Wyspa, czyli usprawiedliwienie bezsensownych podróży

Okładka książki Wyspa, czyli usprawiedliwienie bezsensownych podróży
Wasilij Gołowanow Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie reportaż
496 str. 8 godz. 16 min.
Kategoria:
reportaż
Tytuł oryginału:
Остров, или оправдание бессмысленных путешествий
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Literackie
Data wydania:
2016-03-17
Data 1. wyd. pol.:
2016-03-17
Liczba stron:
496
Czas czytania
8 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788308061015
Tłumacz:
Magdalena Hornung
Tagi:
Magdalena Hornung
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,2 / 10
38 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
178
128

Na półkach:

Klątwa urodzaju. W tej książce jest nadmiar wszystkiego. Lubię długie i dobrze złożone zdania, cieszy mnie brak nowoczesnego stylu z rozbijaniem myśli na 3 zdania, ponieważ autor nie potrafi ich połączyć w jedno. Jednak 62 słowa to trochę za dużo, podobnie jak 93 poświęcone na same porównania z naturą. Tak, policzyłam. I to nie były zdania najdłuższe, lecz takie losowo wybrane. Czasem jedna strona to 3-4 zdania, z czego przynajmniej połowa nie na temat. Doceniam konieczność włożenia pewnego wysiłku intelektualnego w czytanie książki, ale taka ekwilibrystyka sprawia wrażenie przerysowanej i obliczonej na sprawienie określonego wrażenia. Tymczasem to nie działa, a książka bardzo męczy, pomimo bardzo ciekawego tematu. W tej formie jest wyjątkowo ciężkostrawna, choć wydarzenia, postacie i rozterki opisane w "Wyspie" są rewelacyjnym materiałem. Mam poczucie, iż książka miała mi literacko zaimponować, pokazać barwność oraz możliwości języka, a tymczasem mnie zmęczyła. Z drugiej strony medalu jest ciekawa opowieść, napisana sprawnie i wciągająco. Niemożliwe? A jednak! Są tu fragmenty bardzo nużące, i są fragmenty, które czyta się jak bardziej poważną książkę przygodową. Przeskoki pomiędzy tymi stylami są wyjątkowo męczące, ponieważ kilka stron wciąga i czytelnik chce więcej, kilka stron usypia i każe zastanawiać się nad sensem dalszego czytania. Autor przekazuje wiele informacji i ciekawostek o opisywanym regionie, porusza nawet tematy mistyczne, opisuje wierzenia mieszkańców. Opowiada o swoim podejściu do odkryć i odkrywaniu siebie, swoich reakcji. Jest to bardzo ciekawe, jednak byłoby znacznie lepsze, gdyby dostało porządną redakcję. Za dużo przeskakiwania z tematu na temat, za duży chaos chronologiczny - a przecież można było dodać krótkie adnotacje o miejscu i czasie opisywanych wydarzeń. Może książka byłaby mniejszym wyzwaniem dla umysłu, jednak stałaby się bardziej przystępna. Tymczasem wszystko, co dobre, tonie w powodzi...nadmiaru wszystkiego.
Nie żałuję, że przeczytałam, uważam ją za bardzo ciekawą. Czy polecam - nie wiem. Zależy, ile macie cierpliwości.

Klątwa urodzaju. W tej książce jest nadmiar wszystkiego. Lubię długie i dobrze złożone zdania, cieszy mnie brak nowoczesnego stylu z rozbijaniem myśli na 3 zdania, ponieważ autor nie potrafi ich połączyć w jedno. Jednak 62 słowa to trochę za dużo, podobnie jak 93 poświęcone na same porównania z naturą. Tak, policzyłam. I to nie były zdania najdłuższe, lecz takie losowo...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1454
66

Na półkach:

Wspomnienie wyprawy na wyspę Kołgujew odbywanej na początku lat dziewięćdziesiątych - lektura wymaga studiowania map, a o dziwo na mapach w Google obecnie jest tam wciąż sporo białych plam.... Obraz wyspy i zamieszkujących ją społeczności jest bardzo przygnębiający, ale stanowi ciekawy zapis obrazu Syberii w dobie rozpadu ZSRR.
Nie najlepsza lektura na upalne lato,bo dominują błoto i komary.
Melancholijny sposób opowiadania o przyrodzie,ludziach i sobie w duchu Stachury, a nie "survivalu".

Wspomnienie wyprawy na wyspę Kołgujew odbywanej na początku lat dziewięćdziesiątych - lektura wymaga studiowania map, a o dziwo na mapach w Google obecnie jest tam wciąż sporo białych plam.... Obraz wyspy i zamieszkujących ją społeczności jest bardzo przygnębiający, ale stanowi ciekawy zapis obrazu Syberii w dobie rozpadu ZSRR.
Nie najlepsza lektura na upalne lato,bo...

więcej Pokaż mimo to

avatar
59
26

Na półkach:

To jedna z tych książek w której znalezienie 3 błędów w tłumaczeniu na jednej stronie nie stanowi nic nadzwyczajnego. Co oczywiście dezawuuje przyjemność jej czytania. W książce jest wymienionych aż 4 korektórw, lecz jakoś specjalnie przy jej korekcie to się nie napracowali.

Początek rozdziału: Ptasia obrączka - wersja elektroniczna. Broń nie posiada wrzodów jak to przetłumaczono, lecz wżery powstające na skutek spalania prochu i nienależytego czyszczenia oraz oliwienia lufy. Broń śrutowa (gładkolufowa) nie jest w stanie strzelać kulami, jak to można wyczytać w książce. Co najwyżej brenekami lub loftkami. Ścisną (od gęsi) nie gorące ciało, a tuszę. Ciało to ma człowiek. Na dalekiej północy nie żyją kuropatwy, lecz pardwy. Ptaki nie lecą na pastwiska, a żerowiska, itd.
Sama historia ciekawa, lecz jakoś tłumaczenia odbiera radość czytania.

To jedna z tych książek w której znalezienie 3 błędów w tłumaczeniu na jednej stronie nie stanowi nic nadzwyczajnego. Co oczywiście dezawuuje przyjemność jej czytania. W książce jest wymienionych aż 4 korektórw, lecz jakoś specjalnie przy jej korekcie to się nie napracowali.

Początek rozdziału: Ptasia obrączka - wersja elektroniczna. Broń nie posiada wrzodów jak to...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
489
197

Na półkach: ,

Zapowiadało się super.Pierwsze sto stron pochłonąłem w oka mgnieniu.Facet,moskiewski dziennikarz postanawia przewartościować swoje życie,rzuca pracę i udaje się na daleki Kołgujew, wyspę na Morzu Barentsa.Towarzyszymy mu w podróży do celu.Spotyka różnych ludzi,oglądamy wraz z nim mijane krajobrazy.Jest ciekawie.W końcu osiąga cel,zamieszkuje w hotelu,dokonuje rekonesansu w środowisku i wśród ludności wyspy.Po paru tygodniach kończą mu się jednak pieniądze.I co robi nasz bohater w takim wypadku?Po prostu wraca do Moskwy.To pierwsze sto stron.I tu dla mnie skończyła się interesująca lektura.Następne prawie czterysta stron to relacja autora z kilkudniowej wyprawy jakiej dokonał w towarzystwie przyjaciela i dwóch miejscowych, prawie dwa lata po pierwszym wypadzie na Kołgujew.Wyprawa posiada swój cel-opisanie swoich przeżyć z podróży w książce.Idą i idą przez plaże,bagna,jeziora i tundrę Kołgujewa.Podziwiamy wraz z autorem tutejsze księżycowe krajobrazy,od czasu do czasu natykając się na jakieś postsowieckie pozostałości przemysłowe.Mało przygody,mało dramatyzmu.O czym tu pisać?Czas na trochę historii wyspy.Ależ szczegółowe opisy wypraw i odkryć Kołgujewa.Jestem przekonany,że autor spędził nieproporcjonalną ilość czasu w bibliotekach,szukając wzmianek o wyspie w starych książkach i gazetach,w stosunku do czasu spędzonego na samym Kołgujewie.Są też oczywiście renifery i życie wokół nich.Jest trochę religii i wierzeń.Jest i trochę fantasy-o ludziach,niskiego wzrostu,zamieszkujących pod powierzchnią tutejszych wzgórz.W sumie,wydaje mi się,że jakby tak książkę odchudzić o jakąś 1/3 objętości to mogłaby być całkiem interesująca pozycja.A tak były to dla mnie przysłowiowe "flaki w oleju".Nuuuuuuda!

Zapowiadało się super.Pierwsze sto stron pochłonąłem w oka mgnieniu.Facet,moskiewski dziennikarz postanawia przewartościować swoje życie,rzuca pracę i udaje się na daleki Kołgujew, wyspę na Morzu Barentsa.Towarzyszymy mu w podróży do celu.Spotyka różnych ludzi,oglądamy wraz z nim mijane krajobrazy.Jest ciekawie.W końcu osiąga cel,zamieszkuje w hotelu,dokonuje rekonesansu w...

więcej Pokaż mimo to

avatar
271
267

Na półkach:

Nie jest to pozycja łatwa, jak książki Cejrowskiego. Opis podróży na daleką północ gdzie, tonąc w spirytusie, dogorywa lud Nieńców utrzymany jest raczej w melancholijnym nastroju. Sama końcówka co prawda nie napawa optymizmem, ale jest moim zdaniem po prostu piękna.

Nie jest to pozycja łatwa, jak książki Cejrowskiego. Opis podróży na daleką północ gdzie, tonąc w spirytusie, dogorywa lud Nieńców utrzymany jest raczej w melancholijnym nastroju. Sama końcówka co prawda nie napawa optymizmem, ale jest moim zdaniem po prostu piękna.

Pokaż mimo to

avatar
22
22

Na półkach:

Jako miłośnik rosyjskiego dalekiego wschodu i północy, ochoczo połykam wszelką literaturę z tym związaną. Nie inaczej było z "Wyspą". Przykuła mój wzrok dziwną okładką i po przeczytaniu skrótu już wiedziałem, że ta książka jest dla mnie. Po obiecującym początku niestety muszę przyznać, że autor mnie zwyczajnie zanudził. Motyw ucieczki od nowoczesnego świata jest przewałkowany i aby zainteresować nim czytelnika potrzeba jakiejś iskry w pióru pisarza. Widać, że bardzo chciał napisać tę książkę i postawił to sobie zapewne jako punkt honoru. Brak jednak w tej całej pisaninie miodu, dużo za to senności. Dodatkowo drażniło mnie mało subtelne romantyzowanie północy i ucieczek od codzienności. Jak dla mnie średniak.

Jako miłośnik rosyjskiego dalekiego wschodu i północy, ochoczo połykam wszelką literaturę z tym związaną. Nie inaczej było z "Wyspą". Przykuła mój wzrok dziwną okładką i po przeczytaniu skrótu już wiedziałem, że ta książka jest dla mnie. Po obiecującym początku niestety muszę przyznać, że autor mnie zwyczajnie zanudził. Motyw ucieczki od nowoczesnego świata jest...

więcej Pokaż mimo to

avatar
210
9

Na półkach: ,

"Co jest zaletą marzenia? To, że spełnia się nie od razu. Żyje w głębi serca, ogrzewając je nadzieją."
Mam problem z tą książką. Bardziej nastawiałem się na podróż samą w sobie, fizyczną nie tą mentalną. Jednakże jestem pozytywnie zaskoczony. Niektóre fragmenty dają do myślenia, jak te o pijaństwie i lenistwie ludzi zamieszkujących Bugrino, czy te o wymarciu herosów. Niestety momentami potrafi dłużyć, gubić wątek. Mimo, że nie czuję takiego "wypalenia" jak autor to po lekturze mam chęć na wymagająca wędrówkę, w dziką naturę, by odkryć samego siebie.

"Co jest zaletą marzenia? To, że spełnia się nie od razu. Żyje w głębi serca, ogrzewając je nadzieją."
Mam problem z tą książką. Bardziej nastawiałem się na podróż samą w sobie, fizyczną nie tą mentalną. Jednakże jestem pozytywnie zaskoczony. Niektóre fragmenty dają do myślenia, jak te o pijaństwie i lenistwie ludzi zamieszkujących Bugrino, czy te o wymarciu herosów....

więcej Pokaż mimo to

avatar
1050
184

Na półkach:

bardziejlubieksiazki.pl

Wasilij Gołowanow zapragnął odbyć podróż życia. Podróż, która uratuje go od coraz mocniejszego poczucia bezsensu. Miejscem, które go przyciągnęło była wyspa polarna Kołgujew. Leżąca na Morzu Barentsa, zamieszkana przez około 200 osób z główną i jedyną miejscowością Bugrino, jest jednym z najtrudniejszych i najsurowszych miejsc do życia. Takie miejsca są dla mnie fascynujące, posiadają niezwykłą, przyciągającą moc i jakąś pierwotną prawdę w sobie. I dla autora również, choć on rozprawia się z tą magią i romantycznością.

Nie jest to zapis podróży, nie jest to opis nieznanej nam rzeczywistości, z którego dowiemy się, jak tam się żyje. To zapis uczuć, emocji i myśli, które towarzyszyły Gołowanowi podczas tej wyprawy. Autor snuje rozważania o przemianach i cyklach przestrzeni/czasu. Pisze o historii odkrywania, o tym, że dzisiaj na mapach już nie ma białych plam i że trudno być odkrywcą.

Mało w tej opowieści jest rzeczywistego Kołgujewa. Poznajemy ludzi, którzy tam mieszkają, poznajemy ich historie, ale wszystko to jest opatulone w poetyckie rozważania, w jakąś nadnaturalność i duchowość. Jeśli chcemy faktów, musimy je sobie sami wyłuskać z tej poetyckości. Zaskakująca to książka, ale warto dać się jej porwać. Im dalej czytamy, tym więcej zauważamy, autor wciąga nas w swoje rozważania, zaczynamy zastanawiać się razem z nim. "Ja chcę zrozumieć, z czego składa się ludzkie życie, co się pamięta do starości, co jest najważniejsze" pisze Gołowanow. I o tym jest ta książka, a wyspa Kołgujew jest w zasadzie tylko pretekstem. Pretekstem do bezsensownej podróży, ale przecież tak ważnej. Po lekturze pozostaje życzyć, żeby każdy z nas odbył chociaż raz w życiu taką bezsensowną podróż.

bardziejlubieksiazki.pl

Wasilij Gołowanow zapragnął odbyć podróż życia. Podróż, która uratuje go od coraz mocniejszego poczucia bezsensu. Miejscem, które go przyciągnęło była wyspa polarna Kołgujew. Leżąca na Morzu Barentsa, zamieszkana przez około 200 osób z główną i jedyną miejscowością Bugrino, jest jednym z najtrudniejszych i najsurowszych miejsc do życia. Takie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
169
147

Na półkach:

W połowie się poddałam. Temat ciekawy, style też niczego sobie. Jednak po prostu było za dużo rozwodzenia się i odbiegania od tematu moim zdaniem. Szkoda było już mi czasu na czytanie tej książki.

W połowie się poddałam. Temat ciekawy, style też niczego sobie. Jednak po prostu było za dużo rozwodzenia się i odbiegania od tematu moim zdaniem. Szkoda było już mi czasu na czytanie tej książki.

Pokaż mimo to

avatar
801
107

Na półkach:

Ta książka to bardziej rozprawka psychologiczna autora. Zbyt,, rozwleczona '' relacja z wyprawy. Można było napisać krócej a bardziej z ikra. Jeżeli pokaże się inna pozycja tego autorstwa szczerze mogę powiedzieć nie ruszam.

Ta książka to bardziej rozprawka psychologiczna autora. Zbyt,, rozwleczona '' relacja z wyprawy. Można było napisać krócej a bardziej z ikra. Jeżeli pokaże się inna pozycja tego autorstwa szczerze mogę powiedzieć nie ruszam.

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wyspa, czyli usprawiedliwienie bezsensownych podróży


Reklama
zgłoś błąd