Lśnienie księżyca

Okładka książki Lśnienie księżyca
Edith Wharton Wydawnictwo: Wydawnictwo MG literatura piękna
288 str. 4 godz. 48 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
The Glimpses od the Moon
Wydawnictwo:
Wydawnictwo MG
Data wydania:
2017-03-29
Data 1. wyd. pol.:
2017-03-29
Liczba stron:
288
Czas czytania
4 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377793978
Tłumacz:
Karolina Rybicka-Tomala
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki The Age of Innocence. Wiek niewinności w wersji do nauki angielskiego Marta Fihel, Marcin Jażyński, Grzegorz Komerski, Edith Wharton
Ocena 8,0
The Age of Inn... Marta Fihel, Marcin...
Okładka książki Wigilia pełna duchów. Zbiór opowiadań grozy Emily Arnold, G. B. Burgin, Francis Marion Crawford, Arthur Conan Doyle, Elizabeth Gaskell, Andrew Haggard, Montague Rhodes James, Charlotte Riddell, Isabella F. Romer, Edith Wharton
Ocena 7,0
Wigilia pełna ... Emily Arnold, G. B....

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,9 / 10
48 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
742
42

Na półkach:

Pierwsze spotkanie z Edith Wharton i na pewno nie ostatnie.
Autorka urzekła mnie prostotą przekazu - nie sypie aforyzmami, nie sprzedaje życiowych prawd na tacy. Za to pokazuje na przykładzie Suzie i Nika odwieczny dylemat - pieniądze czy miłość?
Przez całą książkę szala w sercu Suzie i Nika przechyla się to na stronę przywiązania do współmałżonka, to na stronę intratnej transakcji z bogatym przyjacielem. Jednak nie są to dramatyczne zmiany równowagi. Bohaterom nie do końca można współczuć, bo nie są ofiarami społeczeństwa. Edith Wharton niezwykle szczerze przedstawia reguły świata pięknych, bogatych i beztroskich. Krytykuje jego powierzchowność, niestałość, wyzbycie wartości. I w jego samym środku umieszcza dwoje zakochanych bez grosza przy duszy. Jednak... nie zostali wrzuceni wbrew sobie w świat blichtru, błyskotek, romansów. Sami grają w tę grę, ponieważ podlegają żądzom, jak każdy człowiek. I właśnie ten dualizm czyni Suzie i Nika prawdziwymi, a ich losy wciągającymi dla czytelnika. Mimo, że nie do końca wzbudzili moją sympatię, nie potrafiłam oderwać się od lektury. Tak mało w niej było ocen, dramatyzmu, pompatyczności, a tak dużo wnikliwych opisów psychologicznych. Jak u Jane Austen tylko sto lat później.

Pierwsze spotkanie z Edith Wharton i na pewno nie ostatnie.
Autorka urzekła mnie prostotą przekazu - nie sypie aforyzmami, nie sprzedaje życiowych prawd na tacy. Za to pokazuje na przykładzie Suzie i Nika odwieczny dylemat - pieniądze czy miłość?
Przez całą książkę szala w sercu Suzie i Nika przechyla się to na stronę przywiązania do współmałżonka, to na stronę intratnej...

więcej Pokaż mimo to

avatar
787
492

Na półkach: ,

Nie oceniam, bo po stu stronach dałam sobie spokój. Obyczajowa fabuła umiejscowiona w wyższych sferach, odsłaniająca hipokryzję, problemy i często niezbyt miłe tajemnice arystokratów ma w sobie nutkę czegoś interesującego, ale dość archaiczny styl był dla mnie mocno męczący. A że zachowanie bohaterów wydawało mi się czasem bez sensu, uznałam, że szkoda mojego czasu.

Nie oceniam, bo po stu stronach dałam sobie spokój. Obyczajowa fabuła umiejscowiona w wyższych sferach, odsłaniająca hipokryzję, problemy i często niezbyt miłe tajemnice arystokratów ma w sobie nutkę czegoś interesującego, ale dość archaiczny styl był dla mnie mocno męczący. A że zachowanie bohaterów wydawało mi się czasem bez sensu, uznałam, że szkoda mojego czasu.

Pokaż mimo to

avatar
35
32

Na półkach: ,

Choć Edith Wharton w "Lśnieniu księżyca" opisała z łagodnym humorem perypetie miłosne małżeństwa z wyższych sfer, nie mamy tu do czynienia ze zwykłym romansem (mimo że Nick "zobaczył w sobie groteskowego i wyświechtanego bohatera jakiegoś romansidła"). I to z wielu powodów.
Być może nie jest to najwybitniejsza powieść w dorobku Edith Wharton - zdobywczyni Nagrody Pulitzera, pretendentki do Nagrody Nobla, autorki słynnego "Wieku niewinności", ale i tu daje się ona poznać jako wielka znawczyni relacji międzyludzkich oraz wnikliwa kontestatorka społeczeństwa amerykańskiego w początkach XX w. i zachodzących w nim przemian mentalności zbiorowej. Jej bezkompromisowość w ocenie i wybitna umiejętność obserwacji i analizy przemian społecznych w połączeniu z niemalże reporterskim podejściem do tematu przywodzi na myśl polską pisarkę, Elizę Orzeszkową. Natomiast sami główni bohaterowie - Susy i Nick - para dobrze urodzonych małżonków bez grosza przy duszy - przypominają nieco Pana Maszko i Pannę Krasławską z "Rodziny Połanieckich" H. Sienkiewicza.
Pomysł na książkę jest niezaprzeczalnie ciekawy i oryginalny - pokazanie małżeństwa jako związku partnerskiego, planu, eksperymentu, w którym bohaterowie zawierają umowę, że rozwiodą się, jeśli trafi im się okazja zawarcia korzystnego pod względem finansowym małżeństwa. I jak się okazuje eksperyment nie wypala - pomimo wielomiesięcznej rozłąki i pomimo że obojgu przytrafia się taka okazja w osobie Strefforda i Coral, miłość ostatecznie wygrywa i zakochani pozostają w związku. Bohaterowie mogą nie zachwycać, gdyż nie są to bohaterowie "idealni" - ale nie mają tacy być. Mają to być doskonałe produkty tamtych czasów i sfery, z jakiej się wywodzą ze swoją hipokryzją, obłudą, powierzchownością relacji, interesownością. Cytując: "Susy od urodzenia żyła wśród ludzi wynarodowionych: ci, których zwykło brać się za Rosjan, zwykle okazywali się Amerykanami, a ci, których uważało się za nowojorczyków, tak naprawdę pochodzili z Rzymu czy Bukaresztu. Te kosmopolityczne ludy zamieszkujące w cudzych krajach domy wielkości hoteli lub hotele, których goście stanowili równie międzynarodową mieszankę co kelnerzy, pobierali się, zakochiwali i rozwodzili po całej Europie, zgodnie ze wszystkimi zasadami mającymi na celu regulację więzów międzyludzkich". To, co czyni naszych bohaterów wyjątkowymi w tej masie ludzi wiodących życie próżniaków i tułaczy, których krąg zainteresowań nie wychodzi poza romanse, wojaże, kolacyjki i modę prosto z Paryża, to fakt, że krążą oni gdzieś na obrzeżach tego targowiska próżności / "moralnego bagna" i posiadają niejaką indywidualność, dzięki czemu wydają nam się bardziej ludzcy od "prostopadłych / wynarodowionych ludzi", jak określa ich Wharton. Nie zmienia to jednak faktu, że czytamy o ludziach, którzy o losach swojego współmałżonka dowiadują się z gazet i plotek i wolą miesiącami gubić się w domysłach niż szczerze ze sobą pomówić. Czasami jawią się nam oni jako pasożyty, innym razem jako organizmy symbiotyczne, za każdym razem zaś jako biedacy lubujący się w luksusie i żyjący wiecznie na cudzy koszt.
Gdyby chcieć prześledzić fabułę powieści, zawarła by się ona w kilku punktach, spośród których większość zaczynałaby się od słów "przyjazd", "wyjazd", co jeszcze dobitniej podkreśla pustotę i bezcelowość egzystencji wyższych sfer opisanych przez Wharton. [Na marginesie: gdyby nie wielka klasa i takt autorki objawiający się w przemilczaniu, bądź pomijaniu scen łóżkowych, flirtów i romansów, doskonałym, acz uproszczonym streszczeniem fabuły powieści byłby cytat z "Konopielki": "Jeżdżą, wyjeżdżają, przyjeżdżają. Oszukaństwo, złodziejstwo, k... Sodoma, Gomora".] Książka ta jest tak naprawdę opisem przeżyć wewnętrznych bohaterów na tle zmieniającej się scenerii. Wharton za główny cel postawiła sobie pokazanie zmiany w podejściu społeczeństwa do małżeństwa i rozwodu. Autorka stworzyła barwną galerię żywych, wiarygodnych, zindywidualizowanych postaci, co godne podkreślenia - również drugo- i trzeciorzędowych, a już opis księcia Anastasiusa i jego matki jest popisem maestrii w wykonaniu Wharton. Co znamienne, najważniejszą kwestię powieści - w moim mniemaniu - wypowiada właśnie postać trzecioplanowa - Nelson Vanderlyn: "W dzisiejszych czasach wszystko jest inne, dlaczego więc i małżeństwo miałoby się nie zmienić? Ze wspólnictwa w interesach wyplątać się, jeśli ktoś ma takie życzenie, łatwo; pastorzy natomiast chcą, byśmy do końca życia zaplątani byli w sidła tylko dlatego, żeśmy pewnego dnia zbłądzili do kościoła i zgodzili się na to przed jednym z nich. Nie, nie.. To zbyt łatwe. Posunęliśmy się dalej. Nauka, te wszystkie nowe odkrycia i wynalazki... Uważam, że dziesięć przykazań ma służyć człowiekowi, a nie człowiek przykazaniom. Poza tym na tablicach przecież nie było ani słowa przeciwko rozwodom!"
Na uwagę zasługuje język powieści, barwny, kwiecisty, w który ubrana jest niejedna prawda ludzka i moralna. Spotkamy tu liczne metafory, nawiązania biblijne i mitologiczne, rozbudowane porównania, wyolbrzymienia (ciekawym przedsięwzięciem byłaby próba policzenia, ile razy w tekście użyto słowa "otchłań"), reminiscencje i opisy o funkcji retardacyjnej. Wharton posługuje się niejednokrotnie językiem niemalże poetyckim, niespotykanym w dzisiejszych powieściach: Susy nie czytała po prostu ponownie nieprzyjemnego listu, lecz "kolejny raz skazała się na bolesną lekturę"; Nick nie zamartwiał się zwyczajnie własnym losem, lecz "kręcił wrzecionem własnych trosk"; Pani Melrose nie odpowiadała, siedząc na kanapie, lecz "upierała się [...] z otchłani czarnego aksamitu otomany, w której poduszkach leżała zatopiona niczym bladolica nereida pośród nocnego morza"; Nelson nie był w nie najlepszym nastroju, lecz "cieniuteńka woalka dobrego humoru ledwo spowijała jego twarz"; Susy nie wyciągnęła wniosków z informacji prasowych, lecz "na fundamentach tych dwóch wiadomości [...] budowała kolejne strażnice własnych pragnień". W tej powieści nikt nie zapomina tak zwyczajnie, lecz nurkuje "na samo dno czeluści zapomnienia", ani się nie zamartwia, tylko "spada w bezdenną otchłań udręki". A gdy przedstawiciele wyższych sfer wyruszają w poszukiwaniu nocnych rozrywek, w powieści przeczytamy: "Złącza arterii zaczynały ożywać strumieniami automobili i fiakrów płynących równolegle, krzyżującymi się, łączącymi i rozdzielającymi się w gęstwinie pospiesznego poszukiwania przyjemności".
Wharton co jakiś czas zaskakuje nas jakąś niewiarygodnie trafną sentencją, złotą myślą, prawdą tamtych czasów, co tylko świadczy o głębi jej przemyśleń. Oto kilka z nich:
- "[...] ci, którzy odmawiają sobie wszystkiego, dziwaczeją i gorzknieją [...]"
- "Pieniądze, luksusy, modne stroje, przyjemności: takie były cztery kamienie węgielne, na których wznosiła się jej egzystencja."
- "Takie właśnie obowiązywały w tym światku zasady. Nikt nikogo o nic nie wypytywał, nikt już się nawet nie dziwił - po prostu nikt nie miał czasu, aby o czymkolwiek pamiętać. Praktycznie ustało dawne niebezpieczeństwo wścibstwa, złośliwych plotek: każdy sam musiał dzierżyć swoje nieszczęście, swoją własną, prywatną katastrofę [...]"
- "[...] wszystko brzmi jak jakaś nowość, kiedy powtarzane jest nowym głosem"
- "[...] tłumy bogaczy bez życiowego celu - tych wiecznie zajętych ludzi, którzy wykonują to jakże żmudne zajęcie: nie mając absolutnie nic do roboty, nieustannie przemieszczają się z jednego końca świata na drugi"
- "[...] małżeństwo to jedyny sposób, aby zatrzymać przy sobie tych obrzydliwych bogaczy!"
- "Jak gdyby ktokolwiek mógł mieć tyle pieniędzy, aby nie chcieć więcej!"
Wharton zamyka swój utwór klamrą - scena końcowa do złudzenia przypomina tę z rozdziału drugiego: ona i on objęci w blasku księżyca. I to brzmi jak scena z taniego romansu... Nie zapominajmy więc o konsekwencji w budowaniu postaci, bogactwie języka i genialnym portrecie wyższych sfer.

Choć Edith Wharton w "Lśnieniu księżyca" opisała z łagodnym humorem perypetie miłosne małżeństwa z wyższych sfer, nie mamy tu do czynienia ze zwykłym romansem (mimo że Nick "zobaczył w sobie groteskowego i wyświechtanego bohatera jakiegoś romansidła"). I to z wielu powodów.
Być może nie jest to najwybitniejsza powieść w dorobku Edith Wharton - zdobywczyni Nagrody...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
319
301

Na półkach: , ,

Sześć gwiazdek chyba trochę na wyrost. Bo powieści niczego nie brakuje, jest dobrze napisana i doskonale przybliża nam tło epoki. Ale jakoś nie miałam serca do niej i czytałam ją - żeby nie skłamać... - chyba ze dwa tygodnie (!) Trafiam czasem na takie książki, których skończyć nie mogę (a może to tylko pech, bo jestem akurat mocno zajęta czymś innym i nie mam czasu na czytanie?)... i to była właśnie jedna z nich. Szczerze mówiąc jakoś nie do końca przekonały mnie postacie głównych bohaterów... Susy - zmienna, tak jakby nie wiedziała czego chce. Nick - absolutnie nijaki. Najbardziej polubiłam chyba Strefforda. Oraz postać zupełnie marginalną - najstarszą córkę Fulmerów, Junie. Mam wrażenie, że bohaterowi drugoplanowi bardziej się autorce "udali" (Coral, Strefford) niż ci główni.
Można przeczytać. Zapewne dla innych czytelników lektura ta będzie mniej pechowa niż dla mnie ;)
PS. Dwa błędy ortograficzne (!!) w treści. Nie najlepiej to świadczy o wydawnictwie.

Sześć gwiazdek chyba trochę na wyrost. Bo powieści niczego nie brakuje, jest dobrze napisana i doskonale przybliża nam tło epoki. Ale jakoś nie miałam serca do niej i czytałam ją - żeby nie skłamać... - chyba ze dwa tygodnie (!) Trafiam czasem na takie książki, których skończyć nie mogę (a może to tylko pech, bo jestem akurat mocno zajęta czymś innym i nie mam czasu na...

więcej Pokaż mimo to

avatar
634
584

Na półkach:

Niezwykle aktualna tematyka! Związek na zawsze, czy tylko dopóki się nam nie znudzi, nie pojawią się problemy, również finansowe... Przecież to takie nowoczesne - rozstać się w przyjaźni, gdy stwierdzimy, że to jednak nie to, gdy pojawi się na horyzoncie "prawdziwa miłość". Początek XX czy XXI wiek? Bez różnicy, bo jeśli jest MIŁOŚĆ, to wieczna i jedyna, a jeśli nie, to może nie potrafimy kochać lub odróżniać prawdy od lakierowanego przyjemnością fałszu? Wartościowa powieść, tylko okładka z lekka kiczowata;)

Niezwykle aktualna tematyka! Związek na zawsze, czy tylko dopóki się nam nie znudzi, nie pojawią się problemy, również finansowe... Przecież to takie nowoczesne - rozstać się w przyjaźni, gdy stwierdzimy, że to jednak nie to, gdy pojawi się na horyzoncie "prawdziwa miłość". Początek XX czy XXI wiek? Bez różnicy, bo jeśli jest MIŁOŚĆ, to wieczna i jedyna, a jeśli nie, to...

więcej Pokaż mimo to

avatar
228
73

Na półkach:

Sympatyczna powieść obyczajowa o tym, jak na zimno planując uzyskanie korzyści, można się zakochać, a co za tym idzie wyzbyć interesowności i pragnienia blichtru na rzecz wzniosłych uczuć. Powieść niezwykle przyjemna. Mnie zajęła dwa wieczory. Wydawnictwo z całą pewnością udane, mogące trafić tematyką oraz sposobem przedstawienia historii w gust szerszej rzeszy czytelników. Tematyka wciąż aktualna. Wszak problemy społeczne pozostają te same, zmienia się wyłącznie ich otoczka epokowo-obyczajowa. Jak pozostać "czystym" w świecie machinacji i co może stać się prawdziwą wartością. Polecam, szczególnie na pierwsze spotkanie z Wharton dla czytelnika gustującego w nieco lżejszej literaturze.

Sympatyczna powieść obyczajowa o tym, jak na zimno planując uzyskanie korzyści, można się zakochać, a co za tym idzie wyzbyć interesowności i pragnienia blichtru na rzecz wzniosłych uczuć. Powieść niezwykle przyjemna. Mnie zajęła dwa wieczory. Wydawnictwo z całą pewnością udane, mogące trafić tematyką oraz sposobem przedstawienia historii w gust szerszej rzeszy czytelników....

więcej Pokaż mimo to

avatar
510
192

Na półkach: , ,

"(...) ZNÓW PRZESZŁY PRZEZ NICH TAK CIEPŁE I PEŁNE PRĄDY JAK WTEDY W COMO, GDY ŚWIECIŁ ICH KSIĘŻYC."

Małżeństwo
Czy, aby je zawrzeć faktycznie wystarczy kierować się tylko i wyłącznie silnym uczuciem?
Co z pracą, mieszkaniem?
Czy można żyć bez własnych pieniędzy?
Susy i Nick zawierają układ.
Przez rok będą cieszyć się szczęściem małżeńskiego pożycia, podróżując od domu jednego znajomego do drugiego. Jadając nie za swoje pieniądze, stale będąc czyimś gościem.
Jeśli któreś z nich zapragnie życia u boku kogoś innego, drugie nie będzie stawało mu na drodze.
Czy w takim związku jest miejsce na miłość?

Sama do końca nie wiem co myśleć o Lśnieniu księżyca. Chociaż Edith Wharton buduje zwartą, uporządkowaną powieść, gdzie każda scena zdaje się być przemyślana i idealnie zaplanowana, a perspektywy męża i żony łagodnie przelatają się ze sobą, uzupełniając nawzajem - ciężko było mi wgryźć się w tę historię.

Książka jest bardzo krótka, zawiera ledwie 280 stron, jednak taka ich ilość wydaje mi się wystarczająca. Autorka skupia się tylko na losie małżeństwa, zbyt dużo uwagi nie poświęca pobocznym wątkom (zwraca uwagę tylko na te, które przyczyniają się do kłótni nowożeńców). Obydwoje pragną pieniędzy, najlepiej gdyby dostali je za darmo, nie przejmują się nikim innym poza sobą. Jednak zawarcie związku małżeńskiego w różny sposób na nich wpływa... W Nicku życie na cudzy koszt zaczyna budzić odrazę, a Susy ciężko odnaleźć się w zaistniałej sytuacji, kobieta nie potrafi wyzbyć się starych nawyków załatwiania wszystkiego.

Myślę, że to dobra książka. Pokazuje miłość dwóch osób, które zupełnie nie były na nią przygotowane (ale czy ktokolwiek jest, gdy miłość postanawia zapukać do drzwi?). Podobało mi się, jak Edith Wharton z rozdziału na rozdział pokazywała drobne zmiany zachodzące w dotychczasowej hierarchii wartości małżonków. Jak powoli przestawały się dla nich liczyć luksusy, pieniądze i opinia bogatych znajomych. To dobry przykład, jak chęć bogactwa jest w stanie zaślepić człowieka.

Chciałabym móc napisać, że Lśnienie księżyca jest równie piękne, co okładka. Ale nie jest. Jest dobre i tylko tyle. Namiętności, które - podobno - władały małżonkami, były dość słabo odczuwalne dla czytelnika. Za to klimat był świetnie oddany - pełen światła początek XX wieku, Europa tętniąca życiem, ciągłe wyjścia na miasto, rejsy i krótkotrwałe miłostki. Pani Wharton umiejętnie też pokazała zmiany zachodzące w obyczajowości, jak rozwodnicy krótko po zerwaniu łączącej ich więzi zasiadają razem do wspólnej kolacji w restauracji.

Lśnienie księżyca jest przyjemną książką z przewidywalnym, szczęśliwym zakończeniem. Napisane dość zgrabnie, umożliwia szybkie pochłonięcie treści. Jednak brakuje mu tego czegoś, co objawiałoby się szybszym biciem serca u czytelnika, wzbudzeniem w nim ekscytacji czy złości podczas dzielącej bohaterów rozłąki. Dla mnie to spory minus, dlatego w mojej ocenie książka jest tylko dobra, poprawnie skonstruowana.

"(...) ZNÓW PRZESZŁY PRZEZ NICH TAK CIEPŁE I PEŁNE PRĄDY JAK WTEDY W COMO, GDY ŚWIECIŁ ICH KSIĘŻYC."

Małżeństwo
Czy, aby je zawrzeć faktycznie wystarczy kierować się tylko i wyłącznie silnym uczuciem?
Co z pracą, mieszkaniem?
Czy można żyć bez własnych pieniędzy?
Susy i Nick zawierają układ.
Przez rok będą cieszyć się szczęściem małżeńskiego pożycia, podróżując od domu...

więcej Pokaż mimo to

avatar
360
259

Na półkach: , , , ,

Początek XX wieku. Nick Lansing i Susy Branch uwielbiają życie w przepychu i korzystanie z przywilejów bogaczy. Problem w tym, że bogaci nie są. Oboje hojnie korzystają z fanaberii arystokratów, dla których rozdawanie pieniędzy jest niczym oddychanie. Spędzają całe dnie na zabawach, podróżach do rezydencji położonych w Wenecji, czy innych luksusowych lokalizacjach. Susy chętnie przyjmuje podarki w postaci wyszukanych sukien, czy przepięknej biżuterii. Niestety proza życia wkrótce daje o sobie znać. Stojący przed widmem wyjścia spod łask, obmyślają doskonały plan. Postanawiają się pobrać, by przez rok móc jeszcze bardziej korzystać z rozrzutności przedstawicieli elit. Dzięki temu pomieszkują w luksusowych willach, bywają w modnych lokalach i przyjmują więcej podarków. Gdy któremuś natrafi się okazja na odpowiedni (czytaj: bogaty) związek małżeński, to wtedy się rozwiodą. Plan wydaje się idealny, dopóki Susy i Nick nie zakochują się w sobie. Czy postanowią wyrwać się spod wpływów mamony i spróbują żyć razem? A może zepsuci luksusowym życiem ponad stan rozstaną się na zawsze?
Autorka proponuje czytelnikowi podróż w zakątki Europy. Wraz z bohaterami odwiedzamy najpiękniejsze lokalizacje i towarzyszymy Nickowi i Susy w licznych eskapadach. Bohaterowie niczym hieny, czy pasożyty jawnie żerują na rozrzutności arystokratów, którzy prowadzą jałową egzystencję i cenią sobie jedynie hulaszcze życie.
W tej powieści nic nie jest takie, jakim się z pozoru wydaje. Począwszy od głównych bohaterów, którzy co prawda korzystają z licznych przywilejów, ale gardzą stylem życia bogaczy. Ludzie mający wszystko podane na złotej tacy i mogący pozwolić sobie na realizację nawet najbardziej wyszukanych zachcianek okazują się osobami przeżywającymi osobiste tragedie. Pod maską ekscentryków kryją się żony zdradzające mężów oraz mężowie przeżywający oziębłość żon. Świadkiem jednej z takich sytuacji jest Susy, która aby móc mieszkać w weneckiej posiadłości zgada się wysyłać do męża przyjaciółki listy pełne miłości, choć ta przebywa wówczas z kochankiem. W dodatku dziewczyna musi jeszcze sprawować opiekę nad rezolutną córką kobiety.
,,Przetrwa to wszystko, bez czego wydaje nam się, że jesteśmy w stanie się obejść: zwyczaje… To zwyczaje są trwalsze od piramid. Wygody, luksusy, poczucie swobody… A przede wszystkim moc, alby przeciwstawić się nudzie, monotonii, ograniczeniom i szpetocie. Jeszcze jako dziecko instynktownie tę moc wybrałaś sobie jako cel istnienia.”
Wharton rozbiera na czynniki pierwsze życie przedstawicieli elit i ich lekki obyczaje, którym hołdują. Określający się mianem wyzwolonych i światowych bogacze okazują się nieszczęśliwi, bo za pieniądze nie można kupić prawdziwej miłości, w tym uczucia dziecka do matki. Mimo bogactw, drogocennych klejnotów, luksusowych wakacji i rejsów dookoła świata, arystokraci okazują się ludźmi, którzy nie wiedzą jak ze sobą rozmawiać. Po proszonych kolacjach i wypadach do ekskluzywnych lokali powracają do swych domów i nie wiedzą, co robić. Oprócz tematyki związanej z rozrywkowym życiem nie mają innych tematów do rozmowy, nie są skłonni do głębszych refleksji. Nie mogąc zyskać szczęścia w życiu osobistym wikłają się w liczne romanse i namiętnie trwonią majątki. Każdy z nich żyje lepiej, szybciej, efektowniej, stale prześcigając się w pomysłach na wydawanie pieniędzy. I dopiero kiedy jest już za późno dostrzegają, że małżeństwo się rozpada, a dzieci okazują większą czułość opiekunkom niż rodzicom.
Autorka zwraca uwagę na prostą prawdę, którą każdy zna, ale niewielu stosuje: pieniądze szczęścia nie dają. Bohaterowie jej powieści okazują się doskonale odzwierciedlać tę maksymę. Również Nick i Susy muszą wiele przeżyć i pokonać swoje słabości, by dojrzeć tę prostą prawdę.
Lśnienie księżyca to bardzo wartościowa i skłaniająca do refleksji powieść. Najważniejsze lekcje życia autorka umieściła między wierszami, dlatego lektura tej książki wymaga ogromnego skupienia. Wharton bezbłędnie ukazała przywary arystokracji- jej płytkość i zgnuśnienie. Jawnie wyśmiała również lekkość obyczajów oraz życie zgodnie z panującymi modami. Wskazała brak sensu w zawieraniu małżeństw z rozsądku, które oprócz korzyści majątkowych przynoszą gorycz i stają się przyczyną licznych romansów. Widoczna jest tęsknota autorki za romantyzmem oraz prawdziwą miłością, która powinna trwać wiecznie.

Początek XX wieku. Nick Lansing i Susy Branch uwielbiają życie w przepychu i korzystanie z przywilejów bogaczy. Problem w tym, że bogaci nie są. Oboje hojnie korzystają z fanaberii arystokratów, dla których rozdawanie pieniędzy jest niczym oddychanie. Spędzają całe dnie na zabawach, podróżach do rezydencji położonych w Wenecji, czy innych luksusowych lokalizacjach. Susy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
212
124

Na półkach: ,

To, co już zauważyłem w przypadku powieści "Jak każe obyczaj", widocznej jest też w przypadku tej książki. Edith Wharton bowiem świetnie portretuje swoich bohaterów. "Lśnienie księżyca" w największej mierze skupia się na wspomnianym już przeze mnie małżeństwie Nicka i Susy. Szybko polubiłem ich oboje, chociaż gdybym miał wybierać, to Susy zaskarbiła sobie więcej mojej sympatii. Wszystko to za sprawą przemiany, jaką przechodzi na kartach powieści. Początkowo spodziewałem się, że będzie to kolejna wyrachowana kobieta, dbająca jedynie o własne potrzeby i za wszelką cenę dążąca do przyświecających jej celów. Owszem i takie cechy poniekąd dało się w Susy zobaczyć, ale zdecydowanie nie była kolejną Undine Spragg (główna bohaterka "Jak każe obyczaj"). Nick chociaż również był bardzo ciekawą postacią, to w porównaniu do swojej żony jego przemiana była o wiele mniejsza o ile w ogóle można tu o niej mówić. Oczywiście poza państwem Lansing w lekturze znalazło się też miejsce na kilka postaci drugoplanowych, swoją obecnością miło dopełniających całość.

Pełna recenzja dostępna tu: https://nieortodoksyjny.blogspot.com/2017/10/lsnienie-ksiezyca-edith-wharton.html

To, co już zauważyłem w przypadku powieści "Jak każe obyczaj", widocznej jest też w przypadku tej książki. Edith Wharton bowiem świetnie portretuje swoich bohaterów. "Lśnienie księżyca" w największej mierze skupia się na wspomnianym już przeze mnie małżeństwie Nicka i Susy. Szybko polubiłem ich oboje, chociaż gdybym miał wybierać, to Susy zaskarbiła sobie więcej mojej...

więcej Pokaż mimo to

avatar
102
4

Na półkach:

Romansów nie znoszę, psychologię uwielbiam. Edith Wharton połączyła te dwie rzeczy w jedną spójną, piękną, ciekawą całość. Polecam wszystkim miłośnikom sztuki.

Romansów nie znoszę, psychologię uwielbiam. Edith Wharton połączyła te dwie rzeczy w jedną spójną, piękną, ciekawą całość. Polecam wszystkim miłośnikom sztuki.

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Edith Wharton Lśnienie księżyca Zobacz więcej
Edith Wharton Lśnienie księżyca Zobacz więcej
Edith Wharton Lśnienie księżyca Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd