9:37

Okładka książki 9:37
Krzysztof Konarowski Wydawnictwo: Novae Res literatura piękna
114 str. 1 godz. 54 min.
Kategoria:
literatura piękna
Wydawnictwo:
Novae Res
Data wydania:
2016-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2016-01-01
Liczba stron:
114
Czas czytania
1 godz. 54 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380830752
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
2,7 2,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
2,7 / 10
3 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1505
529

Na półkach: ,

Myślałam, że to będzie opowieść o 10.04.2010, a nie o jednym facecie, nie do końca pogodzonym ze swoimi poglądami politycznymi i miotającym się między PO a PiS, plus do tego nie do końca zrozumiałe rozgrywki prywatnego rynku. Nie jest to historia o katastrofie smoleńskiej, tylko krótkie opowiadanie o całkowitym zreformowaniu poglądów na życie i politykę pewnego mężczyzny, byłego członka kancelarii ministra sprawiedliwości, Lecha Kaczyńskiego, późniejszego prezydenta RP. Czy ja wiem? Za dużo tu patosu, dziwacznych rozgrywek politycznych i partyjnych. Czyta się ciężko. Jako jeden rozdział książki o katastrofie - może mogłoby być, ale jako odrębna całość - nie bardzo. Słabe trzy :)

Myślałam, że to będzie opowieść o 10.04.2010, a nie o jednym facecie, nie do końca pogodzonym ze swoimi poglądami politycznymi i miotającym się między PO a PiS, plus do tego nie do końca zrozumiałe rozgrywki prywatnego rynku. Nie jest to historia o katastrofie smoleńskiej, tylko krótkie opowiadanie o całkowitym zreformowaniu poglądów na życie i politykę pewnego mężczyzny,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
552
87

Na półkach: , ,

Na dworze mróz aż miło, a ja siedzę zakopana w kocu i nie wychodzę. Chyba, że do spożywczego po najpotrzebniejsze jedzenie. A i tak staram się robić zapasy na kilka dni. P. patrzy na mnie nienawistnie, bo musi z rana poginać do pracy i zamarzają mu wąsy. Będzie się śmiał, jak w weekend to ja pojadę na uczelnie skoro świt. Jest czwartek, ale prawdopodobnie czytacie to w niedziele, kiedy trzęsę się już z powrotem w domu. Składam tylko modły, żeby trochę się ociepliło. Tak do zera byłoby optymalnie. Ewentualnie do plus piętnastu. No, ale nic. Przestaje marudzić, bo przyszłam do was w konkretnym celu, a mianowicie z recenzją. Nie sądziłam, że kiedyś będę miała styczność z podobną literaturą, ale kiedy zobaczyłam ją na liście Novae Res do recenzji, zaryzykowałam.



Informacji o autorze nie znalazłam. Ani książka nie oferuje notki o pisarzu, a w czeluściach Internetu, owszem – znalazłam osoby i tym samym imieniu i nazwisku, ale ciężko mi uwierzyć, że to one były twórcami „9:37”. Więc nie sieje niepotrzebnych plotek i niedopowiedzeń. Może z chwilą premiery ukaże się jego biografia, chociaż krótka.

9:37 jest kameralną opowieścią o współczesnej Polsce i Polakach w obliczu wstrząsającej tragedii, jaka rozegrała się 10 kwietnia 2010 roku. To psychologiczny dramat społeczno-polityczny o przemianie, ogólnonarodowym przebudzeniu, kryzysie miłości oraz utraconych i wskrzeszanych wartościach.

Zacznę od tego, że tę książeczkę [tak, ledwie 110 stron] czytałam bardzo ostrożnie. Wszyscy pamiętamy wydarzenia sprzed niemal sześciu lat, kiedy Polska wstrzymała oddech, a później zamiast się zjednoczyć – o, przepraszam, zjednoczenie trwało może kilka dni -, podzieliła się. Zaznaczę też na początku, że nie znajdziecie tutaj nowych informacji o przebiegu zdarzeń, czy opisów. To po prostu opowieść osadzona, częściowo, w tamtym czasie. Teraz mogę przejść do właściwej recenzji z czystym sumieniem. Opisy były bardzo barwne, ale w swojej barwności i sztywności słowa – przesadne. Jeśli już przy tym temacie jesteśmy. Niesamowita drętwość dialogów po prostu mnie zadziwiała. Ta epickość, patriotyzm i przesada w najgorszym wydaniu. Brr… Nie uniknięto tu patosu, jednak w pewien sposób doskonale opisuje to realia tamtych dni. Postaci, z jakimi mamy styczność przez całą powieść, są według mnie wykreowane trochę od czapy. Mam wobec nich mieszane uczucia, bo chyba zostali prowadzeni na siłę, żeby wpasowali się w bieg fabuły. A już wisienką na torcie nieporozumień okrzyknęłam złe użycia słowa „bynajmniej” – no, ludzie kochani… Jeden z bohaterów pracuje w firmie SI i korciło mnie, żeby poznać szczegóły problemów finansowych, które stały się osią fabuły, jednak próżno ich wypatrywałam, a szkoda. Nie jestem skrajnie liberalna ani prawicowa, ale sprawa Katynia współcześnie [do historycznych wydarzeń, które miały tam miejsce, mam ogromny szacunek] została już obejrzana z każdej strony i zrobiła się wytarta, przetarta i powycierana, a przez to bagatelizowana. Zostawmy już to w spokoju i pozwólmy historii osądzić. Dobrze opisane zostały skomplikowane relacje między państwem a przedsiębiorstwami prywatnymi. Ukazuje skorumpowanie i niezdrowe koneksje. Kolejną rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę, są trafnie ujęte przemiany społeczne spowodowane wypadkiem. Co mogę powiedzieć podsumowując? Nic ciekawego ta pozycja nie wniosła do mojego życia. Owszem, spojrzałam na wydarzenia z nieco innej perspektywy, ale nie czuję się wzbogacona o nowe idee. Więc jeśli macie chwilę, bo naprawdę czyta się to błyskawicznie, i jesteście zainteresowani tematem 10 kwietnia 2010 roku – przeczytajcie. „9:37” to historia człowieka, który przez jakiś czas wplątany w sieci polityki, po zdarzeniach z Katynia musiał zrewidować osiągnięcia swoich ostatnich niepolitycznych lat i ustosunkować się do realiów Polski.

Polecam ludziom, którzy interesują się wydarzeniami katastrofy katyńskiej i chcieliby spojrzeć na nie z perspektywy zwykłego człowieka, a nie wielkich słów wygłaszanych w ogólnopolskich mediach.



„- Jak to się stało? Jak mogliście być tak nieodpowiedzialni? Zdajesz sobie sprawę z konsekwencji, jakie wszyscy możemy ponieść przez waszą głupotę?! – Nagłym wybuchem uwolnił skołowane nerwy, dał upust długo tłumionej wściekłości.

- Opamiętaj się! Łatwo ci rzucać oskarżenia. Nie ma pewności, kto zawinił. Zresztą razem ciągniemy ten wózek. Sprawa dotyczy nas wszystkich, nie ma się co przerzucać odpowiedzialnością, bezsensownie pieprzyć i histeryzować, trzeba działać!

- Działać, działać. Żartujesz. Jutro, co ja mówię, dzisiaj dowie się o tym cała Polska. Nie tylko my, firma jest skończona, ale jeżeli dojdzie do tego, co myślę… To ma szansę przyczynić się do jednego z większych krachów ekonomicznych w kraju!

- Przestań wreszcie! – wyraźnie zdenerwowana Marta podniosła głos.

Odwróciła głowę, wyprzedziła go. Za wszelką cenę chciała uniknąć jakiegokolwiek kontaktu z Michałem. On sam odpuścił. Do końca drogi nie odezwał się ani słowem.”

Na dworze mróz aż miło, a ja siedzę zakopana w kocu i nie wychodzę. Chyba, że do spożywczego po najpotrzebniejsze jedzenie. A i tak staram się robić zapasy na kilka dni. P. patrzy na mnie nienawistnie, bo musi z rana poginać do pracy i zamarzają mu wąsy. Będzie się śmiał, jak w weekend to ja pojadę na uczelnie skoro świt. Jest czwartek, ale prawdopodobnie czytacie to w...

więcej Pokaż mimo to

Reklama

Cytaty

Więcej
Krzysztof Konarowski 9:37 Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd