Płotki giną pierwsze

Okładka książki Płotki giną pierwsze
Aleksandra Marinina Wydawnictwo: W.A.B. Cykl: Anastazja Kamieńska (tom 6) Seria: Mroczna Seria kryminał, sensacja, thriller
344 str. 5 godz. 44 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Cykl:
Anastazja Kamieńska (tom 6)
Seria:
Mroczna Seria
Tytuł oryginału:
Szestiorki umirajut pierwymi
Wydawnictwo:
W.A.B.
Data wydania:
2014-10-14
Data 1. wyd. pol.:
2009-02-01
Data 1. wydania:
2014-05-05
Liczba stron:
344
Czas czytania
5 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328014602
Tłumacz:
Aleksandra Stronka
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,8 / 10
639 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1189
1189

Na półkach: ,

I się skończyło czytanie Marininy po kolei. Ale ta część była równie fajna. To było moje pierwsze zetknięcie się z nowoczesnymi kryminałami.


Znalazłem karton z książkami w piwnicy, a tam kolejne książki które przeczytałem. Przeczytałem trochę książek w młodości :) . To książka z mojej półki "różności", wrzucam tu te setki książek które przeczytałem w życiu w latach 2000-2019.

I się skończyło czytanie Marininy po kolei. Ale ta część była równie fajna. To było moje pierwsze zetknięcie się z nowoczesnymi kryminałami.


Znalazłem karton z książkami w piwnicy, a tam kolejne książki które przeczytałem. Przeczytałem trochę książek w młodości :) . To książka z mojej półki "różności", wrzucam tu te setki książek które przeczytałem w życiu w latach...

więcej Pokaż mimo to

avatar
658
476

Na półkach: ,

Przyzwoity kryminał. Spokojny, pomimo, że zabójca jest bardzo pracowity i zdeterminowany, a więc co tydzień jest nowa ofiara.
W kryminałach Marininy pojawia się zazwyczaj wiele postaci, zwykłych, a jednocześnie bardzo różnych od siebie. Ich decyzje czy wybory też są różne, więc na tych samych skrzyżowaniach dróg skręcają w różne strony i dochodzą do całkiem innych miejsc. Czasem się zastanawiam do której z postaci jestem podobna -jak bym się faktycznie zachowała w danej sytuacji. Czy jestem taka bezbarwna, ale jednocześnie mocna jak Anastazja? czy mając kochankę raczej wierzyłabym żonie w trudnej sytuacji? czy raczej bym zaufała kochance lub przyjacielowi ? czy potrafiłabym sobie zorganizować nocleg u obcej osoby? na ile jestem zdeterminowana czy skoncentrowana na ustalonym celu?

Mamy kilka kobiet, całkiem różnych, i kilku mężczyzn. I zagadkę -kto jest zabójcą? kto jest głupi? a kto racjonalny?
I dodatkową zagadkę -kto przeżyje?

Przyzwoity kryminał. Spokojny, pomimo, że zabójca jest bardzo pracowity i zdeterminowany, a więc co tydzień jest nowa ofiara.
W kryminałach Marininy pojawia się zazwyczaj wiele postaci, zwykłych, a jednocześnie bardzo różnych od siebie. Ich decyzje czy wybory też są różne, więc na tych samych skrzyżowaniach dróg skręcają w różne strony i dochodzą do całkiem innych...

więcej Pokaż mimo to

avatar
984
981

Na półkach: , , ,

Zachwyciłam się od samego początku postacią nijakiej, bezbarwnej Anastazji Kamieńskiej i tak pewnikiem pozostanie do końca cyklu. Już mi nawet tak bardzo nie przeszkadzają te rosyjskie nazwiska. Myślę, że Pani Marinina pomysły na kolejne fabuły czerpie z pracy, którą kiedyś wykonywała. Tym razem pomysł ciekawy a osoby skorumpowane, tutaj także milicjanci, są wszędzie. Nastia z niczego potrafi wyciągnąć jakąś nitkę i kurczowo ją trzymając dotrzeć do sedna sprawy. Książkę przeczytałam z przyjemnością. I co ważne w tej pozycji nie brakowało końcówek.

Zachwyciłam się od samego początku postacią nijakiej, bezbarwnej Anastazji Kamieńskiej i tak pewnikiem pozostanie do końca cyklu. Już mi nawet tak bardzo nie przeszkadzają te rosyjskie nazwiska. Myślę, że Pani Marinina pomysły na kolejne fabuły czerpie z pracy, którą kiedyś wykonywała. Tym razem pomysł ciekawy a osoby skorumpowane, tutaj także milicjanci, są wszędzie....

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
515
515

Na półkach:

„Płotki giną pierwsze” to Marinina w czystym wydaniu. Nie wybitna, nie znakomita, nie powalająca na łopatki, ale standardowo dobra.
Tym razem na tapetę zmęczonej życiem policyjnej pani analityk trafia morderstwo dokonane na trochę irytującym urzędniku Centrum Obsługi Cudzoziemców oraz snajper grasujący na ulicach Moskwy i strzelający do przypadkowych ludzi. Sprawy z pozoru wydają się zupełnie z sobą nie związane, ale czy jednak tak jest na pewno?
Fabuła interesująca, szczególnie jeśli kogoś zajmują kulisy powstawania wielkich rosyjskich fortun. Przekręty, szwindle, korupcja, bezlitosna eliminacja przeciwników to zwykły porządek postsowieckiej Rosji. No i zgodnie z tytułem, to nie szefowie idą na odstrzał, tylko płotki, które gubi fakt, że wiedzą za dużo o swoich potężnych mocodawcach.
Oddanie realiów pracy i życia osobistego moskiewskich policjantów nie do podrobienia. Nie po raz pierwszy u tej pisarki zaskakuje mnie dość lekki stosunek bohaterów książki do wierności wobec swoich partnerów. Liczne zdrady, długoletnie romanse, jednorazowe wyskoki do tego stopnia nikogo nie dziwią, że aż… dziwią. Przynajmniej mnie, bo w książkach Marininy jakby wszystko było na opak: to małżeńska wierność zdumiewa i szokuje (szczególnie jeśli dotyczy to przystojnego faceta, czy ładnej kobiety). Któż by przypuszczał, że Rosjanie to taki temperamentny naród?... :)

„Płotki giną pierwsze” to Marinina w czystym wydaniu. Nie wybitna, nie znakomita, nie powalająca na łopatki, ale standardowo dobra.
Tym razem na tapetę zmęczonej życiem policyjnej pani analityk trafia morderstwo dokonane na trochę irytującym urzędniku Centrum Obsługi Cudzoziemców oraz snajper grasujący na ulicach Moskwy i strzelający do przypadkowych ludzi. Sprawy z pozoru...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1296
572

Na półkach:

Zaprzyjażniam się z Anastazją.
A najfajniejsze w tym zaprzyjażnianiu się jest to, że dużo jeszcze wspólnych przygód przed nami.

Tym razem wraca świetna intryga, z oczywiście nieprawdopodobnymi splotami akcji, ale któż by miał pretensje o takie drobiazgi :)

Zastanawia mnie warstwa obyczajowa. Nie umiem sobie jeszcze wyrobić zdania czy przeszkadza mi swobodny stosunek do szeroko pojętej obyczajowości, czy nie. Na razie patrzę z zaciekawieniem :)

Zaprzyjażniam się z Anastazją.
A najfajniejsze w tym zaprzyjażnianiu się jest to, że dużo jeszcze wspólnych przygód przed nami.

Tym razem wraca świetna intryga, z oczywiście nieprawdopodobnymi splotami akcji, ale któż by miał pretensje o takie drobiazgi :)

Zastanawia mnie warstwa obyczajowa. Nie umiem sobie jeszcze wyrobić zdania czy przeszkadza mi swobodny stosunek do...

więcej Pokaż mimo to

avatar
67
67

Na półkach:

Major moskiewskiej milicji, pracownica wydziału kryminalnego Miejskiego Wydziału Spraw Wewnętrznych Anastazja Kamieńska jest znana ze swojej ponadprzeciętnej inteligencji, wysokich zdolności analitycznych, niezwykłej umiejętności łączenia i interpretowania faktów oraz stawiania zaskakująco trafnych hipotez dotyczących przestępstw na podstawie szczątkowych informacji. Jej praca w wydziale polega w mniejszym stopniu na fizycznym angażowaniu się w śledztwo, za to bada ona wszystkie dostępne dowody, poszlaki i zebrane informacje, porównuje zbrodnie z danymi statystycznymi, dotyczącymi podobnych przestępstw oraz podobnymi sprawami z przeszłości i na tej podstawie określa najbardziej prawdopodobne wersje wydarzeń, które potem są weryfikowane. Tym razem Kamieńska dodatkowo pomagała koledze z komendy obwodowej, który zwrócił się do niej z prośbą o przeanalizowanie informacji dotyczących dosyć nietypowych zabójstw. W okolicach Moskwy od kilku tygodni regularnie ginęli młodzi mężczyźni, postrzeleni w głowę z tej samej broni. Zabójstwa dokonywane były w weekendy, do tego wydawało się, że ofiary nie miały ze sobą nic wspólnego. Jednocześnie, śledczy z wydziału kryminalnego otrzymali zgłoszenie o morderstwie dokonanym w moskiewskim Centrum Obsługi Cudzoziemców, gdzie ofiarą przestępcy padł jeden z pracowników. Gdy prowadzili oni czynności operacyjne związane z tą zbrodnią, w Moskwie zamordowany został milicjant pracujący na co dzień w obwodzie uralskim. Przyjechał on do stolicy, by spotkać się z moskiewskim oficerem śledczym - pracownikiem wydziału do spraw przestępczości zorganizowanej, który zajmował się podejrzanymi interesami prowadzonymi przez państwowy zakład przemysłowy Uralsk-18. Oficer ten uciekł wkrótce po tym, gdy stał się głównym podejrzanym o wzięcie łapówki za wyciszenie sprawy uralskich przestępstw gospodarczych oraz o zabicie wspomnianego funkcjonariusza z Uralska. W toku prowadzenia śledztwa Anastazja Kamieńska zaczęła dostrzegać powiązania pomiędzy tymi wszystkimi zdarzeniami.
Książki Aleksandry Marininy nigdy nie schodzą poniżej pewnego poziomu i jednocześnie wszystkie zawierają w sobie cechy charakterystyczne dla utworów pisarki. Ta powieść również nie łamie schematów typowych dla opowieści o Anastazji Kamieńskiej: jej akcja toczy się w stolicy Rosji (osobom zainteresowanym pracą Kamieńskiej poza Moskwą polecam "Grę na cudzym boisku"), nieprzeciętnie zdolna Kamieńska pracuje głównie zza biurka tudzież sprzed komputera, duży wpływ na opisane wydarzenia mają dosyć szczęśliwe (dla niektórych bohaterów oczywiście mniej szczęśliwe) zbiegi okoliczności, pojawia się motyw zdrady (zarówno osobistej, jak i służbowej), w tle rewelacyjnie pokazana jest Rosja lat 90-tych XX wieku (a raczej: Moskwa lat 90-tych, która jest niemal państwem w państwie), zaprezentowane są poradzieckie przemiany i agresywna wersja kapitalizmu w miejscowym wydaniu, realistycznie opisane jest niełatwe życie przeciętnych ludzi. Intryga kryminalna, jak to zwykle bywa w kryminałach pisarki, jest dobrze zbudowana, wciągająca i daje jednocześnie dogodny pretekst do pokazania przemian politycznych, gospodarczych i społecznych w Rosji w tamtych latach. Te osoby, które sięgną po książki Marininy po raz pierwszy, muszą być przygotowane na to, że czytelnik na ogół dowiaduje się o wielu istotnych faktach wcześniej, niż prowadzący śledztwo oficerowie, co nieco osłabia potem element zaskoczenia, chociaż autorka pozostawia zwykle sobie kilka asów w rękawie, które wyciąga w kulminacyjnych momentach i tak też dzieje się w tej powieści. Wcześniej, niż Kamieńska i jej koledzy, mamy możliwość poznania mocodawców oraz motywów ich działania. "Towarzyszymy" również uciekającemu oficerowi, który próbuje oczyścić się z zarzutów i jednocześnie w miarę dobrze zakamuflować, gdyż jest w pełni świadomy grożącego mu niebezpieczeństwa. Doradzam zachowanie dużej uwagi podczas czytania, ponieważ w jednym czasie śledzimy trzy oddzielne historie, które zaczynają się w pewnym momencie zazębiać, przez co powieść nabiera coraz większego tempa. Opowieść pozornie urywa się dosyć nagle, gdyż książka kończy się wybuchem, przez co w pierwszej chwili czytelnik może czuć niedosyt oraz mieć wrażenie, że nie wszystko zostało rozwiązane i dopowiedziane. Jednak gdy to pierwsze wrażenie mija, łatwo się zorientować, że tak naprawdę wszystko już wiadomo, także dzięki temu, że jako czytelnicy pewne rzeczy wiedzieliśmy wcześniej, trzeba je sobie tylko na własną rękę podsumować i sprawę można uznać za zakończoną.
Osobiście bardzo lubię powieści Aleksandry Marininy i jednocześnie - paradoksalnie - na ogół miewam pewne zastrzeżenia co do głównej bohaterki. Oczywiście, nie da się nie zauważyć w jej kreacji inspiracji książkami Agathy Christie i Herculesem Poirotem, które to inspiracje mnie, jako wielbicielkę „małego Belga”, od razu urzekły. Anastazja jest współczesnym Poirotem w spódnicy (ta spódnica powinna być wzięta w wielki cudzysłów, bo wcisnąć Nastię w spódnicę tak łatwo nie jest), jej głównym atutem i siłą w walce z przestępcami są jej szare komórki i absolutnie niezwykłe zdolności analityczne. To nie jest typ ścigającego milicjanta, biegającego za przestępcami z pałką i pistoletem. Tak jak Poirot wolał posiedzieć w fotelu i pomyśleć, zamiast węszyć za śladami popiołu tytoniowego na miejscu zbrodni (naprawdę uwielbiam tę drobną uszczypliwość w stosunku do Holmesa ;)), tak Anastazja ma swój komputer, swoje dane, swoją kawę i swoje rozważania. Jednocześnie, w każdej przeczytanej dotychczas przeze mnie powieści Aleksandry Marininy znajdowałam jakieś nieco drażniące mnie kwestie związane z główną bohaterką, które wprawdzie nie zakłócały pozytywnego odbioru całości, jednak w niektórych momentach historii bywały męczące i prowokowały do szybszego przerzucenia strony. Dla przykładu wspomnę, że czasem dla dobra śledztwa Anastazja Kamieńska poddaje się specyficznym metamorfozom zewnętrznym (podszywanie się pod inną osobę wraz z odpowiednią charakteryzacją), za czym nie przepadam i co wydaje mi się mało prawdopodobne do zaistnienia w rzeczywistości, choćby z psychologicznego punktu widzenia. Tym razem autorka oszczędziła czytelnikom takich fajerwerków, co stanowi dużą zaletę powieści. Fakt, iż podczas tej sprawy Anastazja Kamieńska pracuje tak, jak powinien pracować typowy analityk (posiadający dodatkowo jej cechy charakteru), a nie gania po mieście udając na przykład rudowłosą femme fatale, jest dla mnie dużym plusem.
W tej książce, podobnie jak we wszystkich dotychczas przeze mnie przeczytanych, Aleksandra Marinina nie pozostawia nam żadnych złudzeń. Zapomnijmy, że wszyscy źli ludzie trafią za kratki, a wszyscy dobrzy zostaną za swoją dobroć nagrodzeni. Moskiewski świat to świat brutalny i niesprawiedliwy, milicjanci (ci uczciwi) robią swoje najlepiej jak tylko mogą, ale mają nie tylko swoje wady, lecz także pełną świadomość własnych ograniczeń i tego, że pewnych płotów nie przeskoczą, a pewne siły pozostaną poza ich zasięgiem. Owszem, stróżom prawa udaje się rozwiązywać zagadki kryminalne, odkrywać motywy zabójstw oraz mętne powiązania przestępców ze sobą i z osobami, które powinny od nich trzymać się z daleka. Milicjanci dokonują aresztowań, starają się zatrzymywać spiralę przemocy i zapobiegać kolejnym zbrodniom. Ale pamiętajmy, że w Miejskim Wydziale Spraw Wewnętrznych mamy do czynienia nie z kradzieżami torebek na ulicach, ale z poważnymi przestępstwami, których mocodawcami są potężne osoby, często pozostające nietykalne, choćby były znane z imienia i nazwiska, z dokładnym miejscem zamieszkania i pełnym drzewem genealogicznym włącznie. Jeśli ktokolwiek zostaje za cokolwiek ukarany, to bezpośredni wykonawcy, specjaliści od brudnej i mokrej roboty, których w razie wpadki zastępuje się kimś nowym, a cały interes kręci się dalej. Nie inaczej jest w przypadku tej powieści. Płotki giną pierwsze? Raczej tylko płotki giną.

Major moskiewskiej milicji, pracownica wydziału kryminalnego Miejskiego Wydziału Spraw Wewnętrznych Anastazja Kamieńska jest znana ze swojej ponadprzeciętnej inteligencji, wysokich zdolności analitycznych, niezwykłej umiejętności łączenia i interpretowania faktów oraz stawiania zaskakująco trafnych hipotez dotyczących przestępstw na podstawie szczątkowych informacji. Jej...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1470
510

Na półkach: , ,

W Moskwie grasuje seryjny morderca. Zabija strzałem w głowę z dwudziestu metrów odpoczywających w podmiejskich lasach młodych mężczyzn.
W Centrum Obsługi Cudzoziemców zostaje zaduszony pracujący od niedawna urzędnik.
Czy te sprawy się łączą? Czy Anastazja Kamieńska rozwiąże zagadkę?
"Płotki giną pierwsze" Aleksandry Marininy, to bardzo nietypowy kryminał. Trzyma w napięciu od początku do końca. Nie możemy polegać na swojej intuicji osądzając występujące w powieści osoby, autorka każe nam dobrze oceniać postacie negatywne. Zakończenie jest zupełnym zaskoczeniem.
Zachęcam do czytania.

W Moskwie grasuje seryjny morderca. Zabija strzałem w głowę z dwudziestu metrów odpoczywających w podmiejskich lasach młodych mężczyzn.
W Centrum Obsługi Cudzoziemców zostaje zaduszony pracujący od niedawna urzędnik.
Czy te sprawy się łączą? Czy Anastazja Kamieńska rozwiąże zagadkę?
"Płotki giną pierwsze" Aleksandry Marininy, to bardzo nietypowy kryminał. Trzyma w napięciu...

więcej Pokaż mimo to

avatar
12
334

Na półkach:

Ciekawa fabuła. Jak zwykle u Marininy, trup ściele się gęsto. Przyjemnie się słucha. Kamieńska zyskuje u mnie coraz bardziej. Zakończenie trafione w dziesiątkę, realistyczne.

Ciekawa fabuła. Jak zwykle u Marininy, trup ściele się gęsto. Przyjemnie się słucha. Kamieńska zyskuje u mnie coraz bardziej. Zakończenie trafione w dziesiątkę, realistyczne.

Pokaż mimo to

avatar
736
736

Na półkach:

Jedna z ciekawszych części przygód Nastasii Nikołajewny. Bardzo precyzyjnie poprowadzona intryga, rozrysowana dokładnie tak jak podręcznik kazał. I jak zwykle interesujące wycieczki po Moskwie. Miłośnicy carycy Aleksandry będą ukontentowani.

Jedna z ciekawszych części przygód Nastasii Nikołajewny. Bardzo precyzyjnie poprowadzona intryga, rozrysowana dokładnie tak jak podręcznik kazał. I jak zwykle interesujące wycieczki po Moskwie. Miłośnicy carycy Aleksandry będą ukontentowani.

Pokaż mimo to

avatar
1500
1443

Na półkach:

Nastia analizuje dane ale trudno się w tym wszystkim połapać, co łączy zabitych. jak dotrzeć do głębszych powiązań w skorumpowanym świecie?

Nastia analizuje dane ale trudno się w tym wszystkim połapać, co łączy zabitych. jak dotrzeć do głębszych powiązań w skorumpowanym świecie?

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Aleksandra Marinina Płotki giną pierwsze Zobacz więcej
Aleksandra Marinina Płotki giną pierwsze Zobacz więcej
Aleksandra Marinina Płotki giną pierwsze Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd