Opowieści wigilijne. Kolęda prozą

Okładka książki Opowieści wigilijne. Kolęda prozą
Charles Dickens Wydawnictwo: Zysk i S-ka Seria: Opowieści wigilijne klasyka
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
klasyka
Seria:
Opowieści wigilijne
Tytuł oryginału:
Christmas Books: A Christmas Carol / The Haunted Man and the Ghost's Bargain
Wydawnictwo:
Zysk i S-ka
Data wydania:
2015-11-23
Data 1. wyd. pol.:
2015-11-23
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377857991
Tłumacz:
Jerzy Łoziński
Tagi:
Opowieści wigilijne Charles Dickens Boże Narodzenie
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,5 / 10
99 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
115
101

Na półkach: ,

Pierwszy raz sięgnąłem do Dickensa na piśmie. Wcześniej znałem jedynie "Kolędę prozą" z ekranu telewizyjnego. Fabuła tejże powieści jest powszechnie znana i lubiana, więc za nią jak najbardziej ocena pozytywna. Schody zaczęły się w przypadku "Nawiedzonego", ponieważ przekład został według mnie spartolony i nie chodzi mi o tłumaczenie jako takie, ale o dobór słownictwa i stylu. Łoziński stworzył mnóstwo konstrukcji, które nie pasują do dzisiejszych czasów, sporo w nich archaizmów. Miałem problem ze zrozumieniem drugiej opowieści i w związku z tym jestem zawiedziony. Dlatego też oceniam całokształt jako 6/10.

Pierwszy raz sięgnąłem do Dickensa na piśmie. Wcześniej znałem jedynie "Kolędę prozą" z ekranu telewizyjnego. Fabuła tejże powieści jest powszechnie znana i lubiana, więc za nią jak najbardziej ocena pozytywna. Schody zaczęły się w przypadku "Nawiedzonego", ponieważ przekład został według mnie spartolony i nie chodzi mi o tłumaczenie jako takie, ale o dobór słownictwa i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1101
1101

Na półkach:

Dokładnie za miesiąc będziemy siadać do wigilijnej kolacji i wspólnie z rodziną świętować Boże Narodzenie. Będą życzenia, będą rozmowy, będą uściski i będą prezenty… a jaki jest najlepszy prezent dla książkoholika? Oczywiście wszyscy wiemy!
Ja już postanowiłam świątecznie się nastroić i powróciłam do mojej ukochanej „Opowieści wigilijnej”, a tak naprawdę „Kolędy prozą, czyli bożonarodzeniowej opowieści o duchach”, oraz poznałam inną, również wspaniałą historię mistrza Dickensa „Nawiedzony, czyli pakt z duchem”. Obie te perełki znajdziecie w niezwykle pięknie wydanej przez Wydawnictwo Zysk i S-ka książce : „Opowieści wigilijne. Kolęda prozą” (tom I).
Książka ta została opatrzona doskonałymi, oryginalnymi ilustracjami, które wprost olśniewają czytelnicze oko i zabierają do świata wyobraźni. Jestem oczarowana i świetnie się bawiłam przy tej lekturze. Wróciłam do czasów mojego dzieciństwa, ale też i poznałam nową dla mnie opowieść, która także skradła mi serce. Więc może trochę teraz o każdej z nich.
„Kolęda prozą, czyli bożonarodzeniowa opowieść o duchach”, która polskiemu czytelnikowi jest lepiej znana pod tytułem „Opowieść wigilijna”, to historia znana, kochana i sądzę, że nikomu nie trzeba jej przedstawiać. Kto nie zna Scrooge’a i jego gości? Nie ma takich? I dobrze! Uwielbiam ten tekst, każde zdanie jest niezwykłe i tworzy niepowtarzalny, dickensowski klimat. Za każdym razem rozpływam się nad losami bohaterów i uważam, że warto „Kolędę prozą” przeczytać w życiu parę razy. Mądra, wzruszająca, zawsze aktualna. Po prosu to nie mogło być lepsze!
Przejdźmy teraz do tej mniej znanej czytelnikom, drugiej opowieści.
„Nawiedzony, czyli pakt z duchem” ma w sobie podobną, jeśli nie tę samą wrażliwość, co „Kolęda prozą”, ale jest nieco bardziej kameralna… a przynajmniej takie odniosłam wrażenie. Powodem tego może być fakt, że mamy tu do czynienia z jednym duchem, a nie z wieloma. Główny bohater, pan Redlaw jest dość zamożnym chemikiem, którego dręczą złe wspomnienia. Niczego nie pragnie bardziej, niż zapomnieć o cierpieniu i koszmarach z przeszłości. I proszę! Jak na zawołanie pojawia się duch, który wygląda jak on, tylko że w mroczniejszym wydaniu, jest raczej jego cieniem i proponuje mu pakt – godzi się, że zabierze od niego wszelkie złe wspomnienia, lecz on, gdziekolwiek się pojawi, to samo będzie czynił napotkanym ludziom. Jednym słowem: BŁOGOSŁAWIEŃSTWO. Wszyscy zapomną o cierpieniach… lecz czy faktycznie to będzie takie „błogosławieństwo”? Czy pozbycie się złych wspomnień, nie pozbawi nas i tych dobrych? Przeczytajcie, i dowiedzcie się jak potoczyły się losy starego chemika.
POLECAM ogromnie 10/10

Dokładnie za miesiąc będziemy siadać do wigilijnej kolacji i wspólnie z rodziną świętować Boże Narodzenie. Będą życzenia, będą rozmowy, będą uściski i będą prezenty… a jaki jest najlepszy prezent dla książkoholika? Oczywiście wszyscy wiemy!
Ja już postanowiłam świątecznie się nastroić i powróciłam do mojej ukochanej „Opowieści wigilijnej”, a tak naprawdę „Kolędy prozą,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
16
16

Na półkach:

Najbardziej dramatyczne jest dla mnie, że opowieści wigilijne nie zostały NIGDY przetłumaczone tak jak trzeba, czyli WIERNIE; z najbardziej znaną na czele, której nawet tytuł jest od grubo ponad STU LAT błędnie tłumaczony jako "Opowieść Wigilijna". Zdaje się, że któreś stare wydanie ma prawidłowy tytuł, nic poza tym. Natomiast to, Wydawnictwa Zysk powiela błędy, już od pierwszego zdania( porównywałem z wydaniem w języku angielskim ). Mam nadzieję, że w końcu nasi wybitni tłumacze przestaną się ośmieszać i zrobią nareszcie dobre i wierne przekłady Dickensa.

Najbardziej dramatyczne jest dla mnie, że opowieści wigilijne nie zostały NIGDY przetłumaczone tak jak trzeba, czyli WIERNIE; z najbardziej znaną na czele, której nawet tytuł jest od grubo ponad STU LAT błędnie tłumaczony jako "Opowieść Wigilijna". Zdaje się, że któreś stare wydanie ma prawidłowy tytuł, nic poza tym. Natomiast to, Wydawnictwa Zysk powiela błędy, już od...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
447
105

Na półkach: , , ,

Wydany przez Zysk i S-kę trzytomowy cykl „Opowieści wigilijne” wzbudził moją ciekawość od początku, gdy tylko owe książki ujrzałam. Po pierwsze – do czego wstyd się przyznać – z racji tego, że dotychczas nie czytałam żadnego z opowiadań świątecznych Dickensa ani w oryginale, ani po polsku. Po wtóre – korzystna cena idąca w parze z jakże pięknym wydaniem: płócienna okładka z obwolutą, ilustracje z epoki, pięknie skrojona czcionka, grube, mięsiste kartki.


Niby wszystko jest na tak, niemniej… już w trakcie lektury czułam rosnącą irytację. Jak wspomniałam – nie czytałam tej serii w oryginale, stąd nie wiem, czy jest to wynik męczącej maniery samego autora, czy… tłumacza, którym jest Jerzy Łoziński. Zanurzyłam się w „Kolędę prozą” i „Nawiedzonego…” tak, jak trzeba, tj. w okresie świąteczno-noworocznym. „Kolędę” znałam ze świetnej animacji w 3D, stąd jej fabuła mnie nie zaskoczyła. „Nawiedzonego…” nawet ze słyszenia nie kojarzyłam.

(...)

Ciąg dalszy na moim blogu:

https://librariummeum.blogspot.com/2018/08/opowiesci-wigilijne-koleda-proza.html

Wydany przez Zysk i S-kę trzytomowy cykl „Opowieści wigilijne” wzbudził moją ciekawość od początku, gdy tylko owe książki ujrzałam. Po pierwsze – do czego wstyd się przyznać – z racji tego, że dotychczas nie czytałam żadnego z opowiadań świątecznych Dickensa ani w oryginale, ani po polsku. Po wtóre – korzystna cena idąca w parze z jakże pięknym wydaniem: płócienna okładka z...

więcej Pokaż mimo to

avatar
57
6

Na półkach: , , , , , , , , , , , , , , , , ,

"Kolędy prozą czyli Bożonarodzeniowej opowieści o duchach" nie trzeba nikomu przedstawiać. Chyba wszyscy wiedzą kim jest Ebenezer Scrooge, albo jego wspólnik Marley, albo trzy pozostałe duchy. Zadziwiające, że z upływem lat zmienia się moje postrzeganie tej historii. Kiedy czytałam tę opowieść jako lekturę w gimnazjum, nie mogłam się nadziwić, jak można być takim człowiekiem jak Scrooge?! Natomiast im jestem starsza tym lepiej rozumiem jego osobowość (Mam w sobie czasami takiego wewnętrznego zrzędliwego Scrooge'a, każdy go ma, nie oszukujmy się) i tym mocniej przeżywam wraz z nim przemianę duchową, kiedy w okresie przedświątecznym wracam do jego historii.
"Nawiedzony, czyli pakt z duchem" to dla mnie ewenement. Pierwszy raz spotkałam się z tą historią, ale mam wrażenie, że bohatera poznałam dużo wcześniej. Wydaje mi się, że Redlaw mógł posłużyć jako inspiracja do zaprojektowania postaci Severusa Snape'a. Znalazłam bardzo wiele podobieństw między nimi. Redlaw z wykształcenia jest chemikiem. Snape z wykształcenia jest mistrzem eliksirów. Obaj są nauczycielami i mają swoich studentów. Redlaw jest uznawany w mieście za nawiedzonego. Po części tak faktycznie jest. Ma do czynienia z siłami nadprzyrodzonymi i napewno bardzo mrocznymi. W jego towarzystwie pojawia się widmo, z którym zawiera osobliwy pakt. Snape nie jest może nawiedzony, ale również ma do czynienia z mrocznymi siłami. Jest śmierciożercą - zawiera pakt z Voldemortem - i przy okazji jest Księciem Półkrwi, projektującym czarnomagiczne zaklęcia, których nie uczą w szkole. Żaden z nich nie jest na wskroś zły, obaj w pewnym momencie życia zboczyli na ścieżkę mroku, ale w każdym z nich następuje na pewnym etapie wewnętrzna przemiana, dzięki czemu obaj są protagonistami, a nie antagonistami. Zarówno na przemianę wewnętrzną Redlaw'a jak i na Snape'a mają wpływ kobiety - poślubione innym mężczyznom - a które oni darzą szacunkiem w przypadku Redlaw'a albo miłością w przypadku Snape'a. No i pozostaje opis Redlaw'a, który był najbardziej kluczowy i zdeterminował u mnie tę analizę porównawczą: "Czy widząc jego wychudzone policzki, zapadnięte lśniące oczy, odzianą na czarno postać, nie wiadomo czemu posępną(...), szpakowate włosy zwisające na twarz niczym pęki wodorostów, mając nieodparte wrażenie, że przez całe życie był samotną rafą ścieraną i obmywaną przez oceany ludzkich doświadczeń, mógłby ktoś nie powiedzieć, iż wygląda jak nawiedzony? Czy obserwując, jak się zachowuje - milkliwy, zadumany, posępny, stale skryty w cieniu rezerwy, zawsze wstrzemięźliwy, a nigdy promienny - jak spowija go aura tęsknoty za minionymi miejscami i czasami, czy zasłuchania w stare echa duszy, mógłby ktoś nie powiedzieć, iż tak się zachowuje nawiedzony? Czy słysząc jego głos, powolny, niski i matowy - jakby celowo tłumił jego naturalną głębię i melodię - mógłby ktoś nie powiedzieć, że to głos nawiedzonego?" Cóż, głos nawiedzonego może nie koniecznie, ale nieodżałowanego Alana Rickmana z pewnością mógłby.

"Kolędy prozą czyli Bożonarodzeniowej opowieści o duchach" nie trzeba nikomu przedstawiać. Chyba wszyscy wiedzą kim jest Ebenezer Scrooge, albo jego wspólnik Marley, albo trzy pozostałe duchy. Zadziwiające, że z upływem lat zmienia się moje postrzeganie tej historii. Kiedy czytałam tę opowieść jako lekturę w gimnazjum, nie mogłam się nadziwić, jak można być takim...

więcej Pokaż mimo to

avatar
688
119

Na półkach: , , , ,

Dwie zamieszczone tu opowieści – to klasyka.
Zwłaszcza pierwsza, czyli „Kolęda prozą. Bożonarodzeniowa opowieść o duchach”, czyli słynna Opowieść Wigilijna. Zdecydowanie górna półka jeśli chodzi o opowieści świąteczne, nie wyobrażam sobie bez niej Świąt, czy to w formie książki, czy filmu, a najlepiej w obu formach. Tyle w temacie.

Druga opowieść, „Nawiedzony, czyli pakt z duchem”, to opowieść również osadzona w klimatach świątecznych, choć nie tak bardzo jak pierwsza. I też płynie z niej nauka, ważne przesłanie – przekleństwo/dar pamięci o wyrządzonych nam krzywdach, pozwala nam wybaczać, wybaczać i dzięki temu czynić dobro.
Ważna lekcja, wysoce wyidealizowana, ale to Święta w końcu i ich prawdziwe znaczenie, albo jedno z nich; poza tym ciekawie podana, bo z elementem metafizycznym, i w dobrym stylu, bo to Dickens.

„Opowieści Wigilijne. Kolęda Prozą” to piękna książka, taki świąteczny klasyk, który sprawi, że chciałoby się właśnie tak przeżyć Święta, właśnie w takiej oprawie, choćby i z duchami.
Poza tym książka świetnie wydana – te oryginalne ilustracje, te zdobienia, ta faktura na oprawie – robią wrażenie.

Dwie zamieszczone tu opowieści – to klasyka.
Zwłaszcza pierwsza, czyli „Kolęda prozą. Bożonarodzeniowa opowieść o duchach”, czyli słynna Opowieść Wigilijna. Zdecydowanie górna półka jeśli chodzi o opowieści świąteczne, nie wyobrażam sobie bez niej Świąt, czy to w formie książki, czy filmu, a najlepiej w obu formach. Tyle w temacie.

Druga opowieść, „Nawiedzony, czyli...

więcej Pokaż mimo to

avatar
921
641

Na półkach: ,

Rok temu nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka ukazały się dwa tomy Opowieści wigilijnych Charlesa Dickensa zawierających pięć historii, w tym tę najbardziej rozpoznawalną, której bohaterem jest Ebenezer Scrooge. Jest to niezwykle piękne wydanie - z kolorowymi numerami stron i tytułami rozdziałów, z ilustracjami z pierwszego wydania angielskiego a całość zamknięta w twardej oprawie z obwolutą. Wystarczy wziąć do ręki te dwie książki, by od razu wiedzieć, że mamy do czynienia z czymś wyjątkowym. Właśnie w ten sposób powinna być wydawana klasyka literatury.

Kolęda prozą pokazuje głęboką przemianę skąpca Ebenezera Scrooge'a, w czasie nocy wigilijnej. Najpierw nawiedza go duch Jakuba Marleya – zmarłego wspólnika, cierpiącego męki za grzechy skąpstwa i obojętności na krzywdę bliźnich a następnie trzy widma, które pokazują mu przerażające wizje, które na zawsze go odmieniają... W Nawiedzonym przeczytamy o doświadczonym przez los profesorze Redlawie, który marzy tylko by zapomnieć o wszystkich krzywdach, jakich doznał w życiu. W noc Bożego Narodzenia odwiedza go widmo, które proponuje mu osobliwy pakt: Redlaw zapomni o wszystkich złych doświadczeniach, ale w zamian stanie się roznosicielem tego daru. Niebawem profesor uświadamia sobie, że popełnił straszliwy błąd… W Świerszczu w kominie tytułowy owad jest swojego rodzaju magiczną siłą, która dobrodusznemu pocztmistrzowi Johnowi Perrybingle’owi ukazuje, jak z gruntu niesprawiedliwe i niegodziwe jest, gdy pozwala się, by jeden fakt, wsparty złośliwą interpretacją, przyćmił mnogie akty miłości i przywiązania. W Życiowej batalii doktor Jeddler wiedzie spokojny i żywot, ale kiedy staje się świadkiem ciągnącego się przez lata samopoświęcenia jednej z córek dla szczęścia innych osób, będzie musiał przewartościować swoje podejście do życia. W Sygnaturkach Tobby Veck, ubogi goniec daje sobie wmówić przez kilku arystokratów, że ludzie biedni są nie tylko ubodzy, ale również źli do szpiku kości. W noc wigilijną podczas snu, za sprawą duchów dzwonów kościelnych, zostają mu przedstawione warianty przyszłości, w której on już nie żyje, a osoby mu najbliższe wystawione są na upadek materialny i moralny.

We wszystkich tych pięciu historiach bardzo łatwo dostrzec wspólny motyw - motyw duchów, bądź innej magicznej siły, poprzez którą autor wprowadza elementy nadprzyrodzone do swoich opowieści. Dzięki temu nabierają one niezwykłej baśniowości i wyjątkowości, lecz nie takiej jakiej byśmy się spodziewali, ponieważ nie są to w gruncie rzeczy szczęśliwe i radosne historie. Pokazują często smutne i bardzo niesprawiedliwe wydarzenia, które mają sprawić, byśmy choć na chwilę się zatrzymali i zastanowili nad tym, co właśnie przeczytaliśmy. W tym właśnie wydaje mi się tkwi sekret Dickensa - potrafi poruszyć serce czytelnika, nawet tego najbardziej zatwardziałego. Już nie raz i nie dwa autor ten, pokazywał mi, że w jego książkach bardzo dużą rolę odgrywa wyjątkowe przesłanie i nie inaczej jest w przypadku tych pięciu historii. Nie będę również odosobniony w ocenie, jeśli stwierdzę, że idee jakie autor chce przekazać są ponadczasowe i za kolejne 100 lat, wciąż będą aktualne. Świadczyć o tym mogą chociażby kolejne wznowienia Opowieści wigilijnej oraz jej ekranizacje. Dla mnie Dickens stał się jednym z ulubionych pisarzy, których powieści zawsze będę czytał z wielką przyjemnością.

Dłuższy czas się zastanawiałem, czy nie napisać kilku zdań o każdej opowieści - jakie dokładnie niesie treści i jakie wywarła na mnie wrażenie. Później jednak doszedłem do wniosku, że każdy może na swój sposób interpretować te historie, odkryć w nich coś innego, dlatego jedynie pokrótce opowiem jedynie o pierwszym i ostatnim tekście z tego zbioru, które wywarły na mnie największe wrażenie. Historię Scrooge'a większość osób kojarzy, jeśli nie z książki, to chociażby z licznych ekranizacji. Dla mnie osobiście jest to opowieść, która pozwala ona na nowo odzyskać wiarę w magię świąt, tak często obecnie zabijaną wszelkimi promocjami, reklamami, które bombardują nas na każdym kroku... Autor chce nam przekazać, byśmy otwarli się na bliźnich, docenili to że ich mamy i byli po prostu dobrymi ludźmi. Tak często bowiem o tym zapominamy, kupując drogie prezenty, szykując wystawną kolację, licząc że to wszystko załatwi...A to nie jest najważniejsze... Natomiast w Sygnaturkach wręcz nie sposób się nie ująć za Tobby'm, który za wszelką cenę stara się zapewnić godziwy byt swojej córce a który nie jest szanowany a w dodatku często spotyka się z poniżeniami i szyderstwami. Dickens zwraca w tej opowieści uwagę na powszechne poczucie wyższości arystokracji w stosunku do prostych i biednych ludzi, które otwarcie krytykuje. Przede wszystkim zaś chce byśmy zawsze w siebie wierzyli i nie dali sobie wmówić, że jesteśmy gorsi od kogoś.

Opowieści wigilijne, to zbiór pięciu dość różnych opowieści, zawierający w tym tę najsłynniejszą o Ebenezerze Scrooge'u. Dickens poprzez te historie, chce nam przekazać, że najważniejsza jest rodzina a nie władza i pieniądze, żebyśmy byli dobrymi ludźmi nie tylko w święta, ale przez cały rok oraz byśmy nie dali sobie wmówić, że jesteśmy od kogoś gorsi. Polecam jako lekturę, zwłaszcza w te zimowe dni!

http://hrosskar.blogspot.com/2016/12/opowiesci-wigilijne-tom-1-i-2.html

Rok temu nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka ukazały się dwa tomy Opowieści wigilijnych Charlesa Dickensa zawierających pięć historii, w tym tę najbardziej rozpoznawalną, której bohaterem jest Ebenezer Scrooge. Jest to niezwykle piękne wydanie - z kolorowymi numerami stron i tytułami rozdziałów, z ilustracjami z pierwszego wydania angielskiego a całość zamknięta w twardej...

więcej Pokaż mimo to

avatar
407
125

Na półkach: ,

...Zawsze ceniłem u Dickensa wielowymiarowość opowiadanych historii. Potrafił on wprowadzać do utworów domową atmosferę, serdeczne, rodzinne rozmowy przed wieczerzą, w sam raz na czytanie przy choince, z kubkiem gorącego kakao w dłoniach, a jednocześnie przełamywał te błogie chwile niewypowiedzianą grozą zarówno z zaświatów, jak i kryjącą się w smutku, biedzie i samotności zwykłych ludzi. Także Nawiedzony staje się wieczorną opowieścią błądzącą w przeszłości, nostalgiczną i melancholijną. Takiego obrazu dopełnia częściowo archaiczny język, który z uwagą i wiernością oryginałowi naśladuje Łoziński. Te anaforyczne akapity Dickensa, w których opisuje zimę i wszelkie jej przedświąteczne przejawy z niebywałą finezją, głębokie obserwacje skrywanych w ludziach uczuć i przemiany bohaterów, będące znakiem rozpoznawczym prozy autora, są wyrazem mistrzowskiego stylu pisarza....

Pełna opinia pod tym adresem: http://www.tramwajnr4.pl/2014/12/z-zakurzonej-polki-ze-swiatecznymi-zyczeniami.html

...Zawsze ceniłem u Dickensa wielowymiarowość opowiadanych historii. Potrafił on wprowadzać do utworów domową atmosferę, serdeczne, rodzinne rozmowy przed wieczerzą, w sam raz na czytanie przy choince, z kubkiem gorącego kakao w dłoniach, a jednocześnie przełamywał te błogie chwile niewypowiedzianą grozą zarówno z zaświatów, jak i kryjącą się w smutku, biedzie i samotności...

więcej Pokaż mimo to

avatar
325
308

Na półkach: , ,

Wydawnictwo Zysk i S-ka czule łechcze moją czytelniczą duszę wydając swoim nakładem ekskluzywne nowe tłumaczenia klasyki literatury światowej. Przykładem niech będzie tutaj chociażby "Sherlock Holmes" w imponujących trzech tomach i twardej oprawie z obwolutą, wzbogacony o oryginalne ilustracje Sidney’a Pageta - tego, który wykreował wizerunek Sherlocka Holmesa i jako pierwszy ilustrował opowiadania Doylea dla magazynu "The Strand". Jako ciekawostkę chciałabym dodać, że to Pagetowi przypisuje się zasługę stworzenia wizerunku detektywa w czapce z dwoma daszkami i pelerynie, o których Doyle w swoich dziełach tak naprawdę nigdy nie wspomniał! Celowo wspomniałam tutaj o Sherlocku, ponieważ "Opowieści wigilijne" podobnie jak Sherlock wydane zostały w pięknej twardej oprawie z błyszczącą wypukłą obwolutą i posiadają wewnątrz oryginalne ilustracje Johna Leecha. Leech był twórcą karykatur obyczajowych z życia londyńczyków, karykatur politycznych i przede wszystkim ilustracji książkowych - to właśnie on ilustrował pierwsze wydanie "Opowieści wigilijnej" z 1843 roku. Jednak to nie wszystko - "Opowieści wigilijne" podobnie jak Sherlocka Holmesa - również tłumaczył Jerzy Łoziński.

Dwie przypowieści świąteczne Dickensa zawarte w tej pięknej książce to oczywiście najsłynniejsza opowieść wigilijna wszech czasów "Kolędy prozą, czyli bożonarodzeniowa opowieść o duchach" oraz nieznana mi dotąd przypowieść "Nawiedzony, czyli pakt z duchem".

"Kolęda prozą" albo inaczej "Opowieść wigilijna" pokazuje głęboką przemianę skąpca Ebenezera Scrooge'a, która zachodzi w nim podczas nocy wigilijnej. Samotny, zgorzkniały i egoistyczny Scrooge jest mizantropem nielubiącym ludzi i niedbającym o pracowników swojego kantoru. Interesuje go jedynie pomnażanie własnego majątku. W noc wigilijną ukazują mu się trzy duchy. Pierwszym z nich jest "duch przeszłości" będący duchem Jakuba Marleya - zmarłego partnera w interesach, który w zaświatach cierpi niewymowne męki za grzechy skąpstwa i obojętności na krzywdę bliźnich. Wizyty kolejnych duchów pokazujących bohaterowi coraz bardziej przerażające sceny z jego życia teraźniejszego i przyszłego powodują, że początkowo nieufny i niedowierzający Ebenezer, zmienia swoje oblicze.

Z kolei w "Nawiedzonym" śledzimy dzieje doświadczonego przez los profesora Redlawa. Redlaw wychował się w rodzinie bez miłości, doświadczył zdrady najbliższego przyjaciela oraz utracił siostrę - jedyną osobę, która była mu naprawdę bliska. Teraz, pomimo osiągnięcia wysokiej pozycji społecznej nie potrafi być szczęśliwy. Marzy tylko o tym by zapomnieć o wszystkich krzywdach, jakich doznał w życiu, łudząc się, że razem z pamięcią zniknie dręczący go ból. Gdy w noc Bożego Narodzenia Redlaw zostaje sam - odwiedza go widmo, które proponuje mu osobliwy pakt: zapomni o wszystkim, cokolwiek złego go dotąd spotkało, ale w zamian stanie się roznosicielem tego daru, więc każdy, z kim się zetknie, zostanie dotknięty tą samą "wybiórczą amnezją". Niebawem profesor uświadomi sobie jednak, że swoim pragnieniem popełnił straszliwy błąd.

Przyznam szczerze, że zachwyciło mnie wydanie tej książki. Twarda oprawa z obwolutą, gruby papier i zdobione ornamentami pierwsze strony rozdziałów wspólnie z oryginalnymi ilustracjami pochodzącymi z pierwszych wydań obydwu opowieści, a także dokładne i proste w odbiorze tłumaczenie Jerzego Łozińskiego - sprawiły, że znalazłam się na skraju czytelniczego nasycenia. To wydanie nie tylko przyjemnie się czyta, ale też przepięknie prezentuje się na półce. I mimo, że "Opowieść wigilijna" i "Nawiedzony" bardzo różnią się pod względem fabuły, to niezaprzeczalnym faktem jest, że łączy je nie tylko fascynujący i niemal baśniowy motyw duchów, odmieniających życie ludzi, którzy wątpią w magię i sens obchodzenia Świąt Bożego Narodzenia, ale również ponadczasowe przesłanie, że niezwykle ważne jest zwrócenie uwagi na to, co naprawdę liczy się w życiu.

"Wiele jest dobrych rzeczy, muszę przyznać, z których nie czerpałem - odrzekł siostrzeniec - a należy do nich Boże Narodzenie. Pewien jednak jestem, że zawsze gdy nadchodziło, to nawet jeśli pominąć - choć to nieproste - świątobliwą nazwę i jej źródło, niezmiennie uważałem, że to dobry czas, pełen przebaczenia, miłosierdzia, łagodności, jedyny znany mi czas w długim roku, gdy wspólna mężczyznom i kobietom jest gotowość, by z własnej woli otworzyć zamknięte serca (...) I właśnie dlatego, wuju, chociaż nigdy mi te święta nie przysporzyły złota ani srebra w kieszeni, wierzę przecież, że wiele mi przyniosły i jeszcze przyniosą dobra, Bogu więc niech będą za nie dzięki." [s. 14]

Jako ciekawostkę dodam, że: "Opowieść wigilijna" była niespodziewanym sukcesem Charlesa Dickensa, napisał ją ponoć, przede wszystkim z zamiarem spłacenia swoich długów. ;)
___________________________
cała recenzja ze zdjęciami wnętrza książki:
http://recenzjeami.blogspot.com/2014/12/opowiesci-wigilijne-charles-dickens.html

Wydawnictwo Zysk i S-ka czule łechcze moją czytelniczą duszę wydając swoim nakładem ekskluzywne nowe tłumaczenia klasyki literatury światowej. Przykładem niech będzie tutaj chociażby "Sherlock Holmes" w imponujących trzech tomach i twardej oprawie z obwolutą, wzbogacony o oryginalne ilustracje Sidney’a Pageta - tego, który wykreował wizerunek Sherlocka Holmesa i jako...

więcej Pokaż mimo to

avatar
300
97

Na półkach:

Przeczytany Nawiedzony

Przeczytany Nawiedzony

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Charles Dickens Opowieści wigilijne Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd