Podróż do Transylwanii

Okładka książki Podróż do Transylwanii
Czingiz Abdułłajew Wydawnictwo: Rebis Cykl: Drongo (tom 1) kryminał, sensacja, thriller
264 str. 4 godz. 24 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Cykl:
Drongo (tom 1)
Tytuł oryginału:
Поездка в Трансильванию
Wydawnictwo:
Rebis
Data wydania:
2016-05-04
Data 1. wyd. pol.:
2016-05-04
Liczba stron:
264
Czas czytania
4 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788378188773
Tłumacz:
Iwona Tsanev
Tagi:
literatura azerbejdżańska literatura XXI wieku
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
4,7 / 10
31 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1119
214

Na półkach:

Czingiz Abdułłajew – czyż to nazwisko nie jest wystarczająco egzotyczne, by zachęcić do lektury? Dla mnie było. Krótka nota biograficzna wystarczyła, bym zdecydowała się na zakup książki autorstwa Pana Czingiza. Autor pochodzi z Azerbejdżanu. Po ukończeniu studiów prawniczych, gdzieś pewnie w latach 80-tych podjął pracę w Ministerstwie Obrony ZSRR, a wkrótce podjął się pracy jako oficer sił specjalnych. Był dwukrotnie ranny, za służbę został wyróżniony orderami Lenina, Czerwonego Sztandaru i Czerwonej Gwiazdy. Tyle wiedziałam autorze , gdy sięgałam po jego książkę, której bohaterem był super - agent zwany DRONGO. Poszukiwania w intrenecie, niewiele więcej przyniosły o nim wiadomości, choć ponoć w swojej ojczyźnie jest znanym pisarzem z dorobkiem liczącym kilkaset tytułów.
W powiązaniu z przeszłością autora jego bohater materializował się w mojej głowie, jako James Bond Europy Wschodniej. W książce nie było jednak spektakularnych akcji z użyciem bondowskich gadgetów, zresztą nie spodziewałam się tego. Były za to kobiety w mniejszy m lub większym stopniu zainteresowane naszym bohaterem. Drongo miał chyba więcej wspólnego z przeszłością swojego twórcy, niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Gdy z Bonda odsączymy cały amerykański blichtr to możemy się spodziewać kogoś na wzór naszego DRONGO – inteligentnego, spostrzegawczego agenta, przystosowanego do stosowania etykiety dyplomatycznej. Myślę, że tu włąśnie uwidaczniają się cechy autora i jego doświadczenia. Książka jest trochę przegadana, co zauważa wielu czytelników. Niektóre dialogi też wydają się rozdmuchane i sztuczne. Jakby natomiast przemyśleć sprawę i skonfrontować je z sowiecką ku lurą, to łatwiej będzie nam zrozumieć sposób prowadzenia narracji. Nie jestem znawcą, ale moim zdaniem Czingiz Abdułłajew pokazuje nam sposób bycia typowy dla dyplomatów radzieckich – trochę sztuczny, bo na siłę wypracowany. Mocno sformalizowany, bo każdego dopiero co osadzonego na stanowisku człowieka można było łatwo urazić, a przy okazji zaszkodzić samemu sobie. Taki przynajmniej wzór zachowań ludzi ludu, którzy doszli do władzy w ZSRR ukształtował się w mojej głowie. Myślę, ze autor faktycznie wiele zaczerpnął ze swoich doświadczeń, a że rzeczywistość wyższych sfer ZSRR była wykreowana w sztuczny sposób, to też większości obywateli bardziej cywilizowanego świata sposób komunikacji będzie się wydawał bardzo nienaturalny.
A treść? No cóż. Drongo przyjeżdża do Rumunii na konferencję dotycząca włączenia tego kraju do strefy Schengen. Występuje tu w roli eksperta, nie do końca wiadomo od czego, bo generalnie podkreśla się głównie jego niepospolite zdolności detektywistyczne. Poza nim na konferencję zjeżdżają specjaliści z różnych krajów. Tak znamienitym gościom należy oczywiście pokazać co bardziej atrakcyjne miejsca w okolicy, wyruszają więc na wycieczkę objazdową, w trakcie której tu i ówdzie pojawia się trup. Akcja nie zbliża się nawet do typowych sensacyjnych rozwiązań. Jest niespieszna, nawet powiedziałabym powolna, ale czego spodziewać się w gronie dyplomatów i naukowców z profesorskimi tytułami ? Przez książkę przewija się trochę rozważań dotyczących spraw polityczno – społecznych w tym. rasizmu, praw kobiet czy ciemnych stron w historii niektórych państw europejskich w tym Polski. Wielu się oburzą, bo autor pokazuje to z swojej perspektywy, nie zawsze zgodnej z nasza retoryką, choć trudno mu odmówić prawdomówności. Takie kontrowersyjne wstawki trochę okraszają sztywną i nudna atmosferę, trochę chyba zastosowano ten wybieg dla ożywienia treści poza głównym wątkiem. Szału nie ma, ale tragedii także nie. Można przeczytać jako okaz swoistej egzotyki , mimo wszystko z innego świata.

Czingiz Abdułłajew – czyż to nazwisko nie jest wystarczająco egzotyczne, by zachęcić do lektury? Dla mnie było. Krótka nota biograficzna wystarczyła, bym zdecydowała się na zakup książki autorstwa Pana Czingiza. Autor pochodzi z Azerbejdżanu. Po ukończeniu studiów prawniczych, gdzieś pewnie w latach 80-tych podjął pracę w Ministerstwie Obrony ZSRR, a wkrótce podjął się...

więcej Pokaż mimo to

avatar
856
456

Na półkach: , ,

Zabierając się za czytanie wyobrażałam sobie, że Drongo będzie kimś w rodzaju Jamesa Bonda, z tym, że w wersji wschodnioeuropejskiej. Okazało się, że trafiłam tylko trochę. Drongo jest specjalistą w dziedzinie przestępczości. Został zaproszony jako gość w roli eksperta na międzynarodową konferencję dotyczącą wstąpienia Rumunii do strefy Schengen. Ten facet jest tak bardzo kulturalny i grzeczny, że trudno uwierzyć czym się zajmuje zawodowo. Może powinien być raczej dyplomatą.

W powieści najbardziej brakuje mi chyba akcji. Bohaterowie tylko podróżują wspólnie, podejrzewają siebie nawzajem o morderstwo rozmawiając miedzy sobą bardzo okrągłymi i poprawnymi zdaniami. Już od pierwszych rozdziałów fabuła przypominała mi "Dziesięciu Murzynków" i w pewnym momencie nawet bohaterowie zaczęli dostrzegać podobieństwo między swoją sytuacją, a jedną z popularniejszych powieści Agaty Christie.

W "Podróży do Transylwanii" bardziej niż właściwy wątek morderstwa podobało mi się tło. Spory bohaterów na temat polityki i spraw mniejszości etnicznych. Właściwie śledztwo ograniczało się do kilku telefonów i rozmów. Brakowało mi też narracji z punktu widzenia głównego bohatera. Zupełnie nic nie wiem o uczuciach i emocjach Drongo.
Może to kwestia gatunku, ale pa powieść wydała mi się jakaś taka powierzchowna i pozbawiona emocji. Uczucia bohaterów zostały pominięte i autor skupił się na faktach. A te fakty związane ze śledztwem też nie były jakoś szczególnie ekscytujące.

Zabierając się za czytanie wyobrażałam sobie, że Drongo będzie kimś w rodzaju Jamesa Bonda, z tym, że w wersji wschodnioeuropejskiej. Okazało się, że trafiłam tylko trochę. Drongo jest specjalistą w dziedzinie przestępczości. Został zaproszony jako gość w roli eksperta na międzynarodową konferencję dotyczącą wstąpienia Rumunii do strefy Schengen. Ten facet jest tak bardzo...

więcej Pokaż mimo to

avatar
40
14

Na półkach:

Dobrze się bawiłem - prosta krótka i przyjemna lektura

Dobrze się bawiłem - prosta krótka i przyjemna lektura

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
4564
4355

Na półkach:

OKŁADKA
FAJNA

SKĄD
MOJA

FABUŁA

rUMUMIA ,są ludzie.Twoje ginie,śledztwo

Moja opinia

bardzo dobra,wręcz świetna powieść.Od razu mi się spodobała.
Mamy tu Rumunię,bardzo dobrze opisaną.Te historie o miastach tego kraju.
Bardzo mi się podobały,rówież to.Fragmenty,jak Polacy nie lubili Żydów.
Mamy,tu dużo bohaterów.Ale,ten murzyn Gordon.To taka nijaka postać.
Sam Drongo,to postać bardzo ciekawa.Dobry śledczy z niego.
Wątek kryminalny,bardzo mi się podoba.
Jestm zacwycony.

OKŁADKA
FAJNA

SKĄD
MOJA

FABUŁA

rUMUMIA ,są ludzie.Twoje ginie,śledztwo

Moja opinia

bardzo dobra,wręcz świetna powieść.Od razu mi się spodobała.
Mamy tu Rumunię,bardzo dobrze opisaną.Te historie o miastach tego kraju.
Bardzo mi się podobały,rówież to.Fragmenty,jak Polacy nie lubili Żydów.
Mamy,tu dużo bohaterów.Ale,ten murzyn Gordon.To taka nijaka postać.
Sam...

więcej Pokaż mimo to

avatar
190
25

Na półkach:

Taki sobie kryminał

Taki sobie kryminał

Pokaż mimo to

avatar
31
2

Na półkach:

Tę książkę można opisać jednym słowem - NUDNA. Po przeczytaniu recenzji z tyłu książki zapowiadało się na super lekturę. Niestety ta książka działa jak lek na sen. Nie polecam.

Tę książkę można opisać jednym słowem - NUDNA. Po przeczytaniu recenzji z tyłu książki zapowiadało się na super lekturę. Niestety ta książka działa jak lek na sen. Nie polecam.

Pokaż mimo to

avatar
34
24

Na półkach:

Nie, nie, nie... próbowałam przeczytać tą książkę przynajmniej 3 razy niestety każda próba skończyła się tak samo.
Nudna jak flaki z olejem, ból głowy gwarantowany.
Nie polecam!

Nie, nie, nie... próbowałam przeczytać tą książkę przynajmniej 3 razy niestety każda próba skończyła się tak samo.
Nudna jak flaki z olejem, ból głowy gwarantowany.
Nie polecam!

Pokaż mimo to

avatar
50
40

Na półkach: , ,

Całkiem niezła książka, która potrafi umilić wieczór. Smaczku dodaje fakt, że brzmi to bardzo rzeczywiście. ;)

Całkiem niezła książka, która potrafi umilić wieczór. Smaczku dodaje fakt, że brzmi to bardzo rzeczywiście. ;)

Pokaż mimo to

avatar
994
129

Na półkach: , ,

Bardzo, bardzo naiwne. Wnioskowanie na poziomie Reksia. Iks jest przecież niewinny (każdy się tego domyśli!), skoro sam pomógł znaleźć broń. Itp.

Osobnym mankamentem tej książki jest to, że bohaterowie przemawiają zamiast mówić – takie przydługie, wielolinijkowe dygresje, zupełnie nieprzystające do tempa sytuacji i nie przerywane przez nic i przez nikogo. Znajdują trupa, deliberują o marginaliach, potem dla odmiany zastanawiają się, czy może gość jeszcze żyje... Morderstwo czy nie, jak jest czas na wyłuszczenie, ile uniwersytetów przyznało doktorat honoris causa jednemu z profesorów, trup czeka, aż skończą. Albo tak: Drongo zatrzymuje nieznajomego, nie żeby na spacerku, pogwarzyć, tylko podejrzanego szemranego typa, a ten ma czas, żeby wygłosić: „Chwała Bogu, a ja myślałem, że to rumuńska policja albo jeszcze gorzej, że amerykańska. A ty, jak się okazuje, jesteś Rosjaninem. Jak już trafisz w łapy glin, to za nic cię nie wypuszczą. Nawet jak wezmą kasę”. Normalnie jeden taki gadatliwy na pięćdziesięciu może by się i znalazł, ale w przypadku bohaterów tej powieści jest inaczej – słowotok na każdą okazję to ich behawioralny standard. A co najgorsze, połowę tego, co mówią, kierują nie do rozmówcy, tylko do czytelnika, a ja jestem bardzo wyczulony na teksty, których autorzy każą swoim bohaterom robić za zespołowego narratora.

Aha, i jeszcze jedno. Oni tu cały czas się zastrzegają, że nie wierzą w wampiry, tak na serio, żeby ktoś nie pomyślał, że wierzą. Ja rozumiem, że w „Miasteczku Salem” podobne deklaracje byłyby do przyjęcia (przy założeniu, że nie aż w takiej nagminności), ale żeby w książce mającej traktować świat realistycznie...?

Nie żałuję, że tę książkę przeczytałem, ale więcej po Czingiza Abdułłajewa nie sięgnę. A podobno napisał tych powieści ponad 190.

Bardzo, bardzo naiwne. Wnioskowanie na poziomie Reksia. Iks jest przecież niewinny (każdy się tego domyśli!), skoro sam pomógł znaleźć broń. Itp.

Osobnym mankamentem tej książki jest to, że bohaterowie przemawiają zamiast mówić – takie przydługie, wielolinijkowe dygresje, zupełnie nieprzystające do tempa sytuacji i nie przerywane przez nic i przez nikogo. Znajdują trupa,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
208
137

Na półkach:

Kryminał egzotyczny, czyli coś nowego. Przynajmniej - w teorii. W praktyce dostajemy bohaterów o najwyżej jednej cesze i bzdety quasihistoryczne o sytuacji Żydów w Polsce podczas drugiej wojny światowej. Lepiej sięgnąć po twórczość Akunina.

A jeżeli potrzebujemy dokładniejszego wytłumaczenia, co z tą książką jest nie tak, zapraszam na Nerw Słowa:

http://nerwslowa.blogspot.com/2016/06/ksiazka-dziwna-egzotyka-czyli-czingiz.html

Kryminał egzotyczny, czyli coś nowego. Przynajmniej - w teorii. W praktyce dostajemy bohaterów o najwyżej jednej cesze i bzdety quasihistoryczne o sytuacji Żydów w Polsce podczas drugiej wojny światowej. Lepiej sięgnąć po twórczość Akunina.

A jeżeli potrzebujemy dokładniejszego wytłumaczenia, co z tą książką jest nie tak, zapraszam na Nerw...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Czingiz Abdułłajew Podróż do Transylwanii Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd