Żywe trupy. Prawdziwa historia zombie

Okładka książki Żywe trupy. Prawdziwa historia zombie
Adam Węgłowski Wydawnictwo: Znak Horyzont Seria: Ciekawostki historyczne.pl historia
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
historia
Seria:
Ciekawostki historyczne.pl
Wydawnictwo:
Znak Horyzont
Data wydania:
2016-05-09
Data 1. wyd. pol.:
2016-05-09
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324034703
Tagi:
Historia Zombie Haiti Śmierć Antropologia Nieumarli
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Oceny

Średnia ocen
6,3 / 10
130 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
795
609

Na półkach:

Zombie czyli żywe trupy to postaci powszechnie występujące w naszej popkulturze- w filmach, książkach, grach. Skąd się jednak wzięły? Na to i inne pytania odpowiada Adam Węgłowski zabierając nas w podróż przez rozmaite kontynenty, kultury i wierzenia. Jak pokazuje historia jest się czego bać a postać zombiaka nie wzięła się z niczego. Na koniec Autor stawia diagnozę czy może sami nie upodabniamy się do żywych trupów poprzez ciągłą pracę i konsumowanie dóbr co jest samonapędzającym się mechanizmem. Książka według mnie jest ciekawa, zawiera liczne ciekawostki historyczne i jeśli fascynuje was zombie jak i cała otoczka wokół nich to sięgnijcie po nią. Na pewno w jakimś stopniu zaspokoi wasz głód wiedzy. Sześć gwiazdek.

Zombie czyli żywe trupy to postaci powszechnie występujące w naszej popkulturze- w filmach, książkach, grach. Skąd się jednak wzięły? Na to i inne pytania odpowiada Adam Węgłowski zabierając nas w podróż przez rozmaite kontynenty, kultury i wierzenia. Jak pokazuje historia jest się czego bać a postać zombiaka nie wzięła się z niczego. Na koniec Autor stawia diagnozę czy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
112
104

Na półkach: ,

Nie da się ukryć, że zombie powoli zalewają świat. Oczywiście nie te prawdziwe, ale te z ekranów kin, telewizorów, komputerów, czy z książek i komiksów. Można się do tego przyzwyczaić. Prawda jest jednak taka, że większość z nas nie wierzy w historie o ożywających ludziach siejących spustoszenie i ciężko wyobrazić sobie, że właśnie tak może wyglądać scenariusz apokalipsy, który coraz częściej próbuje się nam wmówić. Aczkolwiek znalazła się osoba, która postanowiła wiedzę na temat " żywych trupów" uporządkować, oddzielić prawdę od fałszu, a może nawet czegoś nas nauczyć.
Osobą, która wzięła się za usystematyzowanie motywu zombie jest Adam Węgłowski, pisarz oraz dziennikarz miesięcznika "Focus Historia". Książka pt. "Żywe trupy. Prawdziwa historia zombie" ukazała się w br. nakładem wydawnictwa "Ciekawostki historyczne" i podzielona jest na cztery części. W każdej z nich autor skupia się na innym aspekcie kulturowego fenomenu jakim dzisiaj są zombie.



Ale o czym tak naprawdę traktuje ta pozycja? Znajdziecie tutaj sporo informacji historycznych, mogących świadczyć o istnieniu zombie. Autor przeprowadza nas przez podróż od Karaibów, aż po Francję, a nie braknie również wątku polskiego. W większym stopniu jest to jednak próba odnalezienia prawdy niż obalenia popkulturowych mitów na temat nieumarłych.



W każdym rozdziale znajdziecie także ilustracje, które pomogą wam w wizualizacji opisanych wydarzeń i postaci. Zebranie wszystkich zawartych w książce informacji zasługuje na wielką pochwałę. Autor bezpośrednio udał się w wybrane miejsca, o których pisze i rozmawiał z osobami tam mieszkającymi. Pozwoliło to na rzetelne przedstawienie tematu. Zresztą na samym końcu znajdziecie całą bibliografię, indeks osób i przypisy, jeśli tylko coś bardziej was zainteresuje.
Nie bójcie się jednak. Nie jest to bowiem książka stricte historyczna. Faktem jest, że większość zamieszczonych w niej danych pochodzi z różnych naukowych źródeł, ale nie brakuje również odwołań do filmów, seriali, szeroko pojętej popkultury. Do tego sposób narracji wybrany przez autora bardzo pomaga czytelnikowi wcielić się w rolę odkrywcy. Można wręcz odnieść wrażenie, że jest się członkiem zaprezentowanych historii.



Przejdźmy do kwestii najważniejszej, czyli tego jak się to czyta. Zdążyłem już napisać nieco o naukowym wydźwięku tego opracowania, ale w tym wypadku miałem na myśli raczej skrupulatne i dokładne podejście do tematu niż stylistykę. Z każdym kolejnym rozdziałem narasta wrażenie, że autor wie o czym pisze, wie dla kogo pisze, a przez to nie stara się zalewać czytelnika językiem naukowym. Absolutnie każdy może z łatwością przejść przez tą wciągającą historię.



A zatem, jeśli nie są wam obce zombie, potraficie odróżnić wodu od voodu i wiecie co to strzyga, to z pewnością jest to pozycja przeznaczona dla was. Jeśli jednak tej wiedzy wam brakuje, to już wiecie jak możecie ją nadrobić. "Żywe trupy. Prawdziwa historia zombie" nie tylko przenosi czytelnika w świat tego niezwykłego, przerażającego fenomenu, ale przede wszystkim potwierdza, że prawda o zombie jest dziwniejsza od fikcji. Miałem ogromną frajdę, odkrywając nieznane mi dotąd informacje na temat zombie i nawet się nie obejrzałem, a lektura była już za mną. Lepszej cenzurki nie można chyba wystawić.

Nie da się ukryć, że zombie powoli zalewają świat. Oczywiście nie te prawdziwe, ale te z ekranów kin, telewizorów, komputerów, czy z książek i komiksów. Można się do tego przyzwyczaić. Prawda jest jednak taka, że większość z nas nie wierzy w historie o ożywających ludziach siejących spustoszenie i ciężko wyobrazić sobie, że właśnie tak może wyglądać scenariusz apokalipsy,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1610
1609

Na półkach:

Nawet nie zauważyłam, kiedy niewinnie brzmiąco „ciekawostki historyczne” zamieniły się w trzymającą mnie w napięciu do ostatniej strony kryminalną sensację z mroczną historią czarnej magii w tle!
A zaczęło się od opowieści o tytułowych żywych trupach czyli znanych i popularnych zombie powszechnie obecnych w naszej popkulturze. Bajki dla dorosłych mającej swoje korzenie w legendach, podaniach i opowieściach pełnych polskich strzygoni, angielskich rewenantów, skandynawskich draugrerów, chińskich Jiang Shi, arabskich ghuli czy kirgiskich mankurtów. Historii nie do końca sprawdzonych i nie wiadomo, w jakim stopniu prawdziwych. Wyolbrzymione w literaturze i komiksach, wyeksploatowane w kinematografii i grach komputerowych, zdążyły rozsiać po świecie demona strachu (uzasadnionego!) wśród ludzi przed wampirami, nieumarłymi trupami i, zwłaszcza w XIX wieku, przed obudzeniem się po śmierci w trumnie. Przed pogrzebaniem żywcem, co tak pięknie w swojej grozie i makabryczności ukazywał niedawno czytany przeze mnie Edgar Allan Poe w „Opowieściach miłosnych, groteskach i makabreskach” i „Opowieściach kryminalnych i tajemniczych”, na którego nazwisko i twórczość powoływał się autor. I nie tylko na niego. Wspomniał o wielu znanych ogarniętych ta niemalże psychozą strachu. Przytoczył między innymi desperackie słowa Fryderyka Chopina – „”Kiedy ten kaszel mnie zadusi, zaklinam Was, karzcie otworzyć me ciało, by mnie nie pochowano żywcem”.” Zresztą, któż z nas się tego nie boi lub o tym nie myślał z lękiem? Z drugiej strony zjawiska fascynującego współczesne pokolenia do tego stopnia, że przebieranie się za zombie stanowi formę dobrej rozrywki, a nawet pasji. Często manifestowanej na ulicach miast.
Autor postanowił zbadać ten dychotomiczny w swoim charakterze fenomen!
Doszedł do wniosku, że, owszem, zombie „zdobyły kultowy status, ale dotąd niemal nikt nie traktował ich „na poważnie” i „naukowo”. O zombie siłą rzeczy opowiada się z przymrużeniem oka. To przecież rozrywka dla mas albo zjadliwa parodia naszych lęków. Lecz prawda o żywych trupach wcale nie jest taka zabawna”.
Oj, nie jest!
Chociaż na początku takową mnie się wydawała, kiedy autor sięgnął do źródeł historycznych w poszukiwaniu etymologii słowa „zombie” i korzeni jego pojęcia. Nie przejęłam się za bardzo czarną magią i zabobonami Europejczyków sprzed wieków i wierzeniami niewolników przywożonych na plantacje kolonizatorów. Groźniej zrobiło się wtedy, kiedy do tej mieszanki wierzeń i wiary dołączyła ludzka żądza władzy i pieniędzy. Efektem tego były „potwory straszące do dzisiaj”, a prawda „okazuje się dziwniejsza niż filmowa czy książkowa fikcja. Co więcej, zombifikacja naprawdę może dotknąć każdego z nas”!
To ostatnie zdanie bardzo mnie zaintrygowało!
Jeszcze nie przestraszyło, ale na pewno zaciekawiło. Chciałam dowiedzieć się, jak ja, człowiek żyjący w Europie w XXI wieku, mogę zostać zzombifikowana? Absurd? Niekoniecznie, ale żeby się o tym przekonać, musiałam poznać przede wszystkim okrutną, makabryczną, bolesną i krwią spłyniętą (opresyjne opisy tortur stosowanych przez kolonizatorów pochodziły prosto z izby wymyślnych tortur!) przeszłość Haiti. To tam wszystko się zaczęło. To tam pojawił się strach przed zombie. To tam, my Polacy, mieliśmy swój udział w dziedzictwie historycznego bagażu, będącego niechlubną, „swoistą społeczną pamiątką po tragedii niewolnictwa”, kiedy Napoleon wysłał polskie legiony do tłumienia buntu niewolników. Autor swoją wiedzę do tego obszernego opracowania czerpał nie tylko ze źródeł drukowanych, których bogatą bibliografię dołączył do książki, ale udał się również w drogę tropem żywych trupów na Haiti i wszędzie tam, dokąd jego ślady go zaprowadziły. Również do USA. Chciał osobiście zobaczyć, zbadać, sprawdzić, dociec, zaobserwować, porozmawiać ze świadkami, uporządkować wiedzę obejmującą zjawisko wierzeń i wiary mocno wymieszanej w miejscowym folklorze oraz terminologię z nim związaną, a nawet spróbować mikstur stosowanych przez miejscowych wtajemniczonych, tworzących elitę ni to czarowników, ni to legalnych kapłanów katolickiej wiary. Przy okazji znajdując wśród śmieci ludzkie kości na miejscowym cmentarzu! Takich szokujących efektów śledztwa lub zaskakujących momentów spotkało mnie podczas tej wędrówki kilka razy. Jednym z nich był rozdział o celowym transformowaniu „jednych zwierząt w zombie przez inne zwierzęta” oraz część ukazująca zombifikację jako humanitarne prawo wykluczania ze społeczeństwa destrukcyjnych jednostek w zastępstwie kary śmierci. Przypominało mi to kastrację woli z jednoczesnym zachowaniem życia. Nie podjęłam się moralnego osądzania tego nielegalnego systemu sądowniczego na Haiti, bo wydał mi się... uzasadniony. Największym jednak zaskoczeniem był finał poszukiwań prawdy o zombie. Okazała się z jednej strony bardzo prozaiczna, wywołująca we mnie wściekłość, a z drugiej strony okrutna i przerażająca w swoim procederze. Nie zdradzę clou tego przeciekawego dochodzenia,bogatego w niezwykłe i makabryczne historie ludzi uśmierconych i ożywionych po śmierci. Nie chcę odbierać przyjemności jego odkrywania innym czytelnikom.
Napiszę tylko o jeszcze jednej stronie tego zjawiska.
Jeśli spojrzeć na nie filozoficznie, to można dojść do trzeciego odkrycia, które autor przedstawił w ten sposób – „Trudno oprzeć się wrażeniu, że marsz zombie to w istocie obraz świata, w którym już żyjemy. Jego tyleż zakamuflowana, co bolesna diagnoza.I zwróćmy uwagę, kto właściwie jest w tej sytuacji bezmyślną i pozbawioną refleksji ludzką maszyną o obumarłej duszy – uczestnicy zombie walka czy pędzący wokół nich przechodnie, przygnieceni społeczno-ekonomicznym nakazem zarabiania i konsumowania, zarabiania i konsumowania?”
I w tym sensie jesteśmy już od dawna zzombifikowani.
http://naostrzuksiazki.pl/

Nawet nie zauważyłam, kiedy niewinnie brzmiąco „ciekawostki historyczne” zamieniły się w trzymającą mnie w napięciu do ostatniej strony kryminalną sensację z mroczną historią czarnej magii w tle!
A zaczęło się od opowieści o tytułowych żywych trupach czyli znanych i popularnych zombie powszechnie obecnych w naszej popkulturze. Bajki dla dorosłych mającej swoje korzenie w...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
173
36

Na półkach:

Wszystko wydaje się na miejscu. Dużo historii Haiti, nieco kultury, trochę popkultury. Wolałbym odwrócone proporcje, ale czyta się całkiem przyjemnie (nawet nieco zbyt łatwo). Trochę litrówek i dziwnie skonstruowanych zdań.

Wszystko wydaje się na miejscu. Dużo historii Haiti, nieco kultury, trochę popkultury. Wolałbym odwrócone proporcje, ale czyta się całkiem przyjemnie (nawet nieco zbyt łatwo). Trochę litrówek i dziwnie skonstruowanych zdań.

Pokaż mimo to

avatar
476
457

Na półkach: ,

Podtytuł: "Prawdziwa historia zombie" mówi więcej niż tytuł. Składająca się z czterech części książka przybliża temat żywych trupów, traktując go poważnie i wieloaspektowo. Pierwsza część opowiada o Haiti — trochę historii, odrobina religii wodu. Potem następuje omówienie ożywionych zmarłych w różnych kulturach: jest i polski strzygoń, i biblijny Łazarz, i tafefobia (lęk przed pogrzebaniem żywcem). Trzecia część traktuje o przypadkach, w których podejrzewa się użycie substancji wywołujących śmierć kliniczną. Ostatni kawałek to odrobina wróżb i rozważań, "co by było, gdyby...". Wszędzie przewijają się motywy z popkultury: książki, marsze, filmy...

Całość napisana bardzo przystępnie i lekko, czyta się z zainteresowaniem. W książce można znaleźć sporo ciekawostek. Chyba najbardziej przypadły mi do gustu te o Polakach na Haiti.

Nieco więcej tutaj: http://finklaczyta.blogspot.com/2018/07/zywe-trupy-powaznie-o-zombiakach.html

Podtytuł: "Prawdziwa historia zombie" mówi więcej niż tytuł. Składająca się z czterech części książka przybliża temat żywych trupów, traktując go poważnie i wieloaspektowo. Pierwsza część opowiada o Haiti — trochę historii, odrobina religii wodu. Potem następuje omówienie ożywionych zmarłych w różnych kulturach: jest i polski strzygoń, i biblijny Łazarz, i tafefobia (lęk...

więcej Pokaż mimo to

avatar
724
177

Na półkach: , ,

Książkę czyta się szybko i całkiem przyjemnie (mimo tematyki). Autor podchodzi do tematu w sposób jak najbardziej naukowy, choć może to zaskakiwać. Próbuje zrozumieć skąd wzięły się zombie, czym są, czy mogą rzeczywiście istnieć (!). Odwołuje się do wydarzeń z historii; zwiedza Haiti, Afrykę, Francję, Rosję.
Dla osób zafascynowanych tematyką, fanów The Walking Dead, szukających informacji o wodu, voodoo oraz czarnej magii.

Książkę czyta się szybko i całkiem przyjemnie (mimo tematyki). Autor podchodzi do tematu w sposób jak najbardziej naukowy, choć może to zaskakiwać. Próbuje zrozumieć skąd wzięły się zombie, czym są, czy mogą rzeczywiście istnieć (!). Odwołuje się do wydarzeń z historii; zwiedza Haiti, Afrykę, Francję, Rosję.
Dla osób zafascynowanych tematyką, fanów The Walking Dead,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
414
413

Na półkach:

NASZ PRYWATNY ZOMBIE WALK

Marsze żywych trupów (zombie walks) to spontaniczne pochody fanów krwawych horrorów. Pojawiły się kilkanaście lat temu za Atlantykiem, a dziś są obecne na całym świecie. Zabawie w umarlaków towarzyszy często szczytny cel: marsze zwracają uwagę na rozmaite społeczne problemy. Wysyłają również przekaz dla rządzących:

„Co pokazują władzy? Że za tą maskaradą kryje się wypalenie, brak perspektyw (bo jakie ma żywy trup?) i chęć zmian. Że to nie drugie Halloween, ale chęć wyłamania się z systemu, z matriksa, z wyścigu szczurów, z życia jak roboty.”

Bo czy tak naprawdę wszyscy nie jesteśmy pogrzebani już za życia?

Argumenty Adama Węgłowskiego są przekonujące. Na naszych oczach wali się właśnie utrwalony porządek rzeczy. Barykadujemy się w swoich domach, w swoich krajach, zżerani przez podejrzliwość i nieufność, bo terroryści, bo pedofile, bo uchodźcy, bo obcy… . Wokół naszych domów-twierdz aż roi się od zombie. Najchętniej odgrodzilibyśmy się kratami od sąsiadów (bo kto ich tam wie), od obcych (bo wiadomo, co to za jedni?), od innych (bo jak inni, to na pewno źli). Kraty pojawiają się także wewnątrz domu, między członkami rodziny. Przygnieceni społeczno — ekonomicznym nakazem zarabiania i konsumowania, ciągle w pośpiechu, ciągle z czymś spóźnieni, nie znajdujemy chwili ani dla bliskich, ani dla siebie. Więcej czasu spędzamy z maszynami niż z żywymi ludźmi i w końcu sami staliśmy się jak one. Bezmyślne, bezduszne maszyny, uwięzione w systemie. To właśnie my. Zombie XXI wieku.

Książka „Żywe trupy. Prawdziwa historia zombie” opatrzona jest imponującą bibliografią, która świadczy o poważnym i metodycznym podejściu autora do tego tak popularnego ostatnio tematu. Czego tutaj nie ma! Obok trucicielek z Wersalu spotkamy afrykańskie duchy, wyznawców wodu, Barona Samedi, ale także polskich legionistów, Frankensteina, Jamesa Bonda i Putina.

W czterech rozdziałach Adam Węgłowski przybliża nam tragiczną historię Haiti, gehennę afrykańskich niewolników, pochodzenie słowa zombie, wierzenia Haitańczyków, polskie przekazy o likwidowaniu strzygoni, biblijną historię Łazarza („pacjenta zero”), przykłady zombifikacji ze świata przyrody, omawia przypadki śmierci klinicznej i strachu przed pogrzebaniem żywcem (tafefobia), analizuje skład proszku zombie i spekuluje na temat apokalipsy, jaką zgotować mogliby nam zainfekowani nieumarli. Wszystko to podane przystępnie i zobrazowane licznymi przykładami, w tym filmowymi i literackimi. W gratisie dostajemy też społeczną diagnozę, z której wnioski każdy powinien wyciągnąć sobie sam.

NASZ PRYWATNY ZOMBIE WALK

Marsze żywych trupów (zombie walks) to spontaniczne pochody fanów krwawych horrorów. Pojawiły się kilkanaście lat temu za Atlantykiem, a dziś są obecne na całym świecie. Zabawie w umarlaków towarzyszy często szczytny cel: marsze zwracają uwagę na rozmaite społeczne problemy. Wysyłają również przekaz dla rządzących:

„Co pokazują władzy? Że za...

więcej Pokaż mimo to

avatar
699
336

Na półkach: , ,

Sięgając po tę lekturę zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać, trochę się zdziwiłam kiedy przeczytałam pierwsze kilkanaście stron. Zapowiadała się bardzo dobra książka, i taka była...niestety tylko do połowy. Pierwsza połowa była ciekawa i intrygująca, ale już druga część książki to jakiś bełkot - autor przytacza nudne wątki historyczne (w przeciwieństwie do początkowych stron), ciągle się powtarza, książka staje się bardzo chaotyczna. Świetnie czytało mi się pierwsze 140 stron, ale potem to była męczarnia, a czytając ostatnie 30 miałam ochotę schować książkę głęboko na strych.

Sięgając po tę lekturę zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać, trochę się zdziwiłam kiedy przeczytałam pierwsze kilkanaście stron. Zapowiadała się bardzo dobra książka, i taka była...niestety tylko do połowy. Pierwsza połowa była ciekawa i intrygująca, ale już druga część książki to jakiś bełkot - autor przytacza nudne wątki historyczne (w przeciwieństwie do...

więcej Pokaż mimo to

avatar
658
291

Na półkach:

Ciekawa pozycja i w sumie tyle mogę o niej powiedzieć. Historia wierzeń Haiti i ich wpływów w Europie plus odrobina współczesnej popkultury plus ekstra kilka ciekawostek biologicznych (chociaż akurat najbliższy zombizmu został pominięty w opisie a wspomniany jedynie krótkim opisem przy zdjęciu!!).
Pozycja dość chaotyczna i można się pogubić w chronologii zdarzeń opisywanych, jednak czyta się ją dość dobrze i jeśli ktoś ma ochotę na przeczytanie o zombie czegoś na wzór książki popularnonaukowej, to myślę, że może być to pozycja, może nie dobra, ale całkiem ok.

Ciekawa pozycja i w sumie tyle mogę o niej powiedzieć. Historia wierzeń Haiti i ich wpływów w Europie plus odrobina współczesnej popkultury plus ekstra kilka ciekawostek biologicznych (chociaż akurat najbliższy zombizmu został pominięty w opisie a wspomniany jedynie krótkim opisem przy zdjęciu!!).
Pozycja dość chaotyczna i można się pogubić w chronologii zdarzeń...

więcej Pokaż mimo to

avatar
525
12

Na półkach: , ,

Niestety zawiodłem się na tym tytule, za dużo historii Haiti i streszczeń wszystkich możliwych filmów o zombie.

Niestety zawiodłem się na tym tytule, za dużo historii Haiti i streszczeń wszystkich możliwych filmów o zombie.

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Żywe trupy. Prawdziwa historia zombie


Ciekawostki historyczne

zgłoś błąd