Bezsilność i zemsta prawdy

Okładka książki Bezsilność i zemsta prawdy
Konrad T. Lewandowski Wydawnictwo: Wydawnictwo Ferratus filozofia, etyka
134 str. 2 godz. 14 min.
Kategoria:
filozofia, etyka
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Ferratus
Data wydania:
2017-07-21
Data 1. wyd. pol.:
2017-07-21
Liczba stron:
134
Czas czytania
2 godz. 14 min.
Język:
polski
ISBN:
9788394849207
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,7 / 10
6 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
17
16

Na półkach:

Głównym celem książki jest diagnoza obecnego stanu cywilizacji europejskiej oraz próba przewidzenia jej przyszłych losów.
Autor stawia tezę, iż "patriotyzm, moralność i religię trzeba w Europie zbudować od nowa", po czym starannie ją uzasadnia, przeprowadzając krytykę m.in. poglądów lewicowych oraz prawicowych, działalności naukowców oraz środków masowego przekazu. Jeśli ta odbudowa nie uda się, Europa stanie się prowincją kalifatu.
Według K. Lewandowskiego, chrześcijaństwo jest religią schyłkową. Podobnie jak inne religie monoteistyczne, ma ono tendencję do nietolerancji oraz agresji, która prowadzi do samozniszczenia. Według oryginalnego ujęcia autora, początkiem destrukcji chrześcijańskiego świata była bitwa pod Verdun (1916), w której zginęło w sumie ponad 500 tys. żołnierzy. Było to pole o powierzchni kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych, na którym przez prawie rok artyleria i karabiny maszynowe masakrowały atakujących, najczęściej zanim zdołali oni dotrzeć do pozycji przeciwnika. Wraz z rzeźnią pod Verdun zakończył się optymizm i duma ludzi białej rasy, przekonanie o ich doniosłej misji cywilizacyjnej. Pozostało niedowierzanie w to, co się stało i wstyd - prowadzący do powolnego rozkładu oraz marazmu naszej tradycyjnej kultury, dość nieporadnie maskowanego działaniami polityków unijnych, naukowców i duchownych.
K. Lewandowski twierdzi, że procesy społeczne (np. demokracja vs arystokracja) i religijne (np. monoteizm vs politeizm, tolerancja vs fundamentalizm) są w naturalny sposób powtarzalne w długotrwałych cyklach. Chociaż ta teza jest prawdopodobna, nie jest łatwo ją ekstrapolować w przyszłość - ze względu na stosunkowo skromny materiał badawczy (lepiej lub gorzej znamy dzieje ok. pięciu tysięcy lat cywilizacji) - cykle natomiast miałyby być powtarzalne w skali wielu stuleci. Warto mieć na uwadze fakt, iż żyjemy w okresie wyjątkowym w dziejach cywilizacji, jesteśmy bowiem świadkami gigantycznego przyspieszenia postępu naukowo-technicznego (spośród wszystkich ludzi zajmujących się kiedykolwiek nauką, obecnie żyje prawie 90% z nich (*)), trudno zatem przewidzieć, jak ten fakt może zmienić kierunek rozwoju cywilizacyjnego i zaburzyć dotychczasową powtarzalność opisywanych cykli.
Autor uważa, że religia jest nieusuwalnym elementem życia, ponieważ jest m.in. jednym z najsilniejszych motorów twórczości: "katedry, uniwersytety, podboje, imperia, największe dzieła sztuki - tego nie dokonali znudzeni ateiści" (s. 53).
Wedle K. Lewandowskiego, znaczącą rolę w próbie odbudowy fundamentów europejskości mógłby odegrać powrót politeizmu - np. tradycyjnego słowiańskiego - jeśli zostałby on przystosowany do współczesnego stanu wiedzy o przyrodzie. Autor ma znaczący wkład w odrodzenie tej formy kultu (niedawno np. opublikował "Teologię wiary rodzimej" (Ferratus, Gdynia 2017)). Politeizm, afirmujący różnorodne przejawy życia, często współistnieje w niejawnej postaci z monoteizmem - jak np. w katolicyzmie (Maria i święci) - chociaż obie te formy religijności są antagonistyczne. Chociaż politeizm jest mi ideowo obcy, argumentacja K. Lewandowskiego ma dla mnie sporą wartość. Czas pokaże, czy politeizm zostanie ponownie upowszechniony.
Jeden z głównych problemów monoteizmu polega na trudności teoretycznego wyjaśnienia, dlaczego w ogóle coś istnieje oprócz Boga (skoro Bóg jest doskonały, niczego nie potrzebuje, a przecież dzielenie się miłością ze stworzeniem - jak to jest przyjmowane w chrześcijaństwie - też może zostać uznane za wysublimowaną formę potrzeby). Jeden z podstawowych problemów politeizmu polega na trudności określenia liczby Bogów oraz usystematyzowania ich atrybutów i "zakresu obowiązków".
W moim przekonaniu, ważną rolę kulturotwórczą w Europie może odegrać również próba ponownego przemyślenia pozornie antagonistycznej relacji: podporządkowanie się Bogu - uznanie własnej boskości, czyli połączenie monoteistycznej tradycji zachodniej ze wschodnią duchowością (przede wszystkim indyjską). Mogłaby to być istotna kwestia dla indywidualnej religijności oraz praktyk mistycznych.
Autor uważa również, że (liberalna) demokracja zostanie zastąpiona przez nową arystokację - podobnie jak już to miało miejsce w przeszłości (np. w Rzymie), chociaż w nieco innej formie, a światem znów zaczną rządzić władcy (nowy Książe). Ta forma władzy powinna zostać usankcjonowana przez religię przyszłości.
Sporo miejsca w tekście zostało poświęcone rozważaniom o Polsce, chociaż nie zostały one wyodrębnione z całości pracy. Bez wdawania się w zbędne szczegóły: można stwierdzić, że autor jest szczerym patriotą, chociaż świetnie zdaje sobie sprawę z tego, że w przyszłości może być trudno krajowi, w którym większość inteligencji zginęła podczas wojny, zmiany stosunków społecznych po 1989 r. pozostały w tyle za zmianami politycznymi i gospodarczymi, a religijność ludowa nie jest wolna od płytkości i przesądów.

Wartość Bezsilności i zemsty prawdy polega przed wszystkim na wnikliwej (jak na stosunkowo krótki tekst, ok. 100 stron) diagnozie obecnego stanu cywilizacyjnego białej rasy - jako wyniku raczej nieuniknionych procesów przemian - tego zatem, co według K. Lewandowskiego jest prawdą, mniej lub bardziej ukrywaną lub wypaczaną. Autor przedstawił spójną koncepcję i wskazał przykłady remediów na obecny kryzys. Trudniej jest ocenić jego przewidywania, czas okaże się najlepszym weryfikatorem.
Do zalet eseju należą: zwięzłość, jasność pojęciowa, konsekwencja oraz elegancka forma językowa.

Cenne było również kilkukrotne wspomnienie zoroastrianizmu - religii starożytnych Persów, szkoda jednak, że K. Lewandowski nie napisał o dwóch sprawach: o kontrowersji dotyczącej tego, czy był on dualizmem czy monoteizmem (współcześni, bardzo nieliczni już zoroastrianie bez wątpienia są monoteistami), oraz o stosunkowo sporej tolerancji religijnej zoroastrian - przynajmniej w niektórych okresach, m.in. za panowania Cyrusa II Wielkiego (Kurush Kabir, ok. 590-529 p.n.e.). Jeśli starożytna religia Persów rzeczywiście była monoteistyczna, to był to chyba najsympatyczniejszy monoteizm w historii.

Dodatkiem do książki jest wykład: Skąd się biorą zmiany - ontologiczny model rzeczywistości oparty na metafizyce dwóch aktów i jego implikacje.
Autor przedstawia w nim własną ontologię (metafizykę), w tym sformułowaną przez siebie Zasadę Zachowania Wolnej Woli (ZZWW) oraz koncepcję dwóch aktów: istnienia oraz poznawalności - będącą konsekwencją uznania istnienia nie tylko bytów aktualnych, lecz także bytów potencjalnych oraz przeszłych i przyszłych. Podstawowym bytem są relacje. Można sobie wyobrazić, że wszystkie byty tworzą pewną formę matrycy, na której są wyodrębnione byty aktualnie poznawalne (nie mylić z bytami aktualnie poznawanymi). Akt poznawalności, niczym przepływ energii, przenosi się z jednych bytów na drugie, będąc stałym motorem zmian w przyrodzie.
Wedle słów K. Lewandowskiego, "ZZWW jest równowagą pomiędzy determinizmem a indeterminizmem, ateizmem a fideizmem (istnieniem Boga a brakiem Boga), inteligibilnością a niepoznawalnością rzeczywistości" (s. 119). W ujęciu autora, ZZWW jest prawem przyrody. K. Lewandowski we wcześniejszych publikacjach argumentował za pomocą tej zasady, iż nie jest możliwe podanie przekonującego dowodu zarówno istnienia jak i nieistnienia Boga (wówczas bowiem prawda narzucałaby się z taką siłą, że człowiek zostałby praktycznie pozbawiony wolności wyboru skierowania się ku Bogu lub odwrócenia się od niego). W tym tekście ZZWW została odniesiona również do politeizmu. Autor podał również przykłady praktycznego zastosowania swojego systemu metafizycznego do opisu zjawisk fizycznych.

(*) Andrzej Kajetan Wróblewski, wybitny historyk fizyki, podał w 2006 r. wartość ok. 85%. Można przypuszczać, że ta liczba jeszcze się zwiększyła. Zob. tenże, Historia fizyki, PWN, Warszawa 2006, s. 576-577.

Głównym celem książki jest diagnoza obecnego stanu cywilizacji europejskiej oraz próba przewidzenia jej przyszłych losów.
Autor stawia tezę, iż "patriotyzm, moralność i religię trzeba w Europie zbudować od nowa", po czym starannie ją uzasadnia, przeprowadzając krytykę m.in. poglądów lewicowych oraz prawicowych, działalności naukowców oraz środków masowego przekazu. Jeśli ta...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
766
234

Na półkach:

Wbrew podtytułowi książki Konrada T. Lewandowskiego („Esej filozoficzny o stanie obecnym i przyszłości cywilizacji Zachodu”) nie mamy do czynienia ani z esejem, ani z (większą) filozofią. Trzymane przeze mnie niewielkich rozmiarów dzieło najbezpieczniej chyba nazwać zbiorem felietonów, w których Lewandowskiemu nie udaje się ukryć samego siebie, nie udaje się uciec od boleśnie bieżących odwołań, ani przesłonić własnych (bardzo wyrazistych) poglądów, by zachowując minimalny obiektywizm, postarać się cokolwiek zdiagnozować, wyciągnąć dalej idące wnioski. Od filozofii wymaga się przynajmniej odrobiny wzniesienia się ponad swój czas, aby mogła ona ukorzenić się nie tylko w naszej epoce żelaza, ale również mogła odnaleźć się po części w przyszłości, której już ani ja, ani Lewandowski pewnie nie dożyjemy. Tylko czy kogokolwiek wtedy będą interesowały przywoływane słowa księdza wypowiedziane na pogrzebie babki autora, mikroskopijna wojenka z feministkami czy skompromitowany polityk? Obawiam się, że nie.

Książka tak naprawdę zaczyna się od uruchomienia bardzo chwytliwego konceptu – Lewandowski udowadnia, że śmierć cywilizacji europejskiej i jej wartości można bardzo konkretnie umiejscowić w czasie i przestrzeni. Bitwa pod Verdun (rok 1916), jedno z najkrwawszych starć zbrojnych XX wieku, była początkiem wydarzeń, w szeregu których autor umieszcza i holokaust, i studenckie rewolty lat 60, i tryumfalny pochód poprawności politycznej, i w końcu islamizację Starego Kontynentu. Teza jest śmiała, ale nie była (przynajmniej dla mnie) odkrywcza.

W ogóle I wojna światowa stanowi cezurę, której nie można nie zauważyć – świat już nigdy nie miał być taki „niewinny”. Odwołuję się tutaj do melancholijnego wiersza Philipa Larkina „MCMXIV” ( 1914 „po rzymsku”), który wieńczą słowa:

"Never such innocence,
Never before or since,
As changed itself to past
Without a word – the men
Leaving the gardens tidy,
The thousands of marriages,
Lasting a little while longer:
Never such innocence again."

"Już nigdy więcej taka niewinność,
Jak nigdy dotąd, jak nigdy więcej,
Odkąd bez słowa się obróciła
W przeszłość – mężczyźni, co zostawiają
Ogródek, w którym panuje czystość,
Ład i porządek, tysiące małżeństw
Trwających jedną sekundę dłużej.
Już nigdy więcej taka niewinność."

(Tłum. Jacek Dehnel)

Tak, było coś nieuchwytnie romantycznego w czasach, gdy ludzie wierzyli między innymi w słuszność idei czystej walki, a zostali skonfrontowani w machiną wojenną, z pierwszymi czołgami, gazami bojowymi i lotnictwem, z huraganowym ogniem armat i terkotem karabinów maszynowych. Ten romantyzm ( ile nie jest tylko pięknym mitem belle epoque) został rozsiekany, zmielony, przeżuty właśnie na polach bitew I wojny światowej. Odtąd wojna za sprawą zdobyczy techniki stała się żywiołem totalnym. Lewandowski w bardzo ciekawy sposób interpretuje (nie on pierwszy, dodajmy) przysłowiowy już pacyfizm Francuzów, widząc w nim echo traumy Verdun właśnie. Bitwa ta przetrąciła zdrowy (?) kręgosłup Europy i sprawiła, że Stary Kontynent i jego mieszkańcy mogli rozwijać się tylko „krzywo”, zapomniawszy o swoich pierwotnych cnotach i szlachetnych dążeniach. Pokolenie, którego kości udeptywały kolejne pokolenia Europejczyków, nie zdążyło przekazać dalej tego, co miało w sobie najszlachetniejsze.

Teza autora prosi się wręcz o solidne fundamenty. O dowody, które zastąpią przeczucia i o wywód, który zastąpi wszechobecne skróty myślowe. Chciałoby się lepiej poznać grunt, z którego wyrastały takie a nie inne decyzje dowódców owocujące później setkami tysięcy zabitych żołnierzy. Chciałoby się wiedzieć, czy Verdun było przyczyną późniejszych tragedii Europy, a może było skutkiem wcześniejszych patologii drążących tunele w XIX-wiecznej europejskiej polityce. Chciałoby się wyraźniej zobaczyć ścieżki, którymi płynęła trucizna Verdun, by, jak chce Lewandowski, przyczynić się do holokaustu etc. Przypomnijmy, pełny tytuł książki Lewandowskiego brzmi „Bezsilność i zemsta prawdy”; tak się składa, że przyzwoite dzieła mające pretensje do filozofowania poświęcają tytułowym wartościom więcej miejsca, niż autor zebrał w tej książce.

Czy to zarzut? I tak, i nie – jeśli Lewandowski zdjąłby ze swojego tekstu uroczystą szatę i wyrzucił precz koturnową mylącą zapowiedź książki, mielibyśmy do czynienia ze zbiorem „szybkich” tekstów, które kilkoma sztychami rozprawiają się z naszą dziwaczną teraźniejszością i niepewną przyszłością. Wystarczyłoby wszak podzielić rozważania przy pomocy śródtytułów, a czytelnicy otrzymaliby atrakcyjne i dobrze przyprawione felietony. Taką właśnie książkę opublikował ostatnio stojący po drugiej stronie ideowej barykady Dariusz Karłowicz, który swój zbiór tekstów prasowych zatytułował „Polska jako James Bourne.” Karłowicz (sam filozof) świadomy jest kalibru tekstów, które zaproponował czytelnikom. Nie zmusza swoich tekstów, by stawały na palcach i brały wysokie C. Karłowicz jest świadomy formy, którą się posłuży. Natomiast Lewandowski niejako żyruje swoje odkrycia zapewnieniami, że mamy do czynienia z filozofią. Nie mamy. Kropka.

Lewandowski może się jednak podobać – zwłaszcza wtedy, gdy przy pomocy „chłopskiego rozumu” analizuje a potem obnaża absurdy poprawności politycznej, dyskursu „mniejszościowego”, hipokryzję sfunkcjonalizowanych religii etc. Jest ostry, nie przebiera w słowach, nie bierze jeńców. Obuch (precyzyjniejszych narzędzi w tej książce nie szukajmy) krytyki wytrąca z rąk każdą subtelniejszą próbę obrony racji przeciwnych. Trzeba mieć jednak podobną do Lewandowskiego grupę krwi, by przyklasnąć jego myślom. Mnie do pewnego stopnia kupił, bo kpimy lub gardzimy podobnymi zjawiskami, ale w momencie, gdy autor równa z ziemią katolicyzm, polski patriotyzm w duchu Romana Dmowskiego lub buduje kapliczki rodzimowierczym ruchom dążącym do renesansu bliżej nieokreślonej „słowiańszczyzny-pogańszczyzny”, trudno było mi z Lewandowskim znaleźć wspólny język – nie tylko ze względu na różnice światopoglądowe, ale nade wszystko z powodu sposobu, w jaki autor formułuje opinie.

Publicystyczny ton sporej części myśli, nieuznający sprzeciwu ton, którym Lewandowskim narzuca odbiorcom poglądy, mogą odpychać tym bardziej, że czytelnik nijak nie może zweryfikować podawanych przez autora treści. No bo jak zweryfikować sądy takie jak ten: „Natomiast w Europie Środkowo-Wschodniej ateizm jest traktowany z lekceważeniem i pogardą, poddawany prymitywnej krytyce (…)” W sumie można to zweryfikować, ale wybitnie na niekorzyść samego Lewandowskiego, który chyba nie słyszał o kraju leżącym w Europie Środkowo-Wschodniej, którego 65% mieszkańców deklaruje ateizm. Podobnych uogólnień, hiperbolizacji, sądów jest mnóstwo. Funkcja informatywna języka została zastąpiona funkcją ekspresywną, a ta z kolei udaje informatywną. I kółko się zamyka.

„Bezsilność i zemsta prawdy” ma też silniejsze strony – widać głęboką erudycję autora, zdolność do szukania powiązań pomiędzy wydarzeniami, wrodzony instynkt, który pozwala zlokalizować ukryte korytarze łączące epoki, kulturę wysoką z popularną, sacrum z profanum. Czytelnika zasypie lawina informacji, odniesień, tropów, którymi może podążyć samodzielnie, by poszerzyć wiedzę, którą tak Lewandowski ceni. Tak, to jest siła tej rozedrganej, nerwowej książki.

Nie mam pojęcia, czy profetyczne wizje zawarte w „Bezsilności…” mają szansę się sprawdzić. Mam nadzieję, że nie, bowiem Lewandowski widzi w ciemnych barwach to, co może przynieść Europie i światu przesilenie, którego właśnie jesteśmy bezradnymi świadkami. Problem z przepowiedniami mamy taki, że prawdziwe są tylko te, które się sprawdzą. Obraz teraźniejszości wydaje się być trafiony, ale (powtórzę) sprowadzony jest on do kilkunastu dyżurnych problemów, z jakimi zmagać się musi dzisiaj „biały heteroseksualny mężczyzna.” Rozprawa z tymi problemami również odbywa się na drodze rytualnego wytykania słabości wirtualnych (i prawdziwych) adwersarzy lub na drodze bezlitosnej krytyki unieważniającej jakikolwiek dialog z ideowymi przeciwnikami.

Ładunek filozoficzny „Bezsilności…” jakiś tam jest, ale rozrzedza go monstrualny subiektywizm, zbyt głębokie ukorzenienie w teraźniejszości oraz przesadna wiara w słuszność idei, na których prawdziwość Lewandowski dowodów nam nie daje.

Wbrew podtytułowi książki Konrada T. Lewandowskiego („Esej filozoficzny o stanie obecnym i przyszłości cywilizacji Zachodu”) nie mamy do czynienia ani z esejem, ani z (większą) filozofią. Trzymane przeze mnie niewielkich rozmiarów dzieło najbezpieczniej chyba nazwać zbiorem felietonów, w których Lewandowskiemu nie udaje się ukryć samego siebie, nie udaje się uciec od...

więcej Pokaż mimo to

14
avatar
7409
5879

Na półkach: , , ,

KLĄTWA VERDUN

Chuck Palahniuk pisał, że żyjemy w czasach, kiedy nie dobrze jest być białym heteroseksualnym mężczyzną wyznającym chrześcijaństwo. Jeśli wątpicie, przeczytajcie dowolne newsy z kraju i świata. Europa wstrząsana zamachami, napływ uchodźców, feministki krzyczące na ulicach, parady równości, ciągłe ataki na chrześcijan… Konrad Lewandowski, znany fantasta, autor sagi o Kotołaku i trylogii „Diabłu Ogarek”, a także filozof, postanowił spojrzeć na to wszystko z własnej perspektywy, przeanalizować i wyciągnąć wnioski – i zrobił to w typowy dla siebie, cięty, ale trafny sposób.

Jaka jest dzisiejsza Europa? Dokąd zmierza ten świat? Od piekła Verdun, bitwy, która była niczym innym, jak bezsensowną rzezią niewinnych żołnierzy, po zwycięstwo PiS-u i Trumpa w wyborach, autor sięga w sam głąb lewicowych (i nie tylko) poglądów, obnażając ich błędy, hipokryzję, szkodliwość i katastrofę do jakiej prowadzą – a właściwie już doprowadziły. Jednocześnie nie pozostaje ślepy na to, co dzieje się z prawicą – jej wycofanie, jej strach i brak działań. Czy przedstawia tu swoje własne przekonania? Tak, ale przede wszystkim chłodnym okiem analizuje sytuację, pokazuje, wytyka, piętnuje konkretne rzeczy, przestrzega i skłania nas do myślenia. Od nas tylko zależy, czy pozostaniemy owieczkami, które idą za modą, nie patrząc na to, co czują same – albo co gorsza dają sobie wmówić, że czują to, co zdaniem innych czuć wypada – czy zaczniemy sami myśleć i sami decydować?

„Bezsilność i zemsta prawdy” to książka bardzo kontrowersyjna. Przynajmniej we współczesnym świecie. Lewandowski nie boi się bowiem mówić wprost o idiotyzmie popularnych obecnie poglądów. Spójrzcie na feministki, które nie bronią już praw kobiet – krzyczą to, co zapewnia im nieco czasu antenowego, żadna z nich natomiast nie idzie bronić uciskanych przedstawicielek swojej płci w krajach islamskich. Dlaczego? Bo łatwo krzyczeć wytarte slogany, obrażać mężczyzn (co traktują jako dobrą zabawę, zapominając, że przeciw obrażaniu, choć w drugą stronę, protestują) etc., gorzej zacząć dialog na poziomie – a jeszcze trudniej prawdziwą walkę o kobiety, tam, gdzie może je to kosztować zdrowie i życie. Lewandowski opisuje to wszystko, podpierając konkretnymi przykładami. Feministki pewnie się na niego wściekną, ale przecież autor nie jest przeciw prawom kobiet, jest natomiast przeciwny wypaczaniu temu, o co walczyły sufrażystki i trudno nie przyznać mu racji.

Podobnie jak jego krytyce lewicowych poglądów i działań. To w końcu lewa strona sceny politycznej doprowadziła do obecnego kryzysu w Europie, do odwrócenia wartości i problemów, z jakimi borykamy się coraz częściej. Islamizacja postępuje właśnie dzięki nim, a, jak zauważa Lewandowski, w przyszłości stanie się także przyczyną jej końca – wyznawcy Allaha nie uznają przecież feminizmu czy homoseksualizmu. Patrząc jednak na obecny kurs świata, na otrząśnięcie się z tego będzie chyba za późno.

To oczywiście nie koniec poruszanych przez autora tematów. Te dwa zrobiły na mnie największe wrażenie, jednak Lewandowski snuje też swoje rozważania o tożsamości, religii i wielu związanych z nimi kwestiach. Nie zapomina także o własnych pasjach historycznych, sięgając do losów bitwy pod Verdun, a całość wieńczy jego wykład na temat tego, skąd się biorą zmiany. Niezależnie jednak od poruszanej tematyki, każdy z felietonów, każda z tych filozoficzno-socjologicznych rozpraw, wciąga, intryguje, pobudza intelektualnie, a przy okazji czyta się, niczym dobra beletrystyka. Fani autora będą więc zadowoleni, podobnie jak wszyscy ci, którzy dość już mają poprawności politycznej, a reszta? Warto by przekonała się, co pisarza ma do powiedzenia o tym, co dzieje się na ich oczach i wyciągnęła własne wnioski. Ja ze swej strony polecam gorąco.

Recenzja opublikowana na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2017/08/09/bezsilnosc-i-zemsta-prawdy-konrad-t-lewandowski/

KLĄTWA VERDUN

Chuck Palahniuk pisał, że żyjemy w czasach, kiedy nie dobrze jest być białym heteroseksualnym mężczyzną wyznającym chrześcijaństwo. Jeśli wątpicie, przeczytajcie dowolne newsy z kraju i świata. Europa wstrząsana zamachami, napływ uchodźców, feministki krzyczące na ulicach, parady równości, ciągłe ataki na chrześcijan… Konrad Lewandowski, znany fantasta, autor...

więcej Pokaż mimo to

47
Reklama

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Bezsilność i zemsta prawdy


Reklama
zgłoś błąd