Jamilti i inne historie

Okładka książki Jamilti i inne historie
Rutu Modan Wydawnictwo: Kultura Gniewu komiksy
176 str. 2 godz. 56 min.
Kategoria:
komiksy
Tytuł oryginału:
Jamilti and other stories
Wydawnictwo:
Kultura Gniewu
Data wydania:
2016-08-01
Data 1. wyd. pol.:
2016-08-01
Data 1. wydania:
2009-04-16
Liczba stron:
176
Czas czytania
2 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364858420
Tłumacz:
Agata Napiórska
Tagi:
jamilti komiks
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Okładka książki Totalnie nie nostalgia. Memuar Jacek Frąś, Wanda Hagedorn
Ocena 7,3
Totalnie nie n... Jacek Frąś, Wanda H...
Okładka książki Dym Marcin Flint, Marcin Podolec
Ocena 7,5
Dym Marcin Flint, Marci...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,5 / 10
60 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
59
3

Na półkach:

Świetna okazja do zapoznania się z krótkimi formami Rutu Modan, która wcześniej zachwyciła mnie „Ranami wylotowymi” i „Zaduszkami”. Szczególnie polecam dwie historie „Powrót do domu” i „Król wszystkich Lilly”, które w idealnym stopniu okraszone zostały groteską i czarnym humorem.

Świetna okazja do zapoznania się z krótkimi formami Rutu Modan, która wcześniej zachwyciła mnie „Ranami wylotowymi” i „Zaduszkami”. Szczególnie polecam dwie historie „Powrót do domu” i „Król wszystkich Lilly”, które w idealnym stopniu okraszone zostały groteską i czarnym humorem.

Pokaż mimo to

avatar
164
163

Na półkach:

Kilka krótszych opowieści zebranych w jeden tom. Bardzo mi podeszły. Są lekko groteskowe, ale nienachalne, bez przegięcia. Bohaterami są ludzie całkiem przeciętni, przewidywalni, którzy jednocześnie są na swój sposób niezwykli. Nawet, kiedy zdarza im się zbzikować, Rutu Modan pokazuje ich z ciepłej strony. Nie pastwi się nad nimi, nie obnaża. Nie przesadza w epatowaniu dziwnością. Wątki są niedopowiedziane, nie ma tu łopatologicznych morałów i jednoznacznych zakończeń.

Świetne rysunki, każda opowieść narysowana w nieco innym stylu. Zrobione z dużym talentem plastycznym, a jednocześnie lekkie i zabawne.

Myślę, że jest to zupełnie przeciwny biegun do amerykańskich produkcyjniaków o herosach w kiczowatych przebraniach.

Kilka krótszych opowieści zebranych w jeden tom. Bardzo mi podeszły. Są lekko groteskowe, ale nienachalne, bez przegięcia. Bohaterami są ludzie całkiem przeciętni, przewidywalni, którzy jednocześnie są na swój sposób niezwykli. Nawet, kiedy zdarza im się zbzikować, Rutu Modan pokazuje ich z ciepłej strony. Nie pastwi się nad nimi, nie obnaża. Nie przesadza w epatowaniu...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1049
625

Na półkach: , ,

Utalentowana Modan zebrała przezabawne i roztropne opowiadania w zbiór. Prezentacja nowoczesnego Tel Awiwu, gdzie szahidzi są na cenzurowanym, za to chirurgia plastyczna rozwija się w obłąkanym tempie. Społeczeństwo zarażone przesądami gorączkowej islamizacji. Groteskowe miniatury, jak kalecze zostało zaprojektowane życie w czasach prowincjonalnej mody, niewyróżniających się piosenek z radia i politycznego zaścianka obawiającego się terrorysty-samobójcy (no, doprawy, przerażające - ludzie, ratuj się kto może!). Historie z życia wzięte, niczym portrety zbiorowiska i przedstawienie Izraela w komicznym tonie, gdzie nowoczesność koresponduje z religijnymi zabobonami. Urzekła historia o doktorze, który w tęsknocie za miłością ,,produkuje'' ludzi z jej wizerunkiem ze skalpelem w ręku. Brzmi, jak kryminał? Ale spokojnie - Modan nie popada w desperację i luźno wypowiada się na temat słabostek. Dryfuje po smutnych opowieściach z uśmieszkiem na twarzy i stwierdzeniem ,,Ci, to są ofiarami kultury, państwa i wieloletniej dominacji Islamu''. Wyjazd z przygnębiającym Izraelem - to pokaz freaków, zwyczajnych rodzin z troskami, gdzie sekrety bywają chomikowane głęboko pod pokładem, i uważajcie!, jak samolot wiruje na niebie przez godzinę, prawdopodobnie macie do czynienia z kamikadze i arabskimi terrorystami, którzy dla kaprysu rozbiją powietrzny transport, a potem zabiją się, żeby obserwatorzy otrzymali godną rozrywkę - i to bezpłatnie!

Zdecydowanie ulubionym utworem pozostaje ostatni odcinek serii o tytule ,,Największa fanka'', gdzie otrzymujemy opowieść o niespełnionym muzyku, który nie ma widowni, a gdy zostaje zaproszony przez agentkę międzynarodową - okazuje się, że trafia na żydowską kolację, gdzie ma zaprezentować repertuar na wieczór. No, absurd murowany - Modan zakpiła z człowieczego losu, ale z beztroską perspektywą i lekkim zawodzeniem, że życie to niesprawiedliwe dzieje, ale zabawne, kiedy spojrzymy na sytuację z dystansu. Pozycja obowiązkowa dla miłośników komiksu. Z każdą miniaturą rośnie, a po ostatniej stronie stwierdziłem. ,,I co, to już?". Chciałbym więcej takiego prostego podejścia do nowoczesnej, zblazowanej społeczności, gdzieś z dala od Polski, którą znam na wylot.

Utalentowana Modan zebrała przezabawne i roztropne opowiadania w zbiór. Prezentacja nowoczesnego Tel Awiwu, gdzie szahidzi są na cenzurowanym, za to chirurgia plastyczna rozwija się w obłąkanym tempie. Społeczeństwo zarażone przesądami gorączkowej islamizacji. Groteskowe miniatury, jak kalecze zostało zaprojektowane życie w czasach prowincjonalnej mody, niewyróżniających...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
145
31

Na półkach:

Czy swój naród w komiksach da się przedstawiać bez ojkofobii? Okazuje się, że tak. Szczęśliwie złożyło, że "Jamilti" otrzymałem wraz z "Ucieczką z ogródków działkowych" Jacka Świdzińskiego,
recenzowany tu komiks można jednak śmiało zestawić z każdym, wydawanym przez Kulturę Gniewu, dziełem polskich autorów. Różnice są kolosalne w kwestii obrazowania narodu, lokalnej społeczności, etnosu. Jeśli akcja komiksu dzieje się w XXI wieku to pewnym jest, że pojawi się nabijanie z Janusza, psztyczki z polskości, katolicyzmu i narodowych tradycji. Po co? Tego nie wiem, pewnie dlatego, że bez tych elementów, komiks by się nie sprzedał (a może po prostu nie został wydany?). U Rutu Modan jest zupełnie inna jakość, tak w "Jamilti" jak i innych dziełach. To po prostu trzeba przeczytać :)

Czy swój naród w komiksach da się przedstawiać bez ojkofobii? Okazuje się, że tak. Szczęśliwie złożyło, że "Jamilti" otrzymałem wraz z "Ucieczką z ogródków działkowych" Jacka Świdzińskiego,
recenzowany tu komiks można jednak śmiało zestawić z każdym, wydawanym przez Kulturę Gniewu, dziełem polskich autorów. Różnice są kolosalne w kwestii obrazowania narodu, lokalnej...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1870
1867

Na półkach: ,

Proza żydowska jest dziwna. Czasami dziwaczna. Często zaskakująca. Okazuje się, że ten komiks też taki jest. Kreska specyficzna, postacie takie trochę rozlazłe, figury obszerne, odlegle przypomnienie malarstwa Gauguina‎ z okresu polinezyjskiego. Opowieści są współczesne. Zobaczymy tu echa konfliktu między Izraelem a Palestyną, będziemy uczestniczyć w policyjnym śledztwie i dowiemy się jak funkcjonuje hotel tematyczny. Różnorodność duża, ale zdziwienie gwarantowane. Przeczytałam błyskawicznie, wrażenia skrajne. Polecić się nie ośmielę. 

Proza żydowska jest dziwna. Czasami dziwaczna. Często zaskakująca. Okazuje się, że ten komiks też taki jest. Kreska specyficzna, postacie takie trochę rozlazłe, figury obszerne, odlegle przypomnienie malarstwa Gauguina‎ z okresu polinezyjskiego. Opowieści są współczesne. Zobaczymy tu echa konfliktu między Izraelem a Palestyną, będziemy uczestniczyć w policyjnym śledztwie i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
48
7

Na półkach:

Dziwne, pięknie zilustrowane historie.

Dziwne, pięknie zilustrowane historie.

Pokaż mimo to

avatar
884
884

Na półkach: ,

Wystarczające dziwne, by cię zaintrygować, a zarazem wystarczająco zwyczajnie opowiedziane, by zakwalifikować do kategorii "obyczajówka". Takie zbiory krótkich historii, powstających na przestrzeni lat, mają prawo być nierówne, ale w tym przypadku wszystkie trzymają bardzo wysoki poziom. Można za to fajnie prześledzić (nie takie znowu wielkie) zmiany wynikające z ciągłego doskonalenia warsztatu autorki. Kolejna kapitalna pozycja w katalogu tej pani.

Wystarczające dziwne, by cię zaintrygować, a zarazem wystarczająco zwyczajnie opowiedziane, by zakwalifikować do kategorii "obyczajówka". Takie zbiory krótkich historii, powstających na przestrzeni lat, mają prawo być nierówne, ale w tym przypadku wszystkie trzymają bardzo wysoki poziom. Można za to fajnie prześledzić (nie takie znowu wielkie) zmiany wynikające z ciągłego...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1524
486

Na półkach: , , ,

(...) Z zamieszczonych na ostatniej stronie książki kilku słów od autorki możemy dowiedzieć się, że „historie z tego zbioru powstawały w latach 1998-2007”, że większość z nich „w jakiś sposób wiąże się ze starymi rodzinnymi zdjęciami”. Autorka przyznaje: „Mam obsesję na punkcie rodzinnych fotografii jako przedmiotów i na punkcie rodziny jako tematu. Fotografia skupia się na danym momencie, ale zawsze skrywa szerszą perspektywę”. Dla osób, które czytały Zaduszki czy Tata ucieka z cyrkiem powyższe wyznanie nie jest żadnym zaskoczeniem. A w omawianej publikacji aż w pięciu z siedmiu narracji rodzina stanowi główny lub poboczny temat. „Skaza” autorki najbardziej uwidacznia w historiach Energetyczna blokada, Było, minęło oraz Powrót do domu.

Jamilti i inne historie to rzecz wyjątkowo osobista, ale w innym sensie niż Zaduszki, które są poniekąd komiksem autobiograficznym. W recenzowanym zbiorze Rutu Modan daje nam wgląd w to, jak traktuje swoich bohaterów. Wiele z postaci zostało jakby żywcem wyjętych z gabinetu osobliwości: trzy „siostry” prowadzące hotel, które, aby zadowolić gości, przebierają się za postaci z bajek, romantycznie usposobiony zamachowiec-samobójca, tęga energoterapeutka-histeryczka, szalony chirurg plastyczny czy, równie odklejony od rzeczywistości, staruszek Yoseph. Wszyscy bez wyjątku, mimo swoich dziwactw, traktowani są godnie i z szacunkiem. Mimo pewnej ilości zabawnych scen autorka nie żartuje ze swoich bohaterów i nie pozwala na to, aby czytelnik się z nich naśmiewał. Czytając mamy wrażenie obcowania z czymś intymnym, jakbyśmy niepostrzeżenie podglądali niezwykłe życie niezwykłych ludzi.

Owa intymność ma ścisły związek z faktem, że właściwie w każdym opowiadaniu poznajemy skrywane przez lata sekrety bohaterów. W Było, minęło wychodzi na jaw sekret najstarszej „siostry”. W Majtkowym zabójcy chodzi o kompromitujące zdjęcia matki, która przed laty będąc na dansingu szampańsko się bawiła. W Energetycznej blokadzie również chodzi o przeszłość i prawdę, która nagle wychodzi z „szafy” (dosłownie: wchodzi przez drzwi). Przeszłość i skrywana przez lata prawda, to dwie nadrzędne nici fabularne, które przenikają cały zbiór.

(...) W omawianym komiksie groteskowe sceny i absurdy rzeczywistości splatają się z bardzo trafnymi charakterystykami postaci. Mamy tu do czynienia z opowieściami o charakterze na poły niepoważnym, na poły konfidencjonalnym, w których na wylot prześwietlone zostają ukrywane przez lata osobiste sekrety. Modan zaspokaja nasze niezdrowe zainteresowanie innymi ludźmi, którzy bywają tak różni (i równocześnie: tak podobni) do nas samych.

- - -
cały tekst można przeczytać tu:
https://dybuk.wordpress.com/2016/10/09/jamilti-i-inne-historie/

(...) Z zamieszczonych na ostatniej stronie książki kilku słów od autorki możemy dowiedzieć się, że „historie z tego zbioru powstawały w latach 1998-2007”, że większość z nich „w jakiś sposób wiąże się ze starymi rodzinnymi zdjęciami”. Autorka przyznaje: „Mam obsesję na punkcie rodzinnych fotografii jako przedmiotów i na punkcie rodziny jako tematu. Fotografia skupia się na...

więcej Pokaż mimo to

avatar
665
108

Na półkach: ,

http://naderinteresujace.blogspot.com/2016/10/jamilti-i-inne-historie.html

http://naderinteresujace.blogspot.com/2016/10/jamilti-i-inne-historie.html

Pokaż mimo to

avatar
6994
5947

Na półkach: , , , ,

JAKI PIĘKNY KOMIKS

Jamilti po arabsku znaczy mniej więcej tyle, co „moja piękna” i słowo to doskonale nadaje się do podsumowania całego komiksu. Kiedy jakiś czas temu przeczytałem „Araba Przyszłości” album, który absolutnie mnie zachwycił i poruszył, nie sądziłem, że szybko spotkam drugi w podobnej tematyce, który zachowałby jednocześnie tak wysoki poziom. A jednak „Jamilti” udowodniło mi, jak bardzo się myliłem i zafundowało całą paletę rewelacyjnych emocji.

Na album składa się siedem krótkich opowieści graficznych, w których zwyczajni ludzie stają w obliczu niezwykłych sytuacji - o co nie trudno w kraju takim, jak Izrael. Dwie siostry zajmujące się wraz z matką fałszywym interesem oferującym leczenie bioprądami będą musiały zmierzyć się z kryzysem w postaci zasłabnięcia „pacjentki”. Inne dwie dziewczyny, które wraz z rodzicielką prowadzą hotel tematyczny „Panorama” zostaną postawione w zgoła odmiennej sytuacji, której konsekwencje jednak będą bardzo podobne – sekret zdjęcia sprzed lat, który sekretem wcale nie był wychodzi nagle na jaw zmieniając wszystko. W kolejnej opowieści młody muzyk mierzy się z trudnymi realiami swojego zawodu, a w jeszcze innej tajemniczy morderca zabija ludzi zostawiając na ich głowach majtki.

W „Jamilti” groteska i szara codzienność splatają się ze sobą w nierozerwalnym tańcu, w którym może zdarzyć się wszystko, ale w ramach jasno określonych, realnych reguł. Najlepiej czuć to w trzech absolutnie wspaniałych historiach, które pokazują paradoksy życia na krawędzi. W otwierającym zbiór tytułowym komiksie młoda pielęgniarka, która przed ślubem pokłóciła się z narzeczonym i wysiadła z taksówki, staje się świadkiem zamachu terrorystycznego i rusza nieść pomoc. Prawdziwy absurd wkracza na scenę w „Powrocie do domu”, gdzie mieszkańcy kibucu wychodzą na plażę czekać na lądowanie samolotu. Są przekonani, że wraca nim do domu bliski im Gadi. Niestety władze uważają, że lotnik jest terrorystą przygotowującym zamach… Jeszcze mocniej podobny nastrój daje odczuć „Król wszystkich Lilly”. Jego bohaterem jest chirurg, który pewnego dnia stracił pacjentkę, która prosiła go o przeszczep… brody. Po tej tragedii oddał się tylko i wyłącznie poprawianiu piękna, a na gruncie prywatnym zatroszczył się o osieroconą córkę zmarłej. Kiedy po wielu latach noszenia się z zamiarem oświadczyn dowiaduje się, że dziewczyna zaginęła bez śladu, obsesyjnie zaczyna przerabiać pacjentki na jej podobieństwo…

Jak widać powyżej, „Jamilti” to album bardzo zróżnicowany. Siedem fascynujących komiksów, które się na niego złożyło urzeka pomysłowością i stawianymi pytaniami, przeraża zdarzeniami i prawdziwością i cieszy przewrotnością zakończeń. I chociaż zbiór utrzymany jest w smutnym tonie, nie zbrakło w nim także miejsca na szczyptę humoru i pewną nutę nadziei – choć bardzo są one przygaszone.

Od strony graficznej „Jamilti” wygląda, jakby wyszło spod ręki Janka Kozy skrzyżowanego czasami z typowo europejską kreską, a czasami („Majątkowy zabójca”)… Simonem Bisleyem, dodatkowo utrzymanymi w kolorystyce „Tria z Belleville” . Być może są to skojarzenia za daleko idące, Rutu Modan posiada w końcu charakterystyczny styl (co znakomicie widać w finałowej historii), nie mniej trudno było mi je całkowicie odrzucić. I nawet jeśli nie podzielicie w tej kwestii mojego zdania, jestem pewien, że zgodzicie się, iż jest to naprawdę rewelacyjny i oszałamiający komiks, do którego chce się wracać. Komiks mocny, odważny, ważny i przede wszystkim piękny. Dlatego jeśli jeszcze nie mieliście okazji go czytać, sięgnijcie koniecznie.

Recenzja opublikowana na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2016/08/31/jamilti-i-inne-historie-rutu-modan/

JAKI PIĘKNY KOMIKS

Jamilti po arabsku znaczy mniej więcej tyle, co „moja piękna” i słowo to doskonale nadaje się do podsumowania całego komiksu. Kiedy jakiś czas temu przeczytałem „Araba Przyszłości” album, który absolutnie mnie zachwycił i poruszył, nie sądziłem, że szybko spotkam drugi w podobnej tematyce, który zachowałby jednocześnie tak wysoki poziom. A jednak...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Jamilti i inne historie


Reklama
zgłoś błąd