Darth Vader i dziewiąty zamachowiec

Okładka książki Darth Vader i dziewiąty zamachowiec
Michael AtiyehIván Fernández Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Star Wars Legendy (tom 17) fantasy, science fiction
120 str. 2 godz. 0 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Star Wars Legendy (tom 17)
Tytuł oryginału:
Darth Vader and the ninth assassin
Wydawnictwo:
Egmont Polska
Data wydania:
2018-03-01
Data 1. wyd. pol.:
2018-03-01
Liczba stron:
120
Czas czytania
2 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328127616
Tłumacz:
Jacek Drewnowski
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.

Patronaty LC

Książki autora

Okładka książki Amerykańska Liga Sprawiedliwości JLA: Wieża Babel Pat Garrahy, Drew Geraci, Howard Porter, Mark Waid
Ocena 6,7
Amerykańska Li... Pat Garrahy, Drew G...
Okładka książki The New Avengers - Tom 4 - Kolektyw Brian Michael Bendis, June Chung, Olivier Coipel, Mike Deodato Jr., Drew Geraci, Morry Hollowell, Richard Isanove, John Livesay, Rick Magyar, Steve McNiven, Danny Miki, Mark Morales, Mike Perkins, Joe Pimentel, Dave Stewart, Tim Townsend, José Villarrubia, Dexter Vines
Ocena 6,6
The New Avenge... Brian Michael Bendi...
Okładka książki Superman: Emperor Joker Mario Alquiza, Carlo Barberi, Richard Bonk, J. M. DeMatteis, Armando Durruthy, Drew Geraci, Kano, Joe Kelly, Andy Lanning, Jeph Loeb, Doug Mahnke, José Marzán Jr., John McCrea, Scott McDaniel, Ed McGuinness, Jaime Mendoza, Danny Miki, Mike Miller, Todd Nauck, Tom C. Nguyen, Duncan Rouleau, Mike Schultz, Cam Smith
Ocena 5,0
Superman: Empe... Mario Alquiza, Carl...
Okładka książki Wyprawa #1: Z popiołów Drew Geraci, Greg Land, Ron Marz, Caesar Rodriguez
Ocena 7,6
Wyprawa #1: Z ... Drew Geraci, Greg L...

Mogą Ciebie zainteresować

Okładka książki Star Wars Komiks 3/2018 - Han Solo: wyścig w służbie rebelii Jordie Bellaire, Mark Brooks, Frank D'Amata, Chris Eliopoulos, Marjorie M. Liu, Matt Milla, Sonia Oback, Charles Soule, Angel Unzueta, Dexter Vines
Ocena 6,8
Star Wars Komi... Jordie Bellaire, Ma...
Okładka książki Star Wars Komiks 4/2019 Star Wars – Kapitan Phasma. Ben Acker, Ben Blacker, Marco Checchetto, Mike Mayhew, Kelly Thompson, Robert Thompson, Nicole Virella
Ocena 6,3
Star Wars Komi... Ben Acker, Ben Blac...
Okładka książki Star Wars Komiks 2/2019 Doctor Aphra. Gigantyczny zysk. Jordie Bellaire, Chris Eliopoulos, Kieron Gillen, Marc Laming, Will Sliney, Kev Walker
Ocena 6,8
Star Wars Komi... Jordie Bellaire, Ch...
Okładka książki Star Wars. Boba Fett: Śmierć, kłamstwa i zdrada Cam Kennedy, John Wagner
Ocena 6,8
Star Wars. Bob... Cam Kennedy, John W...

Oceny

Średnia ocen
7,1 / 10
32 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1143
1124

Na półkach:

Ostatnimi czasy wolę historie z uniwersum Gwiezdnych Wojen, opowiedziane w Legendach. Filmowy kanon mi nie leży, zaś jedyne co mnie tam trzyma to główna seria komiksowa Star Wars Komiks, gdzie co rusz gości moja ulubiona postać, czyli Doctor Aphra oraz jej mordercza kompania. Słyszałem naprawdę wiele niepochlebnych słów na temat Legend, gdzie ponoć trafiają się historie tak absurdalne, że człowiek zaczyna wątpić w swój zdrowy rozsądek. Nie mogę tego potwierdzić, bowiem dotąd nie trafiłem na taki komiks. "Darth Vader i dziewiąty zamachowiec" są tego dobrym przykładem. Mamy tutaj fajną i szybka opowieść, ciekawy finał i nieźle napisane, choć miejscami zbyt spłycone, postacie. To dobry komiks, ale czy wart szerszej uwagi? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie w niniejszym tekście.

Sama historia ma prosty szkic, ale posiada wiele sekretów, ukrytych na tyle głęboko, że poznamy je dopiero na koniec. To ciekawy zabieg, dobrze przeprowadzony i dający tym samym satysfakcję z lektury. Dość krótkiej, bowiem tekstu nie ma tu zbyt dużo, nawet jak na komiksy tego typu. Z drugiej strony wypada to na plus, dla całej opowieści, bowiem ta jest przesiąknięta akcją. Zatem nie widzę powodu, dla którego biorące w niej udział postacie, miałyby wygłaszać płomienne mowy. Zamiast tego jest krótkie zdanie i wypatroszenie delikwenta, nim ten zdąży zareagować. Bardzo dobry manewr.

Główny motyw fabularny to zemsta na Vaderze, za to że zabił syna jednego z władców górniczej planety. Ten wynajął już ośmiu specjalistów, jednak nie podołali zadaniu. Tytułowy dziewiąty zamachowiec rokuje znacznie, znacznie lepiej, choć oczywiście wiadomo jaki koniec go czeka. No właśnie, tutaj pojawia się pierwsza zagadka, bowiem tak naprawdę nie wiadomo. Historia miejscami bawi się z czytelnikiem i do samego końca nie wiemy, jak faktycznie potoczą się losy dziewiątego zamachowca. Osobiście byłem troszkę rozczarowany finałem tego wątku, ale i tak był dobrze i sensownie skrojony. Drugim wątkiem jest zamach na Imperatora i tajemniczy kult, który nie boi się wysyłać samobójców z bombami, wszytymi w ich ciało. Goście robią naprawdę spory bałagan koło nosa samego Imperatora, zatem nie ma co się dziwić, że ten dostaje nerwicy. Oba te wątki ciekawie się przeplatają i czytelnik cały czas się zastanawia, czy oraz ewentualnie kiedy, się połączą. Tutaj muszę przyznać byłem pozytywnie zaskoczony.

Jeśli miałbym na coś narzekać, to na zbytnie spłycenie kilku, ciekawie rysujących się postaci. Wspomniany zabójca, dowódca jednego z gwiezdnych krążowników, nawet sam kult oraz jego najwyżsi kapłani. Aż się prosiło, aby bardziej rozbudować ich historię, dorzucić kilka smaczków, może nawet podzielić całość na dwa, obszerne tomy. Można było tutaj napisać znacznie, znacznie więcej, tym samym rozbudowując główną przygodę Dartha Vadera. Z pewnością by na tym nie ucierpiała, bowiem materiał początkowy jest dobry, choć oczywiście zalatuje kliszami. Z drugiej strony jest to swoisty urok świata Star Wars. Rysunek też jest udany, a kolorystyka trzyma klimat lokacji, w których rozgrywa się akcja. "Darth Vader i dziewiąty zamachowiec" to całkiem niezły komiks, może nawet dobry, dla bardziej zagorzałych fanów. Mi się podobał, choć to zdecydowanie jednorazowa lektura, o której szybko zapomnę. Nie żałuję jednak czasu spędzonego nad nim i chętnie sięgnę po dalsze pozycje z Star Wars Legendy.

Ostatnimi czasy wolę historie z uniwersum Gwiezdnych Wojen, opowiedziane w Legendach. Filmowy kanon mi nie leży, zaś jedyne co mnie tam trzyma to główna seria komiksowa Star Wars Komiks, gdzie co rusz gości moja ulubiona postać, czyli Doctor Aphra oraz jej mordercza kompania. Słyszałem naprawdę wiele niepochlebnych słów na temat Legend, gdzie ponoć trafiają się historie tak...

więcej Pokaż mimo to

avatar
92
74

Na półkach: ,

Na początku swej opinii powiem, że jestem fanem postaci Vader, przez co moja opinia może być nieobiektywna. Chciałbym jeszcze pochwalić dwie kwestie, pierwszą z nich będzie okładka albumu, a drugą fakt, że Disney postanowił widać kolekcje komiksów STAR WARS LEGENDY prezentująca najciekawsze pozycje z oferty wydawnictwa Dark Horses Comics, które przez ćwierć wieku publikowało komiksy o uniwersum Gwiezdnych Wojen. Zdaję Sobie sprawę, że jest obecnie nowy kanon i nowe książki i komiksy, ale jakoś nie mogę się zabrać do dzieł od Myszki Miki. W każdym razie dzięki wspomnianej kolekcji będę mógł poznać chodzi część starych komiksów powstały jeszcze za tzw. czasów Lucasa.

Przechodząc już do samego album, nie powiem, że historia w nim przedstawiona jest jakoś mega oryginalna. – No mnie osobiście nie wydała się jakoś bardzo interesująca. – Stwierdzenie „w omawianej pozycji nie ma nic interesującego” też nie byłoby prawdą. W omawianym albumie widzimy parę ciekawych istot oraz intrygującą organizacje. Jedna historia przedstawiona nie mówi niestety (jak dla mnie) nic interesującego o tytułowym Mrocznym Lordzie. Vader głównie „kozaczy” (tak to ujmę) w omawianym albumie, – Widzimy jak kogoś poddusza, rzuca wieloma przedmiotami, czy zabija gigantyczne stwory. – są pewne elementy historii, które starają się nam zasugerować, że omawianym wydarzeniami czai się jakaś większa opowieść, do mnie jednak ta narracja jakoś nie trafiła.

Omawiana pozycja jest jednak wg mnie pozycja obowiązkową zarówno dla fanów postaci Vader, jak i całego uniwersum co do innych czytelników myślę, że sięgając po wspomniane dzieło nie zmarnują zbytnio czasu.

Na początku swej opinii powiem, że jestem fanem postaci Vader, przez co moja opinia może być nieobiektywna. Chciałbym jeszcze pochwalić dwie kwestie, pierwszą z nich będzie okładka albumu, a drugą fakt, że Disney postanowił widać kolekcje komiksów STAR WARS LEGENDY prezentująca najciekawsze pozycje z oferty wydawnictwa Dark Horses Comics, które przez ćwierć wieku...

więcej Pokaż mimo to

avatar
478
474

Na półkach:

Świat, przy czym jest to określenie dość szerokie – istniejących w zbiorowej świadomości milionów fanów, Gwiezdnych Wojen, to naprawdę gigantyczna macierz, na której podstawie; ba, rozległym oceanie nieskończonych możliwości, powstaje określone, non-stop budowane i rozwijane Uniwersum, które im bardziej angażujące fanów, jak i twórców kreujących ten ponad 40-letni fenomen, tym potężniejsze się ono staje. Gwiezdne Wojny są niczym rozległa, żyjąca poza czasem, rozciągnięta w nieskończoność, istota, która czerpie siłę z wiary sympatyków w jej jestestwo, dając tym samym nie tylko im, ale i całemu popkulturowemu światu ogrom historii, które mimo iż stanowią część mitycznego, fikcyjnego tworzonego przez nie świata, emanują z siebie niesłychaną energią, tak żywą i tak pochłaniającą umysł zaangażowanych w jej twory fanów, jakby były naprawdę rzeczywiste i istniały pośród nas. To, że saga, którą zapoczątkował w 1977 roku George Lucas przetrwała do dzisiejszych czasów, że łatwo nie odpuszczała, i jak równy z równym rozwijała się z powstającymi nieustannie nowymi filmami, książkami, komiksami i innymi tworami popkultury, świadczy dobrze nie tylko o ludziach, jak i o niezwykle ,,bogatej" popkulturze, ale i o kondycji dorobku i planów Gwiezdnych Wojen, która cały czas, mimo drobnych wahań, wciąż jest na wysokim poziomie.

Po oddzieleniu się od nowo-powstającego Kanonu Gwiezdnych Wojen, tzw. "Legend" w 2014 roku, charyzma, jakość i intensywność tworzonych filmów, komiksów, książek i innych starwarsowskich treści nie zmalała, i co zaskakujące, mimo ,,wymoczkowatego” zachowania fanów przekonanych o ,,upadku” będącej w tym momencie pod władzą disnejowskich ,,białych kołnierzyków” marki: "Star Wars", i tego, co ona tworzy, co sobą symbolizuje, i w jaki sposób, z jakim wydźwiękiem to przekazuje, ten gigantyczny, galaktyczny organizm ma się nad wyraz dobrze; wciąż jest szanowany i uwielbiany, a tylko jego ,,sympatycy – ortodoksi” niepotrzebnie wprowadzają do rzeczywistości Gwiezdnych Wojen niepotrzebny, przenoszący się na nastroje twórców i reszty opinii publicznej zainteresowanej tą tematyką, chaos. Przez macierz tejże niezwykłej, rozrastającej się dla nas, Galaktyki, od ponad 40 lat, przepływają niezmiennie fluidy niesłychanie pozytywnych emocji i uczuć. W Galaktyce nie ma więc większych zakłóceń Mocy, wszystko zdaje się funkcjonować tak, jak pojedyncze mikro-przekładnie w mechanizmie szwajcarskiego zegarka, i płynąć w kierunku wyznaczonych przez fanów, twórców i Organu Dowodzącego ,,Disney'a” i ,,Lucasfilm Ltd.” celów. Aby po zakończeniu głównej, bezcennej z racji jej wpływu na popkulturową myśl ludzką, filmowej serii Epizodów Star Wars, zapoczątkowanej śmiałym, rewolucyjnym pod każdym względem obrazem kinowym "The Star Wars" z 1977 roku, móc dalej mądrze kreować Uniwersum filmowe Gwiezdnych Wojen, dobrze by było, aby przyszli scenarzyści i reżyserzy takowych dzieł, bez względu na okres na Osi Czasu tej mitycznej Galaktyki potrafili zajrzeć wprost do źródła, do "Legend" – pierwszego Kanonu rozszerzającego Gwiezdnej Wojny o liczne treści: prawie że od samego wyłonienia się ich otwierającego umysły fanów na galaktyczną podróż, filmu, aż do 2014 roku. Co istotnie, "Legendy" mają w sobie tyle informacji, obejmują w ramy swych struktur tak rozległą mnogość planet, istot, wątków, wydarzeń politycznych i multum innych ciekawych historii w nich ukształtowanych, że można by rzec, iż Gwiezdne Wojny są nimi przesycone, i to do tego stopnia, że niektórzy miłośnicy Sagi Lucasa sądzą, że nieustanne ku nieskończoności budowanie w nich tak ogromniastej bazy danych spowodowałoby, że momentalnie zyskałyby świadomość i samoświadomość, i stały się niezależnymi od swoich kreatorów, organizmami. Tak głęboki wydźwięk i hipnotyzującą charyzmę ma w sobie Kanon "Legend" Star Wars; twórcy obdarowywali licznymi dziełami zakochanych w tej popkulturowej, zapoczątkowanej przez George’a Lucasa ikonie, sympatyków, jakby byli połączeni z nimi silną więzią, jakby znali potrzeby fanów, natychmiast przekazując je na stronice papieru, na plansze komiksów, czy na płaszczyznę seriali animowanych. "Legendy" mają zatem gigantyczny potencjał, który w filmach koniecznie powinien być wyłoniony i ujęty, jako realne i uniwersalne źródło wiedzy. Dlatego kierując się nadziejami i olbrzymią faustowską żądzą wiedzy i zaciekawienia w obrębie wszystkiego, co mogłoby, jako film i serial animowany narodzić się w nowym cyklu kinowym Gwiezdnych Wojen po "Epizodzie IX" Star Wars, spośród setek komiksów i powieści ich wyodrębnionego Starego Kanonu, tym razem na intensywną, fanowską lekturę postanowiłem wybrać komiks, a nie powieść, jak to w moim przypadku dotąd bywało. A tym komiksem, który przedłuża mą uwypuklaną teraz myśl, że "Legendy" Gwiezdnych Wojen mają olbrzymi potencjał, który mimo wielu dziwnych, i nie za każdym razem tak samo równych historii, należy wykorzystać w tworzeni przyszłości filmowo-serialowego Uniwersum, bo jest to zasób dużo istotniejszy, z większym ,,bagażem doświadczenia” niż "Nowy Kanon" Gwiezdnych Wojen, jest "Star Wars: Darth Vader i dziewiąty zamachowiec".

Tkwiąca w niniejszej narracji obrazkowej, historia mrocznego Lorda Vadera, bo, przede wszystkim głównie ona i wątek śledzącego Vadera niczym skryty cień, tajemniczego ,,dziewiątego zamachowca” potrafią skupić na sobie czytelnika, ma w sobie tę niesamowitą dynamikę, podkreślaną przez tak porażającą czymś, czego w książkach i żadnych starwarsowskich filmach dotąd nie było: kreacją Dartha Vadera, którego niezmierzonej – w porównaniu do Epizodów filmowych, w których Czarny Lord w stosunku do "Dziewiątego Zamachowca" wystąpił tylko w 30% charyzmy i 30% możliwości – potęgi, której od początku do końca historii komiksu, można było się nie spodziewać. No cóż, Vader, wciąż jako uczeń Sidiousa, został dość inteligentnie wątkowo i dość odważnie rysunkowo, przedstawiony. Zrobiono to w mocny sposób, który mógłbym porównać z filmami Hitchcocka, gdzie niejeden taki film zaczyna się napięciem niczym trzęsienie ziemi i nie zwalniając trwa tak dalej, aż do jego końca. W przypadku komiksu, ta dynamiczna, żywa historia i nie redukujące w ogóle do niższego biegu napięcie wchodzą w decydującą fazę komiksu już od startu jego linii fabularnej tudzież trzonu wydarzeń. Gdy Darth Vader, poprzez 8 śmiałków wynajętych do jego ,,likwidacji”, próbuje zostać powstrzymany, ten upadły Jedi, pochłonięty przez naiwność i pychę, kryjący się pod hebanową, piekielnie bazaltową – w komiksie pięknie oddaną graficznie – zbroją, Anakin Skywalker, pokazuje siłę i gniew w takim stopniu, że czytając wtedy komiks ma się ochotę zacząć zbierać swą szczękę z podłogi, albo instynktownie, jak Vader zaciskać pieść wokół niewidzialnej szyi, czując przepływającą przez siebie Moc. Mroczny Lord przeprowadza prawdziwą ofensywę; przyciąga swą gracją ruchów, zwinnością, i ekspansją swej sylwetki na cały komiks, która to - nie bójmy się tego powiedzieć - jest po prostu wszędzie: na każdej planszy, prawie na każdym kadrze, i wylewa się przyciągając czytelnika wiciami Ciemnej Strony Mocy i wrogą charyzmą, których w takim stopniu tu ukształtowanych chyba byśmy się nie spodziewali.

Jednym z ciekawszych zwrotów akcji ,,komiksowej powieści": "Star Wars: Darth Vader i Dziewiąty Zamachowiec" jest spotkanie się Vadera z Imperatorem w jego tajnej kryjówce, zaraz po rozprawieniu się nienawidzącego ,,rebelianckich szumowin” Vadera z najemnikiem, który miał go wyeliminować, co w komiksie było zbyt wyraźne, aby tego nie przewidzieć, i nie jest błędem wspomnienie o tym podczas niniejszej recenzji noweli graficznej z Kanonu „Legend” Star Wars; po prostu ów Lord Sithów od samego początku do końca narracji pałał włóknami zbyt destrukcyjnej potęgi i zbyt szaleńczego gniewu, aby dać się pokonać nawet tak znakomitemu skrytobójcy i ulec przepowiedni akolitów Świątyni Bezgłowego Węża, którzy Vaderowi proponowali niesamowitą potęgę, poprzez której przedłużenie we własnym ciele miałby kształtować w Galaktyce niezgłębiony chaos, w zamian za porzucenie aktualnego, nazwijmy to, życia. Podczas spotkania Imperator, rzeczywiście, wyglądał na zadowolonego z pracy swojego ucznia; przecież Vader nie tylko miał zlikwidować zamachowca, który z czyjegoś rozkazu musiał go zabić, jak i nie tylko zająć się sprawą zamachu na życie Imperatora w jego siedzibie – co początkowo, dzięki pięknie ukrytej, rozrysowanej akcji i świetnie oddanych rysunkowo ujęć takowego aktu zamachu na Imperatora: kolor, kontury, zachowane proporcje i ten mroczny cień uzyskiwany przez wyrachowany, czarny tusz, wyglądało, jakby sam Vader próbował zabić swego mistrza – ale i wyjaśnić nowe zagrożenie, ot tajemniczą energię, potrafiącą łamać Imperialne Niszczyciele, tak, jak łamie się zapałki, która mogłaby pokrzyżować Sidiousowi i jego uczniowi plany. Imperator wiedział, że Vader jest sprzeczny wewnętrznie. Ciemność jest w nim obecna, to fakt, lecz się go jedynie uczepiła. Dlatego też Sidious dzięki niesłychanemu, niczym pierwotnemu, scaleniu się z Ciemną Stroną Mocy miał świadomość, że mroczny Lord będzie w stanie wypełnić jego rozkazy i zdobędzie dla niego kryształ Kyber, który wykorzysta do budowy Gwiazdy Śmierci.

W Planie Imperatora liczył się każdy element. Zamach na jego życie, jak i wszystko w czym brał udział Vader zostało zapoczątkowane lub przynajmniej sprowokowane przez samego Imperatora Palpatine’a. Na sprawdzaniu służalczo-ślepej lojalności się nie skończyło. Sidiousowi nie o to chodziło; chciał przetestować potęgę Vadera - odczuć ją w swym umyśle, i sprawdzić to, jak szybko i czy kiedykolwiek mroczny Lord odważyłby się go zabić i zająć jego miejsce, a to raczej ukazałoby tę zgubną ,,jasność” Vadera, która gdzieś tam powoli, pod porażającą zbroją i narzuconą, jak płaszcz na jego ciało, ciemność, się kryje, i czeka, aby się wyłonić i pokonać Imperatora.

Świat, przy czym jest to określenie dość szerokie – istniejących w zbiorowej świadomości milionów fanów, Gwiezdnych Wojen, to naprawdę gigantyczna macierz, na której podstawie; ba, rozległym oceanie nieskończonych możliwości, powstaje określone, non-stop budowane i rozwijane Uniwersum, które im bardziej angażujące fanów, jak i twórców kreujących ten ponad 40-letni fenomen,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
527
450

Na półkach: , , ,

https://ksiazkiilubczasopisma.blogspot.com/2018/09/Darth-Vader-zaginiony-oddzial.html

Ponownie kanwą opowieści jest zamach na Imperatora, tym razem jednak nie zbuntowani oficerowie chcą pozbyć się Palpatine'a, lecz moce znacznie od nich potężniejsze. Oczywiście na pierwszy rzut oka. Wszystko jest dużo bardziej skomplikowane niż się nam wydaje, a i sam zamach jest tylko pretekstem to załatwienia spraw znacznie poważniejszych niż tylko chęć zemsty i pomszczenia zabitych przez Imperium bliskich. Wkrótce Vader wraz z Imperialnymi Gwardzistami trafia na przedziwną planetę, cmentarzysko gwiezdnych niszczycieli i jak się okazuje siedlisko mrocznego kultu oczekującego swojego Wybrańca. Mroczny Lord z osoby tropiącej spiskowców sam staje się obiektem niezwykłego polowania.

Pisałem, że w "Zaginionym oddziale" Darth Vader narysowany jest w sposób wprost koszmarny, urągający tej postaci, a Imperator przypomina anonimowego, złośliwego dziadka, w "Dziewiątym zamachowcu" wszystko jest na swoim miejscu, Rysunki są świetne i dynamiczne, może brakuje im tej świeżości jaką zaprezentowano nam w Widmowym więzieniu, ale są naprawdę świetne! Historia jest zwięzła, niepozbawiona wciągającej intrygi pomimo, w gruncie rzeczy, zużytego już konceptu polowania na zamachowca. Bo w zasadzie nic w scenariuszu komiksu nie ma nowatorskiego. Vader jest Sithem z krwi i kości, jest też zupełnie oddany swojemu Mistrzowi, dla którego jest użytecznym narzędziem egzekwowania swojej woli.

https://www.facebook.com/KsiazkiIlubCzasopisma

https://ksiazkiilubczasopisma.blogspot.com/2018/09/Darth-Vader-zaginiony-oddzial.html

Ponownie kanwą opowieści jest zamach na Imperatora, tym razem jednak nie zbuntowani oficerowie chcą pozbyć się Palpatine'a, lecz moce znacznie od nich potężniejsze. Oczywiście na pierwszy rzut oka. Wszystko jest dużo bardziej skomplikowane niż się nam wydaje, a i sam zamach jest tylko...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1725
1242

Na półkach: ,

Polowanie na Dartha Vadera. Tytułowy bohater zabija syna pewnego wpływowego człowieka. Zrozpaczony ojciec zawiera pakt z pewną tajemniczą istotą, żeby pomścić swojego potomka.

Zarys fabuły brzmiał bardzo obiecująco. Lord Vader w formie ściganego to mogło być coś naprawdę ciekawego. Na dodatek sam początek wydaje się nawiązywać do konszachtów z demonami – wygląd istoty, specyficzne warunki umowy, a także otoczka tajemnicy wokół tego. Jednakże zabójca z tytułu tak naprawdę pojawia się zaledwie gdzieś w tle, a komiks w głównej mierze skupia się na samodzielnej misji lorda Sithów. Jest tu przy tym parę fajnych scen akcji, a także pomysł na specyficzną społeczność na dzikiej planecie jest bardzo ciekawy – osobiście kojarzyło mi się to z różnymi społeczeństwami złożonymi z trędowatych. Jednakże głównie przerabia się tu te same tematy co zazwyczaj przy okazji tej postaci czyli rozterki dotyczące sensu służby Imperatorowi. Nie dochodzi się przy tym do żadnych nowatorskich wniosków. Z kolei główny wątek zostaje zaskakująco łatwo rozwiązany pod koniec tomu – naprawdę można było zrobić z tego coś bardziej widowiskowego.

Za rysunki odpowiadają tutaj Steven Thompson i Ivan Fernandez. Ich style są zaskakująco podobne do siebie. Obaj rysują dosyć dokładnie, ale nie do końca radzą sobie z dynamiką i mimiką twarzy.

Podsumowując, komiks mógł być świetny, a wyszedł przeciętniak. Głownie dla zagorzałych fanów lorda Vadera.

Polowanie na Dartha Vadera. Tytułowy bohater zabija syna pewnego wpływowego człowieka. Zrozpaczony ojciec zawiera pakt z pewną tajemniczą istotą, żeby pomścić swojego potomka.

Zarys fabuły brzmiał bardzo obiecująco. Lord Vader w formie ściganego to mogło być coś naprawdę ciekawego. Na dodatek sam początek wydaje się nawiązywać do konszachtów z demonami – wygląd istoty,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
488
486

Na półkach:

Ciekawa historia o człowieku, który opętany myślą o ukaraniu Vader za śmierć syna postanowił nasłać na niego zabójców. 8 z nich zginęło, teraz czas na 9-tego, który oczekuje osobliwej zapłaty... Oślepia i pozbawia słuchu swojego pracodawcę. Potrafi podejść Vadera.
Równocześnie rozwija się akcja związana z prastarym kultem wyznawców, tatuujących sobie na piersi węża z obciętą głową. Chodzą tacy po świecie, szczególnie po imperialnych niszczycielach i wysadzają się w powietrze razem z otoczeniem. Dysponują też potężną bronią, która ma wystrczającą siłę rażenia, żeby przeciąć gwiezdny krążownik na pół. To spodoba się Tarkinowi, pracującemu nad projektem Gwiazdy Śmierci.

Ciekawa historia o człowieku, który opętany myślą o ukaraniu Vader za śmierć syna postanowił nasłać na niego zabójców. 8 z nich zginęło, teraz czas na 9-tego, który oczekuje osobliwej zapłaty... Oślepia i pozbawia słuchu swojego pracodawcę. Potrafi podejść Vadera.
Równocześnie rozwija się akcja związana z prastarym kultem wyznawców, tatuujących sobie na piersi węża z...

więcej Pokaż mimo to

avatar
41
31

Na półkach: ,


avatar
961
519

Na półkach: , , , ,

Przyjemny, zupełnie inny klimacik, trochę mistyczny, trochę jak z mrocznych kultów. Czytało się szybko i z zaciekawieniem. Vader wystawiony na próbę, ostatecznie ma za zadanie zdusić spisek, który okazuje się trochę inny, niż mógłby przypuszczać.

Przyjemny, zupełnie inny klimacik, trochę mistyczny, trochę jak z mrocznych kultów. Czytało się szybko i z zaciekawieniem. Vader wystawiony na próbę, ostatecznie ma za zadanie zdusić spisek, który okazuje się trochę inny, niż mógłby przypuszczać.

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Darth Vader i dziewiąty zamachowiec


zgłoś błąd