Dotknięcie anioła

Okładka książki Dotknięcie anioła
Henryk Schonker Wydawnictwo: Fundacja Ośrodka Karta, Żydowski Instytut Historyczny Seria: Żydzi polscy biografia, autobiografia, pamiętnik
407 str. 6 godz. 47 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Seria:
Żydzi polscy
Wydawnictwo:
Fundacja Ośrodka Karta, Żydowski Instytut Historyczny
Data wydania:
2016-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2005-01-01
Liczba stron:
407
Czas czytania
6 godz. 47 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365254276
Tagi:
II wojna światowa Zagłada Holokaust Oświęcim Żydzi
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Karta. Kwartalnik historyczny, nr 42 Adam Cyra, Zygmunt Klukowski, Jolanta Krysowata, Antoni Pawlak, Redakcja Magazynu Historycznego KARTA, Henryk Schonker
Ocena 0,0
Karta. Kwartal... Adam Cyra, Zygmunt ...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
8,6 / 10
90 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
868
842

Na półkach:

Z oczywistych względów najbardziej poruszają wspomnienia tych ocaleńców z Holokaustu, którzy wtedy byli dziećmi.

Książka Henryk Schonkera wstrząsa nawet na tle traumatycznych wspomnień Michała Głowińskiego, Klary Kramer, czy Janiny Bauman. Ktoś pisał poniżej, że w zasadzie wobec takich tekstów nie wypada dodawać klasycznej „recenzji:”, z czym absolutnie się zgadzam.

PS Z tych samych oczywistych względów temat ten „zmonetyzowal” Jerzy Kosiński w „Malowanym ptaku”, który ma niezaprzeczalne walory literackie, ale w o wiele mniejszym stopniu – dokumentacyjne

Z oczywistych względów najbardziej poruszają wspomnienia tych ocaleńców z Holokaustu, którzy wtedy byli dziećmi.

Książka Henryk Schonkera wstrząsa nawet na tle traumatycznych wspomnień Michała Głowińskiego, Klary Kramer, czy Janiny Bauman. Ktoś pisał poniżej, że w zasadzie wobec takich tekstów nie wypada dodawać klasycznej „recenzji:”, z czym absolutnie się zgadzam.

PS Z...

więcej Pokaż mimo to

13
avatar
237
121

Na półkach:

Jest to chyba jedna z najbardziej niesamowitych i najbardziej wartościowych książek, jakie przeczytałam w życiu. Główny bohater to dziecko, a tak niezwykle mądre, dojrzałe i doświadczone. Autor bardzo szczegółowo zapamiętał nie tylko wydarzenia, ale także swoje emocje czy uczucia z tamtych czasów. Jest niezwykle obiektywny i tak po prostu zwyczajnie dobry, zarówno on, jak i jego rodzice. Pan Henryk wielokrotnie wyrażał wdzięczność osobom, które w jakikolwiek sposób im pomogły. Sami również okazywali życzliwość , gdy tylko mogli, bez względu na narodowość. Już na samym początku ojciec Henryka uratował niemieckiego lotnika, co pomogło im przetrwać początki wojny. Syn, obserwując zachowania ojca i czerpiąc wzorce od rodziców, sam postępował podobnie, choć myślę, że po prostu miał dobre serce. Pod koniec wojny ratuje zgwałconą wielokrotnie Niemkę. Widzi człowieka - nie NIemca, Polaka czy Żyda.
Ich życie w czasie wojny to trauma, walka o przetrwanie, ale też sekwencja niezwykłych szczęśliwych zdarzeń, które powodują, że rodzina Schonkerów przeżywa wojnę.
Gdybym nie wierzyła w Boga, po lekturze tej książki z pewnością bym uwierzyła. Sam Pan Henryk wielokrotnie podkreśla, że pomoc w ich uratowaniu musiała pochodzić od anioła.
Książka jednocześnie tragiczna i piękna. Wiele razy przy niej płakałam, nie da się przejść obojętnie obok tak ogromnego cierpienia.
Ostatnia część książki - epilog, przedstawia dzieje rodziny Schonkerów w powojennej, komunistycznej Polsce. Przeżyli okropny czas niepewności, rezygnacji i prześladowania. Zabrano im wszystko. W tym momencie chętnie powiedziałabym niektórym Polakom, że tak, Żydzi, którzy przeżyli wojnę wyremontowali swoje kamienice, odbudowali fabryki, zainwestowali ogromne pieniądze. I jak im się za to odpłacono? Fałszywymi oskarżeniami, więzieniem bez powodu, zmanipulowanymi dowodami, wyrokiem i długimi latami życia na krawędzi. Od "widzimisię" władz zależało, czy wyjadą czy nie. Czekali nie mając pewności, czy i kiedy pozwoli im się wyjechać do Izraela. Zniszczyli wartościowego człowieka, jakim był Leo Schonker. Nie zniszczyli go Niemcy, nawet w Bergen-Belsen miał nadzieję i walczył. Zniszczyli go polscy komuniści.
Uważam, że jest to obowiązkowa lektura dla każdego człowieka.
Książka ta, obok cierpienia, pokazuje nadzieję i szlachetność. Myślę, że jest to piękno duszy jej autora.

Polecam też film o tym samym tytule oraz wywiady promujące jego ksiązkę.

Jest to chyba jedna z najbardziej niesamowitych i najbardziej wartościowych książek, jakie przeczytałam w życiu. Główny bohater to dziecko, a tak niezwykle mądre, dojrzałe i doświadczone. Autor bardzo szczegółowo zapamiętał nie tylko wydarzenia, ale także swoje emocje czy uczucia z tamtych czasów. Jest niezwykle obiektywny i tak po prostu zwyczajnie dobry, zarówno on, jak i...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
89
88

Na półkach:

To jedna z tych książek, którą zaraz po skończeniu ma się ochotę przeczytać jeszcze raz od początku. Henryk Schönker opisuje w niej wszystkie swoje wojenne przeżycia jakie spotkały go kiedy mieszkał jako dziecko w Oświęcimiu, Krakowie i Wieliczce. Opowiada też o swojej rodzinie sięgając czasów dziadka. Bardzo zręcznie opisane dzieje rodziny Schonkerów nie pozwalają oderwać się od tej książki.
Robią wrażenie te wszystkie wydarzenia pełne cudów takich jak:
Przepowiednia znanego rabina na dworcu dotycząca ocalenia rodziny Schonkerów.
Przepowiednia upośledzonego chłopca dotyczącą obozów zagłady i ocalenia Henryka.
Nagły paraliż ręki lub nogi, który akurat ratuje przed czymś strasznym.
Tajemniczy starzec z brodą, który pomógł w ucieczce Schonkerom, przeprowadzając ich przez las.
Kiełbasiany prezent od sprzedawczyni w sklepie, który uratował życie Henryka, kiedy dopadł go owczarek niemiecki, oraz setki innych przypadków, gdzie o włos uniknął złapania przez Niemców.
Była też historia z lekiem na tyfus w postaci skondensowanego mleka a także wstrząsający wątek z pojawiająca się na nowo krwią na szczebelku łóżeczka z sierocińca i przywrócenie do życia niemieckiej dziewczyny, którą uratował Henryk.
Nie sposób wymienić wszystkich niewiarygodnych historii opisanych w tej książce, na które składało się wiele niezwykłych postaci.
Całe mnóstwo pięknych umysłów, które niestety nie miały tyle szczęścia, co autor tej książki.
Wyjątkowa, straszna, wzruszająca a niekiedy zabawna opowieść, która wiele daje do myślenia i zostaje z czytelnikiem na bardzo długo.
Polecam też film dokumentalny z 2015 roku o tym samym tytule.

To jedna z tych książek, którą zaraz po skończeniu ma się ochotę przeczytać jeszcze raz od początku. Henryk Schönker opisuje w niej wszystkie swoje wojenne przeżycia jakie spotkały go kiedy mieszkał jako dziecko w Oświęcimiu, Krakowie i Wieliczce. Opowiada też o swojej rodzinie sięgając czasów dziadka. Bardzo zręcznie opisane dzieje rodziny Schonkerów nie pozwalają oderwać...

więcej Pokaż mimo to

2
Reklama
avatar
0
0

Na półkach:

Nie wiem czy to dobrze, że zapomnieliśmy w dużym stopniu o okrucieństwie wojny (znając je z opowieści rodzinnych, z książek, filmów, muzeów). Mam wrażenie, że w tym zapomnieniu zło wpisane w cZŁOwieka kiedyś może się znów obudzić. Może właśnie lektury takie jak wspomnienia Henia Schonkera, mocne, przerażające, a jednocześnie dające ogromną nadzieję i siłę, mogą być takim dzwonkiem alarmowym? By już nigdy człowiek człowiekowi nie zgotował takiego losu...

Nie wiem czy to dobrze, że zapomnieliśmy w dużym stopniu o okrucieństwie wojny (znając je z opowieści rodzinnych, z książek, filmów, muzeów). Mam wrażenie, że w tym zapomnieniu zło wpisane w cZŁOwieka kiedyś może się znów obudzić. Może właśnie lektury takie jak wspomnienia Henia Schonkera, mocne, przerażające, a jednocześnie dające ogromną nadzieję i siłę, mogą być takim...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
266
79

Na półkach:

Jeden z nielicznych momentów gdy bez wahania daję 9 gwiazdek. Zresztą potwierdza to trudność dostania tej pozycji i wyczerpane nakłady.

Bardzo poruszająca książka, obok której nie da się przejść obojętnie. Z jednej strony niezwykle smutna - nie ma co się oszukiwać, zdarzyło mi się nad nią płakać jak bóbr. Z drugiej dająca nadzieję.

Warto. Bardzo warto!

Jeden z nielicznych momentów gdy bez wahania daję 9 gwiazdek. Zresztą potwierdza to trudność dostania tej pozycji i wyczerpane nakłady.

Bardzo poruszająca książka, obok której nie da się przejść obojętnie. Z jednej strony niezwykle smutna - nie ma co się oszukiwać, zdarzyło mi się nad nią płakać jak bóbr. Z drugiej dająca nadzieję.

Warto. Bardzo warto!

Pokaż mimo to

2
avatar
547
510

Na półkach: , ,

Kolejne poruszające i wstrząsające wspomnienie Holokaustu. Ilekroć sięgam po tego typu literaturę emocje sięgają zenitu. Straszne przeżycia, straszne dzieciństwo, straszni ludzie. Nigdy nie oswoję się z tym tematem i mam nadzieję, że nikt nie jest w stanie go oswoić. Czytajmy aby nie zapomnieć...

Kolejne poruszające i wstrząsające wspomnienie Holokaustu. Ilekroć sięgam po tego typu literaturę emocje sięgają zenitu. Straszne przeżycia, straszne dzieciństwo, straszni ludzie. Nigdy nie oswoję się z tym tematem i mam nadzieję, że nikt nie jest w stanie go oswoić. Czytajmy aby nie zapomnieć...

Pokaż mimo to

10
avatar
1559
1558

Na półkach:

Kolejne świadectwo ocalenia z Holocaustu.
Cudowne – tak twierdzi autor. Że gdyby nie dobrzy ludzie na jego drodze, niewytłumaczalne zdarzenia, przychylne postawy przypadkowych świadków, nie byłoby ani jego, ani jego rodziców i siostry. Uważał, że przez cały okres okupacji, czuwała nad nim Opatrzność. Że jego ocalenie było dotknięciem anioła. Był pewien, że przynajmniej jednego w ludzkim ciele spotkał na swojej drodze i było to spotkanie rzeczywiście niesamowite i niewytłumaczalne.
Początkowo myślałam, że ma na myśli zbiegi okoliczności, ale w miarę czytania zrozumiałam, że miał wiele racji w swoich przekonaniach. To, o czym z takim przejęciem opowiadał, nasuwało jeden wniosek – faktycznie to było cudowne ocalenie. Owszem, z jednej strony zawdzięczał to ojcu, który posiadał niezwykłą umiejętność przetrwania. Mieszała się w nim intuicyjna dusza artysty i praktyczny umysł przedsiębiorcy. Kalkulował logicznie i słuchał instynktu. Te cechy okazały się niezbędne w czasie okupacji niemieckiej, kiedy ich los zamożnych ludzi zamienił się w zaszczute, uciekające, bezbronne, samotne zwierzęta.
W takich okolicznościach i sytuacji nie mieli szansy przeżyć.
Tym bardziej jako rodzina. Nie w okupowanej Polsce z eksterminacyjną polityką wobec Żydów. A mimo to ich wędrówka od rodzinnego Oświęcimia, w którym ojciec autora był szanowanym i poważanym właścicielem fabryki nawozów sztucznych przez Kraków, Wieliczkę, getto w Tarnowie i Bochni, obóz koncentracyjny w Bergen-Belsen, Trōbitz i ponownie do Oświęcimia, była pod specjalną ochroną. Być może ten ciąg małych cudów ratujących ich od śmierci w beznadziejnych sytuacjach, pułapkach bez wyjścia, rozpoczął cud jego narodzin. „Właściwie miałem umrzeć, zanim się narodziłem” – tym wstrząsającym wyznaniem rozpoczął autor opowieść o sobie. Jego mama po pierwszym porodzie kalekiego syna, nie chciała mieć więcej dzieci. Jednak, jakimś cudem, nie zorientowała się, że jest w ciąży. Jak to możliwe? Zdarza się, więc przytrafiło się również autorowi.
Miał widocznie żyć.
A może jego ocalenie wyprosił rabin-cudotwórca? Rodzina autora jako jedyna została pobłogosławiona spośród żegnającego go tłumu słowami – „Życzę ci, abyście ty, twoja żona i twoje dzieci zostali przy życiu i aby udało się wam szczęśliwie przejść przez wojnę”. Nie wiadomo czy miało to wpływ. Można gdybać. Można i w ten sposób szukać uzasadnienia tego ocalenia. Jeśli jednak dobrze wsłuchać się w opowieść autora o tułaczce, głodzie, wszach, chorobach, poniżeniu, wszechobecnej i powszechnej śmierci, okrucieństwie, to można pośród tego morza nienawiści i łez postrzegać dobre uczynki, gesty, słowa, sploty okoliczności jako małe cuda ratujące życie. Ale można również nie móc wytłumaczyć racjonalnie poczucia obecności fizycznej siły zmuszającej do mówienia wbrew swoim myślom, do czynów ponad siły lub jej paraliżującej mocy unieruchamiającej ręce i nogi w obliczu skrajnego niebezpieczeństwa. Jak to wytłumaczyć, skoro autor sam do dzisiaj nie jest w stanie tego pojąć? Słowo cud samo cisnęło się na usta. Miałam wrażenie, że ta opowieść, w jakimś sensie, posiadała wymiar metafizyczny.
Stałej obecności czegoś, co czuło się pozazmysłowo.
Na pewno był wybrany. Tylko do czego? Chociażby po to, by spisać swoje wspomnienia jako świadka Holocaustu. Uczynił to dopiero po ponad sześćdziesięciu latach pod wpływem namowy Haliny Zawadzkiej, autorki „Ucieczki z getta”. Ta pozycja to już jej piąte wydanie. Pierwsze wzbudziło kontrowersje i niedowierzanie wśród historyków. Nie ze względu na wyjątkowe losy osobiste jego i jego rodziny, ale z powodu zupełnie nowej informacji w nich zawartej, dotychczas nieznanej historykom. Autor twierdził, że Oświęcim mógł stać się symbolem ocalenia Żydów, a nie miejscem ich zagłady. Opisał powstanie w Oświęcimiu Biura Emigracji do Palestyny dla wszystkich Żydów chcących opuścić okupowaną Polskę. W celu omówienia szczegółów, delegacja Żydów, wśród których znalazł się ojciec autora, udała się do Berlina na rozmowy z kierownikiem Referatu Żydowskiego Adolfem Eichmanem. Niemcom zależało, aby jak największa liczba Żydów wyjechała z Polski. Chcieli wręcz pozbyć się Żydów. Tylko że świat ich nie chciał. Dla Niemców był to swoisty test na dowolność rozporządzania ich dalszymi losami i gwarancją, że nikt się za nimi nie wstawi, gdy zaczną ich mordować. Dokładnie tak się stało.
„ŻYDZI W POLSCE ZOSTALI SAMI.” – dużymi literami podkreślił ten fakt autor.
Tym samym obciążył moralnie nie tylko sprawców Holocaustu, ale również cały świat. W pierwszych wydaniach książki nie miał na te „rewelacje” dowodów. Stały się one uznanym faktem w trzecim wydaniu, dzięki badaniom dr. Artura Szyndlera, który znalazł dwa dokumenty je potwierdzające, a których oryginały znajdują się w nowojorskim archiwum American Jewish Joint Distribution Committee. Oba zostały umieszczone w aneksie na końcu książki. Te dokumenty potwierdzające prawdziwość opowieści autora totalnie zmieniają spojrzenie na przyczyny Holocaustu i odpowiadają na stale zadawane pytanie – dlaczego zagłada Żydów była możliwa?
Nie była to jednak opowieść o złych Niemcach i dobrych Żydach.
Autor nie dzielił ludzi ze względu na narodowość. Podzielił ich na dobrych i złych, gdzie Niemiec ratował Żyda, Żyd pomagał Niemce, a Polak Żydowi. Wszystko rozgrywało się w świecie emocji bardzo wrażliwego dziecka, które w momencie wybuchu wojny miało osiem lat. Uczuć skrajnych, zmuszających mnie do przerywania lektury. I nie akty nieludzkiej agresji to sprawiały, ale szlachetne postawy osób, które na czarnym tle nienawiści wzruszały do łez przejawem dobroci. Dotknięciem anioła, jak określał to autor. To był ten wymiar duchowy wspomnień. Kiedy spoglądałam całościowo na los bohatera, niezwykle dojrzałego dziecka, widziałam wyraźnie, że nic w nim nie było przypadkowe. Wszystko miało swój sens i cel. Każdy człowiek i dobry, i zły , każdy czyn i dobry, i zły, słowo, gest i każde wydarzenie radosne i tragiczne służyło jednemu - ocaleniu. Ten wymiar duchowy w skrajnych warunkach egzystencji można przełożyć na każde życie. Również na nasze współczesne w warunkach pokojowych. Wszystko dzieje się podobnie, chociaż czasami zadajemy sobie pytanie - dlaczego to mnie spotyka lub mnie się przydarza? Patrząc na cierpienia dziecka wojny można powiedzieć, że służyło to ocaleniu. Patrząc na losy dzieci pokoju można powiedzieć, że zdaniu egzaminu z życia, by ocalić naszą duchowość. Nasze człowieczeństwo. Po to ocalał, by nam to pokazać.
Do takich refleksji metafizycznych zmuszają życie autora i jego wspomnienia.
http://naostrzuksiazki.pl/

Kolejne świadectwo ocalenia z Holocaustu.
Cudowne – tak twierdzi autor. Że gdyby nie dobrzy ludzie na jego drodze, niewytłumaczalne zdarzenia, przychylne postawy przypadkowych świadków, nie byłoby ani jego, ani jego rodziców i siostry. Uważał, że przez cały okres okupacji, czuwała nad nim Opatrzność. Że jego ocalenie było dotknięciem anioła. Był pewien, że przynajmniej...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
724
253

Na półkach: ,

Historia przetrwania okrutnych lat wojny żydowskiego chłopca i jego rodziny. Wstrząsająca historia z precyzją opisana przez samego bohatera. Ta książka jest ostrzeżeniem dla powojennych pokoleń, to opis tego, jakim okrutnym potrafi być człowiek dla drugiego człowieka.
To także opis zmagania się tych, co przeżyli z władzą i prawami jakie nastały po zakończeniu wojny. Jeśli istnieje piekło, to ci, którzy przeżyli tę wojnę i ci, którzy stracili życie doznali tego piekła na ziemi. Bardzo ważna i warta uwagi lektura wzbogacona dokumentami i zdjęciami rodziny autora wspomnień.

Historia przetrwania okrutnych lat wojny żydowskiego chłopca i jego rodziny. Wstrząsająca historia z precyzją opisana przez samego bohatera. Ta książka jest ostrzeżeniem dla powojennych pokoleń, to opis tego, jakim okrutnym potrafi być człowiek dla drugiego człowieka.
To także opis zmagania się tych, co przeżyli z władzą i prawami jakie nastały po zakończeniu wojny. Jeśli...

więcej Pokaż mimo to

46
avatar
1775
724

Na półkach: , , , ,

Ciężkie i miejscami trudno przyswajalne. Absolutnie nie z powodu stylu czy sposobu opowiadania, bo ten jest na bardzo dobrym poziomie, chodzi raczej o nagromadzenie tych wszystkich okropieństw, które spotkały autora i jego rodzinę.
Mimo, iż najbliższa rodzina autora przeżyła (czyli on sam, jego rodzice i młodsza siostra), Schonker był świadkiem śmierci wielu bliskich sobie osób i każda z tych śmierci odcisnęła na nim niepojęte dla współczesnego człowieka piętno.
Polecam, ale najlepiej jest czytać to na raty. Długo po coś o Holokauście nie sięgnę.

Ciężkie i miejscami trudno przyswajalne. Absolutnie nie z powodu stylu czy sposobu opowiadania, bo ten jest na bardzo dobrym poziomie, chodzi raczej o nagromadzenie tych wszystkich okropieństw, które spotkały autora i jego rodzinę.
Mimo, iż najbliższa rodzina autora przeżyła (czyli on sam, jego rodzice i młodsza siostra), Schonker był świadkiem śmierci wielu bliskich sobie...

więcej Pokaż mimo to

12
avatar
943
369

Na półkach: , ,

Stoję w obliczu książki, która wymyka się wszelkim kalkom recenzenckim. Nawet słowo „recenzja”, czy „opinia” odnośnie tej książki jest czymś co jej po prostu nie przystoi. Trudno oceniać tę książkę i brać ją w kategoriach produktu, ponieważ w tym przypadku oceniając książkę oceniałbym czyjeś życie. A jakie mam do tego prawo? Żadnego.

Dostałem tą książką przez łeb. Jej wymowa dotknęła mnie do żywego. Jest bardzo głęboka i przejmująca. Czasami nie mogłem czytać. Czasami sama literatura przekracza swoje granice i właśnie w tym przypadku pokazała, że kategorie i oceny jej nie dotyczą. Życie jest zawsze arcydziełem, tylko od nas zależy, czy wyrzucimy go w błoto, czy damy mu szansę go podziwiać.

Czytając dedykację w „Oszpicynie” Krzysztofa A. Zajasa oraz wywiady z tym autorem zauważyłem, że wspomina on często Henryka Schönkera – polskiego Żyda rodem z Oświęcimia – i jego autobiograficzną książkę „Dotknięcie anioła”. Zainteresowałem się tym, ponieważ były to wspomnienia z czasów II wojny światowej i zaraz po niej, kiedy Henryk Schönker był jeszcze chłopcem, a potem młodzieńcem. Temat ten mnie interesuje, zwłaszcza w formie relacji naocznych świadków. Jak to się stało, że w czasie zawieruchy wojennej czteroosobowa rodzina żydowska przeżyła? Wszyscy wokół niej pomarli, prawie cała ich rodzina, sąsiedzi, znajomi, a oni przeżyli. Rodzinny Oświęcim, Kraków, Wieliczka, getto w Tarnowie, getto w Bochni, obóz Bergen-Belsen, ucieczki, ukrywanie się u kogoś, w lesie, spryt w udawaniu niemieckiej rodziny, walka z głodem, walka o przeżycie każdego następnego dnia, bydlęce wagony. A potem powojenne lata w stalinowskiej Polsce i kolejne represje, więzienie, konfiskata majątku, w końcu emigracja.

Rodzice z dwójką małych dzieci. Henryk miał w momencie wybuchu wojny 8 lat, a jego siostra chyba 3. Przeżyli. Jakim sposobem? Chciałem się dowiedzieć. Henryk Schönker opowiada o swoim życiu i o przeżyciu jak o cudzie. Opowiada, że od początku Ktoś na nimi czuwał i zawsze w sytuacji nie wiadomo jak ciężkiej, w ostatniej możliwej chwili, odnajdywało się wyjście i nadzieja. Przeżywałem to razem z jego rodziną jak chyba nigdy dotąd. Byłem tam i razem z nimi ogarniała mnie zarówno zgroza, jak i wzruszenie. Ile takich cudów mogliśmy poznać z relacji? Chociażby Szpilman, Żywulska, Edelman. Jednak w tym przypadku dotyczył on całej czteroosobowej rodziny. Cały czas byli razem, nierozłączni.

Oprócz rodzinnej wojennej tułaczki dużo jest o sytuacji społecznej w tamtym okresie. Schönker dużo pisze na temat stosunku Polaków do Żydów i odwrotnie. Podaje różne przykłady i sytuacje ze swojego życia. Jego głos zawsze jest wyważony i mądry.

Książka zawiera ponadto relację ojca Henryka – Leona Schönkera – i odpis dokumentów ją potwierdzającą o tym, że Oświęcim w 1940 roku mógł stać się punktem masowej emigracji Żydów do Palestyny, a nie miejscem Zagłady. Niemcy wyraziły zgodę, wszystko było dopięte na ostatni guzik, nawet niektórzy emigranci wyruszyli na południe, lecz niestety Anglicy, pod jurysdykcją których była wówczas Palestyna, nie zgodzili się na przyjęcie emigrantów i ci, którzy już wyruszyli w okolicach Morza Czarnego zostali cofnięci i musieli wracać. Jest to mało znany fakt w historii wojennej. Stosunkowo niedawno potwierdzony odnalezionymi dokumentami.

Henryk Schönker napisał tę książkę 60 lat po wojnie. Napisał ją w swoim ojczystym języku, czyli po polsku, mimo iż od 50 lat mieszka w Izraelu.

Pojechałem trochę górnolotnie, ale, cholera, dawno nie przeżywałem takich wzruszeń i emocji. Może już powoli robię się stary i sentymentalny. Ta książka to absolutna czołówka moich lektur. Polecam. Państwo się przekonają sami.

https://bookbeergeek.wordpress.com/2017/05/11/henryk-schonker-dotkniecie-aniola/

Stoję w obliczu książki, która wymyka się wszelkim kalkom recenzenckim. Nawet słowo „recenzja”, czy „opinia” odnośnie tej książki jest czymś co jej po prostu nie przystoi. Trudno oceniać tę książkę i brać ją w kategoriach produktu, ponieważ w tym przypadku oceniając książkę oceniałbym czyjeś życie. A jakie mam do tego prawo? Żadnego.

Dostałem tą książką przez łeb. Jej...

więcej Pokaż mimo to

33

Cytaty

Więcej
Henryk Schonker Dotknięcie anioła Zobacz więcej
Henryk Schonker Dotknięcie anioła Zobacz więcej
Henryk Schonker Dotknięcie anioła Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd