Moda, wiara i fantazja w nowej fizyce Wszechświata

Okładka książki Moda, wiara i fantazja w nowej fizyce Wszechświata
Roger Penrose Wydawnictwo: Copernicus Center Press nauki przyrodnicze (fizyka, chemia, biologia, itd.)
816 str. 13 godz. 36 min.
Kategoria:
nauki przyrodnicze (fizyka, chemia, biologia, itd.)
Tytuł oryginału:
Fashion, faith, and fantasy in the new physics of the Universe
Wydawnictwo:
Copernicus Center Press
Data wydania:
2017-09-14
Data 1. wyd. pol.:
2017-09-14
Liczba stron:
816
Czas czytania
13 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788378863199
Tłumacz:
Łukasz Lamża
Tagi:
fizyka kosmologia astrofizyka teoria strun mechanika kwantowa m-teoria wszechświat kosmos
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen

                7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,2 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
40
30

Na półkach: ,

Książka opiera się na przedstawianiu argumentów w większości podważających teorię strun. moja ocena będzie na pewno lekko zaniżona, ponieważ nie spodziewałem się takiej tematyki. Większość argumentów opiera się na Entropi i swobody funkcjonalnej pól która w teorii strun zdaje się być zbyt duża. Zaciekawiła mnie natomiast końcówka książki gdzie Penrose nakreśla swoją teorię wszechświata cyklicznego. Moim zdaniem książka typowo dla fizyków i matematyków, nie jest to książka popularnonaukowa.

Książka opiera się na przedstawianiu argumentów w większości podważających teorię strun. moja ocena będzie na pewno lekko zaniżona, ponieważ nie spodziewałem się takiej tematyki. Większość argumentów opiera się na Entropi i swobody funkcjonalnej pól która w teorii strun zdaje się być zbyt duża. Zaciekawiła mnie natomiast końcówka książki gdzie Penrose nakreśla swoją...

więcej Pokaż mimo to

avatar
50
7

Na półkach:

Rovelli, deGrasse Tyson, Hawking - książki przez nich pisane to przygoda i poezja.
Penrose jako fizyk też jest ikoną - ale pisanie nie jest jego żywiołem.

Rovelli, deGrasse Tyson, Hawking - książki przez nich pisane to przygoda i poezja.
Penrose jako fizyk też jest ikoną - ale pisanie nie jest jego żywiołem.

Pokaż mimo to

avatar
506
492

Na półkach: , , ,

Wszechświat widziany oczami fizyka matematycznego

Tym razem, w opinii po lekturze, nie będę brał pod uwagę mojego rozumienia potrzeb dowolnego czytelnika, który być może z matematyką i fizyką, przedmiotami referowanymi formalnie w cyklu edukacji, miał ostatnio styczność wiele lat temu w szkole. W przypadku tej książki nie ma to sensu, bo autor nie stawiając właściwie wymagań wstępnych czytelnikowi, samym tekstem jednak poważnie go ‘doświadcza’. Stąd wyłącznie skupię się na własnej ocenie, przy okazji będę używał technicznych słów, które są istotą narracji Rogera Penrose’a. Jeśli ktoś zniechęci się już do mojej opinii (np. dziwnymi słowami), to tym bardziej lektura książki nie jest dla niego. Chyba tak jest uczciwiej.

"Moda, wiara i fantazja w nowej fizyce Wszechświata" jest zbiorem przekonań teoretyka o kilku kluczowych obszarach badawczych fizyki. W pierwszym analizuje teorię strun, aby odrzucić jej wielowymiarowe 'potrzeby'. Ta swoboda i pojemność parametryzowania świata poprzez struny, czyni z niej mgławicową ofertę. Penrose, wykorzystując własne twierdzenie o osobliwości, krytycznie odnosi się do mechanizmu kompaktyfikacji (str. 156) i niespójnych wymagań dodatkowych wymiarów dla fermionów i bozonów. Modą nazwał przesadną atencję i jednostronność badawczą środowiska fizyków, którzy będąc 'strunowcami' zatracili się w pięknie czystej matematyki gubiąc sedno fizycznej rzeczywistości. Z kolei 'wiara' jest subtelniejszym zbiorem przekonań Noblisty w stosunku do podstaw mechaniki kwantowej. Akceptuje (nie ma wyjścia) konsekwencje eksperymentalne i jej operacyjnie przydatne konstrukcje - unitarną liniowość ewolucji, nielokalność i splątanie czy konsekwencje pomiaru; jednak pytając o wytłumaczenie przejścia od determinizmu (równania Schrödingera) do probabilistyki pomiaru, nie może zaakceptować kopenhaskich postulatów. Jest w tym bliski innym 'dysydentom kwantowym', szczególnie gdy pyta o rzeczywistość funkcji falowej, o której sporo pisał w nowej książce Carroll (*). Sam jednak nie daje własnego wsparcia dla modelu Everetta, bo i on powołuje 'byty ponad miarę' (analogicznie do strun i bran). Stawia za to na grawitacyjny (związany z masą) komponent kwantowego splatania, który de facto miałby odpowiadać za badany doświadczalnie świat mikroskali (str. 357-368).

Jeśli tytułową 'modę' i 'wiarę' należy łączyć w kontekście książki z czymś pejoratywnym, czymś niepełnym, nieakceptowanym przez Penrose'a, to trzeci komponent - 'fantazja' - jest zachętą skierowaną do badaczy o większy rozmach. Teoretyk przystępuje w kolejnym rozdziale do analizy współczesnych modeli kosmologicznych, szczególnie odnoszących się do Wielkiego Wybuchu. Mocno opierając się na klasycznej wersji teorii Einsteina (z przestrzenią de Sittera i dodatnią stałą kosmologiczną rozumianą geometrycznie) rozważa mniej i bardziej szalone koncepcje. Genialnie wprowadzając sens entropii (dla mnie to najlepszy opis drugiej zasady termodynamiki, jaki znam) pokazuje, jak poradzić sobie z paradoksami osobliwości podczas Wielkiego Wybuchu i nieciągłością liczby stopni swobody (którą przypisuje 'stłumionej' grawitacji we wczesnym Wszechświecie). To bardzo odważna hipoteza, która chciałaby wyjaśnić obserwowaną sprzeczność między wysoką entropią epoki ostatniego rozproszenia i promieniowania reliktowego a jej obecnym poziomem (str. 432-437). Przy okazji profesor bardzo przekonująco poddaje dekonstrukcji zasadę antropiczną (szczególnie jej silną wersję) i pokazuje mocne i słabe strony modelu inflacyjnego, którego powołanie nie jest wystarczająco uzasadnione wyjaśnianymi faktami obserwacyjnymi (czyli jednorodnością rozkładu materii-promieniowania i płaskością przestrzeni). Chyba najbardziej nie pasuje Penrosowi pole inflatonowe i zjawiska związane z fałszywą próżnią.

Jednym z kluczowych pojęć, na którym oparł Penrose analizę zarówno osobliwych początków Wszechświata jak i jego przyszłe losy, jest ‘swoboda funkcjonalna’, czyli pewien ogólny ilościowy opis możliwej skali operacyjnego ‘dziania się’. Stąd wprost wynikać ma rozmiar przestrzeni konfiguracyjnej, fazowej, liczba stopni swobody i oczywiście w konsekwencji zmienność entropii z punktu widzenia drugiej zasady termodynamiki. Penrose analizując cały Wszechświat, pierwotną osobliwość i ‘lokalne’ fizyczności czarnych dziur zakłada, że w ramach modelu cyklicznej kosmologii konforemnej (confomal cyclic cosmology – CCC – model autorstwa Penrose’a) dochodzi we wnętrzu tych pułapek czasu i materii do trwałej utraty informacji. Tworzy to poważne pole konfliktu. Przede wszystkim jego postulat jest wbrew stanowisku większości fizyków, reprezentowanemu na przykład przez Susskinda (**). Formalnie, narusza ono kilka uświęconych zasad kwantowych – unitarność ewolucji funkcji falowej czy zasadę zachowania ładunku. Sam czuje, że model CCC jest na obecnym etapie raczej matematycznie niż fizycznie ‘możliwy’. Przyznaje, że wciąż potrzebne jest dopracowanie, bo model radzi sobie zaledwie z bozonami, do których w przyszłości musiałby się rozpaść cały fermionowy świat (a jak wiadomo – nie istnieją bezmasowe naładowane bozony), by nasz eon w cykliczności domknąć. To z kolei wymagałoby wytłumaczenia procesu na poziomie działania mechanizmu Higgsa. Niestety, jak sam przyznaje (str. 642), jego podejście wymusza również swoistą nieciągłość entropii z każdym kolejnym cyklem wszechświata (czyli kolejnym eonem czasu), by nie łamać drugiej zasady termodynamiki, a to nie wróży dobrze hipotezom na których zbudowano CCC. Zakłada, że grawitacyjne stopnie swobody odpowiadać mogą za naruszenie tej zasady i jej redefinicję. Sam koniec książki, to ciekawe propozycje testów sensowności CCC idących w kierunku przyjęcia, że ciemna materia mogłaby nosić ślady zaburzeń dzięki pewnej postaci pola z poprzedniego eonu by móc przy okazji deformować postać metryki w naszym eonie (np. w konsekwencji zlania się supermasywnych czarnych dziur) po ostatniej pierwotnej osobliwości (str. 644-649).

W moim ogólnym odbiorze autorskiej propozycji Penrose'a odnośnie kosmologicznej opowieści o Wszechświecie, najbardziej uderza jego konserwatyzm i zbieżność z marzeniami Einsteina by świat opisać bez kwantowych 'królików wyciąganych z kapelusza'. Odrzucając dominujące w środowisku techniki kwantowania grawitacji, stara się oprzeć na klasycznym języku krzywizny przestrzeni i całą komplikację starać się przede wszystkim 'ogarnąć' językiem klasycznych (dobrze znanych) równań różniczkowych. Dodaje do tego od siebie walory opisowe ujęcia twistorowego i konforemnych przekształceń. Zakłada, że wciąż nie wykorzystujemy pełni możliwości równań ogólnej teorii względności, którą 'czujemy' lepiej w naszej makroskali. Zakłada, że to raczej mechanika kwantowa wymaga pracy nad zrodzonymi w jej wyniku modnymi trendami i zbytnią wiarą w dogmaty postulatów fizyki atomowej.

Godzę się na ogromne połacie mojej ignorancji, na braki w wykształceniu. Doceniam zmysł przestrzenny Penrose'a, który w geometrii widzi ewolucję układów fazowych. Potrafi na podstawie tej biegłości manipulowania przestrzeniami opowiedzieć kawał historii. Sam wolę jednak bardziej algebraiczny język opisu. Stąd wprowadzenie pojęcia twistorów (str. 568-580) i czasoprzestrzennych diagramów konforemnych (str. 437-453) do mnie nie dotarło. Jak widać sama sprawność w operowaniu pojęciami (twistory i konforemność to najważniejsze 'intelektualne dzieci' Penrose'a) może być czasem pułapką, a może to ja nie dorastam do tego języka? Dydaktycznie mi to jednak uwiera, bo z drugiej strony zabrakło wspomnienia o tensorach, które są fundamentalne w narracji fizyki. Nie rozumiem tego odżegnywania się od potrzeby ich prezentacji (str. 98, 621). Komplikacji edukacyjno-dydaktycznej przysparza też fakt, że w dodatku matematycznym postanowił autor opisać czym są zwykłe współrzędne biegunowe (str. 699), by nieco później 'rozłożyć mnie na łopatki' wiązkami włóknistymi (str. 714-735) i głębokim 'czuciem' strumieni wielowymiarowych rozmaitości symplektycznych. Mam wrażenie, że Penrose nie do końca panował nad oczekiwanym poziomem zaawansowania u czytelnika. Jakby tylko czasem otrząsał się z fascynacji opisu detali skomplikowanych konstrukcji i wracał do 'realnego' świata i kontaktu z odbiorcą. Z tego powodu chyba lepszą lekturą, która w dużym stopniu opowiada o tych samych badawczych rejonach, jest słynna 'cegła' profesora (***). Tam jest więcej matematyki wplecionej wprost w tekst i przez to pojawia się bardziej formalny dyskurs. W "Modzie, wierze i fantazji" pewne kwestie techniczne są przemilczane, choć język 'ciągły' (czyli fragmenty bez wzorów) wciąż zawiera ogromy ładunek zaawansowania tkwiący w niedopowiedzeniu. Wartość tej pracy, w porównaniu do "Drogi do rzeczywistości", tkwi w rozdziale czwartym, który stanowi głównie XXI-wieczne badania Penrose'a nad modelem CCC. Oznacza to przy okazji, że inna nieco wcześniejsza publikacja autora (****), stanowi uzupełnienie (a biorąc pod uwagę matematyczne dodatki - rozwinięcie formalne) dla opiniowanej książki.

"Moda, wiara i fantazja" to książka trudna, gdy się ją czyta jako laik. Nie można jej nazwać popularną, choć ma wiele wspaniałych fragmentów dostępnych każdemu. Penrose być może nie panuje nad jednorodnością zaawansowania tekstu (co być może wychodzi mu nieświadomie, gdy skupia się na absorbujących detalach), ale potrafi przyciągnąć uwagę nieszablonowością uprawiania nauki. Z niesłabnącą pasją zaprasza każdego do świata pełnego krzywizn przestrzeni formujących osobliwość.

BARDZO DOBRE - 8/10

===========

* "Coś głęboko ukrytego", S. Carroll, Prószyński i S-ka 2020
** "Bitwa o czarne dziury", L. Susskind, Prószyński i S-ka 2011
*** "Droga do rzeczywistości", R. Penrose, Prószyński i S-ka 2006 (kiedy ja to przeczytam w całości?)
**** "Cykle czasu" R. Penrose, Prószyński i S-ka 2011

Wszechświat widziany oczami fizyka matematycznego

Tym razem, w opinii po lekturze, nie będę brał pod uwagę mojego rozumienia potrzeb dowolnego czytelnika, który być może z matematyką i fizyką, przedmiotami referowanymi formalnie w cyklu edukacji, miał ostatnio styczność wiele lat temu w szkole. W przypadku tej książki nie ma to sensu, bo autor nie stawiając właściwie...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
221
192

Na półkach:

Nie jestem fizykiem, jednak moja wiedza matematyczno-fizyczna z całą pewnością jest ponadprzeciętna. Mogę także powiedzieć, że wszechświat, astronomia i nauki ścisłe interesują mnie o wiele bardziej niż przysłowiowego Kowalskiego. Po tych kilku słowach wstępu powiem, że od dawna szukam książki, która w prosty sposób pozwoli mi chociaż trochę zrozumieć współczesne teorie naukowe związane z naszą rzeczywistością, z naszym wszechświatem. Fizyka kwantowa, kwarki, teoria strun, światy równoległe... Rozumiem, że to są zagadnienia trudne, ale do cholery, czy naprawdę tylko pięć osób na naszej planecie ogarnia, o co w tym chodzi? Z każdą przeczytaną o tym fragmencie wiedzy pozycją coś tam mi się rozjaśnia, jednak droga i tak ciągle jest pełna zakrętów i wybojów.
I tak, po dalszych kilku zdaniach tej recenzji mogę przejść do jej sedna. Książka o której teraz piszę to całkowicie niezrozumiały bełkot noszący wszelkie znamiona pseudonauki Nie przeczę, że Penrose może i rozumie teorie, o których mówi, ewentualnie dobrze udaje, że rozumie, jednak z całą pewnością nie ma on umiejętności, by tę wiedzę przekazać zwykłemu człowiekowi. Być może chodziło mu o to, żeby napisać książkę (i przede wszystkim sprzedać ją) tak nieprzystępną, żeby ludzie wstydzili się powiedzieć, że nic z niej nie rozumieją. Ja nie mam z tym problemu. Jeśli więc ma to być recenzja, to brzmi ona następująco: Jeśli nie jesteś fizykiem jądrowym z drugim fakultetem w astrofizyce - daj sobie spokój z tą książką, bo i tak po 50 stronach rzucisz nią o ścianę sfrustrowany i zdegustowany.

Nie jestem fizykiem, jednak moja wiedza matematyczno-fizyczna z całą pewnością jest ponadprzeciętna. Mogę także powiedzieć, że wszechświat, astronomia i nauki ścisłe interesują mnie o wiele bardziej niż przysłowiowego Kowalskiego. Po tych kilku słowach wstępu powiem, że od dawna szukam książki, która w prosty sposób pozwoli mi chociaż trochę zrozumieć współczesne teorie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
430
282

Na półkach: ,

Książka przeczytana, ale nie ośmielę się ją ocenić. Nie będę ukrywał, że nie zrozumiałem wszystkiego, ba, może nawet nie zrozumiałem większości. Jednak warto się zmierzyć z solidnie logicznymi wywodami Penrose'a będącymi w kontrze do chociażby popularno-naukowego stylu Kaku. Podobało mi się krytyczne spojrzenie na teorię strun, problem entropii Wielkiego Wybuchu czy omówienie efektów EPR. Napewno imponuje rozległa wiedza autora na temat współczesnego stanu fundamentalnej fizyki.

Książka przeczytana, ale nie ośmielę się ją ocenić. Nie będę ukrywał, że nie zrozumiałem wszystkiego, ba, może nawet nie zrozumiałem większości. Jednak warto się zmierzyć z solidnie logicznymi wywodami Penrose'a będącymi w kontrze do chociażby popularno-naukowego stylu Kaku. Podobało mi się krytyczne spojrzenie na teorię strun, problem entropii Wielkiego Wybuchu czy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2289
97

Na półkach:

Oooo rany... No, cały Penrose... Ten człowiek ma zadziwiającą umiejętność gmatwania jasnych spraw.
Niby wiem o czym pisze. Ale brnąc w argumentację, zaczynam mieć coraz większe wątpliwości, czy ja faktycznie coś wiem na dany temat. Podchodzi do tematów z zupełnie dla mnie nieoczywistej strony. Często, okazuje się na koniec (uhhh...), że też tak myślałem.
Do tego, na szczęście (jak dla mnie), dość mało tu matematyki (jak na Penrose'a).
Chociaż takie spojrzenie z innej strony (taki kamień z Rosetty) mobilizuje do myślenia i porównania własnego (laickiego) sposobu myślenia z argumentacją wybitnego naukowca.

Oooo rany... No, cały Penrose... Ten człowiek ma zadziwiającą umiejętność gmatwania jasnych spraw.
Niby wiem o czym pisze. Ale brnąc w argumentację, zaczynam mieć coraz większe wątpliwości, czy ja faktycznie coś wiem na dany temat. Podchodzi do tematów z zupełnie dla mnie nieoczywistej strony. Często, okazuje się na koniec (uhhh...), że też tak myślałem.
Do tego, na...

więcej Pokaż mimo to

avatar
210
87

Na półkach: ,

Potężny kawał wiedzy, chyba nawet bardziej naukowej niż popularnonaukowej. Penrose mierzy się z najmodniejszymi, ale jednocześnie z najbardziej złożonymi ideami współczesnej fizyki: supersymetrią, teorią strun, pętlową teorią grawitacji i nie tylko... 800 stron strawy dla umysłu.

Potężny kawał wiedzy, chyba nawet bardziej naukowej niż popularnonaukowej. Penrose mierzy się z najmodniejszymi, ale jednocześnie z najbardziej złożonymi ideami współczesnej fizyki: supersymetrią, teorią strun, pętlową teorią grawitacji i nie tylko... 800 stron strawy dla umysłu.

Pokaż mimo to

avatar
512
36

Na półkach: , , ,

Sir Roger Penrose w swojej najnowszej książce poddaje krytycznej analizie teorie współczesnej fizyki. W pierwszej części, zatytułowanej „Moda” bierze na warsztat modną teorię strun, oraz jej bardziej rozwiniętą wersję; M-teorię. Krytyce zostaje poddana hipoteza o konieczności istnienia dodatkowych wymiarów, które są niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania tych teorii. W 5-wymiarowej czasoprzestrzeni Kaluzy-Kleina , jak i 10-wymiarowej czasoprzestrzeni Calabi-Yau dochodzi do aberracji związanych ze swobodą funkcjonalną . Penrose jako alternatywę proponuje teorie twistorów ( o której dowiedział się na wykładach Paula Diraca ), która doskonale sprawdza się w 4 wymiarowej czasoprzestrzeni, co pozwala uniknąć kłopotów związanych z dodatkowymi wymiarami teorii strun.
Druga cześć książki, „wiara”, traktuje o zagadnieniach związanych z mechaniką kwantową. Autor nie zgadza się z interpretacją Kopenhaską w obrębie której panuje pogląd głoszący że do redukcji funkcji falowej dochodzi za sprawą obserwacji. Penrose wysuwa hipotezę zgodnie z którą za kolaps funkcji falowej odpowiedzialna jest energia grawitacyjna. Jak wiadomo na poziomie elementarnym grawitacja nie odgrywa żadnej roli, jednak wraz ze wzrostem skali, jej znaczenie dla fizyki świata wzrasta. Penrose uważa ze istnieje granica między makro a mikroświatem, w obrębie której grawitacja się ujawnia, właśnie owa granica jest linią oddzielającą świat zjawisk fizyki klasycznej od świata fizyki kwantowej, inaczej mówiąc jest to poziom na którym dochodzi do redukcji unitarnej ewolucji funkcji falowej.
Część trzecia, poświęcona współczesnym teoriom kosmologicznym,zatytułowana została; „fantazja”. Autor w tej części szczególnej krytyce poddaje teorię inflacji oraz multiwersum. Analogicznie do poprzednich części tu również proponuje własną kosmologię. Jest to hipoteza Konforemnej Kosmologii Cyklicznej (Conformal Cyclic Cosmology, CCC), której paradygmat opiera się na cykliczności wszechświata, którego historia składa się z kolejnych eonów, poprzedzonych kolapsem wszechświata oraz wielkim wybuchem.
Profesor Penrose jest wymagającym autorem, jego prace funkcjonują na pograniczu literatury popularnonaukowej i naukowej, profesjonalnej. W mojej ocenie, każdy spragniony wiedzy o naszym wszechświecie umysł, powinien sięgnąć do kart tej książki. Pozwala ona spojrzeć krytycznie na "modne" teorie, zweryfikować te które oparte są na "wierze", oraz oddzielić "fantazje" od faktów. Sam autor ze swoimi alternatywnymi teoriami nie jest wolny od tych ułomności, czego jest świadom.

Sir Roger Penrose w swojej najnowszej książce poddaje krytycznej analizie teorie współczesnej fizyki. W pierwszej części, zatytułowanej „Moda” bierze na warsztat modną teorię strun, oraz jej bardziej rozwiniętą wersję; M-teorię. Krytyce zostaje poddana hipoteza o konieczności istnienia dodatkowych wymiarów, które są niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania tych teorii. W...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Moda, wiara i fantazja w nowej fizyce Wszechświata


Reklama
zgłoś błąd