Riverside. Sen w wysokiej rozdzielczości

Okładka książki Riverside. Sen w wysokiej rozdzielczości
Maurycy Nowakowski Wydawnictwo: InRock muzyka
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
muzyka
Wydawnictwo:
InRock
Data wydania:
2016-11-16
Data 1. wyd. pol.:
2016-11-16
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364373435
Tagi:
muzyka biografia rock progresywny
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,6 / 10
109 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
15
8

Na półkach:

Druga biografia zespołu, jaką mam w ręku (pierwszą była książka o Myslovitz). Mam takie odczucie, że biografia jest pisana bardzo subiektywnie, jakby pisał ją fan zespołu. Zupełnie zbędne i nudne wydają się być fragmenty, w których opisywana jest warstwa muzyczna poszczególnych piosenek: "tu Grudzień zaczyna od długiego riffu, a potem wchodzi perkusja Mitlofa" (zmyślam, dla prezentacji skrótowej sensu). Najciekawsze dla mnie fragmenty książki to te, w których sami muzycy wypowiadają się o swoich inspiracjach do muzyki, treści tekstów utworów, konceptów. Przydługie są opisy tras koncertowych, czy wspomniane już opisy muzyki bez muzyki. Druga część książki słabsza. Omijałam spore fragmenty.

Druga biografia zespołu, jaką mam w ręku (pierwszą była książka o Myslovitz). Mam takie odczucie, że biografia jest pisana bardzo subiektywnie, jakby pisał ją fan zespołu. Zupełnie zbędne i nudne wydają się być fragmenty, w których opisywana jest warstwa muzyczna poszczególnych piosenek: "tu Grudzień zaczyna od długiego riffu, a potem wchodzi perkusja Mitlofa"...

więcej Pokaż mimo to

avatar
468
273

Na półkach: ,

28.11.2007 pierwszy raz ujrzałem nazwę RIVERSIDE, na koszulce fana, przed koncertem Porcupine Tree (uwielbiam) w poznańskiej Arenie. Nawiasem mówiąc usłyszałem też po raz pierwszy dźwięki Anathemy, która była supportem (jej progresywne dzieła zauroczyły mnie). Po koncercie zacząłem szukać w sieci, co to ten RIVERSIDE. Zakochałem się na zabój. Naturalnym odruchem było sięgnięcie po biografię zespołu. Rzetelna pozycja. Poznałem trud dochodzenia członków zespołu do punktu, w którym się znajdują. Dla mnie najlepsza polska kapela spod znaku: "rock malowany fantazją". Uważam, że każdy fan grupy powinien sięgnąć po tę książkę. Mam nadzieję, iż autor za jakiś czas dopisze historię riversajdów w czasach po nieodżałowanym Grudniu. Słuchając, doskonałych wg mnie, dźwięków Riverside nie zastanawiałem się za bardzo, jak przebiegał proces twórczy. Myślałem sobie - zespół, to praca zbiorowa. Po części tak. Okazuje się, prawie zawsze objawia się lider, który zechce nadzorować tworzenie, dostosowując je do swoich wizji. Tak się rodzą solowe kariery. Oby nie dopadło to Riverside. Niewiele jest kapel, które przetrwały lata w niezmienionym składzie. Fenomenalny gitarzysta, samouk, Piotr Grudziński, zmarł na zator płucny. Nie miał szczęścia. Ja miałem, przeżyłem. Mogę się delektować dźwiękami, które zrodziły się w wyobraźni naszego, znanego na całym świecie, kwartetu.

28.11.2007 pierwszy raz ujrzałem nazwę RIVERSIDE, na koszulce fana, przed koncertem Porcupine Tree (uwielbiam) w poznańskiej Arenie. Nawiasem mówiąc usłyszałem też po raz pierwszy dźwięki Anathemy, która była supportem (jej progresywne dzieła zauroczyły mnie). Po koncercie zacząłem szukać w sieci, co to ten RIVERSIDE. Zakochałem się na zabój. Naturalnym odruchem było...

więcej Pokaż mimo to

avatar
607
349

Na półkach: ,

Jedna z tych filmowych historii o zespołach, które z "garażu" trafiają na największe sceny świata i robią globalne kariery.
Przepiękna opowieść, miejscami dramatyczna, momentami zabawna, chwilami tragiczna. Ciekawie osadzona w szerszym kontekście - czasów i gatunków muzycznych.
Wydawało mi się, że znam dyskografię Riverside.
Teraz jednak, po lekturze, poznaję ją no nowa. Czuję się, jakbym zaczynał od zera.
Bezsprzecznie - największy zespół, jaki wydała ziemia Polan, cały świat go nam zazdrości.
Aż chciałoby się rzec wznosząc toast pamięci Piotra: "Spieszcie się słuchać ludzi - tak szybko odchodzą"

Jedna z tych filmowych historii o zespołach, które z "garażu" trafiają na największe sceny świata i robią globalne kariery.
Przepiękna opowieść, miejscami dramatyczna, momentami zabawna, chwilami tragiczna. Ciekawie osadzona w szerszym kontekście - czasów i gatunków muzycznych.
Wydawało mi się, że znam dyskografię Riverside.
Teraz jednak, po lekturze, poznaję ją no nowa....

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
128
38

Na półkach: ,

Więcej o książce na moim blogu:

https://stos-kartek.blogspot.com/2018/09/po-drugiej-stronie-rzeki-riversideband.html

oraz:
https://www.instagram.com/p/BngovBvB4Jb/?taken-by=stos_kartek




Riverside "Sen w wysokiej rozdzielczości" autorstwa Maurycego Nowakowskiego wydana z ręki InRock. Biografia najlepszej Polskiego zespołu grającego rocka progresywnego.
Po książkę sięgnąłem z oczywistego powodu, jako duży fan kapeli, po prostu musiałem kupić i przeczytać książkę. Kapela powstała w 2001 roku ja fanem zostałem gdzieś dopiero w okolicach premiery "ADHA" czyli 2009r. Od tamtego czasu zespół króluje na pierwszym miejscu na mojej liście wśród Polskich artystów/muzyków.


Trudno pisać obiektywnie jeśli ma się świra na jakimś punkcie. Ale tutaj nie chodzi o to. Post będzie czymś w rodzaju recenzji, choć nie nazwałbym tego recenzją, no może kiedyś. Biografia jest dla mnie miłym zaskoczeniem, znając zespół i ludzi którzy będąc celebrytami światka muzycznego odstają gdzieś w cieniu dzisiejszego wyścigu medialnego. Nie słyną z ekscesów czy też afer, dlatego też spodziewałem się nieco przeciągniętej i nudnej historii zespołu. Nie uświadczymy opowieści z przytupem w stylu sex, drugs and rock&roll, ale naszczęście w książce znalazłem miłą i atmosferyczną opowieść w której to autor opowiada o tym jak grupa przyjaciół poznaję się i zaczyna z czasem realizować swoje marzenia. Zabawne zdarzenia, współna realizacja pomysłów, sukcesy, porażki, pomyłki.

Z każdą kolejną kartką, śledzimy biografię zespołu poznając szczegóły procesu nagrywania albumu studyjnego. Widzimy jak muzycy pracują, poznajemy ich metodologię, organizację oraz czytamy relacje z pierwszych koncertów. Jak wspomniałem na początku książka jest tym "must have" dla fana Riverside.


Opis z książki:

"Sen w wysokiej rozdzielczości” to szczegółowa biografia dokumentująca drogę przebytą przez Riverside. Krok po kroku pokazuje metody działań twórczych i organizacyjnych zespołu, szczegółowo analizuje wszystkie albumy grupy oraz relacjonuje trasy koncertowe.
Autor książki, Maurycy Nowakowski (powieściopisarz i biograf), nie tylko wnikliwie na bieżąco śledził działalność zespołu, ale przede wszystkim w ostatnich latach odbył kilkadziesiąt długich, szczerych rozmów z muzykami Riverside. Biografię oparł właśnie o wiedzę pochodzącą z tych wywiadów, dzięki czemu powstała książka obalająca wiele mitów i rzucająca nowe światło na kolejne etapy historii Riverside, wypełniona szczerymi i nigdy wcześniej niepublikowanymi wypowiedziami.
„Sen w wysokiej rozdzielczości” to książka bardzo autentyczna, w której muzycy zdradzają wiele tajemnic zarówno z życia prywatnego, jak i twórczego warsztatu zespołu oraz kontrowersyjnych szczegółów wyboistej drogi muzycznego sukcesu. "


Kurtyna opadła...Wraz z tragiczną śmiercią gitarzysty i przyjaciela zespołu, Piotra Grudzińskiego, kończy się książka. Cóż, kończy się jest niewłaściwym określeniem, mamy do czynienie z czymś co uwielbiam czyli "otwarte zakończenie". Opowieść zespołu jest zakończona przerywaną linią, czytelnik może wywnioskować że, pewnego dnia powstanie kontynuacja.


Już niebawem wychodzi siódmy studyjny album Riverside o nazwie "Wasteland" Dokładnie 28 września. Na dzień dzisiejszy Zespół uraczył nas dwoma singlami które polecam serdecznie.

Więcej o książce na moim blogu:

https://stos-kartek.blogspot.com/2018/09/po-drugiej-stronie-rzeki-riversideband.html

oraz:
https://www.instagram.com/p/BngovBvB4Jb/?taken-by=stos_kartek




Riverside "Sen w wysokiej rozdzielczości" autorstwa Maurycego Nowakowskiego wydana z ręki InRock. Biografia najlepszej Polskiego zespołu grającego rocka progresywnego.
Po książkę...

więcej Pokaż mimo to

avatar
166
29

Na półkach:

Grudzień czytając kawałki, które podsyłał zespołowi autor uznał, że "szału nie ma". Niestety jest to po części prawda. Niemniej i tak przyjemna lektura.

Miłośników Riverside przekonywać nie trzeba, bo i tak kupią i przeczytają. Sam co prawda żadnym wielkim psychofanem nie jestem, ale przeczytałem, bo akurat miałem ochotę na jakąś monografię. Napisana całkiem nieźle, autor nie popełnia na szczęście wykroczeń jakimi są np. nadużywanie wielokropków (a który to zabieg uwielbia wielu polskich redaktorów muzycznych). Muzycy Riverside nie są jakimiś słynącymi z ekscesów celebrytami, przez co raczej za dużo historyjek z przytupem tu nie ma. Nie zmienia to faktu, że i tak się dobrze czyta.

Odnoszę wrażenie, że autor z kolei ma ciśnienie na Stevena Wilsona i Porcupine Tree. Sam prywatnie wyżej cenię jego twórczość wyżej niż Riverside (i chętniej bym sięgnął po opracowanie na jego temat), ale tutaj przy każdej okazji Wilson jest nadmieniany.
Przy okazji jest trochę błędów w tytułach - "The Sky Moves Sideways" figuruje tutaj jako "The Sky Move Sideways", a "Halo" z płyty "Deadwing" jest tutaj przemianowane na "Hello". Nie jest to jakiś wielki błąd, niemniej to jest kwestia pięciu minut, by taką informację zweryfikować.

Grudzień czytając kawałki, które podsyłał zespołowi autor uznał, że "szału nie ma". Niestety jest to po części prawda. Niemniej i tak przyjemna lektura.

Miłośników Riverside przekonywać nie trzeba, bo i tak kupią i przeczytają. Sam co prawda żadnym wielkim psychofanem nie jestem, ale przeczytałem, bo akurat miałem ochotę na jakąś monografię. Napisana całkiem nieźle, autor...

więcej Pokaż mimo to

avatar
981
199

Na półkach: , , , ,

"You know.. I think I'm kinda out of myself.."

Ech, ten Riverside, "guilty pleasure" sporej części metalowców...
Nie jestem tu wyjątkiem: tak gdzieś od czasów swojego epizodu studenckiego (będzie koło dekady temu) muzyka riveraków podbiła mnie z miejsca i ze szczętem. Nie wiem gdzie ich wyszperałem, ale katowałem "Loose Heart" z uporem maniaka, przenosząc potem swoje uwielbienie na większość ich pozostałych dokonań.
Maurycy Nowakowski świetnie się spisał. Zamęczał muzyków kolejnymi wywiadami, zbierał wiadomości z fanklubu, zanurzył się w muzykę zespołu. To ostatnie widać szczególnie w krótkich opisach piosenek na kolejnych płytach. Ze znawstwem, smakiem, naprawdę znakomita robota, gość zna się na rzeczy.
W części biograficzno- wspominkowej nie unika trudnych tematów, cytując muzyków opowiadających o niepowodzeniach na gruncie prywatnym, lub gdy w twórczości i współpracy coś nie stykało - to ważne, żeby całość nie sprawiała zbyt wyidealizowanego wrażenia.
Riverside to na pewno jeden z lepszych zespołów rockowych w Polsce, o ile nie najlepszy, ale śmierć Grudnia sporo rzeczy podważyła. O ile wcześniej drzwi światowej kariery były już dla nich uchylone, tak teraz nie jest to takie pewne. Bądźmy jednak dobrej myśli, bo póki co panowie z Maciejem Mellerem w składzie, prezentują rewelacyjny poziom.
PS: Jeśli jakimś cudem któryś z muzyków czyta te wypociny, to muszę się pochwalić, że koszulka którą mi podpisaliście na Prog in Park, dumnie wisi w antyramie na ścianie i cieszy oko. Wspaniała pamiątka i kapitalny koncert

"You know.. I think I'm kinda out of myself.."

Ech, ten Riverside, "guilty pleasure" sporej części metalowców...
Nie jestem tu wyjątkiem: tak gdzieś od czasów swojego epizodu studenckiego (będzie koło dekady temu) muzyka riveraków podbiła mnie z miejsca i ze szczętem. Nie wiem gdzie ich wyszperałem, ale katowałem "Loose Heart" z uporem maniaka, przenosząc potem swoje...

więcej Pokaż mimo to

avatar
115
31

Na półkach: , , ,

Poruszająca historia zespołu wywodzącego się "znikąd" grającą (dziś) muzykę dla "nikogo" - bo umówmy się - rocka progresywnego słucha garstka, pomijając niewątpliwe wartości artystyczne gatunku. Ale to było kiedyś - dziś wydaje mi się, że płyty wydawane w szeroko pojętej progresji to onanizm na gryfie/bębnach niż próba przekazania emocji. Z tego skostniałego grona muzycznych onanistów z buta wyrwał się Riverside od razu zabierając słuchaczy w podróże, jedne mocniejsze, inne lżejsze, bliższe i dalsze, płytsze lub głębsze dłuższe lub krótsze, głośniejsze lub cichsze. Ale zawsze JAKIEŚ. Tym bardziej poruszająca była śmierć jednego z filarów zespołu Piotrka Grudzińskiego. Jestem pewien, że zespół będzie kontynuował działalność (chociażby wczoraj zagrał w Szczecinku przed Behemothem na MateriaFest) ale brzmienie już będzie inne... Czy lepsze - osądzi historia.

Poruszająca historia zespołu wywodzącego się "znikąd" grającą (dziś) muzykę dla "nikogo" - bo umówmy się - rocka progresywnego słucha garstka, pomijając niewątpliwe wartości artystyczne gatunku. Ale to było kiedyś - dziś wydaje mi się, że płyty wydawane w szeroko pojętej progresji to onanizm na gryfie/bębnach niż próba przekazania emocji. Z tego skostniałego grona...

więcej Pokaż mimo to

avatar
306
114

Na półkach: ,

W ostatnich latach Riverside stał się moim ulubionym polskim zespołem rockowym. Dlatego bardzo się ucieszyłem na wieść, iż powstaje o nim książka. Nie będę ukrywał, iż miałem pewne oczekiwania wobec tej biografii. Przede wszystkim byłem ciekaw, czego dowiem się nowego grupie. Poza tym co znałem już chociażby z lektury wywiadów. Czy moje oczekiwania zostały spełnione? Śmiało mogę powiedzieć, że tak. I nie chodzi mi tu o kwestie związane z życiem prywatnym muzyków. To ma dla mnie znaczenie drugo-, a nawet trzeciorzędne. Lektura „Snu w wysokiej rozdzielczości” pozwoliła dowiedzieć sporo na temat funkcjonowania zespołu w naszych realiach. Myślę, że wynika to m. in. z faktu, iż książka powstała w oparciu o szczere rozmowy z muzykami (tak pisze Maurycy Nowakowski na jej początku). I tę szczerość można znaleźć na kartach biografii. Artyści opowiadają nie tylko o swoich sukcesach. Nie boją się przyznać do błędów popełnionych podczas nagrywania płyt czy tez organizowania tras koncertowych.
Książka Maurycego Nowakowskiego wydaje się lekturą obowiązkową dla fana rocka. Ale inni też mogą rozważyć jej lekturę.

W ostatnich latach Riverside stał się moim ulubionym polskim zespołem rockowym. Dlatego bardzo się ucieszyłem na wieść, iż powstaje o nim książka. Nie będę ukrywał, iż miałem pewne oczekiwania wobec tej biografii. Przede wszystkim byłem ciekaw, czego dowiem się nowego grupie. Poza tym co znałem już chociażby z lektury wywiadów. Czy moje oczekiwania zostały spełnione? Śmiało...

więcej Pokaż mimo to

avatar
403
38

Na półkach: ,

Nigdy nie byłem fanem biografii, ale tę czyta się jak nowelę. Mimo że historia grupy jest mi dość znana, na każdej stronie znajdowałem coś interesującego. Zespół zasłużył na taki właśnie hołd.

Nigdy nie byłem fanem biografii, ale tę czyta się jak nowelę. Mimo że historia grupy jest mi dość znana, na każdej stronie znajdowałem coś interesującego. Zespół zasłużył na taki właśnie hołd.

Pokaż mimo to

avatar
404
226

Na półkach: ,

Bardzo dobrze napisana biografia zespołu. Przeczytałem w jeden dzień.

Bardzo dobrze napisana biografia zespołu. Przeczytałem w jeden dzień.

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Riverside. Sen w wysokiej rozdzielczości


Reklama
zgłoś błąd