Opowiadania

Okładka książki Opowiadania
Joseph Conrad Wydawnictwo: Czarne Seria: Klasyka [Czarne] literatura piękna
384 str. 6 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
Klasyka [Czarne]
Wydawnictwo:
Czarne
Data wydania:
2018-11-28
Data 1. wyd. pol.:
2018-11-28
Liczba stron:
384
Czas czytania
6 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380497788
Tłumacz:
Magdalena Heydel
Tagi:
Magdalena Heydel opowiadania Joseph Conrad
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
8,0 / 10
38 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
785
671

Na półkach:

Myślę, że Joseph Conrad to jeden z najciekawszych pisarzy w historii literatury. Jego opowiadania są trudne do klasyfikacji, wiele z nich wydaje się pozornie podobnych, ale ja lubię ten styl, który pewnie wielu czytelnikom nie musi przypaść do gustu. Autor jest ponadczasowy, bo chyba nikt tak jak on nie potrafił uchwycić morza i kolonializmu. Spotykamy tutaj często tajemnicze i beznadziejne egzystencje, zagubione w pustce świata, czasami zakochane, czasami chciwe. No jest tu istny przekrój społeczeństwa europejskiego w koloniach, zanurzonego w handlu, muszącego rywalizować między sobą, spotykającego rdzennych mieszkańców. Ciekawa jest również forma literacka, takie opowiadanie w opowiadaniu, gdzie narrator przedstawia historię swoim towarzyszom, czasami są to krótkie formy, ale zdarzają się też teksty na kilkadziesiąt stron, wielowątkowe jak "Freya z Siedmiu Wysp". Nie będę też ukrywał, że nie wszystkie teksty mnie urzekły, nad niektórymi trochę przefrunąłem, ale niektóre zapadają w pamięć, jak wspomniana "Freya...", "Placówka postępu" czy "Książę Roman".

Myślę, że Joseph Conrad to jeden z najciekawszych pisarzy w historii literatury. Jego opowiadania są trudne do klasyfikacji, wiele z nich wydaje się pozornie podobnych, ale ja lubię ten styl, który pewnie wielu czytelnikom nie musi przypaść do gustu. Autor jest ponadczasowy, bo chyba nikt tak jak on nie potrafił uchwycić morza i kolonializmu. Spotykamy tutaj często...

więcej Pokaż mimo to

29
avatar
3623
932

Na półkach: ,

Opowiadania Josepha Conrada są ponadczasowe, to klasyka, są ciekawe, wciągające czytelnika w fabułę. Polecam

Opowiadania Josepha Conrada są ponadczasowe, to klasyka, są ciekawe, wciągające czytelnika w fabułę. Polecam

Pokaż mimo to

158
avatar
93
9

Na półkach:

Prawie każde z opowiadań jest ciekawe, pięknie napisane i mogłoby być rozwinięte do dłuższej powieści. Coś jednak sprawiło, że po skończeniu rozdziału musiałam się zmuszać, żeby zacząć kolejny. Ciężko było mi dokończyć książkę.

Prawie każde z opowiadań jest ciekawe, pięknie napisane i mogłoby być rozwinięte do dłuższej powieści. Coś jednak sprawiło, że po skończeniu rozdziału musiałam się zmuszać, żeby zacząć kolejny. Ciężko było mi dokończyć książkę.

Pokaż mimo to

3
Reklama
avatar
1313
78

Na półkach: ,

Posłowie w części do wydarcia. Heydel, podobnie jak w Esejach wybranych Woolf, nie potrafi oprzeć się pokusie polityzacji omawianych utworów i gorliwie kibicuje zza ich kart różnej maści krucjatom społecznym i politycznym. Czyni to pozornie mimochodem, w dobrej wierze - czyniąc z pisarzy teoretyków polityki i krytyków kultury. Czy nimi faktycznie byli? Niekiedy mam wątpliwości. Przekład jest natomiast wyśmienity i wydobywa z utworów Conrada jakości estetyczne, z których słynie jego proza.

Posłowie w części do wydarcia. Heydel, podobnie jak w Esejach wybranych Woolf, nie potrafi oprzeć się pokusie polityzacji omawianych utworów i gorliwie kibicuje zza ich kart różnej maści krucjatom społecznym i politycznym. Czyni to pozornie mimochodem, w dobrej wierze - czyniąc z pisarzy teoretyków polityki i krytyków kultury. Czy nimi faktycznie byli? Niekiedy mam...

więcej Pokaż mimo to

9
avatar
381
319

Na półkach: ,

Zaczniemy może od końca. Od zupełnie chujowego naszym skromnym zdaniem posłowia. Jungowskie symbole, metafory aktów seksualnych i inne tam przedumane, piętrowe konstrukcje. Choć w sumie niespecjalnie różni się to od wielu innych chujowych wstępów i posłowiów, w które wydawcy z jakiegoś nieznanego nam powodu decydują się zaopatrywać książki to w sumie w przypadku Conrada wpisuje się ono doskonale w ciągłe próby przeciągania Autora w kierunku tego lub innego obozu światopoglądowego.

Poniekąd rozumiemy, bo w sumie miło jest mieć Go przy swoim ognisku.

My jednak wolimy wierzyć, co wyczytaliśmy onegdaj u Herlinga, że całe to conradowe pisanie opowiadało się w sumie przeciw wszelkim ideologiom, "tym włóczęgom, łazikom, co się dobierają do tylnych drzwi duszy, aby cząstka po cząstce zżerać naszą istotę, aby wykradać okruchy wiary w parę prostych pojęć, których człowiek musi się trzymać aby żyć przyzwoicie i mieć lekką śmierć"
I my tego się właśnie w temacie Conrada (i nie tylko) będziemy trzymać.

Zaczniemy może od końca. Od zupełnie chujowego naszym skromnym zdaniem posłowia. Jungowskie symbole, metafory aktów seksualnych i inne tam przedumane, piętrowe konstrukcje. Choć w sumie niespecjalnie różni się to od wielu innych chujowych wstępów i posłowiów, w które wydawcy z jakiegoś nieznanego nam powodu decydują się zaopatrywać książki to w sumie w przypadku Conrada...

więcej Pokaż mimo to

9
avatar
7913
271

Na półkach: ,

Conrad to nie moja bajka, jego egzaltacja, podniosły styl jakoś mnie drzaźnią, bardzo szybko odłożyłem.

Conrad to nie moja bajka, jego egzaltacja, podniosły styl jakoś mnie drzaźnią, bardzo szybko odłożyłem.

Pokaż mimo to

0
avatar
704
319

Na półkach: , ,

Doskonała edycja tej antologii, przegląd różnych w formie i treści temacie opowiadań. Polecam na prezent dla faceta, męża, ojca.

Doskonała edycja tej antologii, przegląd różnych w formie i treści temacie opowiadań. Polecam na prezent dla faceta, męża, ojca.

Pokaż mimo to

8
avatar
1083
530

Na półkach:

Joseph Conrad wydał aż siedem zbiorów opowiadań. Zebrane w niniejszym tomie historie są ich kompilacją. Mamy tu bowiem „Karain: wspomnienie”, „Lagunę” oraz „Placówkę postępu” ze zbioru „Opowieści niepokojące” (1898), „Młodość: opowieść” z „Młodości i innych opowiadań” (1902), „Amy Foster” z „Tajfunu i innych opowiadań” (1903), „Anarchistę”, „Informatora”, „Opowieść ironiczną” i „Il Conde. Opowieść żałosna” z „Sześciu opowieści” (1908), „Tajemnego towarzysza” i „Freye z Siedmiu Wysp” z „Uśmiechu fortuny” (1912), „Wspólnika” z „Wśród prądów” (1915) oraz „Książę Roman” i „Opowieść” z „Opowieści zasłyszanych” (1925). Jest więc niniejsza książka próbą panoramicznego ukazania różnorodności rzemiosła i zainteresowań pisarza z Berdyczewa. A wachlarz dobra jakie na nas spływa jest nieograniczony i wraz ze zmieniającymi się warunkami społeczno-politycznymi zyskuje nowe znaczenia i interpretacje. Proza wciąż żywa, meandrująca między zwrotnicami czasów i nie dająca się pogrążyć w otchłaniach przeszłości.

To prawdziwy fenomen, że pisane na zamówienie i publikowane w poczytnych czasopismach (takich jak: „Cornhill”, „The Savoy”, „Cosmopolis”, „Pall Mall Magazine”, „Ilustrated London News” i „Blackwood’s Magazine”) historie, po 100 latach nadal tchną jakością i mądrością. Conrad jak nikt inny potrafił łączyć przygodowy, a często wręcz bajecznie egzotyczny klimat, z poważnymi treściami, odwołującymi się do emocji, melancholii i przekonań kolonialnego społeczeństwa o potędze swojego narodu. Autor „Tajnego agenta” kupował sobie sympatię czytelników właśnie różnorodnością, którą możemy rozpatrywać na kilku płaszczyznach. Jedną z nich jest przestrzeń – raz wydarzenia toczą się na lądzie (zarówno tym wielkomiejskim, jak i prowincjonalnym), by za chwilę przenieść nas na pokład statku, na zamknięte terytorium gdzieś między oceanami, gdzie ludzie skazani są na siebie nawzajem, a ich obopólne relacje przybierają wymiar antycznych dramatów. Przemierzamy Afrykę Środkową („Placówka postępu”), morza Azji Południowo-Wschodniej („Laguna”, „Karain”), dzikie rejony Europy Wschodniej (Amy Foster), a nawet neapolitańskie równiny. Inną płaszczyzną będzie z pewnością szeroki wachlarz bohaterów. Przez karty opowiadań przewijają się marynarze i inni ludzie morza, mieszkańcy odległych malajskich państewek, władcy, wojownicy, służący, handlarze, plantatorzy, anarchiści, służby bezpieczeństwa, kapitaliści, robotnicy, więźniowie, wiejski lekarz, młoda arystokratka, rozbitek i inni. Jest też być może najważniejsza płaszczyzna – narracyjna. Conrad należy do wielkich eksperymentatorów w zakresie form prozatorskich, co owocuje bogatym i wieloaspektowym repertuarem opowieści. Są tu utwory krótkie, kilku lub kilkunastostronicowe, oraz podzielone na kilka rozdziałów mikropowieści. Raz narracja prowadzona jest trzecioosobowo, przez wszechwiedzący podmiot, by po chwili, w kolejnej historii, przekształcić się w opowieść snutą na kanwie bardowskiego bajdurzenia, przez anonimowego, ale dobrze nam znanego bohatera.

Piękne i sugestywne są te opowiadania, niezależnie czy Conrad operuje w danym momencie stylistyką bliższą temu, co powszechnie uważa się za spuściznę Franza Kafki czy Anatola Franca. Nie sposób jednak opisać wszystkiego, skupię się więc na tych dwóch historiach, które urzekły mnie najbardziej. Zacznę od końca, od napisanej w 1916 roku „Opowieści”. Nie będę wchodził w szczegóły fabularne dzieła, nie to jest zresztą jego istotą. W „Opowieści” zawarł Conrad swoje przemyślenia na teraz opowiadania. Jego źródeł, motoryki, narracji i odbioru, ale też o jego bohaterach – podmiocie kreującym i słuchaczu. Każde opowiadanie zdaniem Conrada rozgrywa się na przestrzeni międzyludzkiej, a obie strony relacji są zarazem samotne, jak i społecznie zawikłane. Jeden mówi, mając na myśli konkretny cel i towarzyszące mu odczucia, drugi z kolei odbiera treść przefiltrowaną przez własne czasy i doświadczenia. I tak to właśnie wybitny pisarz dochodzi do genialnego w swej prostocie wniosku, że interpretacja opowieści nigdy nie będzie ani zła, ani dobra, wszyscy podążają w tym samym kierunku, jednakże ścieżką owładniętą mrokiem. Ta relacja przypomina nam, że nie ma sensu podchodzić także do jego dzieł z góry nakreślonym tłem i jednowymiarowym rozumieniem. Wręcz przeciwnie, powinniśmy stale doszukiwać się w tych słowach kolejnym warstw sensów, a żadna interpretacja, nawet ta banalna, nie jest ani dobra, ani zła.

Tak rozumiejąc sedno procesu opowiadania, przejdę do drugiego utworu, który odcisnął na mnie silne piętno. „Amy Foster” to subtelna i smutna historia rozbitka z Karpat, który sprzedał swoje dobra i ruszył w podróż do Ameryki, aby tam zarabiać na poszukiwaniu złota. Los rzucił go na angielską prowincję, gdzie pracuje u państwa Swafferów przy pasaniu owiec. Tam właśnie Yanko poznaje Amy, z którą później się żeni. Ta historia w swojej prostej ramie narracyjnej jawi się jako wzruszająca opowieść o samotności, ale bywa też odczytywana w kluczu autobiograficznym, jako symboliczne przetworzenie losu emigranta. Jest to też jedno z najbogatszych narracyjnie opowiadań Conrada. Istotną rolę w konstrukcji odgrywa tu koncepcja polegająca na udziwnieniu opowieści. Yanko opisuje świat widziany oczyma kogoś, kto nic nie wie i niczego nie rozumie, obcego przybysza z innego, egzotycznego świata. Autor „Jądra ciemności” wzmaga w ten sposób wstrząsający obraz samej emigracji, lecz zarazem tworzy tajemniczą i absurdalną wizję świata, a zwłaszcza angielskiej prowincji. W takim odczytaniu „Amy Foster” to odwrócenie kolonialnych narracji z czasów wiktoriańskich, ale także przypowieść o strachu przed odmiennością, jakże aktualna w dobie kryzysu migracyjnego. To jedna z piękniejszych opowieści o wyobcowaniu i deficytach, jakie przyszło mi ostatnio czytać.

„Opowiadania” Conrada to prawdziwa uczta dla intelektu. Hermetyczna, niemal z pogranicza snów fraza, wymaga ciągłego skupienia i powolnego sączenia. To proza kontemplacyjna, w której czas płynie bardzo wolno, a głębia widoczna jest dopiero pod lupą koncentracji. Ironiczna, ale także egzystencjalna, oparta na prostych pomysłach, a jednocześnie odwołująca się do całej gamy problemów społecznych, aktualna, ale równocześnie prorocza. To taki zbiór, gdzie doświadczymy zarówno piękna prostoty, jak i układów wielokrotnie złożonych, o kilku poziomach głębi i licznych płaszczyznach interpretacji. Conrad pisał tak, jakby chciał wyrwać życiu wszystkie tajemnice na siłę. Doskonale skomponowana i niezwykle różnorodna lektura, która jest prawdziwą skarbnicą wiedzy o życiu.

Recenzja ukazała się pod adresem https://melancholiacodziennosci.blogspot.com/2019/01/recenzja-opowiadania-joseph-conrad.html

Joseph Conrad wydał aż siedem zbiorów opowiadań. Zebrane w niniejszym tomie historie są ich kompilacją. Mamy tu bowiem „Karain: wspomnienie”, „Lagunę” oraz „Placówkę postępu” ze zbioru „Opowieści niepokojące” (1898), „Młodość: opowieść” z „Młodości i innych opowiadań” (1902), „Amy Foster” z „Tajfunu i innych opowiadań” (1903), „Anarchistę”, „Informatora”, „Opowieść...

więcej Pokaż mimo to

211

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Opowiadania


Reklama
zgłoś błąd