych. Głównie chodzi o to, że Rosjanie zawsze mieli mniejsze siły, mniej sprzętu, zawsze pod górkę i los im nie sprzyjał. Przeciwnik na odwrót, zawsze z rękawa wypadały mu lawiny czołgów i masy żołnierzy.

Bohaterem tej książki nie są marszałkowie, ale jeden marszałek - Gieorgij Konstantinowicz Żukow. Człowiek bez skazy. Bohaterski, w żadnym razie nie gwiazdor, oraz niebywale przewidujący, zawołany strateg. Po prostu: Najlepszy. Autor z wprawą slalomisty unika wszelkich trudnych tematów, a jak już nie uda mu się umknąć, to katastrofy pracowicie przekuwa w obraz zwycięstwa. Marszałek co i rusz występuje jako autorytet i jego cytaty świadczą o wielkości, lub lichości opisywanej persony. Cytaty nie są jednak z książek o specjalistycznej tematyce wojskowej, bo takich Żukow nie pisał. Są głównie ze "Wspomnień i refleksji" o których sam Rubcow musiał powiedzieć, iż są kompilacją różnych dopisków, których Żukow nigdy na oczy nie widział, a które aktualnie były na czasie. Nie mogło być inaczej, bo wydań ta książka miała mnóstwo, a każde różni się od poprzedniej. Niestety tylko pierwsze wydanie powstało za życia marszałka, więc nie bardzo wiadomo, kto zmieniał następne wydania (a raczej doskonale wiadomo).
Gdyby ktoś miał ochotę wszystkie kwiatki zawarte w książce Rubcowa prostować, to musiałby napisać nową książkę, ale trzy razy grubszą. Trudno bowiem odnieść się do niektórych skrótów myślowych autora bez pokazania szerszej perspektywy, tak jak np w przypadku marszałka Goworowa chociażby. Autor nie szczędzi czytelnikowi cennych cytatów w stylu: "Pierwsze wrażenie ze spotkań z nowym dowódcą było różne — wspominał były szef wojsk inżynieryjnych B.W. Byczewski — wszyscy się jednak zgadzali co do jednego: Goworow nie znosi powierzchowności ani w myśleniu, ani w działaniu i potrafi ostro wypowiadać swoje zdanie lub ocenę. Słucha natomiast uważnie.
Od razu zaczął wymagać od każdego podwładnego dokładnej znajomości sytuacji na powierzonym odcinku i ze swej strony metodycznie i skrupulatnie kontrolował rozwiązanie każdego problemu w armii i zablokowanym mieście po najcięższej głodowej zimie".
Lub:
"L.A. Goworow był prawdziwym artylerzystą, to znaczy człowiekiem o ścisłym umyśle, jasno i precyzyjnie wyrażającym swoje myśli... Bardzo lubił Leningrad i miał w sobie jakieś charakterystyczne cechy prawdziwego leningradczyka — powściągliwość przy ukrywanej pasji... W zimnej chacie pod Możajskiem zobaczyłem nie dziarskiego wojaka, lecz raczej inżyniera czy matematyka, takiego dawnego rosyjskiego inteligenta".
O samej operacji wojskowej jeden krótki akapit, z czego połowa, to "Połączyły się 18 stycznia, kładąc kres 16–miesięcznej blokadzie Leningradu. Po raz pierwszy w historii współczesności oblegane wojska przy poparciu z zewnątrz zdołały rozbić przeciwnika, który blokował je przez tak długi okres. Mianowany 15 stycznia 1943 roku generałem–pułkownikiem Goworow otrzymał Order Suworowa I stopnia przyznawany dowódcom bojowym".
Rubcow ani się nie zająknie, że "przy poparciu z zewnątrz" oznacza cały Front Wołchowski. Jak pisze Władimir Bieszanow w "Obronie Leningradu": "Siły tego frontu przewyższały nieprzyjaciela co najmniej 2,2 raza w liczbie żołnierzy, w czołgach — 3,2 raza, w artylerii — 1,5 raza, w lotnictwie — 1,3 raza".
O tym rzeczywiście niekoniecznie trzeba pisać, skoro głównodowodzący frontem Miereckow "stracił w 1942 r. 170% pierwotnego stanu osobowego (!) i stał się absolutnym rekordzistą wśród wszystkich frontów radzieckich, o czym świadczy wskaźnik ukazujący procent strat w stosunku do liczebności składu osobowego; pod tym względem wyprzedził on nawet Front Zachodni i Stalingradzki!".
Książka tchnie duchem radzieckiej propagandy aż miło. Jak ktoś chce się zanurzyć w oparach tamtych lat, to ma niepowtarzalną okazję. Barwne postaci, ale spokojne, takie opiekuńcze i braterskie (oczywiście nie wszyscy, autor ma swoich wyraźnych faworytów), które dokonywały mistrzowskich, nieszablonowych posunięć zadziwiających wroga. O samych posunięciach się wiele nie dowiemy. Wystarczy, że były mistrzowskie i nieszablonowe. Słusznie. Np. opisywaną operację leningradzką konfrontowałem z książką Bieszanowa i ten oceniał to mniej barwnie: "Gwiazdozbiór czerwonych strategów" nie wymyślił niczego innego, aniżeli zebranie jeszcze większej liczby wojsk i sprzętu oraz zadanie silnego uderzenia czołowego na najbliższej odległości — przez odcinek szlisselburski". Bieszanow jest malkontentem. I ja chyba też.
Ogólnie książka nie jest taka zła, jeśli ktoś mniej więcej choćby zna temat. Wtedy można ją potraktować z przymrużeniem oka. Gorzej, jak ktoś ją zechce traktować na serio.

Wiekopomne dzieło rosyjskiej? radzieckiej? (sam już nie wiem) propagandy
W książce mamy szeroki przegląd umiejętności wojskowych np. marszałka Jegorowa:
"Jegorow. Dowódca Frontu Południowego. Wysoki, silnej budowy. Prosta, dobroduszna twarz. Nos przypłaszczony. Głęboko osadzone oczy. Uśmiechnięty..."
"W tamtych latach często spotykałem Aleksandra Iljicza — wspomina A.M....

więcej Pokaż mimo to

9
avatar
7
6

Na półkach:

Nie warto - typowy produkt (post)radzieckiej propagandy. W pewnym momencie już nawet tłumacz stracił cierpliwość i musiał poprawiać błędy faktograficzne. Nie polecam.

Nie warto - typowy produkt (post)radzieckiej propagandy. W pewnym momencie już nawet tłumacz stracił cierpliwość i musiał poprawiać błędy faktograficzne. Nie polecam.

Pokaż mimo to

3
Reklama

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Marszałkowie Stalina


Reklama

Ciekawostki historyczne

Starożytność | 2022-07-03
Sykariusze – żydowscy asasyni
Mordowali w biały dzień, w gwarnych miejscach. Ofiary zabijali zakrzywionymi nożami – tzw. sica. Po wszystkim odchodzili...
awatar
Marcin Moneta
Czytaj więcej
Ta sprawa nie dawała spokoju śledczym od paru lat, chociaż sam proceder trwał znacznie dłużej. Całkowita wartość skradzionych monet...
awatar
Herbert Gnaś
Czytaj więcej
Zimna wojna | 2022-07-02
Historia Świetlistego Szlaku
Wywołali wojnę domową, w której zginęło 70 000 ludzi. Zabijali, torturowali i podkładali bomby w imię rewolucji. Mowa partyzantach...
awatar
Michał Piorun
Czytaj więcej
Zimna wojna | 2022-07-01
Tove Jansson i jej Muminki
Muminki są dziś ikoną popkultury. Książki Tove Jansson o ich przygodach zostały przetłumaczone na ponad 30 języków i sprzedane w...
awatar
Joanna Wycisło
Czytaj więcej
Tak wielka bryła musiała powstawać naprawdę długo. Światowy Dzień Bursztynu, czyli 28 czerwca, był w tym roku wyjątkowy dla jednego...
awatar
Herbert Gnaś
Czytaj więcej
Druga wojna światowa | 2022-06-30
Przypadkowy zamach na Rommla
To był prawdziwy „efekt motyla”. Do tej pory nie znamy jednak odpowiedzi na najważniejsze pytanie: kto ostrzelał tamtego dnia...
awatar
Herbert Gnaś
Czytaj więcej
Średniowiecze | 2022-06-29
Benedykt IX – papież dewiant
Papież Benedykt IX był prawdziwym dewiantem. Organizował orgie z udziałem dzieci, a jego ulubioną rozrywką było polowanie na ludzi...
awatar
Piotr Dróżdż
Czytaj więcej
Dwudziestolecie międzywojenne | 2022-06-28
Heinrich Hoffmann – nadworny fotograf Hitlera
Był nie tylko oficjalnym fotografem Führera, ale też jego bliskim przyjacielem. To on stworzył charakterystyczny wizerunek, który...
awatar
Maria Procner
Czytaj więcej
Starożytność | 2022-06-27
Znaleźli mamuta włochatego
We wtorek, 21 czerwca, na polach złota w Klondike na Tradycyjnym Terytorium Trʼondëk Hwëchʼin w Kanadzie znaleziono niemal...
zgłoś błąd