Goodbye Days

Okładka książki Goodbye Days
Jeff Zentner Wydawnictwo: Jaguar literatura młodzieżowa
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Tytuł oryginału:
Goodbye Days
Wydawnictwo:
Jaguar
Data wydania:
2017-09-13
Data 1. wyd. pol.:
2017-09-13
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788376865997
Tłumacz:
Grzegorz Komerski
Tagi:
przyjaciele szkoła young adult
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Jeden sms, który zmienił wszystko



1161 164 88

Oceny

Średnia ocen
7,4 / 10
199 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
152
5

Na półkach:

Po prostu genialna. W wielu momentach miałam wrażenie, że czytam 'Szukając Alaski' J. Greena.

Po prostu genialna. W wielu momentach miałam wrażenie, że czytam 'Szukając Alaski' J. Greena.

Pokaż mimo to

avatar
272
272

Na półkach: , ,

"Goodbye Days" to książka, w której tkwi wiele ukrytej mądrości. Słodko-gorzka historia, w której jest zawarte wiele opisanego smutku, ale też nadziei, dzięki której utwierdzamy się w przekonaniu, że warto żyć.

Carvera spotkała wielka tragedia - w jeden dzień stracił trójkę swoich najlepszych przyjaciół, a oprócz tego został również podany do prokuratury w sprawie nieumyślnego przyczynienia się do spowodowania ich śmierci. Gorzej być nie może? Może! Siostra bliźniaczka jednego z nieżyjących nastolatków otwarcie gardzi głównym bohaterem i nastawia przeciwko niemu uczniów ich szkoły, przez co i tam nie może on czuć się swobodnie.
Nastoletni pisarz-marzyciel staje się trochę apatyczny, a jego poczucie winy i wielkiej straty oraz napady lękowe wcale nie ułatwiają mu życia. Pomimo to, Carver nie poddaje się negatywnemu naciskowi tłumu i żyje tak, jak może, w miarę najlepiej. Wspierają go rodzice, starsza siostra oraz dziewczyna zmarłego przyjaciela, Jesmyn, dzięki której chłopak może poczuć radość i spokój.
Bardzo polubiłam głównego bohatera za to, że nie starał się zbyt ukrywać swoich emocji ani żalu po stracie przyjaciół. Nie został on zbyt przerysowany, nie był ani życiowym nieudacznikiem ani szkolną gwiazdą - był sobą, prostym, marzącym sobą... Z dość mocno potłuczonym sercem.

Jeff Zentner ma niesamowity talent pisarski. Jako muzyk ma w sobie wiele wrażliwości, co czuć podczas czytania jego książki. Niezwykle celne przemyślenia skłaniające do refleksji, dość proste słownictwo i piękne porównania, dzięki którym historia nabiera niezwykłych barw i trafia wprost do serca czytelnika.
Ponadto, stworzył on książkę o fabule nie tylko poruszającej, ale też wciągającej tak mocno, iż trudno skończyć lekturę przed prześlizgnięciem się na ostatnią stronę.

"Goodbye Days" poruszyło mnie, skłoniło do myślenia i doceniania tego, co najważniejsze - własnego życia, na które nie zwracałam wcześniej zbyt wielkiej uwagi.
Pamiętajcie, aby zawsze czerpać z życia pełnymi garściami. Nie warto gdybać "Co by było, gdyby..." - trzeba to sprawdzić.
Carpe diem!

"Goodbye Days" to książka, w której tkwi wiele ukrytej mądrości. Słodko-gorzka historia, w której jest zawarte wiele opisanego smutku, ale też nadziei, dzięki której utwierdzamy się w przekonaniu, że warto żyć.

Carvera spotkała wielka tragedia - w jeden dzień stracił trójkę swoich najlepszych przyjaciół, a oprócz tego został również podany do prokuratury w sprawie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1331
798

Na półkach:

DNF @ 39%.

DNF @ 39%.

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
487
203

Na półkach: , , ,

Na polskim rynku pojawia się coraz więcej i więcej obyczajowych powieści młodzieżowych, i chociaż znaczna ich część opiera się jedynie na utartych już schematach, tak zaczynają pojawiać się również książki poruszające ważne tematy. Pozycje o przeróżnych chorobach od otyłości aż do nowotworu, o śmierci, o jakie niebezpieczeństwach niesie Internet, o samotności nikogo już nie dziwią, a autorzy nie ustają w staraniach, by dostarczać nam kolejne przystępnie napisane powieści ukazujące często bardzo poważne kwestie. I co by nie mówić to często właśnie poruszany problem przyciąga odbiorców do danej pozycji, ponieważ potrafi wyróżnić książkę z tłumu. Goodbye Days przyciągnęło mnie do siebie pozytywnymi opiniami, ale zdecydowałam się na jej lekturę w chwili, gdy dowiedziałam się, że traktuje o problemie, jakim jest korzystanie z telefonu w trakcie jazdy, z którym nie spotkałam się dotychczas w żadnej innej pozycji.

Zacznijmy od tego, co w powieści Jeffa Zentnera mi się nie podobało, by później osłodzić sobie jej obraz. Po pierwsze i najważniejsze, kompletnie nie kupił mnie nierealny pomysł na utworzenie procesu przeciw chłopakowi, który chciał wytoczyć poważny sędzia i inni równie logiczni podobno dorośli. Przepraszam bardzo, ale naprawdę chciano pozwać kogoś za to, że wysłał wiadomość do swoich przyjaciół, tylko dlatego, że chwilę po tym zdarzył się wypadek samochodowy? Od kiedy to oskarżamy kogoś za coś, co z żadnej możliwej perspektywy nie jest jego winą? Absolutnie rozumiem, że ten wątek miał mnie zainteresować i dodać tej historii dramatyzmu, ale u mnie wywołał tylko uśmiech zażenowania na ustach.

Skoro już jesteśmy przy postaciach dorosłych, to należałoby również wspomnieć, że z jakiegoś powodu wszyscy poza babcią i rodzicami Carvera, skrzyknęli się i stwierdzili, że potrzebują kozła ofiarnego, więc będą okrutni dla głównego bohatera, mimo że przechodzi stratę tak samo, jak oni. Wiem, że byli zrozpaczeni, więc mogli nie myśleć do końca logicznie, ale kurde, nie przesadzajmy i nie zabierajmy im całej empatii, tym bardziej że przecież znali tego chłopaka całkiem dobrze, bo często gościł w ich domach.
Nie do końca rozumiem też celu wprowadzania w tej historii takiego, a nie innego wątku miłosnego. Przepraszam, ale jak dla mnie ani to nie wzbogaciło historii, ani nieszczególnie mnie zainteresowało, stanowiło za to niepotrzebną zapchaj dziurę, chyba w imię myśli, że każda dobra powieść młodzieżowa musi mieć wątek romantyczny. A prawda jest taka, że nie musi.

Doceniam fakt, że autor wykreował wypadającą dość naturalnie przyjaźń między czwórką nastolatką, ale chociaż została ona napisana naprawdę poprawnie, tak brakowało mnie w niej jakieś iskry, która uczyniłaby ją w moich prawdziwą i sprawiała, że uwierzyłabym w nią, kibicowałabym jej. Doceniam też różnorodność kreacji poszczególnych postaci, które pojawiały się przecież tylko w retrospekcjach, lecz nie potrafiłam polubić tych chłopaków nie kupiły mnie na przykład żarty Blake’a, ani jego filmiki pokazujące pierdzenie w miejscach publicznych.

Główny bohater Carter to zaś artystyczna dusza, za której sprawą autor mógł napisać tę powieść nieco bardziej barwnym językiem i skonstruować sporą ilość wewnętrznych monologów, a także przedstawić trudny proces przechodzenia przez żałobę i radzenia sobie z tak dużą stratą, jak śmierć trójki przyjaciół. I chociaż trudno jest mi go jakkolwiek określić, tak bardzo przyjemnie byłoby wejść do jego głowy, i czytać jego myśli. Mam tylko jedno szybkie pytanie do jego kreacji: czy on naprawdę nie miał żadnego, ale żadnego znajomego poza wspomnianą już trójką? Żadnych znajomych, chociażby ze szkoły? Jak udała mu się ta sztuka?

Niezwykle podobało mi się za to przedstawienie terapeuty oraz ogólnie terapii jako czegoś bardzo pozytywnego, czego nie powinno się wstydzić i co naprawdę potrafi pomóc, chociaż na początku naprawdę trudno jest się przemóc, by mówić, to później przynieść może to realny skutek i pomóc w trudnych chwilach.

Uważam też, że pomysł zorganizowania tytułowych ostatnich dni był naprawdę ciekawy i został dobrze napisany. Najlepiej wypadł oczywiście (osoby, które czytały wiedzą, dlaczego oczywiście) pierwszych z tych dni, w którego trakcie mogłam poczuć jak kolejne działania, przynoszą bohaterom powolne ukojenie i zobaczyć ich stopniowe oczyszczenie. Kolejne dwa spotkania z rodzinami zmarłych wypadły zaś nieco gorzej, ale taki był chyba zamysł autora, i chociaż wciąż nie kupuję kreacji sędziego i tego, jak postępował, to jestem w stanie przymknąć na to oko, ze względu na ładne domknięcie jego historii.

Tym, czego żałuję jednak najmocniej, jest to, że nie poczułam się emocjonalnie związana z tą historią. W trakcie przewracania kolejnych stron wciąż stałam bowiem gdzieś obok akcji, emocje w niej zawarte przepływały mi przez palce, nie trafiając do mojego serca a dobrze wykreowani bohaterowie, szli obok mnie, lecz odgrodzeni grubą, szklaną szybą.

Czy mimo wszystkich moich narzekań Goodbye Days jest dobrą książką? Jak najbardziej! Czy mogła być jednak lepszą pozycją? Zdecydowanie tak. Autor miał bowiem niezwykle ciekawy pomysł na tę historię i chociaż kilkukrotnie powinęła mu się noga, tak i tak udało mu się stworzyć wartościową powieść dla młodzieży.

https://biblioteka-wspomnien.blogspot.com/2019/07/o-jednej-wiadomosci-ktora-wszystko.html

Na polskim rynku pojawia się coraz więcej i więcej obyczajowych powieści młodzieżowych, i chociaż znaczna ich część opiera się jedynie na utartych już schematach, tak zaczynają pojawiać się również książki poruszające ważne tematy. Pozycje o przeróżnych chorobach od otyłości aż do nowotworu, o śmierci, o jakie niebezpieczeństwach niesie Internet, o samotności nikogo już nie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1168
1167

Na półkach: , , , , , ,

Oczekiwałam od tej pozycji czegoś naprawdę dobrego. Czegoś, co wpłynie na moje życie. Czegoś, co sprawi, że inaczej będę na nie patrzeć. Jednak niestety trochę się rozczarowałam.

Pomysł na fabułę jest świetny. Z tego można by stworzyć nietypową książkę o poważnych problemach. Jednak sposób w jaki została ona napisana kompletnie do mnie nie przemawia. Mam wrażenie, że autor opisuje tylko pogrzeby i pożegnania przyjaciół bohatera. Rozumiem, że to jest ważne, ale oprócz tego w tej książce nie znajdziemy nic.

Rozumiem, że autor w ten sposób chciał pokazać, jak ogromna była to strata. Jednak brakowało mi tu samych emocji. Pod koniec powieść skupia się na procesie, który mam wrażenie, że został wciśnięty na siłę.

Bohater może pójść do więzienia przez to, że napisał smsa do przyjaciela. Jakoś tego nie kupuję.
Dla mnie była to bardzo przeciętna młodzieżówka.

Oczekiwałam od tej pozycji czegoś naprawdę dobrego. Czegoś, co wpłynie na moje życie. Czegoś, co sprawi, że inaczej będę na nie patrzeć. Jednak niestety trochę się rozczarowałam.

Pomysł na fabułę jest świetny. Z tego można by stworzyć nietypową książkę o poważnych problemach. Jednak sposób w jaki została ona napisana kompletnie do mnie nie przemawia. Mam wrażenie, że autor...

więcej Pokaż mimo to

avatar
120
8

Na półkach: , ,

Kiedy bliska osoba umiera, ludziom zdarza się wypowiadać te jakże banalne słowa, że jakoś "trzeba żyć dalej". Ta książka stawia przede wszystkim najważniejsze pytanie: W jakim stopniu właściwie można żyć dalej?

"Goodbye Days" stawia również wiele innych pytań, a także udziela odpowiedzi, aczkolwiek nie wszystkich. Do niektórych wniosków musimy dochodzić samodzielnie. To właśnie bardzo w tej pozycji cenię - refleksje, które nie pojawiłyby się w mojej głowie w codziennym pośpiechu, a które sprawiały, że zatrzymywałam się na chwilę podczas lektury.

Carver to nastolatek, którego życie w jednym momencie legło w gruzach. Nie dość, że w wypadku samochodowym stracił trzech najlepszych przyjaciół, to jeszcze czuje się winny ich śmierci. Poczucie winy, strach i żałoba są bezlitosne, uderzają znienacka. Radzenie sobie z nimi nie jest łatwe i w tym miejscu muszę zauważyć, że poruszony został bardzo istotny problem dotyczący sięgania po specjalistyczną pomoc w kryzysie, w którym niewątpliwie znalazł się Carver.
Oprócz głównego bohatera pojawiają się też oczywiście sylwetki jego zmarłych przyjaciół - Blake'a, Eliego i Marsa, których poznajemy dzięki licznym retrospekcjom. Ważną rolę odgrywają również bliscy bohaterów, zwłaszcza siostra Carvera, babcia Blake'a czy dziewczyna Eliego.

"Goodbye Days" to książka, która jest czymś więcej niż zwykłą powieścią młodzieżową. To książka, która niejednokrotnie mnie poruszyła. To książka o poczuciu winy, samotności, stracie i żałobie, lecz przede wszystkim o życiu po śmierci, która przychodzi niespodziewanie: "Ludzie zwykle myślą, że w takich sytuacjach lepiej jest być tym, kto zostaje przy życiu. Ale ci, którzy odchodzą, nie muszą tęsknić. Czasem sam już nie wiem, co jest tak naprawdę lepsze."
To druga książka Jeffa Zentnera, którą miałam okazję przeczytać, i autor zdecydowanie mnie nie zawiódł.

Kiedy bliska osoba umiera, ludziom zdarza się wypowiadać te jakże banalne słowa, że jakoś "trzeba żyć dalej". Ta książka stawia przede wszystkim najważniejsze pytanie: W jakim stopniu właściwie można żyć dalej?

"Goodbye Days" stawia również wiele innych pytań, a także udziela odpowiedzi, aczkolwiek nie wszystkich. Do niektórych wniosków musimy dochodzić samodzielnie. To...

więcej Pokaż mimo to

avatar
138
28

Na półkach: ,

Bardzo melancholijna i ponura. Miałam wrażenie, że akcja była jednostajna, dość przewidywalna i bez gwałtownych zwrotów. Myślę, że pomysł na powieść dla młodzieży był jak najbardziej trafny, ale nie do końca wykorzystany, czegoś zabrakło. Mimo to, zdarzało się, że wciągała i dawała miejscami naprawdę dużo do myślenia, skłaniała do burzliwych refleksji.

Bardzo melancholijna i ponura. Miałam wrażenie, że akcja była jednostajna, dość przewidywalna i bez gwałtownych zwrotów. Myślę, że pomysł na powieść dla młodzieży był jak najbardziej trafny, ale nie do końca wykorzystany, czegoś zabrakło. Mimo to, zdarzało się, że wciągała i dawała miejscami naprawdę dużo do myślenia, skłaniała do burzliwych refleksji.

Pokaż mimo to

avatar
21
7

Na półkach:

Książka świetna z ukrytymi przesłaniami w środku. Od pierwszej strony zakochałam się w niej.

Książka świetna z ukrytymi przesłaniami w środku. Od pierwszej strony zakochałam się w niej.

Pokaż mimo to

avatar
655
556

Na półkach: , , ,

Co byś zrobił/a gdybyś pewnego dnia straciła wszystkich swoich przyjaciół? To właśnie przytrafia się Carverowi.
Przerażające stadium żalu z duża dozą obyczjaówki i mądrej historii o tym, że czas stety niestety jako jedyny pomaga zaakceptować nam śmierć, a bliscy zmarli zawsze już będą mieszkać w naszych sercach.

Co byś zrobił/a gdybyś pewnego dnia straciła wszystkich swoich przyjaciół? To właśnie przytrafia się Carverowi.
Przerażające stadium żalu z duża dozą obyczjaówki i mądrej historii o tym, że czas stety niestety jako jedyny pomaga zaakceptować nam śmierć, a bliscy zmarli zawsze już będą mieszkać w naszych sercach.

Pokaż mimo to

avatar
133
78

Na półkach:

uwielbiam to, że zaczynamy książkę z obojętnością, a na końcu, gdy poznamy już chłopaków, możemy poczuć, jakbyśmy ich sami znali i stracili.
nawet mimo, że początkowo trochę przeszkadzała mi relacja Jesmyn i Cartera, tak później już nie zwracałam na to uwagi w ten sposób.
absolutnie uwielbiam dzień pożegnalny z babunią Betsy (jeśli dobrze pamiętam), tak jak uwielbiam każdego z tych chłopców.
samą książkę czyta się naprawdę szybko, często strony same przelatują przez palce i ciężko odłożyć książkę, mimo iż nie dzieje się tam nic sensacyjnego.
mimo ilości żalu zawartego w tej historii, było w tym coś komfortowego.

uwielbiam to, że zaczynamy książkę z obojętnością, a na końcu, gdy poznamy już chłopaków, możemy poczuć, jakbyśmy ich sami znali i stracili.
nawet mimo, że początkowo trochę przeszkadzała mi relacja Jesmyn i Cartera, tak później już nie zwracałam na to uwagi w ten sposób.
absolutnie uwielbiam dzień pożegnalny z babunią Betsy (jeśli dobrze pamiętam), tak jak uwielbiam...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Jeff Zentner Goodbye Days Zobacz więcej
Jeff Zentner Goodbye Days Zobacz więcej
Jeff Zentner Goodbye Days Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd