Psychoterapia bez makijażu. Rozmowy o terapeutycznych niepowodzeniach

Okładka książki Psychoterapia bez makijażu. Rozmowy o terapeutycznych niepowodzeniach
Tomasz Witkowski Wydawnictwo: Bez Maski nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
432 str. 7 godz. 12 min.
Kategoria:
nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Wydawnictwo:
Bez Maski
Data wydania:
2018-04-16
Data 1. wyd. pol.:
2018-04-16
Liczba stron:
432
Czas czytania
7 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788393800360
Tagi:
psychologia psychiatria psychoterapia
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,7 / 10
53 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
814
747

Na półkach:

Bardzo dobra. Oczywiście tendencyjna, ale to przecież wynika z tytułu - to są rozmowy o niepowodzeniach, a nie o sukcesach.

Bardzo dobra. Oczywiście tendencyjna, ale to przecież wynika z tytułu - to są rozmowy o niepowodzeniach, a nie o sukcesach.

Pokaż mimo to

avatar
203
203

Na półkach:

Nieco tendencyjna teza o niedziałającej psychoterapii, a nawet wręcz szkodliwej dla pacjentów, poparta bardzo już tendencyjnymi wywiadami z osobami z poważnymi problemami psychicznymi, które wg mnie nie powinny być poddawane psychoterapii. Tutaj upatruję największego błędu i winy psychoterapeutów, którzy podjęli się leczenia tych ludzi. Rozmowy z pacjentami tak, czy inaczej ciekawe, temat rzadko poruszany w literaturze, warto więc przeczytać.

Nieco tendencyjna teza o niedziałającej psychoterapii, a nawet wręcz szkodliwej dla pacjentów, poparta bardzo już tendencyjnymi wywiadami z osobami z poważnymi problemami psychicznymi, które wg mnie nie powinny być poddawane psychoterapii. Tutaj upatruję największego błędu i winy psychoterapeutów, którzy podjęli się leczenia tych ludzi. Rozmowy z pacjentami tak, czy inaczej...

więcej Pokaż mimo to

avatar
36
28

Na półkach:

Cieszę się, że w świecie w którym psychoterapia jest kreowana jako remedium na wszelkie problemy, ktoś wreszcie odważył się napisać o ciemniejszej stronie, która ludzie mogą dostrzec jedynie po wielu latach zmarnowanych w gabinecie. Książka porusza i podkreśla problemy których jako osoba mająca kontakt z terapią doświadczyłam, a także o których w "podziemiach " Internetu piszą ludzie pokrzywdzeni przez terapię, których głosu nikt nie słyszy . Poniższe komentarze zaś ukazują jak hermetyczne jest środowisko psychoterapeutów, co tylko dowodzi i podkreśla prawdziwość książki. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich którzy planują rozpocząć terapię lub są w jej trakcie.
Dziękuję dr Witkowskiemu za mierzenie się z tematem, książkę, wytrwałość.

Cieszę się, że w świecie w którym psychoterapia jest kreowana jako remedium na wszelkie problemy, ktoś wreszcie odważył się napisać o ciemniejszej stronie, która ludzie mogą dostrzec jedynie po wielu latach zmarnowanych w gabinecie. Książka porusza i podkreśla problemy których jako osoba mająca kontakt z terapią doświadczyłam, a także o których w "podziemiach "...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
227
199

Na półkach:

Książka, z której wynika (lub ma wynikać), że psychoterapia jest bez sensu i nic nie daje a nawet może zaszkodzić - z czym generalnie się całkowicie zgadzam, na podstawie własnych doświadczeń oraz obserwacji doświadczeń wielu innych ludzi, na przestrzeni wielu długich lat! :-)

Najciekawsze jest pod koniec, str. 345: opowieść (rozmowa) terapeuty, który doszedł do wniosku, że jego praca nie przynosi nic dobrego pacjentom i zrezygnował z zawodu, bo uznał, że psychoterapia, to fikcja!

Moim zdaniem: mądry gość a przy tym odważny - parę ładnych lat kształcenia się i ciepła posadka polegająca na ciągnięciu kasy od zagubionych a często naprawdę chorych ludzi, na prywatnych tzw. sesjach tak zwanej psychoTERAPII, poszły się gonić, więc trzeba było się wziąć do jakiejś prawdziwej, pożytecznej roboty.

Powiem tak: psychoTERAPIA jest w 90% procentach terapią (czyli LECZENIEM) tylko z nazwy, ponieważ rezultaty są takie, że gdyby chirurdzy mieli podobne, to połowa każdego miasta i wioski byłaby cmentarzem... :-)) Pozostałe 10% to nie tyle sensu stricto leczenie, co raczej wsparcie i doping (na przykład w grupie, albo możliwość intymnego wygadania się w cztery oczy) dla osób, które same już na tyle się odnalazły i rozwiązały własne problemy lub się z nimi pogodziły i nauczyły żyć, i idą jakąś sensowną w miarę życiową ścieżką, że taki doping jest dla nich po prostu rodzajem pomocnej wzmacniającej energii od innych ludzi - i takie procesy, owszem, się zdarzają, i w taki sposób można z psycho"terapii" skorzystać.

Przestrzegam przed psycho"terapią" (jeszcze nie daj Boże płatną!) wszystkich tych, którzy mają jakiekolwiek poważniejsze zaburzenia życia emocjonalnego, osobowości (nie wspomnę już nawet o zaburzeniach psychotycznych, bo przed tym to sami "psychoterapeuci" częstokroć zwiewają, twierdząc, że jednak leki, mimo, że zwykle lekom są przeciwni...) - a więc nic z tego nie będzie, bo to nie działa a wiedza i metody są dopiero w powijakach i to niezależnie od szkoły, czy kierunku "terapeutycznego".

Lepiej już wydać te ciężko zarobione pieniądze na fundnięcie sobie lub rozumiejącemu nas, życzliwemu przyjacielowi... wycieczki dookoła świata chociażby - czyli czegoś, co przyczyni się do rozwoju, relaksu, poprawy samopoczucia i da więcej radości życia, albo przyniesie nam lub drugiemu człowiekowi jakikolwiek
prawdziwy pożytek...

Chyba co nieco odbiegłem od tematu... sorry! :D ale może komuś ta długawa dygresja na coś się przyda i posłuży ku owocnym przemyśleniom.

Książka, z której wynika (lub ma wynikać), że psychoterapia jest bez sensu i nic nie daje a nawet może zaszkodzić - z czym generalnie się całkowicie zgadzam, na podstawie własnych doświadczeń oraz obserwacji doświadczeń wielu innych ludzi, na przestrzeni wielu długich lat! :-)

Najciekawsze jest pod koniec, str. 345: opowieść (rozmowa) terapeuty, który doszedł do wniosku,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
4
4

Na półkach:

Oglądałem kiedyś film dokumentalny o amerykańskim płaskoziemcu, denialiście, który ze swojej paranoi stworzył całkiem dochodową działkę (książki, odczyty, występy w mediach, spore grono akolitów, itp.). Im bardziej był aktywny, tym więcej zarabiał. Taka skuteczna forma marketingu - „moja gęba jest wszędzie”. Któregoś dnia, chcąc po raz kolejny pokazać się w mediach zaczaił się pod jakimś budynkiem publicznym na jednego z trzech pierwszych ludzi, którzy wylądowali na Księżycu (uczestników wyprawy Apollo 11). Kiedy ów się pojawił, płaskoziemiec podbiegł do niego (kamerzysta za nim) i tarasując mu przejście zaczął atakować pytaniami typu: dlaczego, od lat, bierze udział w tym wielkim kłamstwie, jakoby człowiek wyleciał kiedykolwiek w przestrzeń kosmiczną. Astronauta z Apollo 11, po krótkiej, bezskutecznej próbie ominięcia szaleńca, po prostu strzelił go w pysk. Kiedy to oglądałem, przeżyłem takie malutkie katharsis - to była, w tych okolicznościach, najlepsza odpowiedź.
Tomasz Witkowski ma więcej szczęścia. Nie dość, że nikt mu nie dał do tej pory w pysk, to jeszcze kilku desperatów z grona ludzi zajmujących się psychoterapią zgodziło się na wywiady, które w „Psychoterapii bez makijażu” stanowią komentarz do przypadków poszkodowanych klientów psychoterapii. I to jest mocna strona tej książki - będzie o tym trochę, dalej.
Czytam wszystko, co pisze Witkowski. Uważam jego książki za lekturę obowiązkową, ponieważ psychologia jest od kilku lat moją pasją (jestem również po kilku latach psychoterapii). Zdążyłem więc przyzwyczaić się, że jest tendencyjny, wybiórczy, jednostronny i totalnie manipulacyjny. Traktuję to, obok ceny za książkę, jako koszt zapoznania się z odmiennym, „mrocznym” spojrzeniem na świat psychologii i psychoterapii. Można się łatwo domyślić, że skoro ten emocjonalno-moralny koszt ponoszę, to muszą być ukryte w tym jakieś zyski. Tak, każda wyłuskana słabość psychologii jako nauki, zagrożenia wynikające z nieuregulowanej prawnie praktyki psychoterapeutycznej, to są te pigułki wiedzy, których szukam. Nawet jeśli na 93% ściemy jest 1% wiedzy (reszta to spacje i akapity), to, mimo, że boli, warto. Wybaczam. Każdy orze jak może. Witkowski zdobył łopatkę i przekopuje swoją grządkę, wchodząc rozmyślnie i cynicznie, na kolizję z etyką.
Tym razem jednak coś mnie ruszyło. Postanowiłem napisać te kilka słów. Otóż, wycierając sobie co rusz gębę etyką, Witkowski perfidnie wykorzystuje skrzywdzone i zaburzone osoby do swoich celów. Szczególnie przedostatni przypadek - Agnieszki jest porażający. Autor bierze na warsztat ewidentnie zaburzoną osobę, z silnymi cechami psychopatii, narcyzmu i zachowaniami maniakalnymi, a więc wyjątkowo wybuchową i ciężką mieszanką zaburzeń (również do leczenia). „Współpracując” z nią w wywiadzie, utwierdza ją w przekonaniu, z którym od jakiegoś czasu dys-funkcjonuje, że jakiś profesor NN wyrządził jej krzywdę, bo podjął się terapii zawierającej powrót do dzieciństwa, do molestowania seksualnego przez ojca i obojętnej przy tym postawy matki. Żeby nie było wątpliwości, podobnie jak pozostali komentujący w książce Witkowskiego, opieram się wyłącznie na tym, co przeczytałem, a autor sam wielokrotnie zachęca do takich analiz, manipulująco zostawiając wnioski „inteligencji czytelnika”. Nie mogę twierdzić, czy bolesny powrót do przeszłości Agnieszki był błędem NN (a zarazem błędem całego podejścia terapeutycznego). Według tego, jak opisuje to Agnieszka - wydaje mi się, że to nie był błąd terapeuty, ale siła jej zaburzeń (psychopatycznych, narcystycznych, maniakalnych), jej mechanizmów obronnych (głównie racjonalizowania i intelektualizowania) spowodowała odrzucenie skutków terapii i automatyczne przeniesienie na nią (i NN) całej swojej złości i żalu (to przeniesienie złości na system słychać chyba u wszystkich rozmówców-pacjentów). Jestem za to pewny, że Witkowski nie ma prawa perfidnie wykorzystywać tej nieszczęśliwej kobiety, po to tylko, aby popełniać po raz tysięczny błąd konfirmacji i sprawdzoną wcześniej metodą zarobić kolejną porcję kasy (Agnieszka i inni, jak mniemam, wystąpili pro bono). Jak złodziej, który wrzeszczy „łapać złodzieja!” aby odwrócić uwagę od swojej kradzieży, tak Witkowski obrzuca psychologię i psychoterapię etycznymi i moralnymi kalumniami, jednocześnie zachowując się niecnie wobec osób, które szukają ratunku. Pecunia not olet. Autor, który słusznie domaga się odpowiedzialności cywilnej i środowiskowej dla terapeutów krzywdzących klientów, sam powinien ponieść taką odpowiedzialność za podłość.

Jak pokonać ten dysonans, że w „Psychoterapii bez makijażu” zetknąłem się zarówno z nikczemnością autora jak i wieloma słusznymi hipotezami i wnioskami stawianymi wobec systemu-rynku psychoterapii w Polsce (nawiasem mówiąc, bardzo brakowało mi odniesień do rynków zagranicznych)? Ano, mój mechanizm wyrównawczy działa tak: tam, gdzie Witkowski uprawia łajdactwo, tam jest łajdakiem, ale gdzie ma rację, to ma rację. Życie i ludzka psychika nie dają się zamknąć w prostych wzorach, szufladkach oraz obrazach składających się z bieli i czerni. Takie sugestie wysyłane są często do autora przez rozmówców-profesjonalistów, ale spływają po nim jak woda po kaczce. To jest ten psychopatyczny rys Witkowskiego (albo cynizm związany z dochodowym poletkiem, które uprawia). I mimo, że on sam tego chyba nie rozumie, to zasada układu złożonego, dotyczy również jego samego - w swojej książce czyni i zło i dobro.

A zatem co dobrego w „Psychoterapii bez makijażu”? Mnóstwo konkretnych wniosków na temat psychologii i psychoterapii jako dziedzin nauki i jako usług działających na polskim rynku. Kiedy mierzę się z pytaniami postawionymi przez autora w ostatnim rozdziale pt. „Zamiast podsumowania” stwierdzam, że książka i jej bohaterowie dostarczyli bardzo dużo tematów do przemyślenia, do zrewidowania swoich poglądów, w których, po zakończeniu lektury jestem często jednomyślny z autorem. Kwestie istotności diagnozy (mało akcentowany wątek dynamiki diagnozy/konceptualizacji w procesie terapii - np. bez sensu jest osobie psychopatycznej oznajmić taką diagnozę na drugim spotkaniu po wstępnym wywiadzie i teście MMPI), jasnego określania celów terapii (znów - mało o dynamice celów), neutralności terapeuty (bardzo trudne, ale istotne wyzwanie dla terapeutów), uzależnienie od terapii i terapeuty (bardzo trudne, ale istotne wyzwanie dla terapeutów i zagrożenie dla klientów), wykorzystywanie siły autorytetu w złej intencji, dekompensacja (pamiętam słowa Yaloma - nie odbieraj klientowi mechanizmów obronnych, jeśli nie masz nic lepszego do zaproponowania), i wiele innych wątków z brakiem regulacji prawnych na pierwszym planie, to są te niezwykle istotne impulsy generowane przez autora i jego rozmówców i wysyłane w sieć skłóconych ze sobą koterii psychoterapeutycznych. Czy sieć to przyjmie? Czy zauważy? Oby.

To, co jest fatalne w publikacjach Witkowskiego, że próbując ruszyć „układ” uderza przede wszystkim w dobro potencjalnych klientów (poza niecnym wykorzystaniem pokrzywdzonych opisanym wyżej). Witkowski jest (bo mu to na rękę? na portfel?) czarno-biały, zero-jedynkowy, bipolarny do bólu. Czytający jego książki „przeciętny zjadacz chleba” nie dostaje ostrzeżenia przed wypaczeniami systemu i instrukcji jak sobie poradzić w tym labiryncie, jeśli poczuje potrzebę zasięgnięcia psychologicznej pomocy. Dostaje jednoznaczny komunikat - psychologia i psychoterapia to hochsztaplerka nastawiona na kasę. Lepiej naucz się żyć z tym co boli, swędzi lub uwiera, ale w żadnym wypadku nie idź do terapeuty. Tak zarabia na życie Witkowski. A, że z tego biznesu milionerem nie będzie, to jestem pewny kolejnej książki i z niecierpliwością na nią czekam.

Oglądałem kiedyś film dokumentalny o amerykańskim płaskoziemcu, denialiście, który ze swojej paranoi stworzył całkiem dochodową działkę (książki, odczyty, występy w mediach, spore grono akolitów, itp.). Im bardziej był aktywny, tym więcej zarabiał. Taka skuteczna forma marketingu - „moja gęba jest wszędzie”. Któregoś dnia, chcąc po raz kolejny pokazać się w mediach zaczaił...

więcej Pokaż mimo to

avatar
187
81

Na półkach:

Z tego co widziałem, nie jestem jedyną osobą, której uczucia w stosunku do tej książki są co najmniej ambiwalentne.
Po książkę sięgnąłem ze względu na punkt widzenia z jakiego opisuje psychoterapię - temat, który od jakiegoś czasu, "tłukę"...
Zanim padną strzał - wcale nie ostrzegawcze - pan Witkowski wystrzega się subiektywnych opinii; gwarantuje, że jego stanowisko będzie obiektywne, neutralne. Niestety, bardzo często pojawiają się jednoznaczne aluzje. Wydaje się on być mało sympatycznym rozmówcą, zwłaszcza kiedy przychodzi do starć ze specjalistami, którzy "mówią jak jest", bo nie mają nic do ukrycia.
Z jednej strony pan Witkowski posługuje się metaforą zgniłego jabłka, które "zatruwa" wszystkie inne/całą beczkę, a z drugiej strony odniosłem wrażenie, że jego zdaniem psychoterapia jest zła i koniec.
W sumie to tyle..

Z tego co widziałem, nie jestem jedyną osobą, której uczucia w stosunku do tej książki są co najmniej ambiwalentne.
Po książkę sięgnąłem ze względu na punkt widzenia z jakiego opisuje psychoterapię - temat, który od jakiegoś czasu, "tłukę"...
Zanim padną strzał - wcale nie ostrzegawcze - pan Witkowski wystrzega się subiektywnych opinii; gwarantuje, że jego stanowisko...

więcej Pokaż mimo to

avatar
320
46

Na półkach: ,

Mam bardzo mieszane uczucia. Zaczynając od zalet książki, doceniam autora, że poruszył tak niesamowicie ważne kwestie. Temat kontrowersyjny, a więc wzbudził równie burzliwe emocje.
Niestety, mimo zarzekania się autora co do bycia obiektywnym, książka była aż zanadto przepełniona jego subiektywnymi przemyśleniami, tendencyjnymi odpowiedziami.
W związku z tym tonem delikatnej perswazji autora, obawiam się, że książka w rękach osoby potrzebującej pomocy terapeutycznej może okazać się najgorszym pomysłem. Psychoterapia przedstawiona jako niezwykle groźna, szkodliwa, chorobotwórcza, może zniechęcić do szukania pomocy. Niedobrze gdyby się kiedyś okazało, że pan Witkowski ma przez to krew na rękach (wybaczcie to dobitne sformułowanie, ale skoro książka była cała w takim tonie pozwolę sobie :)).

Mam bardzo mieszane uczucia. Zaczynając od zalet książki, doceniam autora, że poruszył tak niesamowicie ważne kwestie. Temat kontrowersyjny, a więc wzbudził równie burzliwe emocje.
Niestety, mimo zarzekania się autora co do bycia obiektywnym, książka była aż zanadto przepełniona jego subiektywnymi przemyśleniami, tendencyjnymi odpowiedziami.
W związku z tym tonem...

więcej Pokaż mimo to

avatar
88
2

Na półkach:

Książka wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Z pewnością dobrze, że powstała. Pozwoliła mi, jako psychologowi i psychoterapeucie, zadać sobie kilka ważnych pytań i podjąć próbę odpowiedzi na nie. Jest to z pewnością wartość dodana. Drażniła mnie natomiast tendencyjność i jednostronność autora, która sama w sobie nie byłaby zła, gdyby nie była ukrywana pod deklaracjami obiektywności. Gołym okiem widać, że autor bardziej łagodnie traktuje rozmówców, z którymi się zgadza, a niemalże atakuje tych, którzy przedstawiają odmienne opinie niż te zakładane przez książkę. Prowadzenie rozmów w taki sposób, by zdanie pana Witkowskiego zawsze "było na wierzchu" też pozostawia wiele do życzenia. I to wszystko wciąż powołując się na obiektywność i empirię!
Niemniej jednak czytałam z ciekawością, niestety nie z łatwością. Mimo, że od kilku lat "siedzę w temacie", książka nie była łatwa w odbiorze, wiele pojęć czy zagadnień musiałam sprawdzać i poszerzać korzystając z innych źródeł. Koniec końców, uznałam to za plus.
Dodam, że była to pierwsza książka Witkowskiego, z którą się zapoznałam. Być może sięgnę po kolejne.

Książka wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Z pewnością dobrze, że powstała. Pozwoliła mi, jako psychologowi i psychoterapeucie, zadać sobie kilka ważnych pytań i podjąć próbę odpowiedzi na nie. Jest to z pewnością wartość dodana. Drażniła mnie natomiast tendencyjność i jednostronność autora, która sama w sobie nie byłaby zła, gdyby nie była ukrywana pod deklaracjami...

więcej Pokaż mimo to

avatar
3
3

Na półkach: ,

Książka podoba mi się. Obecnie chodzę od 2 lat na psychoterapię do dwójki terapeutów, zupełnie bez efektu i terapeuta powiedział mi, że "psychoterapia gabinetowa ma swoje ograniczenia", a terapeutka natychmiast to podchwyciła. Powinni wypisać to sobie na transparencie, bo to doskonały wytrych dla leniwych "specjalistów". Problem mój polega na tym, że poza terapią prawie nie mam kontaktu z ludźmi od wielu lat i do nikogo się nie odzywam. Rozumiem, że tak ma zostać kolejne 50 lat, bo "terapia ma swoje ograniczenia", a terapeuta może mi tylko przez godzinę kiwać głową i pytać "a jakie emocje się wiążą?" z tym czy tamtym. Wcześniej byłem na odwyku w państwowym szpitalu, gdzie instruktor terapii uzależnień podawał się za terapeutę i nie widział w tym nic złego.

Książka podoba mi się. Obecnie chodzę od 2 lat na psychoterapię do dwójki terapeutów, zupełnie bez efektu i terapeuta powiedział mi, że "psychoterapia gabinetowa ma swoje ograniczenia", a terapeutka natychmiast to podchwyciła. Powinni wypisać to sobie na transparencie, bo to doskonały wytrych dla leniwych "specjalistów". Problem mój polega na tym, że poza terapią prawie nie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
92
83

Na półkach:

W książce możemy znaleźć relacje osób, które czują się pokrzywdzone przez proces terapeutyczny oraz wypowiedzi psychoterapeutów, czyli komentarz tego środowiska. Zarzuty są stawiane głównie 3 nurtom: gestalt, psychodynamice oraz psychoanalizie. Autor zadaje rozmówcom wnikliwe pytania dotyczące tego co się działo podczas ich psychoterapii, czy była postawiona diagnoza oraz wyznaczony cel terapii itp, najbardziej zaskoczyła mnie wypowiedź psychoterapeuty, który zrezygnował z wykonywania tego zawodu. Nie mogłam tego zrozumieć, jak człowiek, który poświęcił tyle lat na kształcenie, tyle szkoleń, tyle kursów, własna terapia plus superwizja, rezygnuje z bardzo dobrze płatnego zawodu? Była wzmianka o tym, że ten człowiek miał ok 14-17 pacjentów/klientów tygodniowo, pomnóżmy to razy 100zł za sesję jest to już bardzo fajna kwota. Stwierdził, tak w uproszczeniu, że tarapia nie działa. Zachęcam osobiście się z tym zapoznać. Była też rozmowa z kobietą, która została znowu wepchnięta w traumę, terapeuta dokonał na jej psychice regresji, i trauma się odnowiła mimo, że ta kobieta zanim trafiła na terapię świetnie radziła sobie w życiu. Konkluzja moja była taka, że nie należy rozdrapywać starych ran, bo one się nigdy nie zagoją, i pewne mechanizmy obronne, które wytworzyła sobie psychika gdy byliśmy dziećmi, są niezbędne, abyśmy mogli w ogóle funkcjonować. Takie terapeutyzowanie wszystkiego co się dzieje w naszym życiu, jeden mężczyzna wspominał, że podczas terapii doszedł do takiego stanu, że nie potrafił samodzielnie podejmować jakichkolwiek decyzji bez wcześniejszej konsultacji z terapeutą a przecież nie o to tutaj powinno chodzić! Tytuł pozycji faktycznie trafnie dobrany odnośnie treści, poznajemy w niej bowiem, wszelkie niedoskonałości psychoterapii, zostają nam obnażone w całej okazałości.

W książce możemy znaleźć relacje osób, które czują się pokrzywdzone przez proces terapeutyczny oraz wypowiedzi psychoterapeutów, czyli komentarz tego środowiska. Zarzuty są stawiane głównie 3 nurtom: gestalt, psychodynamice oraz psychoanalizie. Autor zadaje rozmówcom wnikliwe pytania dotyczące tego co się działo podczas ich psychoterapii, czy była postawiona diagnoza oraz...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Tomasz Witkowski Psychoterapia bez makijażu. Rozmowy o terapeutycznych niepowodzeniach Zobacz więcej
Tomasz Witkowski Psychoterapia bez makijażu. Rozmowy o terapeutycznych niepowodzeniach Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd