Winnica Rose

Okładka książki Winnica Rose
Kayte Nunn Wydawnictwo: Burda Publishing Polska literatura piękna
350 str. 5 godz. 50 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Rose's Vintage
Wydawnictwo:
Burda Publishing Polska
Data wydania:
2016-07-20
Data 1. wyd. pol.:
2016-07-20
Liczba stron:
350
Czas czytania
5 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380530980
Tłumacz:
Opracowanie zbiorowe
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,3 / 10
99 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
30
25

Na półkach:

Winnicę Rose czyta się szybko, jest lekka i przyjemna. A to to, czego oczekuje się od tego typu książki.
Gdy sięgałam po tę książkę, chciałam dostać chwilę relaksu, odrobinę romansu, zajęcie gorącego popołudnia (zbyt upalnego, by robić cokolwiek) i tzw. odmóżdżenie. I w moim przypadku Winnica Rose, choć nieidealna, zdała egzamin.

Zapraszam po więcej: https://czytelniawpustelni.blogspot.com/2021/09/winnica-rose.html

Winnicę Rose czyta się szybko, jest lekka i przyjemna. A to to, czego oczekuje się od tego typu książki.
Gdy sięgałam po tę książkę, chciałam dostać chwilę relaksu, odrobinę romansu, zajęcie gorącego popołudnia (zbyt upalnego, by robić cokolwiek) i tzw. odmóżdżenie. I w moim przypadku Winnica Rose, choć nieidealna, zdała egzamin.

Zapraszam po więcej:...

więcej Pokaż mimo to

avatar
17
16

Na półkach:

Sięgnęłam po te książkę zainteresowana winnicą umieszczona w tytule oraz krótkim opisem zawartości. To co opisywane było jako historia miłosna, ja widzę w głębszej perspektywie. Możemy ja ocenić jako fajną, optymistyczną propozycję, jeśli podążymy wyłącznie za biegiem zdarzeń. Jeśli sięgniemy głębiej, zobaczymy jak bardzo przypadkowe spotkanie może zdeterminować nasza przyszłość i jak wiele, mimo wszystko, od nas zależy. Czasem spotkanie właściwego człowieka, we właściwym czasie i miejscu, może zmienić nasze życie o 180 stopni. Czekam na polskie wydanie "Angel's share", której bohaterką jest siostra Marka Camerona wracająca do Australii po życiowych perturbacjach.

Sięgnęłam po te książkę zainteresowana winnicą umieszczona w tytule oraz krótkim opisem zawartości. To co opisywane było jako historia miłosna, ja widzę w głębszej perspektywie. Możemy ja ocenić jako fajną, optymistyczną propozycję, jeśli podążymy wyłącznie za biegiem zdarzeń. Jeśli sięgniemy głębiej, zobaczymy jak bardzo przypadkowe spotkanie może zdeterminować nasza...

więcej Pokaż mimo to

avatar
172
168

Na półkach: ,

"Winnicę Rose" zabrałam z biblioteki, kiedy nie miałam przy sobie nic do czytania. Nie wiedziałam, co biorę i nie miałam żadnych oczekiwań. Niestety od samego początku czytania czułam, że to nie dla mnie. Niesamowicie irytowały mnie literówki w tekście, to, że autorka ciągle nazywała Rose "siostrą Henry'ego", kiedy sam Henry pojawiał się w tekście na chwilę na początku i pod koniec książki, akcja była strasznie przewidywalna, a wątek miłosny schematyczny do bólu. Mam też wrażenie, że wszystkie postacie miały jakieś zaburzenia psychiczne, co chwilę zmieniały zdanie, myślały jedno, robiły drugie... Strasznie męcząca lektura, ale udało mi się dotrwać do końca, bo miałam nadzieję, że chociaż zakończenie będzie porywające i wynagrodzi mi te kilka godzin męczarni - ale niestety okazało się zwykłym happy endem rodem z Harlequinów.

Wydaje mi się, że jeśliby nieco zmienić bohaterów, dodać im pewności siebie i zdolności racjonalnego myślenia z tej historii mogłaby powstać całkiem niezła książka. Dodałabym też trochę więcej akcji, ponieważ ogranicza się ona do organizacji imprez i zajęć związanych z wytwarzaniem wina i brakuje miejsca na momenty, które dostarczyłyby czytelnikowi wrażeń. Nie chodzi mi tutaj o nie wiadomo jakie zwroty akcji, ale o chociażby odrobinkę czegoś, co wniosłoby do treści jakiekolwiek emocje.

To chyba pierwsza książka, w której nie podoba mi się absolutnie nic. Nawet z okładką jest coś nie tak. Nie wiem, czy to wina tego, jak jest wykonana, czy może tego, że jest wzięta z biblioteki i to ktoś, kto miał ją wcześniej jest książkowym bandytą. Sądząc po tylnej stronie okładki ma mieć ona matowe wykończenie, co może i nawet wyglądałoby elegancko i ładnie, gdyby nie to, że przód wygląda jakby ten "mat" przyciągał kurz. Jest cały obklejony jakimś syfem, który aż się klei.
Zawsze byłam przeciwna ludziom, którzy twierdzą, że wypożyczanie książek z bibliotek jest złe, ponieważ są one pełne bakterii i zarazków, ale w przypadku tego tytułu jest inaczej. Książka jest obrzydliwa. Do czytania owinęłam ją sobie okładką zrobioną z papieru, żeby nie musieć dotykać tej lepiącej warstwy...

"Winnicę Rose" zabrałam z biblioteki, kiedy nie miałam przy sobie nic do czytania. Nie wiedziałam, co biorę i nie miałam żadnych oczekiwań. Niestety od samego początku czytania czułam, że to nie dla mnie. Niesamowicie irytowały mnie literówki w tekście, to, że autorka ciągle nazywała Rose "siostrą Henry'ego", kiedy sam Henry pojawiał się w tekście na chwilę na początku i...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
233
224

Na półkach:

Zaczęło się słabo. Nic oryginalnego, ale za to mało zachęcającego. Rose – bezrobotna posiadaczka złamanego serca i kilkukilogramowej nadwagi wyjeżdża do kraju na odległym kontynencie, gdzie będzie pracować dla przystojnego, kilka lat starszego mężczyzny, którego właśnie zostawiła żona. Co dzieje się dalej, bardzo nietrudno się domyślić. Rose jednak nie przylatuje do Australii z całkiem czystymi zamiarami: dostała od swojego brata misję do wykonania. I choć wydaje się to być jednym z głównych wątków powieści, Autorka potraktowała to jako skutek uboczny nowego miejsca pobytu swojej bohaterki. Na temat tajemniczej misji pada kilka, dość wymijających, zdań i to nawet nie w każdym rozdziale.
Ale!:
Winnicę Rose czyta się szybko, jest lekka i przyjemna. A to to, czego oczekuje się od tego typu książki.

Gdy sięgałam po tę książkę, chciałam dostać chwilę relaksu, odrobinę romansu, zajęcie gorącego popołudnia (zbyt upalnego, by robić cokolwiek) i tzw. odmóżdżenie. I w moim przypadku Winnica Rose, choć nieidealna, zdała egzamin.

Więcej: http://acojatamwiem.blogspot.com/2018/08/winnica-rose.html

Zaczęło się słabo. Nic oryginalnego, ale za to mało zachęcającego. Rose – bezrobotna posiadaczka złamanego serca i kilkukilogramowej nadwagi wyjeżdża do kraju na odległym kontynencie, gdzie będzie pracować dla przystojnego, kilka lat starszego mężczyzny, którego właśnie zostawiła żona. Co dzieje się dalej, bardzo nietrudno się domyślić. Rose jednak nie przylatuje do...

więcej Pokaż mimo to

avatar
728
119

Na półkach:

'Chyba nikt nie zastanawia się, co będzie, jak zdobędzie wymarzoną miłość, a potem ją straci. Samo zdobycie wydaje się czymś niemożliwym do osiągnięcia'



Zanim jakaś książka trafi na naszą listę tytułów ulubionych, przeważnie musi chwilę odleżeć. Zrozumienie, czy podoba nam się tylko na chwilę, czy jest to ważna, życiowa historia, musi trochę potrwać. Często zrozumienie danej opowieści przychodzi do nas dopiero, gdy przeżyjemy coś zbliżonego do niej, coś co otworzy nam oczy. ‘Metalową Dolną’ pochłonęłam jednak w kilka godzin. Nie mam męża, a sport uprawiam kiedy biegnę na autobus, a i tak wiem, że zagwarantowała sobie miejsce na mojej liście TOP. Sprzeczność? Nie, wyjątkowa książka.

Tomek jest mężczyzną prawie w wieku średnim, który prowadzi włas

ną działalność, więc można uznać, że jest w pracy 24/7, co niespecjalnie mu się podoba. Sytuacja w której się znalazł, chora na raka żona, nie pozwala mu jednak na zmianę pracy. Sposobem na pozostanie przy zdrowych zmysłach są częste wizyty na siłowni. Pozwala mu to na wyrzucenie negatywnej energii zgromadzonej w organizmie w ciągu całego dnia, oraz znalezienie równowagi pomiędzy swoimi marzeniami, a rzeczywistością. Forma pierwszoosobowa narracji i obsadzenie całej akcji w piwnicy, pozwala nam lepiej odczuć upływ czasu pomiędzy wydarzeniami. Ważnym elementem opowiadania jest samotność z którą w pewnym momencie musi zmagać się główny bohater. To, że nad jego mieszkaniem znajduje się lokum matki, a w telefonie ma dwa numery do kumpli, nie załatwia sprawy, bo czuje, że nie znajdzie w nich zrozumienia. Ten element uderza w nas bardzo mocno, szczególnie, że język i spostrzeżenia postaci są bardzo naturalistyczne. To, jak i cały męski punkt widzenia bardzo wpasowało się w moje gusta. Jestem też zaintrygowana wątkiem psychologiczno-fantastycznym (w zależności od interpretacji). Bo co byśmy zrobili gdybyśmy mogli poczuć reakcje kogoś na nasze słowa? Albo gdyby nasze emocje fizycznie wpływały na kogoś nam bliskiego? Złość czy smutek, który pozwalamy sobie czuć, który czasem traktujemy jak środek masochistyczny, nabrałby innego znaczenia. Jest to dla nas ważna lekcja do nadrobienia, warta dłuższego zastanowienia.



'Zastanawiam się, co się dzieje, jak się traci zmysły. Czy widzi się wtedy jakieś pierdoły, czy też każdy wariat przechodzi to inaczej?'





Nie mogę wyjść z szoku, że debiut może być tak udany. Zawsze do nowych autorów podchodzę z rezerwą, dając im czas na rozwój. Nie można przesadzać, bo nie bez powodu, mówi się, że najbardziej motywuje krytyka. Moim jedynym zarzutem jest jednak długość. Dziewięćdziesiąt sześć stron to malutko, choć trzeba oddać, że swego rodzaju otwarte zakończenie pasuje tu bardzo dobrze. Żałuje, że nie mam siły przekazania wam werbalnie jak podobała mi się ta książka i jak zła jestem, że nie widzę, by dostała odpowiedniego zaangażowania marketingowego. Pozwala to dojść do wniosku, jak mało wartościowych lektur nas otacza, skoro kiedy trafimy na cacuszko to uderza to w nas tak mocno. Chciałabym, żeby więc Ci, którzy ratują czytelniczy honor naszego pięknego kraju sięgnęli i po tę historię, bo, daję słowo, jest tego warta.



Bastuba

'Chyba nikt nie zastanawia się, co będzie, jak zdobędzie wymarzoną miłość, a potem ją straci. Samo zdobycie wydaje się czymś niemożliwym do osiągnięcia'



Zanim jakaś książka trafi na naszą listę tytułów ulubionych, przeważnie musi chwilę odleżeć. Zrozumienie, czy podoba nam się tylko na chwilę, czy jest to ważna, życiowa historia, musi trochę potrwać. Często zrozumienie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
443
441

Na półkach: , , , ,

Po " Winnicę Rose " sięgnęłam bez większych oczekiwań . Ot stała na półce w bibliotece więc wypożyczyłam wraz z kilkoma innymi, na chybił trafił. Trochę bardziej chybił niż trafił. Mimo, że uwielbiam takie opowieści, które budzą radość w sercu i wywołują uśmiech na twarzy to ta historia akurat nie do końca mnie urzekła.
Tytuł książki i opis przywiódł mi na myśl jeden z moich ulubionych filmów
" Spacer w chmurach " ale takiego jak w filmie klimatu tu nie otrzymałam.
Z jednej strony ciepła i optymistyczna opowieść o przyjaźni, rodzinie o którą warto dbać a z drugiej jest to powieść jakich wiele i niczym szczególnym nie zaskakuje.
Pomimo, że książka napisana jest lekkim i przyjemnym językiem to opisana historia jest przewidywalna a akcja ogranicza się do organizacji imprez, winobrań i nie ma tu elementów zaskoczenia czy większych wzruszeń . Cała opowieść toczy się leniwie i dosyć sennie, a że nie miałam wielkich oczekiwań więc nie jestem rozczarowana i nawet nie żałuję czasu, który poświęciłam na przeczytanie tej książki. Lektura w sam raz na lato .
Po zakończeniu natomiast naszła mnie refleksja, że nie ma co się nad sobą użalać trzeba życie brać takim jakie jest.

" Życie jest zbyt krótkie, żeby zamartwiać się rzeczami, których nie można zmienić "
" Trzeba płynąć z prądem i mocno trzymać się burty."

Po " Winnicę Rose " sięgnęłam bez większych oczekiwań . Ot stała na półce w bibliotece więc wypożyczyłam wraz z kilkoma innymi, na chybił trafił. Trochę bardziej chybił niż trafił. Mimo, że uwielbiam takie opowieści, które budzą radość w sercu i wywołują uśmiech na twarzy to ta historia akurat nie do końca mnie urzekła.
Tytuł książki i opis przywiódł mi na myśl jeden z...

więcej Pokaż mimo to

avatar
624
66

Na półkach: ,

Bardzo przyjemna. Taka "ku pokrzepieniu serc" w gorszych chwilach.

Bardzo przyjemna. Taka "ku pokrzepieniu serc" w gorszych chwilach.

Pokaż mimo to

avatar
642
171

Na półkach: ,

Wzruszająca książka.pokazuje jak nie winne kłamstwo może popsuć wszystko, a szczególnie miłość. dobrze sie czyta do poduchy. polecam :)

Wzruszająca książka.pokazuje jak nie winne kłamstwo może popsuć wszystko, a szczególnie miłość. dobrze sie czyta do poduchy. polecam :)

Pokaż mimo to

avatar
237
115

Na półkach: , ,

Lekka i przyjemna.
Historia Rose, dzieci , Astrid , Marka i winnicy pochłonęła mój wolny czas 😊
Polecam ! Świetna książka na jesienny wieczór

Lekka i przyjemna.
Historia Rose, dzieci , Astrid , Marka i winnicy pochłonęła mój wolny czas 😊
Polecam ! Świetna książka na jesienny wieczór

Pokaż mimo to

avatar
14
16

Na półkach:

Szału nie ma, ale przeczytać można... lekka i przyjemna, ale bez fajerwerków

Szału nie ma, ale przeczytać można... lekka i przyjemna, ale bez fajerwerków

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Kayte Nunn Winnica Rose Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd