No Game No Life 1 (light novel)

Okładka książki No Game No Life 1 (light novel)
Yuu Kamiya Wydawnictwo: Waneko Cykl: No Game No Life (light novel) (tom 1) Seria: No Game No Life (light novel) fantasy, science fiction
275 str. 4 godz. 35 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
No Game No Life (light novel) (tom 1)
Seria:
No Game No Life (light novel)
Tytuł oryginału:
ノーゲーム・ノーライフ (Nōgēmu Nōraifu)
Wydawnictwo:
Waneko
Data wydania:
2016-07-25
Data 1. wyd. pol.:
2016-07-25
Liczba stron:
275
Czas czytania
4 godz. 35 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380960572
Tłumacz:
Opracowanie zbiorowe
Tagi:
light novel fantasy
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,3 / 10
97 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
46
23

Na półkach:

Zacznę od tego, że książka jest kierowana do młodzieży i nie znajdziemy tam filozoficznych pytań czy interesującego sposób prowadzenia narracji. Książka opowiada o losach rodzeństwa które jest geniuszami w swoich dziedzinach, pokrewnych sobie ale jednak się różniących. Razem tworzą tak zwanych "blank" (pustych) i są mistrzami w szelkich rodzajach gier. Pewnego dnia bóg z innego swiata zabiera ich do swojego, do świata, w którym wszelkie konfliktu rozwiązuje się za pomocą gier. W tym swiecie brat Sora oraz siostra Shiro stają na czele, uważanej za najsłabszą, rasy imanitów (ludzi). Jaki mają w tym cel i jaki cel ma bóg? Sam się dowiedz.
Książka jest pisana jak typowa light nowel. Znajdziemy elementy komedii, fan-serwisu itp. ale fantastyczny swiat wprost naklania cię do wsiąknięcia w niego. W pierwszej książce nie ma zbyt wielu bohaterów pierwszoplanowych więc autor może się bardziej skupić na tych głównych. Książka bywa infantylna ale fanom fantastyki polecam spróbować przeczytać chociaż pierwszą część. Nie jest długa a być może znajdziecie fajną serie w której odpoczniecie od ciężkich klimatów innych książek.

Zacznę od tego, że książka jest kierowana do młodzieży i nie znajdziemy tam filozoficznych pytań czy interesującego sposób prowadzenia narracji. Książka opowiada o losach rodzeństwa które jest geniuszami w swoich dziedzinach, pokrewnych sobie ale jednak się różniących. Razem tworzą tak zwanych "blank" (pustych) i są mistrzami w szelkich rodzajach gier. Pewnego dnia bóg z...

więcej Pokaż mimo to

avatar
220
27

Na półkach: ,

Light novelka wspaniałej jakości z intrygująco rozbudowaną fabułą, ale tylko dla wytrwałych!
"No game no life" jest naprawdę niesamowitą powieścią, której fabuła bezsprzecznie zachwyca. Jest ona dość zawiła, jednak nie na tyle, żeby czytanie stało się ciężkie, a jej wyjątkowości nie podważyłby nawet nieprzychylny krytyk. Postacie są również naprawdę oryginalne i ciekawe, a ich historie - często bardzo niespodziewane. Mi osobiście ogromnie podobają się rysunki Kamiyii, jednak wiem, że nie każdemu taki styl może przypaść do gustu. Zaczynając lekturę trzeba wiedzieć, że należy ona do ecchi. Plusem jest to, że fanserwis nie przyćmiewa tu głównej historii i jest całkiem przyjemnym dodatkiem. Kończąc opisywanie zalet muszę niestety dodać, że novelka - w przeciwieństwie do swojej ekranizacji - bywa czasem nużąca, a jej treść nie zawsze jest lekka i wesoła. Warto więc uzbroić się w cierpliwość i skupienie oraz nie zniechęcać się, gdy będzie potrzeba lekkiej mobilizacji w przebrnięciu przez jakiś fragment.

Light novelka wspaniałej jakości z intrygująco rozbudowaną fabułą, ale tylko dla wytrwałych!
"No game no life" jest naprawdę niesamowitą powieścią, której fabuła bezsprzecznie zachwyca. Jest ona dość zawiła, jednak nie na tyle, żeby czytanie stało się ciężkie, a jej wyjątkowości nie podważyłby nawet nieprzychylny krytyk. Postacie są również naprawdę oryginalne i ciekawe, a...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1649
1473

Na półkach:

Sora i Shiro to dwójka rodzeństwa, które całe dnie spędza na cyfrowej rozrywce. On bezrobotny osiemnastolatek skrywające spore pokłady silnej charyzmy, których nie potrafi uzewnętrznić w kontaktach z ludźmi, nie specjalnie poszukujący nowego zajęcia w życiu. Ona jedenastoletnia urocza dziewczynka obdarzona genialnym umysłem, która nie przejmuje się swoją edukacją, a swój potencjał wiedzy, wykorzystuje w celach czysto rozrywkowych. Oboje tworzą nietypową parę NEETów i hikikomori, którzy całe dnie spędzają w zamkniętym pomieszczeniu, wgapiając się w ekrany wielu monitorów i pobijając kolejne rekordy gier online. Przyjaciele, zwyczajne życie czy typowe domowe obowiązki, to dla nich coś abstrakcyjnego. Ich „rozrywkowa egzystencja” ulega jednak znaczącej przemianie pewnego dnia, kiedy to zostają wyzwani na dość nietypowy pojedynek. Zwycięstwo w tej rozgrywce (w której przeciwnikiem jest pewien znudzony Bóg), kończy się przeniesieniem ich do fantastycznego świata, gdzie każdy aspekt życia jego mieszkańców jest regulowany przez „gry”. Można byłoby powiedzieć prawdziwy „raj” dla kogoś, kto całe swoje życie spędził na pokonywaniu kolejnych przeciwników w najprzeróżniejszych rozgrywkach. Wszystko to skrywa jednak o wiele większe problemy, z którymi będą musieli oni sobie poradzić.

Pierwszy tom serii to nic innego jak wstępniak prezentujący zarys całej historii, jak i przybliżający czytelnikowi fantazyjny świat. Rodzeństwo o dziwo dosyć szybko przystosowuje się do nowych warunków, w jakich przyszło im teraz egzystować i przystępują oni do „testowania” zasad panujących w tym świecie. Kończy się to oczywiście ich wielką wygraną, która w przypadku rozgrywki, w której brali udział, oznacza zostanie władcami krainy ludzi. Zdobyta władza oraz fundusze na wygodne życie w nowym świecie, nie oznacza jednak spoczęcia na przysłowiowych laurach. W tomie drugim autor, stara się jeszcze mocniej zaprezentować wykreowany świat, oraz bohaterów, którzy mogą okazać się pomocni dla dwójki rodzeństwa. W ich głowach szybko rodzi się plan „podboju” wszystkich innych nacji, tak aby stanąć na czele światowego rankingu. Takiemu wyzwaniu nie mogli się oni oprzeć, tym bardziej że dopiero zajęcie pierwszego miejsca pozwoli im ponownie wyzwać boga, który sprowadził ich to tej rzeczywistości. Bezpośrednia i na wiele sposobów widowiskowa realizacja planów zaczyna się w części trzeciej, gdzie pierwszą poważniejszą ofiarą ich „growego geniuszu” ma stać się kraina zwierzoludzi. Piękne niewiasty o zwierzęcych uszkach i ogonkach to marzenie, któremu nie może się oprzeć napalony „no-life”, jakim jest Sora. Wyzwanie, jakie ich czeka, może okazać się jednak o wiele bardziej wymagające, niż początkowo się spodziewali.


Wszystko to brzmi dosyć prosto i nie ma co ukrywać, że takie jest. Specyfika gatunku „light novel” jak sama nazwa wskazuje, zakłada dostarczenie odbiorcy prostej, łatwej i przyjemnej historii (chociaż z tym ostatnim określeniem to bywa różnie i jest ono mocno subiektywne). Sięgając po serię No Game No Life w wersji książkowej, należy być przygotowanym na literaturę typowo młodzieżową, która nastawiona jest na nic innego jak tylko zapewnienie przystępnej i pod wieloma względami prostolinijnej rozrywki w klimatach „fantasy” (wersja mangowa czy anime ma te same założenia).

Cała seria podobnie jak wiele innych publikacji książkowych ma swoje wyraźne zalety i wady, które mogą zachęcić lub zniechęcić potencjalnego czytelnika do sięgnięcia po ten tytuł. Na sam początek warto zająć się pozytywny aspektami dzieła.

Cała recenzja na PopKulturowy Kociołek

https://gameplay.pl/news.asp?ID=123352

Sora i Shiro to dwójka rodzeństwa, które całe dnie spędza na cyfrowej rozrywce. On bezrobotny osiemnastolatek skrywające spore pokłady silnej charyzmy, których nie potrafi uzewnętrznić w kontaktach z ludźmi, nie specjalnie poszukujący nowego zajęcia w życiu. Ona jedenastoletnia urocza dziewczynka obdarzona genialnym umysłem, która nie przejmuje się swoją edukacją, a swój...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
3
2

Na półkach: ,

Wciągające jednak odpycha zboczona treść i świadomość, że Shiro ma 11 lat :P

Wciągające jednak odpycha zboczona treść i świadomość, że Shiro ma 11 lat :P

Pokaż mimo to

avatar
528
73

Na półkach: ,

Czyta się bardzo przyjemnie, fabuła jest wciągająca. Pozwala się odprężyć zrelaksować, ma ogromy potencjał dla wyobraźni. Jest to jeden z tych dzieł po które sięgam mając doła literackiego, kiedy nic mi się nie chce czytać oraz wszystkie napoczęte tytuły stoją odłogiem na półce lub w smartfonie. Nie będę porównywał do fantasy rodem z Sródziemia, Westeros czy tez innych uniwersów lecz mi niezwykle się spodobały te małe lecz przyjemne zagwozdki strategiczne oraz potyczki słowne. Perełką na torcie jest fakt, że odrobinę utożsamiam się z bohaterami sam jestem trochę takim "no-lifem", no może nie aż tak ale jednak normalny to ja nigdy nie byłem. :-D

Czyta się bardzo przyjemnie, fabuła jest wciągająca. Pozwala się odprężyć zrelaksować, ma ogromy potencjał dla wyobraźni. Jest to jeden z tych dzieł po które sięgam mając doła literackiego, kiedy nic mi się nie chce czytać oraz wszystkie napoczęte tytuły stoją odłogiem na półce lub w smartfonie. Nie będę porównywał do fantasy rodem z Sródziemia, Westeros czy tez innych...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1027
992

Na półkach: ,

Jesteś zamykającym się w domu hikkikomori z awersją do kontaktów społecznych? Jedyny świat, który dla ciebie istnieje to ten pochodzący z gier? Uważasz, że szara rzeczywistość to kiepska gra, która do reszty się zbugowała? I tak możesz zostać władcą świata! Nawet jego bogiem! Oto recenzja light novel No game no life, której autorem jest Yuu Kamiya.

Schemat przenoszenia się w tajemniczych okolicznościach głównych bohaterów do innego świata jest w japońskiej twórczości naprawdę wykorzystywany na potęgę. A zwłaszcza często trafiają oni do rzeczywistości z jakiejś gry. W No game no life natomiast nie dość, że przenoszą się do tajemniczej krainy to jeszcze okazuje się, że o wszystkim tam decydują gry…

Sora i Shiro to przybrane rodzeństwo, które całe dnie spędza w domu grając w gry. On osiemnastoletni prawiczek, ze zdolnością przejrzenia innych na wylot, ona jedenastoletni geniusz, potrafiąca ograć w szachy najlepszy komputer. Jaki jest dzień w kalendarzu sprawdzają tylko po to, by nie przegapić żadnego eventu w grach, a liczbę nieprzespanych dni określają obliczając puste opakowania po błyskawicznych daniach. Znani są jako [], czyli puści, ponieważ miejsce na nick zawsze pozostawiają puste i w wirtualnej rzeczywistości przeszli już do legendy. Pewnego dnia otrzymują tajemniczy email z zaproszeniem do gry w szachy. Rozgrywka okazuje się niełatwa, ale wspólnie po paru godzinach udaje im się ją wygrać. Wówczas dostają kolejny email, który przenosi ich do tajemniczego świata, w którym wojny i konflikty są zakazane, a wszystko rozwiązuje się za pomocą gier, którymi rządzi 10 prostych zasad.

Wracając z powrotem do naszych bohaterów. Zastanawiającym jest talent Sory. Jak wielokrotnie określa sam siebie jest on hikkikomori, ma duże problemy z kontaktami międzyludzkimi, zwłaszcza z płcią przeciwną. Jedyną osobą, przy której jakoś sobie radzi jest jego siostra. A co potrafi? Odczytywać zamiary innych, przejrzeć ich na wylot. Troszkę niezbyt pasująca umiejętność do tego typu postaci. Rozumiałabym, gdyby był mistrzem strategii, ale osoba praktycznie nie kontaktująca się z ludźmi potrafi w mig odczytać ich zamiary i charakter? Szczerze wątpię. Drugi problem dotyczący Sory – w historii pojawia się fragment, że nie jest on zbyt mądry, przynosił same złe stopnie ze szkoły. Z ich dwójki tą genialną miała być Shiro. Tymczasem oświadcza, że w nieco ponad godzinę opanuje nowy, całkowicie mu nieznany język. To w końcu głąb czy geniusz? Chyba, że jako dowód na to, że nie jest zbyt mądry jest to, że Shiro zajęło to raptem kilka minut. Mam wrażenie, że autorka celowo zrobiła z nich początkowo sieroty życiowe z traumatycznymi przeżyciami, by czytelnicy albo mogli się identyfikować, albo myśleć o sobie „ze mną jeszcze nie jest tak źle”. By potem okazało się, że nagle para dzieciaków nigdy nie wychodzących z domu potrafi świetnie radzić sobie w nieznanym świecie, a w 3 dni staje się władcami małego bo małego, ale jednak królestwa. Ponadto przed przeniesieniem się do nowego świata żadne z nich nie chodzi do szkoły. W przypadku Sory mogę jeszcze to zrozumieć, ale bardzo dziwi mnie to, że nikt nie zainteresował się co się dzieje z małoletnią Shiro. No i podejście tajemniczych rodziców, którzy w ogóle się nie przejmują co się dzieje z dwójką ich dzieci.

Trzecią postacią w tej historii jest Steph czyli Stephanie Dola, wnuczka poprzedniego władcy ludzi. Niezwykle naiwne i prostoduszne dziewczę, które zostało zmarginalizowane do roli popychadła i źródła fanserwisu.

Sami bohaterowie, którzy są tak niespójni, nie są jedynym problemem w tej książce. Fabuła również jest moim zdaniem kiepsko poprowadzona. Pełno w niej scen, które ewidentnie mają za cel pełnić rolę zapychaczy, żeby akcja aż tak szybko nie gnała. Również dialogi cierpią. Sora i Shiro rozumieją się dosłownie w pół słowa, porozumiewają się więc w dość dziwny sposób, dodatkowo używając słownictwa tzw. neetów. Nie tylko więc Steph ich nie rozumie… ale także czytelnik. Przyjmując jednak, że książkę czyta ktoś obeznany z tematem, choćby dzięki mandze i anime, nie jest może to aż tak strasznym uchybieniem, jednak nadal ich komunikaty są za krótkie, by się w nich dobrze orientować. Znajomość anime, które powstało na podstawie No game no life bardzo mi pomogła – dzięki niej mogłam nadążyć za wypowiedziami bohaterów. Będąc już przy temacie anime różni się ono nieco od wersji książkowej. Zostało nieco ocenzurowane (co uważam za ogromny plus). Inaczej jest tam również pokazana relacja Shiro i Sory, co jest zwłaszcza widoczne przy scenie z kąpielą… Uważam, że całość była po prostu niesmaczna, zwłaszcza, jeśli weźmie się pod uwagę, że brała w tym udział jedenastolatka!

Co do wydania… po pierwsze redakcja i korekta! Shiro zmienia się nam nagle w Schiro, tablet funkcjonuje jako pojęcie zamienne do laptopa, kilkukrotnie pojawia się podwójna spacja lub zupełny jej brak. A ja naprawdę jestem kiepska w wyłapywaniu tego typu błędów… Chcę wierzyć, że była to pomyłka i wysłano do drukarni nie tą wersję co trzeba. Zwłaszcza, że w mangach Waneko jak dotąd nie spotkałam się z tak rażącymi nieprawidłowościami. Wiem, że wielu czytelników narzeka również na wybór kroju pisma. W tym wypadku myślę, że jest to głównie kwestia gustu estetycznego, osobiście nawet mi się podobało. Na początku tomu znajduje się kilka kolorowych stron, w środku na niektórych stronach kilka czarno-białych.

Mimo tylu wad jakie wytknęłam light novel nawet mi się podobała. Całość nie czytała się źle, jeśli traktowało się to z przymrużeniem oka. Ot lekka historyjka, całkiem zabawna na jeden wieczór. Wszystko raczej rozbija się o to, czy styl autorki rozwinie się w dalszych tomach. Jeśli tak, warto lekturę kontynuować, ponieważ ich przygody mogą stać się naprawdę interesujące. Czy uda im się zostać władcami nowego świata? Wszystkim potencjalnym czytelnikom polecam natomiast najpierw obejrzeć anime – lektura będzie wówczas i ciekawsza i bardziej zrozumiała.

Ocena: 5/10
Magdalena Ostrowska
http://koszzksiazkami.pl/game-life-czyli-hikkikomori-podbija-swiat/

Jesteś zamykającym się w domu hikkikomori z awersją do kontaktów społecznych? Jedyny świat, który dla ciebie istnieje to ten pochodzący z gier? Uważasz, że szara rzeczywistość to kiepska gra, która do reszty się zbugowała? I tak możesz zostać władcą świata! Nawet jego bogiem! Oto recenzja light novel No game no life, której autorem jest Yuu Kamiya.

Schemat przenoszenia się...

więcej Pokaż mimo to

avatar
130
74

Na półkach: , , ,

Dobry wstęp, chociaż w serialu było trochę ciekawiej. Mam nadzieję, że kolejne tomy będą lepsze i oceny też będę mógł wystawiać wyższe. Bardzo razi ecchi, które by można wywalić zupełnie.

Dobry wstęp, chociaż w serialu było trochę ciekawiej. Mam nadzieję, że kolejne tomy będą lepsze i oceny też będę mógł wystawiać wyższe. Bardzo razi ecchi, które by można wywalić zupełnie.

Pokaż mimo to

avatar
250
58

Na półkach: , , , ,

W końcu uporałem się z tym tytułem! Jak zawsze wspomnę jak mi się czytało...
Książka nie wciągnęła mnie tak, jak się spodziewałem, jednak czytało się przyjemnie. W wielu momentach jak głupi śmiałem się do książki i komentowałem przy rodzinie, przez co trochę dziwnie na mnie patrzyli... -,- No ale co z tego?! :D Ważne są doznania z czytania, tylko to! No więc fabuła nie była zła. Świat stworzony przez autora omawianej książki ma duży potencjał i jestem naprawdę zaciekawiony losami głównych bohaterów. Zdołają osiągnąć swój cel? Mam nadzieję.
Pozycja nie obowiązkowa, ale na pewno warto spojrzeć

W końcu uporałem się z tym tytułem! Jak zawsze wspomnę jak mi się czytało...
Książka nie wciągnęła mnie tak, jak się spodziewałem, jednak czytało się przyjemnie. W wielu momentach jak głupi śmiałem się do książki i komentowałem przy rodzinie, przez co trochę dziwnie na mnie patrzyli... -,- No ale co z tego?! :D Ważne są doznania z czytania, tylko to! No więc fabuła nie była...

więcej Pokaż mimo to

avatar
122
37

Na półkach: ,

Słowem wstępu. Mamy tu dwójkę rodzeństwa NEET-ów i hikkomori, osiemnastoletni prawiczek imieniem Sora, który ma gadane, potrafi przejrzeć człowieka na wylot i jest dotknięty zaburzeniami komunikacji werbalnej i jego jedenastoletnia siostra Shiro o ponad przeciętnej inteligencji z antropofobią. Są uzależnienie od gier, w których są mistrzami. Zajmują szczyty rankingów w kilkuset grach. Aż tu nagle dostają podejrzany email z linkiem do gry. Po rozegraniu rozgrywki trafiają do innego świata.
Tyle słowem wstępu, teraz może do konkretów. Sprawa fabuły. Na plus ewidentnie zasługuje pomysł i wykreowany nowy świat. Nie mamy tu wciągnięcia do świata gry, jakiegoś rpg’u czy coś w tym stylu. Nadal z grami ma bardzo i to bardzo wiele wspólnego, ale nie jest to coś na miarę SAO, gdzie osadzamy człowieka w wirtualnym świecie. Tu mamy rzeczywistość, alternatywny świat. I to już jest jakąś innowacją, intrygującym przedsięwzięciem. Świat zastany jest nietuzinkowy, oryginalny, co tylko dodaje plusów. Zmagania, jakie czekają na bohaterów też nie są banalne, (mimo iż niekiedy wydają się takie). Całość wciąga i interesuje, ale, nie ma rzeczy bez wad. Pomijając fakt, że postacie są zbyt idealni (no, ale mamy tutaj light novel, zasada jak w filmach, wszyscy piękni, wszyscy mądrzy, wszystko się udaje). Sora miał być przeciętny i nie radzić sobie w szkole. Trochę to nie pasuje do opanowanych kilku języków i nauczenia się obcego w ciągu kilku godzin. No i niekiedy ich zachowanie może trochę irytować. Sora jak na nastolatka z hormonami, który nie ma kontaktu z dziewczynami jest zboczony (trochę jakby miał piętnastkę lub szesnastkę nie osiemnastkę). Mamy niby komiczne wątki, w których Sora rozmawia z siostrą o kręceniu pornola, tak, aby to nie był pornol, bo ona jest za mała na takie rzeczy. Jakby miała piętnaście lat, umknęłoby to uwadze, ale ona ma jedenaście i trochę to zgrzyta, jak bawi się w reżysera sceny o zabarwieniu erotycznym. Innym niby minusem nowelki, to standardowe dla tego gatunki chęć przybierania formy anime. Standardowe dla anime np. walenie głową w ścianę przez bohatera, jako ukazanie jego zdesperowania i nieumiejętności poradzenia sobie z chaotycznymi myślami. W anime to się sprawdza i jest okej, ale trochę dziwniej się to czyta.
Kwestia techniczna. Na plus ewidentnie zasługuje obwoluta i okładka. Bardzo przyjemnie wygląda rysunek na okładce w różowej tonacji. Nawet bym powiedziała, że bardziej mi się podoba niż obwoluta. A to, że pod obwolutą nie ma pustej białej kartki już jest wielki plusem. Z kwestii technicznej to, co jest na minusie to błędy. Jak na 190 stron, mamy sporo literówek i kilka pogubionych myślników, przy dialogach. Rozumiem, że Waneko celuje głównie w mangi, gdzie tekstu jest mniej i trudniej o błędy, ale 190 stron to nie jest wiele i można by uniknąć błędów. Innym, wydaje mi się technicznym minusem, którym tym razem popełnił autor jest, co chwile powtarzanie tego samego. Z samego początku opis naszych głównych bohaterów mamy niemal, co 3 strony i niewiele on się od siebie różni. Niekiedy, zabieg powtarzania ma na celu uwypuklenie i podkreślenie czegoś ważnego, ale czytanie n-ty raz, że ma czerwone oczy, jak rubiny i wygląda jak laleczka, lekko nuży. Same ciśnie się na usta: „to wiemy!”. Opis można by powtórzyć używają innych słów, niż ciągle tych samych. Wówczas to nie odznaczałoby się tak bardzo i wychodziło płynniej.
Podsumowując: nowelka jest interesująca, ciekawa a świat w niej przedstawiony nie taki banalny, jak można by się spodziewać. Mimo iż, niektóre rozwiązania, które sugerują innym bohaterowie powinny być już przez kogoś tutaj wymyślone, ale można przymknąć na to oko, to w końcu nowelka. Ogólnie przyjemnie się czytało, wciągała i z chęcią sięgnę po drugi tom. Nowelka idealnie sprawdza się na mile spędzony wieczór.

Słowem wstępu. Mamy tu dwójkę rodzeństwa NEET-ów i hikkomori, osiemnastoletni prawiczek imieniem Sora, który ma gadane, potrafi przejrzeć człowieka na wylot i jest dotknięty zaburzeniami komunikacji werbalnej i jego jedenastoletnia siostra Shiro o ponad przeciętnej inteligencji z antropofobią. Są uzależnienie od gier, w których są mistrzami. Zajmują szczyty rankingów w...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki No Game No Life 1 (light novel)


Reklama
zgłoś błąd