Miasto krwi

Okładka książki Miasto krwi
Kamil Dziadkiewicz Wydawnictwo: Novae Res fantasy, science fiction
336 str. 5 godz. 36 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Wydawnictwo:
Novae Res
Data wydania:
2016-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2016-01-01
Liczba stron:
336
Czas czytania
5 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380830769
Tagi:
miasto krwi kamil dziadkiewicz fantasy kryminał historyczna
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,6 / 10
51 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
730
194

Na półkach: , , , ,

1. To nie jest książka fantasy. Nie ma żadnych elfów, smoków i tym podobnych, tylko odrobina magii i zabobonów, fikcyjne miejsce i postacie.
2. W opisie książki mamy spojler (Mulgih zabił ojca, widzi go wtedy jeden z ludzi Garlona), a miała być to chyba tajemnica, bo dowiadujemy się o tym trochę później, a nie od razu po morderstwie...
3. Mulgih od tak staje się znanym zabójcą. To że zabił własnego ojca nie czyni z niego "gwiazdy". Inne jego wyczyny są opisane w sposób nudny. Nie ma żadnej mięsistej akcji.
4. Scena erotyczna to jakaś pomyłka...
5. Mulgih jako narrator jest nudny i irytujący najbardziej pod koniec książki.
6. Postacie drugoplanowe są po prostu marnym tłem.
7. Każdy przeciwnik głównego bohatera jest zły. Nie ma choć najmniejszej dobrej cechy, a katolicy to już w ogóle.
8. Język powieści - pomieszanie współczesności, potocznego języka z archaizmami. Przykład: zwykli ludzie nie używali słowa "średniowiecze" do opisywania czasów poprzedzających epokę w której teraz żyją, a powtarza się to słowo kilka razy.

Podsumowując, historia generalnie ma ręce i nogi, czas akcji jest dobrym pomysłem, ale wykonanie wyszło słabo. Rozumiem że to debiut, ale warto byłoby się bardziej przyłożyć do kilku elementów, które pociągnęłyby całość w przyzwoitą stronę. Ja się wymęczyłam. Nie polecam.

Ocena 4/10
Instagram @moze_booka

1. To nie jest książka fantasy. Nie ma żadnych elfów, smoków i tym podobnych, tylko odrobina magii i zabobonów, fikcyjne miejsce i postacie.
2. W opisie książki mamy spojler (Mulgih zabił ojca, widzi go wtedy jeden z ludzi Garlona), a miała być to chyba tajemnica, bo dowiadujemy się o tym trochę później, a nie od razu po morderstwie...
3. Mulgih od tak staje się znanym...

więcej Pokaż mimo to

avatar
398
366

Na półkach: , , , , ,

Szansę na przeczytanie Miasta krwi dostałam już spory czas temu, jednak ciągle coś stało mi na drodze, by poznać tę historię. Wiele zobowiązań, wyjazd za granicę, w końcu problem z sięgnięciem po e-booka. Książka grzecznie przeleżała, czekając, aż w pełni będę na nią gotowa. Nie jestem bowiem fanką gatunku fantasy. Na swoim koncie mam już kilka przeczytanych i liczyłam na to, że autorowi również uda się przenieść mnie do magicznego świata, który stworzył w swoim dziele.

Siedemnasty wiek, Hyruf. Epoka krwawych wojen religijnych. Poniżany przez ojca z powodu kalectwa Mulgih Thadur nie może dłużej znieść maltretowania siebie i swojej matki. Doprowadzony do ostateczności popełnia makabryczne morderstwo, które pozoruje na samobójstwo. Nie wie jednak, że z ukrycia obserwuje go człowiek Garlona, najważniejszej figury świata przestępczego Hyruf. Popełnione z desperacji zabójstwo wprowadza go na drogę zła, z której nie ma już odwrotu. Chcąc chronić rodzinę, godzi się na najgorsze z możliwych czynów. Początkowo zmuszany przez szantażujących, z czasem odnajduje się w profesji i przechodzi na stronę tych, z którymi walczył - najpierw zakłamanych duchownych, potem reformatorów - opętanych żądzą krwi przeciwników Kościoła.

W tego typu powieściach, uwagę zwracam na kilka punktów - kreacja bohaterów, wciągający przedstawiony świat i język, jakim posługuje się autor. Miasto krwi to literacki debiut polskiego, młodego autora. Kamil Dziadkiewicz interesuje się historią i podróżami, co miałam nadzieję, zaowocuje w jego opowieści.

Hyruf to miejsce, które od samego początku przypadło mi do gustu. Pan Kamil zadbał o wszelkie detale, które takim czytelnikom jak ja z całą pewnością ułatwią przeniesienie się do magicznego świata. To co mnie urzekło, to wzorowanie się na siedemnastowiecznym Londynie. Choć Hyruf, to literacka fikcja, to zdecydowanie mnie porwała. Uwielbiam wszystko, co z dawnym Londynem związane, a skoro tu stał się wzorem, to jestem stanowczo na tak! Jak już wspominałam, autor fascynuje się historią, co również można zauważyć na łamach jego powieści. Zgrabnie włada piórem, idealnie plątając ze sobą wątki historyczne z literacką fantazją. To, co najważniejsze, zostało osiągnięte. Wraz z Mulgihem przeniosłam się do siedemnastego wieku i do miejsca, które z całą pewnością będę wspominać.

Mulgih jest bohaterem, który swoją postawą, podjętymi decyzjami i poczynaniami zdecydowanie mnie zaskoczył. Chłopak toczy ze sobą wewnętrzną walkę. Tragiczne wydarzenia, jakich doświadczył w życiu wpływają na ujawnienie się jego mrocznej strony, która niestety bardzo często bierze górę nad dobrą stroną. Do końca pierwszej części Sagi Wschodu nie jesteśmy w stanie stwierdzić, po której stronie się opowie. Z całą pewnością podsyca to niepewność, a chęć sięgnięcia po kolejny tom staje się jeszcze większa.

Miasto krwi to zdecydowanie kolejny udany debiut, jaki w ostatnim czasie wpadł w moje ręce. Choć nie jestem zagorzałą fanką tego gatunku, spędziłam z tą książką przyjemny czas. Uwielbiam, kiedy autor przemyca do swojego dzieła wątki historyczne, tworząc zupełnie nowy, tajemniczy świat. Kamilowi Dziadkiewiczowi zabieg ten udał się na tyle dobrze, że z wielką przyjemnością sięgnę po kolejny tom, by poznać dalsze losy Mulgiha. Polecam!

http://krainaksiazkazwana.blogspot.com

Szansę na przeczytanie Miasta krwi dostałam już spory czas temu, jednak ciągle coś stało mi na drodze, by poznać tę historię. Wiele zobowiązań, wyjazd za granicę, w końcu problem z sięgnięciem po e-booka. Książka grzecznie przeleżała, czekając, aż w pełni będę na nią gotowa. Nie jestem bowiem fanką gatunku fantasy. Na swoim koncie mam już kilka przeczytanych i liczyłam na...

więcej Pokaż mimo to

avatar
132
131

Na półkach:

http://ksiazkowyswiatmoniki.blogspot.com/

Sięgając po debiutancką powieść Kamila Dziadkiewicza „Miasto krwi” początkowo zastanawiałam się, czy aby na pewno jest to powieść dla mnie, czy przypadnie mi ona do gustu. Moje obawy okazały się jednak bezpodstawne.

Autor w swojej powieści przenosi czytelnika do XVII- wiecznego miasta o nazwie Hyruf. Są to czasy krwawych wojen religijnych. Głównym bohaterem powieści jest Mulgih Thadur, który z powodu kalectwa oraz swojej brzydoty jest poniżany i maltretowany przez ojca. Ojciec stosuje przemoc także wobec jego matki, która bardzo często staje w obronie syna. Po jednej z takich akcji bohater postanawia popełnić okrutne morderstwo i pozoruje samobójstwo ojca. W trakcie popełniania tego czynu nie jest jednak sam. Obserwuje go człowiek Garlona, bardzo ważnej osoby, charakterystycznej dla świata przestępczego. Muligh chcąc chronić swoją rodzinę jest zmuszony przejść na jego stronę. Powierzone mu zadania wykonuje sprawnie, odznaczając się sprytem i odwagą. Z czasem przechodzi on na stronę tych, z którymi wcześniej walczył, a więc staje po stronie zakłamanych duchownych, reformatorów oraz przeciwników Kościoła.

W trakcie czytania powieści Muligh zdobył moją sympatię. Jawi się on jako osoba konsekwentna, która zmierza do postawionego celu. Odznacza się sprytem, odwagą i rozsądkiem. Jest postacią dynamiczną, której cechy poznajemy wraz z rozwojem akcji powieści. Jego niektóre czyny można tłumaczyć przez pryzmat tego, że był bity i maltretowany przez ojca jako dziecko.

W powieści można znaleźć też wiele innych ciekawych postaci, jak choćby postać Silli- prostytutki oraz matki Guioura. Każdy z bohaterów powieści jest doskonale wykreowany przez autora pod względem przeżyć, czy cech charakteru. Bardzo łatwo można dowiedzieć się kto jest kim w powieści oraz jaką rolę odgrywa. Każda z postaci w jakiś sposób wpływa na akcję powieści.

Akcja powieści jest wartka i dynamiczna. Czytelnik nie ma tutaj czasu na nudę. Fabuła książki jest spójna i logiczna. Kolejne wydarzenia wynikają z poprzednich. Ważnym plusem powieści jest brak obszernych i rozległych opisów. Autor skupia się wyłącznie na miejscu, w którym toczy się akcja powieści.

Myślę, że jest to książka warta polecenia. Za możliwość jej przeczytania dziękuję autorowi.

http://ksiazkowyswiatmoniki.blogspot.com/

Sięgając po debiutancką powieść Kamila Dziadkiewicza „Miasto krwi” początkowo zastanawiałam się, czy aby na pewno jest to powieść dla mnie, czy przypadnie mi ona do gustu. Moje obawy okazały się jednak bezpodstawne.

Autor w swojej powieści przenosi czytelnika do XVII- wiecznego miasta o nazwie Hyruf. Są to czasy krwawych wojen...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
507
481

Na półkach:

"Życie gra z nami w otwarte karty, ale najczęściej to przypadek decyduje o tym, co się z nami dzieje. Jedni dostają szansę, a drudzy nie. Tak już jest..."
Książka, będąca początkiem "Sagi wschodniej" to debiut autora. Czy udany? Mam trochę uwag, ale widzę dobry kierunek. Mroczne średniowiecze, wojny religijne i okrutne zbrodnie – taką mieszankę funduje czytelnikom Kamil Dziadkiewicz w "Mieście krwi".
Mulgih to chłopak, który przez lata doświadczał bólu i poniżenia z rąk okrutnego ojca. Ten, wiecznie pijany i wściekły, maltretował także swoją żonę, która stawała w obronie syna. W końcu młody mężczyzna zmęczony tragedią i okrucieństwem zamordował ojca pozorując jego samobójstwo. Jego czyn został zauważony przez jednego z najemników Garlona – przywódcy lokalnego półświatka. W ten sposób Mulgih został wciągnięty w mroczną strefę. Kradzieże, morderstwa i oszustwa stały się jego chlebem powszednim.


Po pewnym czasie sytuacja uległa zmianie, na scenę wkroczył tajemniczy ruch religijny. Ich celem było wymordowanie katolików, by oczyścić drogę nadchodzącemu Chrystusowi... Tak zaczęła się krucjata.
"Zawsze uważałem, że mnisi to zakompleksione szumowiny żądne władzy, szukające w kościele jedynie uwielbienia u ogłupiałych wiernych."
Połączenie zbrodni i Kościoła jest śmiałym posunięciem ze strony Autora, za który należy mu się duży ukłon. Niestety mnogość wątków i przeskakiwanie między nimi w najmniej oczekiwanych momentach strasznie mnie irytowało. Miałam wrażenie głaskania historii po samej powierzchni, a bardzo chciałabym zanurkować głębiej. Historia ma ogromny potencjał ale wymaga dużo wysiłku przy kolejnych częściach.

"Miasto krwi" leży na półce z fantastyką ale trochę niesłusznie. Ciężko mi sklasyfikować gatunek, do którego przynależy ta powieść. Jest to coś co nazwałabym średniowiecznym kryminałem. Teoretycznie miejsce akcji jest wymyślone, jednak zjawisk nadprzyrodzonych ani nawet odrobiny magii tu nie uświadczycie.

Za to sporo jest brutalnych opisów morderstw, dlatego nie polecam powieści wrażliwcom. Trochę drażni wszechobecna brzydota. Ludzie są brzydcy, zdeformowani, miasto brudne i śmierdzące. To wszystko sprawia, że dominuje w książce klimat mroku, strachu i nienawiści.

Gdybym miała oceniać powieść punktami, dałabym 6,5/10. Dużo do dopracowania, jednak doceniam potencjał, pomysł oraz styl i język. Będę wypatrywać kolejnej części, w której liczę na rozwiązanie namnożonych w "Mieście krwi" zagadek..

"Życie gra z nami w otwarte karty, ale najczęściej to przypadek decyduje o tym, co się z nami dzieje. Jedni dostają szansę, a drudzy nie. Tak już jest..."
Książka, będąca początkiem "Sagi wschodniej" to debiut autora. Czy udany? Mam trochę uwag, ale widzę dobry kierunek. Mroczne średniowiecze, wojny religijne i okrutne zbrodnie – taką mieszankę funduje czytelnikom Kamil...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1583
1568

Na półkach: ,

"Świat jest jedynie tyglem, w którym ścierają się potężne siły".


Literatura fantasy z pewnością nie jest gatunkiem po jaki sięgam zbyt często. Muszę jednak przyznać, że od czasu do czasu, w celu urozmaicenia mojego czytelniczego życia, postanawiam sobie lekturę utrzymaną w tym klimacie, przeczytać. Nie jestem żadnym znawcą w tej materii i w zasadzie od literatury tego typu wymagam jednego – przeniesienia w zupełnie inny świat, który pozwoli mi oderwać się od szarej, znanej mi rzeczywistości. Debiutowi Kamila Dziadkiewicza w dużej mierze się to udało, a to już duży sukces.

Kamil Dziadkiewicz to pasjonat podróży, dobrej literatury oraz sportu, a historia jest jego drugą miłością. W swojej pracy posługuje się językiem norweskim, marzy o podróży dookoła Islandii. Cały czas analizuje, porównuje i tworzy. "Miasto krwi" to jego debiut, będący pierwszym tomem Sagi Wschodniej.

Mulgih Thadur, mieszkaniec siedemnastowiecznego miasta Hyruf, poniżany od wielu lat przez swojego ojca z powodu kalectwa, zabija go, pozorując samobójstwo. Czyn ten staje się początkiem nowego życia bohatera, który wkracza na przestępczą drogę. Koleje jego losu wiodą go aż do rosnących w siłę reformatorów, zwalczających zakłamany Kościół.

Fikcyjne miasto Hyruf to miejsce wzorowane na siedemnastowiecznym Londynie i muszę przyznać, że autorowi niewątpliwie udało się w dobrym stylu, oddać klimat tej epoki poprzez wiele detali życia dnia codziennego, a także całą topografię miasta, jaka pojawia się w powieści. Wraz z Mulgihem bowiem przechadzałam się ulicami miasta, wchodziłam w jego ciemne i mroczne zaułki, zaglądałam do pełnych zbirów i prostytutek, gospód. Dzięki temu nie odczułam w żaden sposób, by połączenie fantasy z historią było skonstruowane mało wiarygodnie. Kamil Dziadkiewicz niewątpliwie przeniósł mnie czasie i w przestrzeni, i w tym względzie moje oczekiwania zostały zupełnie zaspokojone.

Mulgih to bohater, jakiego kreacja budzi dość ambiwalentne uczucia, gdyż to postać, która ze strony na stronę, przechodzi wewnętrzną przemianą. Mężczyzna ewoluuje pod wpływem dramatycznych wydarzeń w swoim życiu i cały czas toczy ze sobą walkę. Niestety częściej wygrywa jego mroczna natura, prowadząc go na drogę zbrodni, okrucieństw oraz braku litości i wyrzutów sumienia. To bohater bardzo niejednoznaczny, wobec którego autor chyba jeszcze nie zdecydował się na to, co będzie determinowało jego los. Mojego entuzjazmu nie wzbudziła natomiast kreacja partnerki Mulgiha, czyli Silly, której zmiana w zachowaniu i podejściu do życia wydała się dla mnie sztuczna i oparta na dość słabych filarach.

"Miasto krwi" to debiut, który w moim przekonaniu, w dużej mierze, autorowi się udał. Dla miłośników klimatów fantasy to według mnie lektura godna zainteresowania. A ja, jestem ciekawa jak potoczą się dalsze losy bohaterów, czekam więc z niecierpliwością na kolejny tom tego cyklu.

http://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

"Świat jest jedynie tyglem, w którym ścierają się potężne siły".


Literatura fantasy z pewnością nie jest gatunkiem po jaki sięgam zbyt często. Muszę jednak przyznać, że od czasu do czasu, w celu urozmaicenia mojego czytelniczego życia, postanawiam sobie lekturę utrzymaną w tym klimacie, przeczytać. Nie jestem żadnym znawcą w tej materii i w zasadzie od literatury tego...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach: ,

Zacznę od tego,że fanką czytania książek poza obowiązkowymi lekturami nigdy nie byłam. Uważałam, że to strata czasu, po co mi to, przecież nie przyda mi się to w życiu. Oj w jakim ja byłam błędzie. Olśniło mnie w momencie gdy całkiem przypadkiem trafiłam na profil spolecznosciowy Pana Kamila Dziadkiewicza. „ Miasto Krwi” – cóż za oryginalny tytuł – pomyślałam. Ale na tym się skończyło. Okładka książki przypomniała mi film Arrow wiec uznałam, że musi być równie dobra jak film. Przez bardzo długi czas zbierałam się do przeczytania książki. Próbowałam swoich sił w wielu konkursach itp., ale nic z tego nie wyszło. Zakupiłam więc kilka dni temu to dzieło i przyznam szczerze, że nie sądziłam, iż jest ona aż tak dobra. Już po przeczytaniu pierwszych stron widać, że autor ma bardzo lekkie pióro. Piszę od serca i to się czuję. Przytaczać fabuły książki nie będę bo zapewne zrobiło to setki osób przede mną i zrobi za mną. Powiem jedno –warto książkę przeczytać bo jest ona inna, świeża i ciekawa. Język niebanalny, wyszukany. Fabuła – genialna. Jednym słowem – majstersztyk. Polecam. Lektura idealna na ciepłe wieczory. Przeczytałam książke raz i zapewne nie odłoże jej prędko na półkę. Polecam tym , którzy czytać książek nienawidzą i tym którzy to kochają – nie zawiodą się!!! Z miłą chęcią pokaże to dzieło kilku znajomym z zagranicy – pokaże, że Polak potrafi.

Zacznę od tego,że fanką czytania książek poza obowiązkowymi lekturami nigdy nie byłam. Uważałam, że to strata czasu, po co mi to, przecież nie przyda mi się to w życiu. Oj w jakim ja byłam błędzie. Olśniło mnie w momencie gdy całkiem przypadkiem trafiłam na profil spolecznosciowy Pana Kamila Dziadkiewicza. „ Miasto Krwi” – cóż za oryginalny tytuł – pomyślałam. Ale na tym...

więcej Pokaż mimo to

avatar
343
149

Na półkach: , ,

Główny bohater Mulgih to osoba mocno doświadczona przez los, która samodzielnie musi radzić sobie ze swoim kalectwem. Jest źle traktowany przez ojca i musi znosić jego negatywny stosunek do matki. W ramach odreagowania i zemsty mężczyzna dopuszcza się czynów, które nigdy nie przeszłyby mu nawet przez myśl. Jego charakter stopniowo się zmienia a Mulgih poznaje ludzi, którzy diametralnie zmieniają jego losy i życie. Jeden czyn pociąga za nim cały wachlarz nieprzypadkowych zdarzeń a on sam musi odnaleźć się w nowych, odmiennych sytuacjach.

Powieść porusza tematykę kościołów, wiar, odłamów religijnych i zdrad, które obecne są w każdym zakamarku stowarzyszeń. Od zawsze fascynowały mnie filmy i książki, które zawierały w sobie dość emocjonalną plątaninę wydarzeń mających miejsce we wszelakich wioskach i zakonach. "Miasto krwi" odpowiada temu idealnie i dzięki temu zostałam wciągnięta w różnorodną sieć niespodziewanych następstw zachowań bohaterów. Autor świetnie opisał każdy najmniejszy szczegół aby oddać klimat książki i również dzięki tym subtelnym, ale niesamowicie znaczącym detalom powieść jest bardzo mroczna, tajemnicza i przede wszystkim dopracowana.

Bohaterowie przedstawieni w powieści są dość dobrze i dokładnie wykreowani, przez co czytelnik może wyobrazić sobie ich w najmniejszych nawet szczegółach i poznać ich najskrytsze myśli. Niektórzy z nich jednak pozostają tajemniczy i anonimowi, a naszym zadaniem jest odkrycie, kto jest kim i dlaczego jest właśnie taki. "Miasto krwi" to powieść zawierająca niejakie tajemnice i skryte sytuacje, które chwilami przejmują logikę czytelników i sprawiają, że nie potrafią oni myśleć o niczym innym niż o akcji dziejącej się w książce.

Muszę przyznać, że początkowo po powieści spodziewałam się zupełnie czego innego i nastawiałam się na nieco inny gatunek opowieści. Jednakże styl pisania autora i przedstawiona historia pozytywnie mnie mnie zaskoczyły i w zastraszającym tempie "pożarłam" mój egzemplarz. Ani się obejrzałam, nastąpił koniec tej wciągającej historii i teraz nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na przyszłą kontynuację. Mam skrytą nadzieję, że następna część przyniesie mi jeszcze więcej emocji, tajemnic, zagadek oraz bohaterów, którzy staną się moimi znajomymi.

Główny bohater Mulgih to osoba mocno doświadczona przez los, która samodzielnie musi radzić sobie ze swoim kalectwem. Jest źle traktowany przez ojca i musi znosić jego negatywny stosunek do matki. W ramach odreagowania i zemsty mężczyzna dopuszcza się czynów, które nigdy nie przeszłyby mu nawet przez myśl. Jego charakter stopniowo się zmienia a Mulgih poznaje ludzi, którzy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
694
145

Na półkach: , ,

Zamiast pisać recenzję zaprezentuję kilka popełnionych przez ałtora kfiatków.

„Przesunąłem gońca o dwa pola do przodu i jedno w lewo”

Pan ałtor chyba nigdy nie grał w szachy.

„Podczas zbijania jego najważniejszej figury popadłem w zamyślenie”

Ową zbijaną figurą jest… król. Ałtor faktycznie nigdy nie grał w szachy.

„Szli powoli i brudni w asyście strażników”

„Jedyne oświetlenie przedostawało się do środka przez dziury w suficie i prześwity w ścianach.”

„Mimo wszystko nie codziennie dostawało się kontrakt od złotnika.”

„(…) ale tyluż samo (…)” (po co ten nagły archaizm, skoro w powieści i tak ominuje styl potoczny?)

„Moje przewidywania potwierdziły się w liczbie oddziałów straży”

I na koniec kfiatek roku. Drobne wprowadzenie: niejaki Jaslag wraz ze swoimi zbirami chce się czegoś dowiedzieć od głównego bohatera i odwiedza go w jego domu.

"- Zamilcz! - krzyknął Jaslag. W tym samym momencie jeden z mężczyzn uderzył go w głowę kolbą arkebuza, aż się przewrócił. Jaslag schylił się. Jego cienkie nogi wyglądały jak odnóża pająka wymacujące ofiarę."

Tak, z tego fragmentu miało wynikać, że to bohater dostał w głowę...

Zamiast pisać recenzję zaprezentuję kilka popełnionych przez ałtora kfiatków.

„Przesunąłem gońca o dwa pola do przodu i jedno w lewo”

Pan ałtor chyba nigdy nie grał w szachy.

„Podczas zbijania jego najważniejszej figury popadłem w zamyślenie”

Ową zbijaną figurą jest… król. Ałtor faktycznie nigdy nie grał w szachy.

„Szli powoli i brudni w asyście strażników”

„Jedyne...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2
2

Na półkach:

Chociaż książka ma kilka błędów redakcyjnych, to jest to bez znaczenia, bo naprawdę wciągnęłam się w historię! :)

Chociaż książka ma kilka błędów redakcyjnych, to jest to bez znaczenia, bo naprawdę wciągnęłam się w historię! :)

Pokaż mimo to

avatar
51
21

Na półkach:

Pomysł nawet niezły, ale wykonanie mogłoby być lepsze.
Co strona to jakiś językowy potworek - styl Autora pozostawia mnóstwo do życzenia,
co pełniej opisano w tej recenzji
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/294461/miasto-krwi/opinia/34473470#opinia344...

Od siebie dodam kolejny kfiatek : "a następnie skierował się do rozlewni piwa, na północnych przedmieściach miasta"

Pomysł nawet niezły, ale wykonanie mogłoby być lepsze.
Co strona to jakiś językowy potworek - styl Autora pozostawia mnóstwo do życzenia,
co pełniej opisano w tej recenzji
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/294461/miasto-krwi/opinia/34473470#opinia344...

Od siebie dodam kolejny kfiatek : "a następnie skierował się do rozlewni piwa, na północnych przedmieściach miasta"

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Kamil Dziadkiewicz Miasto krwi Zobacz więcej
Kamil Dziadkiewicz Miasto krwi Zobacz więcej
Kamil Dziadkiewicz Miasto krwi Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd