Odkrycie kreatywności. O procesie społecznej estetyzacji

Okładka książki Odkrycie kreatywności. O procesie społecznej estetyzacji
Andreas Reckwitz Wydawnictwo: Narodowe Centrum Kultury nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
398 str. 6 godz. 38 min.
Kategoria:
nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Wydawnictwo:
Narodowe Centrum Kultury
Data wydania:
2017-11-15
Data 1. wyd. pol.:
2017-11-15
Liczba stron:
398
Czas czytania
6 godz. 38 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379822751
Tłumacz:
Katarzyna Kończal, Zofia Sucharska
Tagi:
kulturoznawstwo socjologia nauki społeczne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen

                8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
8,0 / 10
2 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
178
174

Na półkach:

„Odkrycie kreatywności. O procesie społecznej estetyzacji” Andreasa Reckwitza, czyli od artysty-naśladowcy po miasta kreatywne

„Jeśli w obrębie kultury współczesnej istniałoby pragnienie, które wykracza poza granice zrozumienia, to byłoby nim dążenie do tego, aby nie być kreatywnym. Dotyczy to zarówno jednostek, jak i instytucji. Niemożność bycia kreatywnym stanowi stanowi problematyczna, ale prawdopodobnie uleczalną słabość. Jednak niechęć do bycia kreatywnym i świadome niewykorzystanie kreatywnego potencjału, lub co gorsza brak woli wykrzesania z siebie lub dopuszczenia czegoś twórczo nowego, wydaje się pragnieniem absurdalnym, tak jak w przeszłości absurdalnym jawił się zamiar bycia niemoralnym, nienormalnym, niesamodzielnym”. [s.17]

No i to kolejna, bardzo solidna naukowa pozycja od Narodowego Centrum Kultury. I kolejna warta polecenia. Ale że co? Że tak bez gry wstępnej, bez podchodów i po chłopsku, prosto z mostu? No tak. Tak, tak właśnie: bardzo dobra książka naukowa!

Andreas Reckwitz pokazuje, jak współcześnie kreatywność nie jest „problemem” twórcy, jest pojęciem, które jest ogólnospołeczne, które wyemancypowało się ze swojej niszy i jest zarówno jednostkowe, jak i społeczne, dotyczy i sztuki, i życia codziennego, przejawia się praktycznie w każdym aspekcie współczesności - nawet jeśli używane jest w charakterze listka figowego o charakterze marketingowym (łatwiej i drożej da się sprzedać coś ładnego lub coś, co jest „sztuką”, prawda?)

Ale jak do tego doszło? Do tego upowszechnienia kreatywności, do powszechnej estetyzacji współczesności? Jak - jako ludzkość - przeszliśmy szlak wiodący od imitatorów, przez garstkę geniuszy, po podejście, że tworzyć każdy może? Sięgnijcie po „Odkrycie kreatywności. O procesie społecznej estetyzacji” Andreasa Reckwitza, socjologa, filozofa i politologa, który poprowadzi Was krętymi ścieżkami ewolucji pojęcia kreatywności.

Ostrzegam uczciwie: to nie jest książka popularnonaukowa, to solidna pozycja stricte naukowa, ze specyficznym językiem, pojęciami i strukturą dysertacji naukowych. Autor tłumaczy wiele z pojęć, zwłaszcza te, które sam wprowadza w obieg naukowy, ale wiele trzeba sprawdzać. To znaczy - ja musiałam sprawdzać sporo z nich.
Lektura „Odkrycia kreatywności” była procesem intelektualnie wymagającym, jednak jak to się czyta! Przy okazji recenzji poprzedniej książki wydanej przez Narodowe Centrum Kultury przyznałam się, że czytanie było pracą. Rzetelną pracą intelektualną. W tym przypadku było podobnie, jednak tu z racji tematyki (bardziej wyabstrahowana) musiałam przyjąć dla siebie jakiś life-hack. I takowy znalazłam - po prostu dokonywałam symultanicznego tłumaczenia skomplikowanej i bogatej w znaczenia prozy Reckwitza na „mój polski”. Robienie notatek, zadawanie pytań do tekstu - bardzo pomagało. I wiecie co? Warto było, bo ta książka to prawdziwy klejnot.

Nie tylko dlatego, że na polskim rynku wydawniczym jest pierwszą taką monografią kreatywności. I jestem prawie pewna (bo w „tych czasach” być pewnym na 100% można być tylko kolejnej katastrofy), że ktoś niebawem napisze popularną wersję tej książki.

No dobrze, ale może by tak trochę szczegółów, nie same ogólniki i komunały?

A proszę bardzo.

Andreas Reckwitz, jak na naukowca przystało, przygotował ramy pojęciowe dla swojego dyskursu o kreatywności i jej roli w życiu cywilizacji do czasów współczesnych. Reckwitz zauważa, że im bliżej współczesności, tym bardziej kreatywność i „estetyzacja” (będąca formą przemiany socjologicznej) życia staje się dobrem/wartością powszechną. Sztuka z fanaberii stała się kolejną formą rzeczywistości i przestała był domeną elit, a raczej - rozwarstwiła się tak, by odpowiadać na potrzeby nie tylko elit, nie tylko jednostek, ale i państw, miast, ruchów politycznych czy społecznych. Jeśli zatem mamy z punktu widzenia kreatywności odpowiedzieć na pytanie: czym jest współczesność, to - zdaniem Reckwitza - wystarczy spojrzeć i odptaszkować następujące pozycje:
1. Ekspansjonizm sztuki. Sztuka przestaje być pojedynczym obiektem. Staje się ideą, czasem utopią estetyczno-polityczną, czasem „przemianą życia w sztukę”.
2. Rewolucje medialne. Od rozwoju pisma i rozpowszechnieniu druku mamy do czynienia ze stałym rozwojem technologicznym, który sprawia, że sztuka otrzymuje nie tylko nowe tworzywa, ale i że rozprzestrzenia się szybciej i szerzej niż kiedykolwiek wcześniej.
3. Kapitalizacja. Aczkolwiek początkowo kapitalizm wyparł/usunął/zniszczył/przesunął na pozycje niszowe wiele z tradycyjnych form sztuki, to - poprzez „utowarowienie sztuki” system zaczyna wspierać produkcję rzeczy estetycznych, ładnych, będących czymś więcej niż funkcjonalną formą.
4. Ekspansja przedmiotów. Im dalej w las, tym więcej drzew. In dalej w nowoczesność, tym więcej przedmiotów. Tak tych, które definiujemy jako sztuka.
5. Skupienie uwagi na podmiocie. Jakby w przeciwwadze do zalewu przedmiotów pojawia się trend kierowania dyskursów na człowieka. Na podmiot sztuki. Sztuka mówi o procesach, o zmianach systemu wartości. Ultrasubiektywność i skupienie na indywidualnym odbiorze dzieł - jest także jednym z elementów tego procesu.

To, co streściłam w kilku zdaniach znajdziecie w „Odkryciu kreatywności. O procesie społecznej estetyzacji” Andreasa Reckwitza na s. 42-47.

No dobrze, ale definicje nowoczesności pisane z punktu widzenia kreatywności, to nie wszystko, co znajdziemy u Reckwitza. Przyjrzymy się między innymi (i jest to bardzo niewielkie między innymi, bo zakres przedmiotowy książki jest zaiste solidny!) zmianie w statusie twórcy na przestrzeni wieków.

„Modeluje ona [estetyka geniuszu - dopisek własny] artystę jako „kreatywnego” twórcę zaskakujących dzieł, uchodzących za nowatorskie dzięki łamaniu obowiązujących reguł, oraz zdobywa swoją tożsamość wskutek odgraniczenia od humanistycznej i klasycystycznej estetyki naśladownictwa. […] O ile estetyka naśladownictwa upatrywała żadnych artysty w zastosowaniu i perfekcyjnym wdrażaniu reguł idealnej sztuki, a także w mistrzowskim reprodukowaniu starych i uniwersalnych wzorców, o tyle nowa estetyka nadaje artyście status antykopiaty, twórcy oryginalnych dzieł, które nie dają się wyprowadzić z ogólnie obowiązujących kryteriów. Dzięki temu jednoznaczne oddzielenie sztuki od rzemiosła artystycznego staje się możliwe i zarazem konieczne”. [s.69-70]

Do tego trzeba dodać powstanie publiczności powszechnej i anonimowej i już mamy gotowy punkt wyjścia do późniejszych sporów między artystami i filistrami, powstanie pojęcia bohemy i „niedocenionego geniusza”, „sztuki dla sztuki” i nowoczesnych form wyrazu, które mogą pozostawać poza zasięgiem „mieszczańskiej publiki”.

Ale z drugiej strony sztuka, kreatywność i estetyzacja stają się powszechne i demokratyzują się. Zajrzyjcie do mojego ulubionego rozdziału „Miasta kreatywne: kulturyzacja przestrzeni miejskiej” a sami się przekonacie.

„Z chwilą, gdy postuluje się pedagogiczne i polityczne wsparcie dla kreatywności, zarysowuje się nowa postać paradoksu oryginalności, który obserwowaliśmy już w społecznym polu sztuki. Wartości tego, co nowe, nie zawsze mogą ocenić jej współcześni, jednak musi ona podlegać ocenie, jeśli kreatywność w instytucjonalnych ramach stać się ma celem starań pedagogicznych oraz praktyczno-zawodowych”. [s. 225-226]

No i jeszcze jedna uwaga: książka Reckwitza to nie historia sztuki. To praca interdyscyplinarna. Sztuka i kreatywność wpływa przecież na rzeczywistość, powoduje zmiany, nie ma cudów, żeby nie miała wpływu na systemy polityczne, na socjologię, na psychologię. Wszystkie te zmiany Reckwitz obserwuje i analizuje.

Dobrze, to tak w ramach podsumowania: „Odkrycie kreatywności. O procesie społecznej estetyzacji” Andreasa Reckwitza to bardzo dobra książka naukowa, która nagradza wielokrotnie każdego z czytelników, którzy po nią sięgną. Książkę oceniałam dzięki portalowi nakanapie.pl

„Odkrycie kreatywności. O procesie społecznej estetyzacji” Andreasa Reckwitza, czyli od artysty-naśladowcy po miasta kreatywne

„Jeśli w obrębie kultury współczesnej istniałoby pragnienie, które wykracza poza granice zrozumienia, to byłoby nim dążenie do tego, aby nie być kreatywnym. Dotyczy to zarówno jednostek, jak i instytucji. Niemożność bycia kreatywnym stanowi stanowi...

więcej Pokaż mimo to

Reklama

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Odkrycie kreatywności. O procesie społecznej estetyzacji


Reklama
zgłoś błąd