Gambit hetmański

Okładka książki Gambit hetmański
Robert Foryś Wydawnictwo: Otwarte Cykl: Gambit hetmański (tom 1-3) powieść historyczna
1032 str. 17 godz. 12 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Cykl:
Gambit hetmański (tom 1-3)
Wydawnictwo:
Otwarte
Data wydania:
2016-04-13
Data 1. wyd. pol.:
2016-04-13
Liczba stron:
1032
Czas czytania
17 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375153439
Tagi:
literatura polska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,6 / 10
182 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
3060
114

Na półkach:

Całkiem niezła powieść. Byłaby lepsza ocena gdyby nie grafomańskie sceny erotyczne powtykane w treść ni z gruszki, ni z pietruszki. Ale jak się je ominie to warto poświęcić trochę czasu.

Całkiem niezła powieść. Byłaby lepsza ocena gdyby nie grafomańskie sceny erotyczne powtykane w treść ni z gruszki, ni z pietruszki. Ale jak się je ominie to warto poświęcić trochę czasu.

Pokaż mimo to

5
avatar
168
105

Na półkach:

Ta książka to oszustwo, wydawnictwo Otwarte to osoby bez godności i szacunku do czytelnika. Powiecie mocne słowa, ale takie muszą być. Dlaczego? Wydawnictwo wydało 1 tom tego cyklu pod tytułem "Bóg, honor, trucizna", a następnie nie wydały tomu 2 i 3, a jedynie to wydanie scalone. Dno. Kolejna po Szubieniczniku żałosna akcja tego wydawcy.

Ta książka to oszustwo, wydawnictwo Otwarte to osoby bez godności i szacunku do czytelnika. Powiecie mocne słowa, ale takie muszą być. Dlaczego? Wydawnictwo wydało 1 tom tego cyklu pod tytułem "Bóg, honor, trucizna", a następnie nie wydały tomu 2 i 3, a jedynie to wydanie scalone. Dno. Kolejna po Szubieniczniku żałosna akcja tego wydawcy.

Pokaż mimo to

3
avatar
131
123

Na półkach:

Początek książki bardzo mi się spodobał. Lubię epokę baroku i Polskę sarmacką a dzisiaj trudno znaleźć powieści których autorzy czerpią z tego przebogatego okresu, no chyba że się chce czytać w kółko Sienkiewicza i kiwać głową nad jego brakami w historycznej erudycji aż głowa będzie chciała odpaść.

Autor zapunktował u mnie od razu pokazując wiele ciekawie zarysowanych postaci kobiecych, takich jak Klara Pac, Maria Kazimiera Sobieska, czy fikcyjna Charlotte Mesire, chłopka z Alzacji robiąca przy Marysieńce zawrotną karierę. Niestety tak jakoś po jednej trzeciej tekstu brak odpowiednich realiów historycznych i nadmiernie uwspółcześniony język narracji zaczęły mnie uwierać.

Moje pierwsze pytanie brzmiało: gdzie jest kiep? Tak, kiep, niezwykle popularny pejoratywny określnik w tamtym okresie, od którego obecnie mamy przymiotnik 'kiepski'. Niestety ze smutkiem i zażenowaniem stwierdziłam całkowity brak kiepa, chociaż innych przekleństw, typu ku*wy, psubraty chędożone itd itp nie brakowało. No jak można pisać powieść o czasach Sobieskiego a o kiepie zapomnieć? Przecież to właśnie portret Sobieskiego pewien błazen podpisał 'k.j.e.p' a reszta jest uroczą dykteryjką, jakże charakterystyczną dla Rzeczpospolitej Sarmackiej (do wglądnięcia tu: http://www.wilanow-palac.pl/krol_jan_europy_pan.html).

Potem było tylko gorzej. W pewnym momencie autor mnie poinformował że Charlotte, karmiąc znalezionego w lesie oseska, poczuła się 'jak matka Polka'. No wyrżnęłam główką o rant czytnika z nagłej niemocy, czytając takie bzdury. Ona była FRANCUZKĄ. Z Alzacji konkretnie. Wyrażenie 'matka-Polka' zostało upowszechnione bodajże w XX wieku (poprawcie mnie, dobrzy ludzie, jeśli się mylę, ja nie polonistka). No ale co to kogo obchodzi, niech żyje swobodne podejście do realiów historycznych a la Cherezińska, cieszcie się że Charlotte nie wyjechała nagle z jakimś jeszcze bardziej współczesnym zwrotem typu: 'o, kurde, tej tam, zalukaj, dzieciak, o ja cię kręcę!'

Pod koniec autor jeszcze trochę pobawił się cytatami typu 'Litwo, ojczyzno moja,' i 'Nie rzucim ziemi skąd nasz ród', żeby było bardziej swojsko i znajomo, ale to już nie robiło na mnie wrażenia. Bo skrzydełka mi opadły. Za każde smętnie opadnięte skrzydełko odebrałam dwie gwiazdki, niech ma, kiep jeden i się cieszy że nie jestem cherubem. Ale okładka mi się podoba. I Jan Andrzej Morsztyn jako bohater drugoplanowy był super. Zakończenie za to odstawało w negatywny sposób od reszty. Ot, taka mieszanka dobrego i złego, no ale zostawiam te sześć gwiazdek, trochę naciągnięte ale co tam, niech stracę. I Niech żyje barok!

Początek książki bardzo mi się spodobał. Lubię epokę baroku i Polskę sarmacką a dzisiaj trudno znaleźć powieści których autorzy czerpią z tego przebogatego okresu, no chyba że się chce czytać w kółko Sienkiewicza i kiwać głową nad jego brakami w historycznej erudycji aż głowa będzie chciała odpaść.

Autor zapunktował u mnie od razu pokazując wiele ciekawie zarysowanych...

więcej Pokaż mimo to

22
Reklama
avatar
1541
1540

Na półkach:

Polacy nie gorsi i swoją powieść płaszcza i szpady, a właściwie sztyletu i trucizny, mają!
Tytułowy gambit hetmański w dosłownym znaczeniu to jeden ze sposobów rozpoczynania gry w szachach. W tej powieści nabrał drugiego znaczenia. Swoją nazwę wziął od tytułów jednego z głównych rozgrywających – hetmana wielkiego koronnego i hetmana polnego koronnego Jana Sobieskiego. Jego przeciwnikiem w tej rozgrywce był sam król Michał Korybut Wiśniowiecki wraz z małżonką Eleonorą Habsburżanką. Trzecie znaczenie tytułowi nadawało samo życie, które jest, było i zapewne będzie jak partia szachów. Jej wynik zależy od inteligencji, cierpliwości, dyplomacji, dalekowzroczności, przewidywalności, bezwzględności, wpływów i zasobności skarbca w złoto biorących w niej udział bezpośrednio lub pośrednio. Nic w niej nie jest pewne oprócz śmierci, a poza tym „najwyższe wyniesienie zwykle jest początkiem drogi w dół, aż do kompletnego upadku”.
To właśnie dlatego na okładce tej powieści historycznej widnieją szachy.
Za nimi, nie bez powodu, siedzi kobieta trzymająca w dłoni zakrwawioną figurę. To przysłowiowa „szyja” kręcąca głową-mężczyzną. Kobiety w tej przebogatej historii były tak samo ważne, jak mężczyźni, a czasami nawet ważniejsze, jeśli nie najważniejsze. To one inspirowały i motywowały swoich kochanków i mężów, nie przebierając w metodach i technikach perswazji. Sięgając po broń najpotężniejszą – seks i nie mnie skuteczną – sztylet, truciznę czy złe słowo wzbudzające zawiść.
Każde było dobre, jeśli tylko pozwalało osiągnąć cel – władzę.
I o tę władzę z nieformalnym hasłem „Bóg, honor, trucizna!” oraz idące za nią bogactwa, wpływy i splendor na wszystkich szczeblach władzy świeckiej i kościelnej toczyła się główna gra osadzona w siedemnastowiecznych realiach Rzeczpospolitej Obojga Narodów w ostatnich trzech latach panowania Michała Korybuta Wiśniowieckiego czyli 1671-1673. Nieważnym było, że z góry znałam wynik tej partii szachów. Nie to było najistotniejsze w tej opowieści, chociaż ważne jako baza konstrukcji fabuły. Dla mnie najbardziej ekscytujące było śledzenie ciągu zdarzeń, który odpowiadał na podstawowe pytanie – jak do tego doszło? Nawet jeśli autor do wielu scen, intryg, dialogów i zdarzeń użył własnej wyobraźni, to nie wykluczało, że prawdopodobnie mogło to tak mniej więcej przebiegać. Tego rysu prawdopodobieństwa nadawały nie tylko udokumentowane realia historyczne, na które składały się postacie historyczne (tytuły królewskie i nazwiska szlacheckie), znane wydarzenia z historii (bitwy, porozumienia polityczne), ówczesne tło społeczno-polityczno w Polsce i w Europie, ale i drobiazgowe przedstawienie wierzeń, zwyczajów, obyczajów, strojów, wystroju pomieszczeń, a także tego, co jedzono i jak spożywano posiłki. Od opisów tych ostatnich nabierałam apetytu, bo „właśnie trwały przygotowania do obiadu. Służba uwijała się szparko, dzwoniły srebrne półmiski i talerze, pobrzękiwały łyżki, noże i widelczyki, dźwięczała kosztowna porcelana, chlupotały barszcze i zupy, tłuściło się mięsiwo, krzepły sosy uwarzone z zeszłorocznych grzybów. Pachniało dziczyzną pieczoną na rożnie, gęśmi i kapłonami smażącymi się na kuchni”. Chciało się skosztować tych pyszności! I widziałam tego odmianę w najuboższej, prostej , często głodowej postaci w przydrożnej karczmie czy chacie miejscowej wiedźmy.
Przygoda toczyła się wszędzie!
Na zamku królewskim i w więzieniu, w brudzie i wśród pachnideł, we krwi i pocie, w sukniach dam dworu i szmatach żebraków, na polu bitwy i w lesie, w małżeńskim łożu i w barłogu zamtuza, w obozie polskim i obozie wroga, przemierzając drogi w karecie, na koniu i pieszo, uciekając i ścigając. Wszystko to dzięki narracji zewnętrznej, czyniącej mnie świadkiem wydarzeń widzianych przez wszystkich bohaterów powieści. Od króla począwszy na najniższym rangą muzułmaninie z obozu wroga skończywszy. Ten zabieg nadał powieści uniwersalny i obiektywny rys przesłania, które nie oceniało nikogo jednostronnie i jednoznacznie, tłumacząc i wyjaśniając motywy postępowania każdego z nich. To do mnie należało formułowanie wniosków i opinii, ale niepodejmowanych łatwo i prosto. Autor utrudnił mi to, kreśląc trudną przeszłość bohaterów albo pełną wyrzeczeń teraźniejszość osób z najwyższych sfer. Każdy z nich miał ją indywidualną, zawiłą, skomplikowaną, ale jednaką we wszystkich przypadkach – skutecznie uczącą posunięć na szachownicy, by nadal żyć i piąć się w hierarchii.
By nie zostać pionkiem poświęconym w grze.
To tę brutalną, bezkompromisową, egoistyczną, osobistą grę pełną intryg, zależności i zamachów prowadzoną przez poszczególnych bohaterów, autor nie tylko przedstawił, ale uczynił barwną, żywą, dynamiczną, zaskakującą, spontaniczną, nieprzewidywalną, ze śmiertelnym skutkiem dla wielu z nich. Jej charakter, złożoność, a jednocześnie panoramiczność ujęcia tego kawałka polskiej historii celnie ujął Leszek Bugajski, którego opinię przeczytałam na tylnej okładce – „Okazuje się, że Bóg jest politycznym narzędziem, honor można kupić i tylko trucizna jest poważnie traktowana”. W tym ferworze zdarzeń i zawirowań towarzysko-politycznych, autor nie zapomniał o bardzo ważnej rzeczy.
O człowieku.
Każdego bohatera, nawet tego, który zaistniał tylko na kilku stronach powieści, ukazał poprzez jego emocje, uczucia, marzenia, plany, tragedie i radości. Poprzez wybory między powinnością a porywem serca, namiętnością a rozumem, wiernością wartościom a chęciom zysku, miłością a lojalnością, „między mniejszym a większym złem. Problem w tym, że czasem ciężko rozeznać, które jest które”. Również poprzez pytania, które zadawali sobie bohaterowie w chwilach zwątpienia w słuszność obranej drogi – „Tyle złamanych przysiąg, wypowiedzianych kłamstw, zdrad i przelanej krwi. Czy czyni mnie to potworem?” By zaraz gasić te wątpliwości i iskierki poczucia winy następnym, rozgrzeszającym zdaniem – „W życiu każdy odpowiada za siebie i radzi sobie sam”.
Wystarczyło się przystosować.
Może dlatego rozumiałam postępowanie każdego z przebogatej i różnorodnej plejady postaci ze wszystkich warstw społecznych, a najbardziej bezwzględną w swoim postępowaniu Charlottę. Damy dworu Marysieńki z obozu hetmańskiego, której losy śledziłam z największym zaciekawieniem, trochę pomstując, że autor mocno zwlekał z zawiązaniem się wątku romansowego z „brudnym Harrym” tej powieści – Bogusławem Tynerem z obozu królewskiego. Kobiety, która spotykając zło, „nauczyła się przekuwać takie rzeczy w nienawiść i siłę albo po prostu wypychać z pamięci. Dzięki temu przetrwała i stała się mistrzynią w swoim fachu”. Gońcem na polu szachowym do zadać specjalnych i niemożliwych.
Była też w tej powieści ukryta niespodzianka dla mnie.
Zabawa, która dodawała pikanterii całości, a której tytuł mógłby brzmieć – O kim mowa? Jej pomysł opierał się nie tylko na ciągłości historycznej polskiego narodu i dziedzictwie politycznym sięgającym siedemnastowiecznej Polski, ale i na nawiązywaniu również do współczesnej sceny politycznej. Wyławianie takich smaczków, jak powszechne już powiedzenie znanej polityk – „Taki mamy klimat” czy kojarzenie współczesnego nazwiska z opisem ówczesnego posła, który „postanowił on sobie jeść szczaw i mirabelki, że niby zdrowe to i pożywne. Twierdził huncwot zatracony, że skoro on żarł to od pacholęcia, to inni także mogą. Co więcej, jeździł po wsiach i dworach, namawiając do tego głupich ludzi, a taką miał siłę wymowy i przekonywania, że w posły go na sejm do Warszawy wybrali”. By podsumować jakże nadal aktualnym zdaniem – „Nie dziwota, że źle w naszej Rzeczypospolitej, skoro tacy do sejmu się dostają”.
Jeno wstyd i sromota – że powtórzę za jednym z bohaterów.
Dobrze bawiłam się przy tej partii szachów, którą zakończyło , jak historia podpowiada, zwycięstwo obozu hetmańskiego. W ogromnej mierze za sprawą jego kobiet. Ale to nie koniec gry! To początek następnej partii. Tym razem rozpoczynającej się gambitem królewskim.
Pozostaje mi czekać na jego rozwinięcie na kolejnych tysiącach stron, domagając się dalszego ciągu w tym miejscu i wywierając na autorze presję podsuwanym, gotowym już tytułem, który aż się prosi o umieszczenie na okładce następnej książki – Gambit królewski.
http://naostrzuksiazki.pl/

Polacy nie gorsi i swoją powieść płaszcza i szpady, a właściwie sztyletu i trucizny, mają!
Tytułowy gambit hetmański w dosłownym znaczeniu to jeden ze sposobów rozpoczynania gry w szachach. W tej powieści nabrał drugiego znaczenia. Swoją nazwę wziął od tytułów jednego z głównych rozgrywających – hetmana wielkiego koronnego i hetmana polnego koronnego Jana Sobieskiego....

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
3
1

Na półkach:

Nie do końca wiem jak ocenić tą książkę.
Nie jest to z pewnością żadna grafomania - kawał solidnej lektury.
Z drugiej strony autorowi brak iskry bożej w budowaniu zdań, tworzeniu postaci. Jest po prostu solidnie. Jeśli kogoś interesuje ten fragment historii Polski - polecam. Ale jeśli nie, to wyobrażam sobie, że można czas wykorzystać lepiej.

Nie do końca wiem jak ocenić tą książkę.
Nie jest to z pewnością żadna grafomania - kawał solidnej lektury.
Z drugiej strony autorowi brak iskry bożej w budowaniu zdań, tworzeniu postaci. Jest po prostu solidnie. Jeśli kogoś interesuje ten fragment historii Polski - polecam. Ale jeśli nie, to wyobrażam sobie, że można czas wykorzystać lepiej.

Pokaż mimo to

3
avatar
1409
164

Na półkach:

Setki ocen i opinii, więc daję tylko własne wrażenia. Nie jestem wielbicielką powieści historycznych, ale tę oceniam wysoko i polecam również osobom gustującym zwykle w innych gatunkach. Atutami tej powieści jest autentyczność postaci, doskonały język, świetne dialogi, żywa akcja. Trochę niepokoi mnie wysyp powieści opartych na faktach, a dokładnie to, że fantazja autora da mylną wiedzę o przeszłości, ale myślę że i tak będzie to niewielka szkoda w porównaniu do przekazywanych czasem celowo błędnych informacji jakimi karmią nas historycy i dokumenty preparowane w przeszłości i dziś. Podoba mi się też konwencja tej książki, przeplatanie słownictwa dawnego z dzisiejszym, wtrącanie wyrażeń które na pewno dawniej nie były znane bo pochodzą ze współczesności, ale lubię takie zabawy autora z czytelnikiem. Zatem chcę gorąco polecić tę powieść, mam nadzieję że będzie przetłumaczona i tym samym w lekki sposób przybliży nieco historię Polski. Było to moje pierwsze spotkanie z autorem, ale na pewno nie ostatnie.

Setki ocen i opinii, więc daję tylko własne wrażenia. Nie jestem wielbicielką powieści historycznych, ale tę oceniam wysoko i polecam również osobom gustującym zwykle w innych gatunkach. Atutami tej powieści jest autentyczność postaci, doskonały język, świetne dialogi, żywa akcja. Trochę niepokoi mnie wysyp powieści opartych na faktach, a dokładnie to, że fantazja autora da...

więcej Pokaż mimo to

13
avatar
326
198

Na półkach: ,

Świetna powieść historyczna. Fantastycznie skrojone postacie. Książka pomimo, że bardzo obszerna (ponad 1000 stron), to czyta się szybko i z wypiekami na twarzy. Nic dziwnego, że powieść zniknęła z księgarni w zawrotnym tempie a kupić ją można jedynie z drugiej ręki i to za nie małe pieniądze. Kto ma okazję niech przeczyta bo warto.

Świetna powieść historyczna. Fantastycznie skrojone postacie. Książka pomimo, że bardzo obszerna (ponad 1000 stron), to czyta się szybko i z wypiekami na twarzy. Nic dziwnego, że powieść zniknęła z księgarni w zawrotnym tempie a kupić ją można jedynie z drugiej ręki i to za nie małe pieniądze. Kto ma okazję niech przeczyta bo warto.

Pokaż mimo to

14
avatar
1141
165

Na półkach: ,

Przeczytałem, bo nie lubię zostawiać niedokończonych książek, ale naprawdę dziwi mnie ilość wysokich ocen. Owszem, dobre opisy bitew, pościgów, ciekawa fabuła. Parę plusów jest. Jednak teksty w stylu "spieprzajcie waszmościowie" nie bawią, a irytują. Nie chce mi się tłumaczyć, że w XVII wieku chyba nawet nie było takich przekleństw, używanych jak przecinki, co najwyżej obelgi. Ale przecież wiadomo, że wyrażenia kurwa, kutas czy pierdolenie to nie były wulgaryzmy, a zwykłe słowa - często znaczące co innego niż dzisiaj. A pieprz owszem, znano już wtedy, ale był on raczej synonimem luksusu, czymś niewyobrażalnie drogim.

Błędów, nie tylko językowych, jest tu zresztą więcej. Jakim cudem szlachcianka (w dodatku pochodzenia francuskiego) mogła się poczuć jak "matka Polka"? Mickiewicz napisał ten wiersz prawie dwieście lat po opisywanych przygodach, a dalsze konotacje wynikły przecież jeszcze później. To samo z Makbetem. Owszem, istniał już, ale wątpliwe, żeby był znany we Francji, a co dopiero w Polsce. A jeśli nawet, to nie jako archetyp do którego można się swobodnie odwoływać. O innych bzdurach nawet mi się nie chce pisać.

Może to w zamierzeniu miał być jakiś humor, ale moim zdaniem kompletnie nieudany. Owszem, ciekawie byłoby może poczytać taką książkę napisaną współczesnym językiem (może tylko bez tylu wulgaryzmów, bo po co?), ale w warstwie opisowej - narratora, a nie w dialogach czy monologach wewnętrznych bohaterów. Zresztą i narratora autor potrafi poplątać ze sceny na scenę.

Reasumując, odnoszę po przeczytaniu wrażenie, że da się dzisiaj wydać każdą pisaninę i jeszcze znaleźć na nią kupców a pisarz nie musi się wykazywać nawet elementarnym szacunkiem dla języka ani znajomością obyczajów. Mimo wszystko przykra to lektura.

Przeczytałem, bo nie lubię zostawiać niedokończonych książek, ale naprawdę dziwi mnie ilość wysokich ocen. Owszem, dobre opisy bitew, pościgów, ciekawa fabuła. Parę plusów jest. Jednak teksty w stylu "spieprzajcie waszmościowie" nie bawią, a irytują. Nie chce mi się tłumaczyć, że w XVII wieku chyba nawet nie było takich przekleństw, używanych jak przecinki, co najwyżej...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
77
26

Na półkach: ,

Na książkę trafiłam przypadkowo, lubię książki historyczne więc bez trudu mnie zachęciła. Dodam, że to pierwsza powieść historyczna Roberta Forysia i moim zdaniem udana. Dzieło jest dość obszerne - ponad tysiąc stron...Zaczynałam dwa razy ze względu na brak czasu.
Nie będę się rozpisywać na temat tego co znajdziecie w google, zwłaszcza, że nie jestem zbyt dobra w pamięci do dat, nazwisk i przydomków. Historia owa toczy się w latach 1671-73, za panowania Michała Korybuta Wiśniowieckiego i hetmana Jana Sobieskiego. Oczywiście jak w 'Królach przekletych' - kobiety układają karty historii. Książkę czyta się dobrze, choć są momenty słabości...na szczęście chwilę nudy ratują Bogusław Tyner i Charlott Mesire. Książka porównywalna do 'Królów przekletych', choć uważam, że jednak Druon jest lepszy...przynajmniej na razie.
Końcówka daje nadzieję, że powstanie 'Gambit Królewski' i nie jest tak pesymistyczna jak to zwykle bywa w książkach historycznych. Osobiście polecam i z góry przeprszam za tak skąpą opinię:)

Na książkę trafiłam przypadkowo, lubię książki historyczne więc bez trudu mnie zachęciła. Dodam, że to pierwsza powieść historyczna Roberta Forysia i moim zdaniem udana. Dzieło jest dość obszerne - ponad tysiąc stron...Zaczynałam dwa razy ze względu na brak czasu.
Nie będę się rozpisywać na temat tego co znajdziecie w google, zwłaszcza, że nie jestem zbyt dobra w pamięci...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
1567
174

Na półkach: ,

Bardzo, bardzo dobra powieść historyczno-przygodowa. Intrygi, miłość, seks, władza...Wszystkiego po trochu...

Bardzo, bardzo dobra powieść historyczno-przygodowa. Intrygi, miłość, seks, władza...Wszystkiego po trochu...

Pokaż mimo to

0

Cytaty

Więcej
Robert Foryś Gambit hetmański Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd