One-Punch Man tom 4 - Wielki meteor

Okładka książki One-Punch Man tom 4 - Wielki meteor
Yusuke MurataONE Wydawnictwo: J.P. Fantastica Cykl: One-Punch Man (tom 4) komiksy
208 str. 3 godz. 28 min.
Kategoria:
komiksy
Cykl:
One-Punch Man (tom 4)
Tytuł oryginału:
Onepunch-Man
Wydawnictwo:
J.P. Fantastica
Data wydania:
2016-08-31
Data 1. wyd. pol.:
2016-08-31
Liczba stron:
208
Czas czytania
3 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374715546
Tłumacz:
Paweł Dybała
Tagi:
akcja komedia s-f superbohaterowie siły nadprzyrodzone seinen manga
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
8,3 8,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki One-Punch Man Vol 26 Yusuke Murata, ONE
Ocena 0,0
One-Punch Man ... Yusuke Murata, ONE...
Okładka książki One-Punch Man Vol 25 Yusuke Murata, ONE
Ocena 0,0
One-Punch Man ... Yusuke Murata, ONE...
Okładka książki One-Punch Man tom 23 - Autentyczność Yusuke Murata, ONE
Ocena 8,4
One-Punch Man ... Yusuke Murata, ONE...
Okładka książki One-Punch Man Vol 24 Yusuke Murata, ONE
Ocena 0,0
One-Punch Man ... Yusuke Murata, ONE...

Podobne książki

Okładka książki Tokyo Ghoul LN: Codzienność Sui Ishida, Shin Towada
Ocena 6,7
Tokyo Ghoul LN... Sui Ishida, Shin To...
Okładka książki One-Punch Man tom 3 - Plotki Yusuke Murata, ONE
Ocena 8,2
One-Punch Man ... Yusuke Murata, ONE...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
8,3 / 10
83 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
3012
358

Na półkach: , ,

No to może najpierw trzeba zacząć od tego, że to, jak tłum dał się porwać Czarnej Dziurze W Podkoszulku, no to było smutne, po prostu smutne. Znaczy, czego oni oczekiwali? Jak meteor leciał, to srali po gaciach z obawą o życie, a teraz mają Saitamie za złe, bo przeżyli, a jak, ale tak mi domek facet zniszczył... Priorytety, co nie? Zmienne jak chorągiewka na wietrze.

I wgl to pojawia się Bang. I Puri-Puri (którego tutaj przetłumaczono na Pysio-Pasio i mnie to tłumaczenie nawet pasi, ale we łbie już to Puri mam wyryte). Co tu dużo mówić? Bang niby dobry dziadunio z trafnymi życiowymi poradami, ale jak się uśmiechnął na wieść o końcu świata... Nooo, na razie za bardzo się nie zaprezentował, ale coś czuję, że jeszcze zabłyśnie. Tak mówiąc po ciuchu, to on mi przypomina trochę woźnego z mojej podstawówki, ale to chyba wina wąsów...

A jeśli już o błyszczeniu, nooo, to Puri robi to na całego. I choć
pojawił się jedynie w dodatkowym rozdziale, to już wiem, że nie przesadzili z tą postacią. Bo, naprawdę, łatwo jest przerysować faceta lekko zniewieściałego i zrobić z niego karykaturę czy czasem nawet i kpinę. Na razie tego nie widzę i bardzo dobrze. Tak teraz szybko sobie w głowie kartkuje wszystkie mangi z superbohaterami i chyba jeszcze się nie trafił żaden, który przyznaje się do bycia homoseksualistą. Tam, Marvel, DC to tak, ale w mandze chyba jeszcze nie było. No, powodzenia :)

Aaa, właśnie, jeszcze się Bofoi pojawił. Znaczy nie on sam, tylko jego sługus. Przybył, by przetestować sprzęt, także.... Nie lubię go.

No to może najpierw trzeba zacząć od tego, że to, jak tłum dał się porwać Czarnej Dziurze W Podkoszulku, no to było smutne, po prostu smutne. Znaczy, czego oni oczekiwali? Jak meteor leciał, to srali po gaciach z obawą o życie, a teraz mają Saitamie za złe, bo przeżyli, a jak, ale tak mi domek facet zniszczył... Priorytety, co nie? Zmienne jak chorągiewka na wietrze.

I wgl...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
1621
1182

Na półkach: ,

Niewdzięczny los bohatera. Do Ziemi zbliża się wielki meteor, wiec Saiyama postanawia go zatrzymać. Niestety nie wszystko idzie zgodnie z planem i bohater zostaje obwiniony za szkody. Poza tym dochodzi do inwazji istot z podmorskich głębin.

Przypadkowe zniszczenia spowodowane superbohaterów były poruszane już na poważnie w komiksach. Wystarczy wspomnieć „Wojnę domową” czy „Przyjdź królestwo”. Tutaj jednak potraktowano to z humorem i jest to bardziej efekt dziecinnego obgadywania się bohaterów. Szkoda, bo można było wyciągnąć z tego coś interesującego.

Za to morskie zagrożenie jest naprawdę potężne. Pokazane jest jak kolejni bohaterowie obrywają i padają z wycieńczenia. Szkoda tylko, że nie wykorzystano bardziej motywu pochodzenie przeciwników – głównie są to istoty z mackami czy siłacze z którymi walka nie różni się specjalnie od lądowych wrogów.

Tym razem historia dodatkowa nie skupia się na Saiyamie, ale na pobycie Sonica w więzieniu. Musi tam walczyć o przetrwanie pomiędzy najgorszymi łotrami. Okazuje się jednak, że przebywa tam też pewien silny superbohater. Muszę powiedzieć, że jestem zaskoczony odwagą w stworzeniu tak kontrowersyjnego herosa – wypada on naprawdę przezabawnie.

Graficznie nie podobał mi się wygląd przywódcy najeźdźców z morskich głębin – wygląda jak typowy siłacz w kusych majtkach, któremu ktoś doczepił skrzela. Za to Pysio-Pasio czyli superbohater z więzienia jest tak rysowany, że łączy w sobie zniewieściałość i męskość – idealnie oddaje to jego charakter.

Tom dobrze się czyta, chociaż nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału.

Niewdzięczny los bohatera. Do Ziemi zbliża się wielki meteor, wiec Saiyama postanawia go zatrzymać. Niestety nie wszystko idzie zgodnie z planem i bohater zostaje obwiniony za szkody. Poza tym dochodzi do inwazji istot z podmorskich głębin.

Przypadkowe zniszczenia spowodowane superbohaterów były poruszane już na poważnie w komiksach. Wystarczy wspomnieć „Wojnę domową” czy...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
545
491

Na półkach: , , , ,

„One-Punch Man” to manga, która w nawet najpochmurniejszy dzień potrafiła mnie robić, przynajmniej tak było w przypadku trzech pierwszych tomików. Dlatego, kiedy mój humor stał się wisielczy, postanowiłam sięgnąć po kolejną część tego tytułu. Liczyłam na dobrą zabawę, sporo uśmiechu i chwilę relaksu. Nic już na to nie poradzę, że „One-Punch Man” jest dla mnie tylko komedią, która ma poprawiać mój nastrój. Nic innego się nie liczy, a ponoć to shounen… tylko jakoś tak tu mało fabuły było, bijatyki może i są, jednak klimat jest typowo komediowy. Przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie… Jakie emocje wzbudził we mnie czwarty tomik „One-Punch Mana”?

Saitama, suberbohater klasy C, który zajmuje ostatnie miejsce w tymże rankingu, może w końcu chwilę odetchnąć. Już nie grozi mu odebranie tytułu superbohatera! Tygodniowy limit został osiągnięty. Teraz czas, aby piąć się w rankingu, jak najszybciej przeskoczyć z klasy C do B, by nie musieć drżeć ze strachu i czekać na kolejne wyzwania…
Plan prosty, wykonanie może być trudniejsze… choć meteor, który ma spaść na miasto Z., może ułatwić to zadanie.
Co zrobi Saitama w obliczu takiego zagrożenia?
Czy meteoryt jest dla niego godnym przeciwnikiem?


Kolejna porcja superbohaterów z różnych klas... kolejni przeciwnicy, którzy chcą zniszczyć miasta i kolejne zasady, które panują w stowarzyszeniu superbohaterów – czyli nic nowego, a mimo wszystko wciąż coś się dzieje i wciąż jest ciekawie. Cały ten ranking jest chyba najzabawniejszym elementem tego tytułu, nic mnie nie bawi tak jak to. I trudno nie zauważyć, że pewnie reszta fabuły będzie właśnie się wokół tego kręcić. Genos jest uczniem, który tylko spisuje „mądrości” mistrza. Saitama sam nie wie, na co czeka, a reszta postaci to tylko zapychacze, byleby coś się działo… przynajmniej na ten moment, tak to wygląda. I tylko duża dawka komedii, ratuje ten tytuł oraz przepiękne rysunki.

Ranking superbohaterów, by się w nim znaleźć, trzeba nie tylko wykazać się siłą, a także wiedzą. Później zostaje się sklasyfikowanym i zaczyna się walka o lepsze miejsce. Wielu „bohaterów” specjalnie bierze słabszych przeciwników, by tylko umacniać swoją pozycję, przeskakując o to jedno oczko wzwyż. Wielu z nich wątpliwie nadaje się do miana superbohatera. Większość z nich jest tylko mocna w gadce, a ich umiejętności są znikome. Znęcanie się nad świeżakami, którym udało się coś osiągnąć? Pewnie! Przecież trzeba pokazać, że osobnik z klasy C, to tylko zwykły kłamca… ups, coś tu chyba poszło nie tak! Ale sława jest przecież najważniejsza! Czego nie robi się dla rozpoznawalności…

Szczerze mówiąc, nie wiem, co takiego jest w tym tytule, że ma tak wierne grono fanów. Może w kolejnych tomikach będę w stanie to zrozumieć, choć wątpię, żebym sama kiedyś mogła się nazwać fanką „One-Punch Mana”. Dla mnie to taka odskocznia, która ma dostarczać mi dużej dawki humoru – lekka, niewymagająca lektura. I te cztery tomiki, świetnie spełniają mój wymóg. Część numer cztery niczym nie różni się od swoich poprzedniczek. Kilka scen walki, Saitama, który musi radzić sobie nie tylko z wrogami, ale także nieprzychylnością innych ludzi. Co prawda, jego reakcja mnie trochę zaskoczyła, ale tego akurat po nim można było się spodziewać…

Brakuje mi kilku ważnych elementów fabuły… scenariusz jest dla mnie niczym durszlak, który z każdej strony cieknie. Jest pełno dziur, które niekoniecznie zostaną zalepione. Czasem pojawi się jakaś postać, która się czymś wykaże, ale szybko zostaje to zepchnięte w niepamięć i zasypane stosem gagów. Czasami wydaje mi się, że manga jest rozrywana przez dwie osobowości, co bardzo boleśnie było widać w tym tomiku. Tak jakby sam autor nie mógł się zdecydować, czego tak naprawdę chce od swojego dzieła, przez co miota się między dwoma opcjami i nie potrafi ich zrównoważyć.

Tym razem się czepiam, ale takie są moje odczucia. Owszem rysunki są piękne, sceny walk, jak najbardziej dopracowane, ale reszta… pozostawia wiele do życzenia.

„One-Punch Man” to manga, która w nawet najpochmurniejszy dzień potrafiła mnie robić, przynajmniej tak było w przypadku trzech pierwszych tomików. Dlatego, kiedy mój humor stał się wisielczy, postanowiłam sięgnąć po kolejną część tego tytułu. Liczyłam na dobrą zabawę, sporo uśmiechu i chwilę relaksu. Nic już na to nie poradzę, że „One-Punch Man” jest dla mnie tylko komedią,...

więcej Pokaż mimo to

16
Reklama
avatar
448
224

Na półkach: , , ,

One Punch Man - nic dodać, nic ująć, klasa sama w sobie. Polecam każdemu!

One Punch Man - nic dodać, nic ująć, klasa sama w sobie. Polecam każdemu!

Pokaż mimo to

3
avatar
1018
983

Na półkach: ,

Historii o superbohaterach jak i samych superbohaterów namnożyło się ostatnimi czasy tyle, że aż trudno za wszystkimi nadążyć. W szczególności dotyczy to produkcji filmowych jak i komiksów, które zdominowane zostały przez historie o niezwykłych osobach walczących ze złem i występkiem, za pomocą swoich supermocy,czy też supertechnologii. Ziemia co rusz jest ratowana przez zagładą, która to stara się przybrać coraz to bardziej dramatyczne oblicze. Czy więc możliwym jest żeby udało się komuś zaskoczyć odbiorców oryginalnym podejściem do tematu superbohaterów? Okazało się, że jak najbardziej! Przedstawiam Wam Saitamę tytułowego One-Punch Mana i bohatera z zamiłowania.

Słyszeliście kiedyś o bohaterze z zamiłowania? Który walczy ze złem nie dla chwały, poklasku, nie z poczucia odpowiedzialności by nieść pomoc słabszym, nie robiący tego dla własnych zysków czy też dla tego, że lubi poczucie siły i władzy jaką dają mu jego moce? Nie? W takim wypadku czas byście poznali Saitamę. Niegdyś przeciętnego szarego obywatela, bezowocnie poszukującego zatrudnienia, który pewnego dnia ratuje napotkanego chłopca przed potworem-krabem. Od tamtego wydarzenia minęły trzy lata, które Saitama poświęcił na morderczy trening, czego wynikiem było: całkowite wyłysienie i zdobycie supermocy. Problem jednak w tym, że Saitama stał się zbyt silny, każdego wroga pokonuje bowiem jednym ciosem. I jak tu brać radość z walki ze złem, gdy nic nie stanowi dla niego wyzwania?

One-Punch Man to tytuł świetnie parodiujący wizerunek superbohaterów, wyolbrzymiający i wyśmiewające najbardziej charakterystyczne elementy historii o supermocarzach walczących ze złem. Wystarczy chociażby spojrzeć na kreacje herosów i ich przeciwników. Ci drudzy zazwyczaj są tak groteskowi, że aż śmieszni, zaś jeżeli mowa o superbohaterach, długo można by wymieniać, dlatego ograniczę się do kilku przykładów, które odzwierciedlają ducha mangi. Po pierwsze mamy Saitamę, mocarza jakich mało, który uwaga, tutaj pojawia się pierwszy jakże często spotykany w historiach o superbohaterach motyw, przechodzi kryzys osobowości! Jednak powód owego kryzysu może wydawać się dość prozaiczny: Saitama jest znudzony brakiem wyzwań, brakuje mu czasów, w których walka stanowiła prawdziwy bój na życie i śmierć, a nie tylko kolejny wypad zakończony jednym uderzeniem. Kolejną ważna postacią jest Genos – cyborg zafascynowany mocą jaką posiada Saitama, do tego stopnia pragnący mu dorównać, że ku udręce Saitamy zostaje jego uczniem. Mamy tutaj więc ukazanie w krzywym zwierciadle kolejnego popularnego motywu mistrza i ucznia. Obowiązkowy był także wojownik ninja (tutaj grający rolę jednego ze złych), tutaj zwany Naddźwiękowym Soniciem, którego pseudonim jest co rusz przekręcany, a któremu największą radość sprawia wypróbowywanie nowych technik na Saitamie. Pysio-Pasio to z kolei superbohater, któremu lepiej żeby z drogi schodzili wszyscy ładni mężczyźni, warto także dodać, że jego ataki przywodzą na myśl pozycje dla dziewczyn typu magical-girl. Moim ulubieńcem jest jednak Rower Ranger – cyklista broniący prawości, pozbawiony super mocy, jednak nadrabiający ten brak swoim poczuciem obowiązku i uporem by walczyć do końca.

Fabuła kolejnych tomów One-Punch Mana w głównej mierze opiera się na biciu kolejnych, coraz to groźniejszych wrogów. Do tego należy także dodać późniejsze zapisanie się Saitamy i Genosa do organizacji zrzeszającej superbohaterów (i tak z bohatera z zamiłowania, Saitama staje się zawodowym bohaterem). Przyjdzie nam więc poznać hierarchię jakim rządzi się stowarzyszenie, a tym samym obserwować wyścig szczurów w pięciu się na listę coraz to silniejszych bohaterów – który z resztą Saitama dość konsekwentnie ignoruje. Z pozoru wydaje się, że w tym momencie zaczyna wiać nudą i znika cała oryginalność tytułu, warto jednak pamiętać, że rozgrywające się wydarzenia są tłem do komediowej oprawy historii naszego łysola. I zapewniam, że podczas lektury ani przez chwile nie będziecie się nudzić. Warto także dodać, że tomy od pierwszego do siódmego odpowiadają wydarzeniom, które zostały przedstawione w anime z 2015 roku. W każdym tomie dodatkowo znajdziemy co najmniej jedną historię dodatkową, a i nie można zapomnieć o dodatkach pomiędzy poszczególnymi rozdziałami.

Do tych wszystkich zachwytów należy także dodać kreskę, która jest naprawdę fantastyczna, czy to weźmiemy pod uwagę przedstawienie bohaterów, czy fantazję przy rysowaniu wszelkiego rodzaju najdziwniejszych potworów, czy miejsc w których rozgrywa się akcja. Ciekawym zabiegiem jest sposób rysowania Saitamy, zazwyczaj mocno uproszczony, zupełnie jakby zamiast głowy miał on jajko z narysowaną buzią. Za to w momentach gdy akcja nabiera rozpędu czy dramatyzmu rysy momentalnie ulegają wyostrzeniu, całość zyskuje na powadze, można śmiało powiedzieć, że postać głównego bohatera zyskuje moc i czytelnik czuje to patrząc na rysunki. Jako, że jest to manga o superbohaterach trzeba też dodać, że walki są fenomenalnie narysowane. Są dynamiczne, aż czuć pęd i siłę wkładaną w każdy cios. Wielu autorów mogłoby brać przykład jak powinny wyglądać sceny walk z One-Punch Mana.

Polskie wydanie One-Punch Man prezentuje się naprawdę dobrze. Po pierwsze manga została wydana w powiększonym formacie, co pozwala cieszyć się fantastyczną kreską, po drugie jest to jeden z tych tytułów, przy którym koniecznie trzeba ściągać obwoluty. Zdecydowanie warto pod nie zaglądać, a co ważniejsze ciekawe dodatki znajdują się także na grzbiecie każdego tomiku. Z resztą przekonajcie się sami o czym mowa.

One-Punch Man to świetna seria, którą polecam nie tylko miłośnikom historii o superbohaterach. Podczas lektury przygód Saitamy odnajdą się również miłośnicy humoru i parodii, którymi przesyconymi jest świat stworzony przez One i Yusuke Muratę, a także wszyscy pasjonaci dynamicznych scen walk i ogólnie pojętego mordobicia, które w One-Punch Man wypada naprawdę znakomicie. Osobiście pokochałam ten tytuł i z niecierpliwością wypatruję kolejnego tomu, tym bardziej, że czekają tam na mnie wydarzenia, których nie było w anime.

https://koszzksiazkami.pl/one-punch-man-tomy-1-7-recenzja/

Historii o superbohaterach jak i samych superbohaterów namnożyło się ostatnimi czasy tyle, że aż trudno za wszystkimi nadążyć. W szczególności dotyczy to produkcji filmowych jak i komiksów, które zdominowane zostały przez historie o niezwykłych osobach walczących ze złem i występkiem, za pomocą swoich supermocy,czy też supertechnologii. Ziemia co rusz jest ratowana przez...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
870
287

Na półkach: , , , , ,

Ten tom to arcydzieło!
Początek, powolne budowanie napięcia, nadciągająca katastrofa. Zbliża się meteor, nakaz ewakuacji zostaje wydany zbyt późno. Bohaterowie w większości uciekają. Genos decyduje się na ostateczny cios z wykorzystaniem prawie całej energii, ale jedynie na krótką chwilę spowalnia meteor. Sceny te narysowane są z tak cholerną dokładnością i perfekcją, a Genos z dodatkowym fragmentem uzbrojenia na twarzy wygląda jak kociak. Meteor zaraz uderzy, Bang i Genos oberwą prawie centralnie, bez szans. Drama trwa aż do wyczekiwanego pojawienia się Saitamy w całej jego okazałości. Oczywiście meteor zostaje rozwalony... Na mniejsze kawałki, które masakrują miasto. "Jebło to jebło, na chuj drążyć temat."
Po czym Saitama zbiera "hejt" mieszkańców za zniszczenia spowodowane odłamkami, mimo że meteor sam w sobie narobiłby nieporównywalnie większych szkód. Piękna postawa, Saitama! :D
Kocham OPM!

Ten tom to arcydzieło!
Początek, powolne budowanie napięcia, nadciągająca katastrofa. Zbliża się meteor, nakaz ewakuacji zostaje wydany zbyt późno. Bohaterowie w większości uciekają. Genos decyduje się na ostateczny cios z wykorzystaniem prawie całej energii, ale jedynie na krótką chwilę spowalnia meteor. Sceny te narysowane są z tak cholerną dokładnością i perfekcją, a...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

3

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki One-Punch Man tom 4 - Wielki meteor


Reklama
zgłoś błąd