Ten pierwszy rok

Okładka książki Ten pierwszy rok
Tom EllenLucy Ivison Wydawnictwo: Jaguar literatura młodzieżowa
376 str. 6 godz. 16 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Tytuł oryginału:
Freshers
Wydawnictwo:
Jaguar
Data wydania:
2018-03-21
Data 1. wyd. pol.:
2018-03-21
Liczba stron:
376
Czas czytania
6 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788376866581
Tłumacz:
Stanisław Kroszczyński
Tagi:
student college przyjaźń złamane serce przygody
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Krok w dorosłość



1977 176 77

Oceny

Średnia ocen
6,2 / 10
44 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
571
312

Na półkach: ,

Książka, której nie będę mile wspominać.
Strasznie się wynudziłam, bo czytanie mi się ciągnęło niemiłosiernie.
Żenujące wątki, prosty i wulgarny język. Historia o studenckim życiu, czyli imprezy, alkohol, używki i seks. Określiłabym ją jako zbyt "szczerą". Bohaterowie z niskim IQ.
Wszystko w niej jest nijakie i nie ma głównego celu, na którym można się skupić.

Książka, której nie będę mile wspominać.
Strasznie się wynudziłam, bo czytanie mi się ciągnęło niemiłosiernie.
Żenujące wątki, prosty i wulgarny język. Historia o studenckim życiu, czyli imprezy, alkohol, używki i seks. Określiłabym ją jako zbyt "szczerą". Bohaterowie z niskim IQ.
Wszystko w niej jest nijakie i nie ma głównego celu, na którym można się skupić.

Pokaż mimo to

avatar
2029
603

Na półkach: , ,

Jedna z najzabawniejszych powieści jaką ostatnio czytałam! Ej, ludzie! To nie jest ckliwe romansidło podszyte opisami wykładów z anglistyki, to świetna komedia opisująca perypetie grupy młodych ludzi, którym ktoś wmówił, że są dorośli. I to chyba największa zaleta tej powieści, choć mamy dwoje narratorów, Luka i Phoebe, to bohaterów jest dużo więcej, chyba dziesięcioro. Autorzy poświęcają równie sporo uwagi przyjaciołom narratorów niż samym narratorom.

Więcej: morderczynimarzen.blogspot.com/2019/06/ten-pierwszy-rok-tom-ellen-i-lucy-ivison.html

Jedna z najzabawniejszych powieści jaką ostatnio czytałam! Ej, ludzie! To nie jest ckliwe romansidło podszyte opisami wykładów z anglistyki, to świetna komedia opisująca perypetie grupy młodych ludzi, którym ktoś wmówił, że są dorośli. I to chyba największa zaleta tej powieści, choć mamy dwoje narratorów, Luka i Phoebe, to bohaterów jest dużo więcej, chyba dziesięcioro....

więcej Pokaż mimo to

avatar
343
253

Na półkach:

Szalone studenckie życie. Imprezy, alkohol i mnóstwo dziwacznych pomysłów. Niby jest wesoło, dobra zabawa trwa, tylko dlaczego wiąże się to z taką ilością złych decyzji? Bohaterowie powieści "Ten pierwszy rok" chcą wykorzystać ten czas w pełni, zbierając nowe doświadczenia. Ale chyba niezbyt im to wychodzi, skoro ostatecznie woleliby zapomnieć o wszystkim, co ich spotkało?

Phoebe zaczyna pierwszy rok studiów i jest ogromnie podekscytowana. Nie tylko dlatego, że rozpoczyna całkiem nowy etap w swoim życiu, ale również z powodu pewnego chłopaka. Przystojnego Luke'a, w którym kocha się od lat. Ma wręcz obsesję na jego punkcie. Kiedy na imprezie w tygodniu integracyjnym on wreszcie ją zauważa, Phoebe jest wniebowzięta. Zapisują się nawet wspólnie do klubu quidditcha. Ale czy to aby na pewno początek wielkiej miłości?

Tom Ellen i Lucy Ivison stworzyli lekką, przyjemną powieść ze sporą dawką humoru i rozterek miłosnych bohaterów. Zabawne dialogi i przeróżne komiczne sytuacje zapewniły mi świetną rozrywkę. Bezapelacyjnie stanowiły największą zaletę tej historii. Właśnie dla tych momentów brnęłam w kolejne rozdziały, starając się jednocześnie ignorować pojawiające się w tekście dość licznie literówki. Wątek romantyczny zdecydowanie mnie nie zachwycił. Był bardzo przewidywalny i - jak dla mnie - trochę naciągany. Wprawdzie zakończenie w pewnym stopniu złagodziło moje odczucia, ale mimo wszystko niesmak pozostał.

Phoebe i Luke zupełnie nie przypadli mi do gustu. Sytuację dodatkowo pogarszał fakt, że narracja prowadzona była naprzemiennie przez tych dwoje. O ile wydaje się, że dla niej jest jeszcze nadzieja, o tyle on wypadł wprost fatalnie. Niedojrzały i nieodpowiedzialny, nie jest w stanie sam podjąć żadnej istotnej decyzji. Nie ma pojęcia, czego chce, a do tego jest strasznie nieporadny życiowo. Irytowało mnie czytanie, jak to głupio się czuje z jakiegoś powodu, że coś powinien zrobić czy przeprosić, ale ostatecznie nie robi nic. I nawet nie potrafi się sensownie wytłumaczyć. Wiedząc, że robi źle i kogoś tym krzywdzi, brnął w to dalej z myślą, że będzie przepraszał później. Phoebe na jego tle wypadła lepiej, choć i jej decyzje zwykle sprawiały, że miałam ochotę złapać się za głowę. Mimo że wydała mi się sympatyczna, wrażliwa i lojalna, a jej wpadki niezmiennie mnie bawiły, śledzenie jej rozterek miłosnych działało raczej na jej niekorzyść. Niemniej odniosłam wrażenie, że przynajmniej ona pod koniec trochę zmądrzała.

Najlepsze wrażenie zrobili na mnie bohaterowie drugoplanowi. To oni rozładowywali napięcie, rzucali zabawnymi tekstami i udzielali mniej lub bardziej pomocnych rad. Gdyby skupić się wyłącznie na Phoebe i Luke'u, pozostałby nam tylko przeciętny romans i tona przeróżnych wpadek. Natomiast dzięki wszystkim pozostałym mamy szansę poczuć się, jakbyśmy i my na chwilę zamieszkali w akademiku. Frankie i Negin, Arthur i Rita, Josh, a nawet szalona Mary i Stephanie Stevens - oni wszyscy budują klimat w tej historii. Bez ich nietypowych rozmów, herbatek, wróżkowych kanapek, szalonych imprez i najdziwniejszych mieszanek alkoholu z czym popadnie, z całą pewnością nie byłoby już tak wesoło. Te postaci wyjątkowo się autorom udały i o bardzo chętnie przeczytałabym powieść, w której to oni grają pierwsze skrzypce.

"Ten pierwszy rok" nie zachwyca, nie powala na kolana, nie wyłamuje się ze schematów. Skupia się na dwójce niedojrzałych bohaterów, którzy z jednej strony wkraczają powoli w dorosłość i rzucają się w wir nowych doświadczeń, ale z drugiej nie mają pojęcia, czego tak właściwie chcą. Na każdym kroku ogranicza ich lęk przed brakiem akceptacji i ogromne niezdecydowanie. Dobra zabawa trwa, alkohol leje się strumieniami, ale nie brak i dramatów. Głównie tych sercowych, bo zajęciom na uczelni autorzy poświęcają niewiele miejsca, skupiając się na życiu towarzyskim studentów. Całe szczęście jest się też z czego pośmiać. Liczne wpadki i przekomiczne dialogi potrafią szczerze rozbawić i zapewnić dobrą rozrywkę na długie godziny. Właśnie z ich powodu warto po tę książkę sięgnąć. Humor i bohaterowie drugoplanowi to jej największe atuty. Jeśli więc macie ochotę na coś lekkiego i zabawnego, a niezbyt udany wątek romantyczny nie będzie Wam przeszkadzał, możecie śmiało po nią sięgać.

Szalone studenckie życie. Imprezy, alkohol i mnóstwo dziwacznych pomysłów. Niby jest wesoło, dobra zabawa trwa, tylko dlaczego wiąże się to z taką ilością złych decyzji? Bohaterowie powieści "Ten pierwszy rok" chcą wykorzystać ten czas w pełni, zbierając nowe doświadczenia. Ale chyba niezbyt im to wychodzi, skoro ostatecznie woleliby zapomnieć o wszystkim, co ich...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
1291
1023

Na półkach: , , ,

Studia to podobno pierwszy poważny krok ku dorosłości, chociaż właściwie matura prowadzi w tej klasyfikacji. W każdym razie moment, w którym dowiadujecie się, że dostaliście się na wymarzony (albo nie) kierunek wzmaga w Was różne uczucia i emocje. Od strachu po fascynację. Jesteście zagubieni, a jednocześnie zmotywowani do działania. Kolejny etap nauki i... zakuwania. Tyle teorii. Życie pokazuje, że teoria to jedno, praktyka zaś... to zupełnie inna para kaloszy.

Wiecie co? Zabierając się za tę książkę, byłam nastawiona tak pozytywnie, że bardziej się chyba nie dało. Myślałam, że trafiła mi się lekka, przyjemna i szybka lektura, a tu... KLOPS! Szczerze powiedziawszy, to już chyba dawno nie trafiłam na książkę o niczym. Dosłownie. No poza upijaniem się do nieprzytomności i uprawianiem seksu z kim popadnie i jak popadnie. (chlaniem i ruchaniem, będąc dosadnym.) Poważnie. Ten pierwszy rok ocieka seksem i alkoholem, i w sumie nic więcej dodać się nie da.

Angielski humor tak? No cóż, widocznie w przypadku tego tytułu moje poczucie angielskiego humoru wyparowało tak szybko, jak entuzjazm. Przez około sto dwadzieścia stron książka snuje się jak flaki z olejem, przyprawiając o mdłości, a odruch wymiotny wcale nie chce nas opuścić. Dalej w teorii jest lepiej. Mianowicie zaczyna się TO jako tako czytać, ale uwaga – maksymalnie dwa rozdziały i to przy dobrym układzie, potem oczy same się zamykają, otwierając tym samym wrota do krainy Morfeusza i wierzcie lub nie, wcale nie chce się jej [krainy] opuszczać. Jednak przychodzi moment przebudzenia i usilna chęć, by skończyć to „arcydzieło”. Dobrnąć jakoś do końca i zapomnieć, że czytało się coś takiego. Po dwieście czterdziestej stronie zwątpiłam, że cokolwiek wzbudzi we mnie jakiekolwiek emocje.
Pomyliłam się, ale tylko odrobinę. Lekturę o mało nie przypłaciłam śmiercią, krztusząc się herbatą w trakcie czytania sceny, w której kondom ginie w odmętach pochwy głównej bohaterki, a jej przyjaciółki pomagają jej ją usunąć. Nie, nie. To wcale nie jest szokujące. Niemniej to jedyna „żywa” scena w całej tej historii, która trąci emocją. Dalej było... no cóż, nijak.

Gdyby nie fabuła i bohaterowie, napisałabym, że ten duet ma całkiem przyjemny styl, bo choć można zejść z nudy i nijakości, to czyta się tę książkę całkiem szybko, gdy się człowiek przymusi. Ot taki paradoks.
Być może udało się Tomowi Ellenowi i Lucy Ivason uchwycić nieco zakrzywioną rzeczywistość studenckiego życia, faszerując je dramatami tak absurdalnymi, że miałam ochotę wyć, bo ileż można kręcić się w kółko i powtarzać ten sam schemat: drama za dramą w wykonaniu dwóch nieogarniętych życiowo i uczuciowo bohaterów?, wulgaryzmami, które kuły w oczy niemiłosiernie (tak, tak wiem, kto nie klnie, niech pierwszy rzuci kamień, ale wierzcie mi, że to po prostu... nie pasowało, chyba że studenci to prostacy i chamy, wówczas... nie mam pytań).

Poza tym w książce brakło mi jakichkolwiek emocji. Nawet kłótnie bohaterów były płaskie.
Tak jakbyście oglądali niemy film, coś tam się niby działo, aktorzy poruszają ustami, ale za cholerę nie jesteście w stanie załapać, o co chodzi. Jedyne, czego nie można zarzucić autorom, że wszystkie te „normalne” konwersacje, tj. niezawierające w sobie ni sylaby wulgaryzmu/przekleństwa, brzmiały całkiem sensownie.
A opisy? Szczerze powiedziawszy za nic nie byłam sobie w stanie zwizualizować opisywanych miejsc, czy postaci.

Bohaterowie doprowadzali mnie do szewskiej pasji. Ta ich nijakość, brak jakichkolwiek oznak myślenia... Niby TEN wiek charakteryzuje się tym, że w pierwszej kolejności się działa, a potem myśli, no ale... w przypadku Pheobe i Luke'a... Ich kreacje po prostu wołają o pomstę do nieba, a jedyne, na co ma się ochotę to strzelić i jej i jemu z otwartej, a następnie poprawić żeliwną patelnią w nadziei, że może wówczas dotrze do nich ciut więcej i wreszcie się ogarną.

Ten pierwszy rok okazał się dla mnie katastrofą. W przenośni i dosłownie. Wymordowała mnie ta powieść niemiłosiernie, doprowadzając na skraj załamania nerwowego. Być może nie chwyciłam tym razem angielskiego humoru, niemniej w mojej ocenie ta historia nie reprezentuje sobą nic wartościowego...

Studia to podobno pierwszy poważny krok ku dorosłości, chociaż właściwie matura prowadzi w tej klasyfikacji. W każdym razie moment, w którym dowiadujecie się, że dostaliście się na wymarzony (albo nie) kierunek wzmaga w Was różne uczucia i emocje. Od strachu po fascynację. Jesteście zagubieni, a jednocześnie zmotywowani do działania. Kolejny etap nauki i... zakuwania. Tyle...

więcej Pokaż mimo to

avatar
418
365

Na półkach:

Tekst pochodzi z bloga: https://amandaasays.blogspot.com/2019/01/ten-pierwszy-rok-tom-ellen-lucy-ivison.html

ZWARIOWANE STUDENCKIE ŻYCIE
Zacznijmy od tego, że książka przedstawia raczej realia amerykańskich studentów, a nie polskich, jednak nie przeszkadzało mi to w świetnej zabawie podczas lektury. A to dlatego, że powieść jest niezwykle humorystyczna. To takie spojrzenie, może nieco z przymrużeniem oka, na pierwszy rok studiów, oczami Phoebe i Luke'a, którzy wcześniej uczyli się w tym samym liceum, ale raczej nie mieli zbyt wiele ze sobą wspólnego poza tym, że ona z ukrycia go kochała, a on ledwie miał pojęcie o jej istnieniu. I fakt, masa tu dziwnych wydarzeń, wszystko zlewa się w jedną wielką imprezę, ale klimat historii jest tak lekki i przyjemny, że strony pochłania się z uśmiechem na twarzy. I w końcu mamy ciekawą postać kobiecą, której końcowa decyzja mi się podobała! Bo co jak co, ale zakończenie mamy tutaj udane. Wielokrotnie marzyłam, aby coś takiego stało się na końcu, ale zawsze dostawałam schematy, a tutaj proszę - autorzy spełnili moje życzenia.
Główna linia fabularna to oczywiście relacja Phoebe i Luke'a, ale nie samym wątkiem romantycznym ta książka żyje. Mamy tu obraz rodzącej się niezwykłej przyjaźni, ciekawy motyw walki dziewczyn o swoją godność oraz masę zabawnych sytuacji. Nie była to może lektura, która zmienia życie, ale czytało się naprawdę dobrze i przyjemnie.

STRUKTURA
Pięć części, a w nich numerowane rozdziały, w ramach których pojawił się również podział na narracje z perspektywy Luke'a i Phoebe. Udzielenie głosu obojgu bohaterom było zgrabnym zabiegiem, dzięki czemu mieliśmy wgląd zarówno w damską, jak i męską część pierwszoroczniaków. Język był prosty, młodzieżowy i tym bardziej nadawało to humoru całej powieści. Ta prostota sprawiała również, że lektura przebiegła szybko i bez żadnych zgrzytów.

PODSUMOWUJĄC
Ten pierwszy rok to lektura niezwykle lekka i zabawna. Perypetie studentów pierwszego roku były momentami niewiarygodne, ale potęgowało to tylko ten świetny klimat. Jak zdobyć przyjaciół na całe życie i pozostać przy tym wiernym swoim przekonaniom? Jak żyć po studencku, omijając epizody ze starym serem i post-itami? Tego wszystkiego dowiesz się z tej książki! Zdecydowanie polecam! ;-)

Tekst pochodzi z bloga: https://amandaasays.blogspot.com/2019/01/ten-pierwszy-rok-tom-ellen-lucy-ivison.html

ZWARIOWANE STUDENCKIE ŻYCIE
Zacznijmy od tego, że książka przedstawia raczej realia amerykańskich studentów, a nie polskich, jednak nie przeszkadzało mi to w świetnej zabawie podczas lektury. A to dlatego, że powieść jest niezwykle humorystyczna. To takie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
36
25

Na półkach:

Phoebe i Luke zaczynają naukę na studiach. Z widzenia znają się ze szkoły, Phoebe nawet się w nim kochała, ale poza tym ich ścieżki wcześniej się nie przecięły. Aż do pierwszej imprezy na studiach, gdzie obydwoje poznają nowych znajomych, ale także i siebie.
"Ten pierwszy rok" to zasadniczo powieść... trochę o niczym. To znaczy, to dosyć typowa młodzieżówka. Po tym, co napisałam w poprzednim akapicie, można by sądzić, że to głównie romans, ale w równym stopniu to też powieść obyczajowa o odnajdywaniu się w nowym środowisku, akceptacji; o przyjaźni, miłości i wkraczaniu w dorosłe życie. Czasami jest w niej trochę wzruszająco, a czasami zabawnie (akcja z prezerwatywą mnie absolutnie zabiła, a czytałam ją akurat w zatłoczonej komunikacji miejskiej... Kto czytał, ten zapewne wie, o czym mowa). Generalnie jednak brakowało mi trochę w tej książce jakiegoś motywu przewodniego, czegoś, do czego cała historia by dążyła. Chyba dlatego w pierwszym akapicie opisałam relację Phoebe i Luke'a, bo to właśnie ich związek wysuwał się na koniec na pierwszy plan.
Generalnie czytało się to fajnie, powieść była zabawna i nieźle napisana, i nawet kibicowałam głównej bohaterce, chociaż czasami zachowywała się jak ostatnia idiotka. Przyjemnie czytało się o relacjach, które nie były tak łatwe, jak w większości romansów, o zbliżeniach, które nie idą jak z płatka i czasami są trochę krępujące, i problemach, które z nich wynikają. Równie fajne było to, że nie wszyscy byli tu idealni, a zwłaszcza bohaterowie drugoplanowi naprawdę błyszczeli (swoją drogą, Phoebe i Josh to OTP). Niestety nie byłam jednak w stanie strawić postaci głównego bohatera, Luke'a, i to nie zmieniło się aż do końca książki. Luke to taka postać, która przez swoją bierność, konformizm i chowanie głowy w piasek rani innych i wychodzi na totalnego dupka. Po prostu nie mogłam o nim czytać, zwłaszcza że przez całe mnóstwo akapitów użalał się nad sobą i biadolił, jakie to ma kiepskie życie. Wiesz co, chłopie? CRY ME A RIVER. Całkowicie sobie na to zasłużyłeś!
Przynajmniej końcówka zrobiła mi dobrze i spełniła moje oczekiwania.
Może jestem już trochę za stara na takie książki, ale ta nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Dobrze się ją czytało i niektóre akcje będę pamiętać długo, ale ogólnie bez szału.
A Luke niech spada na drzewo.

Phoebe i Luke zaczynają naukę na studiach. Z widzenia znają się ze szkoły, Phoebe nawet się w nim kochała, ale poza tym ich ścieżki wcześniej się nie przecięły. Aż do pierwszej imprezy na studiach, gdzie obydwoje poznają nowych znajomych, ale także i siebie.
"Ten pierwszy rok" to zasadniczo powieść... trochę o niczym. To znaczy, to dosyć typowa młodzieżówka. Po tym, co...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1258
176

Na półkach: , ,

Początek studiów może przerażać i ekscytować jednocześnie. W końcu to dla większości pierwszy krok w dorosłość: wyprowadzka z domu, życie na własny rachunek, podejmowanie ważnych decyzji, branie odpowiedzialności za siebie. Również dla bohaterów tej książki to wielkie wyzwanie powodujące przyspieszone bicie serca.

Lucy Ivison i Tom Ellen, bazując na własnych doświadczeniach i przeżyciach swoich przyjaciół, napisali wspólnie powieść o tym, jakże wyczekanym i stresującym, pierwszym roku studiów. Ich bohaterowie, Phoebe i Luke, to pierwszoroczniaki, które zaczynają studia z wielkimi oczekiwaniami. Spodziewają się, że ich życie nagle zmieni się o sto osiemdziesiąt stopni. Jednak nie wszystko układa się tak, jakby sobie życzyli.

Narracja pierwszoosobowa z perspektywy raz Phoebe, raz Luke’a daje świetny wgląd w psychikę obojga. Dziewczyna od razu wzbudza sympatię. Choć początkowo wydaje się zahukaną szarą myszką, szybko odnajduje się w akademikowym środowisku, nawiązuje przyjaźnie i bardzo dobrze się bawi. Nawet kręci się koło niej kilku chłopaków. Natomiast Luke zupełnie nie potrafi się zaaklimatyzować. Liczył na wiele nowych znajomości, tymczasem sąsiedzi z akademika orbitują wokół zupełnie innej planety, a członkowie drużyny piłkarskiej okazują się skończonymi dupkami. A pierwsza noc, mimo kiepskiego początku, zapowiadała całkiem dobry dalszy ciąg semestru… Głównym winnym takiego stanu rzeczy niestety jest sam bohater – jego niezdecydowanie, konformizm i brak pewności siebie powoli rujnują życie jego i bliskich mu osób. Luke od pewnego momentu zaczyna tracić wszelką sympatię czytelnika i, przynajmniej w moim przypadku, już jej nie odzyskuje. Uznaję to za plus – autorzy wykazali się niemałą odwagą, tworząc takiego prawie antybohatera.

Postacie drugoplanowe są niezwykle plastyczne i interesujące. Tworzą prawdziwą plejadę osobowości. Każdy wyróżnia się czymś charakterystycznym, dzięki czemu łatwo ich zapamiętać i polubić. Negin – przyszła lekarka, która nie lubi się przytulać, Frankie – bardzo wysoka, bardzo szalona i bardzo bezpośrednia studentka archeologii, Flora – wielka fanka lat 80., Mary – rockmanka z tęczowymi włosami, Connor – największy imprezowicz na kampusie, Arthur – miłośnik sera brie, trawki i gier wszelakich, Ed – historyk-abstynent… I jeszcze wielu innych. Nie wszyscy są pozytywnymi charakterami, co tylko czyni z nich jeszcze ciekawsze tło. Szkoda, że autorzy nie pokusili się o narrację trzecioosobową, która pozwoliłaby im w większym stopniu skupić się na historiach tych fascynujących bohaterów drugoplanowych.

Na pierwszy plan wysuwa się burzliwy romans Phoebe i Luke’a oraz ich relacji z innymi osobami. Równie dużo miejsca zajmuje życie studenckie – głównie imprezowanie, natomiast wykłady stanowią zaledwie dodatek (zajęcia z literatury i pamięci wydają się wprowadzone tylko po to, by stworzyć głównym bohaterom pole do konfrontacji). Przy okazji poruszone są także kwestie aklimatyzacji w nowym środowisku, poczucia własnej wartości i szacunku do siebie oraz radzenia sobie z upokorzeniem. Bardzo spodobał mi się wątek „ściany wstydu” i protestu przeciwko przedmiotowemu traktowaniu dziewczyn.

„Ten pierwszy rok” jest zaskakująco pełen różnych ważnych i trudnych treści. Autorom udało się zgrabnie opleść je pajęczyną angielskiego humoru, dzięki czemu książka nie jest przesadnie poważna czy dołująca. Mimo to są momenty, które skłaniają do zastanowienia się nad pewnymi zjawiskami. Choć opisana forma studiów różni się nieco od polskiego systemu, nie przeszkadza to czerpać przyjemności z lektury.

Początek studiów może przerażać i ekscytować jednocześnie. W końcu to dla większości pierwszy krok w dorosłość: wyprowadzka z domu, życie na własny rachunek, podejmowanie ważnych decyzji, branie odpowiedzialności za siebie. Również dla bohaterów tej książki to wielkie wyzwanie powodujące przyspieszone bicie serca.

Lucy Ivison i Tom Ellen, bazując na własnych...

więcej Pokaż mimo to

avatar
280
119

Na półkach: , ,

Studia to kolejny etap na drodze naszego życia. Phoebe rozpoczynając pierwszy rok na nowej uczelni, nie spodziewa się, że kolejny raz wpadnie na chłopaka, za którym szaleje od liceum. Mimo kilku wspólnie spędzonych lat w poprzedniej szkole, ich drogi przecinają się dopiero na uczelni. Para poznaje się coraz lepiej, próbując odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Luke i Phoebe opowiadają nam o hucznych imprezach, o przyjaźniach kolejnych wpadkach i wzlotach.



Sama w tym roku rozpoczęłam studia i być może, dlatego sięgnęłam po tę książkę. W końcu chciałam skonfrontować rzeczywistość z tym, co opisali autorzy. Ostatecznie powieść potraktowałam bardziej komediowo. Pierwszy raz czytałam, śmiejąc się w głos. Przy jednym z fragmentów dosłownie musiałam zamykać książkę, żeby nie zwrócić uwagi innych osób w autobusie miejskim swoim zduszonym śmiechem.



"Musiałem się skupić, poukładać sobie to wszystko w głowie, rozjaśnić myśli. Uznałem, że jest na to tylko jeden sposób: narąbać się w trupa."



Moje serce od samego początku skradła Phoebe i jej przyjaciółki. Dziewczyny z bezbłędnym poczuciem humoru i z cudownie bezpośrednim podejściem do siebie nawzajem. Kiedy główna bohaterka potrzebowała pomocy, one zawsze wyciągały ją z opresji, nawet w najbardziej ekstremalnych sytuacjach. Niektóre rozmowy wydawały mi się wprost zapisane z moich rozmów z przyjaciółkami. Autorzy idealnie przedstawili esencję kobiecej przyjaźni.



Jeśli chodzi o główny wątek naszej dwójki, to po prostu nie da się im nie kibicować. Od samego początku polubiłam tę dwójkę i bardzo podobało mi się to, że całą historię mogłam poznać z obu perspektyw. Bardzo lubię ten sposób narracji, ponieważ pozwala on lepiej poznać bohaterów, a cała historia nie staje sie jednostronna.



"Nie wiem. Z tego by wynikało, że nikt tak naprawdę nie widzi drugiej osoby. Straszne."



Jestem jednak przekonana, że niektórych mogą urazić litry przelewającego się na kartkach alkoholu, pijackie imprezy i wulgarne rozmowy. Nie jest to książka dla najmłodszych czytelników, będzie jednak idealna dla osób krótko przed studiami, lub właśnie dla "początkujących" studentów.



Podsumowując, "Ten pierwszy rok" to książka prześmieszna, która pozwoli Wam się rozluźnić po męczącym dniu. Nie znajdziecie w niej absolutnie nic pouczającego i może właśnie to jest w niej najfajniejsze. Jeśli chcecie obejrzeć kolejną głupią komedię, to może tym razem lepiej ją przeczytać?



Ocena: 7/10



Tłumaczenie: Stanisław Kroszczyński

Liczba stron: 360

Wydawnictwo: Jaguar



Za możliwość przeczytania powieści dziękuję portalowi czytampierwszy.pl

Studia to kolejny etap na drodze naszego życia. Phoebe rozpoczynając pierwszy rok na nowej uczelni, nie spodziewa się, że kolejny raz wpadnie na chłopaka, za którym szaleje od liceum. Mimo kilku wspólnie spędzonych lat w poprzedniej szkole, ich drogi przecinają się dopiero na uczelni. Para poznaje się coraz lepiej, próbując odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Luke i Phoebe...

więcej Pokaż mimo to

avatar
139
123

Na półkach: ,

Jezusie kochaniutki, tak nudnej historii to w życiu nie spotkałam. Nawet kartkowanie stron wydawało mi się wiecznie. W tej książce praktycznie nic się nie działo. Przebrnięcie przez nią było naprawdę trudne.

Jezusie kochaniutki, tak nudnej historii to w życiu nie spotkałam. Nawet kartkowanie stron wydawało mi się wiecznie. W tej książce praktycznie nic się nie działo. Przebrnięcie przez nią było naprawdę trudne.

Pokaż mimo to

avatar
10
9

Na półkach:

Moim zdaniem książka jest trochę banalna, niektóre sytuacje rzeczywišcie są ciekawe, lecz nic w niej specjalnego nie znalazłam. Takie 5/10, ponieważ lekko wciąga.

Moim zdaniem książka jest trochę banalna, niektóre sytuacje rzeczywišcie są ciekawe, lecz nic w niej specjalnego nie znalazłam. Takie 5/10, ponieważ lekko wciąga.

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Ten pierwszy rok


Reklama
zgłoś błąd