Gwiazdkozaur

Okładka książki Gwiazdkozaur
Tom Fletcher Wydawnictwo: Zysk i S-ka Cykl: Gwiazdkozaur (tom 1) literatura dziecięca
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Cykl:
Gwiazdkozaur (tom 1)
Wydawnictwo:
Zysk i S-ka
Data wydania:
2017-11-06
Data 1. wyd. pol.:
2017-11-06
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381161480

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Ciebie zainteresować

Oceny

Średnia ocen
8,3 / 10
65 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
2116
1583

Na półkach: , , ,

Po tym, jak zachwycił mnie Gwiazdkozaur i Zimowa Czarownica, czyli drugi tom historii (ja i moje szczęście do zaczynania od końca), czym prędzej nabyłam pierwszy tom. Gwiazdkozaur już za mną, znam początek historii niesamowitej przyjaźni i nadziei na to, by było dobrze. Czy było warto?

http://zapatrzonawksiazki.pl/index.php/2020/12/12/gwiazdkozaur-tom-fletcher/

Po tym, jak zachwycił mnie Gwiazdkozaur i Zimowa Czarownica, czyli drugi tom historii (ja i moje szczęście do zaczynania od końca), czym prędzej nabyłam pierwszy tom. Gwiazdkozaur już za mną, znam początek historii niesamowitej przyjaźni i nadziei na to, by było dobrze. Czy było warto?

http://zapatrzonawksiazki.pl/index.php/2020/12/12/gwiazdkozaur-tom-fletcher/

Pokaż mimo to

avatar
228
73

Na półkach:

Mądra, zabawna i wzruszająca książka. Porusza problem niepełnosprawności, samotności, potrzeby akceptacji i miłości. Pięknie oddaje klimat świąt Bożego Narodzenia. Idealna zarówno dla młodszych, jak i nieco starszych czytelników. Ja czytałam ją synowi, którego bardzo zainteresowała historia Williama i gwiazdkowego dinozaura.

Mądra, zabawna i wzruszająca książka. Porusza problem niepełnosprawności, samotności, potrzeby akceptacji i miłości. Pięknie oddaje klimat świąt Bożego Narodzenia. Idealna zarówno dla młodszych, jak i nieco starszych czytelników. Ja czytałam ją synowi, którego bardzo zainteresowała historia Williama i gwiazdkowego dinozaura.

Pokaż mimo to

avatar
687
610

Na półkach:

Miały być 6 gwiazdki, ale zakończenie było super więc i ocena podskoczyła. Na pewno nie jest to kolejna banalna, infantylna świąteczna historia dla dzieci. Na ogromny plus pomysł na fabułę, konstrukcja i bohaterowie. Dostajemy słodko-gorzką historię o Willim, jego tacie i… Gwiazdkozaurze. O elfach i Świętym Mikołaju. I o wrednej Brendzie. Książka mądra, dająca pole do dyskusji na różne tematy, nie tylko o istnienie elfów i latających reniferów. Bardzo podobał mi się jeden twist fabularny, którego w ogóle się nie spodziewałam i zbierałam szczękę z podłogi. Końcówka również na ogromny plus. Poza tym „Gwizadkozaur” jest pięknie wydany. Językowo jak najbardziej w porządku. Z jednej strony mamy rymowane dialogi, z drugiej dość poważny język. Myślę, że tłumacz, pan Mariusz Warda, miał nie lada wyzwanie oddać klimat tej powieści, nadać nazwy własne (np. imiona elfom), czy chociażby właśnie ułożyć piosenki i rymy, tak, żeby oddać treść historii. Jest dowcipnie, momentami wzruszająco i mądrze. Do mnie co prawda, nie wszystkie te dowcipy trafiały, ale to dlatego, że stara jestem ;) Nie ja jestem targetem tej książki, więc się tego nie czepiam. Myślę, że mali czytelnicy doskonale wychwycą te żarty, będą się dobrze bawić i będą tą książką zachwyceni.

Miały być 6 gwiazdki, ale zakończenie było super więc i ocena podskoczyła. Na pewno nie jest to kolejna banalna, infantylna świąteczna historia dla dzieci. Na ogromny plus pomysł na fabułę, konstrukcja i bohaterowie. Dostajemy słodko-gorzką historię o Willim, jego tacie i… Gwiazdkozaurze. O elfach i Świętym Mikołaju. I o wrednej Brendzie. Książka mądra, dająca pole do...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1260
1259

Na półkach:

Każdy z nas jako dziecko słyszał historie o biegunie północnym i Świętym Mikołaju. A teraz zapomnijcie o tym wszystkim i wyruszcie w niesamowitą podróż do krainy Świętego Mikołaja. Do Elfów i Gwiazdkozaura. A przede wszystkim poznajcie historię Williama i jego taty Boba. No dobrze, jeszcze Brendy (nieuprzejmej i okrutnej dziewczynki) oraz Łowcy, który ma bardzo dużo i jeszcze mu mało.

Uwielbiam książki dla dzieci. Tą magię z nich zawartą. Prosty przekaz i ważny morał. Tym bardziej, jeśli jest to powieść świąteczna.
Pierwsza powieść brytyjskiego muzyka, Toma Fletchera, już od pierwszych stron pobudza wyobraźnię. Wystarczy zamknąć oczy i już przenosimy się do mroźnej krainy. Krainy pełnej magii i wiary. Czułam całą sobą ten świąteczny klimat. Uśmiech mi ciągle towarzyszył. No prawie non stop, bowiem znalazło się kilka chwil, kiedy na mej twarzy malowało się przerażenie i smutek.
Przygody były na najwyższym poziomie. Niezwykle ciekawe i barwne w opisach a jednocześnie proste i nie wymagające nadmiernej interpretacji.
Lektura zdecydowanie dopasowana dla dzieci w wieku 7+. Duża czcionka jest ogromnym ułatwieniem dla samodzielnie czytających dzieci, jak i dziadków, którzy chcieliby wspólnie spędzić czas ze swymi wnuczętami. Skromne, czarno-białe ilustracje są miłym akcentem. Cudownym dodatkiem, który dodatkowo ciekawi młodego odbiorcę.
Intrygujący bohaterowie swoim zachowaniem przyciągają uwagę. William i jego tata to postacie dobre. Z sercem na dłoni. Mikołaj i stado elfów przesympatyczni. Natomiast Brenda, jej mama Pamela i Łowca to zdecydowanie złe duchy tej historii. Ale i za ich zachowaniem stoi istotna przeszłość.
Autor pokazał jak ciężko jest dobrem pokonać zło. Jak ważna jest wiara i nadzieja. Jak naśmiewanie się z czyjejś ułomności czy niepełnosprawności bywa krzywdzące. Jak łatwo skrzywdzić innych.
"Gwiazdkozaur" to lektura pełna emocji i magii. Wiary tak potrzebnej w ten wyjątkowy czas.
Warto ją przeczytać. Dodatkowo pięknie wygląda na półce po zdjęciu obwoluty. Twarda czerwona okładka ze złotymi literami wygląda cudownie. Aż chce się skompletować pozostałe tomy. Drugi tom już się pojawił i mam nadzieję, że pojawi się ich więcej.

Polecam.






Współpraca Wydawnictwo Zysk i S-ka

Każdy z nas jako dziecko słyszał historie o biegunie północnym i Świętym Mikołaju. A teraz zapomnijcie o tym wszystkim i wyruszcie w niesamowitą podróż do krainy Świętego Mikołaja. Do Elfów i Gwiazdkozaura. A przede wszystkim poznajcie historię Williama i jego taty Boba. No dobrze, jeszcze Brendy (nieuprzejmej i okrutnej dziewczynki) oraz Łowcy, który ma bardzo dużo i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1160
1157

Na półkach: ,

#443 - Gwiazdkozaur - Tom Fletcher - Zysk i S-ka Wydawnictwo

#3/52/2021

Czytałyśmy już z Ewą drugi tom tej książki, dlatego bardzo chętnie wróciłyśmy też do pierwszego.

Książka ma 416 stron, a swoją premierę miała dnia 06.11.2017 roku.

Wigilia u Williama i jego taty Boba zawsze jest magiczna. Chociaż spędzają ją bez mamy chłopca w wigilijną noc odwiedza ich niesamowity gość - dinozaur z magicznymi, niesamowitymi umiejętnościami.

Tą książką przedłużyłyśmy sobie z Ewą klimat Bożego Narodzenia na styczeń i całkiem dobrze nam z tym jest.

"Pełne serce jest więcej warte, niż pełny portfel."

Za książkę bardzo dziękuję Zysk i S-ka Wydawnictwo i serdecznie ją polecam. <3 <3 <3

https://www.facebook.com/zaczytanaeliza/photos/a.1656801191286441/2548034332163118

#443 - Gwiazdkozaur - Tom Fletcher - Zysk i S-ka Wydawnictwo

#3/52/2021

Czytałyśmy już z Ewą drugi tom tej książki, dlatego bardzo chętnie wróciłyśmy też do pierwszego.

Książka ma 416 stron, a swoją premierę miała dnia 06.11.2017 roku.

Wigilia u Williama i jego taty Boba zawsze jest magiczna. Chociaż spędzają ją bez mamy chłopca w wigilijną noc odwiedza ich niesamowity...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1420
1037

Na półkach:

https://podrugiejstronieokladki6.blogspot.com/2020/12/gwiazdkozaur-tom-fletcher.html

Lubi ktoś tu dinozaury?

Jeżeli jesteście tu ze mną dłużej to dobrze wiecie, że nie jestem fanką książek świątecznych – to raz.
Dwa to lubię czytać serie od tyłu.
Z historią Gwiazdkozaura od Toma Fletchera było zupełnie tak samo. Najpierw sięgnęłam po „Gwiazdkozaur i Zimowa Czarownica”, a teraz przyszedł czas na pierwszą część, czyli jak to wszystko się zaczęło.

Jeżeli myśleliście, że dinozaury wyginęły to byliście w błędzie. Znaczy no wiecie, wyginęły, ale jeden w okowach lodu uchował się i przeżył, aby elfy Świętego Mikołaja mogły go znaleźć.
Nadeszła kolejna Wigilia u Williama i jego taty Boba. Kiedy chłopiec był nieco pesymistycznie nastawiony do świąt, jego tata jak zawsze był prawdziwą świąteczną bombą, która tylko czeka, aby kolacja się rozpoczęła, a świąteczny czas nadszedł. William po wydarzeniach, które spotkały go kilka lat wcześniej stracił mamę, a sam musiał poruszać się na wózku inwalidzkim. Choć było to utrudnieniem, chłopiec przyzwyczaił się do swojej niepełnosprawności, a wózek, na którym się poruszał przerobił na dinozaurystyczny statek, bo uwielbiał dinozaury.
Kiedy nadeszła pora wysłania listu do Świętego Mikołaja, William poprosił o dinozaura, chociaż wątpił w powodzenie swojego marzenia.
Jakież było jego zdziwienie, kiedy w domu w wigilijną noc pojawił się prawdziwy dinozaur, który na dodatek miał niesamowite, magiczne umiejętności.

Nie pytajcie mnie, która część przygód Williama i Gwiazdkozaura jest lepsza, bo obie mi się podobały. Pierwszy tom pokazuję historię narodzin Gwiazdkozaura i pierwszego spotkania z Williamem, a także odkrycia mocy dinozaura. Drugi zaś prowadzi nas w tę historię dalej, kiedy nasi bohaterowie ratują święta.
Obie te książki są świetne i będę je polecać każdemu. Zarówno dorosłemu, jak i dziecku.

William to przesympatyczny chłopiec, którego nie da się nie lubić. Patrząc na niego i Gwiazdkozaura, obaj są do siebie bardzo podobni. Wyróżniają się, czują się samotni pośród tłumu i pragną znaleźć kogoś, kto zrozumie ich bez słów. Dlatego też, kiedy spotykają się pierwszy raz, wiedzą że znaleźli bratnią duszę.

W „Gwiazdkozaurze” nie brakuje złego. Jest nim niejaki Łowca, który pragnie mieć unikatowe części zwierząt w swojej kolekcji. Mężczyzna widząc Gwiazdkozaura pragnie dostać jego głowę, co oznacza że nas jedyny dinozaur musi nie tylko uwierzyć w siebie, ale też uciec przed nikczemnym pomysłem bycia trofeum na ścianie.
William wraz z tatą i Świętym Mikołajem zostają wrzuceni w sam środek tego rozgardiaszu i muszą wymyślić sposób, jak ochronić Gwiazdkozaura, ale też pozostać bezpiecznymi.

„Gwiazdkozaur” to fenomenalna historia, o dinozaurze z Bieguna Północnego, prosto od Świętego Mikołaja. Jest to opowieść działająca na wyobraźnię już od pierwszego rozdziału, a każdy kolejny jest coraz lepszy. Historia Williama i Gwiazdkozaura wciągnęła mnie od pierwszych stron i do samego końca bawiłam się świetnie podczas tej lektury. Tak, jak pisałam wyżej polecam tę pozycję zarówno dzieciom, jak i dorosłym, a jeszcze bardziej polecam tę opowieść rodzicom, którzy czytają dzieciom książki.

https://podrugiejstronieokladki6.blogspot.com/2020/12/gwiazdkozaur-tom-fletcher.html

Lubi ktoś tu dinozaury?

Jeżeli jesteście tu ze mną dłużej to dobrze wiecie, że nie jestem fanką książek świątecznych – to raz.
Dwa to lubię czytać serie od tyłu.
Z historią Gwiazdkozaura od Toma Fletchera było zupełnie tak samo. Najpierw sięgnęłam po „Gwiazdkozaur i Zimowa Czarownica”,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
248
248

Na półkach:

William jest chłopcem, którego życie nie zwykło rozpieszczać. Przed laty w tragicznym wypadku stracił matkę, a sam trafił na wózek inwalidzki. Wychowuje go samotnie zakręcony na punkcie świąt ojciec. William jest raczej lubiany w szkole, jednak wszystko się zmienia, kiedy podpada nowej uczennicy. Dziewczyna robi wszystko, aby uprzykrzyć życie biednemu chłopcu... Niespodziewanie pewnego świątecznego dnia w jego pokoju pojawia się dinozaur, który obraca życie Williama do góry nogami... Młody dinozaur, nazwany przez Mikołaja i jego elfy Gwiazdkozaurem nie jest bezpieczny, ponieważ poluje na niego przerażający łowca...
________________________________
Piękna, magiczna, przepełniona świątecznym klimatem historia. "Gwiazdkozaur" to historia o tym, że nawet najbardziej nierzeczywiste marzenia mają prawo się spełnić. Mówi o sile przyjaźni oraz o tym, że niekiedy sprawienie, aby ktoś był szczęśliwy jest ważniejsze od naszych własnych pragnień. Powieść skierowana do dzieci, jednak jak dla mnie wartościowa nawet dla dorosłego człowieka. Mówi również o niezwykłej sile przyjaźni mogącej dokonać niemożliwego... Książka przepełniona jest ogromem wartości oraz naprawdę warta przeczytania🥰. Muszę koniecznie dodać, że zawiera boską okładkę oraz ogrom cudownie dopracowanych ilustracji. Pokochałam historię chłopca i dinozaura, dlatego zabieram się za drugi tom. Wam natomiast życzę dobrej nocy i spełnienia najskrytszych marzeń🤗.

William jest chłopcem, którego życie nie zwykło rozpieszczać. Przed laty w tragicznym wypadku stracił matkę, a sam trafił na wózek inwalidzki. Wychowuje go samotnie zakręcony na punkcie świąt ojciec. William jest raczej lubiany w szkole, jednak wszystko się zmienia, kiedy podpada nowej uczennicy. Dziewczyna robi wszystko, aby uprzykrzyć życie biednemu chłopcu......

więcej Pokaż mimo to

avatar
681
555

Na półkach: ,

Uwielbiam okres przedświąteczny, kiedy jesteśmy zalewani wspaniałymi książkami dla dzieci. Co roku nic się nie zmienia – wybór w ofercie jest przeogromny i trudno znaleźć te perełki, które będą naprawdę zachwycające dla naszych dzieci. Przebieram w nowych wydawnictwach bezustannie i nie mogę się na nic zdecydować. Jednocześnie chętnie wracam do ubiegłorocznych, a nawet wcześniejszych książek, które albo miałam okazję poznać i mnie urzekły, albo przepadły w wyniku zbyt szerokiej oferty. Do tej drugiej grupy zaliczam „Gwiazdkozaura” Toma Fletchera, który po raz pierwszy został w Polsce wydany w 2017 roku, a w tym roku ukazała się jego kontynuacja. Jak się przekonałam, ominęła mnie cudowna opowieść, pełna świątecznej magii zmieniającej życie na lepsze.
Bohaterem książki jest William – chłopiec, który żyje sobie szczęśliwie razem z tatą do momentu, kiedy w jego szkole pojawia się nowa koleżanka – Brenda – najbardziej podła dziewczynka, jaką sobie można wyobrazić. To ona bezlitośnie wytyka Williamowi jego niepełnosprawność, rani go przy każdym spotkaniu i skutecznie doprowadza do tego, że cała szkoła zaczyna dostrzegać inność dziecka na wózku inwalidzkim. A on kocha dinozaury i w liście do świętego Mikołaja prosi o jednego. Bezwiednie, święty Mikołaj spełnia jego prośbę, a wtedy zaczynają się dziać mrożące krew w żyłach rzeczy – pojawia się Łowca, którego celem jest zdobycie głowy latającego renifera. Widok dinozaura oczywiście zmienia jego cel błyskawicznie – w końcu zależy mu na posiadaniu najrzadszych trofeów. Dlaczego czarny charakter pojawia się w życiu Williama i skąd jego tata tak dobrze zna zasady panujące na biegunie północnym, w krainie elfów i Mikołaja? Warto przeczytać, aby się dowiedzieć.
Historia Williama i Gwiazdkozaura jest niezwykle dynamiczna i zabawna, więc na pewno spodoba się nie tylko miłośnikom dinozaurów. Cenię tego typu powieści za to, że są przyjemnością nie tylko dla dzieci, ale i dla rodziców. Szalone zwroty akcji, dreszczyk emocji i komizm budują tę książkę od początku do końca. Magiczny świat elfów, mówiącym wierszem, jest po prostu uroczy.
Warto po „Gwiazdkozaura” sięgnąć, bo oprócz świetnej rozrywki, niesie też ważną naukę o akceptowaniu niepełnosprawności i uwrażliwianiu na drugiego człowieka, który może dźwigać na barkach ciężar, którego nie pojmujemy. Złośliwa Brenda jest jaka jest, bo życie nie potraktowało jej łagodnie- zabrało jej ukochanego tatę w czasie, kiedy cały świat świętuje, a tym samym zabrało jej te piękne momenty, kiedy życie rodzinne wypełnia się radością, miłością i spokojem.
Drugą ważną kwestią jest zagadnienie samotności osób (również istot) różniących się od ogółu. Gwiazdkozaur i William odczuwają to niemal boleśnie.
Dzięki tej książce pokochałam biegun północny ze świętym Mikołajem, magiczną choinką, uroczymi elfami i magią, która się tam dzieje. Sądzę, że po jej przeczytaniu żaden niedowiarek nie będzie już wątpił w istnienie świętego Mikołaja, bo cały proces reagowania na dziecięce listy i pakowania wymarzonych prezentów oraz dostarczania ich przez komin został opisany ze szczegółami, dlatego nie sposób zaprzeczyć ich autentyczności. Zostałam całkowicie uwiedziona przez tę książkę i szczerze polecam zarówno miłośnikom dinozaurów, jak i pozostałym młodym czytelnikom.
Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisie nakanapie.pl

Uwielbiam okres przedświąteczny, kiedy jesteśmy zalewani wspaniałymi książkami dla dzieci. Co roku nic się nie zmienia – wybór w ofercie jest przeogromny i trudno znaleźć te perełki, które będą naprawdę zachwycające dla naszych dzieci. Przebieram w nowych wydawnictwach bezustannie i nie mogę się na nic zdecydować. Jednocześnie chętnie wracam do ubiegłorocznych, a nawet...

więcej Pokaż mimo to

avatar
278
278

Na półkach: ,

Przede wszystkim śliczne ilustracje, takie jak powinny być, dla dzieci, rozbudzające wyobraźnię. Historia bardzo pozytywna. Dla dzieci jak najbardziej. A i dorosłej osobie się spodobała. To taka podróż do dzieciństwa - Św. Mikołaj, elfy, wróżki, Biegun Północny i no, dodatkowo dinozaur. Czytając Gwiazdkozaura czułam się tak jakbym wróciła do czasów największej beztroski - do czasów dzieciństwa.

Przede wszystkim śliczne ilustracje, takie jak powinny być, dla dzieci, rozbudzające wyobraźnię. Historia bardzo pozytywna. Dla dzieci jak najbardziej. A i dorosłej osobie się spodobała. To taka podróż do dzieciństwa - Św. Mikołaj, elfy, wróżki, Biegun Północny i no, dodatkowo dinozaur. Czytając Gwiazdkozaura czułam się tak jakbym wróciła do czasów największej beztroski -...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1187
1187

Na półkach:

Tak! Zrobiłam sobie Bożen Narodzenie w czerwcu, a co! A tak naprawdę to miałam ogromną potrzebę przeczytania czegoś miłego, czegoś, co pozwoli mi oderwać się od całego wszechobecnego szaleństwa i uznałam, że książka dla dzieci i to świąteczna, będzie idealna… nie pomyliłam się! Szykowałam się na nią oczywiście na grudzień, lecz - jak widzicie - nie wytrzymałam – ale obiecuję, że w okolicach świąt przypomnę o „GWIAZKOZAURZE” w zestawianiu idealnych książek pod choinkę.
Zacznę od tego, że jest ona wydana cuuuuudownie, z ogromną dbałością o szczegóły. Zarówno obwoluta mnie urzekła, jak i to, co pod nią. Złote elementy zachwycają i sprawiają, iż wygląda ona bardzo, bardzo elegancko. Dlatego też, jest to doskonały pomysł na prezent. Już od dawna podziwiam sposób, w jaki Wydawnictwo Zysk i S-ka wydaje klasyki i literaturę dziecięcą, moje serce się cieszy, gdy widzi tak dopracowane egzemplarze, choć oczywiście najważniejsze jest wnętrze… ale przecież każdy lubi, gdy i na półce dumnie prezentuje się jego nowy nabytek.
Przejdźmy jednak do treści, a jest do czego, bo to nie tylko urocza, ale i ważna pozycja. Od pierwszych stron mnie rozczuliła i choć pomysły świąteczne są nieco wytarte, a na Biegunie Północnym już trudno o oryginalność, to sama postać GWIAZDKOZAURA jest wybitnie wyróżniająca się i to właściwie wystarcza. Tak jak napisałam, początek mnie oczarował… myślałam, że ocena będzie bardzo, bardzo wysoka… ale potem zaczęły się schody (lecz ocena i tak będzie świetna!). Segment ze szkołą, fragment z akcją w sklepie… cóż, to wydało mi się nazbyt naciągane, niepotrzebnie przejaskrawione (słowa są wystarczająco bolesne, nie potrzeba komicznej złośliwości). Chodzi o to, że nasz główny bohater jest niezwykłym dzieckiem, ma tylko tatę, a mamę stracił w wypadku, w którym stracił również zdolność chodzenia. William jeździ na wózku i jego życie, wbrew pozorom, nie jest takie złe, póki w szkole nie zjawia się „ta nowa” dziewczyna i zamienia jego poukładany świat w koszmar. I wszystko byłoby okej, ale właśnie tutaj autor popadł w przesadę. Jest to jednak tylko element, który mogę zignorować, bo reszta bardzo mi się podoba. Uwielbiam rymujące elfy, Święty Mikołaj jest kochany, a GWIAZDKOZAUR roztopiłby najzimniejsze serce… no może poza jednym – poza serce Łowcy, ale o tym sami poczytajcie.
Mam wrażenie, że jestem taka, jak tata Williama, który chciałby, by Święta były przez cały rok. Oczywiście tylko tak mówię, bo gdyby były przez cały rok, to nie byłyby już takie niezwykłe i takie uroczyste, ale zdanie, że każdy dzień, który oddala nas od minionego Bożego Narodzenia, przybliża nas do następnego - jest piękne i od kiedy je przeczytałam, często o nim myślę.
Tom Fletcher stworzył przyjemnych bohaterów, a książkę powinno się dzieciom czytać, bo jestem pewna, że uwrażliwi je na krzywdę drugiego człowieka. Pokarze, że w byciu „innym” nie ma nic złego i że chociaż się różnimy, to możemy się lubić i szanować. Wielki plus dla autora za dinozaury, które i ja uwielbiam! Właściwie ta książka to same plusy. Ilustracje również bardzo mi się podobają, to jak Shane Devries ukazał GWIADZKOZAURA jest przeurocze! Cudniejszego pyszczka ze świecą szukać.
Oczywiście polecam wam tę książkę i nie musicie czekać do Świąt, by ją przeczytać. Mnie podniosła na duchu i przeniosła do najpiękniejszych miejsc.

7/10

Bardzo dobra, idealna na prezent, urocza!

Tak! Zrobiłam sobie Bożen Narodzenie w czerwcu, a co! A tak naprawdę to miałam ogromną potrzebę przeczytania czegoś miłego, czegoś, co pozwoli mi oderwać się od całego wszechobecnego szaleństwa i uznałam, że książka dla dzieci i to świąteczna, będzie idealna… nie pomyliłam się! Szykowałam się na nią oczywiście na grudzień, lecz - jak widzicie - nie wytrzymałam – ale...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Tom Fletcher Gwiazdkozaur Zobacz więcej
Więcej
zgłoś błąd