Anihilacja Tom 1

Okładka książki Anihilacja Tom 1
Dan AbnettKeith Giffen Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Anihilacja (tom 1) Seria: Klasyka Marvela komiksy
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
komiksy
Cykl:
Anihilacja (tom 1)
Seria:
Klasyka Marvela
Tytuł oryginału:
Annihilation
Wydawnictwo:
Egmont Polska
Data wydania:
2017-01-25
Data 1. wyd. pol.:
2017-01-25
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328118539
Tagi:
Marvel Comics
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Żniwiarz dusz Dan Abnett, Mike Lee
Ocena 6,3
Żniwiarz dusz Dan Abnett, Mike Le...
Okładka książki Domena królów Dan Abnett, Andy Lanning, praca zbiorowa
Ocena 6,2
Domena królów Dan Abnett, Andy La...

Podobne książki

Okładka książki Anihilacja Tom 2 Simon Furman, Keith Giffen
Ocena 6,8
Anihilacja Tom 2 Simon Furman, Keith...
Okładka książki Anihilacja Tom 3 Christos Gage, Keith Giffen, Stuart Moore
Ocena 6,9
Anihilacja Tom 3 Christos Gage, Keit...
Okładka książki X-Men - Mordercza geneza Ed Brubaker, Trevor Hairsine
Ocena 7,0
X-Men - Morder... Ed Brubaker, Trevor...
Okładka książki Deadpool Classic, tom 1 Rob Liefeld, Fabian Nicieza
Ocena 6,3
Deadpool Class... Rob Liefeld, Fabian...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,8 / 10
54 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1016
74

Na półkach: , ,

Naprawdę mile się zaskoczyłem tym komiksem. Na samym początku nie mogłem zrozumieć jak ktoś to w ogóle mógł wydać. Początkowe zeszyty o Draxie są tak niemiłosiernie brzydkie. Koszmarnie narysowane z jeszcze gorszym kolorem nakładanym komputerowo. Sama fabuła, też nie specjalnie była wciągająca. Ot jakiś statek będący kosmicznym więzieniem rozwalił się gdzieś na Alasce. Dzięki czemu w dość przydługawy sposób poznali się główni bohaterowie. Jednak potem pojawia się Prolog Anihilacji, cała historia przenosi się do kosmosu i wszystko nagle staje się lepsze. Nie zrozumcie mnie źle. To nie jest nic wybitnego. To jest po prostu całkiem przyjemna rozrywka z dużą ilością eksplozji i kosmosu. Więc ja jestem bardzo zadowolony.

Naprawdę mile się zaskoczyłem tym komiksem. Na samym początku nie mogłem zrozumieć jak ktoś to w ogóle mógł wydać. Początkowe zeszyty o Draxie są tak niemiłosiernie brzydkie. Koszmarnie narysowane z jeszcze gorszym kolorem nakładanym komputerowo. Sama fabuła, też nie specjalnie była wciągająca. Ot jakiś statek będący kosmicznym więzieniem rozwalił się gdzieś na Alasce....

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
465
389

Na półkach: ,

https://www.facebook.com/KsiazkiIlubCzasopisma

W komiksach nasz świat cały czas stoi na krawędzi. Niebezpieczeństwo jego całkowitego zniszczenia cyklicznie powraca w kolejnych odsłonach przygód supertrykociarzy. Jak nie Galactus chce pożreć ziemię to znowu Thanos postanawia pozbyć się połowy jej populacji. Podobnie jest w komiksie "Anihilacja", którego pierwszy tom dopiero co umęczyłem.

Nadciąga Fala Anihilacji, wielka, kosmiczna armada niosąca zagładę kolejnym światom. Na jej czele stoi Annihilus - okrutny antagonista żądny nieograniczonej potęgi. Jednym z światów dotkniętych Falą Anihilacji jest Xandar, zostaje on zniszczony wraz z niemalże całym składem Korpusu Nova, który przygotowywał się do zatrzymania owadopodobnych najeźdźców ze Strefy Negatywnej. Ocalały z masakry Richard Rider, jedyny powiernik mocy Nova i xandariańskiego Wszechumysłu, staje do walki, nie jest jednak sam. W tym całym zamieszaniu odnajduje się przybyły z Ziemi Drax Niszczyciel wraz z nastoletnią towarzyszką, dowcipną i złośliwą Cammi. O tym jednak jak doszło do spotkania tych postaci, a także odzianego w pelerynę herosa Quasara, obrońcy wszechświata, musie już dowiedzieć się z lektury sami.

We wstępie zaznaczyłem, że album zawierający zeszyty "Drax Niszczyciel" (1-4), "Anihilacja: Prolog" oraz "Anihilacja: Nova" (1-4) umęczyłem i lektura trwała dość długo, często komiks odkładałem na półkę na kilka dni, to niestety przykra prawda. [...] Po pierwszym gorączkowym zainteresowaniu, przyszło rozczarowanie faktem, iż w zasadzie nie rusza mnie to co czytam. Warstwa wizualna jest świetna, bardzo chętnie studiowałem kolejne plansze komiksu, ale już niespecjalnie chciało mi się zaglądać do dymków. Przez 2/3 czasu spędzonego na czytaniu "Anihilacji" nie czułem wagi opowieści, tego niebezpieczeństwa i nadchodzącej grozy. A przecież stawka przedstawiona przez scenarzystów jest niebagatelna - to kolejny wielki event burzący porządek świat. W albumie znajdziemy oczywiście wiele ciekawych fabularnych rozwiązań, dowcipnych wymian zdań, nie zabrakło twórcom kreatywności, ale jak dla mnie pozbawione jest to wszystko charyzmy, jakoś bez polotu wyszło. Liczę, że kolejne albumy, czekające na swoją kolej na półce, będą bardziej dynamiczne i zaskakujące.

https://ksiazkiilubczasopisma.blogspot.com/2019/03/fala-zniszczenia-anihilacja-tom-1.html

https://www.facebook.com/KsiazkiIlubCzasopisma

W komiksach nasz świat cały czas stoi na krawędzi. Niebezpieczeństwo jego całkowitego zniszczenia cyklicznie powraca w kolejnych odsłonach przygód supertrykociarzy. Jak nie Galactus chce pożreć ziemię to znowu Thanos postanawia pozbyć się połowy jej populacji. Podobnie jest w komiksie "Anihilacja", którego pierwszy tom dopiero...

więcej Pokaż mimo to

90
avatar
346
344

Na półkach:

Anihilacja #1 to album wymagający cierpliwości, wprowadzenie do całej historii, jakie zaserwowali Keith Giffen, Dan Abnett oraz Andy Lanning na przestrzeni kilku zeszytów jest dość długie i momentami nużące. Czytelnik ma do przyswojenia wiele mniejszych wątków, w tym szybkie zapoznanie z głównymi bohaterami. Co ciekawe mimo tego nie można powiedzieć, że całość nie jest przejrzysta czy chaotyczna, wręcz przeciwnie scenarzyści dość dobrze trzymają się głównej osi fabularnej i powoli wprowadzają w początki cyklu. Dodatkowo w zrozumieniu poszczególnych organizacji, frakcji itp. pomocne są plansze w formie kartoteki Bazy Danych należących do Wszechumysłu Xandariańskiego, czyli kilkustronicowe wstawki przedstawiające opisy bohaterów: pochodzenie, stopie zagrożenia itp.

Reszta recenzji na Nie znam się, to się wypowiem:
http://wypowiemsie.pl/anihilacja-1-recenzja/

Anihilacja #1 to album wymagający cierpliwości, wprowadzenie do całej historii, jakie zaserwowali Keith Giffen, Dan Abnett oraz Andy Lanning na przestrzeni kilku zeszytów jest dość długie i momentami nużące. Czytelnik ma do przyswojenia wiele mniejszych wątków, w tym szybkie zapoznanie z głównymi bohaterami. Co ciekawe mimo tego nie można powiedzieć, że całość nie jest...

więcej Pokaż mimo to

5
Reklama
avatar
1712
486

Na półkach: , , ,

Anihilacja to zakrojony na szeroką skalę crossover, jaki w latach 2006-2007 przetoczył się przez kosmiczne (czytaj: pozaziemskie) uniwersum wykreowane przez Marvel Comics. Wielopoziomowy event rozgrywa się w tym samym czasie, gdy na Ziemi odczuwalne są skutki słynnego zaklęcia: „Nigdy więcej mutantów!”, rzuconego w serii Ród M przez Scarlet Witch. Kosmicznym oprawcą jest Annihillus ze Strefy Negatywnej. Owadopodobny stwór wraz ze swoją wierną armadą, zwaną ‘Falą Anihilacji’, ma w planach podbić wszystkie cywilizacje.

Dzięki oficynie Egmont Polska na rodzimym rynku komiksowym pojawił się w styczniu pierwszy tom tej serii. Całość planowana jest przez edytora na łącznie trzy odsłony. Bieżąca zawiera następujące miniserie: Drax Niszczyciel, Anihilacja: Prolog oraz Anihilacja: Nova. W pierwszej poznajemy zielonego Draxa Niszczyciela. Tak, tego samego, który występuję w filmie i komiksie Strażnicy Galaktyki. Bohater trafia na Ziemię, gdy w miejscowości Coot’s Bluff na Alasce rozbija się więzienny transportowiec, który przewoził galaktycznych przestępców. Katastrofę przeżyło jeszcze czterech innych osobników. Ekipa szybko się zorganizowała i zaczęła terroryzować pobliskie miasteczko, zmuszając ludzi do niewolniczej pracy. Do walki z nimi stają Drax oraz nastoletnia Cammi....

(...) Głównym pomysłodawcą eventu jest Keith Giffen, który odpowiada za dwie pierwsze fabuły pomieszczone w omawianym tomie. Trzeba oddać sprawiedliwość scenarzyście – nie brakuje mu ani fantazji, ani wizji. Wykreowane przez niego wydarzenie ma iście epicki charakter. Nie zważając na kultowe postaci Marvela, buduje spójną rzeczywistość z mniej znanych superbohaterów (tj. zapomnianych ‘odrzutów’), którzy dopiero po zakończeniu Anihilacji przebijają się do ‘pierwszej ligi’: Drax, Star-Lord czy Nova. Osobiście najbardziej spodobała mi się nastoletnia Cammi, która nie zważając na nic, zawsze mówi, to co myśli. Wynika z tego wiele zabawnych sytuacji, a ironiczne i gorzkie słowa dziewczyny stanowią przeciwwagę dla niepozbawionych patosu wypowiedzi innych bohaterów.

(...) Nie jestem jakimś wielkim wielbicielem superhero ze stajni Domu Pomysłów, jednak doceniam widowiskowość, ogólny zamysł i wykonanie Giffena. Na szczęście Anihilacja nie wygląda na typową nawalankę w stylu: wszyscy ze wszystkim i przeciwko wszystkim. Z pewnością ‘in plus’ zaliczyć należy zaangażowanie w opowieści bohaterów mniej znanych i umieszczenie zdarzeń z dala od Ziemi. Postaci Draxa i Cammi, którzy służą czytelnikowi za przewodników po świecie przedstawionym, są wiarygodnie i ciekawie skonstruowane; interesująca jest już niejednoznaczna relacja łącząca wspomnianą parę bohaterów...

- - -
cały tekst można przeczytać tu:
https://dybuk.wordpress.com/2017/07/06/anihilacja-tom-1/

Anihilacja to zakrojony na szeroką skalę crossover, jaki w latach 2006-2007 przetoczył się przez kosmiczne (czytaj: pozaziemskie) uniwersum wykreowane przez Marvel Comics. Wielopoziomowy event rozgrywa się w tym samym czasie, gdy na Ziemi odczuwalne są skutki słynnego zaklęcia: „Nigdy więcej mutantów!”, rzuconego w serii Ród M przez Scarlet Witch. Kosmicznym oprawcą jest...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
306
304

Na półkach:

Ta i więcej recenzji na geeklife.pl
Zapraszam :)

Ten opasły tom można podzielić na trzy części. Wszystkie z nich stanowią wprowadzenie do głównej osi fabularnej Anihilacji, ale nie można narzekać na nudę. Dzięki nakreślonym od podstaw, bądź odświeżonym charakterystykom postaci i szczegółowym opisom ras, miejsc i wydarzeń wejście w marvelowski kosmos jest nad wyraz lekkie i przyjemne. Trzeba bowiem pamiętać, że komiksowy wszechświat jest gigantyczny. Ilość ważnych planet w różnych Galaktykach przytłacza, a do tego dochodzą jeszcze konflikty pomiędzy poszczególnymi rasami i niesamowite artefakty. Anihilacja stopniowo poszerza naszą wiedzę, a przy tym powstrzymuje się od zalewania głowy nieważnymi bzdurami.

Pierwszą częścią jest, składająca się z czterech zeszytów seria Drax Niszczyciel. Statek więzienny przewożący Draxa rozbija się na Alasce. Oprócz milczącego giganta na pokładzie znajdowali się brutalni Bracia Krwi, szalony Lunatik i groźny Paibok. Rozbitkowie szybko podporządkowali sobie okolicznych mieszkańców i rozpoczęli naprawę statku. Drax poznając miejscową awanturniczą nastolatkę Cammi wpada w konflikt z pozostałymi więźniami, co kończy się krwawą jatką.

Część rozgrywająca się na Ziemi jest bardzo dobra. Postać Draxa za sprawą Keitha Giffena zmieniła się nie do poznania. Przygłupi dotychczas wojownik za sprawą wydarzeń staje się inteligentną maszyną do zabijania. Dzięki Cammi, przypominającej mu o straconej córce, Drax znajduje swój cel i bezwzględnie go realizuje. Podobnie świetnie wypadają pozostali kosmici. Bracia Krwi to raczej durne osiłki i mięso armatnie, a kontrastuje z nimi inteligentny i rozsądny Paibok. Jest jeszcze Lunatik, przerażający gość nie mający żadnych hamulców. Tacy przeciwnicy to solidne wyzwanie dla Draxa i kilka naprawdę fajnych scen.

Druga część komiksu to Anihilacja: Prolog. Jak sama nazwa wskazuje mamy tutaj bezpośrednie zawiązanie akcji Anihilacji. Poznajemy Annihilusa, owadopodobny byt, któremu udało się przedostać ze Strefy Negatywnej do świata właściwego. Annihilus posiada miliardową armię kosmicznych owadów, które niczym szarańcza niszczą wszystko, co napotkają na swojej drodze. W tej części jesteśmy świadkami wielkiego pogromu sił wielu kosmicznych ras. Technologie Korpusu Nova, Kree, czy Skrulli nie robią na nich żadnego wrażenia, bo na miejscu zabitego tysiąca robali pojawia się kilka tysięcy zastępców. Bardzo widowiskowy fragment.

Trzecia część pierwszego tomu została zatytułowana Nova. Opowiada genezę postaci o takim przydomku, a dokładniej Richarda Ridera, Ziemianina, który jako jedyny przeżył atak fali anihilacji na gromadę Xandara. Rider zgadza się zespolić ze świadomością Xandarskiego Wszechkomputera (rodzaj sztucznej inteligencji) co ratuje wiedzę o całej planecie, a przy okazji daje mu nadzwyczajne umiejętności. Mimo, że cały pierwszy tom Anihilacji stoi na wysokim poziomie, to Nova okazuje się najlepszym kąskiem wydania. Cztery zeszyty zawierają wszystko, co najlepsze w marvelowskim uniwersum. Świetną postać, wielką przygodę i nienachalny humor. Fantastyczna sprawa.

Jedno słowo podsumowujące pierwszy tom Anihilacji to REWELACJA! Początek wielkiej kosmicznej sagi serwuje olbrzymie emocje, przedstawia kapitalnych bohaterów i porywającą akcję. Do ideału zabrakło bardzo niewiele, a przyczynił się do tego Scott Kollins, który stworzył rysunki do Prologu. W porównaniu do bogatych w kolory i fajerwerki Draxa i Novy Prolog ma bardzo słabą kreskę, rozmazane kolory i mdłe tła. Mimo tej małej wpadki dostaliśmy komiks, który warto mieć niezależnie czy jesteście fanami Marvela czy DC. Jestem zachwycony!

Ta i więcej recenzji na geeklife.pl
Zapraszam :)

Ten opasły tom można podzielić na trzy części. Wszystkie z nich stanowią wprowadzenie do głównej osi fabularnej Anihilacji, ale nie można narzekać na nudę. Dzięki nakreślonym od podstaw, bądź odświeżonym charakterystykom postaci i szczegółowym opisom ras, miejsc i wydarzeń wejście w marvelowski kosmos jest nad wyraz lekkie i...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
1076
245

Na półkach: , ,

Jak na tak huczne zapowiedzi, komiks rozczarowuje.

Pierwszy tom składa się z trzech części. Początkowa skupia się na Draksie Niszczycielu i już wtedy można zorientować się, że nie jest to pozycja wysokich lotów. Chociaż historia wywołuje zainteresowanie, natomiast Drax z pewną zarozumiałą dziewczynką tworzy sympatyczny i zabawny duet, to akcja została nieco rozwleczona. W sumie to ten zarzut można dopisać pod całością - mordobicie i gadki należałoby ograniczyć. Niemniej ten wstęp jeszcze jest udany, także z powodu zielonej Alaski jako miejsca akcji.

Następnie mamy "Prolog", w którym wszystko dzieje się szybko, chaotycznie, bez składu i bez napięcia. Taki koszmarek, który co prawda nie czyta się zbyt tragicznie, ale... Gdzie tu fabuła? Ilustratorzy także się nie popisali, ponieważ rysunki są brzydkie i przypominają kreskówki dla dzieci. Chyba miał być efekt "wow", jednak wyszła nijaka rozpierducha.

Na końcu zamieszczono "Novę", poświęconą Richardowi Riderowi. Ma on nauczyć się kontroli nad mocą (ta nauka mnie nie przekonuje). Dramatyczność szwankuje, bo bardzo luźny humor skutecznie z nią walczy. Na finałowych stronach znów znalazło się za dużo sieczki, a rozmowy o mocy ciągną się stanowczo za długo. Plus taki, że ilustracje wróciły do normalnego poziomu.

Główny przeciwnik wrażenia nie robi (ot, potężny agresor, który stanowi poważne zagrożenie), a komiks nie wydaje się zbyt przemyślany, chociaż trafiają się sygnalizacje nowych wątków i postaci planowane na kolejną odsłonę. Podobają mi się strony z bazy danych Korpusu Nova, które dostarczają trochę informacji. Kosmiczną skalę wydarzeń udaje się oddać, ale skoro nie ma w wydarzeniach napięcia ani niczego naprawdę zajmującego, to i na niej się to odbija.

Niedoskonałości jest za dużo, żeby zachwalać i polecać "Anihilację". To nie jest zły tytuł, ale oczekiwania były większe. Wyszła lekka, przyzwoita rozrywka z mało popularnymi bohaterami w kosmosie, a nie dzieło do zapamiętania. Tak po prawdzie z niedawno wydanych komiksów wolę "Bitwę Atomu", która też nie wychodzi poza zwykłą rozrywkę, lecz czyta się ją z zaintrygowaniem.

Jak na tak huczne zapowiedzi, komiks rozczarowuje.

Pierwszy tom składa się z trzech części. Początkowa skupia się na Draksie Niszczycielu i już wtedy można zorientować się, że nie jest to pozycja wysokich lotów. Chociaż historia wywołuje zainteresowanie, natomiast Drax z pewną zarozumiałą dziewczynką tworzy sympatyczny i zabawny duet, to akcja została nieco rozwleczona. W...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
373
179

Na półkach: ,

Duże rozczarowanie.
Od kilku lat słyszałem bardzo wiele pozytywnych opinii na temat tego kosmicznego eventu. Czasami wręcz euforyczne komentarze sprawiały, że ostrzyłem sobie zęby na polskie wydanie tej pozycji.
Niestety, pierwszy tom to słaby komiks.
Początkowe cztery zeszyty skupiają się na postaci znanego z GotG Draxa Niszczyciela. Zabójca jest wraz ze współwięźniami transportowany do zakładu karnego a ich transport nieszczęśliwie ulega wypadkowi i ląduje na... Ziemii (oczywiście, nie mógł nigdzie indziej). Kosmiczni kryminaliści, którym udało się przeżyć, panoszą się po Alasce, a główny bohater trafia pod skrzydła dziewczynki o imieniu Cammi, która już nie opuści nas na krok. Mimo sporego uroku oraz fajnej podbudowy postaci nie bardzo rozumiem powód mieszania młodej przedstawicielki naszej rasy w kosmiczny konflikt, ale włodarze Marvela bez takich dodatków nie mogą funkcjonować. Całość narysowana jest przez Mitcha Breitweisera, którego rysunki są bardzo wygładzone ale nie można odmówić im jakości.
Kolejna część albumu to "Anihilacja: Prolog", gdzie trafiamy w sam środek ataku tytułowej rasy na Xandar. Wstęp w odległe części wszechświata miał być kołem zamachowym serii, jednak został położony przez autora rysunków Scotta Kolinsa. Dawno nie widziałem tak beznadziejnie narysowanego zeszytu. Brak w tym wszystkiego, zaczynając od detali po tła, które powinny być mocną stroną kosmicznych zmagań wielkich flot wojennych. Mam nadzieję, że w kolejnych albumach nie zobaczymy wątpliwych dzieł tego artysty.
Kolejne zeszyty pokazują nam ostatniego żyjącego członka korpusu Nova, Richarda Ridera, który musi odnaleźć się w nowej, nietypowej sytuacji. Oczywiście, spotyka on wymienionych wyżej bohaterów i całość powoli zaczyna się zawiązywać.
W całym albumie podoba mi się próba pokazania kosmicznej wojny z różnych perspektyw i chętnie zapoznam się z innymi częściami uniwersum Marvela. Bardzo fajnym dodatkiem są strony z bazy danych Wszech-Umysłu, które przedstawiają nam bohaterów konfliktu.
Jednak zapowiedzi oraz nastawianie na świetną kosmiczną przygodę spowodowały, że moje oczekiwania były naprawdę wysokie, a ten komiks plasuje się nieco poniżej przeciętnej.

Duże rozczarowanie.
Od kilku lat słyszałem bardzo wiele pozytywnych opinii na temat tego kosmicznego eventu. Czasami wręcz euforyczne komentarze sprawiały, że ostrzyłem sobie zęby na polskie wydanie tej pozycji.
Niestety, pierwszy tom to słaby komiks.
Początkowe cztery zeszyty skupiają się na postaci znanego z GotG Draxa Niszczyciela. Zabójca jest wraz ze współwięźniami...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
1126
249

Na półkach: , , , ,

Bardzo nierówny komiks. Zachwalany i wynoszony pod niebiosa przez spore grono polskich recenzentów pierwszy tom "Anihilacji" okazał się bardzo dziwną mieszanką.

Z jednej strony otrzymujemy wciągającą historię o komsmitach terroryzujących małą miejscowość na Alasce ("Drax Niszczyciel") okraszoną bardzo współczesnymi pracami utrzymanymi w realistycznej konwencji, aby zaraz zniechęcono nas do lektury bardzo nudną, przegadaną i przewidywalną opowieścią o zagładzie Korpusu Nova ("Anihilacja: Prolog). Dodatkowo, na korzyść tej drugiej historii zupełnie nie przemawiają bardzo proste i kreskówkowe ilustracje. Niby dramat, zniszczona zostaje cała planeta, giną ludzie, ale ma się wrażenie, że ogląda się serial animowany dla dzieciaków. I jeszcze te teksty w stylu "jeśli uda ci się ten numer będę spółkować z tobą do końca życia" rodem z tanich pulpowych historyjek, żałość. Niesmak po tragicznej drugiej części delikatnie łagodzi "Anihilacja: Nova", w której scenarzyści starali się skupić na bardzo ludzkich problemach Richarda Rider (Nova), który otrzymał bardzo potężną moc, jednak nie jest zadowolony z tego faktu. Graficznie jest równie dobrze jak w przypadku części o Draksie, jednak już bez bardzo widocznego wykorzystywania grafiki komputerowej.

Spodobała mi się postać Cammie, dziesięcioletniej pyskatej i bardzo cynicznej dziewczynki, która miała na tyle jaj, aby pertraktować ze złymi kosmitami z odległej galaktyki.

Mam nadzieję, że następny tom będzie jednak prezentował sobą coś więcej. Na chwilę obecną mam bardzo mieszane uczucia.

Bardzo nierówny komiks. Zachwalany i wynoszony pod niebiosa przez spore grono polskich recenzentów pierwszy tom "Anihilacji" okazał się bardzo dziwną mieszanką.

Z jednej strony otrzymujemy wciągającą historię o komsmitach terroryzujących małą miejscowość na Alasce ("Drax Niszczyciel") okraszoną bardzo współczesnymi pracami utrzymanymi w realistycznej konwencji, aby zaraz...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
7406
5876

Na półkach: , , , ,

MARVEL NA SKRAJU ANIHILACJI

To będzie jeden z największych, jeśli nie największy event komiksowy tego roku. Może to śmiałe słowa zważywszy na fakt, że mamy dopiero końcówkę stycznia, nie mniej trzy tomowa „Anihilacja” zdecydowanie należy do najlepszych tego typu opowieści. Czy zyskała szczególną popularność? Nie słyszy się o niej zbyt wiele, ale jednocześnie to ona zapoczątkowała nowy etap w historii Marvela, nie angażując w swoje wydarzenia najważniejszych herosów wydawnictwa i otwierając przy tym drogę wielu małym bohaterom.

Wszystko rozpoczyna się jednak dość nietypowo, sceną jakby żywcem wyjętą z filmu „Obcy: Ósmy pasażer Nostromo”. Przez nasz układ słoneczny przelatuje transportowiec więzienny i jak się można z łatwością domyślić, rozbija się na naszej planecie. Jednakże jego pasażerowie nie są z tego powodu zachwyceni. Chociaż są mordercami i władają supermocami, Ziemia ma status wylęgarni mutantów i dziwadeł, lepiej więc nie natknąć się na tutejszych bohaterów. Ci, którym udaje się przeżyć katastrofę, postanawiają wykorzystać mieszkańców okolicznego miasta do zatarcia śladów zdarzenia i pomocy w powrocie. Jako pierwszą spotykają jednak buntowniczą dziewczynkę, która nie zaważa na niebezpieczeństwa. To właśnie ją, córkę alkoholiczki, dziecko nieprzystosowane i dziwne Drax Niszczyciel pomyli z zabitą przez Thanosa Heather. Oboje połączy specyficzna więź, szczególnie że współwięźniowie Draxa dalecy są od bycia jego przyjaciółmi, a mała Cammie wmiesza się w aferę przekraczającą jej pojmowanie…
Wkrótce po tych wydarzeniach dochodzi do prawdziwej apokalipsy. Na krawędzi wszechświata nieznana siła przedziera się przez krawędź, siejąc śmierć i zniszczenie. Nikt nie wie czym jest ani co stanowi jej cel. Korpus Nova przygotowuje się do obrony, ale nawet ich czeka zagłada. Z życiem uchodzi tylko pochodzący z Ziemi Richard Rider, który stając się powiernikiem xandariańskiego Wszechumysłu musi stanąć do walki z niszczącą wszystko falą anihilacji…

Ależ to jest dobre – te cztery słowa co chwilę pojawiały się w mojej głowie w trakcie lektury. Bo „Anihilacja” to nie typowy marvelowski event - nie spotyka się tu cała plejada gwiazd tego wydawnictwa, nie podważone zostają fundamenty postaci i świata - a komiks przełamujący reguły podobnych crossoverów, jednocześnie dość ściśle się ich trzymając. Grupa scenarzystów złożona z Keitha Giffena (twórcę znanego głównie z najlepszych opowieści o Lobo), Dana Abnetta („Imperatyw Thanosa”) i Andy’ego Lanninga („The Punisher: Year One”) podobnie jak grupa więźniów z początku albumu stara się trzymać jak najdalej od popularnych superherosów. Skupienie się najpierw na postaci sarkastycznej Cammi (jak tu nie polubić dziewczynki, która za bandą morderczych kosmitów krzyczy z wyrzutem: „Dzieciak w filmie dostał latający rower!”) a potem Richarda (niedoświadczonego, acz nadrabiającego talentem kosmicznego żołnierza) było strzałem w dziesiątkę. Nieważne czy scenerią jest mała mieścina na odludziu czy też port kosmiczny, zwyczajność tych bohaterów, taka swojskość wyczuwalna pomimo ich niezwykłości, dodają całości realizmu i emocji. Kiedy zaś na scenie pojawiają się Silver Surfer i Thanos są to jedynie krótkie występy. Wprawdzie postacie te w przyszłych tomach odegrają większe role, a do ich grona dołączy jeszcze Galactus, nie mniej nadal pozostaje to dalekie od marvelowskiego schematu i niesie dużo odświeżenia.

O czym warto jeszcze wspomnieć, to humor przesycający głownie pierwszą część albumu. Keith Giffen od zawsze tworzył zabawne, cięte opowieści, więc nawet kiedy jest krwawo i poważnie, potrafi wpleść w akcję jakiś dowcip. A co więcej takie wtrącenia wcale nie wydają się być nie na miejscu, doskonale pasując do całej reszty. Poza tym, kiedy tego trzeba, Giffen potrafi wzruszyć i poruszyć, powstrzymując się od charakterystycznego dla niego sarkazmu.

Graficznie pierwszy tom „Anihilacji” jest bardzo różnorodny. Zaczynając do realistycznie narysowanej przez Mitcha Breitweisera („Ultimate Fantastic Four”) czteroczęściowej opowieści o Draxie i Cammi, przez proste, przypominające prace z lat 90. XX wieku ilustracje „Prologu” w wykonaniu Scotta Kolinsa („The Flash”) i Ariela Olivettiego („Lobo/The Demon: Soul Brothers”), po „Novę” Keva Walkera („Marvel Zombies 3&4”) utrzymaną w stylu komiksu „Star Wars: Karmazynowe Imperium”. Wszystko to sprawia, że event, choć publikowany w latach 2005-2007, wydaje się jakby żywcem wyjęty z ostatniej dekady minionego stulecia. A to jeden z jego największych plusów, przynajmniej jeśli chodzi o grafikę. W tamtej epoce bowiem, mimo wszystkich ograniczeń, komiksy miały swój niezwykły charakter, nieco naiwny, nieco mroczny, okrzepły już trochę po rewolucji roku 1986 i badający nowe tereny, dostęp do których otworzyła im tzw. Mroczna Era. Coś wspaniałego.

Do tego mamy tradycyjnie znakomite wydanie, galerię szkiców, okładki w wykonaniu Gabriela Dell’Otto („Tajna Wojna”), informacje o postaciach pochodzące z bazy danych korpusu Nova… Minusy? Jeden zasadniczy – na kolejne dwa tomy (dużo grubsze od tego, na co już zacieram ręce) musimy poczekać kilka miesięcy. Ale jest na co. Dlatego też polecam gorąco!

Recenzja i fragmenty opublikowane na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2017/01/31/anihilacja-tom-1-keith-giffen-dan-abnett-andy-lanning-scott-kolins-mitchell-breitweiser-ariel-olivetti-kev-walker/

MARVEL NA SKRAJU ANIHILACJI

To będzie jeden z największych, jeśli nie największy event komiksowy tego roku. Może to śmiałe słowa zważywszy na fakt, że mamy dopiero końcówkę stycznia, nie mniej trzy tomowa „Anihilacja” zdecydowanie należy do najlepszych tego typu opowieści. Czy zyskała szczególną popularność? Nie słyszy się o niej zbyt wiele, ale jednocześnie to ona...

więcej Pokaż mimo to

53

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Anihilacja Tom 1


Reklama
zgłoś błąd